forum dyskusyjne

Hyde Park - (OT) Dowcipy

Przemek - 16-11-03, 10:57
Temat postu: (OT) Dowcipy
Co robimy po złapaniu gumy?
MĘŻCZYZNA
1. Powinniśmy poczuć szarpnięcie.
2. Przejechać jeszcze około 1 km, nasłuchując i obserwując przejeżdżające samochody - czy któryś nie złapał gumy.
3. Zatrzymać się na środku jezdni, wysiąść i obejrzeć wszystkie koła.
4. Zakląć i pokazać palec omijającym i trąbiącym kierowcom.
5. Zjechać na pobocze i wysiąść.
6. Wsiąść z powrotem do toczącego się samochodu.
7. Zaciągnąć ręczny i włączyć światła awaryjne.
8. Wysiąść wprost w głęboką kałużę.
9. Zakląć i pokazać palec przejeżdżającym samochodom.
10. Wyjąć z bagażnika skrzynkę z narzędziami, teczkę, zakupy, jakieś papiery, szmaty, blachy, kawałek deski i inne śmieci.
11. Wyjąć lewarek, klucz do kół i koło zapasowe.
12. Zakląć na brud i smary, pokazać palec przejeżdżającej i trąbiącej ciężarówce.
13. Zdjąć marynarkę, założyć rękawkę.
14. Wyjaśnić kierowcy ciężarówki, że to nie było do niego i że może schować swoją wielką łyżkę do opon i jechać dalej.
15. Podłożyć lewarek, ukradkiem pokazując palec odjeżdżającej ciężarówce.
16. Zacząć podnosić samochód.
17. Zakląć na wgnieciony próg.
18. Opuścić samochód, ustawić lewarek poprawnie.
19. Podnieść samochód.
20. Spróbować odkręcić koło.
21. Zakląć i pokazać palec przejeżdżającym samochodom.
22. Opuścić samochód.
23. Poluzować śruby trzymające koło.
24. Podnieść samochód.
25. Odkręcić koło i rzucić je na jezdnię.
26. Dogonić toczące się koło i przerzucić je na pobocze.
27. Zakląć i pokazać palec przejeżdżającym samochodom.
28. Spróbować założyć zapasówkę.
29. Rzucić wiązankę na pęknięte spodnie i pokazać palec przejeżdżającym samochodom.
30. Założyć zapasówkę, przykręcić śruby.
31. Wrzucić lewarek, klucz do kół, teczkę, narzędzia, rękawice i resztę śmieci do bagażnika.
32. Z triumfem na twarzy pomachać przejeżdżającym samochodom, a potem i tak pokazać im palec.
33. Wsiąść do samochodu, zwolnić ręczny, wyłączyć awaryjne, ruszyć.
34. Przejechać 200 m, zatrzymać się, cofnąć.
35. Wrzucić przebite koło do bagażnika.
36. Zakląć z powodu niezałożonych rękawic, pokazać palec przejeżdżającym samochodom.
37. Wsiąść, ruszyć, po 5 km usłyszeć dziwny dźwięk, zatrzymać się.
38. Wysiąść, przejść z powrotem ok. 500 m,
39. Znaleźć odkręconą śrubę.
40. Wrócić do samochodu, dokręcić wszystkie śruby we wszystkich kołach.
41. Zakląć i pokazać palec przejeżdżającym samochodom.
42. Wsiąść, ruszyć, przejechać 10 km, złapać następną gumę.
KOBIETA
1. Powinna poczuć szarpnięcie.
2. Zatrzymać się na poboczu, włączyć awaryjne.
3. Wyjrzeć przez okno.
4. Zauważyć przebite koło.
5. Zrobić zdumioną i urażoną minę.
6. Wyjąć z torebki komórkę.
7. Zadzwonić po męża, przyjaciela albo pomoc drogową.

Jak znacie jakieś fajne to dopiszcie Suszę zęby
Pozddr
Przemek - 17-11-03, 12:55
Temat postu: 10 kategorii kierowców powodujących największe zagrożenie
10 kategorii kierowców powodujących największe zagrożenie

1. Dresiarz za kółkiem - 6%
Opis osobowości
Zwykle osobowości brak, choć występują tutaj szczątkowe cechy takie jak złośliwość, skłonność do brutalności i używek. Prawie nie występuje w wieku powyżej 35 lat, gdyż naturalna selekcja i przydrożne drzewa ograniczają znacząco populację.
Główne wady i zagrożenia
- zachowuje się jak "król szosy", wynika to z poczucia wyższosci wobec reszty (myślącej) świata,
- wyprzedza na trzeciego,
- zajeżdża drogę,
- omija korek i kolejkę do skrętu na każdy możliwy sposób,
- bardzo nadmierna szybkość,
- wszystkie inne zagrożenia wynikające z ograniczonej wyobraźni i niskiego IQ.
Ulubione samochody
Zależnie od zasobności portfela, ale na pewno nie będzie to Wartburg kombi Mr. Green . Autko musi być szpanerskie, nawet jeśli jest tanie. Nawet maluch bedzie miał przyciemniane szyby, spojler, płytę CD na lusterku (obowiązkowo!) i dużą naklejkę w obcym języku (treść nieistotna, najczęściej PIONEER) a jak starczy forsy to i neonówki pod podwoziem... Wewnątrz sprzęt grający musi być najlepszy (czytaj: z największą liczbą migających lampek) i głośniki skierowane na zewnątrz, żeby wszyscy wiedzieli, że jedzie nie byle kto. Bardziej zamożni Młodociani używają samochodów lepszych marek dochodząc nawet do BMW. Jest też pewna zasada: im lepszy samochód tym mniej ozdobników - po prostu nie są już wtedy konieczne do nęcenia panienek.

2. Żółtodziób - 3%
Opis osobowości
Jest to osobnik zaraz po kursie prawa jazdy więc może to być każdy rodzaj osobowości. Zwykle po przejechaniu pierwszego tysiąca kilometrów zamienia się w normalnego kierowcę lub przechodzi do innej kategorii z mojej listy.
Główne wady i zagrożenia
- zbyt mała prędkość,
- nieprzemyślane manewry,
- jazda bez świateł,
- kłopoty z manewrowaniem po zatłoczonym skrzyżowaniu.
Ulubione samochody
Nie ma reguły. Najczęściej taki, jaki rodzice przeznaczają na straty.

3. Sixa - 4%
Opis osobowości
Żeńska odmiana Żółtodzioba. Przedstawicielki tej grupy najczęściej w prostej linii przechodzą do grupy nr 4. Jeśli uda się im wyjść poza moją listę - proszę o kontakt listowny celem złożenia osobistych gratulacji
Główne wady i zagrożenia
- zbyt mała prędkość,
- bezsensowne manewry,
- jazda bez świateł,
- kłopoty z manewrowaniem po zatłoczonym skrzyżowaniu,
- hamowanie na zakręcie, etc.
Ulubione samochody
Małe, ponieważ zbyt odległe fragmenty mogłyby zostać zapomniane podczas parkowania lub zakręcania.

4. Kobieta za kierownicą - 46%
Opis osobowości
Matka, żona, kochanka.
Główne wady i zagrożenia
Poza wadami wymienionymi w pkt. 3 dochodzą inne, które przy sixie można było przemilczeć, ale tutaj już nie. Temat - rzeka , ale spróbuję:
- niemal całą uwagę pochłania jej strona techniczna prowadzenia samochodu,
- trzyma się kurczowo środka jezdni,
- używa lusterek wyłącznie do poprawiania make-up'u,
- włącza lewy kierunkowskaz i skręca w prawo,
- zero kontaktu z innymi użytkownikami drogi, brak reakcji na standardowe znaki dawane ręką lub światłami (Co tak śmiesznie miga??),
- obserwuje tylko wąski fragment drogi przed maską,
- nagle hamuje (np. tuż przed skrzyżowaniem gdy zapala się żółte światło),
- prędkość uzależnia od aktualnego nastroju a nie od warunków,
- zero wyobraźni i przewidywania,
- wjeżdża na skrzyżowanie mimo, że nie może z niego zjechać i oczywiście zostaje na nim przez kolejną zmianę świateł tworząc korek,
uff... bolą mnie klawisze...,
- blokuje szybki pas, bo za 5 kilometrów skręca w lewo,
- po długim oczekiwaniu na drodze podporządkowanej w końcu zamyka oczy, zaciska dłonie na kierownicy i... rusza. Bum,
- stwarza zagrożenie nawet po opuszczeniu samochodu potrafi go bowiem zaparkować na środku skrzyżowania, lub 5 cm od otwierających się na zewnątrz drzwi czyjegoś domu.
Ulubione samochody
Nie rozróżnia marek. Zwykle małe lub średnie, czasem (gorzej) większe.
Uwaga: Do kobiet za kierownicą rzadko zaliczają się też niektórzy mężczyźni. Są to przypadki beznadziejne ale i nieliczne przez co nie chce mi się dla nich tworzyć oddzielnej kategorii "*** Wołowa".

5. Kapelusznik - 9%
Opis osobowości
Drobnomieszczanin, w weekendy zwany też niedzielnym kierowcą.
Główne wady i zagrożenia
- zbyt wolna jazda, często najszybszym pasem,
- brak reakcji na sygnały świetlne,
- anemiczne acz niesygnalizowane manewry,
- przyprawiające innych o ataki bluźnierstwa dojeżdzanie na luzie do skrzyżowania,
- przestrzeganie ograniczeń prędkosci.
Ulubione samochody
Wszystkie modele Skody.
Uwaga: Skarcony używa brzydkich wyrazów.

6. Weteran szos - 11%
Opis osobowości
Jeździ samochodem tak długo, że powinien nauczyć się już paru podstawowych rzeczy, a się nie nauczył. Zna wszystkie potrzebne mu drogi na pamięć. Wszelkie zmiany pierwszeństwa i objazdy traktuje jako złośliwość Zarządu Dróg Miejskich wobec jego osoby.
Główne wady i zagrożenia
Wszelkie zagrożenia wynikające ze złego stanu technicznego samochodu i właściciela.
Ulubione samochody
Stare trupy odziedziczone po przodkach którzy zginęli w kampanii wrześniowej.

7. Rolnik przejazdem w mieście - 3%
Opis osobowości
Rolnik przejazdem w mieście. Nocą nosi nazwę cicho-ciemny, bowiem zapala światła dopiero na wyraźne zadanie policjanta. Zaraz potem zresztą gasi.
Główne wady i zagrożenia
- niemożność zrozumienia, że w Fiata 125 wchodzi tylko 5 osob i 50 kg buraków, a każdy dodatkowy burak stwarza ryzyko, że samochód zapadnie się pod własnym ciężarem,
- brak zrozumienia dla obowiązku włączania w nocy świateł przy jednoczesnych podwyżkach cen elektryczności,
- nieumiejętność poruszania się po ulicy szerszej niż 6 metrów,
- ignorowanie wszelkich objawów niesprawności samochodu,
- nieznajomość znaków drogowych i przepisów.
Ulubione samochody
Fiat 125, Żuk, Tarpan - obowiązkowo przerdzewiałe na wylot.
Uwaga: Nie drażnić! Na wszystkie pytania przytakiwać! Rozdrażniony zawoła kolegów i zablokują całą drogę. Kilka razy akcja taka rozszerzyła się na cały kraj.

8. Polski chamek 12%
Opis osobowości
Cham pospolity. Ma kłopoty z czytaniem, pisaniem i liczeniem. Jego zachowanie wynika z chęci odreagowania na upokorzenia codzienności.
Główne wady i zagrożenia
- zajeżdża drogę,
- nie przepuszcza nawet jeśli nic mu to nie szkodzi,
- wciska gaz, kiedy próbujesz go wyprzedzić, a jak zrezygnujesz zwalnia,
- omija korek i kolejkę do skrętu na każdy możliwy sposób,
- i wiele innych, które jego mały móżdżek wymyśla on-line.
Ulubione samochody
Brudne.

9. Procentowiec - 2%
Opis osobowości
Pijak - minimum 4 piwa przed jazdą.
Główne wady i zagrożenia
- Wszelkie związane z pomrocznością jasną.
Ulubione samochody
W jego stanie - bez znaczenia.

10. Dawca narządów - 1%
Opis osobowości
Kierowca motocykla wyścigowego z umiejętnościami rikszarza. Jeździ i żyje szybko i krótko.
Główne wady i zagrożenia
- bardzo nadmierna prędkość,
- może przejechać na wylot przez samochód nie posiadający wzmocnień bocznych,
- w wypadku może uszkodzić swoje narządy, jakże cenne dla społeczeństwa.
Ulubione samochody
Używa tylko motocykli. Im są głośniejsze - tym lepiej. Jeśli zdjęcie tłumika nie wystarczy dawca przy każdym przyśpieszaniu wydaje ustnie dźwięk: UUUaaaaaaeeeeeeeeeeerrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!WykrzyknikWykrzyknik!

Czy to tylko mój kącik Question
Pozddr
Anonymous - 17-11-03, 15:37
Temat postu:
Policjant zatrzymuje dresiarza w beemce.
P: Dokumenciki proszę.
D: Nie mam dokumencików.
P(uśmiechnięty): Aha, bez dokumencików jeździmy?
D: Ale tu mam zaświadczenie o skradzeniu dokumentów, mam jeszcze tydzień na wyrobienie nowych.
Policjant sprawdza, pieczęcie, podpisy wszystko się zgadza... obchodzi samochód patrząc badawczo, uśmiecha się szeroko i mówi:
P: No proszę jeździmy auteczkiem na niemieckich numerach?
D: A tak, proszę bardzo - mienie przesiedleńcze, mam jeszcze dwa tygodnie na zarejestrowanie - podaje policjantowi dokument.
Policjant sprawdza, pieczęcie, podpisy wszystko się zgadza.
Poirytowany każe otworzyć bagażnik. W bagażniku trup.
P: A to co!?
D: A to wujek Rysiek, proszę oto akt zgonu - podaje policjantowi dokument.
Policjant sprawdza, pieczęcie, podpisy wszystko się zgadza.
P(zbaraniały): No akt zgonu w porządku ale tak nie wolno przewozić zwlok.
D: Proszę, tu jest pozwolenie na transport zwlok, jutro pogrzeb w kaplicy Świetgo Jana w Krakowie - podaje policjantowi dokument.
Policjant sprawdza, pieczęcie, podpisy wszystko się zgadza.
Zdesperowany zagląda do bagażnika, zauwaza coś i pyta triumfalnie:
P: A dlaczego denat ma lokówkę elektryczną w odbycie?!
Dresiarz podaje mu dokument:
D: Proszę bardzo oto Ostatnia Wola Wuja Ryśka.
Sikor - 17-11-03, 19:41
Temat postu:
Oj Przemek, ale Ci się dostanie, jak zajrzy tu Edyta, lub ktoś inny z tej piękniejszej (na pewno ode mnie) części wartmaniaków.................................
Przemek - 17-11-03, 20:02
Temat postu:
Sikor napisał/a:
Oj Przemek, ale Ci się dostanie, jak zajrzy tu Edyta, lub ktoś inny z tej piękniejszej (na pewno ode mnie) części wartmaniaków.................................

Eeee tam ja tylko cytuje innych Wink i nie oznacza to, że myślę tak jak oni np.:
www
www
www
i duuuzio więcej tego pewno jeszcze znajdziesz.
Pozddr
Hans - 17-11-03, 21:34
Temat postu:
leży pijany facet na śniegu w mróz,podchodzi gość i mówi:
-zamarznież pan tu Crying or Very sad
-nie zamarznę piłem borygo Cool
Żereb - 18-11-03, 13:08
Temat postu:
Pierwszego dnia szkoly, przed rozpoczęciem lekcji, nauczycielka przedstawia nowego ucznia amerykanskiej klasie:
- To jest Sakiro Suzuki z Japonii
Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi:
- Dobrze, zobaczymy jak sobie radzicie z historią. Kto mi powie, czyje to są słowa: "Dajcie mi wolność albo śmierć"?
W klasie cisza jak makiem zasiał, tylko Suzuki podnosi rękę i mówi:
- Patrick Henry, 1775 W Filadelfii.
- Bardzo dobrze Suzuki. A kto powiedział: "Państwo to ludzie, ludzie nie powinni więc ginąć"?
Znowu wstaje Suzuki:
- Abraham Lincoln, 1863 w Waszyngtonie.
Nauczycielka spogląda na uczniów z wyrzutem i mówi:
- Wstydźcie się. Suzuki jest Japończykiem i zna amerykańską historię lepiej od Was!
W klasie zapadła cisza i nagle słychać czyjś głośny szept:
- Pocałuj mnie w dupę pieprzony japończyku
- Kto to powiedział? - krzyknęła nauczycielka na co Suzuki podniósł rękę i bez czekania wyrecytował:
- Generał McArthur, 1942 w Guadalcanal, oraz Lee Iacocca, 1982 na walnym zgromadzeniu w Chryslerze.
W klasie zrobiło się jeszcze ciszej i tylko dało się usłyszeć cichy
szept:
- Rzygać mi się chce...
- Kto to był? - wrzasnęła nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiedział:
- George Bush senior do japońskiego premiera Tanaki w 1991 podczas obiadu.
Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstał i powiedział kwaśno:
- Obciągnij mi druta!
Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem
- To już koniec. Kto tym razem?
- Bill Clinton do Moniki Levinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w Białym Domu - odparł Suzuki bez drgnienia oka.
Na to inny uczeń wstał i krzyknął:
- Suzuki to kupa gówna!
Na co Suzuki:
- Valentino Rossi w Rio na Grand-Prix Brazylii w 2002 roku.
Klasa już całkowicie popada w histerię, nauczycielka mdleje, gdy otwierają się drzwi i wchodzi dyrektor:
- Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałem.
Na co odpowiada Suzuki:
- Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji budżetowej w Warszawie w 2003 roku.
Sikor - 18-11-03, 22:21
Temat postu:
Facet miał strasznie wredną (jak zwylke) teściową. Postanowił wię coś zrobić z tym fantem i poszedł do sklepu zoologicznego celem kupienia jakiegoś zwierzęcia, które rozszarpałoby teściową. Niestety w sklepie były same pustki, ostała się tylko klatka z pelikanami.
- Bierz pan, one rozdziobią wszystko! - zapewniał sprzedawca. Gościu kupił te pelikany i poszedł do domu. Postawił klatkę na stole, otworzył ją i powiedział:
- Pelikany, na krzesło!
Ptaki wpadły na krzesło i rozpieprzyły w drobny mak.
- Pelikany na stół!
Ptaszyska wleciały na stół i po chwili zostały z niego tylko dzrzazgi. W tym momencie otworzyły się drzwi, w których stanęła teściowa i zapytała:
- Ty, a na *** Ci pelikany?!
RedDevil - 18-11-03, 23:09
Temat postu:
Dwaj rozbitkowie w łodzi dryfują po oceanie drugi miesiąc gdy wtem z wody wyłania sie złota rybka która stwierdza co nastepuje - spełnie wasze jedno życzenie - Jeden z rozbitków - Ja chce żeby to morze zamieniło sie w piwo - błysk i całe morze zamieniło sie w TYCHY - na to drugi milczący dotąd rozbitek - I coś *** narobił?!?! Teraz będziemy musieli lać do łodzi...
Anonymous - 19-11-03, 12:16
Temat postu: dowcipy
Cheesy Grin EXTRA że na forum jest taki temat, chociaż powinien moim zdaniem na stronie Klubu powstać taki dział z dowcipami o weteranach nawet ze zdjęciami - podobny jak na stronie trabanta. Ale na forum też się przyda ponieważ każdy ma szybki dostęp do wstawienia swojego nie koniecznie na temat Wartburga i bez cenzury. Mr. Green
Też dodam jeden choć nie z działu motoryzacji ale mnie się podoba:

---- Dwóch gejów lezą jeden na drugim. Ten u góry szepcze czułe słówka temu na dole:
- Ale masz jędrne pośladeczki, i ta dziurka taka ciasna.
- Bo ja jestem na pierszym roku, proszę księdza biskupa- odpowiada drugi.
Anonymous - 19-11-03, 14:25
Temat postu:
kto by pomyslal ze tak sie rozkreci ten temat Uśmiech...
RedDevil - 19-11-03, 17:18
Temat postu:
Dwóch facetów rozmawia o seksie:
- Twoja żona krzyczy, kiedy się kochacie?
- Tak i to bardzo głośno... kiedy wycieram członka o zasłony!
Przemek - 19-11-03, 20:17
Temat postu: Test na prawo jazdy
Test na prawo jazdy

1) Czy wał drogowy na obszarze zabudowanym może poruszać się z prędkością przekraczającą prędkość dźwięku ?
a) może z łatwością
b) tak, jeżeli następuje podwójna kompresja mieszanki paliwowo-powietrznej w cylindrach
c) nie, z powodu metalowych kół

2) Kierowca uciekający policji powinien :
a) wykonać redukcję biegu na niższy i dodać gazu w celu ogromnego przyspieszenia
b) wykonać redukcję biegu na wyższy i zaciągnąć hamulec ręczny w celu natychmiastowej zmiany obranego kierunku jazdy
c) zatrzymać się, wysiąść z auta i uciec do lasu
d) spowodować wypadek celem utrudnienia pościgu

3) Widząc znak pionowy "ustąp pierwszeństwa przejazdu" kierujący powinien :
a) nie rozglądając się przejechać na całym gazie przez skrzyżowanie
b) wrzucić bieg wsteczny i objechać skomplikowane skrzyżowanie chodnikiem między pieszymi
c) zatrzymać się przed skrzyżowaniem i oczyścić tłoki z nagromadzonej w nich sadzy

4) Kierujący pojazdem widząc niebieskie światło w sygnalizacji miejskiej powinien :
a) ruszyć z piskiem opon
b) nie przejmować się, gdyż to tylko jadący pociąg
c) pieszy też jest uczestnikiem ruchu drogowego
d) nie zwracać szczególnej uwagi, gdyż to tylko rolnik wiozący buraki do skupu

5) Jadący TIR-em przejeżdżając przez skrzyżowanie z sygnalizacją dźwiękową powinien :
a) nie zmieniać pasa ruchu i poruszać się z maksymalną prędkością, gdyż tylko on jest uprzywilejowany
b) starać się potrącić jak najwięcej uczestników ruchu drogowego
c) kontrolować deskę rozdzielczą i śledzić pracę wszystkich przyrządów pomiarowych oraz ogumienia pojazdu

6) Jakie wyróżniamy typy hamulców ?
a) tarczowe, chłodzone kefirem
b) bębnowe, będące zarazem napędem dla pompy olejowej
c) powietrzne, foliowe
d) azbestowe, świetlne
e) w pojazdach spalinowych ze względu na bezpieczeństwo używanie hamulców jest kategorycznie zabronione

7) Jeżeli kierujący pojazdem poruszający się drogą 16-to pasmową odczuje nagłą potrzebę opróżnienia jelit powinien :
a) opróżnić niezwłocznie jelita na siedzenie pasażera i popchnąć je nogami
b) wstrzymywać się aż do dotarcia do celu, znajdującego się 600 mil morskich dalej
c) przewietrzyć pojazd
d) zaciskać zwieracze jak najmocniej potrafi

8 ) Kierowca wybierający się w podróż samochodem po Antarktydzie powinien :
a) opróżnić bak pojazdu z benzyny i wlać nafty w celu niskiego zużycia paliwa
b) pozbyć się układu wydechowego pojazdu
c) wywiercić kilka dziur w bloku silnika celem lepszego chłodzenia
d) udekorować karoserię pojazdu ładnymi nalepkami

9) Do czego służy antyradar w pojeździe spalinowym ?
a) do słuchania radia
b) do rozmowy o pogodzie z innymi użytkownikami drogi
c) nie, karpie zdecydowanie nie są pod ochroną
d) uderzenie w plecy szpadlem jest wskazane ze względów zdrowotnych

10 ) W razie nagłego ataku kaszlu kierujący pojazdem powinien :
a) zatrzymać pojazd i pobiec do domu
b) kaszleć na przednią szybę
c) udać się czym prędzej do weterynarza

11) Z jaką maksymalną prędkością można poruszać się w Chinach ?
a) 16 km/s
b) 420 km/h
c) 25,8 mm/10s
d) 610 km/24h

12) Jeżeli pojazd mechaniczny, wielotłokowy, o ogromnej mocy znamionowej o napędzie na dwie osie, rozpędzony do prędkości 240 km/h uderzy czołowo w jadący z maksymalną prędkością motorower to :
a) pęknie mu metalowy zderzak
b) zniszczeniu ulegnie blok silnika
c) wywróci się motorower
d) prowadzącemu motorower pęknięciu ulegnie więzadełko

13) Kierujący pojazdem marki MOTORYNKA z silnikiem czterocylindrowym rzędowym o dużej kompresji znajdujący się na śliskiej, oblanej maślanką nawierzchni powinien :
a) dodać dużo gazu i puścić sprzęgło
b) przewrócić się na plecy
c) rozpędzić się do maksymalnej prędkości i uderzyć w stojący nieopodal rozrzutnik obornika
d) rzucić motorower i czmychnąć

14) Kierowca jadący spychaczem widząc pijaka leżącego na jezdni powinien :
a) przejechać go, gdyż ulży jego cierpieniom
b) wysiąść z pojazdu i kopnąć go w brzuch
c) spytać o drogę

15) Do czego służy silnik w samochodzie :
a) do zrzucania go z bloku na głowy losowo wybrancych przechodniów
b) do słuchania jego pracy
c) do zadawania głupich pytań
d) UFO jest najlepszym przyjacielem człowieka

16) Rolnik wiozący sztachety z gwoździami ciągnikiem marki Ursus C 456, nabierający ogromnych prędkości po opuszczeniu skrzyżowania powinien :
a) z rykiem silnika oddalać się w dal siną
b) pić wódkę za kierownicą
c) sprawdzić stan oleju pod maską maszyny

17) Kierowca mający we krwi 67,8 promila alkoholu, poruszający się pojazdem osiągającym ogromne prędkości i przyspieszenia powinien :
a) nie zważać na dawkę pobranego alkoholu i sukcesywnie przyspieszać
b) pomagając sobie środkowym palcem zwrócić pobrany alkohol na przyrządy w maszynie
c) przy ogromnych prędkościach skupić się na obrotomierzu pojazdu

18 ) Rolnik prowadzący potężny amerykański ciągnik z czterema przyczepami wypełnionymi po brzegi gnojowicą powinien :
a) cały czas używać klaksonu i świateł drogowych
b) wystawić głowę za szybę i zwracać na siebie uwagę piskiem z ust
c) po przekroczeniu prędkości światła nagle odczepić przyczepy, umożliwiając im swobodną penetrację drogi
d) po wjeździe na teren zabudowany natychmiast opuścić pojazd po wcześniejszym zablokowaniu pedału gazu

19) Czy jakiekolwiek samochody produkowane w Polsce mają możliwość obsługi kultywatora i glebogryzarki :
a) oczywiście mają je wszystkie
b) nie wszystkie, jedynie Porsche
c) uważam, że zawód ginekologa jest bardzo ciekawy

20 ) Po zabronowaniu pola rolnik powinien :
a) natychmiast udać się do sklepu celem nabycia napojów alkoholizowanych
b) porzucić wartościowy ciągnik na polu i udać się na spoczynek
c) nie wyłączać silnika i wsłuchać się w jego znamienitą pracę

21) Kierowca dżipa marki Hummer, poruszający się drogą szybkiego ruchu o niemiłosiernym zatłoczeniu powinien :
a) nigdy nie zwracać uwagi na klaksony innych kierowców i gnać jak najdalej
b) podgłosić na cały głos radio i zadzwonić z komórki na Audio - Tele
c) zaciągnąć ręczny hamulec i stanąć na środku drogi celem wystudzenia silnika
d) cieszyć się pięknem natury

22) Kierowca sportowy o potężnych umiejętnościach prowadzenia pojazdu, poruszający się drogą wolnego ruchu o ograniczeniu prędkości do 17km\s powinien :
a) z rykiem silnika przebyć jak największy dystans
b) wyjałowić siedzenia od ogni bengalskich
c) usunąć sobie zwieracze kleszczami

23) Jeżeli w samochodzie marki McLaren pęknięciu ulegnie pasek zębaty to :
a) tłoki będą mogły wykonywać swobodne ruchy, co przyniesie poczwórny wzrost mocy w omawianym pojeździe
b) silnik zatrzyma się, ale tylko na chwilkę, potem nabierze niewyobrażalnie dużych obrotów co spowoduje całkowitą utratę kontroli nad maszyną
c) zgaśnie radio w pojeździe

24) Potężnie zbudowany motocyklista poruszający się w terenie zabudowanym motocyklem marki WSK - T1000 powinien :
a) ciągle jechać na tylnym kole zwiększając obroty maszyny
b) zatykać rurę wydechową ręką w celu tłumienia ogromnej ilości wydzielanego twarogu
c) wykonywać co 300 metrów ogromne wiraże
d) w trakcie jazdy przełączać biegi dłonią robiąc jaskółki na tylnim siedzeniu

25) Do czego służy korbowód w silniku :
a) do wprawiania silnika w drgania
b) do robienia pisków przednim kołem
c) jest nieprzydatny, gdyż to tylko ozdoba wału korbowego

26) Motocyklista przekraczający swym potężnym Ogarem barierę dźwięku powinien :
a) szczególnie uważnie obserwować szprychy w tylnym kole
b) przygotować się na przeskok w inny wymiar światoprzestrzeni
c) zmówić Zdrowaś Mario i skulić się za owiewką
d) przed tym wyczynem opróżnić pęcherz ze zbędnych płynów ustrojowych

27) Czy rozgrzanym do czerwoności w piecu parowym haczykiem można zatrzymać pojazd spalinowy z turbiną tłoczącą tlen do bagażnika dachowego ?
a) oczywiście, można bez trudu
b) jedynie pojazdy z napędem na dwie osie z chłodzeniem uryną
c) mlaskanie przy posiłku jest niewskazane

28 ) Czy w jakimkolwiek aucie podczas jazdy można puścić bąka ?
a) tylko w małym fiacie wyposażonym w koło zapasowe
b) tak, ale pod warunkiem, że tato zrobi to pierwszy
c) jedynie w spychaczach siodłowych

29) Czy do kierowcy, który otrzymał 15 strzałów w głowę z bliskiej odległości należ wzywać pogotowie ratunkowe ?
a) tylko jeżeli oddycha
b) nie, jeżeli czuje się wspaniale i chce iść po świeże bułki
c) tak, lecz po wcześniejszym udzieleniu mu pomocy metodą usta - odbyt
d) Marcin nigdy nie miał wypadku

30 ) Co jest w stanie uszkodzić rozpędzone koło zamachowe ?
a) można je uszkodzić ręką
b) macica muflona
c) pośladki tapira
d) ten przedmiot jest niezniszczalny

31) Czy twaróg na ustach kierowcy sprzyja w prowadzeniu pojazdu ?
a) tak, lecz tylko w Wielkanoc
b) jedynie w trakcie puszczania ogni bengalskich
c) działka zimą jest nieprzytulna

32) Czy szybujący szybowcem pan z wyraźnie rozwiniętą klatką piersiową i pośladkami po oderwaniu się skrzydeł szybowca powinien :
a) ryknąć gromkim śmiechem i wysmarkać nos w dywan
b) odpalić dodatkowe silniki o potężnych mocach wylotowych i lecieć bez skrzydeł
c) możliwie gładko i spokojnie starać się wylądować na miękkim podłożu np. na żelbetonie
d) wyskoczyć z szybowca, ułożyć się wygodnie na pasie startowym i uważnie obserwować penetrujące niebo samoloty bezskrzydłowe

34) Czy do wykonywania pisków motocyklem posiadającym silnik najnowszej generacji bez tłoków i korbowodów kierujący powinien posiadać pozwolenie na handel w dni świąteczne w miejscach publicznych ?
a) tak, powinien posiadać dokumenty o tymczasowym braku lewej półkuli mózgu
b) Polsat odbiera mi całkiem dobrze, ale TVN to mi coś zakłóca
c) nie należy bronować pola w zimę

35) Czy pani o niemiłosiernie wielkich umiejętnościach prowadzenia spychacza na biegu jałowym na całym gazie powinna :
a) cały czas trzymać gaz, aż zapali się kontrolka "spychacz frunie"
b) włożyć sobie palec w pupę i zagiąć
c) prosimy nie karmić martwych zwierząt gnojowicą
d) jelenie wypłoszone z lasu prykają bardzo głośno
Przemek - 21-11-03, 11:04
Temat postu: Wymiana oleju
Wymiana oleju

Wymiana oleju - instrukcja dla kobiet:

1. Jechać do warsztatu, najpóźniej 15.000 km po ostatniej wymianie.
2. Wypić kawę.
3. Po 15 min. wystawić czek i z porządnie skontrolowanym autem opuscić warsztat.

Koszty:
Wymiana oleju: PLN 100,--
Kawa: PLN 2,--
Suma: PLN 102,--

Wymiana oleju - instrukcja dla mężczyzn:

1. Jechać do sklepu z wyposażeniem, PLN 70,--zapłacić za olej, filtr, uszczelki, pastę czyszczącą i drzewko zapachowe.
2. Odkryć, że pojemnik na zużyty olej jest pełen. Zamiast oddać go na stacji benzynowej, wylać zawartość do dołka w ogrodzie.
3. Otworzyć puszkę piwa, wypić.
4. Podnieść auto lewarkiem . 30 minut szukać klocka.
5. Znaleźć klocek pod autem syna.
6. Z samego stresu otworzyć następną puszkę piwa, wypić.
7. Wsunąć pojemnik na zużyty olej pod motor.
8. Szukać klucza 16-tki.
9. Przestać szukać i używać ustawialne cęgi.
10. Odkręcić śrubę do spustu oleju.
11. Śrubę do pojemnika z gorącym olejem upuścić, przy tym upaprać się gorącym olejem.
12. Posprzątać.
13. Przy piwku obserwować, jak olej spływa.
14. Szukać cęgi do filtra oleju.
15. Przestać szukać, filtr śrubokrętem przebić i tak odkręcić.
16. Piwo.
17. Pojawienie sie kumpla. Opróżnić wspólnie kiste piwa. Wymiane oleju jutro dokończyć.
18. Następny dzień. Wanienkę pełną oleju przesunąć pod autem.
19. Wytrzeć olej, który się przy pkt 18 rozlał.
20. Piwo - nie wczoraj wszystko poszło.
21. Do sklepu, kupić piwo.
22. Nowy filter nakrecić, rozsmarować cienką warstwę oleju na uszczelkę.
23. Wlać pierwszy litr nowego oleju.
24. Przypomnieć sobie o śrubie z pkt. 11.
25. Szybko szukać śruby w wanience ze starym olejem.
26. Przypomnieć sobie, ze zużyty olej wraz ze śrubą został wylany w ogrodzie.
27. Piwo wypić.
28. Dołek odkopać, szukać śruby.
29. Zauważyc pierwszy litr swieżego oleju na podłodze garażu.
30. Wypić piwo.
31. Przy dokręcaniu śruby wyślizgnąć klucz z ręki, kostkami palców uderzyć w podwozie.
32. Głową uderzyć w posadzkę, jako reakcja na pkt. 31.
33. Zacząć zdrowo przeklinać.
34. Klucz wywalić w diabły.
35. Następne 10 minut kląć, bo klucz trafił w zdjęcie "Miss Październik" i pobrudził jej biust.
36. Piwo.
37. Ręce i czoło zabandażować, zatamować krew.
38. Piwo.
39. Wlać 4 litry swieżego oleju.
40. Piwo.
41. Auto zdjąć z lewarka.
42. Auto cofnąć i wytrzeć olej z podłogi.
43. Piwo.
44. Jazda próbna.
45. Zostać skierowanym na pobocze i zostać z powodu alkoholu zaaresztowany.
46. Auto zostanie odholowane.
47. Kaucję wyznaczyć, auto z policji sciagnąć.

Wydatki:
częsci: PLN 140,-
grzywna za jazdę po pijaku: PLN 500,-
hol: PLN 200,-
kaucja: PLN 400,-
piwo: PLN 60,-

suma: PLN 1300
Żereb - 21-11-03, 17:24
Temat postu:
Pewnego razu policja przyłapała całą grupę prostytutek
podczas dzikiej orgii w hotelowym pokoju. Policjanci wyprowadzili
prostytuki z hotelu i ustawili w szeregu na ulicy. Pech chciał, że
obok przechodziła babcia jednej z dziewczyn. Gdy zobaczyła swoją
wnuczkę od razu podeszła i zapytała:
- Dlaczego stoisz kochanie w tym szeregu?
Dziewczyna, aby ukryć prawdę, wymyśliła na poczekaniu
kłamstwo:
- Policja rozdaje pomarańcze za darmo, a ja tu stoje by
parę dostać.
Babcia pomyślała na to: "To bardzo miło z ich strony - też
postoje to może jakieś dostane". Jak pomyślała tak zrobiła - ustawiła
się sz ybko na końcu szeregu. Tymczasem policjanci zaczeli spisywać
dane prostytutek. Gdy jeden z nich doszedł do babci strasznie
się zirytował i zapytał:
- Łał, pani ciągle to robi w tym podeszłym wieku? Jak pani
daje rade?
- Oh, słodziutki, to jest bardzo proste: wyjmuję moje zęby,
ściągam skórkę i wylizuje do sucha...
Przemek - 27-11-03, 18:21
Temat postu: Co działo się na autostradzie A-2
Jak wiecie oddano właśnie do użytku 40 km odcinek kolejnej autostrady (oklaski, owacje na stojąco itp. LOL )
A oto co działo się potem (relacja pewnego kierowcy Wink ):
Z ostatniego kilometra przed wjazdem na A-2 tuż po "balecie koparek":
Stoję w olbrzymim korku już dobre pół godziny. Kolejka wcale się nie przesuwa. Widząc za oknem przechodzącego policjanta otwieram okno i pytam:
- Co się stało, dlaczego tak długo stoimy bez ruchu?
- Na środku pasa wjazdowego usiadł minister ds. infrastruktury i powiedział, że jeśli każdy kierowca nie zapłaci 180 złotych za winietkę, to on obleje się benzyną i podpali, a ja właśnie zbieram składkę.
- I ile już pan uzbierał?
- Jakieś piętnaście litrów.

Pozddr
RedDevil - 27-11-03, 18:47
Temat postu:
Dobre,dobre!!
Anonymous - 27-11-03, 19:13
Temat postu: to jak tak...
dwoch gejow zylo sobie w zwiazku. kochali sie juz na wszystkie mozliwe sposoby, pozycje, jednym slowem nie bylo rzeczy ktorej nie probowali. jden z nich znudzony po kolejnym numerku wpadl na pomysl: najpierw ja tobie a potem ty mi narobisz na klate - tego jeszcze nie bylo. no i tak zrobili: jeden narobil, drugi rozmazuje, delektuje sie - pelna rozkosz. Zmiana - steka, steka - pyk, maly bobek. na to ten pod spodem - wiesz co, ty mnie chyba juz nie kochasz...
Przemek - 28-11-03, 10:01
Temat postu:
Był sobie facet, który miał motor. A ponieważ, bardzo lubił swój motor, to smarował go wazeliną, żeby mu nie zardzewiał podczas deszczu. I pewnego razu spotkał dziewczynę marzeń, on ją pokochał, ona jego jak to w bajkach bywa. I pewnego dnia ona zaprosiła go do siebie na obiad. Przed wejściem do jadalni uprzedziła go:
- U nas w domu jest taka tradycja, że kto się pierwszy odezwie po obiedzie, zmywa naczynia, ta tradycja obowiązuje również gości. Tak więc pamiętaj.
No więc zaczęli jeść, zjedli i siedzą i patrzą po sobie. Chłopak sobie myśli:
- Mmmm, pycha obiad, trzeba by było podziękować, no ale nie będę przecież zmywać.
Dziewczyna sobie myśli:
- Zabrałabym go już do pokoju, ale nie mogę nic powiedzieć, bo będę musiała zmywać.
Matka myśli:
- Trzeba by już wstać, ale napracowałam się dzisiaj i nie chce mi się zmywać.
Ojciec myśli:
- Nic nie robiłem przez cały dzień to i zmywał nie będę.
Mija pół godziny. Chłopakowi się znudziło, wziął dziewczynę, posadził na stole, podniósł jej spódnicę, spuścił spodnie i użył sobie. Siada i myśli:
- UUUch, leżało mi to już od dwóch dni, trzeba by jej coś powiedzieć, bo to jakoś głupio, ale przecież zmywać nie będę.
Dziewczyna myśli:
- Było extra, trzeba by mu podziękować, ale to zmywanie....
Matka myśli:
- Nie miałam tego od 6 lat, trza by coś staremu powiedzieć, ale nie teraz, bo zmywać nie będę.
Ojciec myśli:
- A to gnój, moją córkę przeruchał, a ja przez to zmywanie nic nie mogę powiedzieć.
Mija następne pół godziny. Chłopak wziął mamusię na stół i powtórzył numer. Siada i myśli:
- Ale się spodliłem. Tu taka lacha, a ja jej matkę. Musiałbym się wytłumaczyć, ale...
Dziewczyna myśli:
- świnia, najpierw ja, potem moja matka. Musiałabym mu coś powiedzieć, ale...
Matka myśli:
- Ehhhh! Jak dobrze, jak mu podziękować, jak nic nie można powiedzieć?
Ojciec z pianą w ustach myśli:
- Moja córka, moja żona na moim stole, a ja nic nie mogę temu draniowi powiedzieć.
Nagle zerwał się deszcz. Chłopak wstaje od stołu, podchodzi do okna i patrzy jak jego motor moknie.
- He, he, dobrze, że go wysmarowałem wazeliną - myśli. - Jak przestanie padać to muszę go znowu posmarować.
I zaczyna szukać po kieszeniach puszki, i stwierdza, że zapomniał jej z domu.
- No trudno, zmyję te naczynia - myśli i pyta:
- Czy ktoś ma wazelinę?
Na co ojciec zrywa się i biegnie do kuchni:
- TO JA JUŻ POZMYWAM!

Pozddr
RedDevil - 04-12-03, 13:53
Temat postu:
Policjant zatrzymuje kierowcę za przekroczenie prędkości..
- Poproszę prawo jazdy...
- Niestety nie mam prawa jazdy, zabrano mi uprawnienia już 5 lat temu
- Dowód rejestracyjny poproszę...
- Nie mam. to nie jest mój samochód. jest kradziony.
- Samochód jest kradziony Wykrzyknik!Pytajnik?
- Dokładnie, ale prawdę mówiąc - chyba widziałem dowód rejestracyjny w
schowku, jak wkładałem tam pistolet...
- Ma pan pistolet w schowku Wykrzyknik!Pytajnik?
- No tak. tam go włożyłem, po tym jak zastrzeliłem właścicielkę tego
samochodu i jak schowałem ciało w bagażniku
- W bagażniku jest CIAŁO WykrzyknikWykrzyknik!Pytajnik?
- No przecież mówię...
W tym momencie policjant zawiadamia komendę, po 2 minutach antyterrorysci
otaczają samochód, dowodzący akcją podchodzi do kierowcy
- Prawo jazdy poproszę..
- Proszę bardzo - i kierowca pokazuje jak najbardziej ważne prawo jazdy
- Czyj to samochód - indaguje komendant
- Mój. Proszę oto dowód rejestracyjny
- Proszę wolno otworzyć schowek i nie dotykać schowanej tam broni...
- Proszę bardzo, ale nie ma tam żadnej broni
- Proszę otworzyć bagażnik i pokazać ciało
- No problem. Ale jakie ciało PytajnikWykrzyknik
- Zaraz - mówi kompletnie skonfundowany policjant - kolega, który pana
zatrzymał, powiedział, że nie ma pan prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego,
samochód jest kradziony, w schowku jest broń a w bagażniku ciało...
- He he - odpowiedział kierowca - a może jeszcze panu powiedział, że
przekroczyłem prędkość PytajnikPytajnik



A tak na marginesie musze to kiedyś wykorzystać hłr,hłe
RedDevil - 04-12-03, 14:01
Temat postu:
> W barze na szczycie wiezowca siedzi przy barze facet. Zamawia
tequile,
> wypija ja jednym haustem, podbiega do okna i... wyskakuje. Ku
zdumieniu
> wszystkich po paru minutach znowu staje w drzwiach baru. Od
stolika wstaje
> inny facet, podbiega do niego i pyta:
> - Panie! Jak pan to zrobil?! Przeciez jeste&my z dwiescie
metrów nad
> ziemia...
> - Wie pan co, ta tequila jest jakas dziwna, wypijam ja,
skacze, pedze ku
> ziemi i jakis metr przed nia hamuje i laduje miekko. Prosze
zobaczyc...
> Rzeczywiscie, jak powiedzial, tak zrobil. Jego rozmowca
zaszokowany
> postanawia zrobic to samo. Wypija tequile, skacze przez okno
i...ginie na
> miejscu. Wtedy barman, przecierajacy leniwie szklanke mówi do
pierwszego
> faceta:
> - Wiesz Superman, kiedy popijesz jestes strasznym
skurwysynem...
Przemek - 07-12-03, 21:33
Temat postu: Nauka Jazdy
1. Gdy uruchamiasz diesla, zawsze czekaj na zaświecenie się żółtej kontrolki ze spiralką. Jeśli silnik odpali bez niej, to znaczy, że go zepsułeś/aś.

2. Jeśli ruszasz lodowato zimnym samochodem, rób to zawsze z fasonem i gazem do dechy. Wiadomo przecież, że sportowcy najlepsze wyniki uzyskują długo przed rozgrzewką, na zimnych i zastałych mięśniach. Rozgrzewka przecież męczy i nie pozwala uzyskać maksymalnych wyników.

3. Gdy już jedziesz, jedź zawsze lewym pasem. On jedzie najszybciej, nawet, jeśli Ty jedziesz najwolniej. Ci, co się spieszą, ominą cię przecież z prawej. A zresztą - po kiego oni się muszą tak spieszyć?

4. Staraj się zawsze najeżdżać na studzienki i trafiać kołem we wszystkie możliwe wgłębienia asfaltu. Dzięki temu gimnastykujesz amortyzatory auta, kręgosłupy współpasażerów, a co najważniejsze, przyczyniasz się do oczyszczania przyrody z metali ciężkich w postaci gwoździ i śrub, które prawem ciążenia dążą ku najniższemu punktowi jezdni.

5. Skręcając w lewo, rób to zawsze z prawego pasa i vice versa. Wtedy masz dopiero odpowiedni rozmach i pewność, że trafisz we właściwe miejsce na jezdni.

6. Do garażu wjeżdżaj zawsze tyłem. Nie zatruwasz wtedy atmosfery dookoła budynku, gdyż hałas i spaliny zostają wewnątrz. A od smrodu jeszcze nikt nie kojfnął.

7. W samochodzie puszczaj zawsze taką muzę, jaką ty lubisz najbardziej, i jak najgłośniej. Pasażerowie uwielbiają zawsze dokładnie te kawałki, co ty. A jeśli nawet nie, to, do cholery, niech się walą na ryja - przecież powinni być ci wdzięczni za podwiezienie, no nie?

8. Skoro o pasażerach mowa - każdy uwielbia ostrą jazdę, co nie? Staraj się zawsze ostro hamować i przyspieszać. Oni kochają wypróbowywać bezwładnościowe pasy bezpieczeństwa i kiwać sobie tak głowami w przód i w tył.

9. Dojeżdżając do czerwonych świateł, dociśnij jeszcze trochę gazu. Pasy bezpieczeństwa napną się jeszcze fajniej, gdy za chwilę przywalisz w hamulec.

10. Albo nie - po co zużywać hamulce? Dojeżdżając do świateł lub zakrętu ostro zredukuj biegi, tak, aby cała bryka zahamowała sprzęgłem. Tam jest taka cierna tarcza, której wymiana kosztuje od 1000 do 2000, nie licząc robocizny. I tak ją kiedyś będzie trzeba wymienić, więc lepiej teraz, a nie po 300,000 km. Poza tym - po co jakieś skretyniałe inżynierki wymyśliły klocki hamulcowe, skoro sprzęgło spełnia zupełnie dobrze ich zadanie? Pieprzona redundancja...

11. Jeśli już naciskasz ten hamulec, zawsze najpierw wciśnij sprzęgło. To sprawia, że jego tarcza pracuje, a jak wiadomo, nieużywane organy zanikają. W samochodzie też. Np. jak się nie używa samochodu i on sobie tygodniami stoi na parkingu, to prędzej czy później zaniknie.

12. Zaś gdy puszczasz sprzęgło, rób to gwałtownie. Koniecznie! Auto tak fajnie wtedy podskakuje - pasażerowie w 7 niebie! Sprzęgło też!

13. Gdy dzwoni komóra, przytrzymaj kolanem fajerę i odbierz koniecznie. To może być zlecenie Twojego życia, które z nadwyżką zwróci ci koszty ewentualnej stłuczki.

14. Gdy masz cały kufer załadowany żarciem z Makro, zawsze parkuj tyłem. Wiadomo, że lepiej wystawiać towar na miękki, mokry trawnik, niż na twardy asfalt. Deptany trawnik lepiej rośnie. Ponadto mokra trawa znakomicie czyści buty, zaś ubrany puchato człowiek przepychający się luką wzdłuż całego boku samochodu pomaga utrzymać lakier w czystości.

15. Gdy jedziesz w nocy trasą katowicką na światłach mijania, jedź co najmniej 180 km/h. Przecież ten kilkunastometrowy odcinek oświetlony reflektorami w zupełności wystarczy do wyhamowania auta.

16. A jeśli nawet nie, to przecież trenowałaś wielokrotnie tzw. test łosia (omijanie przeszkody bez hamowania) i wiesz dokładnie, jak zachowa się twoje autko przy tej prędkości - ba, jesteś spoko w stanie wprowadzić je poślizgiem ukośnie między dowolną parę drzew na poboczu.

17. Jeśli nie masz ochoty na ostrą jazdę, jedź zawsze z tą samą prędkością niezależnie od sytuacji. Np. 90 to prędkość doskonale dobrana tak do zatłoczonej uliczki jak i do 3-pasmowej autostrady - w szczególności do jej lewego pasa.

18. Pamiętaj, że jazda z tą samą prędkością, co inni kierowcy, świadczy o Twej pospolitości. Jeśli wszyscy dookoła jadą 90, staraj się jechać 100 i wyprzedzać. Albo odwrotnie - jedź 80 i niech cię inni wyprzedzają. Tylko wtedy jesteś oryginalny/a.

19. Jak najczęściej zmieniaj pasy ruchu. Nie używane pasy ruchu wietrzeją. Pracuje też układ kierowniczy. A wiadomo, co się dzieje z nieużywanymi mechanizmami...

20. Zawsze staraj się wyprzedzać. Częste wyprzedzanie w gęstym ruchu daje satysfakcję, skraca czas przejazdu o 10 sek. na każde 50 km i, co ważniejsze, powoduje euforię współpasażerów (koniecznie podkręć muzę!).

21. Jedź jak najdalej odchylony/a od fajery. Tak jest najwygodniej. Zawsze możesz się za nią złapać i przyciągnąć do pionu, żeby zobaczyć, co się dzieje przed autem.

22. Staraj się nie nadużywać dmuchawy. Bieg 1 z 7 jest optymalny do wszystkich sytuacji. Albo w ogóle wyłącz. Od smrodu jeszcze nikt...

23. W mieście zawsze jedź z włączonym obiegiem zamkniętym powietrza. Lepszy smród własny niż cudzy. A miasto jest najczęściej tak brzydkie, że może lepiej, aby szyby były zaparowane (aha, i podkręć muzę!).

24. Nigdy nie waż się otwierać okien przy włączonej klimie. Ona, klima, ma specjalne czujniki, które wyczuwają otwarte okna i psują klimę. Gdy auto jest rozgrzane jak piec, przemęcz się te kilkanaście minut przy zamkniętych, dopóki nie zacznie chłodzić.

I najważniejsze:

Wykrzyknik! wszyscy, którzy jadą szybciej od Ciebie, to wariaci, zaś ci, którzy jadą wolniej, to pierdołyWykrzyknikWykrzyknik

Pozddr
Przemek - 08-12-03, 12:26
Temat postu: Co oznacza Twój nick?
Chcesz wiedzieć co naprawdę oznacza twój nick to kliknij:
-> www
Pozddr
Hans - 12-12-03, 22:43
Temat postu:
pip pip
-kochanie przyszedł do ciebie sms
-dobra niech wejdzie
Przemek - 25-12-03, 12:39
Temat postu: Kącik konstruktora / majsterkowicza
Kącik konstruktora / majsterkowicza
Dzisiaj w kąciku konstruktora/majsterkowicza będziemy rozmawiali na temat prostych prac obsługowych dotyczących bieżącego serwisu motocykla, a także przedstawię szanownemu gronu kilka tricków które pozwolą na zaistnienie na rynku jako fachowy serwis motocyklowy. Punkty które służą tylko i wyłączeni do podniesienia prestiżu rynkowego będę oznaczał gwiazdką (*).

Najważniejszymi elementami, które są niezbędne do naszej pracy są:
- dowolny motocykl (niekoniecznie sprawny)
- (*) garaż
- (*) kilka przepalonych świec ułożonych na parapecie
- (*) bańka zużytego oleju, koniecznie usmarowana olejem
- młotek
- siekierka/toporek
- łom
- (*) komplet kluczy (mogą być od roweru, i tak się na tym nikt nie zna)
- taśma klejąca (może być zbrojona)
- (**) butelka po pepsi z odciętym dnem, kawałek wężyka i stojak po kroplówce
- (*)puszka po piwie ze śladami po gaszeniu papierosów na wierzchu
- (*)kilka rozdeptanych niedopałków (jedno i drugie dla podkreślenia ze praca do łatwych nie należy i jest stresująca)
- śrubokręt
- nóż
- (*)słoik z najróżniejszymi śrubami, nakrętkami i podkładkami
- (*)puszka po sardynkach wypełniona smarem o bliżej nieokreślonym pochodzeniu
- (*)rozbebeszona głowica DEZAMETa, albo inny większy fragment dowolnego silnika

Wszystkie wyżej zgromadzone dobra, umieszczamy w plastikowej skrzynce składanej (do kupienia w cenie 7,25 w większości hipermarketów), po czym możemy brać się za dłubanie w motocyklu. Aha zanim przystąpimy do dłubania musimy sobie odpowiedzieć na pytanie czy dłubanie ma na celu przyjemne spędzenie czasu z dala od codziennych/domowych trosk czy rzeczywistą naprawę motocykla. Jeśli pierwsze, to wskazanym jest zaopatrzenie się w czteropak, a wskazańszym będzie zaproszenie kumpla ze zgrzewą browarów (minimum sześciopak). Jeśli jednak jesteśmy strasznymi sknerami (bo nie chcemy dać zarobić mechanikowi) i nasze siedzenie ma na celu naprawę motocykla, wręcz nie wskazane jest kupowanie browców (wszak to koszty), trzeba się po prostu skupić, a dobrze jest wcześniej zaopatrzyć się w zakupioną piracką wersję (koszty , koszty) serwisówki do naszego motorka. Jeśli jednak chcielibyśmy mieć przyjemność z naprawy, jednocześnie mieć naprawiony motocykl to można pokusić się o założenie własnego profesjonalnego serwisu, z którego zyski powinny nam starczyć na naprawę naszego motocykla (obrotniejsi kupią sobie nówkę sztukę) a także na kilka browarków którymi będzie można się podzielić z kumplem, ale aby to osiągnąć należy zainwestować (wyposażenie oznaczone (*)) i przejść do czytania dalszej części opisu (*) Jeżeli zamierzamy prowadzić szeroko pojęta działalność usługową (zarobkową) związaną z motocyklizmem zalecane jest aby nasz garaż był jak najmniejszy co spowoduje ze zgromadzone dobra spowodują ze nasz serwis będzie się wydawał wypełniony po brzegi akcesoriami motocyklowymi. Na stole warsztatowym na centralnym miejscu powinna stać co najmniej jedna duża część dowolnego silnika. Część ta powinna być starannie obsypana śrubkami, a wokół powinny być porozkładana wszystkie klucze z naszego zestawu rowerowego. Żeby uwiarygodnić swój warsztat na ścianie koniecznie wieszamy kilka rozkładówek z "Playboya" (wersja dla operatywnych) lub jeśli jeszcze nie dorobiliśmy się wystarczy okładka z "Twojego Weekendu". Do tak przygotowanego warsztatu możemy zacząć przyjmować klientów. Oczywiście najpierw trzeba się rozreklamować, najprostsze w tym celu będzie zainwestowanie w jeden numer "Giełdy Motocyklowej" gdzie umieszczamy ogłoszenie:

AAAAAAAAAAAA!Wykrzyknik! Super Hiper extra obsługa, nowoczesny serwis motocyklowy, z nowoczesnym wyposażeniem, expresowe naprawy, usługi w systemie 7/24, naprawa u klienta WykrzyknikWykrzyknik

Od razu wyjaśniam, że system 7/24 oznacza 7 godzin dziennie przez 24 dni w miesiącu, a naprawa u klienta ma tą zaletę że nie musimy śmiecić u siebie no i możemy podjąć się naprawy nie posiadając warsztatu, a nawet narzędzi, oczywiście takie naprawianie ma swoje złe strony, ponieważ możemy być uważnie obserwowani. Zawsze jako serwis możemy zająć się importem nówek, ale tego nie dotyczy dzisiejszy odcinek. Przyjmując motocykl do serwisu robimy bardzo pobieżne oględziny, a już tym bardziej nie wsłuchujemy się w to co mówi klient (wszak to jeleń który ma dać kasę). Najkorzystniejszym jest pobranie od klienta gotówki, tak zwanego zadatku, przy czym trzeba podwoić , a nawet potroić czujność jeśli klient poprosi o pokwitowanie, W takim wypadku należy się bronić tak długo ja możemy, w przypadku strasznych upierdliwców, należy zrezygnować z gotówki, ew. wydać pokwitowanie, absolutnie nie ruszać motocykla i poczekać na telefon od klienta, po czym mu oznajmić ze motocykl nie nadaje się do naprawy, i ze może się zgłosić po odbiór motocykla i kasy , w dowolnej chwili, można tez powiedzieć ze zepsuło się cos tam (wypowiedzieć dowolna wiązkę wyrazów, zapychając sobie usta bułką)... Najcenniejszymi klientami są tacy którzy maja do wymiany żarówkę (konserwacja elektryki), zużyty filtr oleju (naprawa układu smarowania), zużyte klocki hamulcowe (poprawa komfortu i bezpieczeństwa), brudny filtr powietrza (naprawa i regulacja układu zasilania), jeśli konieczna jest regulacja gaźników, możemy zlecić to zaprzyjaźnionemu serwisowi dodatkowo kasując klienta na pośrednictwie... Jeśli chodzi o prace przy swoim motocyklu, to jeśli na prawdę chcecie mieć sprawny motocykl, dajcie se spokój, odstawcie motur do prawdziwego serwisu, a czas który mielibyście stracić na wszystkie te bzdury związane z naprawa przeznaczcie na zarabianie kasy...
Pozddr
RedDevil - 25-12-03, 15:25
Temat postu:
Rzecz dzieje sie w zoo. Samica goryla od dwóch miesięcy zachowuje się conajmniej dziwnie co nie uszło uwadze obsłudze zoo. Zebrali sie żeby postanowić co zrobić z tym faktem. Zoolodzy zaczeli sie głowić co może być przyczyną takiego stanu rzeczy ale jak w pysk wszystko pasowało na to że brakuje jej goryla w celach oczywistych. Zaczeli więc obdzwaniac okoliczne ogrody celem zakupu goryla ale niestety albo goryle byłe już zajęte albo za stare. W rozpaczy przyszedł z pomoca pracownik obsługi proponując: Może by tak pan Henio z kotłowni bo i gabarytami pasuje a i cały owłosiony jest... Dyrektor spojżał na zoologów oni skineli zgadzając sie na taką próbe wiec dyrektor kazał posłac po pana Henia. Pan Henio wszedł do pokoju dyrektora mientoląc swój berecik z antenką. Dyrektor do niego: Słuchaj Heniu jest taka sprawa trza by zadowolić gorylice , wiesz o czym mówie? Za trzy stówki, zgadzasz sie? Na co Henio: Dobrze ale mam trzy proźby, po pierwsze czy można by klatkę osłonic słomą czy czymś takim? Grupa zoologów skineła no dyrektora że sie zgadzają. No Henio a ta druga proźba? Na to Henio: Czy moge ją tak od tyłu wziąść no wiecie? Grupa zoologów skineła z aprobatą na dyrektora bo w końcu to naturalna pozycja kopulacji goryli. Dobrze Heniu a ta trzecia proźba? Na to Henio... Czy te trzy stówki moge oddac po pierwszym?...
Żereb - 25-12-03, 19:52
Temat postu:
Wykaz pieśni, które należy podłączyć do szybkościomierza, by się automatycznie włączały przy jeździe na odpowiednich prędkościach:

90 km/h - "Oto jest dzień"

110 km/h - "Cóż Ci Jezu damy"

120 km/h - "Liczę na Ciebie Ojcze"

130 km/h - "Panie, przebacz nam"

140 km/h - "Zbliżam się w pokorze"

150 km/h - "Być bliżej Ciebie chcę"

160 km/h - "U drzwi Twoich stoję, Panie"

170 km/h - "Pan Jezus już się zbliża"

180 km/h - "Jezus jest tu"

200 km/h - "Witam Cię, witam"

Z życzeniami, byśmy w tym Adwencie jak najszybciej zbliżali się do Pana Jezusa!Wykrzyknik
Ojciec Rydzyk

Hans - 25-12-03, 21:19
Temat postu:
Z życia wzięte
kolega z pracy u mamy miał starego Peugeota diesla i w zimie często grzał świece żarniste
no i mama w rozmowie ze mną :
-ten facet to bardzo pobożny gość bo przed każdym wyjazdem modli się
-mamo nie to taki typ samochodu że trzeba go podgrzać chwilkę Suszę zęby
Hans - 30-12-03, 20:37
Temat postu:
Jedzie dziadek maluchem ,zgarbiony, ręce mu się trzęsą na kierownicy.
Nagle wyprzedził go mercedes,dziadek się wystraszył mercedes zatrzymał się na światłach ,dziadek nie wychamował i uderzył w tył
Z merca wychodzi dwóch osiłków:
-i co dziadek przyjebałeś
-tak(cienkim głosem odpowiada dziadek)
-masz kasę
-nie
-a ubezpieczenie
-nie
-a syna
-mam
-to masz tu komóreczke,dzwoń po syna to odrobi u mnie bo ty do roboty się nie nadajesz.Dziadek zadzwonił podjeżdzają 3 mercedesy S klassa,wysiada kilku byków i jeden z nich mówi:
-i co tatuś przypierdolił jak cofał
RedDevil - 06-01-04, 12:23
Temat postu:
Kiedy kobieta traci 90% inteligencji? ... Kiedy staje sie wdową hłe,hłe
Nie żebym miał cos do kobiet.
Przemek - 06-01-04, 21:20
Temat postu: Auto - biografia
Auto - biografia
Moje imię to Seicento. A nazywam się Fiat. Mój właściciel (to, kto jest czyim właścicielem, to kwestia sporna. On na każde moje żądanie kupuje mi wszystko, co co tylko chcę. Od najdrobniejszej pierdołki, jak świeca, po najdroższe rzeczy) kupił mnie jakieś trzy lata temu. Podejrzewam, że przesiadł się na mnie z komarka, bo jak przejeżdża przez kałuże, to podnosi nogi do góry.
Tak w ogóle, to jeździ mi się z nim nieźle. Tylko ci piesi nam przeszkadzają. Łazi to to nie wiadomo gdzie i za czym W jeżdżeniu przeszkadza i jeszcze pyskuje. Jak ostatnio.
Ot, zasuwamy sobie przez miasto spokojnie, osiemdziesiątką (po mieście szybciej nie jeździmy... No, może czasem). Akurat pada deszcz, a drogi u nas takie, że szkoda mówić. Co trochę kałuża. No i stało się. Ochlapaliśmy jakiegoś faceta. A ten zaczął do mojego właściciela pyskować. Kretyn jeden! A kto mu kazał po deszczu na piechotę łazić? Mógł samochodem jechać. Co, nie ma? To niech sobie kupi. A jak go nie stać - biedota jedna - to niech autobusem jeździ.
Albo kiedyś. Jedziemy powolutku - akurat policaje jakąś akcję mieli, to i trzeba było zwolnić. Trochę ślisko było, dopiero co śnieżek spadł. Na drogę wtargnęła (jak piesza, to wtargnęła; tak mi się to kojarzy) jakaś baba z siatką pełną zakupów. Nie zdążyliśmy wyhamować i stuknęliśmy ją. Lekko, bo lekko, ale zawsze. Zdążyła się tylko zakupami zasłonić. Całe szczęście, że tam chleb i kiełbasy miała. Bo co by było, jakby konserwy niosła? Nie pomyślała - idiotka - że mogła mi lakier podrapać? Czy ona nie wie, ile malowanie kosztuje? W dodatku mój Pan Kierowca musiałby się przez parę dni beze mnie obejść.
Ale najgorsi ze wszystkich są rowerzyści Jeżdzi taki - jeden z drugim - jak wariat, zagrożenie dla ruchu drogowego stwarza. I w dodatku OC nie płaci! To co, mój właściciel na remont - w razie kolizji z takim - z własnej kieszeni ma wyłożyć? Ale na szczęście Nasz Kochany Rząd ma się tym zająć. I kolarzy OC też zacznie obowiązywać. Wtedy to poszalejemy! Obiecaliśmy sobie z moim Panem Kierowcą, że jak tylko te opłaty dla nich wejdą, to sezon polowań na rowery rozpoczniemy. Już reflektorami duszy widzę te rekordy: sześciu, ośmiu czy dziesięciu rozjechanych rowerzystów tygodniowo. Będzie o czym z innymi samochodami na parkingu pogadać.
A niech taki kolarz tylko kwiknie, to zaraz po ubezpieczeniu mu się poleci. No co, przecież wypadki zawsze są z winy rowerzystów, nie?

Pozddr
RedDevil - 15-01-04, 00:05
Temat postu:
Policjant zatrzymuje na drodze samochód z wielkim psem bernardynem za kierownicą.
- Czy pan zwariował? - krzyczy na siedzącego obok psa faceta - pozwala pan psu prowadzić samochód?
- Nie mój pies i nie mój samochód - jestem tylko autostopowiczem.
RedDevil - 15-01-04, 00:06
Temat postu:
- Tato - pyta syn ojca - dlaczego właściwie nie pozwalasz mi prowadzić naszego samochodu? Skończyłem przecież już szesnaście lat.
- Ty - tak, ale samochód jeszcze nie.
RedDevil - 15-01-04, 00:06
Temat postu:
Pięciu Belgów w Audi Quattro jechało do Francji.
Francuski celnik odmówił wpuszczenia ich do Francji argumentując:
- W samochodzie typu Quattro mogą jechać tylko cztery osoby!!
- Audi Quattro to tylko nazwa i może nim jechać pięć osóbWykrzyknik!
- Nie wciskajcie mi tu ciemnoty. Wiem dobrze, że Quattro oznacza cztery!Wykrzyknik
- Chcemy zobaczyć się z kierownikiem zmiany!Wykrzyknik
- Niestety nie może podejść. Zajęty jest dwoma kolesiami w Fiacie Uno Wykrzyknik!
RedDevil - 15-01-04, 00:07
Temat postu:
Facet jedzie samochodem i slyszy w radiu dla kierowcow:
"Uwaga! Jakis wariat na autostradzie nr 12345 jedzie pod prad!..."
Slyszac to, odzywa się:
- Jeden wariat? Sa tu ich tysiace...
RedDevil - 15-01-04, 00:09
Temat postu:
Czy wiecie, że maluch jest tak samo bezpieczny jak Volvo? Strefa zgniotu
kończy się na silniku.
RedDevil - 15-01-04, 00:14
Temat postu:
Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi:
- Co jest, chyba nie jechałem za szybko ?
- Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod nos torbę.
- Dlaczego mam dmuchać ?!
- Bo moje frytki w torbie są za gorące.
RedDevil - 15-01-04, 00:24
Temat postu:
Amerykanin, Niemiec (RFN) i Niemiec(NRD) stoja nad rozbitymi swoimi samochodami.
- Szkoda - mowi Allan. pracowalem na mojego Forda dwa miesiace.
- Szkoda - mowi Johan, pracowalem na swojego Opla pol roku.
- Szkoda -mowi Helmut, pracowalem na swojego Wartburga cale zycie i zalewa sie lzami rozpaczy.
To po co kupowales tak drogi samochod Pytajnik? - krzykneli rownoczesnie Allan i Johan.
RedDevil - 15-01-04, 00:45
Temat postu:
Blondynka niechcacy zatrzasnela drzwi samochodu, zostawiajac w srodku kluczyki w stacyjce. Na szczescie zostawila lekko uchylone okno. Poszla wiec na najblizsza stacje benzynowa poprosila ekspedienta o dlugi drucik za pomoca ktorego sprobuje wyciagnac kluczyk.
Po chwili na stacje benzynowa wpada mezczyzna i smieje sie do rozpuku. Ekspedient pyta co go tak rozbawilo, wiec mezczyzna opowiada jak blondynka probuje drucikiem wyciagnac uwieziony kluczyk. Ekspedient zauwazyl, ze nie ma w tym nic smiesznego, ze to bardzo dobry pomysl i ze pierwszy raz w zyciu spotkal tak inteligentna blondynke. Na to odparl drugi mezczyzna:
- Owszem, ale druga siedzi w srodku i mowi: troche w prawo, troche w lewo...
RedDevil - 15-01-04, 01:01
Temat postu:
Pewna pani do mechanika w serwisie:
- Czy mógłby pan wzmocnić klakson w moim samochodzie. Chciałabym, żeby trąbił dwa razy głośniej.
- Oczywiście, proszę pani, ale po co?
- Bo mam zepsute hamulce.
RedDevil - 15-01-04, 01:02
Temat postu:
Świeżo upieczony kierowca pojechał fatalnie i cały przód samochodu znalazł się w stawie.
Nad brzegiem siedzi wędkarz i tylko kręci głową.
- No i czego pan się dziwi? - nie traci rezonu kierowca - nie widział pan jak się dolewa wody do chłodnicy?
RedDevil - 15-01-04, 01:03
Temat postu:
Milicjant zatrzymuje kobietę jadącą zbyt szybko samochodem.
- Nie widziała pani znaku ograniczenia prędkości ?!
Kobieta nachyla się, zagląda pod siedzenie, wyciąga białą laskę i mówi:
- Ja jestem niewidoma...
Milicjant:
- A to bardzo przepraszam... szerokiej drogi...
RedDevil - 15-01-04, 01:04
Temat postu:
Pewien bogaty amerykanin, który otrzymał zamówionego Trabanta powiedział:
- "Ach ta niemiecka dokładność, przed dostarczeniem samochodu przysłali mi plastikowy model".
RedDevil - 15-01-04, 01:05
Temat postu:
Po zjednoczeniu Niemiec i wymianie silnika w Trabancie na silnik VW Golf.
Pytanie do silnika: Jak się czujesz w Trabancie?
Odpowiedź: "Jak rozrusznik serca w nieboszczyku"
RedDevil - 15-01-04, 01:06
Temat postu:
Pewien biznesmen przed wyjazdem do Europy podjechał swoim Rolse Roycem pod bank na Manhattanie. Poprosił o pożyczkę na 2 tygodnie w wysokości 5000 USD. Jako zabezpieczenie zostawił w zastaw swój samochód. Pracownik banku dla bezpieczeństwa wprowadził samochód na teren banku. Po powrocie z Europy biznesmen poszedł do banku, zwrócił pożyczone 5000 USD i zapłacił 12 USD odsetek. Zaintrygowany pracownik banku zapytał biznesmena:
- Czemu taki bogaty człowiek jak Pan pożyczył 5000 USD?
- A gdzie indziej na Manhattanie mógł bym zaparkować mój samochód na parkingu strzeżonym za 12 USD?
RedDevil - 15-01-04, 01:25
Temat postu:
- Czym się różni Maluch od komunizmu?
- W komuniźmie można wyciągnąc nogi.
RedDevil - 15-01-04, 01:27
Temat postu:
A czy akumulator może zabić człowieka? (przypominam, napięcie 12V)
Zależy z jakiej spadnie wysokości
RedDevil - 17-01-04, 08:49
Temat postu:
Drogi serwisie techniczny!
W ubiegłym roku zmieniłam CHŁOPAKA 5.0 na MĘŻA 1.0 i zauważyłam znaczny spadek wydajności działania, w szczególności w aplikacjach KWIATY
i BIŻUTERIA, które działały bez zarzutu w CHŁOPAKU 5.0.
Dodatkowo MĄŻ 1.0 odinstalował kilka bardzo wartościowych programów,
takich jak ROMANS 9.5 i ZAINTERESOWANIE 6.5, a w zamian zainstalował niechciane PIŁKA NOŻNA 5.0 i BOKS 3.0. ROZMOWA 8.0 nie działa
zupełnie, a aplikacja SPRZĄTANIE DOMU 2.6 po prostu zawiesza system. Uruchamiałam KŁÓTNIĘ 5.3 aby naprawić problem, ale bezskutecznie.
Desperatka
Droga Desperatko!
Na wstępie pragniemy zwrócić Twoją uwagę, iż CHŁOPAK 5.0 jest pakietem rozrywkowym, podczas gdy MĄŻ 1.0 jest systemem operacyjnym. Spróbuj wprowadzić komendę: C:\\\\\\\\MYSLALAM_ZE_MNIE_KOCHASZ, ściągnąć
ŁZY 6.2 oraz zainstalować WINĘ 3.0. Jeśli wszystko zadziała
jak powinno, MĄŻ 1.0 powinien automatycznie włączyć aplikację BIŻUTERIA 2.0 i KWIATY 3.5. Pamiętaj jednak, iż nadużywanie aplikacji może doprowadzic
MĘŻA 1.0 do wystąpienia błędu GROBOWA CISZA 2.5 lub PIWO 6.1.
PIWO 6.1jest bardzo nieprzyjemnym programem, który może włączyć plik GLOSNE_CHRAPANIE.MP3.
Cokolwiek byś nie robiła, pamiętaj jednak, żeby nie instalować TEŚCIOWEJ 1.0!
Nie próbuj też instalować nowego programu CHŁOPAK. To nie są współpracujące aplikacje i zniszczą MĘŻA 1.0. Sumując, MĄŻ 1.0 jest wspaniałym programem, ale ma ograniczoną pamięć i nie może szybko włączać nowych funkcji. Musisz przemyśleć możliwość zakupu dodatkowego oprogramowania dla poprawienia pamięci i wydajności. Ja osobiście polecam GORĄCE JEDZENIE 3.0 lub BIELIZNĘ 7.7.
Powodzenia,
Serwis techniczny.
Hans - 17-01-04, 16:28
Temat postu:
jaki jest szczyt dobrego celu
narobić w stringi
Przemek - 19-01-04, 08:02
Temat postu:
Tak się zdarzyło, że umarły trzy blondynki i przyszło im stanąć przed obliczem świętego Piotra. Ten powiedział im, że będą mogły wejść do Nieba, jeśli odpowiedzą na jedno proste pytanie. Zapytał więc pierwszej z nich:
- Co to jest Wielkanoc?
- O, to proste. Wielkanoc to święto w listopadzie, kiedy odwiedzamy groby bliskich i modlimy się za zmarłych.
- Źle! - wykrzyknął św. Piotr i to samo pytanie skierował do drugiej blondynki.
- Wielkanoc to święto w grudniu, kiedy ubiera się choinkę, daje prezenty i świętuje narodziny Jezusa.
- Źle! -znów oburzył się św. Piotr i bez żadnej już nadziei powtórzył pytanie trzeciej z blondynek. Ta spojrzała mu w oczy i uśmiechnęła się pewnie.
- Wielkanoc, to chrześcijańskie święto, które zbiega się w czasie z żydowskim Świętem Paschy. Jezus i jego uczniowie spożywali ostatnią wieczerzę. Jeden z nich zdradził Chrystusa Rzymianom, którzy później go ukrzyżowali. Wcześniej był poniżany i zmuszany do znoszenia różnych cierpień. Po śmierci, jego ciało zostało pochowane w pobliskiej grocie, do której wejście zastawiono olbrzymim głazem...
Święty Piotr słuchał wszystkich słów kobiety z satysfakcją wyrysowaną na twarzy, tymczasem blondynka kontynuowała.
- ...Od tamtej pory, raz do roku głaz jest odsuwany, żeby Jezus mógł wyjść na zewnątrz i jeśli zobaczy swój cień, zima będzie trwała sześć tygodni dłużej.

Pozddr
Przemek - 20-01-04, 08:21
Temat postu:
Tak to już jest na tym świecie, że gdy po alkoholu dostajemy skrzydeł do czynów "wybitnych", to niestety mowa zaczyna nam szwankować. Wszyscy wtedy, bez wyjątków, podlegamy poniższym regułom:

Słowa, które są trudne do wypowiedzenia, gdy jesteś pijany/a:
- Bezsprzecznie.
- Innowacyjny.
- Przygotowawczy.
- Proletariacki.

Słowa, które są bardzo trudne do wypowiedzenia, gdy jesteś pijany/a:
- Konstytucjonalizm.
- Wszystkowiedzący.
- Rozszczepienie jaźni.
- Szczęśliwe zrządzenie losu.

Słowa, które są absolutnie niemożliwe do wypowiedzenia, gdy jesteś pijany/a:
- Dziękuję, nie mam ochoty na seks.
- Nie, dla mnie już piwa nie zamawiajcie.
- Przykro mi, ale nie jesteś w moim typie.
- Dobry wieczór, panie władzo. Śliczne dziś niebo, prawda?
- No nie, dajcie spokój! Przecież na pewno nikt nie chce, żebym śpiewał.

Pozddr
Żereb - 20-01-04, 16:14
Temat postu:
TYPY POLSKICH KIEROWCÓW
SKOCZKI - wyróżnia ich technika polegająca na zmianie pasa ruchu co najmniej raz na odcinku pięćdziesięciu przejechanych metrów przy utrzymywaniu maksymalnej prędkości. Wybór pasa zależy od aktualnej sytuacji na drodze. Mistrzowie tego typu jazdy mogą się poszczycić osiągnięciem celu szybciej o ponad pół minuty od innych kierowców pokonujących np. trasę Ursynów - Bielany. Rekord ten został odnotowany w godzinach szczytu, bowiem poza szczytem różnica potrafi przekraczać minutę.
CICHOCIEMNI, których można nazwać również ENERGOOSZCZĘDNYMI - ten styl jazdy umożliwia kierującemu samochodem absolutne skoncentrowanie się na obsłudze kierownicy i przekładni zmiany biegów. Dłonie tego typu kierowców nie są absorbowane tak zbędną czynnością, jak uruchamianie
włącznika kierunkowskazów. Dodatkowym efektem wspomnianego stylu jest dostarczanie innym użytkownikom drogi zwiększonej dawki emocji.Szczególnie ma to miejsce przy raptownym skręcie w przecznicę lub nagłej zmianie pasa przez "energooszczędnego", czemu towarzyszy pełne ekspresji trąbienie innych kierowców.
PCHACZE - bardzo "dydaktyczna" technika jazdy, pozwalająca eliminować z lewego pasa ruchu tych kierowców, którzy przekraczają dozwoloną prędkość tylko o 20-30 km na godzinę, a więc absolutnie nie spełniają warszawskich norm. Jazda tą techniką polega na maksymalnie bliskim podjechaniu do zawalidrogi i za pomocą klaksonu, przemiennie z mruganiem długimi światłami, zwróceniu mu uwagi, że ma zjechać lub osiągnąć prędkość dźwięku. Nie ma znaczenia, iż "strofowany" pojazd sygnalizuje zamiar skrętu w lewo, ewentualnie znajduje się w jednopasmowym tunelu. Powołaniem "pchacza" jest totalna walka z zatorami w naszym mieście.
KOLARZE - sposób podobny do jazdy cyklisty w peletonie, trzymającego się "kółka" poprzednika. W realiach automobilowych jest to utrzymywanie możliwie minimalnej odległości od tylnego zderzaka pojazdu poprzedzającego. Zachodzi domniemanie, że ideą przewodnią warszawskich "kolarzy" jest oszczędność coraz droższego paliwa. Ich pojazdy znacznie łatwiej pokonują opór powietrza, znajdując się za zasłoną poprzedzających. Tak prowadzą swoje bolidy kierowcy Formuły 1, wyczekując odpowiedniego momentu, aby wyprzedzić rywala na torze.
CZOŁGIŚCI - niezwykle ekscytująca jazda, możliwa tylko zimą, przy opadach śniegu i mrozie. Ci, którzy marzą, by poprowadzić czołg, osiągają tego substytut, odgarniając wąski pasek szadzi z przedniej szyby (najlepiej wyłącznie z jej kawałeczka przed kierowcą). Ze względu na widoczność daje to wrażenie, iż jest się mechanikiem T-34, bowiem prawie cały pojazd, a więc również reflektory, lampy kierunkowskazów, boczne lusterka, pokrywa puchowy śniegu tren lub szron.
WYPRZEDZACZE - sposób jazdy polegający na niepohamowanej potrzebie wyprzedzenia wszystkiego i w każdych warunkach. Niestety, nie wszyscy, którym instynkt nakazuje wyprzedzać za wszelką cenę, dysponują odpowiednim zapleczem technicznym. Czasami z pomocą przychodzi natura, co można było obserwować w miniony poniedziałek, 11 stycznia, gdy warszawskie jezdnie zamieniły się w lodowisko. Wtedy to niektórzy kierowcy nawet leciwych "maluchów" zostawiali w tyle także mercedesy wysokiej klasy, mknąc "osiemdziesiątką" w śliską dal.
ANGLICY - reprezentanci tego stylu to pełni kontestatorzy obowiązujących u nas przepisów zupełnie nieprzystających do realiów panujących na ulicach. Czy jest np. sens oczekiwać w kilometrowym korku na skręt w prawo, znajdując się na dwukierunkowej jezdni? "Anglik" się nie zawaha i wykorzysta do pokonania zatłoczonego traktu jej lewy pas. Jazdę pod prąd charakteryzuje szybkość charta i zaciekłość buldoga. Nadjeżdżający z naprzeciwka za swe kostyczne przyzwyczajenie do ruchu prawostronnego są ganieni klaksonem i mruganiem światłami.
TRAMWAJARZE - celem tego stylu jazdy jest dbałość o to, aby nawet poza godzinami szczytu reszta kierowców nie wybiła się z rytmu korkowo-toczonego. Podstawowe cechy "tramwajarza" to awersja do przekroczenia nawet na Trasie Łazienkowskiej "pięćdziesiątki" i umiłowanie ponad wszystko lewego pasa. W tramwajarskim aucie zupełnie zbędne są lusterka wsteczne, a szyby, poza przednią, mogą być zasłonięte. Rasowy "tramwajarz" patrzy tylko do przodu i nie reaguje zupełnie na to, co dzieje się po bokach i z tyłu, jest również nieczuły na sygnały dźwiękowe. Dodatkowo ma absolutną niechęć do użycia biegu wstecznego, co daje niesamowite efekty przy parkowaniu. Na temat "tramwajarzy" warszawscy kierowcy mają wiele do powiedzenia...
LEŻAKI - to nazwa reprezentantów nie konkretnej techniki, a postawy. Jej kanon stanowi położenie siedzenia w aucie i przyjęcie maksymalnie horyzontalnej pozycji przez kierowcę. Być może wynika to z chęci podziwiania stołecznej architektury od czwartego piętra wzwyż lub nieba nad miastem. Możliwe, że pozycja ta jest spowodowana niechęcią do widoku zatłoczonych i dziurawych ulic. Przyczyny mogą być różne.
MELOMANI - dbają o to, aby również inne auta znajdujące się przy nich doznawały pozytywnych wibracji, charakteryzujących się drganiem karoserii. Niektórzy melomani rezygnują z możliwości przewozu pasażerów na tylnym siedzeniu, by zamontować tam głośniki wielkości małej pralki automatycznej. Wszystko po to, żeby obdarować dobrem kulturowym jak najszerszy krąg ludzi siedzących w blaszanych pudłach.
WIZAŻYSTKI AUTOMOBILISTKI - gdyby były rozgrywane mistrzostwa świata w rajdach połączonych z dokonywaniem samochodowego makijażu przez kierowcę, palmę pierwszeństwa przyznano by warszawskim damom.
FIRMOWCY - żadne kontrolowane strefy zgniotu, abeesy, poduszki powietrzne nie dają takiej gwarancji bezpieczeństwa i swobody jazdy jak nawet najmniejsze auto opatrzone firmowym logo i kratką świadczącą o jego roboczym przeznaczeniu. Umiłowanie dobra pod postacią prywatnego wozu jest wśród warszawiaków na tyle duże, że nie ryzykują konfrontacji i prób sił z kierowcami prowadzącymi firmowe pojazdy. Prywatna większość wychodzi z założenia, że jeśli tamci prowadzą nie swoje pojazdy, to im na nich nie zależy. Najczęściej mają rację, tym bardziej że takie auta posiadają zazwyczaj pełne ubezpieczenia. Kierowcy "firmówek" jeżdżą z reguły bardzo szybko, a w razie czego tłumaczą się przed swymi szefami, że korki, ciasnota, a robotę chcieli wykonać na czas.
PRAWICOWCY - domeną tej grupy kierowców jest prawy pas. Filozofia jazdy opiera się na założeniu, że tam, gdzie najwolniej, tam najszybciej. Hołdując tej zasadzie, mkną z zawrotnymi prędkościami, na chwilę tylko wpadając (dla wyprzedzenia) na środkowy pas, gdy jakiś wolnoślad zablokuje im drogę. W przypadku korka skwapliwie korzystają z
alternatywnych dróg, jak trawnik lub chodnik. Szczególnym miejscem nasilenia się "odchylenia prawicowego" jest most Grota-Roweckiego i Trasa Toruńska na bródnowskim odcinku. Z przyczyn obiektywnych jest to grupa kierowców najbardziej nękana mandatami przez warszawską drogówkę.

Zaczerpnięte z Naszego Dziennika
Hans - 20-01-04, 23:02
Temat postu:
Jak wymienia mechanik-ginekolog pierścienie tłokowe w silniku
-przez rure wydechową
Żereb - 26-01-04, 13:32
Temat postu:
to zrobiła kobita...

Anonymous - 27-01-04, 00:10
Temat postu: ???????????????
kurna faka, jak ona tam wjechała PytajnikPytajnikPytajnikPytajnikPytajnikPytajnikPytajnikPytajnikPytajnikPytajnikPytajnikPytajnikPytajnik
Przemek - 27-01-04, 08:02
Temat postu:
Wchodzi Jasio na lekcje, rzuca tornister, kładzie nogi na ławkę i krzyczy:
- "sieeeeema!WykrzyknikWykrzyknikWykrzyknik".
Widząc to, zszokowana nauczycielka mówi do Jasia:
- Jasiu natychmiast podnieś ten tornister wyjdź z klasy i wejdź jeszcze raz - tym razem tak grzecznie jak Twój ojciec kiedy wraca z pracy!Wykrzyknik
Jasio ze spuszczoną głową, podnosi tornister i wychodzi z klasy. Po chwili drzwi, pod wpływem mocnego kopnięcia, otwierają się z hukiem, do sali wskakuje Jasio i krzyczy:
- Haaaaa!Wykrzyknik ***, nie spodziewałaś się mnie tak wcześnie!Wykrzyknik
Pozddr
Żereb - 27-01-04, 15:52
Temat postu:
Na przejściu granicznym:
Celnik:
- Prosze otworzyć walizkę.
Turysta:
- Ale ja nie mam walizki...
Celnik:
-Przepis jest przepis.
RedDevil - 29-01-04, 00:16
Temat postu:
Dlaczego kobiety mają krótsze stopy niż mężczyźni?
Co by do zlewu miały bliżej.
RedDevil - 29-01-04, 00:18
Temat postu:
Mąż wraca z roboty do dom i woła - OBIAD!
- żona na to - A gdzie magiczne słowo?
- Mąż - BIEGIEM!Wykrzyknik
Anonymous - 29-01-04, 00:20
Temat postu: szef
czym się różni kierownik od wibratora PytajnikPytajnik?





wibrator nigdy nie będzie prawdziwym chu**m.
RedDevil - 29-01-04, 00:28
Temat postu:
Polacy wygrali w hokeja z ruskimi.
NA drugi dzien prezydent putin nadaje telegram to polskiego prezydenta.
Gratuluje - Stop - Ropa - Stop - Gaz - Stop...
Sikor - 29-01-04, 18:35
Temat postu:
>Zostaniesz poddany/a małemu testowi. Składa się on z jednego
>tylko pytania, ale pytanie to jest bardzo, bardzo ważne!! Nie
>odpowiadaj pochopnie i bez rozwagi! Zastanów się.
>Odpowiedz szczerze i dowiedz się czegoś o swojej moralności.
>
>Wyobraź sobie poniżej opisaną sytuację i podejmij decyzję.
>
>Pamiętaj!
>Odpowiedź powinna być spontaniczna, ale szczera!
>
>..znajdujesz się w samym centrum katastrofalnej
>powodzi wywołanej orkanem ...
>.. niesamowite masy wody....
>Jesteś fotoreporterem Gazety Wyborczej w samym środku tej
>przerażającej katastrofy.
>Sytuacja jest niemal beznadziejna Próbujesz zrobić jak
>najbardziej oddające grozę zdjęcia ...
>Wokół ciebie znikają domy, ludzie walczą z
>żywiołem...
>Potęga natury w całej jej okrutności... porywa wszystko na
>jej drodze.
>Nagle
>widzisz mężczyznę prowadzącego terenówkę... który walczy
>rozpaczliwie,
>wygląda jakoś znajomo ...
>I rozpoznajesz go: to Premier Miller !
>Ale
>widzisz, że szalejąca powódź zaraz go porwie -
>ostatecznie...
>Masz dwie możliwości
>- uratować go albo zrobić zdjęcie twojego życia!Wykrzyknik
>Ocalić mu życie albo zrobić zdjęcie, za którego na pewno zgarniesz
>Pulitzera!
>Zdjęcie, które przedstawia śmierć jednego z najważniejszych
>ludzi w Polsce...
>
>
>A teraz pytanie:
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>Na błyszczącym czy na macie Pytajnik?
Przemek - 04-02-04, 13:20
Temat postu:
O trzeciej w nocy ONA po cichutku wymknęła się z małżeńskiego łoża do przydomowego garażu. Łyżką do opon porozbijała szyby i porysowała lakier. Przy pomocy śrubokręta podziurawiła i poszarpała tapicerkę. W końcu wypchnęła samochód na podjazd, gdzie poprzebijała mu wszystkie opony. Zwolniła hamulec, auto powoli zaczęło się staczać...

Potem wróciła do sypialni, do ciepłej pościeli i przytuliła się z miłością do boku swego, nic niepodejrzewającego, śpiącego męża, o którym była przeświadczona, że już teraz cały wolny czas będzie przeznaczał na ich miłość...

Do końca życia zostały JEJ jeszcze cztery godziny...

Pozddr
Anonymous - 04-02-04, 22:41
Temat postu: 4 godziny
hiehiehiehie
to strasznie długo LOL LOL LOL LOL LOL
Żereb - 14-02-04, 20:33
Temat postu:
Szybki Bill kupił sobie malutkie sportowe auto i zaprosił Lucy na przejażdżkę do lasu. Gdy znaleźli się na polance. Lucy wyszła z samochodu, rozłożyła koc i czeka na Billa, który nie opuścił samochodu.
- Ruszaj się Bill, bo mi się odechce!
Bill bezskutecznie próbując wydostać się z auta:
- Wygląda na to, że nie wyjdę stąd, aż mi się odechce.
Anonymous - 15-02-04, 02:52
Temat postu: ...
Pewien mężczyzna miał strasznie dosyć nudnej i mało atrakcyjnej żony. Postanowił zakupić sobie jakieś zwierzątko.
Pyta w sklepie zoologicznym:
-Czy są jakieś miłe zwierzątka?
-Ależ owszem, mamy dużo chomików. Ten szary za 1 zł, ten piękny biały albinos za 50 zł, a ten spasiony w kącie za 500.
-500? Za chomika? Dlaczego - pyta zdumiony.
-Ano, proszę szanownego pana, to jedyny chomik na świecie który robi loda! Proszę, pan sobie wypróbuje tam za parawanem...
Wyraźnie weselszy mężczyzna wchodzi po czasie jakimś do mieszkania. Żona gotuje właśnie obiad. Podchodzi do niej, stawia na szafce chomika za pięć stówek.
-Co ty Romek, och**ałeś? Po co ci ten chomik? - pyta żona.
-Nie pyskuj, tylko naucz go gotować i spier*****! Język
Żereb - 15-02-04, 16:02
Temat postu:
W autobusie tak jak w tramwaju, różne ciekawe scenki można zobaczyć. Pscolka wyjawiła nam przeprowadzoną przez dwie kobiety rozmowę, którą usłyszała jadąc do szkoły.

Żeby może jakoś je przybliżyć dodam, że twarz miały zaciągniętą kucykiem chyba aż za uszy. Czarne włoski, ’ulizane’ na tzw blacharę. Ale co tu dużo mówić... Do rzeczy!
Szczególny dialog dziewczyn wyglądał następująco:
- Ty! E... To on jest od ciebie tylko 4 lata starszy Pytajnik
- Yy.. Noooo...
- No to znaczy, ze ty jestes od niego hmmmmm... tylko 4 lata młodsza!
- Mhm...
- Eee... To jest między wami tylko 8 lat różnicy...
Tak jak stałam, tak musiałam usiaść...
Na szczęście, a może niestety nie spotkałam więcej tych dwóch.. A szkoda.
Może czegoś więcej mogłyby mnie jeszcze nauczyć
(Z Joemonstera)
Przemek - 15-02-04, 17:33
Temat postu:
Buduje się brama w trzecie tysiąclecie. Rozpisano przetarg i wyłoniono podkomisję do jego przeprowadzenia. Do przetargu zgłosili się Turek, Niemiec i – rzecz jasna – Polak.

Turek: brama solidna, projekt kompletny - wszystko w porządku - koszt: 6000 euro..

Niemiec: projekt w zasadzie nie odbiegał od projektu Turka, cena: 10.000 euro. (bo solidny niemiecki projekt, solidne niemieckie materiały itd. – solidność kosztuje)

Ostatni był Polak: przedstawił projekt bardzo podobny, wręcz identyczny z projektami Turka i Niemca, ale cena wynosiła 56.000 euro.

Komisja (po tym jak już wróciła na krzesła, z których pospadała) wiedziona ciekawością dopytuje się szczegółów. I dostaje, czego chce, o tak!

Kosztorys Polaka to: "25.000 euro dla mnie, 25.000 dla Szanownej Komisji za niezmierny trud włożony w przeprowadzenie przetargu i skuteczne jego rozstrzygnięcie, a 6.000 dla Turka, bo ktoś tą pieprzoną bramę musi postawić."
Anonymous - 15-02-04, 17:38
Temat postu:
wchodzi starucha z papuga na ramieniu do baru i wola: kto zgadnie jakie mam zwierze, temu sie oddam. Facet lypie znad kufa - aligator! babcia - nie do konca, ale moge uznac te odpowiedz...
RedDevil - 17-02-04, 12:50
Temat postu:
Ksiądz miał problem - po prostu nie potrafił nauczać współczesnej młodzieży.
Zero szacunku ze strony uczniów, drwiny, a w końcu misję ma taki katecheta w
szkole ważną. Trza było coś z tym fantem zrobić.
Jak na księdza przystało, poszedł ze skargą na swoich podopiecznych do
samego Dyrektora Szkoły. A ten niewdzięcznik, zamiast młodzież stosownie
ukarać, rad księdzu udziela:
- Proszę księdza, a może by tak ksiądz spróbował się jakoś tak> trochę do
tej młodzieży zbliżyć, sprobować zrozumieć, nawiązać kontakt?
- Próbowałem, ale nie potrafię się z nimi porozumieć.
- A może tak na początek by ksiądz spróbował mowić do nich ich językiem -
zawsze to jakieś przełamanie lodów.
- To znaczy?Pytajnik
- No wie ksiądz, młodzież teraz wszystko skraca. Na przykład:
zamiast pozdrawiam, mówią pozdro, zamiast cześć - cze, rozumie ksiądz?
- Skracać, znaczy?
- Tak jest, niech ksiądz spróbuje.
Ksiądz sobie owe słowa wziął do serca. Idzie na lekcje korytarzem, głowa
opuszczona, pełne skupienie i mruczy:
- Skracać, spoko, pozdro, skracać, cze, skracać, pozdro....
Tak sobie mruczy pod nosem, dochodzi do sali, otwiera drzwi, wchodzi z
jedną ręką w górze, uśmiechnięty charyzmatycznie:
- Pochwa Wykrzyknik!
Przemek - 21-02-04, 10:07
Temat postu:
Leci wróbelek autostradą. Nagle zderzył się z ciężarówką! Kierowca wyszedł patrzy leży wróbelek na jezdni, ledwo dycha. Zabrał go do domu, wsadził do klatki, dał mu wody i troszkę okruszków. Po jakimś czasie wróbelek się ocknął. Patrzy kraty, woda, chleb i mówi: "***, zabiłem go!"
Pozddr
Żereb - 21-02-04, 10:24
Temat postu:
Wiejskie wesele, koło drugiej w nocy. Okrzyk z sali:
- Kto jeszcze nie ruchoł ponny młodej?Wykrzyknik!
- Pon młody!
Anonymous - 21-02-04, 13:47
Temat postu:
Rzecz dzieje sie w szpitalu psychiatrycznym. Od wielu lat
przebywa tam pan Tadek - schizofrenia. Pan Tadek nie odezwal sie
do nikogo przez ten okres czasu i generalnie zajmuje sie
patrzeniem w okno.
Pewnego letniego popoludnia za oknem pojawia sie ogrodnik, ktory
nawozi grzadki z truskawkami. Po godzinie wpatrywanie sie w
ogrodnika pan Tadek pomalutku wstaje i rusza w strone
okna...otwiera je pomalutku.. . patrzy na ogrodnika, patrzy na
truskawki i wypowiada zdanie: "A co Pan robi?". Konsternacja.
wszyscy obecni pacjenci i personel zupełnie zszokowani - pan
Tadek sie odezwal! Ogrodnik odpowiada: "Ja panie Tadku, nawoze
truskawki." Pan Tadek mysli i w koncu: "Co?"
Ogrodnik:
"No.... posypuje je nawozem" Pan Tadek po namysle: "Co?"
Ogrodnik:
"No... posypuje truskawki gownem, zeby były lepsze" Pan
Tadek mysli "Aha...." Pan Tadek zamyka pomalu okno zamyslony
wraca na miejsce. Siada i mysli. Po pol godzinie wstaje,
podchodzi do okna, otwiera je i mowi: "Wie pan co, ja truskawki
posypuje cukrem, ale ja to podobno jestem pojebany" .
Hans - 22-02-04, 12:23
Temat postu:
okazało się czemu załoga FSO robiła niedokładnie auta
panowie byli zajęci czym innym.
www
Żereb - 26-02-04, 09:51
Temat postu:

Przemek - 26-02-04, 19:18
Temat postu:
Jeden z komentarzy na Onecie:
Marka Ministra Pola zesłała nam Opatrzność i niech nikt się nie waży złego słowa na niego powiedzieć.
Dziury w autostradzie - to polski folklor, po wejściu Polski do Europy będą przyciągały turystów jak Trebunie-Tutki, koronczarki z Koniakowa czy odpust w Lipnicy. A miłościwie nam wicepremierujący zostanie Ministrem Kultury i Sztuki Ludowej.
RedDevil - 27-02-04, 15:23
Temat postu:
Czym się różni żarówka od kobiety?
Żarówka ciągnie napięcie a kobieta na kolanach hiehie
Żereb - 29-02-04, 12:36
Temat postu:
Miejsce akcji: Opole
Czterech kumpli postanowiło się zabawić, więc spalili trochę trawki i postanowili pojeździć maluchem po mieście. Jeżdżą tak po mieście, w końcu wpadli na rondo i kręcą się na nim w kółko, żeby faza była lepsza.
No ale trochę się to im znudziło, więc dla odmiany zaczęli jeździć po tym rondzie do tyłu. W pewnym momencie łup, walnęli w drugi samochód.
Przerażeni siedzą dalej w samochodzie i nie wychodzą. Zaraz zjawiła się policja (tak to jest, jak są potrzebni to ich nie ma a tu chwila moment i już byli), blisko miała bo na następnym skrzyżowaniu jest komisariat. Chłopaki dalej stripowani siedzą w tym aucie i nie wychodzą, w końcu podchodzi do nich policjant i mówi: "Spokojnie chłopaki, nie bójcie się, koleś ma 2 promile i jeszcze mówi, że jechaliście do tyłu."
Żereb - 06-03-04, 10:40
Temat postu:
Rzecz dzieje się na początku lat 50-tych. Do kabiny pasażerskiej samolotu PLL LOT lecącego z Warszawy do Szczecina wchodzi stewardesa i mówi:

- Witam państwa na pokładzie samolotu PLL LOT. Lecimy na wysokości 850 metrów z szybkością 360 km na godzinę, a przy sterach zasiada kapitan Henryk Kowalski. Pragnę państwa poinformować, że samolot ten został wyremontowany ze złomu przez młodzieżową brygadę ZMP w czynie społecznym. Życzę państwu spokojnej i miłej podróży.
Emitu - 07-03-04, 13:50
Temat postu:
Policjant zatrzymuje blondynkę na rutynowej kontroli...
P> Dzień dobry, proszę prawo jazdy
Blondynka zmieszna pyta o co chodzi...
P> Prawo jazdy to taki dokument, który upoważnia panią do prowadzenia samochodu
B> Aha, Proszę
Podaje prawo jazdy
P> Poproszę teraz dowód rejestracyjny
Blondynka ponownie zmieszna pyta o co chodzi...
P> Dowód rejestracyjny to taki dokument, który potwierdza legalność pochodzenia samochodu i stwierdza fakt posiadania przęglądu...
B> Aha, Proszę
Podaje dowór rejestracyjny
Policjant dochodzi do wniosku, że blondynka jest ciemna i mógłby ją wykorzystać...
Rozpina rozporek i podstawia swoje przyrodzenie do okna...
B> Znowu alkomat??
Przemek - 10-03-04, 10:06
Temat postu:
Idzie Gepard przez dżunglę i słyszy wołanie: - Na pomoc, help!
Patrzy, a tu Słoń wpadł do rozpadliny i nie może wyjść.
Słoń: - Pomóż mi wyjść!
Gepard: - No dobra. - Podaje mu łapę i ciągnie.
Ale Słoń jest za ciężki.
Gepard: - Słuchaj, skoczę po mojego kumpla Jaguara to razem Cię wyciągniemy.
No i polazł. Przyszedł Gepard z Jaguarem i wyciągnęli Słonia. Minął tydzień.
Idzie Słoń przez dżunglę i słyszy wołanie o pomoc. Patrzy, a tu Gepard wpadł do rozpadliny.
Gepard: - Pomóż mi, Słoniu!
Słoń: - No jasne, mój przyjacielu! Podam Ci mojego członka, złapiesz się go i Cię wyciągnę. OK?
Słoń podał członka Gepardowi. Ten złapał się i wyszedł z dziury.
MORAŁ:
Jak masz dużego członka to niepotrzebny Ci Jaguar. Mr. Green
RedDevil - 11-03-04, 14:24
Temat postu:
Rozmawia dwóch dresów:
- Ty, co to za gostkowie: Bach, Mozart, Bethoveen?
- To równi kolesie. Pisza melodyjki do komóry.
RedDevil - 11-03-04, 14:25
Temat postu:
Ludzie siedzą w samolocie na lotnisku i czekają na pilotów. Przychodzą z godzinnym opóźnieniem. Jeden z psem przewodnikiem drugi z białą laska. Ludzie przerażeni.
Samolot kołuje na pas startowy rozpędza się... 500m do końca pasa 400, 300, 200m...
Ludzie krzyczą:
- Startujcie! Startujcie WykrzyknikWykrzyknik!
Samolot wystartował, podwozie się schowało. Jeden pilot mówi do drugiego:
- Jak kiedyś nie krzykną to się rozpieprzymy!
RedDevil - 11-03-04, 14:26
Temat postu:
12 letnia córka pyta się mamy
- Mamusiu! Co to jest orgazm?
- Nie wiem. Zapytaj taty...
RedDevil - 11-03-04, 14:30
Temat postu:
Mężowi zaginęła żona. Kamień w wodę! On szaleje: wydzwania na policję, pogotowie, szuka po szpitalach, dręczy rodzinę i znajomych - NIC!
Po dwóch dniach usilnych poszukiwań wpada do domu i... słyszy jakiś hałas w kuchni. Zagląda i widzi, że żona krząta się przygotowując mnóstwo kanapek...
- Kochanie, ja od zmysłów odchodzę, co się stało, gdzie byłaś, pół miasta Cię szuka!
- Ach, skarbie, nie uwierzysz, co mi się przytrafiło: porwało mnie paru facetów, zawiozło "na chatę", a tam przymusili do seksu: orgie, seks w pojedynkę, dwójkami, trójkami, grupowy, pozycje takie, siakie, z przodu, z tyłu, afrodyzjaki, gadżety, no mówię ci - koszmar! I tak przez cały tydzień!
- Zaraz, zaraz, skarbie, jaki tydzień? Przecież nie było cię dwa dni?
- No tak, ale ja tylko wpadłam na chwilę po kanapki!
RedDevil - 11-03-04, 14:31
Temat postu:
Poranek w alpejskim kurorcie. Na taras wychodzi Anglik i wola:
- How wonderful!
Wychodzi Niemiec i wzdycha:
- Das ist wunderbar!
Wychodzi Rosjanin i dziwuje sie:
- Kak prikasna!
Wychodzi Polak i stwierdza:
- Ja pierdole!
RedDevil - 11-03-04, 14:31
Temat postu:
Spotyka sie dwoch dresiarzy.
- Stary, bylem wczoraj na dyskotece, wiesz dresik adidasa, buciki, nowa fryzurka. Wyrwalem *** laske i umowila sie ze mna na nastepne spotkanie.
- Drugi na to: To nic. Stary, ja wpadam na imprezke w moim nowym dresiku, lancuszek na lapie, zel na wlosach.
Wyrwalem laske, ktora zaproponowala mi romantyczny spacer po plazy. Nagle zaczela sie rozbierac i mowi:
"Rob to,co potrafisz najlepiej". - I co, bzyknales ja ?
- Nieeee. Jebnalem jej z glowki
RedDevil - 11-03-04, 14:34
Temat postu:
W czasie wojny Niemcy złapali MacGyvera, wysłali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory gazowej, zamknięto drzwi i puszczono śmiertelną dawkę gazu, czekają, czekają, wreszcie otwierają drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi:
- Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem.
RedDevil - 11-03-04, 14:37
Temat postu:
--------------------------------------------------------------------------------

Małe miasteczko w Alabamie. Na środku chodnika leży murzyn z pięcioma kulami w głowie i dziesięcioma w brzuchu i klatce piersiowej. Przechodzi szeryf, pochyla się nad trupem i mamrocze:
- Cholera, dwadzieścia lat szeryfowania, ale tak brutalnego samobójstwa jeszcze nie widziałem.
RedDevil - 11-03-04, 14:37
Temat postu:
Mały mol został wysłany przez ojca na pierwszy lot po mieszkaniu. Wraca po kilku minutach do szafy i siada na sweterku obok ojca.
- I jak było?
- Chyba fajnie, wszyscy klaskali.
RedDevil - 11-03-04, 14:38
Temat postu:
Płynie Prosiaczek z Puchatkiem łódką po jeziorze. Zachód słońca, cieplutko, zero wiatru, ptaszki śpiewają, kwiatki na brzegu kwitną...
Puchatek nagle JEB! Prosiaczka w ryjek. Prosiaczek rymnął na dno łódki i skamle przez wybite ząbki:
- Sa so? Sa so?
- A bo coś *** za pięknie było...
RedDevil - 11-03-04, 14:39
Temat postu:
Pijak wraca do domu o trzeciej nad ranem...
- Gdzie byłeś? - pyta żona.
- Na... czynie.
- Na jakim czynie?
- Naczynie, będę rzygał.
Anonymous - 12-03-04, 10:27
Temat postu:
-Od czego zawsze rozpoczynasz mycie swojego samochodu?
-Oczywiście od numeru rejestracyjnego, jakżeby inaczej.
-Dlaczego?
-Żeby nie umyć cudzego auta.
Anonymous - 12-03-04, 10:29
Temat postu:
Spadochroniarze skaczą z samolotu. Jeden z nich krzyczy:
-Pomóżcie! Mój spadochron się nie otwiera!
-Czego wrzeszczysz? Przecież to tylko szkolenie!
RedDevil - 12-03-04, 14:02
Temat postu:
Jedzie chłop wozem zatrzymuje go policjant i mówi:
- Co tam wieziecie na wozie? (a na wozie dwie beczki)
- Sok z banana, panie władzo - odpowiada pokornie chłop
- Jak to sok z banana?
- No tak z banana
- A dobry on?
- Nie wiem, nie piłem - mówi chłop
- Ee coś kręcisz! Dawaj kubek muszę go spróbować Chłop podał mu kubek soku, glina wypił zaczął się krzywić zrobił się czerwony na gębie, ale jakby nigdy nic wykrztusił:
- No dobra, juz jedć
A chłop:
- Dziękuje panie władzo, wio Banan.
RedDevil - 12-03-04, 14:06
Temat postu:
Trójka dzieci z 1 klasy stoi przed ostatnia szansa aby otrzymać promocje do drugiej klasy. Przepytuje je dyrektor:
- Jasio, przeliteruj słowo TATA
- T, A,T, A
- Świetnie! Zdałeś!
- A teraz Monika, przeliteruj słowo MAMA
- M, A, M, A
- Doskonale! Przechodzisz do drugiej klasy...
- A teraz ty Ahmed...
- Przeliteruj proszę.... DYSKRYMINACJA OBCOKRAJOWCOW W SWIETLE POLSKICH PRAW KONSTYTUCYJNYCH....
RedDevil - 12-03-04, 14:09
Temat postu:
Przychodzi 3 pedałów do lekarza i skarżą się, ze chyba mają nadwrażliwość odbytu. Lekarz mówi, że musi to zbadać. Bierze pierwszego gościa, każe mu zdjąć spodnie i się pochylić, potem wkłada mu miedzy pośladki drewniana szpatułkę lekarska i pyta:
- Co pan czuje?
- 40 letni jesion, który przeżył dwa pożary lasu, z okolic Suwałk, ścięty dwa sezony temu, obrobiony w tartaku koło Białegostoku, wykończony niemieckim papierem ściernym o ziarnie...
- Dość! Ma pan wrażliwy odbyt, ale zobaczymy jak reszta. Wchodzi drugi pacjent, sytuacja się powtarza, tylko lekarz ładuje mu miedzy pośladki stetoskop i pyta:
- Co pan czuje?
- Niskoprocentowa ruda żelaza ze złóż północnej Szwecji, wydobyta około 5 lat temu, przetopiona w hucie w Zagłębiu Ruhry, z lekkim dodatkiem manganu, tytanu i....
-Dość! Ma pan wrażliwy odbyt, ale jeszcze sprawdzę ostatniego z was.
Wchodzi trzeci koleś, zdejmuje spodnie, pochyla się, lekarz wkurzony chlusnął mu w tylek kubek goracej herbaty, a on na to:
- Oj oj oj!
- Co, gorąca?!
- Nie, gorzka!
RedDevil - 12-03-04, 14:10
Temat postu:
Facet, który przyszedł do fryzjera i zamówił golenie, skarży się, że ostatnio na policzkach pozostały mu kępki zarostu. Fryzjer odpowiada, że ma sposób na dokładniejsze golenie i wyciąga z szuflady drewnianą kulkę. Każe ją facetowi włożyć w usta i rzeczywiście, perfekcyjnie goli naprężoną w ten sposób skórę policzków. Zadowolony z efektu klient płaci za usługę i szykując się do wyjścia pyta:
- A co by się stało, gdybym przez przypadek połknął tę kulkę?
- Nic strasznego - uspokoił go fryzjer.
- Przyniósłby pan ją jutro, wszyscy tak robią.
RedDevil - 12-03-04, 14:15
Temat postu:
Plywa sobie żółw w morzu na powierzchni. Relaksacyjnie macha lapkami. Wkoło niego pływa rekin i uważnie przygląda sie żółwiowi. Żółw pływa tak jakby nigdy nic. Nagle rekin nie wytrzymał, podplynął i odgryzł żólwiowi nogę. Żółw spojrzał na rekina z wyrzutem i mówi:
- No bardzo *** śmieszne!
RedDevil - 12-03-04, 14:16
Temat postu:
Wnuczek pyta dziadka:
- Dziadku, jak to jest, jestes juz pod dziewiecdziesiatke, a ciagle kobiety za toba szaleja, co noc inna przychodzi?
- A bo ja wiem? - odpowiedzial dziadek i w zamysleniu oblizal brwi...
RedDevil - 12-03-04, 14:17
Temat postu:
Jaka jest definicja "wymiany opinii"?
Kiedy idziesz do szefa ze swoją opinią, a wychodzisz z opinią szefa.
RedDevil - 12-03-04, 14:17
Temat postu:
--------------------------------------------------------------------------------

Przychodzi mała dziewczynka do sklepu zoologicznego.
-Poplose tego pięknego klólicka z wystawy.
-Tego czarnego? A może wolisz białego albo brązowego?
-Plose pana, mojego pytona pieldoli jakiego on jest kololu...
RedDevil - 12-03-04, 14:19
Temat postu:
Dwaj mali chłopcy stoją przed kościołem, z którego wychodzą właśnie nowożency.
Jeden z chłopców mówi:
- Patrz jaki teraz będzie czad!
Po czym biegnie do pana młodego i woła:
- Tato, tato!Wykrzyknik
RedDevil - 12-03-04, 14:20
Temat postu:
Mężatka z przygodnie poznanym kochankiem baraszkują w łóżku, a tu nagle maź puka do drzwi. Kobieta zaczyna modlić się do Boga, aby cos uczynił, żeby maź ich nie nakrył. Bóg po zastanowieniu zgadza się pod jednym warunkiem - ze kobieta umrze topiąc się. Kobieta się zgadza i kochanek znika. Maź wchodzi do domu niczego nie podejrzewając i wszystko jest ok. Kobieta potem unika wody jak ognia. Omija mosty rzeki itp. Po miesiącu wygrywa wycieczkę transatlantykiem wokoło kuli ziemskiej. Kobieta początkowo nie chce się zgodzić, ale na zapewnienie organizatorów, ze statek jest niezatapialny, jednak wypływa. W połowie rejsu rozpętała się burza z piorunami. Kobieta modli się. Nagle w statek uderza piorun łamiąc statek na pół. kobieta pyta Boga:
- Boże dlaczego przeze mnie poświęcasz tylu ludzi ?
A Bóg na to:
- Bo ja was *** 3 lata do kupy zbierałem na ten rejs !
RedDevil - 12-03-04, 14:20
Temat postu:
Facet przyszedł do szpitala:
- Prosze mnie wykastrować.
- Jest pan zupełnie pewien ?
- Tak.
Po operacji budzi się i widzi zgromadzonych wokół lekarzy. Pyta się ich:
- I jak, operacja się udała ?
- Udała się. Ale czemu pan tak postąpił ?
- Niedawno ożeniłem się z ortodoksyjną Żydówką i wiecie,...
- To może chciał się pan obrzezać ?
- A co ja powiedziałem ?!
RedDevil - 12-03-04, 14:21
Temat postu:
Siedzą na ławce dziewczyna i chłopak. W pewnej chwili ona mówi do niego zalotnie:
- Połóż rękę na mym łonie.
On pyta cichutko:
- A co to jest mymłon ?
RedDevil - 12-03-04, 14:27
Temat postu:
Podczas lekcji zarozumiały nauczyciel mówi do ucznia:
- Proszę otworzyć okno, nie ma tu orłów, więc nikt nie wyleci !
Po lekcji uczniowie wychodzą z klasy, a wraz z nimi nauczyciel. Ostatni z uczniów zwraca się do niego ze słowami:
- Pan też drzwiami, panie Nowak ?
RedDevil - 12-03-04, 14:28
Temat postu:
Nauczyciel historii wpada zdenerwowany do pokoju nauczycielskiego i mówi do dyrektora:
- Ech, ta druga "b" ! Nie wytrzymam z tymi baranami ! Pytam ich kto wziął Bastylię, a oni krzyczą, że to żaden z nich !
- Niech się pan nie denerwuje - uspokaja dyrektor.
- Może to rzeczywiście ktoś z innej klasy ?
Anonymous - 14-03-04, 15:49
Temat postu: abdul
Mieszkający od lat w Stanach stary Arab ma 5 hektarowe pole ziemniaków,
nadszedł czas sadzenia ale jego jedyny syn został aresztowany jako
terrorysta. Załamany Arab wysyła telegran do syna do więzienia:

"Drogi Abdulu, Tu pisze twój ojciec Muhammad. Jak co roku przyszedł czas
sadzenia ziemniaków ale ja już jestem po prostu za stary żeby przekopac
pole i pozasadzać sadzonki. Wiem że jakbyś tu był byś mi pomógł.
Kochjący cie ojciec Muhammad."

Po kilku godzinach przychodzi telegram z więzienia:

"TATO NIE KOP NIGDZIE NA POLU TAM SCHOWAŁEM CAŁY TROTYL WIRÓWKĘ DO REAKTORA ORAZ BUTLE Z GAZEM I BAKTERIAMI!"

Pięć minut po telegramie przyjeżdża 300 osobowa ekipa z FBI z psami,
koparkami i łopatami. Przeszukiwali i przekopywali całe pole przez dwa
tygodnie nic nie znaleźli więc przeprosili i odjechali. Na następny
dzień przychodzi telegram:

"Drogi Ojcze, Tu pisze kochający cię syn Abdul. Pole przekopane, możesz
sadzić sadzonki. Zważywszy zaistniałe trudne okoliczności więcej zrobić
nie mogłem, Kochający cię syn Abdul."
Hans - 14-03-04, 19:09
Temat postu:
Do ginekologa przychodzi piękna dziewczyna.Lekarz traci dla niej głowę.
Nie zadając ani jednego pytania,każe sięjej rozebrać.Kiedy dziewczyna jest naga,podniecony lekarz zaczyna dotykać wewnętrzną stronę ud i pyta się:
-Czy wie pani co robię?
-Tak sprawdza pan czy nie mam podrażnień naskórka
-Słusznie -potwierdza lekarz,zaczynając pieścić jej piersi.
-A teraz wie pani co robię?
-Tak sprawdza pan czy nie mam wewnętrznych zgrubień lub guzików.
-Ma pani rację-odpowiada podniecony do granic możliwości ginekolog i rozpoczyna stosunek z kobietą
-A wie pani co teraz robię
-Tak odpowiada niespeszona dziewczyna-łapie pan rzeżączkę.
Anonymous - 16-03-04, 00:19
Temat postu: polska mysz
Bar z wóda - po polnocy zamkniety

z dziury wychyla leb niemiecka mysz, looka na boki, kota nie ma, wyskakuje, ile sil do barku, nalewa sobie browara, wychyla i spier**a czym predzej do nory,
za chwile wychyla leb francuska mysz - looka na boki, nie ma kota, biegiem do baru, winko i z powrotem do norki,
za moment mysz ruska, loooka na boki, kota nie ma, biegiem do baru, wali spirytus i spier**a do dziury,
nastepna mysz polska, looka na boki, nie ma kota, biegiem do baru, wali
sete, rozglada sie na boki, sierciucha nie ma, wali druga sete, patrzy
dookola, nie ma kota, wali trzecia sete, potem czwarta i piata, po piatej
siada, rozglada sie dookola, kota nie ma i mruczy "To ku**a poczekamy!WykrzyknikWykrzyknik"
Anonymous - 16-03-04, 00:23
Temat postu: Fizykoterapeutka
Panie grają w golfa. Jedna z nich uderzyła piłeczkę - chciała prosto, poszło
w lewo. Z obserwujących je panów jeden zgiąl się w pól, wsadził dłonie pomiędzy uda i wrzasnął.
Pani podeszła do niego.
-Ja bardzo pana przepraszam, to było niechcący.
Pan dalej jęczy.
-Jestem fizykoterapeutką, może będę mogła panu pomóc.
Pan nadal jęczy.
Pani rozpieła mu rozporek i zaczyna masować. Po 5 minutach pyta:
-No i jak ?
-Bardzo przyjemnie, ale kciuk nadal boli...
Anonymous - 16-03-04, 00:26
Temat postu: Orzeszek
Po balandze przychodzi do mieszkania mąż. Żonka otwiera drzwi, ale widzac,
iż tamten jest w stanie wskazującym szybko je zatrzaskuje. Po chwili zza
drzwi dochodzi wołanie :
- Orzeeeszkuuuuu ! Orzeszkuuuu! Orzesz....!
- No, chyba mu otworzę - tak ładnie do mnie woła ! - pomyślała żonka.
Otwiera, a mężulo :
- O żesz k...a! Palce mi przycięłaś WykrzyknikWykrzyknik
Anonymous - 16-03-04, 00:30
Temat postu: suzuki
Pierwszego dnia szkoły, przed rozpoczęciem lekcji, nauczycielka
przedstawia nowego ucznia amerykańskiej klasie:
- To jest Sakiro Suzuki z Japonii.
Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi:
- Dobrze, zobaczymy jak sobie radzicie z historią. Kto mi powie czyje to
są słowa: "Dajcie mi wolność albo śmierć"?
W klasie cisza jak makiem zasiał, tylko Suzuki podnosi rękę i mówi:
- Patrick Henry, 1775 W Filadelfii.
- Bardzo dobrze Suzuki. A kto powiedział: "Państwo to ludzie, ludzie nie
powinni więc ginąć"?
Znowu wstaje Suzuki:
- Abraham Lincoln, 1863 w Waszyngtonie.
Nauczycielka spogląda na uczniów z wyrzutem i mówi:
- Wstydźcie się. Suzuki jest japończykiem i zna amerykańską historię
lepiej od Was!
W klasie zapadła cisza i nagle słychać czyjś głośny szept
- Pocałuj mnie w dupę pieprzony japończyku
- Kto to powiedział? - krzyknęła nauczycielka na co Suzuki podniósł rękę
i bez czekania wyrecytował:
- Generał McArthur, 1942 w Guadalcanal, oraz Lee Iacocca, 1982 na walnym zgromadzeniu w Chryslerze.
W klasie zrobiło się jeszcze ciszej i tylko dało się usłyszeć cichy
szept:
- Rzygać mi się chce...
- Kto to był? - wrzasnęła nauczycielka, na co Suzuki szybko
odpowiedział:
- George Bush senior do japońskiego premiera Tanaki w 1991 podczas
obiadu.
Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstał i powiedział kwaśno
- Obciągnij mi druta!
Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem
- To już koniec. Kto tym razem?
- Bill Clinton do Moniki Levinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w
Białym Domu - odparł Suzuki bez drgnienia oka
Na to inny uczeń wstał i krzyknął
- Suzuki to kupa gówna!
Na co Suzuki:
- Valentino Rossi w Rio na Grand-Prix Brazylii w 2002 roku.
Klasa już całkowicie popada w histerie, nauczycielka mdleje gdy
otwierają się drzwi i wchodzi dyrektor
- Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałem
Suzuki:
- Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji
budżetowej w Warszawie w 2003 roku.
Anonymous - 16-03-04, 00:38
Temat postu: warszawscy taksówkarze
Matka z małą córką wybrała się w odwiedziny do rodziny w Warszawie. Matka próbowała złapać taksówkę, podczas gdy córka rozglądajac się zauważyła grupę wyzywajaco ubranych kobiet zgromadzonych na rogu ulicy. W końcu matce udało się zatrzymac taksówkę i ruszyły w drogę. W pewnym momencie córka pyta:
- Mamusiu, na co czekały te panie tam na rogu?
- Te panie czekały na meżów, żeby je odwieźli do domu po pracy-odpowiada matka.
Taksówkarz słysząc te wymianę zdań odwraca sie i mówi:
- Ach, niech pani bajek córce nie opowiada! To k**wy są i tyle...
Zapada chwila niezręcznego milczenia, przerwana przez kolejne pytanie dziecka:
- Mamusiu, a czy te panie mają dzieci?
- Oczywiście-odpowiada mama-a myślisz,że skąd się biorą warszawscy taksówkarze?
Żereb - 16-03-04, 13:08
Temat postu:
Pociąg ze Stolycy na Prowincje. W przedziale jedzie poseł i śpi jak suseł. Przed stacją przychodzi Konduktor i budzi posła:
- Panie pośle, pora wstawać!
- A co, głosowanie?
Żereb - 16-03-04, 13:09
Temat postu:
Spotyka się dwóch znajomych, którzy nie widzieli się od kilku tygodni. Jeden z nich ma w uchu kolczyk.
- Co się stało? Zawsze byłeś takim konserwatystą, a tu nagle kolczyk w uchu?
- A co nie można?
- Można, można. A od kiedy go nosisz?
- Odkąd moja żona znalazła go w naszym łóżku.
Żereb - 16-03-04, 13:10
Temat postu:
- Żądam rozwodu! - krzyczy kobieta w sądzie - On sprzedał wszystkie garnki i wydał na wódkę!
- Tak... - Replikuje mąż - A ona zauważyła brak garnków po jakichś dwóch miesiącach...
Żereb - 16-03-04, 13:10
Temat postu:
Podobno autentyczna historia. Nie wiem czemu mam wrażenie, że dzieci na całym świecie są podobne... Mam nadzieję, że moja córka zachowała by się inaczej...

Podczas wojny w Zatoce Perskiej zostałem wysłany do Arabii Saudyjskiej. Żegnając się z rodziną miałem łzy w oczach gdy mój trzyletni syn uczepiony mojej nogi łkał wołając:
- Nie jedź tatusiu, nie jedź, proszę...
Moja żona widząc, że mały powoli wpada w histerię, chciał za wszelką cenę go uspokoić i powiedziała:
- Puść tatusia, to zabiorę cię na pizzę...
Synek momentalnie puścił moją nogę, zrobił kilka kroków i całkiem spokojnie powiedział:
- Pa, tatusiu, musisz już jechać...
Żereb - 16-03-04, 13:11
Temat postu:
Klient pewnej restauracji strasznie przeszkadzał kelnerowi... Najpierw było mu za gorąco i kazał obniżyć temperaturę na klimatyzatorze... potem było mu za zimno i kazał ją zwiększyć... i tak co chwilę przez jakieś pół godziny...
Wszyscy ze zdziwieniem patrzyli jak kelner cierpliwie chodzi tam i z powrotem na zaplecze i nawet nie sprawia wrażenia zdenerwowanego... W końcu jeden z pozostałych klientów, wkurzony ciągłym utyskiwaniem zrzędliwego gościa zawołał kelnera i spytał:
- Czemu pan nie opieprzy tego gościa, albo go nie wyprosi, przecież jest jak wrzód na du.ie...
- Ależ nie ma o czym mówić - odparł kelner - on mi w ogóle nie przeszkadza... my nawet nie mamy klimatyzacji...
RedDevil - 16-03-04, 14:58
Temat postu:
Tato tato daleko jeszcze do tej ameryki?
Nie marudz tylko machaj wiosłem...
Żereb - 16-03-04, 17:54
Temat postu:
Na sali w szpitalu psychiatrycznym siedzi dwóch chorych. Nagle "Bum!", zgasło światło. Jeden mówi:
- To chyba korki.
Drugi na to:
- To idź mu otwórz.
Żereb - 16-03-04, 18:00
Temat postu:

Bandzior - 16-03-04, 19:42
Temat postu:
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie
wszystko.
Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu
próbnego żeby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do
siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez całydzień?
A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk.
Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem
mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę.
Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na
północ.
W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę,
nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go,że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową.
Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź,
w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić
jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony.
Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby
przynajmniej na ryby...
Bandzior - 16-03-04, 19:43
Temat postu:
CO MÓWIA POLITYCY


"Trudniej obalic pół litra niż obalic rzad."
Marian Krzaklewski

"Szopen też zaczynał od melodii ludowych.(...) Jesli jego muzyke poddac analizie okaże sie doskonała technicznie, ale biedniejsza jesli chodzi o linie melodyczną - nie do konca wykorzystuje naszą muzyke ludowa."
Waldemar Pawlak

"Żeby Dziecina Betlejemska swoją rączka wszystkich błogosławiła, prowadząc do pomyslnosci, dobrego samopoczucia i błogoslawienstwa. A ja dołączam swoje błogosławienstwo - choć nie mam do tego uprawnien."
Józef Oleksy

"Grzegorz Kołodko byl znakomitym liberałem jak na komuniste, czyli byl prosty jak na garbatego."
Janusz Korwin-Mikke

"Z pomysłów opozycji może się narodzić to samo, co ze skrzyżowania osła z koniem. Bezpłodny muł."
Grzegorz Kołodko

"80 lat temu kobiety otrzymały prawa wyborcze, ale niepotrzebnie. Glosuja bowiem tak, jak ich mężowie, zas do czynnego uprawiania polityki w ogole sie nie nadają."
Janusz Korwin-Mikke

"(przed dymisją Jagielińskiego) W kwietniu rozpoczynają się prace w polu i warto byloby podjąć decyzję..."
Waldemar Pawlak

"Podejrzewam, ze Kisiel nawet swojego żółwia karmił wódką."
Janusz Korwin-Mikke

"17 paĄdziernika może trwać jeden, dwa, a nawet trzy dni."
Marian Krzaklewski

"- Można powiedzieć, że wpuszczają nas w maliny.
- Raczej nie wpuszczają naszych malin!"
Janusz Dobosz, Waldemar Pawlak

"Ja jestem prawdziwym patriotą. Ja Ałganowi złego słowa o Polsce nie powiedzialem."
Jozef Oleksy

"Chiny sa jednym państwem i jest to ChRL. Tajwan jest nierozłączna czescią Chin."
Aleksander Kwasniewski

"(o sytuacji popowodziowej) Domaganie sie dymisji rzadu uważam za zdecydowanie przedwczesne. Ten, kto to robi, uprawia szaber polityczny."
Aleksander Kwasniewski

"Nie jestem upoważniony do kierowania akcją (powodziową). Koorydnowałem tylko działania slużb publicznych w dziedzinie ratownictwa."
Zbigniew Sobótka

"Nie wiem, jaka jest sytuacja powodziowa, bo pół dnia byłem na grzybach."
Krzysztof Szamalek

"Z koalicjantem należy postępować wg przepisów na niektórych butelkach. Przed użyciem wstrząsnać."
Bogdan Pek

"- A co Pan zrobił z różańcem (od Papieża)?
- Oddalem tesciowej. Bardzo sie ucieszyła."
Leszek Miller

"Powiem teraz, co mi powiedziało kilkaset, a może nawet kilkadziesiąt osób z klubu."
Marian Krzaklewski

"(o Forte) Reklama ukazała sie nie za bardzo za moją zgodą."
Aleksander Kwasniewski

"Jozefa Zycha odwolalismy w zwiazku z jego rezygnacja."
Aleksander Bentkowski

"To mój debiut w operowaniu kropidłem."
Aleksander Kwasniewski

"Mówię bez kartki, z głowy, czyli z niczego."
Zdzisław Grudzień

"Sami sie nie obronimy, to jest pewne."
Anonimowy policjant w TV

"Dzieci nie sa zainteresowane, by dorosli byli Q tasami."
Andrzej Samson, psycholog, Jedynka
Anonymous - 17-03-04, 17:42
Temat postu:
Po wielu latach Bóg spojrzał znów na ziemię i stwierdził, że się bardzo

zle dzieje. Ludzie byli zepsuci i skłonni do przemocy, więc postanowił

znów zesłać potop i zniszczyć ludzkosć. Ale przedtem zawołał Noego i

powiedział: Zbuduj arkę z drzewa cedrowego, tak jak wtedy: 300

łokci długa, 50 łokci szeroka, 30 łokci wysoka. Zabierz żonę i dzieci, i z

każdego gatunku zwierzat po parze. A za 6 tygodni zeslę wielki deszcz.



Noe nie był zachwycony - znów 40 dni deszczu, 150 dni bez wygód na arce,

bez telewizora i z tymi wszystkimi zwierzętami - ale był posłuszny i

obiecał spełnić wymagania Boga.



Po 6 tygodniach zaczęło padać dzień i noc. Noe siedział w ogródku i płakał,

bo nie miał arki. Bóg wychylił się z nieba i zapytał:

- Dlaczego nie spełniłes mojego rozkazu?

Noe odpowiedział: Panie, co? mi uczynił?

Jako pierwsze musiałem złożyć podanie o budowę. W urzędzie mysleli, że chce

budować stajnię dla baranów. Potem nie podobała im się architektura - za

wymyslna dla baranów, a w budowę statku na ladzie nie chcieli wierzyć.

Także wymiary nie znalazły poparcia, bo dzis nikt nie wie, jaka miara jest

łokieć. Po przedłożeniu nowych planów dostałem znów odmowę, bo budowa

stoczni w terenie zamieszkanym jest niedozwolona. Po kupnie odpowiedniej działki

zaczęły się nowe kłopoty. W tej chwili np. chodzi o to, że w planach nie sa

uwzględnione systemy do gaszenia w czasie pożaru. Na moja uwagę, że będę

przecież otoczony woda, przysłali mi psychiatrę powiatowego. Kiedy

psychiatra upewnił się, że jednak buduje statek, zadzwonili do mnie z województwa,

żeby mi uswiadomić, że na transport statku do morza będzie potrzebne

nowe zezwolenie, a będzie o nie trudno, bo minister podał się do dymisji.



Kiedy powiedziałem, że statku nie muszę transportować, bo będzie i tak

otoczony wodš, kazali mi z ministerstwa marynarki wojennej, według

przepisów unii, złożyć podanie do Brukseli w osmiu odbitkach i trzech urzędowych

językach o zezwolenie na zalanie terenów zamieszkałych. Z drzewa cedrowego

musiałem też zrezygnować - nie wolno go już ze względów ekologicznych

sprowadzać. Próbowałem kupić tutejsze drzewo, ale nie dostałem tej ilosci ze

względu na przepis o ochronie srodowiska, najpierw musiałbym zadbać o

sadzenie drzew zastępczych. Na moja wzmiankę o tym, że i tak będzie potop i nie

opłaca się tu sadzić żadnych drzew, przysłali mi nowego psychiatrę, tym

razem z województwa. Krótko mowiac - dałem kilka łapowek, kupiłem

drzewo, znalazłem nawet ciesli do budowy, ale oni najpierw utworzyli zwiazki

zawodowe.



Kiedy się okazało, że nie mogę ich opłacic wg. taryfy, to rozpoczęli

strajk, tak że budowa arki znów się odwlekała. W międzyczasie zaczałem

sprowadzać zwierzęta. Tylko że wmieszał się zwiazek ochrony zwierzat i

zabronił mi (zarzadzenie unii europejskiej Nr. 733/6/987) transportu jeleni

w okresie rykowiska. Poza tym musiałem podać cel transportu tych zwierzat,

jestem na stronie 22 pierwszego formularza z 47, moi adwokaci sprawdzaja,

czy przepisy dotyczace królików obejmuja rownież zajace. A działacze z

Greenpeace wskazali na koniecznosć specjalnego urzadzenia do pozbycia się

gnoju i innych odpadów pochodzacych z hodowli zwierzat. Panie Boże,

teraz jeszcze podał mnie mój sasiad do sšdu, twierdzac, że buduje prywatne zoo

bez zezwolenia. Moje nerwy sa zszarpane, nie mogę spać, arka nie

gotowa, a ty już zesłałes deszcz.



W tej chwili przestało padać, wyszło słońce i tęcza. Noe spojrzał

w niebo i powiedział: Czyżby? się Boże rozmyslil i nie chcesz już

zniszczyć ludzkosci?



Bóg odpowiedział: Nie trzeba. To załatwi biurokracja.
Anonymous - 17-03-04, 22:14
Temat postu: zgadnij
Dziewczyna do chłopaka:
- Zgadnij co jadłam?
- Nie wiem, chuchnij.
- Chhhhh.....
- Yyyy... czosnek?
- Nie. Chhhhhh.....
- Cebulkę?
- Nie. ......................Poziomki!
Anonymous - 17-03-04, 22:15
Temat postu: klinika
Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie:
-Klinika?
-Pomyłka, prywatne mieszkanie.
Za krótką chwilunię ponownie telefon:
-Klinika?
-Nie do cholery! Prywatne mieszkanie!
-Ziutek, no co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana.
Anonymous - 17-03-04, 22:16
Temat postu: szachy
W zwiazku szachistów powstały wątpliwości, czy zwrot "szachuje" jest poprawny. Napisali więc do Miodka i otrzymali odpowiedź:
-Owszem, zwrot jest poprawny, ale znacznie lepiej używać zwrotu: "ciszej panowie"
Anonymous - 17-03-04, 22:17
Temat postu: rozgawariwanie
Dwaj faceci jadą w pociągu. Jeden z nich zagaja:
-A niedwiedia ty jebał?
-A pacziemu sprasiwajesz?
-A wot tak, dla padtrimania razgawora ...
Anonymous - 17-03-04, 22:18
Temat postu: TANKI !!!!
W czasie II wojny światowej, w okopach…
- Tawarisz starszyna, tanki
- Skolko?
- dziesjat!
- Sidi, zakuri…
Za moment
- Tawarisz starszyna, tanki!
- Skolko?
- piatdziesjat!!
- Sidi, zakuri…
Po chwili
- Tawarisz starszyna, tanki!
- Skolko?
- sto!Wykrzyknik
- Wazmi granatu, razgani hałotu…
Po pewnym czasie
- Razganił?
- Razganił.
- Pałaży granaty, zakuri…
Anonymous - 17-03-04, 22:20
Temat postu: igrzyska
Czasy starożytnego Rzymu. Bogaty lud rzymski znudzony jest wszystkim co do tej pory już widział. Cezar postanawia urządzić walkę z dzikim zwierzecięm, walkę jakiej do tej pory jeszcze nie było. Wybrał więc sobie Cezar wielkiego lwa, lwa jakiego świat nie widział. Zwierzę było głodzone długie tygodnie. Nadchodzi dzień pojedynku. Lew jest tak głodny i chudy, że zaczyna się oblizywać na wszystko co się rusza. Cezar do walki z owym lewem wybiera ogromnego, silnego Numida (Murzyna), umięsnionego i wielkiego. Ale też mysli: "Taki duży Murzyn, a lew taki chudy; zakopię Murzyna w ziemi po pas żeby wyrównać szanse" Po chwili jednak Cezar mysli dalej: "Murzyn ma takie umięśnione rece, to może się i odkopać i zabić lwa; lepiej będzie jak będzie on zakopany w ziemi po samą głowę" Jak pomyślał, tak też zrobił.... Arena, mnóstwo ludu rzymskiego na trybunach, Murzyn zakopany do samej szyi, puszczają lwa... Ten biegnie jak oszalały, ślinka mu cieknie na widok głowy Murzyna, już ma go dopaść i złapać w żelazny uścisk swoich szczęk gdy Murzyn robi głową unik, lew go mija, uderza z calym impetem o bandę i zdycha.
Na to lud rzymski: "Walcz uczciwie czarnuchu!Wykrzyknik"
Anonymous - 17-03-04, 22:22
Temat postu: co ja to miałem napisać???
Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Proszę doktora, cierpię na zaniki pamięci.
- Od kiedy?
- Co od kiedy?
Anonymous - 17-03-04, 22:23
Temat postu: hormony
Przychodzi baba do lekarza ...
- Panie doktorze po tej kuracji hormonalnej dzieje się ze mną coś niedobrego.
- Cóż takiego ?
- Wyrastają mi włosy na ciele.
- No to nie ma się pani czym martwić po zakończeniu kuracji te włosy powypadają.
- Ach to kamień spadł mi z serca.
- A tak właściwie to gdzie pani te włosy wyrastają?
- Na jądrach panie doktorze.
Anonymous - 17-03-04, 22:27
Temat postu: na faktach
Dzial Pomocy Technicznej pewnej firmy:
Dzwoni uzytkownik i mówi, ze jego komputer sie popsul.
Pomoc: Jaki wystepuje problem? Co sie dzieje?
Uzytkownik: Z zasilacza wychodzi dym.
P: Potrzebuje Pan nowy zasilacz.
U: Nie! Ja tylko potrzebuje zmienic plik startowy.
P: Prosze Pana, zasilacz jest zepsuty. Musi pan go wymienic.
U: Nie ma mowy! Ktos mi powiedzial, ze potrzebuje tylko zmienic plik startowy i wszystko sie naprawi. Od was potrzebuje informacji o komendzie jaka mam zastosowac.
10 minut pózniej uzytkownik nadal oponuje przy tym, ze on ma racje.
Czlowiek z pomocy technicznej jest sfrustrowany i ma juz dosc.
P: Przepraszam Pana, my normalnie nie mówimy tego uzytkownikom, ale nie ma udokumentowanej komendy DOS, która naprawilaby ten problem.
U: Wiedzialem!
P: Prosze dodac linie LOAD NOSMOKE.COM na koncu pliku AUTOEXEC.BAT.
Potem prosze poinformowac mnie o wyniku.
10 minut pózniej.......
U: To nie dziala. Zasilacz nadal dymi.
P: Dobrze, jaka wersje DOSu Pan uzywa?
U: MS-DOS 6.22.
P: To juz niestety Pana problem. Ta wersja DOS nie dziala z plikiem NOSMOKE.
Prosze skontaktowac sie z serwisem Microsoft i zapytac ich o nowa wersje tego pliku. Potem prosze o informacje jak to dziala.
1 godzine pózniej.....
U: Potrzebny jest mi nowy zasilacz.
P: Jak Pan doszedl do tej konkluzji? Skad ten wniosek?
U: Zadzwonilem do Microsoft i powiedzialem o tym co Pan mówil, a oni zaczeli zadawac pytania na temat zasilacza.
P: I co Panu powiedzieli?
U: W Microsoft powiedzieli mi, ze zasilacz jest niekompatybilny z plikiem NOSMOKE.
Żereb - 18-03-04, 09:25
Temat postu:
Pewien mężczyzna w supermarkecie zauważył kobietę z mniej więcej trzyletnią dziewczynką siedzącą w wózku na zakupy. Gdy matka przejeżdżała obok półek z ciastkami mała oczywiście zaczęła domagać się ciastek. Gdy usłyszała od mamy krótkie i stanowcze "nie" zaczęła wrzeszczeć i płakać na cały sklep.
Matka zaregowała na ten płacz spokojnym stwierdzeniem:
- Kasiu, mamy już połowę sklepu za sobą, już niedługo wychodzimy, nie denerwuj się...
Zaciekawiony mężczyzna poszedł za nimi dalej. Przy stoisku z cukierkami sytuacja powtórzyła się. Dziewczynka zażądała cukierków, a słysząc odmowę strasznie się rozpłakała. I znowu matka spokojnie powiedziała:
- Kasiu, nie płacz. Zostały nam tylko dwa stoiska i idziemy do kasy...
W kolejce do kasy mężczyzna stanął za obserwowaną parą. Mała dziewczynka oczywiście natychmiast zaczęła wrzeszczeć o gumy, a po odmowie ze strony mamy zaczęła strasznie się złościć i krzyczeć. Matka spokojnie powiedziała:
- Kasiu, zapłacimy i za pięć minut wyjdziemy ze sklepu. Potem pojedziemy do domu i będziesz mogła się przespać...
Mężczyzna nie wytrzymał i powiedział do kobiety z podziwem:
- Jestem pod wrażeniem cierpliwości jaką pani okazuje małej Kasi...ja bym już dawno nie wytrzymał nerwowo.
Kobieta odpowiedziała:
- Ale ona ma na imę Ania... Kasia to ja...
Żereb - 18-03-04, 09:37
Temat postu:
Poprzez wicher i słotę,
Przez bezkresną dal śnieżną,
Poprzez żar i spiekotę,
Przez pustynie bezbrzeżną,
Poprzez kry, poprzez lody,
Przez odwieczne zmarzliny,
Poprzez bagna i wody, Nieprzebyte gęstwiny
Poprzez leśne dąbrowy,
Poprzez stepy i knieje,
Poprzez mroczne parowy, W których nigdy nie dnieje
I gdzie płoszą się sowy, Gdy złe jęknie lub strzyga,
A dźwięk słysząc takowy, Serce w trwodze zastyga...


Niezrażony ciemnością, Która mrozi głusz dziką,
Sam na sam z samotnością, Co do szpiku przenika,
Pełen hartu i woli, Podpierając sam siebie,
Mając zamiast busoli Krzyż Południa na niebie
Pokonując złe żądze, Wietrząc wrogów w krąg wielu,
Ufny, iż nie zabłądzę,
Idę naprzód, do celu.
Drogi mej nie wytyczy Ni głos werbla, ni cytra,
Póki starczy mi siły,
Idę po pół litra.
Bandzior - 18-03-04, 10:43
Temat postu:
Ja mam pomysł na taki pojazd:

Dane techniczne:
Silnik:
2 częsciowy, 8 nożny
zasilanie: siano, wsad bezpośredni
moc: 2 KM
zużycie paliwa: miasto: 3 worki siana + marchewka/ 100km, trasa: 2 worki siana + przydrożna trawa/ 100km
przyspieszenie: niemierzalne
emisja spalin: spaliny stałe; spełnia normę EURO 5 (normy dotyczące ochrony środowiska spełnia też karoseria pojazdu, która podlega naturalnej degradacji)
pragniemy podkreślić, że żywotność silnika oceniana jest na kilka do kilkunastu lat bez jakiegokolwiek remontu

bezpieczeństwo:
hamulce: kopytne , wentlowane
poduszka powietrzna najnowszej generacji oparta na mieszance owocowo-warzywnej, z tyłu napis "BRAK ŚWIATEŁ" ostrzegający innych kierowców o niebezpieczeństwie

nadwozie: kabriolet

wyposażenie standardowe:
klimatyzacja automatycznie dostosowująca temperaturę w aucie do temperatury zewnętrznej (jak wiem różne temperatury to szok dla organizmu), gogle, ogmienie typu slick z systmem antypoślizgowym (wystające druty), wykończenie z orginalnego drewna z polskich lasów, ASS system antyszokowy - opaska na oczy dla koni)

wyposażenie dodatkowe:
kanapa z drewna (zrobiona z desek z polskich lasów), resory piórowe, pakiet skórzany końcówki lejcy, korzuch z chomików dla woźnicy), opaski dla koni, pakiet elektryczny: latarka 6V stanowiąca doskonałe oświetlenie drogi,

Do wyboru macie państwo różne kolory pojazdu, począwszy od zielonego, a skończywszy na brązowym. O atrakcyjności produktu niech przekona państwa fakt, że nie będzie musięli Państwo tankować bio.gówna, co zapobiegnie wielu problemom.

Cena: 5000 zł + VAT + składka na Samoobronę = 9999 zł z VAT i ze składką
Przemek - 18-03-04, 11:34
Temat postu:
Były sobie cztery osoby.
Nazywały się : Każdy , Ktoś , Ktokolwiek i Nikt .
Trzeba było wykonać bardzo ważną prace i Każdy został o to poproszony.
Każdy był pewien ,że Ktoś to zrobi.
Ktokolwiek mógł to zrobić , ale Nikt tego nie zrobił.
Ktoś zezłościł się z tego powodu , ponieważ było to powinnością Każdego.
Każdy myślał , że Ktokolwiek mógł to zrobić , ale żadnemu z nich nie przyszło do głowy , że Nikt tego nie zrobi.
Skończyło sie tym , iż Każdy obwiniał Kogoś za to , że Nikt nie zrobił tego , co mógł zrobić Każdy.
Pozddr
Bandzior - 18-03-04, 13:51
Temat postu:
Mówi żona do męża:
- Kochanie moja koleżanka ma takie piękne futro, też bym takie chciała.!
Na to mąż:
- To jedz Whiskas
Przemek - 21-03-04, 11:52
Temat postu:
Oby tak się nie stało Crying or Very sad , bo nie wiadomo czy się śmiać czy płakać.

PRAWDA O UE

Warszawa, 13.12.2005 r.

Kochana Mamusiu!

W Unii jest fajnie, niczego tu nie brakuje. Cukier jest po 5,50 zł za kg, benzyna po 5,00 zł za litr, masło po 5,10 zł za kostkę, chleb po 4,20 zł za bochenek, piwo po 12 zł a paczka papierosów po 15 zł. Kiedyś będziemy wszyscy mieli nawet podobne pieniądze Euro, a że w proporcji 1 do 20 to inna rzecz...
Jeżeli chodzi o nasz dom, to latem przyjechał pan Helmut z Berlina. Najpierw postawił piwo, a potem gdy fajnie się robiło pokazał akt własności z 1937 r. i powiedział, że teraz to jego ziemia i wszystko, co na niej. Może to i lepiej, i tak nie byłem w stanie płacić podatku katastralnego (Mamusia wie, 2% od wartości nieruchomości rocznie).
Za to w przytułku mamy kolorową telewizję i fajne filmy, te takie z zachodu.
Pracy na razie nie ma, ale mówi się, że będzie. Jak dożyje, to za 6 lat będę mógł pracować być może w Niemczech albo Austrii na stanowiskach na których tam pracować nikt nie chce. W mieście budują nowy urząd. Unia dała trochę grosza. Kto w rządzie ten trochę się obłowił. A nowym burmistrzem będzie Holender Van der Melk. Mówią, że będzie kilka miejsc pracy na sprzątaczki i kierowców, nawet wymagania już podali: znajomość trzech języków obcych, wykształcenie wyższe, znajomość użycia komputera, prezencja, wiek do 30 lat i długoletnie doświadczenie. Firma Heńka Kowalskiego startowała w przetargu na budowę, ale rozstrzygano go w Brukseli i wygrali Szwedzi. Co prawda inżynierów sprowadzili od siebie, ale Heniek i tak się cieszy, bo uznali jego kwalifikacje i pozwolili nosić cegły. Niech sobie chłop zarobi, bo jego firma już nie wytrzymuje tego zwiększonego VAT-u w budownictwie.
Chciał wysłać syna na studia do Francji, ale nie miał na to pieniędzy. Córka jednego z ministrów miała więcej szczęścia i dostała unijne stypendium. Chłopak Henia jest całkiem zdolny, wiec zdawał na naszą politechnikę. Byłby się dostał, gdyby nie konkurencja młodzieży z innych krajów unijnych. W końcu tam uczelnie też są przepełnione. Na razie jest na darmowym stażu w zagranicznym hipermarkecie. Ostatnio w mieście pojawiło się mnóstwo byłych rolników. Włóczą się i mówią coś o nierównej konkurencji, niskich dopłatach i limitach produkcyjnych. Nie wiem o co im chodzi, przecież mieli najwięcej zyskać na integracji.
Do domu naprzeciwko wprowadziło się młode małżeństwo - Tomek i Jacek. To bardzo wrażliwi ludzie, nawet starają się o adopcje. Pani kurator jest bardzo tolerancyjna i świeżo po aborcji, więc mają duże szanse.
Niech Mamusia na razie siedzi na tej Białorusi, bo tu szaleje nowoczesna eutanazja, zwłaszcza, że ubezpieczalnia z kapitałem zachodnim już o Mamusie pytała. Chcą zarobić. To tyle, bo idę po zasiłek. Będę go pobierał jeszcze dwa miesiące. Całuje mocno, Zdzisiek

P.S. Niech mi Mamusia przyśle kilo szynki, ale takiej ze zwykłego prosiaka, bo te nasze na antybiotykach świeci po nocach.
P.P.S. Niech Mamusia wyśle ten list swoim znajomym. Może za kilkanaście lat do mnie wróci. Wtedy Polski już pewnie nie będzie, ale w końcu będę obywatelem nowego euroregionu...będę prawdziwym euro-pejczykiem.............
Żereb - 22-03-04, 11:36
Temat postu:
Pewne małżeństwo wskutek wypadku znalazło się na bezludnej wyspie.
Przebywali tam już kilka lat, aż pewnego dnia fale wyrzuciły na brzeg młodego mężczyznę. Nowy rozbitek i żona od razy wpadli sobie w oko, jednak nie było mowy o żadnym intymniejszym kontakcie, gdyż w pobliżu zawsze był mąż kobiety, dlatego też musieli opracować sprytny plan. Mąż ów, swoją drogą, też był zadowolony z nowego towarzysza niedoli, w swej bystrości obliczył bowiem, że zamiast dwóch 12-godzinnych zmian na wybudowanej przez rozbitków wieży, można będzie ustanowić trzy zmiany 8-godzinne. Do pierwszej zmiany zgłosił się na ochotnika "nowy". Tymczasem małżeństwo wzięło się do rozpalania ogniska. Najpierw zaczęli układać krąg z kamieni. W tym momencie z góry dobiegł głos: "Ej, bez seksu tam proszę!". Na to para z dołu: "Ależ my nic nie robimy!".
Po chwili para zaczęła układać w kamiennym kręgu kawałki drewna. I znowu z góry dobiegło głośne: "Ej, bez seksu tam proszę!". A para znowu: "Ależ my nic nie robimy!".
Później małżeństwo zabrało się do układania na drewnie liści palmowych. "Nowy" z góry na to: "Ej, mówiłem BEZ SEKSU". A małżeństwo jeszcze raz: "Ależ my nic nie robimy".
Po ośmiu godzinach na wieżę udał się mąż. Ledwie doszedł na górę, spojrzał w dół i pomyślał: "Kurczę, stąd faktycznie wygląda, jakby się bzykali"..




Wielki, dwusilnikowy pociąg jechał przez Amerykę. Po przejechaniu części trasy jeden z silników się zepsuł. Maszynista pomyślał: "żaden problem" i zredukował moc o połowę...
Jakiś czas później drugi silnik również wysiadł i pociąg stanął w szczerym polu...
Maszynista postanowił powiadomić pasażerów o powodzie postoju i ogłosił:
- Szanowni państwo mam dla państwa dwie wiadomości dobrą i złą. Zła jest taka, że awarii uległy oba nasze silniki i spędzimy tu trochę czasu oczekując na pomoc. Dobra wiadomość jest taka, że zdecydowali się państwo na podróż naszymi liniami kolejowymi a nie samolotem...
Żereb - 22-03-04, 11:41
Temat postu:
W barze spotykają się Francuz, Niemiec i Polak. Wszyscy trzej mają bardzo zatroskane miny, bo każdy ma kłopoty. I każdy zarzeka się, że jest w sytuacji ABSOLUTNIE bez wyjścia. Pierwszy mówi Francuz:
- Posłuchajcie tego – mówi Francuz – za niecały miesiąc mam urlop. Nie wiem czy zostać z żoną i dobrze zjeść, bo jest ona najlepszą kucharką na świecie czy pojechać z kochanką w góry i się nacieszyć seksem... Jak nie patrzeć sytuacja bez wyjścia, bo zawsze będę stratny!
Na to odzywa się Niemiec:
- To jeszcze nic. Ja mam za kilka dni wypłatę i chcę sobie kupić samochód. Nie wiem czy kupić taki jak chce żona (Volvo) i żeby ona też się do niego dołożyła czy taki jak ja zawsze chciałem mieć – BMW, ale zaciągnąć kredyt? To dopiero jest sytuacja bez wyjścia, bo co nie zrobię to zawsze jestem stratny!
Na co odzywa się Polak:
- Panowie, to ma być sytuacja bez wyjścia? Chyba nie wiecie o czym mówicie! Ja za kilka miesięcy w Polsce mam wybory...
Żereb - 22-03-04, 12:22
Temat postu:
Nie wiedzialem gdzie to wkleic wiec wkleje tu...
Adwokat z Charlotte, Pólnocna Karolina zakupił pudlo bardzo rzadkich i
bardzo drogich cygar, po czym ubezpieczył je od ognia. W ciągu miesiąca
wypaliwszy je wszystkie, nawet bez zapłaty pierwszej raty za polisę
ubezpieczeniowa, zgłosił do firmy ubezpieczeniowej zadanie odszkodowania. W
swoim pozwie adwokat napisał, ze cygara zostały utracone w "całej serii
drobnych spaleń". Firma ubezpieczeniowa odmówiła zapłaty, jako ze
ubezpieczony zużył cygara w "normalny sposób".
Adwokat zalozyl sprawę w sadzie i wygrał! W uzasadnieniu sędzia zgodził się
z firma ubezpieczeniowa, ze zadanie jest niepoważne. Tym niemniej
stwierdził, ze adwokat właściwie się ubezpieczył i w polisie było
zaznaczone, ze cygara są ubezpieczone na wypadek ognia, bez określenia, co
znaczy "normalny lub nienormalny sposób utraty przez spalenie".
Zamiast złożyć sprawę do sadu apelacyjnego, firma ubezpieczeniowa zapłaciła
adwokatowi $15,000 za cygara utracone w wyniku spalenia. Natychmiast, jak
adwokat zrealizował czek, firma ubezpieczeniowa zgłosiła do prokuratury 24
przypadki celowego podłożenia ognia i adwokat został aresztowany. Z jego
zeznaniami ze sprawy o odszkodowanie w ręku firma ubezpieczeniowa poszła do
sadu i adwokat został skazany za celowe spalenie swojego ubezpieczonego
mienia na 24 miesiące wiezienia i $ 24,000 odszkodowania.
RedDevil - 24-03-04, 11:04
Temat postu:
Leci gołąb bez skrzydeł i myśli czemu na co mi ta lodówka jak ja i tak nie pale... Cheesy Grin
Żereb - 25-03-04, 09:25
Temat postu:
- Dlaczego spadł śmigłowiec z premierem?
- Bo Jakubowska zrobiła striptiz i tylko silnik stanął.



Dziecko z mamą na wakacjach na wsi. Mama mówi:
- Spójrz córeczko te owieczki mają dzwonki!
Córka:
- Polifoniczne?
Przemek - 26-03-04, 14:31
Temat postu:
1.05.2008 r.

Kochana Mamusiu!

Mam dla Ciebie wspaniałą wiadomość! Właśnie przed chwilą dowiedziałem się że nasz Pan Prezydent Roman Giertych podpisał umowę o wymianie turystycznej z Białorusią, Mongolią i Kubą! Tak że już niedługo będziesz mogła z tej Białorusi do nas przyjechać bez specjalnej przepustki i wizy! Kiedy do nas przyjedziesz bardzo się zdziwisz jakie zmiany u nas zaszły! Nasza córka Kasia pracuje i już dostała pierwszą wypłatę! Na początek niewiele ok. 5.000.000.000 zł. Tak! Nie przewidziało ci się! Nasz wspaniały Pan Premier Andrzej Lepper wraz z Panią Minister Finansów Renatą Beger odkryli że pieniądze leżą w bankach i należy je rozdać ludziom którzy są w potrzebie. Od tego czasu pieniędzy nam nie brakuje bo jak tylko sejf jest pusty to natychmiast pieniądze są dodrukowane. Balcerka i tą całą resztę z tej rady pognali i teraz każdy se może wziąć kredytu ile chce. Kasia pracuje w fabryce i wyplata koszyki z trzciny. Kiedyś miała tam być fabryka jakichś samochodów czy cóś ale po wyborach z 14 czerwca 2004 roku właściciel uciekł. To był jakiś Anglik czy Żyd, nie wiem dokładnie. Całe szczęście bo gdzie by teraz nasza Kaśka pracowała przecież na samochodach się nie zna, a matury nie zdała. Pieniądze nie są nam prawie potrzebne bo i tak nie można nic w sklepie kupić poza chlebem, cukrem, olejami no i tymi koszykami co Kaśka wyrabia ale to nam nie przeszkadza. W sąsiedniej wsi produkują bimber a u nas w pegeerze hodujemy świńki i krowy. Raz na miesiąc na jarmarku robimy wymianę i każdy jest zadowolony. Nasz Pietrek w fabryce pracuje w Polskim Cukrze zarabia aż 8.000.000.000 zł więcej co jego szef z mgr i inż. przed nazwiskiem, a więc tera jest sprawiedliwie nie będzie przecież jakiś obibok, który tylko przerzuca papierki zarabiał więcej od naszego Pietrka, który ciężko pracuje cały dzień nosząc worki z cukrem. Fabryki też mamy teraz wszystkie państwowe, a pan Zygmunt Wrzodak Minister Pracy dba, aby wszyscy pracowali. Mówi też, że Polska jest teraz trzecią potęgą gospodarczą Europy zaraz za tą Unią z której wyszliśmy i Rosją, a w produkcji cukru i koszyków to nawet ich wyprzedzamy. Prąd u nas we wsi wyłączyli bo to przez tych ze Śląska. Powiedzieli że huta ma im dać stal a elektrownia prąd. No to elektrownia powiedziała że da prąd jak dadzą węgiel. A huta powiedziała że chce i prąd i węgiel. No a potem się okazało że żeby wydobyć tonę węgla z kopalni to trzeba dać tonę dla elektrowni i dwie tony dla huty. No i się wszyscy pokłócili i prądu we wsi ni ma. Ale to nic! Mamy NAFTE!Wykrzyknik Bo jak tego węgla brakło to Pan Prezydent Giertych powiedział że Polska ma NAFTE i nikogo prosić się nie musi. No i teraz mamy w domu lampki naftowe. A jak my od razu mówili że trza do NAFTY to nas żaden nie słuchał. Są też smutne wieści: umarła ciotka Stefka. Bo jak to te wszystkie lekarze pouciekali w tym 2004 roku do Unii to został nom się ino weterynarz Józek no i mu się dawki zastrzyku z koniem pomyliły... AWykrzyknik! I umarł też ten Heniek z sąsiedztwa i to na AIDS-aWykrzyknik! Bo to chodził do tych panienek z Tajlandii i Bangladeszu co to u nas we wsi mieszkają no i się zaraził! A Pan Minister Zdrowia Gabriel Janowski ostrzegał że połowa ich mo AIDSA a połowa gruźlice i żeby się zadawać ino z tymi co kaszlą... Natomiast tych panienek z Rosji przy drogach już nie ma pojechały do Czech, na Węgry i na Słowację, w głowach im się poprzewracało kiedyś to można u nich było za 50 zł, a potem nawet za 5000000 zł nie chciały o jakiś ojro tylko mówiły. W zeszłym tygodni pisali w gazecie że złapali na granicy z tą uniom kilku takich co to chcieli uciec na Litwę niby to za robotom. Ale ja se myślę że to jakieś szpiegi musieli być bo to przecież Pan Minister Propagandy Czarnecki mówił że w tej unii to roboty ni ma a bieda aż piszczy. Zresztą Minister Sądownictwa i Więziennictwa Danuta Hojarska powiedziała, że pracę da im u nas w kamieniołomach. Mamo, spróbuj też przemycić prezerwatywy bo ich się w Polsce już nie produkuje odkąd prezydent Giertych uznał je jako narzędzie zbrodni dzieci nienarodzonych. Słyszałem, że Białoruś to bogaty kraj w sklepach mają nawet czekoladę i banany mogłabyś z tej Białorusi przywieźć tego trochę dzieciaki się ucieszą a może i co wyhandlujemy za to. Tylko uważaj na granicy bo ci celnicy od Ministra Spraw Wewnętrznych Antoniego Macierewicza mogą chcieć łapówki albo wszystko zabiorą. Muszę kończyć bo zaraz idę na zebranie Koła Ligi Samoobrony Polskich Rodzin a jak sie spóźnię to zaś mi zabiorą talon na nafte. Po zebraniu koła idziemy wszyscy razem, żeby nikt po drodze się w knajpie nie zapodział do kościoła. Jak ksiądz doniesie przewodniczącemu koła, zę kogoś nie było w kościele to też mogą zabrać ten talon na nafte. Wiem, że polityką się nie interesujesz, ale musisz wiedzieć, że teraz mamy tylko jedną partie Ligę Samoobrony Polskich Rodzin te z Unii coś gadają o braku demokracji i chcą przyjechać obaczyć nasze wolne wybory, ale my przecież już dawno postanowili na zebraniu Koła Ligi Samoobrony Polskich Rodzin, że w następnych wyborach będziemy mieli jednego kandydata, którego nam polecił sam ukochany przywódca Lepper. A te wszystkie z solidarności i komuniści to podobno są w Londynie i jakiś rząd tam sobie wymyślili. Rozrywek u nas mało jak mamy prąd to oglądamy albo Telewizję Publiczną albo Telewizję Trwam naszego kochanego ojca Rydzyka pozostałe zbankrutowały bo wszyscy mieli dość tych ich reklam. Daj znaćkiedy przyjedziesz to wyślemy furmana na stację.

Pozdrawiam
Twój Syn Edek

Pozddr
Anonymous - 27-03-04, 19:52
Temat postu:
Idą cztery zakonnice do nieba i stają przed świętym Piotrem. Św. Piotr stawia przed nimi miskę z wodę świeconą i pyta pierwszej zakonnicy:
- Czy siostra dotykała kiedyś męskiego członka ?
- Tak dotykałam go palcem
- To niech siostra zanurzy tu ten palec a będzie rozgrzeszona i pójdzie do nieba. Zanurza i odchodzi.
Św Piotr pyta następnej:
- Czy siostra dotykała kiedyś męskiego członka ?
- Tak, miałam go w dłoni
- To niech siostra zanurzy tu ta dłoń, a będzie rozgrzeszona i pójdzie do nieba. Zanurza i po chwili odchodzi. Już ma iść trzecia ale w tym momencie wyrywa się czwarta:
- No nie ku.wa ! Jak ona tam dupę zanurzy to ja już tego nie wypije!
Anonymous - 27-03-04, 19:56
Temat postu:
Pewien Chińczyk nakrywa faceta romansującego z jego żoną i stawia mu ultimatum: jeśli nie zerwie tego związku, on, małżonek, ześle na niego klątwę trzech chińskich tortur. Facet tylko się uśmiechnął i jeszcze tej samej nocy odwiedził żonę Chińczyka. Następnego dnia rano budzi go w jego sypialni na drugim piętrze ból w piersiach. Otwiera oczy i widzi, że leży na nim wielki głaz. Coraz trudniej mu oddychać. A na głazie widnieje napis: Chińska tortura nr1. Uśmiecha się, a ponieważ jest silny podnosi kamień i wyrzuca przez okno. W chwili gdy wypuszcza go z rąk, po drugiej stronie głazu dostrzega informację: Chińska tortura nr 2 - prawe jądro jest uwiązane do kamienia. Facet jest bystry, wiec żeby uniknąć spustoszeń w dolnych partiach ciała, rusza za kamieniem, czyli wyskakuje przez okno. Kiedy mija futrynę, widzi trzecią wiadomość: Chińska tortura nr 3 - lewe jądro jest przywiązane do nogi łóżka....
Bandzior - 28-03-04, 18:44
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Do sklepu optycznego wchodzi facet i zauważa na jednej z półek okulary za 2000 zł.
- Czyście pogłupieli? Co to za okulary, skoro aż tyle kosztują?
- To najnowszy wynalazek. Każdy kto je nosi widzi innych jakby nie mieli na sobie ubrania
- Niemożliwe! Chciałbym je przymierzyć.
Ekspedientka podaje okulary, facet zakłada je na nos i rzeczywiście, ekspedientka stojąca przed nim jest naga! Zdejmuje okulary - ubrana, zakłada - naga!
- Biorę je!
Wchodzi facet w swoich okularach do domu, patrzy: żona goła, sąsiad goły. Zdejmuje okulary - żona goła, sąsiad goły.
- No nie! Jeszcze nie zdążyłem dojść do domu a już się zepsuły...
Bandzior - 29-03-04, 08:59
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Czy wiecie co krzyczy kierowca PKS-u kiedy zatrzynuje autobus w mijscowości Waliły?
- Kto z Walił wysiada!


Podchodzi kobieta do kierowcy w autobusie:
- Panie, staje w Zimnej Wodzie?
- Chyba kaczorowi??
Żereb - 29-03-04, 14:16
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Widać, że kolega często PKSem jeździ Mruga 2
Żereb - 29-03-04, 14:24
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Firma produkująca środki farmaceutyczne. Przyjeżdża zagraniczny inwestor i ogląda fabrykę. Najpierw zwiedzają jedną halę produkcyjną:
- A co tutaj robi? – pyta inwestor.
- Tutaj robimy nasze standardowe prezerwatywy... – odpowiada szef brygady.
- Standardowe, standardowe. W Polska wszystko jest standardowe! Trzeba zmieniać. Prezerwatywy mają być normalne, duże, ekstra duże i GIGANTY – tego chce klienta!
Idą dalej. W kolejnej hali:
- A co tutaj robi? – pyta inwestor.
- Tutaj robimy nasze stand... znaczy się... uniwersalne bandaże... – odpowiada zestresowany szef brygady.
- Uniwersalne, uniwersalne. W Polska wszystko jest uniwersalne! Trzeba zmieniać. Bandaże mają być normalne, duże, ekstra duże i GIGANTY – tego chce klienta!
Przechodzą do kolejnej hali.
- A co tutaj robi? – dalej pyta inwestor.
- Tutaj robimy nasze standar... znaczy się uniwersal... to znaczy... eee... – jąka się szef brygady.
- Cicho! – krzyczy inwestor – Standardowe i uniwersalne nie być! Wy od dziś robić normalne, duże, ekstra duże i GIGANTY! Jasne?
- Chyba się nie da... – mruczy brygadzista – tutaj robimy czopki...
Anonymous - 29-03-04, 19:12
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Był sobie człowiek ktory posiadał swoja własna fabrykę mięsną, jednakże był już w podeszłym wieku i postanowił przekazać interes swojemu jedynemu synowi. Przyprowadza syna do fabryki i mówi:
- Synu widzisz ta maszyne? do niej wkładasz barana i wychodzi parówka, rozumiesz?
- Nie, odpowiada syn.
Ojciec tłumaczy wiec jeszcze raz:
- Maszyna, Baran, parowka... rozumiesz?
- Nie - ponownie odpowiada syn.
Ojciec prawie nie wytrzymuje, ale tłumaczy jeszcze raz:
- Tu masz maszyne w nia wkładasz barana i wychodzi parówka... ROZUMIESZ?
- Nie tato. Ale powiedz mi, czy jest maszyna, w którą się wkłada parówkę i wychodzi baran ?
- TAK! TWOJA MATKA!
Przemek - 29-03-04, 21:00
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Rok 2006

Bruksela, budynek Parlamentu Europejskiego. Deputowani z kilkunastu krajów i szefowie rządów utkwili wzrok w trybunie, za którą schował się korpulentny mężczyzna przybyły z kraju nad Wisłą. Na szlachetne czoło tajemniczego Sarmaty opadała blond grzywka, falując niczym łan pszenicy w letni dzień, zaś czerstwa i spalona słońcem solarium twarz przypominała pachnący bochen, ulepiony spracowanymi dłońmi polskich gospodyń. Na szyi dyndał niebieski krawat upsztrzony biało-czerwonymi gwiazdkami. Mężczyzną tym był Przewodniczący.
- Tall room Wykrzyknik! (Wysoka Izbo!) Welcome in the name of all penis of polish SELFDEFENCE! (Witam w imieniu wszystkich członków samoobrony!). Today I drink coffe with Anan. (Dziś piłem kawę z sekretarzem generalnym ONZ). Balcerowicz must go on! (Balcerowicz musi odejść) I have all on this shit! (Mam wszystko na tej kartce!). Selfedefence is big party and ice is poor in Poland! (Samoobrona jest dużą partią, a lud jest biedny w Polsce).
Po czym swoje krótkie, acz mocne przemówienie zakończył zniżając glos do basu Schwarzennegera:
- I' ll be back! (Jeszcze tu wrócę).
I kiedy Przewodniczący schodził z mównicy deputowani europejskich rządów zgotowali mu owacje. Bądź co bądź Przewodniczący był polskim premierem. Uśmiechnął się z zadowoleniem i tylko nieliczni dostrzegli błyszczące w jego oczach figlarne little eye-bitches (k.u.r.w.i.k.i).

Pozddr
Anonymous - 30-03-04, 00:08
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
pani Nowak pojechala do szpitala na badania, ale nie mogla przyjechac po wyniki, wiec wyslala swojego meza. Pan nowak idzie do lekarza i mowi po co przyjechal lekarz na to: -Prosze pana, no niestety mamy maly problem, w tym samym czasie badala sie u nas inna pani Nowak, i nie wiemy ktore wyniki sa czyje. - A jakie sa te wyniki? - No wiec jedna pani Nowak jest zarazona AIDS, druga natomiast ma Alzheimera. - I co ja mam zrobic...? - Proponuje zeby zawiozl pan malzonke do srodmiescia i tam zostawil. Jezeli wroci sama do domu, to radzilbym panu zrezygnowac ze wspolzycia...
Anonymous - 30-03-04, 00:13
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Idzie sobie ksiadz przez wioseczke, idzie, podziwia pieknie prowadzone przez parafian gospodarstwa, ladnie utrzymane podworka, czyste obejscia, idzie bardzo zadowolony ze swoich wiernych. Nagle przechodzi obok lekko podupadlego domu, zaglada przez plot, patrzy a tam na srodku podworka siedzi w blocie chlop i cos zbija z desek. Ksiadz w wysmienitym humorze zagaduje:- Piekny mamy dzien, moj synu, nieprawdaz? Nad czymze tak ciezko pracujesz? - Aa, wie ksiadz, nowy kibel se z desek robie, bo sie stary rozjebal! Ksiadz lekko zaskoczony taka wypowiedzia i takimi slowami mowi: - No widze, moj drogi parafianinie, ze nie owijasz w bawelne. - A co bede owijal, dechami naokolo sie opierdoli i c h u j!

pozdro Uśmiech...
Anonymous - 30-03-04, 01:18
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
co to jest?? :
-stoi przy drodze na jednej nodze Pytajnik
>
>
>
>
>
>
>
.>
>
>
>
.>
>
>
>
>
>
>
>
.>
.
.
.
.
>
-tirówka z 1 grupą inwalidzką.
Anonymous - 30-03-04, 01:19
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
przychodzi facet do lekarza
-panie dochtorze strasznie odbija mi się jajami
-hhhhhhhhmmmmmmm to rzeczywiście dziwne
powinno odbijać się ustami.
Anonymous - 30-03-04, 01:32
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
lepszy członek w garści niż skrzypek na dachu LOL LOL LOL LOL
Anonymous - 30-03-04, 23:13
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Facet w sklepie kupuje slimaki, ale widzi ze patrzy sie na niego super laska. Zagadnal do niej, od slowa do slowa i wyladowali u niej w lozku.
Rano gosc sie budzi bierze te nieszczesne slimaki i idzie zestresowany do domu. Staje pod drzwiami i ciagle nie wie co powiedziec zonie, gdzie spedzil cala noc. Dzwoni, slyszy ze zona juz podchodzi do drzwi i w ostatniej chwili wpada na pomysl. Wysypuje slimaki na wycieraczke, drzwi sie otwieraja:
- No chlopaki jestesmy na miejscu, wchodzimy wchodzimy!Wykrzyknik
Przemek - 31-03-04, 09:59
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Dzień dobry Państwu. W dzisiejszym wydaniu informacji usłyszycie:
o strajkujących robotnikach, o tragedii w Szczecinie, o przetaczającej się przez kraj fali...

...ostrożności inwestorów, mających na względzie wahające się kursy złotówki. Zaś gracze giełdowi są...

...świadkami opuszczenia domu przez uczestnika zabawy. Kto...

...według Ciebie powinien zostać Idolem. Jeśli...

...uważa Pan, że z polskim rolnictwem jest coraz gorzej, dlaczego sprowadza pan z zagranicy zboże, skoro wiadomo iż w polskich magazynach jest wiele...

...promocji, ale takiej jeszcze nie było - kup lodówkę a całkowicie gratis dostaniesz...

...pierwszy implant, który umożliwia całkowite przywrócenie słuchu. Wszczepiony w...

...USA, gdzie przyszły na świat pięcioraczki. Poród, po raz pierwszy, przy tak mnogiej ciąży, przekazywany był na żywo przez Internet dzięki...

...TPSA - polski monopolista po raz kolejny zwiększył opłatę za korzystanie z usług teleinformatycznych. Spowoduje to nie tylko zwiększenie wydatków w przeciętnym domu, ale i...

...dochód z tytułu opłat drogowych zasili kasę Zarządu Dróg Publicznych. Spdziewa się jednak, że...

...po objęciu stanowiska selekcjonera przez Bońka polska drużyna po raz pierwszy awansuje do Mistrzostw Europy, jednak specjaliści są ostrożni w ocenie. Pamiętają niecałkiem udany debiut, gdzie...

...falę zamachów w Palestynie miało zakończyć spotkanie pokojowe, jednakże, jak spodziewali się obserwatorzy, dziś rano nastąpił kolejny wybuch, w którym głównymi ofiarami byli...

...naukowcy, którzy zaprezentowali lek powstrzymujący AIDS. Są oni pełni optymizmu, lecz jasne jest, że ten najbardziej zaawansowany obecnie lek okaże się równie drogi jak...

...banki spermy - wizyta w nich może zaowocować niespodziankami. Przekonało się o tym pewne małżeństwo, po tym jak urodziły im się dzieci o odmiennym kolorze skóry. Mimo tego zszokowani rodzice postanowili...

...obarczyć odpowiedzialnością poprzedni rząd za dziurę budżetową - takie rozwiązanie, szeroko stosowane przez każdą ekipę rządzącą doprowadza do sytuacji, gdzie każdy jest czysty, a...

...na odpowiedź ma Pani nieograniczony czas. Przypominam, że może Pani skorzystać z pozostałych dwóch kół ratunkowych, a jeśli to nie pomoże można w ostateczności liczyć na...

...przywrócenie szczepień przeciw ospie w obawie wykorzystania jej przechowywanch szczepów jako broni biologicznej...

...jako jednej z najczęstrzych przyczyn śmierci w okresie wakacji na obszarach silnie...

...zanieczyszczonych przez ścieki komunalne i przemysłowe, które niedostatecznie, bądź nie neutralizowane wpływają na..

... znakomite samopoczucie mieszkańców Mazowsza może popsuć gwałtowny spadek ciśnienia. Poza tym temperatury w granicach 23-24 stopni Celsjusza. Na najbliższe dni przewidujemy przejście frontu atmosferycznego...

...który spowoduje, że następne wydanie Wiadomości przesunięte zostaje na godzinę 19.45. Za niedogodności przepraszamy...

...czytał Lucjan Szołański

Pozddr
Anonymous - 31-03-04, 23:28
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Siedzi facet w swoim ulubionym barze w Nowym Yorku i pije kolejną whisky. Nagle, do baru wchodzi najzgrabniejsza laska jaką kiedykolwiek widział z okropnym typem (stary, gruby i na dodatek łysy). Zainteresowany pyta barmana:
- Co to za kobieta?
Barman odpowiada:
- To ekskluzywna dziwka.
Następnego dnia koleś pije swoją whisky i znów wchodzi ta sama dziewczyna. Podchodzi do niej i zagaduje (z wrodzoną dyplomacją):
- Podobno jesteś ekskluzywną prostytutką?
- Tak.
- Ile bierzesz?
- Za 100$ mogę ci zrobić ręką.
Koleś nie może uwierzyć, że tak drogo i pyta:
- Dlaczego aż tyle?
- Widzisz to Ferrari przed wejściem?
- Widzę.
- Kupiłam je sobie za pieniądze, które zarobiłam robiąc tylko ręką .
Facet doszedł do wniosku, że musi być dobra. Postanowił więc spróbować. Efekt przeszedł jego najśmielsze oczekiwania - było mu lepiej niż kiedykolwiek w jego nędznym życiu, z jakąkolwiek kobietą.
Kolejnego dnia, już od progu Pub-u wita się z prostytutką, mówiąc jak świetnie było mu wczoraj i pyta:
- Mógłbym spróbować czegoś więcej?
- Za 500$ mogę zrobić ci loda.
Koleś znowu zaskoczony wysoką ceną protestuje, więc prostytutka proponuje mu wyjście przed bar:
- Widzisz ten biurowiec tam niedaleko? Zarobiłam na niego robiąc tylko loda.
Facet nauczony doświadczeniem wczorajszego dnia zgadza się, znów było mu tak dobrze, że o mało nie zszedł z tego padołu.
Nazajutrz pyta się jej:
- Czy mógłbym w końcu pofiglować z Twoją cipką?
Dziewczyna wychodzi z nim przed bar i wskazuje mu Manhattan:
- Widzisz tę wyspę?
- No nie może być aż tak drogie! - protestuje przerażony facet.
- Nie o to chodzi, .... gdybym MIAŁ cipkę - Manhattan byłby już mój !

Język pozdro
Anonymous - 03-04-04, 16:19
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Malzenstwo z 50-cio letnim stazem siedzi przy stole i je obiad. Dziadek podnosi do ust lyzke, po czym gwaltownie zaczyna nia okladac malzonke. Babcia do niego:
- Cos ty stary, zglupial?Pytajnik
- Bo jak sobie przypomne, ze jak Cie bralem to nie bylas dziewica...WykrzyknikWykrzyknik

ps. czy juz wszyscy posmutnieli na tyle z powodow statystyk ze nie pisza dowcipow?
Przemek - 03-04-04, 20:17
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Do głównodowodzącego armią chińską dotarła depesza, że mały lud Czuczukenów wypowiedział wojnę ChRL. Zwołano nadzwyczajne zebranie dowódców. Wyciągnęli mapę i szukają. Szukają, szukają i nic. Dopiero przy użyciu lupy znaleźli państewko 1 km na 1 km. Malutka plamka na mapie między Chinami a Rosją.
Uradzili:
-Weźmie się 250 milionów piechoty, 100 milionów czołgów i pokonamy ich.
Gdy dojechali na miejsce patrzą, a tam trzy namioty, przed którymi siedzi trzech wojowników uzbrojonych w dzidy w barwach wojennych. Gdy spostrzegli wojska ChRL krzyknęli:
- O k.u.r.w.aWykrzyknik!
Dowódca ChRL:
- Co przyznajecie, że nie macie szans?
Wojownicy:
- Nie, tylko gdzie my was wszystkich pochowamy?

Pozddr
Bandzior - 03-04-04, 20:48
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Stoi na stacji lokomotywa,
która ma jeździć na biopaliwa.
Chciałaby jechać, ale nie może,
bo to po pierwsze wypada drożej,
po drugie, skutkiem jakichś przekrętów,
w kraju brak kilku biokomponentów,
a jak się kupi je z zagranicy,
to będą stratni polscy rolnicy.
Po trzecie spalin skład tak się zmienia,
ze wzrosną wokół zanieczyszczenia,
po czwarte jazda ma wpływ szkodliwy
na biedny silnik lokomotywy...
Takich zagrożeń jest ze czterdzieści,
sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.
Lecz choćby przyszło ekspertów tysiąc,
a każdy gotów nie tylko przysiąc,
lecz także dowieść w uczonych pracach,
ze ta ustawa się nie opłaca,
to ją ochoczo przegłosowali
znaczną większością Wysokiej Sali
zlobbingowani nasi posłowie,
co kłopot maja z olejem.
W głowie.
Nagle gwizd nagle świst
spaliny buch koła w ruch
najpierw powoli jak żółw ociężale
na biopaliwie silnik odpalił
turkoce, łomoce coś stuka i puka
to tłoki tak walą
korbowód się grzeje
i strzela coś w rurę
coś dziwnego się dzieje
obroty nierówne
zawory już dzwonią
a z rury zajeżdża
ziemniaczanych placków wonią
Ruszyła maszyna po szynach ospale
bo biopaliwo jest na gorzale
i biegu przyspiesza
i gna coraz prędzej
lecz silnik wręcz wyje
i grzeje się częściej
i zgrzytów w silniku
znieść już nie sposób
i wszystko czerwone się nagle zrobiło
i lokomotywę rozpier...ło
Anonymous - 05-04-04, 13:17
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Pacjent w szpitalu do ordynatora:
- Panie doktorze, siostra salowa powiedziala mi ze ja juz do konca zycia nie bede mogl nic jesc!
- Oj, prosze pana, te dwie godziny pan nie wytrzyma...?

pozdro
Żereb - 05-04-04, 20:37
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Na granicy jeden celnik pyta drugiego:
- Lubisz śliwki?
- Tak.
- To chodz, mam dwie Węgierki na kontroli osobistej.
Sikor - 05-04-04, 21:56
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Czym się różni Marek Pol od autostrady?


Marek Pol jest dłuższy! Cheesy Grin Suszę zęby
Anonymous - 06-04-04, 18:40
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Policjanci zatrzymali kobietę jadącą z nadmierna prędkością.
- Płaci pani mandat!
- A nie mogłabym zapłacić w naturze? - pyta kobieta.
- Co to znaczy "w naturze"?
- No, wiecie, musiałabym zdjąć majtki i wam dać...
Policjant odwraca się do kolegi i pyta:
- Potrzebujesz damskie majtki?
- Nie!
- Mnie też nie...
Anonymous - 06-04-04, 23:28
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Spoityka sie kilku starszych juz kolegow. Jeden z nich, gospodarz, z racji wieku, mial juz lekkie zaniki pamieci, i zaczal opowiadac, ze teraz leczy sie na to u dobrego, znanego lekarza. na to goscie, ze tez by chcieli i jak ten lekarz sie nazywa?
- No wlasnie mialem na koncu jezyka... pamietacie moze, byl taki grecki poeta, w starozytnosci, slepy...
- No byl, Homer. To co, ten lekarz nazywa sie Homer?
- Nie, nie! On napisal taka epopeje, o tym jak Grecy sie tlukli i pod jakims miastem ktore postanowili zdobyc...
- No tak, zdobywali Troje. To co, ten lekarz sie jakos podobnie nazywa, albo mieszka na takiej ulicy?
- Nie, tam byl taki wodz, tych, no Grekow - taki glowny...
- Agamemnon?
- Ooo! No i on mial brata...
- Menelaosa. Ale co to ma wspolnego z lekarzem??!?
- Zaraz mowie. I tam byltaki wodz trojanski, ktory temu Mene... jakos tam uprowadzil babke.
- Aaaaa, Parys! ten lekarz nazywa sie Parys?
- Nieee! Nie! Ta babka, co on ja uprowadzil to jak miala na imie?
- Helena.
- No wlasnie, Helena!
Helenkaaaaaaaaaaa - zawolal do zony w kuchni - jak sie nazywa ten moj lekarz?
Anonymous - 06-04-04, 23:31
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Siedzi student na egzaminie z zoologii:
Profesor pokazuje mu klatke zakryta tak, ze widac tylko nogi ptaka.
- Co to za ptak? - pyta studenta.
- Nie wiem - mowi student.
- Jak sie pan nazywa? - pyta profesor.
Student podciaga nogawki.
- Niech pan profesor sam zgadnie.

pozdro Uśmiech...
Przemek - 07-04-04, 10:07
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Blondynka kupiła sobie sportowy wózek - Porsche. Już na pierwszej przejażdżce zajechała drogę wielkiej ciężarówie. Pisk opon... dym spod kół, wziuuu... trzask, prask i naczepa w rowie... Porszak zdążył szczęśliwie wyhamować, za kółkiem siedzi zblazowana blondi typu "no co, przecież nic się nie stało". Z kabinki Scanii wygramolił się mocno zdenerwowany szofer, wyciągnął z kieszeni kawałek kredy i narysował kółko na asfalcie. Następnie wyciągnął blondynkę, postawił w tym kółku i krzyczy: - Stój tu pokrako i nie ruszaj się stąd!
Blondi stanęła posłusznie, a facet zabrał się za demolkę w Porszaku. Wyrwał drzwi, przednie fotele wyciepał do rowu, ogląda się za siebie... blondi nic - stoi i się uśmiecha...
- Czekaj no... - pomyślał facet wyciągając majcher.
Spruł dokładnie tapicerkę, podziurawił opony, ogląda się za siebie, blondynka chichoce...
- Zaraz cię jeszcze bardziej rozbawię... - facet poleciał po kanistrer, oblał Porszaka i podpalił grata. Wraca do blondynki, a ta wciąż stoi, tylko buźka jej śmieje:
- Hihi... haha... hihiii...
- No i co w tym takiego śmiesznego? - pyta facet.
- Hihi... a bo jak pan nie patrzył, to ja wyskakiwałam z tego kółka...

Pozddr
Anonymous - 07-04-04, 22:12
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Przychodzi rusek do dentysty, siada na fotelu i otwiera paszcze. Dentysty patrzy, patrzy i mówi:
-Panie, ale pan ma wszystkie zęby złote!
-Właśnie! Alarm chciałem założyć!
RedDevil - 08-04-04, 12:59
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
- Mamo ja nie chce braciszka...
- Mamo ja nie chce braciszka...
- Jedz coci dają!

Arab wsiada do taksówki i mówi do kierowcy:
- Proszę mnie wysadzić pod ambasadą.

Seryjny morderca ciągnie kobietę do lasu w wiadomym celu.
Kobieta krzyczy przerażona:
- Ale ponuro i ciemno w tym lesie! Bardzo się boję!
Na to morderca:
- No, a ja comam powiedzieć? Będę wracał sam...


Siedzi Bush i premier Pakistanu w knajpie wchodzi jakiś gość i pyta
barmana:
- Czy to nie Bush i premier Pakistanu?
Barman na to:
- Tak.
Gość podchodzi do nich i pyta:
- Co robicie chłopaki?
- Planujemy wojnę w Afganistanie
- I co się wydarzy?
- Zabijemy 14 milionów Afganczykow i jednego mechanika rowerowego...
- Jednego mechanika rowerowego?
Na to Bush do premiera:
- Widzisz, mowiłem Ci, że nikogo nie obchodzi 14 milionów Afganczykow.


Trzech ludożerców umówiło się w sobotę na grila.
W sobotę dwóch już rozpala ogien:
- Pierwszy piecze smakowite kobiece udko
- Drugi przyniosł duże i muskularne męskie ramię z łopatką.
W koncu nadchodzi też trzeci kanibal, niesie urnę z prochami.
- Coś Ty przyniósł? A gdzie mięsko? - pytająkoledzy.
- Ja mam dietę, dzisiaj tylko GORĄCY KUBEK.


Księżna Diana poszła do nieba. U bram wita ją Święty Piotr i mówi:
- Wiem córko, że na Ziemi byłaś księżną, ale tutaj w niebie wszyscy są
równi, więc zdejmij tę koronę.
- To nie korona. To alufelga.


Wspomnienia kolesia
Zawsze jak byłem młodym kawalerem, gdy spotkały mnie jakieś zgrzybiałe
ciotki na weselach,
to poklepywały mnie po ramieniu i mówiły
- Będziesz następny.
Przestały jak na pogrzebach zacząłem robić im tak samo.


Hans stoi nad przepascią, koło niego kolejka Żydów. Hans mówi do
pierwszego w kolejce:
- Ty ! Lewa noga w bok, prawa ręka do przodu,....skaczesz
Żyd skoczył...
Hans mówi do następnego:
- Teraz Ty !. Obie ręce do góry, prawa noga do przodu, .......skaczesz
I tak po kolei każdego w różnych konfiguracjach zmuszał do skakania
przepaść...
Za moment przybiega Dietrich i krzyczy:
- Hans, chodz szybko telefon do Ciebie !
Hans na to:
- Nie mogę, gram w tetris....!


Bóg przyjmuje umarłych. Nagle ktoś wbiega, rozgląda się i szybko
wybiega.
Sytuacja powtarza sie kilka razy. Zdziwowny Bóg pytasekretarza:
- Kto to jest?
A on odpowida:
- To z reanimacji.


Ludożercy segregują złapanych białych:
- Zdrowy?
- Zdrowy.
- Na mięso. Następny.
- Zdrowy?
- Zdrowy.
- Na mięso. Następny.
- Zdrowy?
- Chory.
- Na co?
- Na cukrzycę.
- Na kompot!

-Rozmawia dwóch psychologów.
- Wiesz, to dziwne - mówi pierwszy - wystarczy krzyknąć
,,aaaaaa!
w bibliotece, a wszyscy się na ciebie gapią w milczeniu.
- A próbowałeś zrobić to samo w samolocie? - mówi drugi. -
Wszyscy się przyłączają.


Siedzi milicjant przy stole i patrzy na ludzi grających w
brydża.
Obserwuje dzień, drugi, w końcu mówi:
- OK, już wiem o co w tym chodzi, rozdajcie na pięciu.


Głos z radia:- Czas na poranną gimnastykę. Jesteście gotowi?
No, to zaczynamy! Góra-dół, góra-dół... A teraz druga
powieka!


Pani w szkole:
- Z czego robi się kiełbasę?
Dzieci milczą
- Jasiu ty powinieneś wiedzieć - twój tata jest masarzem?
- Ja wiem, ale Tatuś powiedział, że jak komuś powiem to mnie
zabije.


Rozmawiają przyjaciółki. Nagle jedna pyta:
- Słuchaj, mój mąż wziął pięć złotych i powiedział, że idzie
na
dziwki. Nie było go u ciebie?


Definicja czasoprzestrzeni:
Baba zajmuje dużo czasu, a z czasem coraz więcej
przestrzeni....


Przeprowadzono ankietę wśród młodzieży, która wykazała, że
42%
młodych ludzi patrzy optymistycznie w przyszłość. Pozostałe
58% nie ma
pieniędzy na narkotyki...


- Co powstanie ze skrzyżowania ateisty ze świadkiem Jehowy?
- Ktoś, kto puka do Twoich drzwi bez powodu...


Spotyka się dwóch studentów:
-Gdzie idziesz?
-Pić
-Ty to umiesz namawiać!
Hans - 09-04-04, 13:03
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Gość wzywa kelnera i pyta:
-Czy muzycy w waszym lokalu grają na życzenie gości?
-Oczywiście,szanowny panie!
-To proszę im powiedzieć,żeby zagrali w domino!
Anonymous - 09-04-04, 14:34
Temat postu: :)
Na polanie siedzi niedźwiedź. Przychodzi do niego zajączek.
- Cześć - mówi zajączek.
- Cześć - odpowiada niedźwiedź.
- Pozdrawia Cie Michał.
- Jaki Michał ?
- Ten, co ci w nosa napychal!
Cała polana wybuchła śmiechem.Sytuacja powtarza się kilka razy. W końcu niedźwiedź postanowił pójść po radę do sowy.
- Sowo, ty jesteś taka mądra, poradź mi co mam robić. Zawsze kiedy siedzę sobie na polanie, przychodzi do mnie zajączek i mówi do mnie : "Cześć". Ja mu odpowiadam :"Cześć". Potem on mówi :"Pozdrawia cię Michał" . Ja się pytam jaki Michał ?", a wtedy on mi odpowiada :" Ten, co ci w nosa napychal!". I cała polana się ze mnie śmieje.
Sowa na to: - Jak następonym razem przyjdzie na polanę zajączek, to ty mu pierwszy powiedz "cześć" jak on Ci odpowie to ty mu powiesz :"Pozdrawia Cie Asia". Gdy zajaczek zapyta : "jaka Asia" wtedy ty odpowiesz "Ta co myślała, że jesteś Kasia". I wtedy cala polana będzie sie śmiała z zajaczka!
Na drugi dzień niedźwiedź siedzi na polania. Przychodzi do niego zajączek.
- Cześć - mówi w pośpiechu niedźwiedź
- Cześć - odpowiada zajączek.
- Pozdrawia cię Asia.
- Wiem, Michał mi powiedział!
- Jaki MichałPytajnik?
Anonymous - 09-04-04, 17:20
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Idzie facet brzegiem rzeki. Nagle slyszy glos:
- Czlowieku, wyciagnij mnie z wody a spelnie Twoje zyczenie.
Facet podszedl do wody, patrzy a tu zlota rybka.
- Zlota Rybko, ale ja niczego nie potrzebuje, wszystko to co mam zadowala mnie w pelni, niczego mi nie brakuje...
- Na pewno chcialbys miec super samochod, taki zeby wszyscy Ci zazdroscili...
- Ale ja juz mam super Ferrari, wiesz jak ruszam spod swiatel to nikt mnie nie wyprzedzi, wszyscy sie ogladaja za nim. Nie potrzebuje innego.
- No to moze jakis dom? Jakas super wille?
- Wiesz co, rybko, ja juz mam fajny dom, mini palac, z dwoma basenami, kortami, sauna... W sumie wszystko tam mam i niczego nie potrzebuje..
- No to juz wiem, sprawie Ci super babeczke!
- Ale rybko, ja mam kobiete, i to taka ze jak idzie ulica to wszyscy faceci sie na Jej widok slinia...
Rybka zasepila sie, ale nie daje za wygrana:
- A jak u Ciebie z sexem?
- No, uprawiam cztery, piec razy w tygodniu - mowi facet.
- To ja sprawie ze bedziesz uprawial sex cztery, piec razy dziennie!
- Hmmmm... Czy ja wiem.... Czy ksiedzu wypada...?
Anonymous - 09-04-04, 18:39
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Do bardzo bogatego prawnika przychodzi woluntariusz z fundacji wspierającej ubogich i pyta, dlaczego taki bogacz nie dał do tej pory żadnego datku.
- Po pierwsze, moja matka jest obłożnie chora, nie wstaje z łóżka i nie dostaje żadnej renty. Po drugie, mam pięcioro dzieci z trzech różnych małżeństw. Po trzecie, właśnie zmarł mąż mojej siostry i teraz ona nie ma z czego utrzymać swoich czworga dzieci…
- Bardzo mi przykro - wycofuje sie woluntariusz. - Przepraszam, że zapytałem o pańskie pieniądze.
- Powinno być panu przykro - odpowiada prawnik. - Bo skoro im wszystkim nie daję ani grosza, to niby czemu miałbym dać coś panu?
Żereb - 10-04-04, 18:09
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Żona wróciła z wczasów.
- Czy byłaś mi wierna? - dopytuje się mąż.
- Tak samo jak ty mi...
- No, moja droga, ostatni raz pojechałaś na wczasy.


Pewien wiejski chłopak był tak małomówny, że jego dziewczyna po pięciu latach zalotów, doszła do wniosku, że nigdy Jej się nie oświadczy i że będzie musiała wziąć inicjatywę w swoje ręce.
Pewnego dnia, kiedy siedzieli sami w ogrodzie powiedziała do Niego:
- John, pobierzemy się? Pobierzemy się John?
- Tak.
Znowu długa cisza, w końcu dziewczyna powiedziała:
- Powiedz coś John, dlaczego nic nie mówisz?
- Obawiam się, że i tak za dużo powiedziałem.

Upał 40C. W wielkim dole pracuje przy wykopach dwóch roboli, a pod drzewem z drinem siedzi sobie ich szefu.
W końcu jeden z robotników nie wytrzymuje i mówi do drugiego.
- Ty, czemu my tak zapieprzamy w tym upale, a szefu sobie sączy zimnego drina?
- Nie wiem, idź się go zapytaj.
Tak też zrobił.
Wygramolił się z rowu, podchodzi do szefa i mówi:
- Szefie, jak to jest że my tak mocno pracujemy, a ty siedzisz sobie w cieniu z drinem?
- No wiesz, to jest po prostu inteligencja
- Jak to inteligencja?
- No tak, to, zaraz ci zademonstruje.
Szef wstał, położył dłoń na pniu drzewa i mówi do robola:
- Uderz jak tylko potrafisz najmocniej w moją rękę.
Robotnik uśmiechnął się i walnął jak tylko najmocniej potrafił jednak szef w ostatniej chwili odsunął dłoń i robocina pieprznął z całej pary w pień.
Szefunio zachichotał i szyderczo powiedział:
- To jest właśnie inteligencja.
Robotnik zszedł na dół i mówi do drugiego.
- Siedzimy w tym rowie a on na górze, bo to sprawa inteligencji
- No co ty stary robisz jaja, jakiej inteligencji?
- Zademonstruję ci.
Pierwszy robol położył sobie dłoń na twarzy i mówi:
- Widzisz moją dłoń?
- No jasne, że widzę.
- No to teraz weź łopatę i pieprznij mnie nią w łąpę jak tylko najmocniej potrafisz...

Pewien niewidomy milioner podróżował sobie swoim prywatnym odrzutowcem. Wszystko było ok, aż do momentu kiedy poczuł że coś jest nie tak. Z największym trudem doszedł do kokpitu i z przerażeniem "spostrzegł" że jego pilot siedzi w fotelu martwy.
Jakoś ów niewidomy znalazł radio i zaczął wołać:
- Ratunku, ratunku...
Po chwili odezwał się glos z wieży kontrolnej:
- Tu wieża kontrolna, w czym problem?
Niewidomy zaczął krzyczeć...
- Pomocy... jestem ślepy... mój pilot jest martwy i lecimy do góry nogami.
Po chwili wieża znów się odezwała:
- Skąd pan wie że lecicie do góry nogami, skoro jest pan niewidomy?
Ślepy się mocno zirytował i krzyknął do mikrofonu...
- Durne pytanie... bo stolec mi po plecach ucieka...
Hans - 11-04-04, 11:27
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Stoi dwóch marynarzy na pokładzie statku i jest strasznie zimno
Jeden drugiego się pyta :
-Czemu nie masz nałuszników na głowie?
-A od przykrego wypadku nie noszę
-Co się stało?
-Kolega wołał mnie na wódkę i nie usłyszałem.
Bandzior - 11-04-04, 22:56
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
> > Pani w szkole:
> >
> > - Z czego robi się kiełbasę?
> >
> > Dzieci milczą
> >
> > - Jasiu ty powinieneś wiedzieć - twój tata jest masarzem?
> >
> > - Ja wiem, ale Tatuś powiedział, że jak komuś powiem to mnie
> >
> > zabije.
> >
> >
> >
> > Rozmawiają przyjaciółki. Nagle jedna pyta:
> >
> > - Słuchaj, mój mąż wziął pięć złotych i powiedział, że idzie
> >
> > na
> >
> > dz.i.wki. Nie było go u ciebie?
> >
> >
> >
> > Definicja czasoprzestrzeni:
> >
> > Baba zajmuje dużo czasu, a z czasem coraz więcej
> >
> > przestrzeni....
> >
> >
> >
> > Przeprowadzono ankietę wśród młodzieży, która wykazała, że
> >
> > 42%
> >
> > młodych ludzi patrzy optymistycznie w przyszłość. Pozostałe
> >
> > 58% nie ma
> >
> > pieniędzy na narkotyki...
> >
> >
> >
> > - Co powstanie ze skrzyżowania ateisty ze świadkiem Jehowy?
> >
> > - Ktoś, kto puka do Twoich drzwi bez powodu...
> >
> >
> >
> > Spotyka się dwóch studentów:
> >
> > -Gdzie idziesz?
> >
> > -Pić
> >
> > -Ty to umiesz namawiać!

-Rozmawia dwóch psychologów.
> >
> > - Wiesz, to dziwne - mówi pierwszy - wystarczy krzyknąć
> >
> > ,,aaaaaa!
> >
> > w bibliotece, a wszyscy się na ciebie gapią w milczeniu.
> >
> > - A próbowałeś zrobić to samo w samolocie? - mówi drugi. -
> >
> > Wszyscy się przyłączają.
> >
> >
> >
> > Siedzi milicjant przy stole i patrzy na ludzi grających w
> >
> > brydża.
> >
> > Obserwuje dzień, drugi, w końcu mówi:
> >
> > - OK, już wiem o co w tym chodzi, rozdajcie na pięciu.

> > Trzech ludożerców umówiło się w sobotę na grila.
> >
> > W sobotę dwóch już rozpala ogien:
> >
> > - Pierwszy piecze smakowite kobiece udko
> >
> > - Drugi przyniosł duże i muskularne męskie ramię z łopatką.
> >
> > W koncu nadchodzi też trzeci kanibal, niesie urnę z prochami.
> >
> > - Coś Ty przyniósł? A gdzie mięsko? - pytająkoledzy.
> >
> > - Ja mam dietę, dzisiaj tylko GORĄCY KUBEK.
> >
> >
Bandzior - 12-04-04, 09:02
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Leciwy właściciel przetwórni mięsnej chciał przekazać interes synowi. Sęk w tym, ze syn był ciężko kapujący. Pewnego dnia przyprowadził go do wytwórni, wzkazał na maszynę i rzekł:
- Synu- to jest maszyna. Do tej maszyny wkładasz barana i wychodzi z niej parówka. Rozumiesz?
- Nie.
- Baran, maszyna, parówka. Rozumiesz?
- Nie.
Ojciec rozłożył bezradnie ręce. Po chwili milczeniasyn pyta:
- Tata, a jest taka maszyna, do której się wkłada parówke i wychodzi z niej baran?
- Tak, twoja matka!
Przemek - 12-04-04, 09:46
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Główny Urząd Ceł postanowił przeprowadzić ankietę wśród celników na temat łapówkarstwa. Jedno z pytań zadawanych przez komisję brzmiało:
"Ile czasu potrzebujesz aby za łapówki kupić BMW?"
Celnik na polsko- niemieckiej granicy odpowiada:
- Dwa, trzy miesiące.
Celnik na polsko-czeskiej granicy:
- No, z pół roku.
Celnik ze "ściany wschodniej" po dłuższym zastanowieniu:
- Dwa, trzy lata.
Komisja zadziwiona:
- Tak długo?
Celnik ze "ściany wschodniej":
- Chłopaki, nie przesadzajcie, BMW to w końcu duża firma...

Pozddr
Sikor - 13-04-04, 18:42
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Byli sobie pewnego razu doskonaly mezczyzna i doskonala kobieta. Spotkali sie, zakochali w sobie i pobrali; ich malzenstwo bylo rzecz jasna doskonale. Pewnej wigilijnej nocy, nasza para jechala swoim doskonalym samochodem po pustej szosie, gdy zauwazyli kogos w potrzebie na poboczu drogi. Poniewaz byli doskonali, zatrzymali sie, aby mu udzielic pomocy. Okazalo sie, ze potrzebujacym byl swiety Mikolaj, ze swoim workiem wypelnionym
prezentami. Nikt z nich nie chcial rozczarowac w Wigilie milionow dzieci, wiec doskonala
para zabrala do swojego doskonalego samochodu swietego Mikolaja wraz z jego zabawkami, aby mu pomoc rozwiezc je wszystkim dzieciom. Niestety, pogoda byla bardzo zla, i doskonala para oraz swiety Mikolaj mieli wypadek. Tylko jedno z nich przezylo.

Ktore? (rozwiazanie ponizej).














Jeszcze nizej.

















Przezyla kobieta doskonala!Wykrzyknik! Tak naprawde jest to jedyna osoba z tej historyjki, ktora w ogole istnieje. Wszyscy wiedza, ze nie ma ani swietego Mikolaja, ani mezczyzny
doskonalego.






Tutaj kobiety przestaja czytac, koniec kawalu.






Mezczyzni moga czytac dalej.








Zejdzcie nizej
(mowilem, tylko mezczyzni!Wykrzyknik!)













Tak wiec, skoro nie ma swietego Mikolaja ani mezczyzny doskonalego, oczywiscie to kobieta musiala prowadzic... i stad ten wypadek.


















Jeszcze troche nizej


















Z drugiej strony, jesli jestes kobieta i czytasz te slowa, wlasnie dowodzimy innej prawdy: Kobiety nigdy nie sluchaja co sie do nich mowi!


KONIEC
Przemek - 14-04-04, 15:56
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Jadącego na wózku beznogiego spotyka młody facet i pyta:
- Kupisz pan tenisówki?
- No coś pan, nie widzisz, że nie mam nóg?
Zasmuconego beznogiego spotyka znajomy i pyta:
- Dlaczego jesteś taki przygnębiony?
- A jakiś facet naśmiewał się ze mnie i proponował tenisówki.
- Ja to bym takiego na twoim miejscu w dupę kopnął.
Jeszcze bardziej zasmucony beznogi spotyka następnego kumpla.
- Cos taki zasmucony?
- A wiesz, jeden proponuje mi trampki, drugi każe kopać go w dupę... Jak tu nie być smutnym?
- Nie martw się stary i strzel sobie kielonka... To cię postawi na nogi...

Pozddr
Anonymous - 14-04-04, 16:15
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Wchodzi Amerykanin do baru w Polsce i mówi:
- Słyszałem, że wy, Polacy to jesteście straszni pijacy. Założe się o 500$, że żaden z was nie wypije litra wódki jednym chaustem.
W barze cisza. Każdy boi się podjac zaklad. Jeden gosciu nawet
wyszedl. Mija kilka minut, wraca ten sam gosciu, podchodzi do Amerykanina i mówi:
- Czy twój zaklad jest wciaz aktualny?
- Tak. Kelner! Litr wódki podaj!
Gosciu wzial gleboki oddech i fruuu... z litra wódki zostala pusta butelka.
Amerykanin stoi jak wryty, wyplaca 500 $ i mówi:
- Jesli nie mialbys nic przeciwko, móglbym wiedziec gdzie wyszedles kilka minut wczesniej?
- A, poszedlem do baru obok sprawdzic, czy mi sie uda...
Anonymous - 14-04-04, 16:17
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Rodzaje babć autobusowych:
1) Łowcy krzeseł - gdy autobus się zatrzyma i otworzy drzwi, Ty nawet nie zdążysz sobie tego uświadomić, a ona już siedzi.
2) Babcie-akrobatki - widząc wolne krzesło po drugiej stronie autobusu w cudowny sposób odzyskuje mobilność, wrzuca laskę pod pachę i biegnie do krzesła co sił w nogach
3) Borostwory - ogromne babcie w futrzanych płaszczach zajmujące z reguły 1,5 - 2 miejsc siedzących Uśmiech)
Anonymous - 14-04-04, 16:50
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Jedzie facet najnowszym modelem mercedesa, podjarany, ze ma taki super samochod ze wszelakimi bajerami. Na swiatlach zatrzymuje sie kolo niego syrenka, z ktorej wychyla sie kierowca i mowi:
- Halo, halo, prosze pana, nie ma pan na zbyciu troche wegla do grilla? Bo wlasnie mi sie skonczyl a nie chce mi sie jechac na stacje...
Gosc z mercedesa patrzy na syrenke, i mocno oburzony ze gosc sie z ni8ego nabija dodaje ostro gazu. Kolejnego dnia znowu sytuacja sie powtarza, tym razem facet z syrenki wola:
- Dziendobry, nie ma pan jakiegos fajnego filmu na DVD? Bo juz wszystkie nowosci obejrzalem i nie mam co robic.
Kierwoca mercedesa nie wytrzymuje i znowu ucieka. Przyjezdza do domu, i zaczyna chodzic po scianach, jak to taka syrena a ma i grilla w srodku, i kino domowe, a jego najnowszy model merca tego nie ma! Jedzie do warsztatu i montuje wszystko.
Nastepnego dnia mercedes podjezdza do swiatel, a tam stoi syrenka! Koles uradowany, podjezdza szybko, wali piescia w okno, a gdy pojawia sie glowa kierowcy Syreny, krzyczy:
- Panie, panie, mam juz grilla i tyle wegla ile dusza zabraknie, mam tez najnowszy zestaw DVD z mega-kolekcja filmow!!
- ... Panie,... i po takie gowno zes mnie pan z wanny wyciagnal?!?
Przemek - 15-04-04, 10:29
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
W pewnym mieście obok siebie znajdowała się synagoga żydowska i kościół. W sobotę idzie rabin do synagogi patrzy a ksiądz myje mu samochód, no to się rabin ucieszył, ale i zastanowił... Następnego dnia czyli w niedziele idzie ksiądz na msze, patrzy a rabin odcina rurę wydechową w jego samochodzie.
- Rabin, co ty robisz z moim samochodem ? - krzyczy ksiądz.
Na to rabin odpowiada:
- Ty mi wczoraj ochrzciłeś samochód to ja Ci dzisiaj twój obrzezam.

Pozddr
Anonymous - 15-04-04, 17:33
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Jedzie koles mercedesem, spokojnie, powoli cieszy sie jazda. Nagle podjezdza do niego Syrena a kierowca cos tam krzyczy i macha rekami. Koles z merca nie zwraca na niego uwagi tylko spokojnie dodaje gazu. Po chwili jednak znowu Syrena go dogania a kierowca dalej daje jakies znaki. Facet z merca juz lekko wkurzony ze taka Skarpeta bedzie go tu gonil dociska w podloge i znika. Lecz za chwile znowu dogania go ta Syrena a kierowca macha lapami jak najety.
Kierowca merca patrzy na zegary a auto jedzie juz na maxa szybko, Syrena wciaz za nim, a gosc w srodku dalej macha rekami. Daje wiec za wygrana, otwiera okno i krzyczy: - Panie, co pan tak za mna ciagle jedziesz?!?
- Przepraszam, ale chcialem tytlko zapytac: jak tu sie wrzuca trojke...?
Anonymous - 15-04-04, 18:25
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
-Czym się różnią gwiazdy( takie na niebie) od zakonnic?
-Niczym. Te świecą i te świecą ['] . Mruga 2

Co to jest: blondynka wkopana do pasa w piasek??
- automat do lodów.
A ta sama blondynka wkopana do góry nagami?
- parking na rowery.
Anonymous - 15-04-04, 18:28
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Oto na co idą nasze podatki:

Pamietnik policjanta.

PONIEDZIALEK - Siedze razem z kapralem Klucha nad krzyzowka

WTOREK - Nadal siedzimy nad krzyzowka

ŚRODA - Przyszedl plk Zelazny i powiedzial zebyśmy odwrocili krzyzowke, bo
lezy do gory nogami.

CZWARTEK - Odwrociliśmy Ale i w tej pozycji jest trudna. Siedzimy.

PIATEK - Zglodnialem Kapral Klucha chyba tez, bo krzyzowka zniknela.

SOBOTA - Poniewaz zabraklo krzyzowki z nudow zabraliśmy sie do lapania
bandytow. Ja zlapalem jednego a kapral Klucha 38.

NIEDZIELA - Pulkownik Zelazny, osobiście zlozyl przeprosiny na rece
attache ambasady Holandii za zatrzymanie autokaru z 38 pasazerami. A ja
musialem zwolnić kierowce - pech.

PONIEDZIALEK - Kieruje ruchem na skrzyzowaniu. W radiowozie jechal plk
Zelazny. Pomachalem mu reka. Mam teraz niezly karambol.

WTOREK - Razem z kapralem Klucha bierzemy udzial w pościgu za skradziona
Toyota. Musimy go jednak przerwać bo i nogawka wkrecila mi sie lancuch, a
kapralowi Klusze ped powietrza oderwal dzwonek.

ŚRODA - Przesluchuje zboczenca zlapanego w parku. Idzie w zaparte. Za to
ja sie cholera przyznalem.

CZWARTEK - Dostaliśmy wiadomość, ze przy ulicy Sennej w mieszkaniu nr 7
niejaka babcia Pelagia lewituje. Udaliśmy sie na miejsce. Wiadomość sie
nie potwierdzila Babcia Pelagia wcale nie lewitowala. Powiesila sie na
zyrandolu.

PIATEK - Gram z kapralem Klucha w karty. Wygralem. Piec asow na karete
Jokerow.

SOBOTA - Wczoraj wieczorem zauwazylem zle zaparkowanego "malucha". I do
tego tuz pod moim oknem. Zapisalem sobie jego numer. Dzisiaj sprawdzilem
go w kartotece. To moj "maluch" chyba wezme urlop.

NIEDZIELA - Na spacerze pogryzlem wiewiorke Czuje tez jakiś wstret do
wody. Moze to angina?

PONIEDZIALEK - Dostaliśmy zawiadomienie o zaginieciu kotka pana ministra.
Pedzimy na sygnale. Tuz pod domem pana ministra, kapral Klucha na cos
najechal. Sprawdzam, co to bylo. Juz nie szukamy kotka.

WTOREK - W parku pojawil sie ekshibicjonista. Zastawiliśmy na niego
pulapke. Niestety. Wymknal sie. Zostal mi w reku tylko jego plaszcz.
Fajnie wygladal, jak goly przedzieral sie przez krzaki. W samej tylko
koloratce.

ŚRODA - Remontuje mieszkanie. Wstrzelilem kolek w ściane. Umowilem sie z
sasiadem, ze w dziure po kolku wstawimy drzwi. Nie protestowal. Byl
nieprzytomny.

CZWARTEK - W pracy same nudy. Przegladam listy goncze. Jednego gościa
jakbym skadś znal. Ale skad?

PIATEK - Dzisiaj plk Zelazny oddal mi moja ankiete personalna ze zdjeciem,
ktora nie wiadomo, czemu, zaplatala sie miedzy listy goncze. Teraz juz
wiem skad znalem tego gościa!

SOBOTA - Badania kontrolne. Oddalem mocz do analizy. Wiadro mi oddali.

NIEDZIELA - Cala komenda idzie do kina. To podobno smutna historia o
milości dwoch jamnikow. Tak mi powiedzial kapral Klucha. Zapytalem sie o
tytul "Psy 2". Nawet sie zgadza.

PONIEDZIALEK - Od samego rana bola mnie zeby. Niby sztuczne uzebienie a
jednak?!

WTOREK - Dzisiaj rano mieliśmy kurs daktyloskopii. Kapralowi Klusze tak
sie to spodobalo, ze zaczal wszystkim zdejmować odciski palcow. Pulkownik
Zelazny nie zgodzil sie jednak na zdjecie butow i przylozyl kapralowi
aktowka.

ŚRODA - Nudzimy sie w radiowozie. Grzebie w samochodowej zapalniczce.
Palec mi sie zaklinowal. Przestalem sie nudzić. Za to zaczalem sie pocić.


CZWARTEK - Dostaliśmy wiadomość o napadzie na bank. Pojechaliśmy tam czym
predzej ale nie bylo sie po co śpieszyć. Ludzie juz wszystko wyzbierali.

PIATEK - Kapral Klucha ruszyl w pościg za pijanym rowerzysta. Klucha ostro
prowadzi radiowoz. Dobrze, ze wcześniej wysiadlem na siusiu.

SOBOTA - Dzisiaj lapiemy na radar. Cos nam nie idzie. Mamy dziwne
wskazania. Dostaliśmy wiadomość z komendy aby zwrocić echosonde, ktora
jest dowodem w sprawie.

NIEDZIELA - Razem z Klucha i Paprochem pojechaliśmy na ryby. Dzien. bardzo
udany. Szkoda tylko, ze zapomnialem zabrać wedek dla naszego zgranego
zespolu.

PONIEDZIALEK - Dzisiaj zaspalem do pracy. Dociskam gaz do deski mojego
"malucha". 50km/h - urwaly mi sie lusterka. 60km/h - lakier zaczal sie
luszczyć a wycieraczki przepelzly na tylnia szybe 70km/h - maska zawinela
mi sie na dach. Przechodze na predkość ekonomiczna. Minal mnie rowerzysta.


WTOREK - Kapral Klucha przyniosl na komende swoj rodzinny album. Po
obejrzeniu pierwszej strony, plk Zelazny pobiegl do toalety. A ja
niestety, zwymiotowalem dopiero w domu.

ŚRODA - Dzisiaj przywiezli nam nowe umundurowanie. Ladne, ciemne kurtki.
Widoczny napis POLICJA. Tylko te pompony na czapkach takie
jakieś...dziwne.

CZWARTEK - Mam dolegliwości zoladkowe. Caly dzien siedze w toalecie.
Papierkowa robota.

PIATEK - Komputeryzacja policji postepuje Tak napisali w biuletynie, ktory
zostal nam przyslany z komendy glownej. Razem z paczka dyskietek. Plk
Zelazny zlozyl podanie o przydzial komputera.

SOBOTA - Przyszedl jeden taki i zaczal sie awanturować, ze on placi
podatki a my tu tylko siedzimy i pijemy kawe. Zaprzeczylem. Kawa skonczyla
nam sie w zeszlym tygodniu.

NIEDZIELA - Kurs udzielania pierwszej pomocy. Sztuczne oddychanie. Ćwiczy
posterunkowy Paproch z manekinem. Coś tu jest nie tak. Nie wiem dlaczego
posterunkowy Paproch rozebral sie do naga?! Wszedl Zelazny i wytrzaskal
Paprocha po pysku. No i nie wiem jak to jest z tym sztucznym oddychaniem.
Rozbierać sie czy nie? A zima?

PONIEDZIALEK - Dzisiaj posterunkowy Paproch powiedzial, ze idzie sobie
ugotować jajka. Zawczasu wezwaliśmy pogotowie ratunkowe. Oj, jego zona
bedzie znowu wściekla!

WTOREK - Razem z kapralem Klucha znalezliśmy zwloki mezczyzny, lezace na
lawce Klucha przytknal mu lusterko do ust i stwierdzil, ze mezczyzna nie
oddycha. Kiedy probowalem sprawdzić dokumenty denata, zwloki zaczely
chrapać. Klucha ma popsute lusterko.

ŚRODA - Zawiadomienie o gwalcie. Pojechaliśmy na miejsce zdarzenia. Kapral
Klucha przesluchal dziadka Edka, ktory byl ofiara napaści seksualnej.
Podejrzana o dokonanie tego czynu jest niejaka babcia Wiesia. Kapral
Klucha udal sie do babci w celu jej przesluchania. Ku memu zdziwieniu,
potwierdzilo sie doniesienie dziadka Edka. Kapral Klucha wyszedl od babci
Wiesi po godzinie, bez czapki, paska, raportowki i munduru. W samych tylko
kalesonach.

CZWARTEK - Caly czas leje deszcz. Nudzimy sie. Paproch zaproponowal gre w
butelke. Odsuneliśmy sie od tego zboczenca na znaczna odleglość

PIATEK - Wespol z Paprochem, eskortowalem dziś pacjenta do domu wariatow.
Nie rozumiem dlaczego tak sie nazywa ten zaklad. Spotkalem tu przeciez
mnostwo znanych wszystkim osobistości: Gagarina, Napoleona, Puszkina a
nawet Elvisa. Krol rockenrola nie chcial mi jednak zaśpiewać tylko ugryzl
mnie w reke i naplul na daszek czapki.

SOBOTA - Mobilizacja sil. Dzisiaj mecz w naszym mieście. Ochraniamy
stadion. Gdyby Klucha nie krzyczal "GOL" kiedy bramke strzelila druzyna
przyjezdna, być moze wyszlibyśmy z tego calo

NIEDZIELA - Leczymy rany po meczu. Klucha lezy na gastrologii bo kibice
kazali mu zjeść krawat i palke. Ja leze na oddziale intensywnej opieki
medycznej. Jakiś lysy przywalil mi lawka a drugi w szaliku poprawil
metalowa rurka. Paproch lezy nadal na boisku, bo jak go rzucili to wgryzl
sie w murawe.
Anonymous - 15-04-04, 18:35
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Wyjeżdżając na wczasy, facet
zostawił swojemu bratu pod opieką kota. Dzwoni po tygodniu z Mazur i pyta, jak tam jego kot.
- Niestety, przykro mi, ale kot zdechł.
- Ech, musiałeś tak walić prosto z mostu? Przez ciebie będę miał zepsutą resztę urlopu. Mogłeś mi powiedzieć, że kot siedzi na dachu i nie chce zejść. Póęniej zadzwoniłbym za dwa dni, a ty powiedziałbyś, że kot spadł z dachu i leży u weterynarza, a kiedy zadzwoniłbym za kolejne dwa dni, usłyszałbym, że mimo wysiłków weterynarza mój kociak zdechł. No ale cóż, stało się, powiedz mi lepiej, co tam u mamy?
- No więc mama siedzi na dachu i nie chce zejść...


Dwaj kumple gadają przy piwie.
- A jak tam twoje życie seksualne? - pyta jeden.
- Ech, nic specjalnego - odpowiada drugi. - Mam seks na poziomie pomocy społecznej.
- Pomocy społecznej?
- No tak, co miesiąc coś tam dostaję, ale to o wiele za mało, żeby przeżyć.
Anonymous - 15-04-04, 22:09
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
co to będzie jak goła kobieta stanie na rękach PytajnikPytajnik
-skarbonka
a co to będzie jak goły facet stanie na rękach Pytajnik?
-syfon Mruga 2
Bandzior - 16-04-04, 19:35
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Czym sie różni wielbłąd od człowieka?PytajnikPytajnikPytajnikPytajnik?











Wielbłąd może nie pić przez tydzień i pracować, a człowiek może pić przez tydzień i nie pracować
Anonymous - 17-04-04, 02:21
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Późnym wieczorem do drzwi mieszkania pewnej kobiety zadzwonił pijany mężczyzna:
- Przepraszam czy ja tu mieszkam?
- Nie.
Po kilku minutach znowu dzwonek, a za drzwiami ten sam mężczyzna.
- Czy ja tu mieszkam?
- Nie!
Kilka minut później znowu dzwonek, ten sam mężczyzna i to samo pytanie.
Kobieta krzyczy:
- Ile razy mam powtarzać, że pan tu nie mieszka!
- To pani mieszka wszędzie, a ja nigdzie?
Anonymous - 17-04-04, 02:21
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
- Halo?
- Sklep obuwniczy, słucham?
- Przepraszam, pomyliłem numer...
- Nic nie szkodzi. Niech Pan przyjdzie, wymienimy.
Anonymous - 19-04-04, 12:48
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Pewnego razu Bóg postanowił zobaczyć jak żyją ludzie na Ziemi. Kazał sobie przynieść telewizor. Włączył, patrzy, a tu w TV akurat kobieta rodzi i głośno krzyczy z bólu. Bóg pyta anioła:
- Dlaczego tak kobieta sie tak męczy?
- No bo powiedziałeś: "I będziesz rodziła w bólu" - odpowiada anioł.
- Tak? No... Tego... Ja tylko żartowałem...
Bóg przełącza, w TV górnicy. Spoceni, zmęczeni, walą kilofami. Bóg pyta anioła:
- A to co jest? Oni muszą się tak męczyć?
- Sam powiedziałeś, panie: "I w trudzie będziesz pracował..."
- Oj, "powiedziałes, powiedziałes" - mówi Bóg, drapiac się w głowe. - To tylko byly żarty...
Bóg przelącza TV, a tam piękna, wielka świątynia, bogato zdobiona, przed nią luksusowe, lśniące samochody, w środku gromada biskupów - są dobrze odżywieni, pięknie ubrani, złote sygnety na palcach rąk... Bóg sie uśmiecha:
- O, to mi sie podoba! A co to jest?
- To są ci, którzy wiedzą, ze żartowałeś.
Anonymous - 21-04-04, 12:03
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Pani od biologii pyta Jasia:
- Jasiu wymien mi 5 zwierząt mieszkających w Afryce.
- 2 malpy i 3 slonie.
Przemek - 21-04-04, 16:39
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Kowalski poszedł do lekarza, aby zapytać, czy mimo dość zaawansowanego wieku wciąż może mieć dzieci. Doktor wręczył mu słoiczek i polecił przynieść następnego dnia próbkę nasienia do analizy. Nazajutrz Kowalski zjawia się u lekarza z pustym słoiczkiem i mówi:
- Panie doktorze, nie dałem rady. Próbowałem prawą ręka i nic, próbowałem lewą - jeszcze gorzej. Potem próbowałem oburącz i wciąż bez rezultatu. Poprosiłem o pomoc żonę, starała się jak mogła, ale tez nic z tego... Żona próbowała jedną ręka, drugą, a nawet ustami - i nic.
Poprosiliśmy wiec o pomoc sąsiadkę, ale tez nic nie poradziła. Nawet jej mąż nie dał rady...
- Jej mąż?! - przerwał zaszokowany lekarz.
- No tak. Nikt nie był w stanie odkręcić tego cholernego słoika!
Anonymous - 22-04-04, 17:57
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Jedzie samochodem skłócona para. Od dłuższego czasu nie rozmawiają ze sobą, gdyż wcześniejsza dyskusja doprowadziła do awantury. Kiedy przejeżdżają obok farmy świń, kobieta z ironią w głosie pyta mężczyznę:
- Czy to przypadkiem nie twoja kochana
rodzinka?
- Taaa, to moi teściowie...
Anonymous - 22-04-04, 17:58
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Czym się różni brzydka dziewczyna od motorynki?
- Właściwie niczym. Na jednym i drugim jeędzi się zupełnie dobrze, dopóki kumple nie zobaczą...


Żona faceta zaczyna mówić przez sen. Jakieś jęki i imię Rysiek. Jedyny możliwy wniosek - kobieta go zdradza. Postanawia to jednak sprawdzić i zamiast pójść do pracy, chowa się w szafie. Ţona najpierw idzie pod prysznic, potem układa sobie włosy, maluje się, perfumuje i w nocnej koszulce wraca do łóżka. W tym momencie otwierają się drzwi i wchodzi Rysiek! Superprzystojny, wysoki, śniada cera, czarne, bujne włosy - bóstwo. Facet w szafie myśli:
- Muszę przyznać, że Rysiek ma klasę!
Rysiek zdejmuje powoli koszulę i spodnie. Ma stylowe ciuchy, najmodniejsze i najdroższe w tym sezonie. Facet w szafie myśli:
- W mordę, ale ten Rysiek to jednak jest
***!
Rysiek kończy się rozbierać od pasa w górę, a tu na brzuchu krateczka, umięśniony,
wysportowany, na całej klacie grają mięśnie. Facet w szafie myśli:
- A niech mnie, ten Rysiek, to ekstragość!
Rysiek zdejmuje supertrendy bokserki, a tu pała aż do kolan. Facet w szafie myśli:
- Ale ten Rysiek to *** buhaj!
W tym momencie żona zdejmuje koszulę nocną i pojawia się brzuch z cellulitisem i obwisłe piersi aż do pasa. Facet umiera z zażenowania:
- O w mordę! Ale wstyd przed Ryśkiem.
Anonymous - 22-04-04, 21:10
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Rozwiedziony facet spotyka na przyjeciu obecnego meza swojej byłej zony.
Po kilku drinkach nabral odwagi, podchodzi do goscia i pyta z przekasem:
- No... jak to jest uzywac takiego przechodzonego sprzetu?
Na to nowy maz odpowiada:
- Nie jest zle. Po pierwszych 5 centymetrach dalej to własciwie nowka.
Anonymous - 22-04-04, 21:18
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Pewnego razu do plebanii zadeklarowal przyjazd biskup, proboszcz owej plebanii postanowil w zwiazku z przyjazdem biskupa zlowic na obiad goscinny rybe. Tak wiec udal sie nad staw, gdzie zarzucil wedke. Po pewnym czasie poczul, ze ma branie niestety ryby nie dalo sie tak latwo wyciagnac z wody ale z pomoca pospieszyl wedkarz, ktory zauwazyl, ze probosz nie daje sobie rady ... Wedkarz zdziwiony polowem proboszcza krzyknal:
- Co za wielki skurwiel !
Proboszcz ucieszony tym, ze udalo mu sie zlowic tak wspaniala rybe udal sie na plebanie, gdzie spotkal zakonnice:
- Jaka wielka ryba, prosze ksiedza !
- To jest skurwiel, zlowilem go przed chwila na goscinny obiad ...
- Jak sie proboszcz wyraza !
- Tak wlasnie nazywa sie ta ryba, wedkarz ktory pomogl mi ja wylowic
tak ja nazwal !
- Hmm zwal jak zwal wezme ja i wyczyszcze z lusek.
Po pewnym czasie do kuchni weszla gospodyni i ze zdziwienie spoglada
na olbrzymia rybe w koncu zadaje pytanie zakonnicy
- Co to za ryba ?
- To jest skurwiel, proboszcz zlowil ja na dzisiejszy obiad goscinny
- Jak sie siostra wyraza ?!
- Wcale sie nie wyrazam sam proboszcz mi powiedzial jak sie nazywa.
- No dobra, w takim razie usmaze ja na dzisiejszy obiad.
W koncu podano do stolu, biskup przybyl do plebanni i usiedli wszyscy razem do stolu. Gosc ze zdziwieniem patrzy na olbrzymia rybe i pyta sie skad tu sie wziela taka wielka ryba. Na to proboszcz odpowiada:
- Sam zlowilem tego skurwiela specialnie na dzisiejszy obiad goscinny.
Zakonnica dodaje:
- A ja tego skurwiela oskubalam na ta okazje.
Gospodyni wtraca sie:
- A ja tego wielkiego skurwiela usmazylam specialnie dla biskupa.
Biskup zdziwiony przyglada sie wszystkim po czym schyla sie pod stol, wyjmuje z torby 0,5l wodki, stawia na stol i mowi:
- No *** widze, ze jestescie sami swoi, w takim razie napijmy sie do tej rybki !
Język
Przemek - 23-04-04, 10:13
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Pewna kobieta wpadła na pomysł żeby kupić mężowi na urodziny zwierzątko. Udała się w tym celu do sklepu zoologicznego. Wszystkie fajne zwierzaki były niestety dla niej za drogie.
Zrezygnowana pyta się sprzedawcy:
- Macie tu jakieś tańsze zwierzaki?
- Z tańszych mamy tylko żabę po 50 zł.
- 50 zł za żabę?! Dlaczego tak drogo?
- Bo ta żaba to, proszę pani, jest całkiem wyjątkowa.. Ona potrafi świetnie robić laskę! Kobieta nie zastanawiając się długo kupiła żabę, licząc że ta ją wyręczy w tej nieprzyjemnej dla niej czynności.
Gdy nadszedł dzień urodzin kobieta wręczyła żabę mężowi i opowiedziała mu o jej niesamowitych zdolnościach. Facet był nieco sceptyczny, ale postanowił swój prezent wypróbować jeszcze tego samego wieczora. Grubo po północy żonę obudziły dziwne dźwięki dochodzące z kuchni. Wstała i poszła sprawdzić co tam się dzieje. Gdy weszła do kuchni zobaczyła męża i żabę przeglądających książkę kucharską. Wokół nich porozstawiane były przeróżne garnki i patelnie. Zdumiona kobieta spytała:
- Dlaczego studiujecie książkę kucharską o tej godzinie?
- Jak tylko żaba nauczy się gotować, wy.pier.da.lasz .

Pozddr
Przemek - 24-04-04, 17:00
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Dariusz Szpakowski i Włodzimierz Szaranowicz komentują zawody w "zaliczaniu" panienek. Jako pierwszy wchodzi Rosjanin.
D. Szpakowski: Pierwsza panienka, druga, trzecia... szesnasta i niestety... Rosjanin nie wytrzymał kondycyjnie.
W. Szaranowicz: Następnie witamy Niemca - pierwsza, druga trzecia... czterdziesta i Niemiec stracił przytomność.
D. Szpakowski: Teraz zawodnik z Hiszpanii zwany Szybki Lopez - pierwsza, druga, trzecia, setna, dwusetna, prawa trybuna, lewa trybuna...
...Włodek spier.da.la.my.....

Pozddr
Hans - 25-04-04, 19:01
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Żona do męża
-kochanie mam migrenę
-migrenę może mieć królowa angielska,a ciebie poprostu łeb
n.a.p.i.e.r.d.a.l.a Suszę zęby
Przemek - 25-04-04, 19:31
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
To się chyba tu nadaje Suszę zęby :
http://info.onet.pl/907972,69,item.html
I hasło przewodnie: "Lepiej być zerem niż Leszkiem Millerem".
Pozddr
Anonymous - 25-04-04, 23:09
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
kolejna dawka humoru Uśmiech... :

Na egzamin wchodzi brzydka kobieta. Profesor patrzy na nią z obrzydzeniem i mówi:
- Proszę stanąć za szafą, żebym mógł panią obiektywnie ocenić.



Przychodzi facet do pubu, kładzie 100 złotych na barze i mówi do barmana:
- Nalej mi, bo zaraz padnę! Dowiedziałem się dzisiaj, że mój ojciec jest gejem.
Za dwa tygodnie ten sam facet przychodzi, kładzie forsę i mówi:
- Nalej, bo zaraz padnę! Dowiedziałem się, że mój brat jest gejem.
Po tygodniu facet znów przychodzi i bez słowa kładzie 100 złotych na blacie.
- Czy jest ktoś w twojej rodzinie, kto sypia z kobietami? - pyta go barman.
- Tak, moja żona. Właśnie się o tym dowiedziałem.


Polska delegacja pojechała do Maroka. Pod koniec wizyty odbył się bankiet dla uczczenia gości. Podczas toastów jeden z marokańskich ministrów wstał i oświadczył, że studiował w Polsce, kocha ten kraj i chciałby wznieść tradycyjny polski toast, jaki pamięta z czasów studenckich, po czym wykrzyknął:
"Ribka lubi płiwać. Pij, ty pier...ony Beduinie!"
Żereb - 25-04-04, 23:21
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
czym sie różni ksiądz od kominiarza?
- Jajami. Ksiadz ma święcone a kominiarz wędzone.
Przemek - 26-04-04, 07:38
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Z cyklu "uczta się języków":
-> www
Pozddr
Anonymous - 27-04-04, 22:30
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Podczas Świąt Jasio woła do mamy:
- Mamo, mamo, choinka się pali!
- Nie mówi się pali, tylko świeci - poucza go mama.
Po chwili:
- Mamo, mamo, firanki też się świecą!
Przemek - 28-04-04, 09:05
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Tomek kochał samochody i marzył o najnowszych sportowych modelach. Wymarzył sobie Chevroleta Corvette koloru niebieskiego metalik z wszelkimi możliwymi opcjami. Niestety tylko wymarzył. W rzeczywistości kupił lekko pordzewiałego 18-letniego Volkswagena Golfa.
Podobnie było z jego żoną... Suszę zęby
Pozddr
Przemek - 29-04-04, 17:53
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
+10°C Mieszkańcy domów komunalnych w Helsinkach zamykają okna. Lapończycy (nie mylić z Japończykami!) sadzą kwiatki w oknach.
+5°C Lapończycy opalają się na balkonie, jeżeli słońce jest jeszcze nad horyzontem...
+2°C Włoskie samochody nie zapalają.
0°C Woda zamarza.
-1°C Oddech staje się widoczny. Czas zaplanować urlop nad morzem śródziemnym. Lapończycy jedzą lody popijając zimnym piwem.
-4°C Kot wchodzi pod kołdrę.
-10°C Czas zaplanować urlop w Afryce... Lapończycy idą popływać.
-12°C Zbyt zimno na śnieg.
-15°C Amerykańskie auta nie zapalają.
-18°C Właściciele domów w Helsinkach włączają ogrzewanie.
-20°C Oddech staje się słyszalny.
-22°C Francuskie auta nie zapalają. Za zimno na jazdę na łyżwach.
-23°C Politycy zaczynają współczuć bezdomnym.
-24°C Niemieckie auta nie zapalają.
-26°C Z oddechu uzyskuje się materiał na budowę igloo...
-29°C Kot wchodzi pod pidżamę.
-30°C Japońskie auta nie zapalają. Lapończyk klnie, kopie w koło swojej Toyoty i zapala Ładę.
-31°C Za zimno na pocałunki - usta przymarzają do siebie. Lapońska drużyna narodowa zaczyna przygotowania do sezonu wiosennego.
-35°C Czas zaplanować dwutygodniową kąpiel w gorących źródłach. Lapończycy odśnieżają dachy.
-39°C Rtęć marznie. Za zimno by myśleć. Lapończycy zapinają ostatni guzik w koszuli.
-40°C Niemiec bierze samochód pod kołdrę. Lapończycy ubierają swetry.
-45°C Lapończycy zamykają okienko w wychodku.
-50°C Lwy morskie opuszczają Grenlandię. Lapończycy zamieniają rękawiczki z pięcioma palcami na jednopalcowe.
-70°C Niedźwiedzie polarne opuszczają biegun. Na uniwersytecie w Rovaniemi organizuje się bieg długodystansowy.
-75°C Św. Mikołaj opuszcza krąg polarny. Lapończycy opuszczają nauszniki z czapek na uszy.
-250°C Alkohol zamarza. Lapończycy są wkurzeni.
-268°C Hel staje się płynny.
-270°C Piekło zamarza.
-273,15°C Zero absolutne. Brak ruchu cząstek elementarnych... Lapończycy przyznają: "Tak jest nieco chłodno, rozłupmy se flaszeczkę na rozgrzanie ..."

Pozddr
Anonymous - 04-05-04, 16:07
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Dyżurujący przy telefonie strażak odbiera zgłoszenie o pożarze i odpowiada do słuchawki:
- Niestety, wszystkie wozy wyjechały na akcje gaszenia, nic nie mogę na to poradzić.
Gdy odłożył słuchawkę, siedzący obok niego kolega mówi:
- Zwariowałeś?! Przecież wszystkie wozy są wolne!
- Tak, ale to pali się domek mojej teściowej.





Podczas zajęć kulturalno-wychowawczych w remizie prowdzący zadaje pytanie:
- Czym różni się fortepian od skrzypiec?
Po długim milczeniu z sali pada odpowiedź:
- Fortepian pali się dłużej.





- Straż pożarna? Proszę natychmiast przyjechać! Zauważyłam przed chwilka, że jakiś mężczyzna próbuje dostać się po drabinie do mojego mieszkania!
-Dlaczego pani do nas telefonuje, a nie na policję?
-Bo to robota dla straży. On ma za krótka drabinę!
Żereb - 09-05-04, 09:14
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Nie tylko Unią nas straszono – jeszcze bardziej antyglobalistami. A wiecie dlaczego tak właściwie nie było zadymy?Pytajnik My wiemy – iskierka nam powiedziała:

Niedziela. Autobus podmiejski, pełno pseudokibiców. Na mecz Legii jechali do Warszawy. I takaż to rozmowa między się nimi wywiązała:
Kibol 1- Jedziesz w czwartek napierdalać globalistów?
Kibol 2- Anty!
Kibol 1- Ja ci k.. dam anty jakie anty jedziesz i tyle!
Kibol 2- Antyglobalistów!
Kibol 1- Jeden ch.. - to co jedziesz?
Kibol 2- Ale za co?Pytajnik
Kibol 1- Jak to k..za co?? za LegięWykrzyknik!

Wysłany Nie Maj 09, 2004 9:22:

Policjant zatrzymał mojego znajomego za przekroczenie prędkości.
W trakcie wypisywania mandatu znajomy narzekał, że nie on jeden jechał za szybko, ale tylko on musi płacić.
- Był pan kiedyś na rybach? - pyta policjant.
- No pewnie.
- A złapał pan wszystkie?
Anonymous - 11-05-04, 12:30
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Nie wiedzialem w jakim dziale to umiescic, bo nadaje sie tez do 'Oto Polska wlasnie' ale stwierdzilem ze raczej do humorystycznego:

> Telefon do RM: - Od trzech miesięcy słucham wyłącznie Radia Maryja.
> Wyrzuciłem telewizor na śmietnik, a w radiu urwałem gałkę, tak aby nikt z
> rodziny nie mógł zmienić stacji i teraz jest tylko wasze radio u mnie w
> domu. I jestem naprawdę wolnym człowiekiem.
>
> ¤ ¤ ¤
>
> Słuchacz: - Polaków to powinno się rozróżniać po nazwiskach. Np. Płotka,
> Kąkol, Krawiec, Hebel... od razu widać, że to prawdziwi Polacy z dziada
> pradziada...
> o. Jacek: - Tak, ma pan rację... Tylko z tym Heblem to ja bym
> dyskutował...
>
> ¤ ¤ ¤
>
> Ekspert RM: - Muzyka techno w takim samym, a może nawet większym stopniu
> co
> narkotyki, uzależnia. Wywołuje bowiem w organizmie podobne reakcje
> chemiczne. Prowadzi też do rozwiązłości seksualnej.
>
> ¤ ¤ ¤
>
> o. Rydzyk: - Każdy liberał jest durniem, a każdy dureń - liberałem.
>
> ¤ ¤ ¤
>
> Słuchaczka: - Pół emerytury będę oddawać dla mojego ukochanego Radia
> Maryja.
> o. Jerzy: - To pięknie. A ile ma pani tej emerytury?
>
> ¤ ¤ ¤
>
> o. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych:
> - Podchodzi do mnie taka mała dziewczynka... no może miała z dziesięć lat
> i
> opowiada, że na początku wakacji przyszli do niej do domu koledzy i
> koleżanki i zaproponowali: założymy bandę. I założyli... podwórkowe kółko
> różańcowe. Takie wspaniałe dziecko...
>
> ¤ ¤ ¤
>
> telefon do RM: - Od kilku lat postanowiłam walczyć z tymi wstrętnymi
> wulgaryzmami w języku polskim. Na przykład idę przez park i słyszę, jak
> młodzi ludzie - tacy po trzynaście, czternaście lat - co drugie słowo
> tylko
> *** i ***. No to podchodzę do nich i mówię: "Ja wam, gówniarze jedni,
> zaraz nogi z dupy powyrywam". I wie ksiądz, że to skutkuje...
>
>
>
>
>
>
> ¤ ¤ ¤
>
>
>
> o. Rydzyk: - Jest takie przysłowie: "Jedno jabłko zjedz dziennie, a lekarz
> będzie z daleka od ciebie". Żydzi to jabłko zamienili na czosnek i teraz
> wszyscy porządni ludzie są z daleka od nich.
>
> ¤ ¤ ¤
>
> Słuchaczka: - Skąd się w Polsce bierze ten antysemityzm? Ja jestem właśnie
> takiego pochodzenia...
> o. Jacek: - Współczujemy pani wszyscy...
>
> ¤ ¤ ¤
>
> transmisja mszy z udziałem ojca Rydzyka:
> - Ile tu dzieci koło mnie! A tu taka mała dziewczynka... Ile masz lat? No
> co, nie umiesz mówić? Ile masz lat? Nie powiesz księdzu? No, ile masz lat?
> Głupie jakieś to dziecko, czy co?
>
> ¤ ¤
>
> Słuchacz: - Jak się do was dzwoni, to trzeba pochwalić Maryję zawsze
> dziewicę... prawda?
> o. Jerzy: - Tak jest przyjęte.
> Słuchacz: - Ale to przecież było dwa tysiące lat temu, to skąd wiadomo, że
> ona jest nadal dziewicą?
> o. Jerzy: - No... pan sobie musiał dzisiaj nieźle golnąć.
>
> ¤ ¤ ¤
>
> Słuchacz: - Jedziemy właśnie z pielgrzymką rowerową dookoła Polski, a na
> koniec do Częstochowy i co pięć kilometrów stajemy i odmawiamy różaniec.
> o. Rydzyk: - To pięknie, tylko czy w ten sposób dojedziecie do Częstochowy
> w
> tym roku?
>
> ¤ ¤ ¤
>
> Słuchacz: - Postanowiłem w następnych wyborach głosować na Platformę
> Obywatelską.
> o. Rydzyk: - No to pan cierpi na schizofrenię. Trzeba się przebadać, a ja
> pana na razie wyłączam.
>
> ¤ ¤ ¤
>
> o. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych:
> - Ludzie pokazują palcami, jakim ja samochodem jeżdżę. Że mercedesem klasy
> S. A niby czym mam jeździć? Na krowie mam jeździć? Głupoty takie gadają...
> mogę na krowie, ale gdzie ja bym tę krowę trzymał w Radiu Maryja?
>
>
> ¤ ¤ ¤
>
> Słuchaczka: - Ja już z nerwów to nie mogę słuchać tych głupot, które wy
> wygadujecie. Gdybym miała jakąś spluwę, to bym wam wszystkim w łeb
> wypaliła.
> o. Rydzyk: - No i widzicie państwo to komunistyczne miłosierdzie, które
> czasem do nas telefonuje, te esbeckie metody "w łeb bym wam wypaliła".
> Ech... sam czasem żałuję, że nie mam - jak to ta pani powiedziała? - że
> nie
> mam spluwy! Trzeba siać...
>
> ¤ ¤ ¤
>
> Słuchacz: - Ja już pięć godzin do was dzwonię i dopiero teraz się
> dodzwoniłem. Chciałbym zaprotestować przeciwko temu, że wy tak bez przerwy
> na tych Żydów nadajecie...
> o. Rydzyk: - No to niech pan sobie następne pięć godzin jeszcze do nas
> podzwoni.
>
> ¤ ¤ ¤
>
> o. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych:
> - W Koszalinie podszedł do mnie taki jeden i prosi o pięćdziesiąt groszy,
> a ja musiałem nos zatykać i uciekać... taki był niemyty. Dlaczego oni się
> nie
> myją? Kochani, trzeba się myć i siać, siać, siać... bo tylko jak będziemy
> siać, to zgasimy płomień nienawiści.
>
> ¤ ¤ ¤
>
>
>
> Słuchaczka: - Ja mieszkam w Żarach i poszłam zobaczyć ten Przystanek tego
> Owsiaka. To jest, proszę ojca, diabelstwo... mówię ojcu: diabelstwo. Tam
> piwo leje się strumieniami i wszyscy ze wszystkimi się... no nie wiem, jak
> to powiedzieć, żeby ojca nie obrazić... no, pieprzą się.
> o. Jacek: - No, teraz to dopiero pani obraziła i mnie, i Pana Boga. Trzeba
> było powiedzieć: uprawiają deprawację.
>
> ¤ ¤ ¤
>
> fragmenty bezpośredniej relacji z Przystanku Woodstock:
> Jest nas tu na Przystanku Jezus bardzo dużo... bardzo dużo katolickiej,
> pięknej, wspaniałej młodzieży. Rozglądam się i widzę coś około pięćset
> osób.
> A dookoła tłum... ze dwieście tysięcy młodych ludzi w rękach szatana.
> Widziałem dziewczyny, nagie dziewczyny z kartkami: "Oddam się za pięć
> złotych". Mój Boże... Jak one siebie cenią... za pięć złotych... To jest
> chyba jakaś gorsza kategoria ludzi.
> Tu są tysiące smutnej, bardzo smutnej młodzieży. I oni wszyscy się śmieją.
>
> ¤ ¤ ¤
>
> Ekspert RM: - Miłość do Boga można wyrażać w rozmaity sposób. Na przykład
> można postanowić sobie: dziś nie nażrę się czekolady jak świnia.
>
> ¤ ¤ ¤
>
> Słuchaczka: - Ja się tego nie wstydzę. Mam siedemdziesiąt lat i wszystkim
> mówię, że jestem dzieckiem Radia Maryja i ojca Rydzyka.
> o. Jacek: - No, wie pani... To ostatnie stwierdzenie może być ryzykowne...
>
> ¤ ¤ ¤
>
> o. Jerzy: - Ekonomia to jest coś takiego: mam w domu odkurzacz i muszę się
> zastanowić, czy odkurzać codziennie, czy też sprzedać ten odkurzacz i za
> te
> pieniądze wynająć sobie firmę, która będzie mi odkurzała.
> Słuchacz: - Wie ksiądz co? Ja myślałem, że my rozmawiamy poważnie, a
> ksiądz
> tu jakieś brednie opowiada. A ten odkurzacz to niech sobie ksiądz w dupę
> wsadzi. Szczęść Boże!
>
> ¤ ¤ ¤
>
> o. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych:
> - Jest taka gazeta "Fakty i Mity" i wszyscy tam pracujący przedtem
> pracowali
> w departamencie czwartym UB. A ten ksiądz, który porzucił kapłaństwo... Ja
> się modlę za niego i to nic nie daje, bo on jest coraz bardziej jakiś
> pokaleczony. Na niego to już nawet sierpa i młota szkoda używać...
>
> ¤ ¤ ¤
>
> Młoda słuchaczka RM:
> - Odmawialiśmy koronkę do Najświętszego Serca, a do domu przyszedł pijany
> tatuś i zaczął kląć. Potem usnął... No to mamusia położyła na nim obrazek
> z Panem Jezusem. Od tego czasu już nigdy nie widziałam pijanego tatusia.
> o. Jacek: - Przestał pić?
> Młoda słuchaczka RM:
> - Nie wiem, bo w ogóle gdzieś zniknął.
>
> ¤ ¤ ¤
>
> Słuchacz: - Wychowanie do życia w rodzinie. Ja wiem, co to jest... To jest
> wychowanie w polskich szkołach do życia w burdelach. Niech mi ksiądz nie
> przerywa. Ja mam osiemdziesiąt lat i już przed wojną bardzo często
> widziałem
> takie młode, zdeprawowane dziewczynki w burdelach we Lwowie.
>
>
> ¤ ¤ ¤
>
> o. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych:
> - Mam właśnie w ręku program SLD. Nie wiem, czy ja te ręce potem domyję...
>
> ¤ ¤ ¤
>
> dobranocka w RM:
> - Masz na imię Wojtuś? Jak pięknie i bardzo ładnie zaśpiewałeś piosenkę,
> więc mamy dla ciebie nagrodę. Mam w ręku kasetę o podwórkowych kółkach
> różańcowych. Chcesz taką kasetę?
> - Nie!
>
> ¤ ¤ ¤
>
> rozmowa na antenie RM:
> - Proszę powiedzieć słuchaczom, dlaczego zdecydował się pan kandydować w
> przyszłych wyborach do Sejmu.
> - Bo Polska jest sprzedawana i tylko Radio Maryja o tym głośno mówi. Jak
> będę posłem, to w każdym urzędzie, na ulicach i nawet w restauracjach będą
> wisieć głośniki nadające tylko audycję ojca dyrektora. Bo jak Polacy nie
> mają żadnych wartości, to niech chociaż mają wartości chrześcijańskie.
> Jestem też przeciwko eutanazji nienarodzonych dzieci.
>
> ¤ ¤ ¤
>
> Słuchaczka: - Mąż sprzedał dosłownie wszystko z domu na wódkę. Ale jak
> chciał już sprzedać radio, na którym słucham Radia Maryja, to się
> zdenerwowałam.
>
> ¤ ¤ ¤
>
> o. dyrektor: - Pani Agnieszka? Jak miło... Prosimy o pani świadectwo...
> Słuchaczka: - Trzeba siać, siać, siać, siać, siać... Siać...
> o. dyrektor: - Zamurowało panią z tym sianiem, czy co?
>
> ¤ ¤ ¤
>
> ojciec dyrektor w pogadance: - Pojawiły się billboardy reklamujące
> miesięcznik... tak zwany dla mężczyzn. A na nich była naga kobieta.
> Wyuzdana, wstrętna, brzydka. Idę i widzę tych wszystkich młodych mężczyzn,
> którym na jej widok ślina z gąb cieknie. Szatan, mówię wam, szatan.
>
> ¤ ¤ ¤
>
> Słuchaczka: - Tadeusz? Dzień dobry. To ja - Maria...
> o. Rydzyk: - Dlaczego mi pani mówi po imieniu? Ja nie znam żadnej Marii...
> To znaczy jedną znam... ale ona by raczej do mnie nie zadzwoniła...
Anonymous - 11-05-04, 17:55
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Mam dla Was zadanie... wejdzcie na storne www i wpiszcie kretyn i kliknijcie w 3 link [; ROTFL
Przemek - 12-05-04, 15:56
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Byłem szczęśliwy. Byłem tak szczęśliwy jak tylko mógłbym to sobie wyobrazić. Z moją dziewczyną spotykałem się ponad rok i w końcu zdecydowaliśmy się wziąć ślub. Moi rodzice byli naprawdę zachwyceni i pomagali nam we wszystkich przygotowaniach do naszego wspólnego życia, przyjaciele cieszyli się razem ze mną a moja dziewczyna... była jak spełnienie moich najśmielszych marzeń. Tylko jedna rzecz nie dawała mi spokoju - dręczyła i spędzała sen z powiek... jej młodsza siostra. Moja przyszła szwagierka miała dwadzieścia lat, ubierała wyzywające obcisłe mini i króciutkie bluzeczki, eksponujące krągłości jej młodego, pięknego ciała. Często kiedy siedziałem na fotelu w salonie, niby przypadkiem schylała się po coś tak, że nawet nie przyglądając się, miałem przyjemny widok na jej majteczki. To nie mógł być przypadek, nie zachowywała się tak nigdy kiedy w pobliżu był ktoś jeszcze. Któregoś dnia siostrzyczka mojej dziewczyny zadzwoniła do mnie i poprosiła abym po drodze do domu wstąpił do nich rzucić okiem na ślubne zaproszenia. Kiedy przyjechałem była sama w domu. Podeszła do mnie tak blisko, że czułem słodki zapach jej perfum i wyszeptała, że wprawdzie wkrótce będę żonaty, ale ona pragnie mnie tak bardzo... i czuje, że nie potrafi tego uczucia pohamować... i nawet nie chce. Powiedziała, że chce się ze mną kochać, tylko ten jeden raz, zanim wezmę ślub z jej siostrą i przysięgnę jej miłość i wierność póki śmierć nas nie rozłączy. Byłem w szoku i nie mogłem wykrztusić z siebie nawet jednego słowa. Powiedziała "Idę do góry, do mojej sypialni. Jeśli chcesz, chodź do mnie i weź mnie, nie będę czekać długo" Stałem jak skamieniały i obserwowałem ją jak wchodziła po schodach kusząco poruszając biodrami. Kiedy była już na górze ściągnęła majteczki i rzuciła je w moją stronę. Stałem tak przez chwilę, po czym posmutniałem, odwróciłem się i poszedłem do drzwi frontowych. Otworzyłem drzwi i wyszedłem z domu, prosto, w kierunku zaparkowanego przed domem samochodu. Mój przyszły teść stał przed domem - podszedł do mnie i ze łzami w oczach uściskał mówiąc "Jesteśmy tacy szczęśliwi, że przeszedłeś naszą małą próbę. Nie moglibyśmy marzyć o lepszym mężu dla naszej córeczki. Witaj w rodzinie!"
A morał z tej historii...
Zawsze trzymaj prezerwatywy w samochodzie.

Pozddr
Żereb - 12-05-04, 16:20
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Po południu wsiadłem se do mojej kary, a mam takiego wypimpowanego Cywika z sabłuferem, no i pojechałem do dałtałnu. Potem siedziałem trochu na lejku i chciałem isc na bołta, ale nie miałem wogle keszu - tak se pacze do kieszeni a tam same single i kłodry! Normalnie szok. To jade do chaty, żeby wzionść czeka... a w chacie nikogo nie ma - mama robi na domkach a tato na kontraktorce. Ale wyszłem na jarda i pacze, a tu brachol, który jeździ na trokach, akurat wycionga wena z gerydżu i jedzie do kompanii. Złapałem go na kornerze i se mysle, że coś mi pożyczy - a on nie. Siut! Tak se mówie do siebie. Wsiadam do mojego Cywika i jade do siostry - w sumie skul sie juz skończyl, a ona jeszcze była na kampusie. Ale miałem nadzieje, że tam jakieś jej frendy będą, to se myśle - zaszpanuje! Otworzyłem oba okna, mam różne SiDi - takie kulowe bendy z Polski, to wybrałem "Bania u Cygana", zarzuciłem na sabłufer i se jade.

Nagle FAK! Pacze a za mna kapy robią dysko! Chciałem im uciec bo mam stykszyft, ale jednak ich interceptor był szybszy. Mowio mi że na Arczer nie można teraz kruzować i dali mi 50 baksuf tyketu! Ale jade dalej, na Lejk Szor Drajf, nawet nie było trefiku; włonczyem se znowu Banie i se tak jade po hajłeju - luzak. Sanglasy se założyłem, ale nie dało rady jechać bo juz było za ciemno. Ważne, że miałem dużo dżelu na wosach, i duży spojler na tylnej klapie! Do tego taki bejs, że każdy sie oglądal - a co niech wiedzom, że Polaki tesz potrafiom! Zajeżdżam na kampus i każą mi płacić za parkink. Ja oczywiście nie miałem na sobie keszu, to zaparkowałem auto na zołnie - a nie miałem stykjera. Ale myślałem, że dwóch tyketów tego samego dnia to chyba nie dostane. U siostry w rumie nawet nieźle. Najważniejsze, że na desku miała trochu baksów to mi dała tena, żebym miał na wieczór. Chciałem sie trochu pobawić na pardach na Milłokach - no w końcu święto. Tak se myśle, że z kumplami walniemy kilka szatuf, jakiegoś skrudrajwera i będziemy endżojować impreze. Plany ambitne - ale co z realizacją? No więc wychodze na Szerydan, i pacze a tu tyketa rzeczywiście nie było, ale madafaki jedne stołowali mi fure! Nie wiedziałem co robić, to wziołem Si-Ti-Eja i pojechałem na hałs. Nic mi sie nie chciało to wziołem se krótkiego nepa i obudziłem sie następnego dnia o 3 PM. Wziołem siałer, zjadłem lancz - kapuste i kiełbase, wyszedłem na pole i pacze że jedzie kumpel. On kiedys miał wypimpowanego Proba, a teraz kupił Cobre. Pojechalismy na ges stejszyn kupić fajki, a potem do Dżordża. Zjechali sie chopaki to trochu my poczylingowali i było FANTASTIK!
RedDevil - 13-05-04, 14:31
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
> > >Dzien pierwszy
> > >...dzisiaj znów mama zaprowadzila mnie do przedszkola, chociaz cala
> > >droge musiala mnie ciagnac. Czy ci dorosli naprawde nie moga zrozumiec,
> ze
> > >czlowiek czasami pragnie odpoczac od tego wrzasku i ciezkiej harówki.
> > >Na przyklad wczoraj przez caly dzien robilismy bloto na podwórku, przez
> co dzisiaj czulem sie wykonczony. Ba, ale co to kogo obchodzi. Jak sie ma
> prawie piec lat to juz sie jest powaznym czlowiekiem, a starzytraktuja
> > >mnie ciagle jak dzieciaka. Jak sikam w majtki to wcale nie znaczy ze
> > >jestem dziecko! Po prostu czasami nie zdaze dobiec do kibla. No ale
dosyc
> tych narzekan. Nie bylo ostatecznie tak zle, najpierw z mlodym Galazka
> rzucalismy klockami w dziewczyny. Ten kto trafil w glowe dostawal premie.
> > >Wygralbym, ale te glupie dziewuchy w ogóle nie znaja sie na sporcie:
> > >od razu polecialy na skarge do pani. Cale szczescie ze zaraz szlismy na
> obiad, bo w tym kacie chyba bym z nudów umarl. Po obiedzie pani pokazala
nam
> alfabet.
> > >No ku***sko *** sprawa. Mozna sobie wszystko zapisac i potem nic
> nie trzeba pamietac. W praktyce jednak okazalo sie ze wcale nie jest to
> takie genialne.
> > >Pani pokazala nam litere to ja sobie zapisalem, no a skoro zapisalem
> > >to moglem ja zapomniec, tyle tylko ze jak juz zapomnialem to nie
> > >wiedzialem co zapisalem. Popieprzone to wszystko...
> > >
> > >Dzien drugi
> > >...wczoraj mama znów zawiozla mnie w wózku do przedszkola. Dobra by z
> niej byla baba, tylko ma slabe przyspieszenie pod górke. Mlody Galazka sie
> chwali, ze jego mama jak sie spieszy, to wyprzedza nawet rowerowców.
> > >Co tam.Gruby Artur ma jeszcze gorzej. On juz musi chodzic do
przedszkola
> piechota. Gruby Artur jest zreszta calkiem glupi. Przez cale dnie nic nie
> robi tylko zaglada dziewczynom pod sukienki. Naprawde nie wiem, co w tym
> ciekawego. Jak kiedys zajrzalem cioci Basi to zobaczylem tylko majtki.A
pod
> nie juz nie zagladalem. Zreszta jak kiedys wujek Bogus próbowal zajrzec to
> dostal od cioci po pysku. Tata mówi ze jak sie ludzie bija to zawsze
chodzi
> o pieniadze. Dziwne miejsce na przechowywanie portfela. No dobra,
> > >musze konczyc bo idzie pani, zeby zabrac mnie z kata...
> > >
> > >Dzien trzeci
> > >...i znowu siedze w przedszkolu jak ten palant, a za oknem sliczna
> > >pogoda.Juz bym tak nie narzekal, zeby chociaz pani pozwolila nam na 5
> minut wyjsc,ale NIE!Wykrzyknik Na podwórku jest bloto i sie utaplamy. Mnie sie do
> tej pory zdawalo ze to zaleta. Mieszac bloto moge godzinami, chyba
> politykiem zostane bo ostatnio slyszalem jak ktos mówil, ze cala ta
polityka
> to niezle bloto.
> > >Politykiem to bym chcial zostac jeszcze z jednego powodu. Mama
mowila,ze
> oni caly dzien nic nie robia tylko pierdza w stolek, a maja z tego kupe
> forsy. Jako ze ostatnio moje kieszonkowe uleglo nadspodziewanemu
zamrozeniu
> z okazji wylania do kibla mamy perfum zeby z butelki zrobic
> psiukawke,postanowilem z chlopakami troche podreperowac swój budzet. Mlody
> Galazka przyniósl stolek, Gruby Artur i ja objedlismy sie fasolówy i
> umówilismy sie u Grzesia lapidupy. Pierdzielismy w ten stolek caly dzien,
a
> jedyne cosmy zarobili, to Gruby Artur w tylek od swojej mamy bo tak sie
> nadal ze walnal baka z kleksem. Forsy tez zadnej nie dostalismy, tylko
> Grzesio przez tydzien musial wietrzyc pokój bo sie tam wejsc nie dalo. To
> chyba jednak tylko politycy tak potrafia. My mamy jeszcze za malo wprawy.
> Swoja droga to w tym sejmie musi byc niezly smród,
> > >jak tyle polityków w jednym miejscu. Zreszta co jakis czas slychac ze
> jest jakas smierdzaca sprawa i ze rozszedl sie smród. Sie chlopaki
> poswiecaja....
> > >No dobra, dosc tego lezakowania, trzeba sie troche pobawic...
> > >
Przemek - 14-05-04, 10:58
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Przychodzi emeryt do domu publicznego i zwoluje wszystkie te, no... pracownice.
Jak zobaczyły klienta, zaczęły się śmiac. A ten niezrażony zaczyna pokazywać:
- Ta!
- Ta!
- Ta!
- I ta!
Tym, no... pracownicom szczęki opadły, a dziadek dokończył:
- ... będą mnie wsadzać na tą!

----------------

Para w łóżku, emocje sięgają zenitu, nagle rozlega się pukanie do drzwi.
Kobieta:
- Rany boskie, to mążWykrzyknik!
Facet niewiele myśląc wskakuje pod łóżko. Po długiej chwili w absolutnej ciszy wychodzi, siada na brzegu łóżka i mówi:
- Wiesz, żono, chyba obydwoje mamy zszarpane nerwy...

----------------

Przychodzi Sztyrlic do urzędu pracy i pyta:
- Dzień dobry! Czy jest jakas praca?
- Oczywiście! Pensja 10 tys., samochód służbowy, komórka.
- Pani żartuje??Wykrzyknik
- Tak, ale pan pierwszy zaczął.

----------------

Mówi jedna blondynka do drugiej:
- Wiesz, dostałam hemoroidy.
- Tak? A gdzie?
- W d.u.p.i.e!
- Dobra! Jak ja coś fajnego kupię, to też ci nic nie powiem.

----------------

I na zakończenie:
-> www

Pozddr
Żereb - 16-05-04, 11:16
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Autentyczna rozmowa dzieci w piaskownicy:
- A mój tato ma astrę - mówi chłopczyk.
- A moja mama też - odpowiada dziewczynka.
- A mój tata ma kamerę cyferkową - chłopczyk.
- A moja mama też - dziewczynka (no i dalej jeszcze takie przechwalanki,
które tego chłopca coraz bardziej irytowały, ale w końcu usłyszałam kardynalny argument)
- A mój tata ma siusiaka.
- Moja mama też ma...
- Nie może mieć..mamusie mają pipulki...
- Ale moja mama naprawdę ma... W SZUFLADZIE....
Anonymous - 16-05-04, 13:51
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Egzamin na politologii. Do pokoju egzaminacyjnego wchodzi student.
- Proszę mi opisać sytuację polityczną w Zimbabwe.
Student myśli, myśli w końcu prosi o drugie pytanie.
- Dobrze - odpowiada profesor. - W takim razie proszę mi opisać sytuacje polityczną w Botswanie.
Przerażony student zaczyna prosić profesora o trzecie, ratunkowe pytanie.
- Jak pan sobie życzy. Proszę mi porównać sytuację polityczną Zimbabwe z sytuacją polityczną Botswany.
Przemek - 17-05-04, 12:15
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Oto sms szczeecia!! Wyslij go do 5 osob a na pewno wygrasz!! Janina Koziel wysłala i wygrala pralke "frania 2000" L.Miller wygral wybory, a G.D. Bush nie wyslal i roz.je.balo mu Pentagon!!

Pozddr
Anonymous - 18-05-04, 20:27
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
W szkole:
- Hej, ty tam, pod oknem - kiedy byl pierwszy rozbiór polski?- pyta nauczyciel
- Nie wiem.
- A w którym roku byla bitwa pod Grunwaldem?
- Nie pamietam
- To co ty wlasciwie wiesz? Jak chcesz zdac mature?
- ... Ja tu tyko kaloryfer naprawiam


Przychodzi lokaj do hrabiego i mówi:
- Hrabio, może podam obiad ?
- Bez sensu...
- To może hrabio pójdziemy na spacer ?
- Bez sensu...
- No to może opowiem zagadkę ?
- Dobra, niech będzie...
- Hrabio, co to jest: "owłosione i wchodzi do dziury?"
- Ch..j
- A nie, bo mysz Wykrzyknik!
- Mysz ?.. W cipie ?.. Bez sensu ..


Rozmowa dwóch homoseksualistów:
- Ty, sluchaj - jestes gejem?
- Jestem.
- A masz garnitur od Armaniego?
- Nie mam...
- A masz chociaz buty od Gucciego?
- Tez nie mam...
- To ty jestes zwykly pedal !


- Tu radio BBS, nadajemy wiadomości wieczorne: "Dziś rano wojska chińskie zaatakowały ogniem z moździerzy i ckm-ów pracujący spokojnie w polu radziecki traktor. Traktor odpowiedział ogniem rakietowym i odleciał w kierunku Moskwy..."


W katolickiej szkole,na lekcji biologii, pani pyta dzieci:
- Dzieci, co to jest: male, rude, z puszystym ogonkiem, skacze po drzewach i je orzeszki?
Na to wstaje jasiu:
- Na 99% wieworka, ale znajac siostre to moze byc pan Jezus.
Przemek - 19-05-04, 00:29
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Ponoć autentyczne pytania maturalne naszych posłanek Wink :

Pytania dla R. Beger na maturze z geografii:

1. Jakie miasto jest stolicą Polski?

2. Jak duży areał aktualnie posiadasz?
a) spłacony,
b) będący sprawą postępowania sądowego.

3. Na jakie kraje podzieliła się Czechosłowacja?

4. Ziemia jest?
a) kulista,
b) płaska,
c) sześcienna,
d) podobna do misia koala.

5. Czy w Polskich rzekach znajdziemy r i z?

6. Jaki jest najwyższy budynek w Warszawie, zbudowany przez Rosjan?

7. Gdzie leżą Klewki?

8. Czy ludy Leppierdolowate to rdzenna ludność Klewek?

9. Jakie miasto jest stolicą dawnego woj. poznańskiego?

10. Podaj miejsce lądowania kosmitów w Polsce.

11. Gdzie najprężniej rozwija się przemysł terrorystyczny?

12. Podaj najważniejsze węzły komunikacyjne w Polsce i korzyści z ich zablokowania.

13. W jakiej porze roku blokady są najskuteczniejsze?

14. Jak ukształtowanie terenu wpływa na wysypywanie zboża z wagonów?

15. Jaka jest ulubiona potrawa regionalna przewodniczącego Leppera i dlaczego jest nią zupa buraczana?

16. Porównaj regiony Polski pod względem hodowli koni i uprawy owsa. Wskaz niedobory i nadwyżki oraz podaj ich przyczyny.

17. Czy papież mieszka w Watykanie? Pytanie dodatkowe - Czy papież jest katolikiem?

18. Co to jest Wisła i czy jest największa rzeka w Polsce?

19. Podaj nazwę kraju, którego obywatelami są Polacy.

20. Ile stołków dalej leży Bruksela od Warszawy. Odległość podaj w Euro.

21. Czy morze Bałtyckie to:
a) morze,
b) ocean,
c) jezioro,
d) staw.

22. Co się kreci wokół Ziemi?
a) księżyc,
b) słonce,
c) cały świat.

23. Wymień dowolną krainę geograficzną w Polsce, gdzie mieszkają chronieni immunitetem poselskim przestępcy z Samoobrony.

24. Gdzie uprawia się owies?

25. W jakich miastach Polski znajdują się kopalnie cukru?

26. Jak na nazwisko miał Amerigo Vespucci, od którego imienia wzięła się nazwa kontynentu Ameryka?

Andrzej Lepper ma na imię?
a) Andrzej,
b) Władysław,
c) Franciszek,
d) Zofia.

27. Jaki jest koń?

28. Co ma koń?

29. Czy koń jest?

30. Co to jest: Po stawie pływa i kaczka się nazywa? Uzasadnij odpowiedź.

31. Kto jest największym polskim podróżnikiem i dlaczego jest nim przewodniczący Lepper?

32. Zaznacz na globusie Polski stolicę Urugwaju.

33. Zaznacz prawdziwe nazwisko:
a) Anan Kofan,
b) Kofi Anan,
c) żadna odpowiedź nie jest poprawna.

34. Czy ma pani stringi czerwone?
a) mam,
b) ukradli,
c) ściągnęli.

--------------------------------------------------------

Pytania dla D. Hojarskiej na maturze z języka polskiego:

1. Andrzej Lepper - romantyk czy pozytywista? Uzasadnij swój wybór z wykorzystaniem "Chłopów" Reymonta.

2. "Wszystkie dzieci nasze są" - Majka Jeżowska. Twój pogląd na sprawy antykoncepcji i demograficznego boom'u.

3. "Mydło lubi zabawę..." Twoje przemyślenia na temat homoseksualizmu w literaturze polskiej i światowej.

4. Zinterpretuj wiersz Jerzego Ushatego - "Kfiotki kurna dla ciebie mom".

5. Motyw murzyna w literaturze staropolskiej.

6. Osama Bin Laden - romantyk czy pozytywista?

7. I am not a girl, not yet a woman - odnieś się do słów Britney Spears na przykładzie utworów literackich róznych epok.

8. Twoje refleksje nad fenomenem telefonii komórkowej w literaturze starożytnej i średniowieczu.

9. Analiza i interpretacja tekstu jednego z wybranych utworów zespołu muzycznego "PEJA"
10. Komisja śledcza - współczesny teatr absurdu czy miejsce krzewienia mowy oratorskiej?

11. Pudzianowski - Herkules naszych czasów. Odnieś jego osiągnięcia (dźwiganie ciężarówki na barana, podnoszenie walizek wypełnionych bardzo ciężką kupą, rzut fortepianem na odległość) do osiągnięć mitycznego Herkulesa.

12. "Marność nad marnościami..." - prawdy zawarte w "Księdze Koheleta" oraz w "Lamencie Świętokrzyskim" uczyń podstawą do rozważań na temat przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

13. "Lubię seks jak koń owies...", "Pana Anana Kofana..." R. Begger. Ukaż rozwój języka polskiego od "Bogurodzicy" do "Mironczarni". Czy człowiekowi XXI w. wolno łamać zasady lingwistyczne?

14. "Pionowe korytarze i rozmieszczenie toalet jako wyraz metafizycznego niepokoju współczesnej poetki awangardowej. Omów odwołania do tych motywów w literaturze i sztuce od starożytności po Młodą Polskę."

Za komentarzem na forum Onet.pl

Pozddr
Żereb - 19-05-04, 09:57
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Mama wysłała córeczkę do sklepu ,aby kupiła jej nowy biustonosz
Córeczka biegnie, biegnie ,podskakuje, aby się nie przewrócić.
Wywróciła się. Myśli:
-Co ja miałam kupić "aaa listonosz"
Pobiegła do sklepu i mówi:
-Poproszę listonosza
Pani ekspedienta jej odpowiada:
-Dziecko listonosza to na poczcie znajdziesz
Pobiegła na pocztę i mówi do pani kasjerki ,siedzącej w okienku kasowym:
-Poproszę listonosza
Ona jej odpowiada:
-Dziecko my tu ich mamy ze dwudziestu
-To poproszę jednego, żeby dobrze na mamusi leżał
Anonymous - 19-05-04, 21:59
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Zasypaną śniegiem tajgą jadą saniami: Rosjanin, Polak, Niemiec i Amerykanin. Nagle do sań doskakuje stado głodnych wilków. Już mają ich dopaść, lecz Ruski wyrzuca Niemca. Wilki rozszarpują go, jednak po chwili znowu znajdują się przy saniach. Wtedy Rosjanin wyrzuca Amerykanina. Wilki rozszarpują nieszczęśnika, lecz znowu znajdują się przy saniach. Wtedy Rosjanin wyjmuje strzelbę i strzela do stada. Po chwili Polak pyta:
- Dlaczego od razu ich nie zastrzeliłeś?
Ruski wyjmuje butelkę wódki.
- Coś ty!? Pół litra na czterech?!

Wysłany 22:01 19.05.04:

Po koncercie do gwiazdy rocka pochodzi dzieciak.
- Jestem łowcą autografów. Dasz mi swój podpis?
- Jasne, mały, ale skoro zbierasz autografy, powinieneś mieć do tego specjalny zeszyt.
- Mam taki! Jak wrócę do domu, to sobie przepiszę!

Wysłany 22:07 19.05.04:

Zorganizowano konkurs na degustację alkoholu. Pierwszy wystartował zawodnik z Niemiec. Dostaje piwo, próbuje i po chwili mówi:
- Piwo jasne... warzone w południowej Bawarii... hmmm... z chmielu zebranego w 1998 roku.
Oklaski, wiwat. Jako następny do testu podchodzi zawodnik z Francji, któremu jurorzy dali do rozpoznania wino. Zaczyna degustować i mówi:
- Wino czerwone... rocznik 78, może 79... wyprodukowane w okolicach Bordeaux.
Trzeci do konkursu staje za wodnik z Polski. Sędziowie chcieli niego zakpić i dali mu bimber. Polak wychylił kieliszek i mówi:
- Żytnia.
Na to sędziowie:
- Chyba się pomyliłeś...
- Chwilunia, chwilunia. Żytnia 28, mieszkania 17.

Wysłany 22:12 19.05.04:

Facet przychodzi do baru z małą małpką na ramieniu i zamawia drinka. Po chwili małpka zaczyna skakać po całym barze, podkrada oliwki z baru i je zjada, potem bierze pokrojone cytryny i je również pałaszuje. Zaraz potem wskakuje na stół bilardowy, bierze jedną bilę i ku zdumieniu wszystkich - połyka ją. Barman krzyczy do faceta:
- Widział pan, co zrobiła pańska małpa?!
- Nie, co?
- Właśnie zjadła jedną bilę z mojego stołu bilardowego!
- To mnie nie dziwi. Ona je wszystko w zasięgu jej wzroku. Przepraszam za moją małpkę, zapłacę za wszystko.
Facet kończy drinka, płaci i wychodzi z małpką. Dwa tygodnie później znów przychodzi do baru z małpką na ramieniu, zamawia drinka a małpa zaczyna znowu hasać po barze. Kiedy facet kończy drinka, małpka znajduje wisienkę na talerzyku. Bierze ją, wsadza sobie w tyłek, wyjmuje, a następnie zjada. Barman jest wyraźnie zdegustowany:
- Widział pan, co zrobiła tym razem?!
- Nie, co?
- Wzięła wisienkę, wsadziła sobie w tyłek i zjadła!
- To mnie nie dziwi, ona je wszystko w zasięgu wzroku. Ale odkąd połknęła bilę, najpierw wszystko mierzy.
Przemek - 20-05-04, 12:21
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
To musiało się tu znaleźć:

Kod:
Po telefon na kartę tylko z dowodem tożsamości

"Gazeta Prawna": Kupując telefon komórkowy na kartę, trzeba będzie przedstawić dowód tożsamości.

Takie rozwiązanie przewiduje rządowy projekt nowego prawa telekomunikacyjnego. Dzięki temu operatorzy sieci komórkowych będą mogli wymieniać się informacjami o nierzetelnych klientach. Klient miałby z kolei prawo do zachowania numeru mimo zmiany operatora.

Wymóg posiadania dowodu przy zakupie telefonu w systemie przedpłacopnym - tak zwany pre-paid - wprowadzono również na żądanie służb specjalnych i MSWiA. Ich zdaniem telefony te często są wykorzystywane przy popełnianiu przestęptw.

Rząd jest natomiast przeciwny poselskiej poprawce, która zakłada, że świadczenie usług o podwyższonej opłacie - na przykład na numery 0 700 - byłoby możliwe jedynie po zawarciu odrębnej umowy. Miałoby to rozwiązać problem tak zwanych dialera - przełączania na niechciane strony podczas korzystania z internetu.


za Onet.pl.

A teraz jako dowcip właściwy jeden z komentarzy:

------------------------------------------------------

Dla tych, którzy jeszcze nie znają...do tego zmierzamy

[operator]: Dziękujemy, że wybrał pan naszą pizzerię. Czy mogę prosić o pański numer pesel?
[klient]: Dzień dobry. Chciałbym złożyć zamówienie.
[o]: Czy mogę najpierw prosić pański numer pesel?
[k]: Mój pesel, tak.... już ...chwileczkę...to jest 21052031412.
[o]: Dziękuję, panie Nowak. Widzę, że mieszka pan przy ulicy Żytniej 14, a pański numer telefonu to 56320302. Numer telefonu w pańskim biurze to 54356326 a numer pańskiej komórki to 88234924. Z którego numeru pan dzwoni?
[k]: Co? Dzwonię z domu. Skąd pan ma te wszystkie informacje?
[o]: Jesteśmy podłączeni do systemu, proszę pana.
[k]: (wzdychając) A... tak... Chciałbym zamówić dwa razy waszą Pizza Samo Mięcho.
[o]: To chyba nie jest dobry pomysł, proszę pana.
[k]: Co pan ma na myśli?
[o]: Proszę pana, w pańskiej kartotece medycznej pisze, że ma pan za wysokie ciśnienie i ekstremalnie wysoki poziom cholesterolu. Twój Narodowy Opiekun Zdrowia nie zezwoli na takie niezdrowe zamówienie.
[k]: Cholera. To co pan proponuje?
[o]: Może pan spróbować naszej niskotłuszczowej Pizzy Sojowej. Z pewnością panu zasmakuje.
[k]: Czemu pan sądzi, że mi to zasmakuje?
[o]: Wypożyczał pan w zeszłym tygodniu " Sojowe przepisy kulinarne" z biblioteki, dlatego właśnie to panu zasugerowałem.
[k]: Ok, ok. Proszę więc dwie rodzinne. Zaraz podam panu numer karty kredytowej.
[o]: Obawiam się, że będzie pan musiał zapłacić gotówką, bo przekroczył pan limit na koncie karty kredytowej.
[k]: No to skoczę do banku tu obok i przyniosę gotówkę zanim wasz kierowca dostarczy pizzę.
[o] : Pańskie konto czekowe, również jest już wyczerpane.
[k]: Nieważne. Po prostu przyślijcie pizzę, mam już gotówkę gotową. Jak długo to zajmie ?
[o]: Obawiam się, że około 45 minut, gdyż mamy teraz dużo zamówień. Chyba, że jeśli chce pan jechać po gotówkę, to po drodze sam pan podjedzie po zamówienie. Jednakże wożenie pizzy motocyklem może być ryzykowne.
[k]: Skąd u diabła pan wie, że jeżdżę na motorze?!
[o]: Pisze tutaj, że oczekuje się na pana pierwszą wpłatę na samochód. Ale motocykl ma pan już spłacony.
[k]: ********** ******** *******
[o]: Radzę uważać co pan mówi. Ma pan juz przecież kolegium za obrażenie policjanta w lipcu 2006 roku.
[k]: (Zamilkł)
[o]: Czy chce pan coś jeszcze?
[k]: Tak, mam kupon na darmowe dwa litry coli.
[o]: Przykro mi, proszę pana, ale nasz regulamin zabrania podawania coli cukrzykom.....

------------------------------------------------------

Pozddr
Anonymous - 20-05-04, 16:12
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Do sklepu zoologicznego przychodzi klient, żeby kupić prezent dla żony. Już ma wychodzić, kiedy wzywa go głos z zaplecza:
- Hej, koleś, chodę tu...
Wchodzi i widzi ogromną papugę.
- Może mnie kupisz?
Gość pyta właściciela o cenę. Drogo: tysiąc złotych, ale za to papuga potrafi mówić w siedmiu językach. Facet decyduje się na kupno, choć wie, że papuga nie ma nóg.
- To jak ona utrzymuje się na gałęzi?
Właściciel podnosi pióra papugi i pokazuje, że ma ona członka owiniętego wokół gałęzi.
- To zadziwiające.
Zabiera ją jednak do domu i wręcza żonie.
Mija kilka tygodni. Pewnego popołudnia facet siedzi na kanapie i słyszy papugę:
- Hej, koleś...
- Tak?
- Tu dzieje się coś, o czym powinieneś wiedzieć.
- Tak?
- Codziennie, gdy wychodzisz do pracy, ktoś puka do drzwi, a twoja żona otwiera mu w samej bielięnie i szlafroku.
- Cooo?
- Potem ten facet przyprowadza twoją żonę za rękę tutaj, na tę kanapę, tuż pod moją klatkę i zaczyna zdejmować z niej szlafrok.
- I co, i co potem?!
- Zrywa z niej bieliznę, a ona z niego spodnie i zaczynają się całować, dokładnie tutaj, na tej kanapie, pod moją klatką!
- Cholera i co dalej?
- Nie wiem, bo zawsze spadam z tej pieprzonej gałęzi...


Siedzi facet nad rzeką i łowi ryby. Słyszy najpierw cicho, potem coraz głośniej niosący się po wodzie i ciągle powtarzający okrzyk ,,Pierdol się...''. Po chwili widzi płynący kajak. W kajaku siedzi gość i ostro wiosłuje. Z bliska widać, że nie używa wioseł, ale dwóch wielkich patelni. Wędkarz myśli, myśli, a potem krzyczy do niego:
- Panie, a nie łatwiej byłoby wiosłami?
- Pierdol się!


Pewien facet wciąż słyszy głos, który mówi mu:
- Jedę do Las Vegas, jedę do Las Vegas.
W końcu ulega: kupuje bilet i leci. Na miejscu ten sam głos podszeptuje:
- Idę do kasyna, idę do kasyna.
Idzie. Tam znowu głos mu podpowiada:
- Zagraj w ruletkę, zagraj w ruletkę.
Mężczyzna podchodzi do stołu i słyszy:
- Postaw całą kasę na czerwoną szóstkę, na czerwoną szóstkę!
Facet stawia cały swój majątek na czerwoną szóstkę i czeka. Koło ruletki zatrzymuje się z kulką na czarnej piętnastce, wtedy głos odzywa się ponownie:
- Qrwa, a to pech.


Facet stoi przed szpitalem i woła do żony:
- Urodziło się?
- Urodziło!
- Chłopiec czy dziewczynka?
- Chłopiec!
- A do kogo podobny?
- Nie znasz!


Dzwoni przyjaciółka do przyjaciółki
i pyta:
- Słuchaj, mój mąż wziął stówę i powiedział, że idzie na dziwki. Nie było go u ciebie?


Jedzie chłop furmanką z sianem poboczem autostrady. Nagle wyprzedza go motocyklista bez głowy. I jeszcze jeden. I kolejny. I następny. Chłop drapie się w głowę, spogląda na babę i mówi:
- Stara, wrzuć tę kosę gdzieś na górę.


Mąż zabrał żonę na pierwszą w jej życiu partię golfa. Pierwsze uderzenie żony i piłka rozbija okno domku stojącego obok pola . Mąż trochę się zdenerwował:
- Mówiłem, żebyś uważała, a teraz trzeba
będzie tam iść, przepraszać i może nawet
zapłacić.
Idą do domku i pukają do drzwi. Miły głos mężczyzny zaprasza do środka. Wchodzą. Rozbite szkło, zniszczona stara waza i siedzący na kanapie facet.
- Czy to wy zbiliście szybę?
- Przepraszamy bardzo.
- Właściwie to nie ma za co. Jestem dżinem, który był uwięziony w tej wazie kilkaset lat.
Teraz powinienem spełnić trzy życzenia. Nie obrazicie się, jak spełnię wam po jednym, sam zostawiając sobie jedno na koniec?
- Nie, tak jest świetnie - mówi mąż. - Chciałbym dostawać milion dolarów co roku.
- Nie ma problemu. Do tego gwarantuję, że będziesz bardzo długo żył. A ty, młoda kobieto?
- Chciałabym mieć ogromny dom w każdym państwie. Z najlepszą służbą na świecie.
- Mówisz, masz - odpowiada dżin - Do tego obiecuję ci, że do żadnego z nich nikt się nigdy nie włamie.
- A jakie jest twoje życzenie, dżinie? - pyta małżeństwo.
- Ponieważ tak długo byłem uwięziony, nie marzę o niczym innym, jak o seksie z tobą
- zwraca się do kobiety.
- I co ty na to, kochanie? - pyta mąż.
- Mamy tyle kasy i domy... Ja się zgadzam.
Ţona kolesia idzie z dżinem na pięterko... Całe popołudnie kochają się. Dżin jest wręcz nienasycony. Po czterech godzinach nieustannego seksu dżin złazi z kobiety, patrzy jej prosto w oczy i pyta:
- W jakim wieku jesteście?
- Oboje mamy po 35 lat.
- Pieprzysz... 35 lat i wierzycie w dżina?!
Żereb - 22-05-04, 10:08
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Senator K. będąc na dorocznym zjeździe swojej partii, poznał piękną i inteligentną kobietę.
Tegoż samego wieczora zaprosił ją do swego pokoju, gdzie ponadto stwierdził, że zaletom umysłu w niczym nie ustępuje boskie ciało owej pani.
Niestety zauroczony pan senator, mimo starań jej i swoich - nie stanął na wysokości zadania. Nazywając rzeczy po imieniu, panu K. przez cały wieczór "to" wisiało jak szmata na kiju!

Po przyjeździe do domu i wieczornym prysznicu pan K. wchodzi do sypialni. Widzi tam swą żonę w wymiętym szlafroku, w papilotach, zajadającą - mlaskając głośno - jakieś czekoladki.
Do tego zielona maseczka na twarzy...
I wtedy pan K. stwierdził coś dziwnego. Poczuł nagle że doznaje ogromnego wzwodu.
Totalnie zaskoczony spojrzał wściekle na dół i warknął cicho przez zęby:
- Ty prymitywny, wredny sk*rwysynu! Dzięki tobie już wiem dlaczego ludzie wymyślili przezwisko TY CH*JU!
Sikor - 22-05-04, 15:57
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Zajączek złowił złotą rybkę. Rybka jak to rybka: Wypuść mnie a spełnie twe 3 życzenia. Zajączek myśli i wypala: Chcę żeby te trzy życzenia dostał niedźwiedź jak sie przebudzi na wiosnę. Rybka nie kryła zdziwienia, ale cóz klient nasz pan. Minał miesic, niedźwedź budzi się w swej gawrze, przeciąga i mruczy: Sto chu.jów w dupe i kotwica w plecy, żeby tej wiosny była ładna pogoda........
Przemek - 22-05-04, 16:12
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
"Klan", odcinek 5263 z roku 2010

W El-medzie powstaje night club. Grażynka zaczyna się puszczać z doktorem Koziełło, co bulwersuje Pawła . Powiadamia o tym Rysia a on wyrzuca Grażynkę z domu. Grażynka w podziemiach El-medu zakłada klub towarzyski "Pod Grażyną" i rozdaje ulotki reklamowe starym dziadkom. Ulotka dociera także do Władzia który posyła tam ciocię Stasię na naukę nowych sztuczek. Ola zachodzi w ciążę z Kacprem on jednak okazuje się gejem, a Ola ma ciążę trojaczą.
Kacper nawiązuje łatwy kontakt z Danielem który dzięki Kacprowi odzyskuje sens życia po stracie Agaty.
Daniel i Kacper jadą razem do Berlina na paradę miłości. Pani Surmacz stęskniona za macierzyństwem postanawia zajść w ciążę jednak dochodzi do wniosku, że po Kozielle dziecko może mieć Downa. Postanawia mieć dziecko z Darkiem żeby było tak samo udane jak Anulka. Uwodzi go i zachodzi z nim w ciążę.
Agnieszka dalej nie może wybrać między Stiepanem a jego synem, jednak między Agnieszką a Mikołajem wyrasta romans. Olka zazdrosna o dwóch facetów przy siostrze dzwoni do Stiepana i mówi mu co się święci ten wraca z wojny w Iraku i zarąbuje swojego syna siekierą.
Na Sadybie organizują bibę rodzinną ,lecz Osama bin Laden zaczaja się w krzakach na Michała, który zaszedł mu za skórę buszując w meczach. Bin Laden wysadza Sadybę w powietrze. Każdy z klanu rodzinnego trafia do szpitala z urwaną kończyną........

"Klan", odcinek 34278 z roku 2030

Europa szaleje za Olą Lubicz. W poprzednim odcinku Ola dziesiąty raz z rzędu wygrała Eurowizję piosenką "Listonosz potrzebny od zaraz". Paweł Lubicz kupił pewną znaną zachodnią firmę farmaceutyczną i teraz jest właścicielem światowego potentata "Smith Klajn-Lubiczam". Stary Władysław zupełnie zapomniał o Alzhaimerze i jest rekordzistą świata w zapamiętywaniu scenariuszy brazylijskich telenowel. Pani Stanisława zbiła majątek na unikalnej mieszance uzbeckiej herbaty i kazaskiego paliwa rakietowego "Ałma-Ata Czaj". Siostra Dorota prowadzi na TV Trwam5 popularny, oglądany na całym świecie talk-show "The Sister Dorota Show". Wypromowane przez nią habity zakonne sprzedają się jak świeże bułeczki. Rysio jest już na emeryturze. Brał udział w pierwszej misji na Marsa "Mars Taxi 2020" i jako pierwszy człowiek stanął na Czerwonej Planecie, mówiąc słynne słowa: "To mały krok dla człowieka, a dla ludzkości rzecz tak wspaniała jak obiady Grażynki".

za komentarzem z forum Onet.pl

Pozddr
Żereb - 23-05-04, 11:40
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Z joemonstera :

Mówię do mojego kumpla z pracy :
- Tomaszek ... mam idea .. w sobotę po szkoleniu bierzemy Mattiego i wpadacie do mnie browara. Żona i kot na działce będą. Chata wolna ...
Tomaszek na to :
- Niezła myśl. Warta przemyślenia. Tylko co ja z moją żoną zrobię ? Wiem .. muszę się z nią pokłócić ... zaraz jej wyślę sms-a żeby grunt przygotować ...
Anonymous - 25-05-04, 16:37
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
A teraz test na inteligencję:
Niemowa chce kupić szczoteczkę do zebów. Wchodzi do sklepu, wyszczerza zęby i wykonuje ruchy imitujące mycie zebów. Sprzedawcy udaje się go zrozumieć i sprzedaje mu szczoteczkę.

Następnie do sklepu wchodzi ślepiec, który chciałby kupić okulary słoneczne. Jak powinien to wyrazić, żeby sprzedawca go zrozumiał?
(odpowiedz nizej Uśmiech... )





































Po prostu powinien powiedziec: 'Poprosze okulary przeciwsloneczne' Uśmiech... Okularnik

-----------------

Przychodzi Jaś do mamy i mówi:
-Mamusiu dzieci się ze mnie śmieją i mówią że dużo jem!
Na to mama:
-Nie jesz dużo Jasiu, a teraz idź szybko do łazienki bo zupka w wannie stygnie.
Sikor - 25-05-04, 18:38
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Przychodzi niemowa do kissoku i kombinuje jakby tu kupić kondomy. W końcu wyciąga pałe, kładzie na ladzie i obok kładzie stówe. Sprzedawca patrzy n niego, na banknot na fiuta, po czym wyciaga swojego bierze stówe i :
Wygrałem!WykrzyknikWykrzyknik!
Żereb - 26-05-04, 11:26
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Tramwaj. Stoi baba z torbami a obok niej Murzyn. Tramwaj rusza, Murzyn traci rownowage i wpada na babe. Murzyn: Sorry Baba: U nas, w cywilizowanym kraju mowi sie "przepraszam" Murzyn (po chwili, lamana polszczyzna): A nas w niecywilizowanym kraju takie stare grube kobiety sie zjada.
Przemek - 26-05-04, 15:57
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Minister Zdrowia ostrzega przed nadchodzącym okresem wzmożonej zachorowalności na następujące jednostki chorobowe:

Syndrom Chronicznego Braku Czasu
Nawałnica Naukowa
Kseroza Natręctw

(Ministerstwo zdrowia informuje, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie refunduje leczenia ww. jednostek chorobowych)

Grupą podwyższonego ryzyka są ludzie w wieku ok. 19 – 24 lata. Grupą najbardziej narażoną na zakażenie są osoby studiujące. Najwięcej zachorowań odnotowuje się na przełomie maja i czerwca. U osób słabszych może następować nawrót choroby w okresie ok. 3 miesięcy od pierwszego zachorowania.

Naukowcy nie odkryli jeszcze przyczyn choroby. Fakt, że choroba przybiera postać epidemii wśród młodzieży studiującej daje podstawę do podejrzeń, że źródłem ww. chorób są bakterie i inne drobnoustroje znajdujące się w podręcznikach akademickich. Czerwiec i wrzesień są miesiącami, gdy studenci maja intensywny kontakt ww. podręcznikami i czas ten zbiega się z okresem wzmożonej aktywności choroby.

Literatura naukowa odnotowała przypadki osób całkowicie odpornych na działanie choroby. Podejrzewa się, że odporność nabywa się dzięki systematycznemu, rozłożonemu w czasie kontaktowi z potencjalnym źródłem choroby (jednorazowy kontakt, jest wtedy stosunkowo krótkotrwały). Zachowania takie są jednak niezwykle rzadko spotykane, wiec weryfikacja tej hipotezy jest bardzo trudna.

Dotychczasowe znane środki potrafią jedynie łagodzić przebieg choroby. Najbardziej rozpowszechniona terapia kofeinowa jest jednak krótkotrwała w skutkach, oraz dodatkowo przyczynia się do zachorowań na Bezsennicę Złośliwą. Jako, że nie powstała dotychczas szczepionka, a środki łagodzące nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, jedyną znana i skuteczna metoda jest całkowite unikanie potencjalny źródeł zakażenia. Minister zdrowia zaleca wiec studentom odpoczynek, unikanie miejsc takich jak biblioteki, czytelnie. Prosi również wykładowców uczelni wyższych o zaniechanie działań mogących sprzyjać rozwojowi epidemii (organizacja tzw. egzaminów oraz zaliczeń).

Za JoeMonster

Pozddr
Hans - 30-05-04, 14:02
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Jedzie facet motorówką,podjeżdza pod krawężnik i pyta latarni
-która godzina
ta wyjmuje termometr i odpowiada
-dziś środa
-dziękuje już trafię


Siedzi gość w pokoju i słyszy tupot wyglada przez okno a tam droga biegnie do lasu.
Anonymous - 30-05-04, 14:34
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Siedzi gość w pokoju i słyszy tupot wyglada przez okno a tam zbieg okoliczności. Suszę zęby
Anonymous - 31-05-04, 18:07
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Jeden gosciu zalatwil sobie w pracy trawke i chcial sprobowac pierwszy raz
jak to jest.
Wrocil do domu. Dzieci na podworku, zona robi kolacje. Wszedl do lazienki i
zapalil.
Zaciagnal sie. Ale super! Ciemno, jasno. Znow sie zaciagnal i znow mu sie
zrobilo ciemno i jasno.
Zaciagnal sie ponownie, ale bomba, ciemno - jasno.
Pukanie do drzwi lazienki:
- Co ty tam tak dlugo robisz?
- Jak to co? Gole sie.
- Trzy dni?



Lew oglosil wszystkim zwierzetom ze za trzy dni bedzie koniec swiata i
proponuje aby po uzywac sobie do woli.
Zyrafa podchodzi do slonia i pyta czy chcialby z nia sie zabawic?
-Czemu nie?
W pewnym momencie zadaje pytanie:
-Sloniu za trzy dni koniec swiata a ty to robisz w prezerwatywie?
- Przepraszam zapomnialem ze waz robi mi laske!



Tata kupil Jasiowi kolejke. Siedzi sobie spokojnie, czyta gazete, a Jasiu bawi sie w pokoju obok. Nagle slychac
- Wsiadac kur......, szybciej!
Za chwilke znowu podobnie
- Szybciej, bo nie ma czasu!Wykrzyknik Szybciej do cholery
Tata nie wytrzymuje i wola
-Za to, ze przeklinasz to przez godzine nie wolno dotknac ci kolejki. Mija pol godziny, mija godzina i nagle Jasiu wrzeszczy
- Wsiadac kur......! szybciej, bo przez tego debila mamy godzine spoznienia.


W przepelnionym tramwaju siedzi blady, siny wymeczony student. Pod oczami
sine cienie, przez lewa reke przewieszony plaszcz.
Wsiada staruszka. Student ustepuje jej miejsca i lapie sie uchwytu.
Staruszka siada, ale zaniepokojona przyglada sie studentowi:
- Przepraszam, mlody czlowieku! To bardzo ladnie ze zrobil mi pan miejsce,
ale pan tak blado wyglada. Moze pan chory? Moze... niech lepiej pan siada.
Nie jest panu slabo?
- Alez nie, Niech pani siedzi. Ja tylko, widzi pani, jade na egzamin, a
cala noc sie uczylem bo mam srednia 4,6 i chce ja utrzymac.
- No to moze da mi pan chociaz ten plaszcz do potrzymania?
- A, nie moge! Zreszta to nie jest plaszcz. To kolega. On ma srednia 5.0.
RedDevil - 01-06-04, 14:50
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Nastrojowy wieczór, on i ona na kanapie.
Ona pyta:
-Kochasz mnie?Pytajnik
On:
-Kocham....
Ona:
-A ożenisz się ze mnąPytajnik?
On:
-Nie zmieniaj tematu...
Przemek - 02-06-04, 08:13
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
"Klan", odcinek 5675

Ola wychodzi za Stiepana. To jej wielka miłość, tak jak kiedyś Krysi i Agnieszki. Paweł Lubicz Junior (dla niewtajemniczonych: syn Krystyny i Pawła Seniora) prosi o rękę Anulkę, córkę Wiesi. Ona się nie zgadza, bo jest w ciąży z Jasiem Rafalskim (synkiem Beaty). Małgosia, siostra Jasia, nie może się zdecydować: Władziu czy Antoś? Prawdę mówiąc, nie wie który jest który, i z rozpaczy wychodzi za Pawełka Juniora, chociaż wie że będzie z nim nieszczęśliwa. Agnieszka chce popełnić samobójstwo, bo mimo że ciągle jest żoną Koli, kocha Stiepana. Na szczęście Kola ją ratuje, a wtedy ona zdaje sobie sprawę, że zawsze kochała Kolę. Są szczęśliwi. Monika znowu próbuje swoich sił jako projektantka mody. Współpracując z Surmaczową, szyją suknię ślubną dla pani Stanisławy, która wychodzi za dziadka Władysława. Na ich weselu wszyscy delektują się czajem, a Grażynka sprawdza czy wszyscy mają czyste rączki. Niebawem wychodzi na jaw, że to jej życiowa pasja, i zostaje Ministrem Czystych Łapek. Rysiu jest zazdrosny, bo razem z ową panią minister pracuje zabójczo przystojny ambasador Hiszpanii. Wkrótce jednak znajduje pocieszenie w ramionach Basi Rafalskiej. Za to Piotr Rafalski startuje do Parlamentu Europejskiego. Razem z panią Stenią zakładają firmę Strucel and Company, której wspomniana pani Stenia jest prezeską. Dziadek Władysław, odmłodniały przez małżeństwo z panią Stasią i orzeźwiony czajem, wyzdrowiał z Alzhaimera i razem z panem Januszem zgłosili się (i wygrali) kolejną edycję Baru. Wspomniany pan Janusz jest szczęśliwy, ponieważ siostra Dorota zrzuciła dla niego habit. Za wygrane pieniądze urządzą huczny ślub i wesele. Monika i Surmaczowa zajmą się ślubnymi strojami.
cdn…

Pozddr
Żereb - 02-06-04, 10:32
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
TFU, PIEPRZONY MATIZ

Wpada facet do baru,
zamawia kufel browaru,

po kuflu drugi i trzeci,
a piana z pyska leci.

Facet zaczyna być pijany
i krzyczy "Matiz jeb*y".

Kelner się pyta:"Kolego,
Czy coś Ci stało się złego?"

Ten wypłakuje się srodze...
"Miałem przygodę na drodze.

Jechałem TIR’em w Głogowskiem,
zaklinowałem pod mostem.

Stoję tak jak idiota
I czekam, jak na Godota...

Modlę się, kładę się krzyżem,
podjeżdża facet Matizem...

Widzi, że minę mam marną..
"Pomogę lecz nie za darmo!"

Pomogę wyjechać TIR’owi,
w zamian laskę pan zrobi.

Tak tym mnie facet rozbawił,
Więc mówię, że nie ma sprawy.

No i panie kelnerze,
choć widzę - oczom nie wierzę.

Facet linkę zaczepił,
wcisnął pedał do dechy,

myślę-pójdzie mu w pięty,
a tu TIR wyciągnięty.

Ja dalej oczom nie wierzę,
a facet-płać panie szoferze! "



Z www

Wysłany 14:56 04-06-04:

"Od przedszkola do Opola":

- Pan Prowadzący : Masz jakieś zwierzątko?
- Dziecko : Mam, kotka
- PP : A jak sie nazywa?
- D : Nie nazywa sie
- PP : Jak to sie nie nazywa, musi sie jakos nazywać...
- D : No nie nazywa się
- PP : Niemożliwe, a jak tatus na niego mówi?
- D : Siersciuch jebany......

Wysłany 9:48 05-06-04:

Dzwoni telefon na komendzie:
- Ratunku! Tu matka przełożona od Urszulanek! W naszym klasztorze zdarzył się gwałt!
- Rety, a kto został zgwałcony?!
- Listonosz...

Wysłany 9:51 05-06-04:

Pewien nadworny poeta wymawiał taki słowa które było trudno przetłumaczyć nawet najlepszym tłumaczom. Pisał np. "A sh!t going around me". Pewnego dnia dostał zaproszenie na dwór królowej. Królowa osobiście pofatygowała się po niego swoją piękną karocą zaprzęgniętą w 6 koni. Jak to później poeta pisał "jeden miał katar kiszek". Jadą sobie pięknymi wąwozami, królowa słucha pięknych słów poety... Nagle koniowi odezwał się problem "kataru kiszek" i zabrzmiał potężny odgłos - pryyt!! Królowej było wstyd, że to jej piękne konie tak się zachowały przy jakże wielkim artyście. Królowa aby naprawić jakoś ten incydent powiedziała:
- Przepraszam.
Na to poeta:
- A nic nieszkodzi, myslałem że to koń...

Wysłany 9:53 05-06-04:

Kiedy pięcioletnia córeczka zaczęła wypytywać mamę o to skąd się wzięła na świecie, ta delikatnie jej opowiedziała. Po paru dniach dziewczynka dalej zafascynowana nowo zdobyta wiedzą pyta mamę:
- A więc nasionko tatusia zapładnia jajeczko u mamy i mama nosi dziecko w w brzuszku?
- Właśnie tak to jest, kochanie - odpowiada mama.
- Ale jak nasionko dostaje się tam? - pyta córeczka - Czy mamusia je połyka?
Mama odpowiada:
- Tylko wtedy gdy chcę nową sukienkę...

Wysłany 9:55 05-06-04:

Było sobie małżeństwo. On pracował ona prowadziła dom.
Jako że trochę już po ślubie tak więc miłość zastąpiło przyzwyczajenie Któregoś dnia żona zagadała do męża siedzącego przed telewizorem po pracy:
- Stefan, ty mnie już chyba nie kochasz!
- Kocham, jasne że kocham...
- Akurat!
Na następny dzień to samo, i na następny znów.
Aż któregoś dnia nie wytrzymała i wybuchła:
- Stefan, ty mnie już nie kochasz!
- Dlaczego tak sądzisz żabciu?
- Ten Stachu spod piątki to musi kochać tą swoją Gienkę, wiesz on wczoraj ją zabrał do najdroższej restauracji w mieście!
- Ja Cię kocham bardziej żabciu...
- To udowodnij to wreszcie!!
- Dobrze, to w takim razie zabiorę Cię kochanie w jeszcze droższe miejsce, dobrze?
- Oj, Stefciu jesteś kochany, już idę się zrobić na bóstwo...
- Żabciu, nie trzeba, jedziemy tylko zatankować...

Wysłany 9:56 05-06-04:

Idzie dwóch pijanych, z tym że jeden jest zwłaszcza bardziej. Ten bardziej pijany mówi:
- Kazziu, poszeekaj. Odlejmy szię.
- No dobra, to lejmy.
- Kazzzziu, ale wyjmij mnie fujarę, bo nie mogę znaleśśść.
No to ten grzebie, grzebie mu w gaciach i nie może jakoś znaleźć, więc pomyślał, że zrobi kawał i wyjął z kieszeni ogórka, przystawił koledze i mówi:
- No już wyjąłem. Lej!
Gość leje i leje. Wreszcie skończył. Mniej pijany mówi:
- A teraz ci go urwę! Patrz! Mam go w ręce!
- Aha!
- No i jak, co czujesz?
- No, mam pełno krwi w butach...
Anonymous - 07-06-04, 14:32
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Gosć chciał rozweselić żonę przeżywajaca własnie TE Dni zadajac jej pytanie: "Ile kobiet, ze stresem przedmiesiaczkowym, jest potrzebnych by wymienić przepalona żarówkę?" powiedz żony brzmiała:
- Jedna! Tylko jedna! A wiesz DLACZEGO? Ponieważ jest jeszcze ktos w tym domu, kto wie JAK wymienić przepalona zarówkę! Wy, mężczyzni byscie się nawet nie zorientowali, że jest PRZEPALONA! Siedzielibyscie w ciemnosciach TRZY DNI, zanim bycie zrozumieli co K.URWA jest nie tak! A jesli to już zrozumiecie, to nie jestescie w stanie znalezć w domu zapasowej żarówki, pomimo tego, że od 17 lat sa ZAWSZE w tej samej szafce! A jeżeli już stałby się CUD i w jakis niewytłumaczalny sposób znajdziecie w końcu te p.ierdolone żarówki, to przez dwa jebane dni problemem nie do pokonania będzie POSTAWIENIE KRZESŁA pod żyrandolem i WYMIENIENIE tej P.IERDOLONEJ ŻARÓWKI. Kolejne DWA kurewskie dni zajmie wam ODSTAWIENIE tego j.ebanego KRZESŁA z powrotem na miejsce! A w miejscu gdzie stało, i tak na podłodze zostanie p.ierdolony, PUSTY, ZGNIECIONY KARTONIK po wkręconej, nowej żarówce bo wy nigdy k.urwa NIE POTRAFICIE po sobie posprzatać! Gdyby nie my, to byscie do usranej smierci brnęli po pachy w smieciach, i dopiero gdyby zginał wam P.IERDOLONY PILOT OD TELEWIZORA, zatrudnilibyscie pod hasłem: "AKCJA RATUNKOWA" cała p.ierdolona armię o tego jebanego sprzatania! I TAK K.URWA DO Z.AJEBANIA! CAŁE ŻYCIE Z
KRETYNAMI!
I tu nastapiła chwila ciszy po której maż usłyszał: - Przepraszam kochanie, a o co pytałes...?
Żereb - 07-06-04, 15:46
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
To się nazywa podejscie:
Tak jak dzisiaj Aids, tak niegdyś postrachem wszystkich nadużywających uciech cielesnych był syfilis. „Na ową bezecną chorobę, cierpiąc jak potępieniec” zszedł z tego świata między innymi król Aleksander Jagielończyk, Jan II Sobieski, Zygnunt II August, wielki hetman litewski Jan Karol Chodkiewicz, a także pisarz francuski Guy de Maupassant. Ten ostatni na wieść, że jest chory pisał: „Mam syfa, ale takiego z prawdziwego zdarzenia, nie jakiś tam tryper, nie świętoszkowate kłopociki, nie mieszczańską kłykcinę kończystą, nie nie! To prawdziwy wielki syf. Jestem z niego dumny i mam w pogardzie wszystkich burżujów. Alleluja! Mam syfa! A skoro go mam, nie boję się już, że go złapię!
Przemek - 07-06-04, 18:52
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Jaki kraj tacy terroryści





Pozddr
Anonymous - 08-06-04, 05:06
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Student poznał dziewczynę i postanowił ją poślubić. Napisał więc do swoich rodziców list z prośbą o radę. Po kilku dniach otrzymał odpowiedź od ojca:
"Synu! Jesteśmy bardzo zadowoleni, że znalazłeś sobie dziewczynę. Twojej matce i mnie razem zawsze było bardzo dobrze. Najlepsze chwile mojego życia przeżywam z moją ukochaną żoną. Dużo szczęścia Jureczku na nowej drodze życia. Całujemy ciebie i twoją przyszłą żonę.
P.S. Przed chwilą twoja matka wyszła z pokoju. Do diabła, chłopcze, rób cokolwiek, ale nie żeń się!".

Wysłany 20:29 08-06-04:

Jeden z lepszych tekstow z "Co mi zrobisz...":

Ja to proszę pana, mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano za piętnaście trzecia. Latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę sie wieczorem. Śniadanie jadam na kolację. Tylko wstaję i wychodzę. No ubierasz się pan. W płaszcz jak pada. Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu? Do PKS mam pięć kilometry. O czwartej za piętnaście jest pekaes. I zdąża pan? Nie, ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i się nie zatrzymuje. Przystanek idę do mleczarni.To jest godzinka. Potem szybko wiozą mnie do Szymanowa. Mleko, wiesz pan, ma najszybszy transport, inaczej się zsiada. W Szymanowie wysiadam, znoszę bańki i łapię EKD. Na Ochocie w elektryczny do Stadionu a potem to już mam z górki, bo tak...w 119, przesiadka w 13, przesiadka w 345 i jestem w domu, to znaczy w robocie. I jest za piętnaście siódma! To jeszcze mam kwadrans. To sobie obiad jem w bufecie, to po fajrancie już nie muszę zostawać, żeby jeść tylko prosto do domu. I góra 22.50 jestem z powrotem. Golę się. Jem śniadanie i idę spać.

Mr. Green Mr. Green Mr. Green Mr. Green Mr. Green Mr. Green Mr. Green Mr. Green Mr. Green Mr. Green Mr. Green
Żereb - 12-06-04, 11:32
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Mały Jasio przechodzi obok sypialni rodziców idąc po szklankę wody. Słysząc jęki i stękania zajrzał do rodziców i zastał rodziców uprawiających .Zanim ojciec zdążył zareagować Jasiu zawołał:
- O! Ja chcę na konika! Tato mogę Ci wskoczyć na plecy?
Ojciec zadowolony, że nie będzie musiał odpowiadać na inne pytania, zgodził się z widząc w tym możliwość dokończenia tego, co zaczął. Synek wskoczył mu na plecy i zaczęła się jazda. Wkrótce mama zaczęła jęczeć i stękać coraz głośniej i szybciej. Jasio woła:
- Tato, trzymaj się teraz mocno ! W tym momencie ja i listonosz zawsze przyśpieszamy!

Facet kosi trawnik i w pewnej chwili zauważa, że sąsiadka wychodzi z domu, podchodzi do furtki, zagląda do skrzynki na listy – po czym zatrzaskuje ją i wyraźnie zdenerwowana wraca do domu. Po chwili wychodzi znowu – zagląda, zatrzaskuje i biegiem do domu. Po kwadransie jeszcze raz...
Facet nie wytrzymał i pyta:
- Czy coś się stało?
- Stało! Stało! To ten mój głupi komputer! Ciągle mi mówi: „MASZ POCZTĘ”.


Idzie ulicą dwóch "ciepłych braciszków" i trzymają się czule za rączki. Zza rogu przecznicy wyszła piękna super ubrana modnie uczesana dziewczyna wprost "jak z wybiegu" i zbliża się do nich.
Widząc niecodzienną parę uśmiechnęła się i poszła dalej.
"Chłopaki" zatrzymali się,...a jeden ściskając mocniej dłoń drugiego mówi:
- Są takie momenty, że czasem chciałbym być lesbijką.
Anonymous - 12-06-04, 16:44
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Dlaczego blondynka nie odzywa sie podczas sexu??

1. Mama nie pozwala jej rozmawiac z nieznajomymi.

2. Mama nie pozwala jej mówić z pełnymi ustami :D

Wysłany 15:45 12-06-04:

A co mysli blondynka jak uslyszy, ze jest w ciazy??
- A moze to nie moje?? ;P
Anonymous - 14-06-04, 14:59
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
tak na marginesie: maciek co było pod tym adresem? www
znalazłem tylko to:
www
Żereb - 23-06-04, 09:31
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, na wstępie pragnę zaznaczyć, że jestem jeszcze dziewicą ...
- A to się świetnie składa bo ja właśnie jestem lekarzem pierwszego kontaktu.
Anonymous - 25-06-04, 10:53
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
DVD czy CD? Co lepsze na Anty-radar?
Z forum internetowego (onet):
"- BLAGAM O POMOC!! - kolega mi powiedzial, ze plyta DVD lepiej odbija radar niz zwykla plyta - podpowiedzcie mi prosze, czy mnie nie sklamal - bo jesli rzeczywiscie to jest prawda, to czy w kazdym hipermarkecie jak pojade do miasta bede mógl taka plyte kupic? Na razie uzywam zwyklej plyty i jestem zadowolony - nie dostalem zdnego mandatu!

odp1.: - Powies sobie jeszcze trzy takie plyty - juz z daleka bedzie widac, ze jedzie idiota.
odp2.: - Fakt, oni swoich nie zatrzymuja.
odp3.: - Jako ze plyta DVD ma wieksza pojemnosc, tak przy wiekszej predkosci plyta ta lepiej dziala. Tylko pamietaj, ze strona przeznaczona do zapisu musi byc skierowana w strone policjantów, bo inaczej spowoduje wzrost predkosci pokazywanej przez radar. Sam stosuje 3 plyty DVD, 2 analogowe (tak na wszelki wypadek) i krawat samoobrony na ewentualne blokady. Pozdrawiam.
odp4.: - to prawda, w nowej wersji F-117A pokryty jest caly plytami DVD i daltego jest niewykrywalny dla radarów
odp5 - nie jestem pewien z ta plyta DVD, nie próbowalbym, najlepiej stosowac sprawdzone sposoby, polecem plyte gramofonowa, ona ma wieksza powierzchnie i bardziej rozprasza wiazke z radaru
odp6 - Powies CD, DVD, FDD, HDD, memory stick i ZIPa, to na pewno zaden policjant cie nie zatrzyma, bo jak cie zobaczy zza zakretu to umrze ze smiechu.
odp7 - Najlepiej radar odbija plyta chodnikowa. Tylko trzeba nia rzucic w radar z duzej odleglosci, zanim cie 'ustrzeli' a do tego trzeba sporo krzepy.."


Żona do męża:
- Kochanie, powiedz mi cos słodkiego...
- Nie teraz, jestem zajęty.
- Kochanie, no powiedz mi coś słodkiego...
- Naprawdę, teraz nie mam czasu.
- Ale kochanie, chociaż jedno slówko...
- "Miód" do *** nedzy nedzy i odpierdol się!
_____________________

Niewidomy leży na plaży. Wyciąga gumową lalkę i zaczyna ją nadmuchiwać.
Ludzie się gapią, jakaś pani odważyła się, podeszła i nieśmiało zwraca mu uwagę:
- Wie Pan, tu się dzieci bawią, a Pan lalkę z sex-shopu dmucha...
- O kurr ... ! To ja całą zimę posuwałem ponton!
_____________________

Żona do męża:
- Kochanie, rżniesz mnie jak zwykłą dziwkę. Powiedziałbyś chociaż ze 2 słówka...
- *** wyżej !
_____________________

Spotykają się trzy bociany, stary, średni i bardzo młody i rozmawiają o tym jak spędzały ostatni tydzień.
- Ja uszczęśliwiałem staruszków w Krakowie - mówi stary.
- Ja uszczęśliwiałem trzydziestolatków w Warszawie - mówi średni.
A najmłodszy:
A ja straszyłem studentów w Poznaniu.
_____________________

W ZOO zwiedzający do dozorcy:
- Panie, kiedy będzie pan karmił małpy?
- A co, głodny pan?
_____________________

Siedzi sobie mała dziewczynka, skulona, w poszarpanej sukience, widać że wygłodzona. Przechodzi facet i zrobiło mu się jej żal, podchodzi do niej i pyta:
dziewczynko, może chcesz na pączka? a dziewczynka odpowiada: a jak to jest na pączka??
_____________________

Mówi blondynka do koleżanki:
- Wczoraj wchodzę do kuchni a mój mąż siedzi na taborecie i wali sobie konia!
- I co?! Zrobiłaś mu awanturę?
- Nie - zrobiłam mu laskę - lepiej umyć zęby niż podłogę...
_____________________

Małżeństwo siedzi przy stole i jedzą obiad. Nagle Ona przez nieuwage oblała się zupą. Odrazu w krzyk:
- No nie patrz na mnie! Wyglądam jak świnia
On pojrzał i mówi:
- Nooo faktycznie, i jeszcze się zupą oblałaś
_____________________

Przychodzi 3 pedałów do lekarza i skarżą się, ze chyba mają nadwrażliwość odbytu. Lekarz mówi, że musi to zbadać. Bierze pierwszego gościa, każe mu zdjąć spodnie i się pochylić, potem wkłada mu miedzy pośladki drewniana szpatułkę lekarska i pyta:
- Co pan czuje?
- 40 letni jesion, który przeżył dwa pożary lasu, z okolic Suwałk, ścięty dwa sezony temu, obrobiony w tartaku koło Białegostoku, wykończony niemieckim papierem ciernym o ziarnie...
- Dość! Ma pan wrażliwy odbyt, ale zobaczymy jak reszta.
Wchodzi drugi pacjent, sytuacja się powtarza, tylko lekarz ładuje mu miedzy pośladki stetoskop i pyta:
- Co pan czuje?
- Niskoprocentowa ruda żelaza ze złóż północnej Szwecji, wydobyta około
5 lat temu, przetopiona w hucie w Zagłębiu Ruhry, z lekkim dodatkiem manganu, tytanu i....
- Dość! Ma pan wrażliwy odbyt, ale jeszcze sprawdzę ostatniego z was.
Wchodzi trzeci koleś, zdejmuje spodnie, pochyla się, lekarz wkurzony chlusnął mu w tylek kubek goracej herbaty, a on na to:
- Oj oj oj!
- Co, gorąca?!
- Nie, gorzka!
___________________

Jasiu podchodzi do taty i pyta
- tato kto to jest transwestyta??
po chwili odpowiada ojciec
- idz do mamy on ci powie
___________________

Pani w szkole pyta dzieci jakich używają past do zębów.
- Małgosiu, jakiej pasty do zębów używasz?
- Colgate.
- A czemu?
- Bo po niej są zdrowe zęby.
Pani pyta Jasia:
- Jasiu, a ty jakiej używasz?
- Blend-a-med.
- A czemu?
- Bo po niej są twarde jaja.


Przychodzi student na egzamin z historii transportu, u jakiegos upierdliwego profesora i ten zadaje mu na dzien dobry pytanko:
- Prosze podac ile wynosila dlugosc linni kolejowych w Polsce?
Student poczatkowo zdebial, ale pyta:
- A w którym roku?
W odpowiedzi slyszy:
- Wie Pan co, jest mi to obojetne.
Odpowiedz studenta:
- Rok 1493 - kilometrów: 0


Do sklepu zoologicznego wchodzi malutka, slodka jak aniolek dziewczynka
-Poplose tego malego bialego klolicka.
-A nie ladniejszy ten czarny, lub brazowy?
-Mojego pytona pieldoli jaki on ma kolol...


Wchodzi facet na dyskoteke w Wolominie, a ochroniarz sie go pyta:
- Ma Pan pistolet?
- Nie
- A moze ma Pan nóz?
- Nie
- Siekiere?
- Nie
- Kastecik?
- Nie, nie mam nic.
Ochroniarz rozbija butelke, daje mu tulipana i mówi :
-Ja pierdole to niech chociaz to Pan wezmie...


Haloooo, czy to pralnia?!
Sralnia!, qurwa, a nie pralnia, ministerstwo kultury, kutasie


Blondynka rozpoczela prace jako szkolny psycholog. Zaraz pierwszego dnia zauwazyla chlopca, który nie biegal po boisku razem z innymi chlopcami tylko stal samotnie. Podeszla do niego i pyta:
- Dobrze sie czujesz?
- Dobrze.
- To dlaczego nie biegasz razem z innymi chlopcami? -
- Bo jestem bramkarzem.


Przychodzi facet z mówiacym kotem do lowcy talentów.
Gosc musi zademonstrowac zdolnosci kota, wiec zadaje mu pytanie:
- Jak sie nazywa drobny wegiel?
Kot odpowiada:
- Mial!
Potem facet pyta:
- Jaka jest forma czasu przeszlego czasownika "miec" w trzeciej osobie rodzaju meskiego?
Kot znowu odpowiada
- Mial!
Lowca talentów wyrzuca obu na ulice. Na ulicy kot wstaje,otrzepuje sie i mówi:
- Moze ja, qrwa, mówilem niewyraznie?


Wpada facet do fryzjera:
- Prosze mnie krotko opierdolic!
- Ty ch*u*j*u!


Basia wychodzi za mąż za Tomka, amatora fitnessu, zdrowego żywienia oraz pism dla ćwiczących panów. W noc poślubną Tomek łapie Basię za biust i mówi:
- Kochanie, coś mi tu nie gra. Poćwicz trochę na atlasie, a będziemy wreszcie mogli pozbyć się biustonosza. Po miesiącu Basia prezentuje swój ,,nowy'' biust, Tomek maca i zdejmuje biustonosz. Potem miętosi jej pośladki i rozczarowany mówi:
- Coś tu nie gra. Poćwicz na rowerku, a będziemy mogli pozbyć się majteczek.
Po miesiącu Basia prezentuje ,,nową'' dupcię i Tomek zdejmuje jej majteczki. Teraz jednak ona zaczyna go macać. Łapiąc na koniec za jego penisa, mówi:
- Kochanie, coś mi tu nie gra. Poćwicz trochę, a będziemy wreszcie mogli pozbyć się hydraulika, twego wuja i listonosza!


Facet przychodzi do fryzjera i mówi, że z ostatniej wizyty u niego nie jest zadowolony - na policzkach pozostały mu kępki zarostu. Fryzjer odpowiada, że ma sposób na dokładniejsze golenie i wyciąga z szuflady drewnianą kulkę. Każe ją facetowi włożyć w usta. I rzeczywiście, perfekcyjnie goli naprężoną w ten sposób skórę policzków.
Zadowolony z efektu klient płaci za usługę i szykując się do wyjścia, pyta:
- A co by się stało, gdybym przez przypadek połknął tę kulkę?
- Nic strasznego - uspokaja go fryzjer.
- Przyniósłby pan ją jutro, wszyscy tak robią.


Paralotniarz umawia się z kolegami na wyjazd na latanie. Wstaje rano, ubiera się, wychodzi z domu, a tam wicher, zawierucha, ulewa i ślady po przymrozku. Spogląda w niebo. Mruczy do siebie: ,,Nie, kurczę, daruję sobie dzisiaj''. Wraca do domu. Rozbiera się cichutko, z ulgą wsuwa pod kołdrę i przytula do śpiącej tyłem do niego żony. Żona pyta:
- To ty?
- To ja - odpowiada paralotniarz.
- Zmarzłeś?
- Zmarzłem i zmokłem...
- No widzisz, a ten idiota pojechał latać.


Pewnego wieczora ojciec słyszy mod litwę synka:
- Boże, pobłogosław mamusię, tatusia i babcię. Do widzenia, dziadziu.
Uznaje, że to dziwne, ale nie zwraca na to szczególnej uwagi. Następnego dnia dziadek umiera. Jakiś miesiąc później ojciec ponownie słyszy dziwną modlitwę synka:
- Boże, pobłogosław mamusię i tatusia. Do widzenia, babciu.
Następnego dnia babcia umiera. Ojciec jest nie na żarty przestraszony. Jakieś dwa tygodnie później słyszy pod drzwiami syna:
- Boże, pobłogosław mamę. Do widzenia, tatusiu.
Ojciec - prawie w stanie przedzawałowym. Następnego dnia idzie do roboty wcześniej, żeby uniknąć ruchu ulicznego. Cały czas jest jednak spięty, rozbity, rozkojarzony, spodziewa się najgorszego. Po pracy idzie wzmocnić się do pubu. Do domu dociera koło północy. Od progu przeprasza żonę:
- Kochanie, miałem dzisiaj fatalny dzień...
- Miałeś zły dzień? Miałeś zły dzień? Ty?! A co ja mam powiedzieć? Listonosz miał zawał na progu naszych drzwi!


Czwórka przyjaciół gra w golfa. Przy jedenastym dołku jeden z nich opuszcza grę i wychodzi do toalety. Pozostała trójka w oczekiwaniu na jego powrót zaczyna rozmawiać o swoich synach. Pierwszy:
- Jestem dumny ze swojego syna. Wiecie, co ostatnio zrobił? Kupił swojemu koledze samochód!
- Ja też muszę przyznać, że jestem z mojego syna bardzo dumny - mówi drugi. - Wiecie, co on kupił koledze? Ogromną łódź motorową!
- To jeszcze nic, wiecie, co mój kupił swojemu koledze? Dom z wielkim ogrodem, kortami i basenem! - chwali się trzeci.
Wreszcie czwarty facet wraca i pyta pozostałych o temat rozmowy.
- A wiesz, gadamy sobie o naszych synach. Wspaniałe te nasze dzieciaki. A co z twoim?
- Co ja mogę powiedzieć? Dumny z niego raczej nie jestem, bo to gej. Ale z drugiej strony muszę przyznać, że jakoś sobie radzi w życiu. Wiecie, co dostał w prezencie od swoich ostatnich trzech partnerów? Dom, samochód i łódź motorową!


Einstein pojawia się przy bramie do niebios. Św. Piotr:
- Okej, wyglądasz jak Einstein, ale musisz to udowodnić. Kurde, ty nie wiesz, jakich sztuczek ludzie próbują, żeby tu się dostać.
- Mogę prosić kawałek kredy i tablicę?
Św. Piotr pstryka palcami, pojawia się tablica i kreda. Einstein objaśnia zasady matematyki i fizyki, rysuje na tablicy wykresy, itp.
- Już dobra, dobra. Wierzę ci, wchodź.
Następny - Picasso. Scena się powtarza.
Picasso kilkoma ruchami tworzy piękny, surrealistyczny obraz.
- Wchodź, człowieku, wchodź, widzę przecież, że masz talent.
Po jakimś czasie do nieba przychodzi Lepper.
- Picasso i Einstein udowodnili, kim są. A ty?
- A kto to Picasso i Einstein?
- Zapraszam, Andrzejku, zapraszam...


Staruszek podchodzi do konfesjonału i szepcze z przejęciem:
- Mam 92 lata. Mam wspaniałą żonę, która ma 70 lat. Mam dzieci, wnuki i prawnuki. Wczoraj podwoziłem samochodem trzy siedemnastki, zatrzymaliśmy się w motelu i uprawiałem seks z wszystkimi naraz.
- Czy żałujesz, synu, tego grzechu?
- Jakiego grzechu?
- To co z ciebie za katolik?
- Jestem żydem...
- To czemu mi to wszystko opowiadasz?
- Wszystkim opowiadam!


Pewien bardzo pobożny mężczyzna, spacerując wzdłuż plaży w Kalifornii, modli się pokornie do Boga. Nagle staje,
wyciąga ręce ku górze i wrzeszczy:
- Boże, spełnij choć jedno moje życzenie!
Niebo pokrywa się chmurami, robi się ciemno i ponuro, a z nieba spływa głęboki, męski głos:
- Synu, zawsze byłeś mi wierny, więc spełnię twoje życzenie.
- Boże, wybuduj mi most na Hawaje, abym mógł tam pojechać, kiedy tylko zechcę.
Bóg myśli i odpowiada:
- Twoja prośba jest zbyt materialna, pomyśl, ile taka budowa pochłonie surowców, ile czasu i pieniędzy, a wszystko to wyłącznie dla twojej wygody! Wstydź się. Zastanów się jeszcze raz i poproś o coś, co sprawi, że będziesz lepszym człowiekiem.
Mężczyzna zawstydza się, duma i za chwilę mówi:
- Już wiem. Spraw, żebym rozumiał kobiety. Chcę wiedzieć, co one czują, jakie naprawdę są, dlaczego płaczą, dlaczego tak często boli je głowa i jak je uszczęśliwić.
Bóg milknie na chwilę:
- Dobra, to jaki ma być ten most? Czteropasmowy?
Żereb - 26-06-04, 10:08
Temat postu: RE: (OT) Dowcipy
Wesoły radiowóz wpada na drzewo. Z rozbitego pojazdu gramoli się dwóch wesołych funkcjonariuszy. Jeden mówi do drugiego:
- No, Stasiu, tak szybko na miejscu wypadku to jeszcze nigdy nie byliśmy.

W poczekalni Wania i Mania rozmawiają sobie oczekując na wizytę lekarską.
- Mania, a zgodnie z horoskopem to co ty?? Rak??
- Nie..syfilis
Przemek - 01-07-04, 10:08
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Rozmawia dwóch na oko trzydziestoletnich mężczyzn.
- Świat jest straszny. Trzęsienia ziemi, terroryzm, bin Laden, Husajn, Lepper...
- Zgadzam się z tobą, ale dlaczego to akurat my mamy Leppera?
- Bo Bóg dał Irakowi pierwszeństwo w wyborze Wykrzyknik

Ulicą idzie staruszek. W pewnej chwili potknął się i upadł. Podchodzi do niego Lepper i pomaga mu wstać.
- Bardzo panu dziękuję - mówi staruszek. - Jak mogę się panu odwdzięczyć?
- Niech pan w najbliższych wyborach odda swój głos na mnie.
- Ależ panie, ja upadłem na d..., a nie na głowę!

- Jak zrobić sałatkę z buraków?
- Wrzucić granat na zebranie Samoobrony.

Nauczycielka mówi do ucznia:
- Jasiu, nie wolno ci palić papierosów, przecież jesteś dopiero w 3 klasie.
- Tak, proszę pani, ale Lepper jak był w 3 klasie to już palił.
- Owszem, Jasiu, ale Lepper miał już wtedy skończone 18 lat.

- Co robi Lepper, żeby zadzwonić z komórki?
- Zamyka drzwi na skobel i macha dzwonkiem.

- Dlaczego Lepper zawsze jest taki poważny?
- Bo z dowcipów śmieje się tylko wtedy, kiedy je zrozumie.

Polska, rok 2015. Spłonęła Biblioteka Narodowa, a w niej cały księgozbiór prezydenta Leppera. Jedna z tych dwóch książek była wyjątkowo cenna, bo już pokolorowana.

- Czym się różnił Brutus od Andrzeja Leppera?
- Brutus był cwaniakiem, a udawał idiotę, a Lepper na odwrót.

- Dlaczego Lepper woli solarium od słońca?
- Bo słońce jest dla niego za daleko. A poza tym, słońce zachodzi na zachodzie, a zachód jest podejrzany.

- Dlaczego Lepper traktuje Niemców podejrzliwie?
- Bo gdy raz chciał wziąć udział w demonstracji niemieckich rolników w Berlinie, niechcący wziął udział w „Love Parade”.

Idzie dwóch pijaków ulicą i wpadają na Leppera. Lepper zły mówi do nich:
- Z drogi panowie.
Na co pijak do kumpla:
- Ty, koniec z bełtem, bo po nim to wydaje mi się, że nawet świnie gadają.

- Dlaczego Lepper nie lubi kawałów o blondynkach?
- Bo o nim mówią to samo i z czego tu się śmiać.

- Jaka jest ulubiona dyscyplina sportowa Leppera?
- Rzut epitetem.

- Dlaczego Lepper zniechęcił się do kosiarek mechanicznych?
- Bo już wiele razy próbował kosiarkę postawić na sztorc i nigdy mu nie wyszło.

- Co zrobił Lepper po wysypaniu zboża na tory?
- Zamyślił się po raz pierwszy w życiu.
- A co było potem?
- Tak mu się to spodobało, że jeszcze raz się zamyślił.

- Dlaczego Polacy nie pojechali na mistrzostwa Europy?
- Bo Lepper był w Klewkach i nie miał kto blokować bramki.

Pytają ucznia co robią rodzice. Odpowiada jednym tchem:
- Tata siedzi w więzieniu, a mama pracuje na ulicy.
- Siadaj - mówi nauczyciel. Kolega z ławki pyta:
- Dlaczego tak skłamałeś?
- A co, miałem powiedzieć, że są oboje posłami do sejmu z Samoobrony?

- Z jakiego przedziału cenowego Lepper najchętniej dobiera sobie garderobę?
- Od 30 do 40 zł za kilogram.

- Jak stopniuje się głupotę?
- Głupi, debil, kretyn... biuro poselskie Andrzeja Leppera.

Andrzej Lepper i jego kierowca jeździli przez wiele dni po Polsce. Pewnej nocy przed limuzynę wyskoczyła im świnia. Nie przeżyła tego spotkania. Lepper, widząc co się stało, kazał kierowcy iść wytłumaczyć wszystko właścicielowi.
Kierowca wrócił dopiero po godzinie z cygarem w zębach, butelką wina w ręce i w poszarpanym ubraniu.
- Mój Boże, co ci się stało? - pyta Lepper.
- No cóż, rolnik dał mi wino, jego żona obiad, a ich 19-letnia córka chwile szalonej, niezapomnianej rozkoszy.
- Cóżeś ty im powiedział?
- Że jestem kierowcą Andrzeja Leppera i właśnie zabiłem świnię.

Lepper wzywa wróżkę:
- W nocy śniły mi się ziemniaki. Co to znaczy?
- To znaczy, że was na jesieni wykopią albo na wiosnę posadzą.

- Na jakie dwie grupy dzielą się Polacy?
- Na tych, co będą głosować na Leppera i tych, którzy mają jeszcze ważne paszporty...

Lepper przemawia w radiu:
- To nieprawda, że moje przemówienia są nagrywane w Rosji na płytach, na płytach, na płytach....

Wpada Lepper do chińskiej restauracji w Brukseli. Mija chwilka, kelner przynosi pałeczki, a Lepper na cały głos:
- A co ja bęben zamawiałem?!

Druga w nocy - do drzwi Leppera puka narąbany jak bela gość.
- Czego pan chce o tak późnej porze?!
- Chccee wstąpić do Samoobrony i to od zaraz - bełkotliwym głosem zakomunikował.
- Panie, jest druga w nocy, przyjdź pan jutro rano do biura poselskiego, przynieś pan zdjęcie i nie będzie problemu.
- Nie ma mowy, ja chcę teraz i już, od zaraz - zdjęcie mam przy sobie...
Przekomarzał się tak bitą godzinę. - Endrju zmiękł. Gość otrzymał legitymację i już miał iść do domu - przewodniczący jednak zatrzymał go i pyta, dlaczego mu tak zależało na wstąpieniu w szeregi Samoobrony.
- A bo panie to było tak: wróciłem wcześniej z delegacji, wchodzę do domu, patrzę, a tu żona na środku pokoju z sąsiadem..., wchodzę do pokoju córki, a ta z dwoma facetami na raz, wpadam do pokoju syna, a ten w najlepsze ze swoim kolegą z ławki... Stanąłem na środku pokoju i wrzasnąłem na całe gardło:
- TACY JESTEŚCIE, TAK? TO JA WAM K...A TERAZ WSTYDU NAROBIĘ!

Renata Beger znalazła książkę. Nie widząc nigdy w życiu czegoś podobnego, pobiegła szybko do swojego przewodniczącego.
- Panie przewodniczący, niech pan zobaczy, jakie są tu cuda i dziwy.
Na to Lepper rzucił się na książkę, otwiera ją gwałtownie i krzyczy.
- Gdzie te dziwy, gdzie te dziwy?

za Onet.pl

Pozddr
Przemek - 02-07-04, 17:18
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Klan
Zapowiedzi na następne 200 odcinków.
Okaże się że Ola jest w ciąży, ale nie z Kacprem tylko z "Kubą" z czata. Na USG wyjdzie że będą to pięcioraczki przez co Paweł cały osiwieje, Krystynie odnowi się rak piersi z powodu tego, że ma tak głupią i naiwną córkę. Owy "Kuba" okaże się bratem Krystyny, który przeszedł operację plastyczną po tym jak stał się koronnym świadkiem. Lecz nikt się o tym nie dowie, a my będziemy to mogli podejrzeć, ponieważ ujrzymy zdjęcia rodzinne jego i Krystyny.
Kolejny wątek który się rozwinie będzie romans Agnieszki z Kolą Vujkovicem, przez co Stiepan popełni samobójstwo, a wcześniej pokłóci się z synem i go wydziedziczy. Kola okaże się synem Krystyny, którego próbowała usunąć w 5 miesiącu, lecz jej się nie udało, w wyniku czego urodził się Kola, a ona szybko oddała go do domu dziecka, z którego później zabrał go Stiepan.
Pani Stanisława zaparzy Władziowi przez przypadek domieszkę haszyszu z marihuaną, które znajdzie u Kingi w pokoju. Dzięki takiej sympatycznej mieszance dziadek Władzio wyzdrowieje z Alzheimera i zacznie się uganiać za młodymi dziewczynami, za co będzie posądzony o pedofiliom.
Pani Stanisława będąc zazdrosna o swojego kompana popełni samobójstwo, ponieważ pomylą jej się leki na serce z lekami Władzia na impotencję.
Kinga zajdzie znowu w ciążę z Michałem, ale tym razem dziecko będzie chore. Kinga nie będzie chciała usuwać ciąży, ponieważ będzie chciała mieć pamiątkę po Michale, który zginął przez przypadek, gdy zmieniał koło na autostradzie (potrącił go przypadkowo autokar Heliosa).
Rysiek znowu się wplącze w czarne interesy, ale teraz zajmie się sprzątaniem , ogłosiwszy w gazecie, że sprząta, policja go zgarnie i tym razem wuj Stefan juz mu nie pomoże, Rysio dostanie dożywocie bez możliwości zwolnienia za dobre sprawowanie.
Grażynka w rozpaczy puści się z panem ratownikiem-sąsiadem z basenu i urodzi mu dziecko.

z komentarzem na Onet.pl

Pozddr
Żereb - 02-07-04, 22:48
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, bardzo swędzi mnie między palcami u nóg.
- Między którymi?
- Między dużymi.



Kiosk RUCH-u
- Jest aviomarin?
- Nie ma
- To trzy plastikowe torby poproszę...
Przemek - 03-07-04, 15:47
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Jeden z komentarzy na forum Onet.pl
Dobrze że nie ma już Bolka i Lolka
Ta bajka siała deprawację w umysłach młodych Katolików. Bolek był przykładem najgorszego zwyrodnialca w wieku młodzieńczym, a Lolek przedstawiał zdemoralizowane przez niego dziecko które ślepo wierzyło w każde słowo wykolejeńca Bolka. Natomiast ich Koleżanka Tola nie raz paradowała w krótkich spódniczkach co było już wstrząsającym zjawiskiem. Bajka ta jest wymyslem szatana i sił ciemności. Jak ktoś normalny mógł pozwalać oglądać dzieciom kreskówkę przesiąkniętą agresją , głupimi pomysłami i seksem (krótkie spódniczki Toli) Pytajnik? Teraz na szczęście mamy Tv TRWAM gdzie dzieci mogą oglądać pouczające programy i kreskówki w których zawsze jest miejsce dla Jezusa Chrystusa. Moga także posłuchać zespołu dziecięcego Promyczki i pomodlić się na antenie dzwoniąc do studia. Są także nagrody dla naszych miluśińskich w postaci różańców , medalioników i katechizmów. Nie pozwólmy dzieciom ogądać takich demoralizujących umysł bajek jak Bolek i Lolek.
Odpowiedź:
Popieram Brata na całej linii - to jawne propagowanie zachowań homoseksulanych i marginalizacja roli kobiety (jaką by nie była rozpustnicą) w życiu. Proponuję zrobić remake tego filmu, gdzie chłopcy mogliby być ministrantami, a Tola małą zakonnicą-misjonarką.

Pozddr
Żereb - 03-07-04, 20:25
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Dwaj staruszkowie wygrzewają się w słońcu na ławeczce. Nagle jeden mówi:
- Wystarczy Edziu, że zdejmiesz spodnie, a powiem ci ile masz lat..
- Eeee, niemożliwe...
Ale po chwili dodaje:
- Dobrze Władziu, zobaczymy.
I ściąga spodnie. Dziadek Władek dłuższą chwilę studiuje skurczone przyrodzenie kolegi i mówi:
- Masz osiemdziesiąt siedem lat.
- Genialne! Skąd wiedziałeśPytajnikPytajnik
- Wczoraj mi powiedziałeś.

Julia jak zwykle stała na balkonie. Czekała. Powoli zapadała noc, a jego nie było. Wyglądała go już od kilku dni, skubiąc ze zniecierpliwienia i tak już porwane firanki. Zazwyczaj stawał pod oknem i głośnym okrzykiem obwieszczał swoje przybycie. Tym razem jednak mocno się spóźniał. Kiedy już miała zamknąć okno i udać się na spoczynek, usłyszała jego - wywołujący drżenie serca - mocny, męski głos:
- PANI JULIO!Wykrzyknik RENTA!Wykrzyknik

Dziewczyna u ginekologa.Młody, przystojny lekarz zaczyna badanie, zakłada jednorazową rękawiczkę, wkłada palce. Badanie czyli. Nagle dzwoni telefon. Lekarz jedną ręka odbiera, a jako że czas to pieniądz drugą kontynuuje badanie:
- Halo! Tu Heniek... ze studiów... jestem w twoim mieście.
- Nie może być. Przyjeżdżaj, trzeba to oblać.
- A jak do ciebie dojechać? Dzwonię z dworca.
- Z dworca to pojedziesz prosto, później w lewo, będzie rondo, na rondzie w prawo, następne rondo i dalej to prosto, prosto i jesteś u mnie...
Na to pacjentka:
- Panie doktorze czy jeszcze jedno rondo mogę prosić?

Pani zadała w klasie dzieciom wypracowanie, w którym miały napisać o największej niespodziance w życiu. No i Jasio napisał.
"Rano zbudziłem się i pobiegłem do łóżka Mamy i Taty. Wskoczyłem pod kołdrę, a tam... nie było wcale Mamy, tylko Pani Fabisiakowa!!

Pewnego razu czołgiści zakładali nowe gąsienice na czołg. Cały dzień pracowali w pocie czoła. Nagle nie wiadomo skąd przyleciała wróżka i zapytała:
- Co robicie, chłopcy?
- A, pierd**imy się z tym!Wykrzyknik
- A chcecie tak naprawdę się popierd**ić?
- No jasne!
Wróżka machnęła różdżką i od czołgu odpadła wieżyczka.

Seksuolog online.
- Panie doktorze. To gdzie w końcu znajduje się ten punkt "G"?
- W trzecim rzędzie klawiatury między punktami "F" i "H".

Wysłany: 0:05 18-07-04

Paryż. W barze siedzi młody mężczyzna i dziewczyna.
- Koleżanka się śpieszy? - zagaduje mężczyzna.
- Nie, koleżanka się nie śpieszy - przekornie odpowiada dziewczyna.
- Koleżanka napije się kawy?
- Tak, napiję się kawy.
- Koleżanka wolna?
- Nie, mężatka.
- Mężatka? A koleżanka może zadzwonić do domu i powiedzieć, że została zgwałcona w barze?
- Tak, koleżanka może zadzwonić do domu i powiedzieć, że ją zgwałcili 10 razy.
- 10 razy?PytajnikWykrzyknik!
- Kolega się śpieszy?

Trzy żony - Szkotka, Angielka i Irlandka rozmawiały na temat zakupów, jak to zawsze im brakuje pieniędzy na nowe ciuchy...
W pewnym momencie Angielka wpadła na pomysł:
- Wiem! Będziemy chodzić bez bielizny. Gdy nasi mężowie to zobaczą, powiemy, że nie mamy nawet na porządne majtki - muszą nam wtedy dać kasę.
Pozostałe się zgodziły i tak też uczyniły.
Gdy Anglik zobaczył swoją żonę i usłyszał, co powiedziała, dał jej 200 funtów. Irlandczyk dał swojej żonie kartę kredytową. Gdy następnego dnia się wszystkie spotkały, Angielka i Irlandka w nowych ciuchach, zobaczyły, że Szkotka dalej ma na sobie swoje stare ubranie. Oczywiście zapytały czemu i usłyszały:
- Cóż, pracowałam wczoraj w ogrodzie. Gdy przyszedł mój mąż, to specjalnie się pochyliłam, żeby zobaczył, że nie mam na sobie bielizny. I zobaczył... potem sięgnął do portfela i dał mi 40 pensów na grzebień.

Wysłany: 22:44 22-07-04

Znanego szowinistę zapytano:
- Czy ma pan coś przeciwko ruchom kobiet?
- W sumie to nic, byle tylko były rytmiczne...
Przemek - 08-08-04, 08:10
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Nie ma to jak wziąć się za analizę dowcipów Mr. Green :
-> www
Pozddr
Anonymous - 12-08-04, 12:29
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Pan Edward telefonuje do kliniki, aby otrzymać wiadomość o stanie zdrowia żony operowanej poprzedniego dnia:
- Halo czy to klinika ?
- Tak prosze pana!
- Czy mógłbym się dowidzieć jak przebiegła operacja mojej żony??
W tej chwili pan Edward przez pomyłkę został połączony z właścicielem warsztatu samochodowego, który właśnie rozmawia z klientem w sprawie naprawy Wartburga.
- Halo... wszystko w porządku prosze przyjechać jutro odebrać Wykrzyknik
- Czy dobrze poszłoPytajnik
- Owszem, ale była ciężka robota. Wymieniliśmy cały tył. Dziura była za duża, pan jeździł zbyt szybko, proszę nie przeczyćWykrzyknik to nie ulega wątpliwości, zresztą ścianki są już zupelnie zużyte. Wygląda na to, że pan za często wsiada i wysiada. No a teraz powiem,że pański tłok jest zużyty i nic nie warty. Pan rozumie!! Dziś rano włożyliśmy nowy, znacznie lepszy od pańskiego i byliśmy zachwyceni rezultatem. Obciążyliśmy jak mogliśmy, wchodziliśmy w czworo po kolei wszystko wytrzymał świetnie. Wprawdzie od czasu do czasu rzucał tyłem, po dłuższej przerwie zaczął z przodu cieknąć a z tyłu puszczał gaz. Z tyłu włożyliśmy korek, co jest łatwo zrozumieć ze względu na wydzielające się spaliny.
- Halo, czy mnie pan słyszy??
W tej chwili pan Edward nie słyszał >> zemdlał Cheesy Grin
Żereb - 22-08-04, 18:37
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Jedziemy już koło godziny, E. prowadzi, ja siedzę na miejscu pasażera.
Nagle dzwoni komórek. Tak ładnie, że wiadomo, że nie mój, tylko E.
- Podaj mi, tam na półce leży - woła E.
Ja patrzę, patrzę - nic nie leży.
- Nie ma - stwierdzam.
- No tak - wścieka się E. - Oczywiście musiałam, *** mać, w Warszawie zostawić...

Komórek był w torebce.

zaczerpnięte z joe monstera.
Nie kojarzyc z Edyta Mruga 2
nie byłem w wawie ostatnio.
Sikor - 22-08-04, 19:33
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Szybki kurs rozpoznawania niedźwiedzi.
Znalezionego misia należy z całej siły kopnąć w jaja, a następnie wiać na drzewo:
A) Jeśli miś zacznie trząść drzewem jest to grizly.
B) Jeśli miś zacznie za nami włazić na drzewo jest to niedźwiedź brunatny.
C) Jeśli miś zacznie za nami włazić na drzewo i wpierdalać liście jest to koala
D) Jeśli w pobliżu nie ma drzew jest to niedźwiedź polarny.
E) Jeśli niedźwiedź zacznie płakać jest to Miś Colargol, NAJWIĘKSZA CIPA WŚRÓD NIEDŹWIEDZI.....
Przemek - 23-08-04, 23:11
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
-> www
(prawy klawisz -> zapisz element docelowy jako...)
Pozddr

Wysłany: 13:20 26-08-04

Ostatnie badania naukowe ujawniły, że piwo zawiera żeńskie hormony. Eksperyment przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 100 mężczyzn. Aby sprawdzić, czy rzeczywiście piwo zawiera żeńskie hormony, każdy z nich dostał 11 litrowych butelek celem wprowadzenia ich zawartości do organizmu, czas badania wynosił ok. 3 godzin. Oto wyniki eksperymentu:
- u 75% stwierdzono inkoherencję (zaburzenia myślenia i mowy)
- 100% nie potrafiło prowadzić samochodu
- u 90% zauważono tendencję do tycia
- 80% wpadło w melancholię i wybuchało płaczem o byle głupstwo
- 80% chciało wydać pieniądze na byle co
- 75% trudno było zrozumieć
- 90% nie było świadome, że opowiada głupoty
- 85% nie było w stanie przyznać się do własnych błędow.
I jak tu powiedzieć, że w piwie nie ma żeńskich hormonów?



Żona do męża:
- Kochanie, rżniesz mnie jak zwykłą dziwkę. Powiedziałbyś chociaż ze 2 słówka...
- Wyżej dupę!


To jest najlepsze Mr. Green (zachowana oryginalna pisownia):

Sa to komentarze z czatu , forum "Cosmopolitana" gdzie Sabina o nicku 110, pisze o pomoc w dość nietypowej sprawie.

>>> > > >
>>> > > > Forum "Cosmopilitana", pisze Sabina 110:
>>> > > >
Wczora wieczorem zachciało nam sie kochać z moim chłopakiem i namawiał mnie do sexu analnego czego bardzo pragnełam. Niestety mu odmówiłam z uwagi na to, że nie czułam sie zbyt czysta w tym intymnym miejscu. Zatem Marcin zaczął mnie całować i pieścić jezyczkiem moją cipke. Po paru minutach doszłam do takiego podniecenia dostałam takich skurczy, że nie wytrzymując tego napiecia póściłam mu bąka prosto w twarz. I tu sie zrodził nie lada problem gdyż Marcin szybko uciekł i do dzisiejszego dnia sie do mnie nie odezwał. Co robić? Dziewczyny pomóżcie jago tak bardzo kocham a tak sie wstydzę tego co wczoraj zaszło. Pozdrawiam z nadzieją zyskania pomocy - zrozpaczona

Sabina.
>>> > > >
>>> > > > I komentarze:
>>> > > >
Istnieje możliwość, że jemu to się bardzo spodobało, a jednocześnie poczuł się nieco zaskoczony sytuacją i stąd jego nagła ucieczka. Myślę, że szuka kontaktu z Tobą i powinnaś mu pomóc. Spotkajcie się i zachowujcie naturalnie. Pomyśl, że on może ciągle nosić w pamięci zapach Twojego bąka. Czy to nie romantyczne? Nie rozpaczaj Sabinko, tylko działaj.
>>> > > >
>>> > > > *************
>>>>>>>>>
Oj, chyba dobrze ,że zrezygnowałaś z seksu analnego, widać wyczuł pismo nosem i szuka fajnej, czystej pupci a nie z batonem krymskim skitranym wewnątrz. Hihihihihihi. Możliwe, że jakieś odpryski poszły w biedny nosek kolegi, albo jest teraz piegowaty. BO TRZA MYĆ PUPĘ ZAWSZE I WSZĘDZIE BO NIE WIADOMO COBĘDZIE.............
>>> > > >
>>> > > > *************
Sabinko jeśli go jeszcze spotkasz zaproponuj mu wspaniały sex analny jak juz do tego dojdzie to pierdz na niego ile wejdzie.Niech sie przekona co to natura.
>>> > > >
>>> > > > ***************
No tak... biednemu zawsze wiatr w oczy...
>>> > > > ****************
Nie ma to jak poczuć wiatr we włosach! Niezapomniane uczucie wolności!
>>> > > > *****************
Saba! Jestes wielka! Ciekaw jestem czy wrocil tez Twoj luby. Pewnie do tej pory docenia wyszukana won Twojego analnego wyziewu. Trzymam za Ciebie kciuki. Mam nadzieje, ze Twoj lover wroci i nie bedziesz miec brazyliany w stylu - tutaj nazwa jak najbardziej adekwatna - "Przeminelo z wiatrem"
>>> > > >
>>> > > > **************
Nawal mu na jego przyrząd...
>>> > > > ***************
SABINA:
1)UMYJ DUPE NASTEPNYM RAZEM
2)JAK CHCESZ SIE ZJEBAĆ TO NIE NA RYJ FACETA
3)POWIEDZ MU ŻE JAK SIE NIE ODBRAZI TO MU PIERDOLNIESZ JESZCZE JEDNEGO KAPUŚNIAKA, TAKIEGO, ŻE MU OCZY WYJDĄ I PRZESIAKNA MU UBRANIA
4)NIE JEDZ WIĘCEJ KAPUSTY I GROCHUWY
5)KUP MU ODŚWIERZACZ DO POKOJU, CHYBA ŻE PIERDZISZ TYLKO W DOMU
6)O JAAAAAA pie...le, MUSISZ MIEŚ BARDZO ROZJEBANEGO ROWA, JAK CI POWIETRZE SAMO SCHODZI
>>> > > >
>>> > > >
***************
>>> > > >
Myslę że oznaczenie 110 przy nicku, to nic jak ciśnienie atmosfer z jakim wymsknąl się bączek, więc facio wylecial w kosmos i nic dziwnego,że jeszcze nie wrócil. Zostal odrzucony w kosmos o miliony lat świetlnych. Myślę że powinnaś dziś wieczorkiem usiąść na parapecie i walnąć mega
bączora aby polecieć w kosmos i poszukać go we wszechświecie, tylko uważaj na zielone lub brązowe ufoludki...
>>> > > >
>>> > > > ***************
Wydaje mi się że w takiej sytuacji warto by bylo zaopatrzyć się w spinacz do wieszania bielizny. Przed minetą partner powinien za pomocą wspomnianego spinacza zabezpieczyć sobie nos. Tak na wszelki wypadek proponuję również zakupić stopery do uszu, co by bebenki nie popękaly:)))Gogle narciarskie też są wskazane co by nie dostal partner wytrzeszczu oczu. Jedyny problem w calej sytuacji, to brak zabezpieczeń w przypadku puszczenia przez partnerkę bączora z kleksem.................
>>> > > >
>>> > > > ****************
Mam pytanie z innej beczki, jaki byl dźwięk wspomnianego bączka, czy to byl taki cieniutenki strzal - prut albo piard albo sru, czy to byl jakiś mocniejszy dźwięk jak z porządnego Subwoofera w sylu: BUUUMMMM-BASSSEEE, SRRRUU-BAAASSSEEEE?
>>> > > >
>>> > > > *****************
Ciekawe Sabinko czy twoj pierd byl smaku szamba czy tez zgnitego jajka, niewaze twojego chlopaka jeszcze pewnie trzyma jest tak nacpany tym pierdem, ze cie nie pamieta. Doupierdzenia.
>>> > > >
>>> > > > *****************
Dobrze że nie buchnęla bąka podczas dziurkowania bo by gościowi wybuchly jaja...
>>> > > > ****************
hehe Ciężka sprawa... Moim zdaniem chłopak powinien się cieszyć, że wydobyłaś z siebie tylko pierda (hahaha) a nie popuściłaś czegoś większego... Ten chłopak uciekł bo pewnie nie mógł sie nacieszyć czystym powietrzem i tym ze nie wyszedł od Ciebie z twarzą w gównie hahahaha!
>>> > > >
>>> > > > *****************
No cóż... Nastepnym razem zrezygnuj z minetki bo jeszcze sama się zatrujesz... Wiesz co? Na Twoim miejscu to ja bym się wstydziła powiedzieć o tym komu kolwiek... Naprawde podziwiam Cie ze umieściłaś swoją gafe w necie... Wysłałam tą strone wszystkim moim znajomym i zwijali się ze śmiechu tak samo jak i ja. Dzięki za darmowy kabaret hahaha trzymaj się....
>>> > > >
>>> > > > ****************
Każdy lubi puszcać bąki. Ale ty nie masz a zatem:
1)Poćwicz troche mięśnie zwieracza, dzięki czemu będziesz sama decydować kiedy chcesz puścić baniacz
2) 3 razy dziennie stawiaj cegłe w kiblu bo wtedy będziesz opróżniona i nie będzie ci sie chciało puszczać purozaurów. Ponadto po kązdym postawieniu porcelanki będziesz się czuła lżej i będziesz miała lepsze samopoczucie
3) Jak juz musiałas zapuścić purozaura to mógł to być cichacz.Koleś by nie usłyszał piarda, a jak by poczuł smród to bys powiedziała, że ci smierdzi "cipka" (ktora jak sama napisałaś nie jest "zbyt czysta")
4) WALNIJ KLEKSA
>>> > > > ***************
Hmm...mam nadzieje droga Sabinko, że nie robiliście tego wtedy w pozycji 69, bo wtedy nos w zasadzie leży bezpośrednio na kakaowym oczku i w razie pierda to koleś ma zamiast nosa spadochron. I jeśli z kleksem to na dodatek jeszcze deszcz meteorytów w zatokach. A tak
generalnie to pierdzonko sie zdarza... Ale w twarz to przesada... Mnie kiedyś dziewczątko pryknęło jak bzykałem ją od tylca... Aż mi jaja zawibrowały. Była z tego "kupa" śmiechu... ale jakbym dostał musztardowym w twarz to chyba bym sie nie śmiał...Pozdro Sabinko i jak bedziesz miała jeszcze kiedyś ochote coś takiego zrobić to poprostu złap gościa za głowe i odciągnij z miejsca rażenia.
>>> > > >
>>> > > > ****************
Nastepnym razem jak mu bedziesz pierdziala w twarz podstaw se pod dupe zapalniczke ale bedzie jazda...

Pozddr
Anonymous - 27-08-04, 10:52
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Spotykają się po wakacjach dwie wszy. Jedna opalona, wypoczęta, ..., a druga blaaada i podziębiona.
Ta opalona pyta:
- Co się stało, że tak wyglądasz?
- A spędziłam wakacje na wąsach motocyklisty. A ty gdzie się tak świetnie opaliłaś?
- Wiesz ja robię tak: na początku wakacji wchodzę we włosy łonowe stewardesy i leeecę, Majorka, Kreta.
Jak widzisz świetnie wyglądam i jestem wypoczęta. Mówię Ci zrób tak w następne wakacje!
Po następnych wakacjach znowu się spotykają i znowu jedna opalona, a ta druga blada i z katarem.
- Przecierz Ci mówiłam jak masz zrobić. I co?!
- Zrobiłam jak mówiłaś: wlazłam na pipkę stewardesy, odlatujemy, miło, cieplutko, no i trochę przysnęłam...
- No i co, i co...
- Budzę się, patrzę, i znowu jestem na wąsach u motocyklisty!

Wysłany: 11:03 27-08-04

...i jeszcze jeden ( w koncu dzisiaj jest piąteczek )

Przychodzi baba do lekarza i pyta:
- panie doktorze, czy ja mogę już zdjąć ten gips z nogi?
- a ile go pani już nosi?
- 4 miesiące, i szczerze mówiąc mam już dosyć wchodzenia do mieszkania na 3 piętrze po rynnie.
Anonymous - 29-08-04, 14:03
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Dwóch ledwo żywych rozbitków dryfuje w szalupie na środku oceanu. Ţar leje się z nieba, a oni nie mają ani wody pitnej, ani jedzenia. Jeden z nich próbuje coś złowić. Po wielu staraniach udaje mu się coś złapać. Wyciąga haczyk z wody, patrzy, a tam złota rybka.
- Wypuść mnie, a spełnię twoje życzenie
- rzekła rybka.
- OK, spraw, aby cała ta woda wokół nas zamieniła się w dobrze schłodzone piwo.
Błysnęło, huknęło i już po chwili unosili się na falach złocistego trunku. Rozbitek, dumny z siebie, spogląda na swego kompana, czekając jakby na słowa pochwały. Drugi, który do tej pory milcząco obserwował całe zdarzenie, odzywa się wreszcie z niezbyt zadowoloną miną:
- Aleś, ***, wymyślił. Teraz to my musimy lać do łodzi!

Wysłany: 10:38 1.09.04

Przychodzi żaba do baru w stroju roboczym.
Uwalona cementem, wapnem,farbą
Podchodzi do baru:
- Piwko proszę.
Wali całe piwo, wyciera usta i wychodzi.
Facet obserwuje ją i sobie myśli:
Kurde świetny materiał dla mojego kumpla, Dyrektora Cyrku.
Następnym razem czekają obydwaj.
Przychodzi żaba do baru w stroju roboczym.
Uwalona cementem, wapnem, farbą
Wali piwko a Dyrektor ją woła i proponuje pracę w cyrku...
Żaba: Cyrk to taki namiot z materiału?
Dyrektor: Tak, Tak.
Żaba: I tam są drewniane Ławki?
Dyrektor: Tak
Żaba: -Konstrukcja metalowa?
Dyrektor: Tak
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Żaba: To po ch*j Wam murarz ?!?!?!?!?!

Wysłany: 10:39 1.09.04

Oddział terenowy Centralnego Biura Śledczego, Nowy Targ. Dzwoni telefon.
- Centralne Biuro Śledcze, słucham...
- Kciołem podać, co Jontek Pipciuś Przepustnica chowie w sągu drzewa
marychuanem.
- Dziękujemy za zgłoszenie, zajmiemy się tym.
Następnego dnia w obejściu Przepustnicy zjawia się grupa agrentów CBŚ.
Rozwalają stos drewna, każdy klocek przecyzyjnie rozszczepiają siekierką,
ale grassu ani śladu. Po kilku godzinach, wymamrotawszy niewyraźne
przeprosiny, odjeżdżają. Stary Przepustnica patrzy w zadumie to na drogę,
którą odjechali, to na stos drewna. Nagle słyszy telefon. Wzrusza ramionami,
wchodzi do chałupy, odbiera.
- Hej Jontek! Stasek mówi. Byli u ciebie z Cebeesiu?
- Ano byli. Tela co pojechali.
- Drzewa ci narąbali?
- A narąbali.
- Syćkiego nojlepsego we dniu urodzin!
RedDevil - 02-09-04, 03:02
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Lekarz do pacjenta:
Mam dla pana złą wiadomość. Umiera pan. Zostało panu dziesięć...
Lat, miesięcy, dni?Pytajnik?
...dziewięć...
Anonymous - 02-09-04, 14:46
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Podchodzi pijany facet do taksówki, patrzy na bagażnik i pyta się taksówkarza:
- Panie, zmieszcza się tam dwie flaszki żytniej?
- Zmieszcza się.
- A talerz bigosu?
- Pewnie.
- 5 piw?
- No jasne.
- A torcik czekoladowy?
- Torcik się zmieci.
- Słoik śledzi?
- Wejdzie.
- A butelka szampana?
- Zmieści się.
- 15 kanapek?
- Też się zmieci.
- Otwieraj pan!
Taksówkarz otworzył bagażnik, a facet:
- BUUUUEEEEEEEE.....


Po dobrej imprezce wracają trzy podpite koleżanki, w pewnym momencie zachciało im się sikać a ze na ulicy był duży ruch i przechodziły obok cmentarza zdecydowały się przeskoczyć przez mur. Kucnęły jedna tu, druga tam i sikają nagle zrywa się wichura, burza pioruny, więc wystraszone uciekają przez cmentarz, krzaki, płot i do domów. Następnego dnia ich mężowie spotykajš się przy piwku, po paru mocnych jeden zaczyna:
- Znamy się już długo to powiem wam chłopaki że wydaje mi się że mnie żona zdradza! Wczoraj wieczorem wróciła do domu późno, podpita a na dodatek w podartych rajstopach.
Drugi mówi:
- Eeee, to nic moja chyba też mnie zdradza, mało że wróciła późno i w podartych rajstopach to jeszcze bez majtek!
Trzeci mówi:
- Panowie to wszystko nic: moja wróciła, późno, podpita, bez rajstop i majtek, a na dodatek miała taka fioletowa szarfę na sobie: Nigdy Cię nie zapomnimy - Koledzy z Gdyni!


Pewnego razu matematykowi zepsuł się kaloryfer. Zadzwonił po hydraulika. Ten przyszedł, popukał postukał i naprawił uszkodzenie. Matematyk się ucieszył, spytał o cenę. Hydraulik zażyczył sobie odpowiednią liczbę złotówek.
- Panie, ale to połowa mojej pensji - powiedział matematyk.
- To gdzie pan pracujesz? - spytał hydraulik.
- Na uniwersytecie, jestem matematykiem.
- Eeeee... nie warto. Chodź pan do nas. Postukasz, popukasz i zarobisz 3 razy więcej. Tylko przy zgłoszeniu niech pan poda wykształcenie podstawowe, bo u nas wyższe nie jest najlepiej widziane - poradził hydraulik. Matematyk zrobił jak mu radzono. Zarabiał 3 razy więcej, postukał, popukał, żadnych problemów, żyć nie umierać ... Ale wyszło zarządzenie, że należy podwyższyć kwalifikacje. Więc matematyk musiał pójść na kurs dokształcający. Siedzi na lekcji w klasie, pani nauczycielka zaczęła lekcję - Zobaczmy, co pamiętamy z matematyki. Jaki jest wzór na pole koła? Padło na matematyka. Musiał iść do tablicy. Niestety matematyk wzoru zapomniał, więc zaczął go wyprowadzać. Zapisał jedną tablicę, drugą i wyszło mu minus pi*r^2. Ten minus mu się nie podobał więc zaczął wszystko od początku, ale znowu wyszło to samo. Popatrzył więc na klasę z nadzieją, że ktoś mu podpowie. A cała klasa szeptem: "zmień granice całkowania, zmień granice całkowania".

Wysłany: 14:05 2.09.04

Zima, las, pada snieg. Po lesie chodzi podenerwowany niedzwiedz. To zlamie choinke, to kopnie w drzewo, to pogoni wilka - ogólnie - mocno wsciekly! Chodzi i gada:
- Po jaka cholere pilem te kawe we wrzesniu...
Przemek - 02-09-04, 20:39
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Mąż mówi do żony:
- A może byśmy się dzisiaj trochę pokochali ?
Żona odpowiada:
- Nie, boli mnie coś dzisiaj głowa
Mąż:
- A to się swietnie składa, bo właśnie nasmarowałem sobie małego aspiryną, więc wolisz doustnie czy w czopku?

-------------------------

Mąż mówi do żony:
-Podaj mi obiad.
Ona na to:
-A magiczne słowo?
-Natychmiast!

-------------------------

Ogłoszenie w gazecie:

"Sprzedam encyklopedię Britanica. 40 tomów. Stan bardzo dobry.
Nie będzie mi już potrzebna. Ożenilem się tydzień temu.
Żona wie k...wa wszystko najlepiej."

-------------------------

Przepis na świąteczne ciasto:

Składniki:

2 śmiejące się oczka
2 zgrabne nóżki
2 kochane rączki
2 twarde kontenery z mlekiem
2 jajka
1 wyściełana futerkiem miska do mieszania
1 twardy banan
Sposób przyrządzania:
1. spójrz głęboko w śmiejące się oczka
2. rozdziel dwie zgrabne nóżki dwiema kochanymi rączkami
3. ściskaj i masuj kontenery z mlekiem bardzo delikatnie aż wyściełana futerkiem miska do mieszania będzie dobrze natłuszczona, sprawdzaj w regularnych odstępach czasu palcem
4. delikatnie dodawaj twardego banana do miski pracując nim w przód i w tył aż do ubicia piany. (dla lepszych rezultatów wyrabiaj w międzyczasie kontenery z mlekiem)
5. gdy temperatura wzrośnie , wsuń banana głęboko do miski i nakryj jajkami (pozwól, aby wszystko przesiąknęło- byle nie przez całą noc)
6. ciasto będzie gotowe gdy banan stanie się miękki. Powtarzaj kroki od trzeciego do piątego lub zmieniaj miski do mieszania.
UWAGA!Wykrzyknik
Jeśli pieczesz w nieznanej kuchni wyczyść dokładnie przybory kuchenne przed i po użyciu.
Nie wylizuj miski do mieszania po użyciu.
Jeśli ciasto zbyt urośnie, ulotnij się z miasta.

-------------------------

www

Pozddr

Wysłany: 8:50 09-09-04

Nauczycielka poleciła dzieciom, zeby napisaly wypracowanie, które zawierac bedzie cztery tematy:
1. Monarchia
2. Seks
3. Religia
4. Tajemnica
Powiedziala, ze kto skonczy bedzie mógl iść do domu. Dzieci zaczeły pisać. Po kilkunastu sekundach wstaje Jasio i oddaje prace.Nauczycielka nie chce wierzyć, że udało mu się już skoczyć. Prosi go, żeby odczytał swoje wypracowanie. Jasio czyta z dumą:
"Ktoś zerżnął królową! Mój Boże! Kto?"

Pozddr
Żereb - 12-09-04, 20:14
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
cytat:
W piątek wracam sobie wieczorem po pracy. Stwierdziłem, że bez piwka dnia nie mogę zakończyć. Zaszedłem na pobliską stację Orlenu. Tak koło 23:00 było. W środku dużo osobników płci męskiej. Większość z nich wpadło na mój pomysł nieco wcześniej tego dnia. Przede mną stoi sobie taki jegomość lat około 50-ciu. Lekko chwieje się na nogach. W rękach dzierży dwie puszki Królewskiego. Stawia je na ladę ...
Trzeba nadmienić, że dwóch sprzedawców na tej stacji ma zwyczajowo o tej porze w piątek duży ruch więc zwijają się jak w ukropie, a co za tym idzie mają prawo być już w stanie lekkiego zakręcenia...
Facecik stawia więc te browarki na ladę i zachrypłym głosikiem prosi o paczkę "Fajrantów". Sprzedawca dorzuca paczkę papierosów i nie podnosząc głowy znad kasy uprzejmym głosem pyta :
- Tankował pan oprócz tego?
- Od rana... ale u was nie....
Anonymous - 13-09-04, 22:17
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Na łące leży i opala się goła panna.
Nagle między jej nogami wykopuje kopczyk kret.
Wychodzi z ziemi rozgląda się, a że wzrok ma kiepski - wącha - niuch, niuch
- Jeżyk Pytajnik
Podchodzi bliżej - niuch, niuch
- Jeżyk Pytajnik?
Podchodzi maksymalnie blisko - niuch, niuch
- Jeżyk, żyjesz Pytajnik?



Żona w czasie stosunku pyta się męża:
- A jeśli urodzi się nam dziecko, to jak damy mu na imię?
Mąż bierze prezerwatywę i robi jeden supełek, drugi, trzeci, po dwudziestym
mówi:
- Jeśli się stąd wydostanie, to nazwiemy go MacGaywer.




Egzamin na agenta specjalnego. Pierwszy kandydat:
- W pokoju obok siedzi pana dziewczyna. Ma pan tu pistolet. W 30 sekund ma pan
ją zabić.
Facet wychodzi, ale po chwili wraca z dziewczyną.
- Niestety nie moglem tego zrobić. Chyba nie nadaję sie do tej pracy.
Drugi kandydat:
- W pokoju okok siedzi pana narzeczona. Ma pan tu pistolet. W 30 sekund ma pan
ją zabić.
Facet wychodzi, ale po chwili wraca ze swoja narzeczoną.
- Niestety nie mogłem tego zrobić. Chyba nie nadaję się do tej pracy.
Trzeci kandydat.
- W pokoju obok siedzi pana żona. Ma pan tu pistolet. W 30 sekund ma pan ją
zabić.
Facet wychodzi. Po chwili słychać strzaly, a następnie jakieś walenie. 20
sekund pózniej wraca trzeci kandydat:
- Jakiś idiota załadował mi pistolet ślepakami, więc musiałem zatłuc ją
krzesłem...
Przemek - 14-09-04, 08:04
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy




Pozddr
Żereb - 15-09-04, 14:54
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Jeśli jeszcze nie masz żony, to masz szansę na godne życie w szczęsciu do późnej starości. Tak, tak, ale tylko wtedy, jeśli zdążysz jej wręczyć ten tekst...

1. Jam jest Twój mąż, który Cię wywiódł z domu niewoli panieńskiej, zgryzot i cierpień.

2. Nie wymawiaj imienia swego Męża ordynarnie, lecz mów zawsze pieszczotliwie.

3. Czcij Ojca i Matkę Jego, albowiem oni obdarzyli Cię twym ukochanym mężem.

4. Nie zabijaj w mężu Twoim miłości do ciebie.

5. Nie żądaj szpilek, futer ani żadnych innych rzeczy, które obciążyłyby kieszeń Twego męża.

6. Nie uwodź mężów cudzych, choćby lepsi byli od Twego.


7. Nie kradnij pieniędzy z kieszeni męża swego, gdy w dobrym humorze wraca późną porą.

8. Nie mów fałszywego świadectwa, jakoby Twój Mąż chodził po restauracjach, pił wódkę, grał w karty choćby to prawda była.

9. Nie zdradzaj męża swego.

10. Nie żądaj więcej niż raz na dobę, gdyż są kobiety, które mężów jeszcze nie mają.
RedDevil - 15-09-04, 14:57
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
>
> > Pan Młody
> >
> >
> > Nie każdy wie, że Pan Młody przed ślubem należał do Klubu Starych
> > Kawalerów.
> > Cały klub przebywa teraz we Włoszech i przesyła telegram z życzeniami.
> Żeby
> > udowodnić, że naprawdę przebywają we
> > Włoszech napisane jest w oryginale i z tłumaczeniem.
> >
> > Dzień dobry drogi Kamilu
> > Bongiorno Kamillo frajeri
> >
> > bardzo nas cieszy
> > Kontato schizofrenio
> >
> > że się ożeniłeś
> > Liberta kaput
> >
> > w tym uroczystym dla Ciebie dniu
> > Akademio kabaretto
> >
> > życzymy Ci wiele radości i szczęścia
> > La dyscyplina dyktatore
> >
> > pojąłeś piękną żonę
> > Paloma maszkarone
> >
> > po weselu rozpoczniesz normalne życie
> > Katorga, galera, patoga
> >
> > wasz związek będzie pełen miłości
> > Finito amore...
> >
> > potem może przyjdą dzieci
> > Cinquecento bambini
> >
> > zostaniesz ojcem
> > Padre Virgilius
> >
> > będziesz się cieszyć tą perspektywą
> > Silencio mortale
> >
> > dbaj o teściową
> > Arszenikos cyjankare
> >
> > i o teścia
> > Piwencjo kuflozo
> >
> > a zostaniesz doceniony
> > Vizitato prokuratore
> >
> > życzymy Ci
> > Gratulacjone
> >
> > miłej współpracy
> > Non kolaboracjone
> >
> > dużo pieniędzy
> > Forsa finito
> >
> > ładnego mieszkania
> > Apartamento sutereno
> >
> > dobrego samochodu
> > Karocze sireno
> >
> > udanych wakacji co roku
> > Prego ciao Italia Bongiorno ogródek, sekator, działka
> >
> > Tego wszystkiego życzą Ci koledzy ze słonecznej Italii
> > Cavalieros Sicilianos Italianos
> >
> > podpisano koledzy z Klubu Starych Kawalerów
> > Kumplos smutatos
> >
> > P.S. Pozdrowienia dla gości weselnych
> > Bongiorno stonka inwazione
> >
>
Anonymous - 16-09-04, 08:33
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Dostalem meilem:
Przed bitwą pod Grunwaldem spotykają się obie armie.

Zadowoleni z tego, że się wzajemnie odnaleźli urządzają imprezkę.

W krzyżackim obozie wszyscy nawaleni, klina klinem popychają, sytuacja trwa kilka dni.

Pewnego poranka budzi się Wielki Mistrz Ulryk von Jungingen I odbierając podawaną mu flaszkę, pyta sługi:

- Co to my dzisiaj mamy?

- Dzisiaj ma być bitwa, Wielki Mistrzu...

- O k...a... - powiedział skacowany Mistrz przecierając twarz.

Gdy już po paru głębszych Mistrz zaczął kontaktować, doszedł do wniosku, że zamiast wymordowywać się wzajemnie można by wystawić do walki po jednym rycerzu z obu stron i wygra ta strona, której rycerz zwycięży.

Nie będzie musiało tylu ginąć. Jak pomyślał - tak zrobił.

Wysłali więc kolesia z dwoma mieczami (czy dwóch gości z jednym mieczem?) z poselstwem do Polaków. A tam... balanga na całego! Trzeba znaleźć Jagiełłę! Po pewnym czasie odnaleźli go w końcu nawalonego w stogu siana. Przystał na wszystko, co mu powiedzieli...

Teraz trzeba wybrać odważnego do walki. Krzyżacy nie mieli z tym większego problemu - wybrali oczywiście Zygfryda de Loewe - najmężniejszego z mężnych. Był to rycerz z drewna nie strugany.

3,80 wzrostu, 2,40 w barach. Teraz trzeba znaleźć dla niego konia. Niestety, jakiego by nie przyprowadzili, to albo się załamywał albo Zygfryd kolanami o ziemie szorował...

Sytuacja beznadziejna. Na szczęście Wielki Mistrz miał znajomości u Hannibala.

-Masz tu ode mnie tego słoniokonia - na pewno będzie dobry.

Rzeczywiście, teraz to Zygfryd nawet stopami ziemi nie dotykał.

Kolejny problem to miecz: szukają i szukają, ale żaden nie jest dobry. Największy miecz jaki znaleźli w całych Prusach to Zygfryd w trzech palcach trzymał! To przecież bez sensu!

Poszli więc do kowala, aby wykuł odpowiedni oręż. Kowal wykuł odpowiednią zbroję dla Zygfryda. *** płytówka - pasowała jak ulał, zdobiona złotem i nader wszystko wytrzymała.

Zygfryd był gotowy do walki.

Tymczasem w obozie Polaków ten sam problem. Jagiełło szuka ochotnika, ale nikt się nie zgłasza. Król postanawia wziąć ich sposobem - polewa dodatkową porcję miodu (wiele razy).

Niestety, nawet totalnie nawaleni nie chcą walczyć. Jagiełło poszedł do starego druha - Zawiszy Czarnego.

Niestety, ten nie był skory do opuszczania domu.

- Ubrudzę się tylko, jeszcze może mi się coś stać... Daj mi spokój!

Kolejny był Maćko z Bogdańca - ale ten również nie był chętny.

- Tu Jagienka na mnie czeka, a ja się będę gdzieś po jakiś polach bitwy chędożył? Nie ma mowy!

Następny był Jurand - ale ten ma oczy wypalone! BEZNADZIEJA!

Załamany Król wziął sznur i poszedł do lasu się powiesić.

Idzie i nagle widzi: jakiś kurdupel - metr dwadzieścia - konus taki, ubrany w marną skórzaną kurteczkę, z zardzewiałą szabelką u pasa, opiera się o drzewo i napruty jak worek... spawa. U Króla pojawiła się iskierka nadziei, takie małe światełko w tunelu.

Podchodzi i pyta, czy ten się zgodzi na walkę.

- No pewnie! - odpowiedział narąbany totalnie głos. Nie był w stanie powiedzieć nic więcej.

Teraz trzeba go wyposażyć. I tu problem. Jakiego konia by nie znaleźli, to dla małego Polaczka olbrzym. Nie utrzymałby go nawet. Olali sprawę. Teraz miecz. Niestety, nawet najmniejszego nie był w stanie unieść. Wyluzowali. Jeszcze zbroja. Ale jakiej by nie przynieśli, to dla naszego bohatera jak dom wielka - popijawy by mógł w środku urządzać. Dali se siana. Zostawili mu tylko to co miał - cienką skórę i przerdzewiałą szabelkę. Na koniec poprosili tylko o jedno:

- Po wszystkim możesz robić co chcesz, ale w dzień bitwy, na Boga, przyjdź trzeźwy!

Słonce wzeszło, obie armie stoją naprzeciwko siebie.

Z szeregu krzyżackiego wyłania się wspaniały rycerz.

Ale gdzie Polak?Pytajnik...

Szukają go i szukają. W końcu znaleźli - oczywiście nawalony jak dzwonek. Mimo to tanio skóry nie sprzedamy. Cucą go i wypychają. Na ugiętych nogach, zataczając się wychodzi na pole bitwy. Naprzeciw niemu wielki Zygfryd de Loewe w błyszczącej złotem zbroi, z nietęgim mieczem, na potężnym słoniokoniu.

Spina wierzchowca i rusza do ataku.

Pędzi z ogromną prędkością, ziemia drży pod kopytami słoniokonia, drugie słonce błyszczy na złotej piersi Zygfryda (wielki miecz zasłania to pierwsze).

Jagiełło wytrzeźwiał natychmiast i pojął co zrobił. "Ja pieprzę!

Przecież on zaraz zmiażdży naszego i wpadnie w nas - rozniesie nas w puch. Jesteśmy już martwi!" - pomyślał zasłaniając twarz.

- W NOGI, ku..a, W NOGI!Wykrzyknik - krzyczy Król i wszyscy uciekają gdzie popadnie.

Zygfryd de Loewe na swym słoniokoniu wpada na kurdupla Polaka

- huk, trzask, uniósł się tylko kurz i dym...

Wielki Mistrz podjeżdża na miejsce potyczki, aby pogratulować swojemu zwycięstwa.

Kurz opada, a tu straszny widok: słoniokoń leży z obciętymi nogami, paręnaście metrów dalej Zygfryd (całe piszczele ma pokrwawione), a Polak stoi niewzruszony opierając się o szablę i mówi:

- Gdyby nie było rozkazu "W NOGI", to bym cię, k...a, zatłukł..."
Żereb - 26-09-04, 22:58
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Para siedzi w kinie.
- Mania, my już tutaj ponad godzinę siedzimy, a ty mnie nawet nie pocałowałas?
- Wania, ja przecież dopiero co ci lodzika zrobiłam Wykrzyknik
- Mi Pytajnik
Anonymous - 29-09-04, 14:32
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Wlazł facet w parku na ławkę i zaczyna się drzeć:
- Precz z hipokryzją!
Ludzie patrzą zdziwieni, a chłop:
- Precz z pazernością!
Coraz więcej gapiów przystaje, a ten dalej:
- Precz z pedofilią!
W końcu przechodząca obok babcia nie wytrzymuje:
- Panie, coś się pan tak do tych księży przyczepił?!

Idzie wędkarz przez las z dwoma wiadrami pełnymi ryb, gdy nagle spotyka strażnika.
- Udany połów. Mam nadzieję, że ma pan kartę wędkarza?
- Nie mam, ale to są moje rybki z akwarium.
- Rybki z akwarium?
- Wpuszczam rybki do wiaderka, idę nad jezioro, wypuszczam je, żeby sobie popływały i kiedy klasnę dwa razy, wracają do wiaderek.
Strażnik nie uwierzył, więc obaj idą nad jezioro. Wędkarz wypuszcza wszystkie ryby do wody i czeka. Mija piętnaście minut i nic. Zniecierpliwiony strażnik pyta:
- No i co? Niech pan je woła!
- Kogo?
- Rybki!
- Jakie rybki?


- Haloooo, czy to pralnia?!
- Sralnia!, qrwa, a nie pralnia, tu Ministerstwo Kultury, kutasie jebany!


Długoletnie małżeństwo. Mąż coś naprawia. - Stara, chodę no tu!
- Co?
- Złap no ten drucik.
Ţona chwyta przewód i pyta:
- I co?
- No nic. Widocznie faza jest w tym drugim...

Do polskiego żołnierza w Iraku przychodzi list od dziewczyny: ,,Kochany Jaśku, odległość między nami jest za duża, zdradziłam cię. Proszę tylko, abyś odesłał mi zdjęcie, które ci kiedyś dałam na pamiątkę.
Buziaki, Ania''.
Ţołnierz zaczyna chodzić po jednostce i zbierać od chłopaków fotografie ich dziewczyn, matek, sióstr i w ogóle wszystkich kobiet, których zdjęcia mają przy sobie. Kiedy uzbierało się tego kilkadziesiąt sztuk, pakuje je wszystkie w kopertę i wysyła do Polski. Dziewczyna otwiera list, zdjęcia wysypują się na podłogę razem z notatką: ,,Kochana Aniu, niestety nie mogę sobie ciebie przypomnieć, dlatego wyświadcz mi tę przysługę i wybierz sobie swoje zdjęcie, a resztę odeślij mi do jednostki. Buziaki, Jasiek''

Do drzwi puka akwizytor. Otwiera mu 12-letni chłopiec z papierosem w ustach i butelką piwa w ręku. Na kanapie za jego plecami leży naga prostytutka.
- Aaaaa, dzień dobry, młody człowieku. Czy tatuś albo mamusia są może w domu?
- wyjękuje zszokowany domokrążca. Chłopiec patrzy na niego nieco zaskoczony i mówi:
- A jak ci się, qrwa, wydaje?

Dziewczyna daje anons matrymonialny: ,,Poznam pana, który nie będzie mnie bił, nie odejdzie ode mnie i który będzie dobry w łóżku''. Po kilku dniach słyszy straszne walenie do drzwi. Patrzy przez wizjer - nic. Otwiera drzwi. Na wycieraczce leży facet bez rąk i nóg.
- Nie będę pani bił, bo nie mam rąk. Nie odejdę, bo nie mam nóg. Mam nadzieję, że spełniam wszystkie warunki.
- Okej, a co z seksem?
- W porządku. Pani myśli, że czym ja waliłem w drzwi? Głową?
Przemek - 05-10-04, 10:56
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Napisy z koszulek:
-> www
Rozszyfruj skrót 'chwdp'
-> www
-> www
Pozddr
Żereb - 11-10-04, 12:14
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Postanowiłem wziąć krótki urlop. Uzmysłowiłem sobie jednak, że przecież wszystko już wybrałem. Ba, chyba nawet zalegam szefowi dzień lub dwa.
Pomyślałem, że chyba najszybciej zmiękczę bossowe serce, gdy zrobię coś tak głupiego że ten zacznie się nade mną litować! No, bo przemęczony jestem, przepracowany i zaczyna mi odbijać. Samo życie, nie?
Następnego dnia przyszedłem trochę wcześniej do pracy. Rozejrzałem się dookoła. MAM!Wykrzyknik! Odbiłem się od podłogi, poszybowałem w kierunku żyrandola, złapałem go mocno... i - wiszę! Wchodzi Baśka, koleżanka z biurka obok - i rozdziawia gębę patrząc na mnie do góry (ona ma taki jakiś drewniany wzrok! I jest stuprocentową blondyną, co i tak wyjdzie na jaw później).
- Ciiiii - szepczę konspiracyjnie - rżnę psychola, bo chcę kilka dni wolnego od starego. Gram żarówę, rozumiesz?
Kilka sekund później wchodzi szef. Już od progu huczy swoim basem, co ja tam robię u góry. - Ja jestem żarówka! - wypiszczałem.
- Stary, no co ty, chyba cię coś straszy! Weź lepiej kilka dni wolnego i jedź się gdzieś przewietrzyć. Wdzięcznie sfrunąłem i zaczynam się pakować. Ale widzę że Baśka też zaczyna się pakować!
Gdy szef ją pyta "a pani dokąd?" - Baśka odpowiada:
- No przecież nie będę pracowała po ciemku!
Hans - 11-10-04, 12:45
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Bardzo dobre bardzo
macie tam wesoło Suszę zęby Suszę zęby Suszę zęby Suszę zęby
Jutro chyba też wskocze na jakieś okno LOL

Żereb napisał/a:

Ale widzę że Baśka też zaczyna się pakować!
Gdy szef ją pyta "a pani dokąd?" - Baśka odpowiada:
- No przecież nie będę pracowała po ciemku!

A koleżanka dostała wolne LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL
Anonymous - 11-10-04, 23:07
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Dziadek z babcią oglądają reklamę blend'a'med - to ta gdzie smarują
pastą jajko i posmarowana strona jest twarda, a nieposmarowana miękka. No, popatrzyli na tv, potem na siebie i myślą, trzeba spróbować.
Dziadek posmarował interes, rzeczywiście, twardy ! Babka szybko
skoczyła pod prysznic, po paru minutach wychodzi w szlafroku, patrzy a
dziadek w smokingu wychodzi z domu.
- Stary, a ty gdzie ?
- Żeganj próchnico!
Żereb - 20-11-04, 13:18
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
- Dlaczego faceci uwielbiają kobiety w skórzanych strojach?
- Bo im pachną jak nowa tapicerka w samochodzie

Wysłany: 20:48 20-11-04

Właściciel sklepu warzywniczego żali się stałemu klientowi:
- Przychodzi do sklepu masa ludzi, którzy tylko dotykają towar i niczego nie kupują. Bardzo tego nie lubię!
- A co ja mam powiedzieć? - Ja mam cztery córki...
Anonymous - 23-11-04, 12:27
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Trwa ostra imprezka na Księżycu. W pewnej chwili ktoś mówi:
- Wiesz co, Armstrong? Niby wszystko się zgadza... Rozpaliliśmy grilla, jest wódeczka, są kobitki, a jakoś atmosfery nie ma...


Rozmowa dwojga meneli: - Zocha, napijesz się wina?
- Heniek, przecież wiesz, że z gwinta nie piję!
- I za to cię, Zocha, szanuję!


Rozmawiają: Anglik, Amerykanin i Arab. Anglik mówi pierwszy:
- Mam dziesięcioro dzieci, gdybym miał jeszcze jedno, mógłbym założyć drużynę piłkarską.
Następnie odzywa się Amerykanin:
- Ja mam piętnastkę dzieciaków, gdybym miał o jedno więcej, mógłbym założyć
drużynę futbolu amerykańskiego.
Ostatni odzywa się Arab:
- Ja mam siedemnaście żon, gdybym miał jeszcze jedną, mógłbym otworzyć pole
golfowe.


Przychodzi facet do lekarza z potwornym bólem głowy:
- Panie doktorze, niech mnie pan ratuje, strasznie boli mnie głowa...
Tu przerwał lekarz:
- Tu z tyłu za uszami?
- A skąd pan wie, dokładnie to chciałem powiedzieć!
- Widzi pan, kiedyś miałem podobny problem, ale to już przeszłość.
- I co pan zrobił?
- Uprawiałem z moją żoną miłość francuską każdego ranka przez tydzień.
- I to wszystko?
- O, nie. Zaraz po jej orgazmie zaciskała uda na mojej głowie i ból znikał. Niech pan zastosuje się do moich wskazówek i przyjdzie do mnie za kilka dni.
Minął tydzień, do gabinetu wbiega uśmiechnięty pacjent:
- Doktorze, jestem wyleczony.
- Tak się cieszę, że mogłem panu pomóc!
- Ja też, a przy okazji proszę pozdrowić żonę.


Jasio mówi do mamy: - Mamo, dzisiaj rano, kiedy jechałem autobusem, tato kazał mi wstać i ustąpić miejsce kobiecie.
- To bardzo ładnie.
- Ale mamo, ja siedziałem na taty kolanach.


Idzie sobie mały krecik przez las i cały czas radośnie wyśpiewuje:
- La, la, la, ja jestem Bogiem, ja jestem Bogiem, la, la, la.
Po jakimś czasie spotyka lisicę.
- Kreciku, a co ty tak wyśpiewujesz, toć ty jesteś krecikiem, a nie Bogiem - dziwi się
lisica.
- Jestem, jestem Bogiem, zaraz ci to udowodnię - stwierdza krecik i opuszcza spodnie.
- Ooo mój Boże - mówi lisica.


Przyszedł ksiądz z kolędą. Po modlitwie i poświęceniu domu zwrócił się do małej dziewczynki:
- Umiesz się żegnać, dziecko?
- Umiem. Do widzenia.


60-letnie małżeństwo miało sporo młodszego od siebie znajomego. Pewnego razu znajomy odwiedza ich i nie może wyjść z podziwu, że mąż zwraca się do żony takimi słowy: kochanie, skarbie, misiaczku, kruszynko, serce, duszko itp. W momencie, gdy małżonka poproszona o cukier wychodzi do kuchni, natychmiast pyta jej męża:
- Jak to jest, jesteście 35 lat po ślubie, a ty do niej cały czas kochanie, skarbie, misiaczku... Musisz ją strasznie kochać?
Mąż na to:
- Eee tam. Wiesz, jak to jest, ja już 20 lat temu zapomniałem, jak ona ma na imię...


Jasio pyta ojca: - Tato, skąd ja się wziąłem?
- No wiesz, synku... jak by ci to powiedzieć... bocian był i w ogóle...
- Ale ty tato dziwny jesteś! Masz taką ładną żonę, a posuwasz bociany!


Wraca do domu nad ranem pijany facet z gumową kaczką pod pachą. Otwiera drzwi, wchodzi do sypialni, gdzie śpi smacznie jego żona. Zapala światło, budzi żonę i pyta się:
- No i co powiesz na tę świnię?
- To nie jest świnia, tylko kaczka! - odpowiada zaspana żona.
- Nie do ciebie mówiłem, kobieto, tylko do mojej kaczki!


Dzwoni facet rano do swojego szefa do pracy i mówi:
- Szefie, nie mogę dziś przyjść do pracy.
- Ale dlaczego, co się stało, jesteś chory?
- Sprawa jest bardziej skomplikowana, mam problem ze wzrokiem.
- Jak to, co ci dokładnie dolega, masz zapalenie spojówek?
- Nie, po prostu nie widzę się dzisiaj w pracy!


70 rzeczy, które powinna umieć kobieta:
Po pierwsze: gotować,
Po drugie: 69.


Siedzi facet w restauracji i zamawia talerz zupy. Po chwili jednak coś mu nie pasuje i woła kelnera:
- Może pan spróbować zupy?
- A co jest z nią nie tak?
- Niech pan spróbuje!
- Ale dlaczego?
- Niech pan po prostu spróbuje!
- Dobrze już, spróbuję, gdzie jest łyżka?
- No właśnie, gdzie jest ta pieprzona łyżka?!
Żereb - 29-11-04, 13:41
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Wściekła żona wpada do knajpy i krzyczy do męża:
- Pijaczyno, ta knajpa to twój grób!
-To bądź łaskawa chociaż w grobie dać mi spokój.
Przemek - 30-11-04, 09:44
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
W pierwszej klasie podstawowej, podczas biologii, pani się pyta dzieci:
- Jakie dźwięki wydaje krowa?
Malgosia podnosi rękę:
- Muuuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze Gosiu. A jaki odgłos wydają koty?
Grześ podnosi rękę - Miauuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze, Grzesiu Bardzo dobrze. A jaki dźwięk wydają psy?
Jasiu podnosi rękę.
- No Jasiu powiedz - zachęca pani.
- Na ziemie skur**synu, ręce na głowę i szeroko nogi..
------------------------------------------------------------------------------------------
Z czego śmieją się stewardessy z LOT-u?

Śmialiśmy się już z amerykańskich pasażerów, ale tak naprawdę - wszystko co najlepsze jest u nas w kraju!Polacy ze swoimi tekstami na pokładzie po prostu biją wszystkich na głowę!

* * * * *
Pasażerka: "Pani powie temu tam, żeby swoje manele z mojego pawlacza zabrał."

* * * * *
Pasażerka: "Czy kibel to tam, w sieni?" (wskazujac na tylną kuchnię)

* * * * *
Pasażerka: - Czy lecimy już nad Atlantykiem?
Stewardessa: - Jeszcze nie.
Pasażerka: - To co tak ciągnie po nogach?Pytajnik

* * * * *
Pasażer: - Poproszę drinka.
Stewardessa: - Jakiego?
Pasażer: - No drinka!

* * * * *
Na pytanie: "Czego się Pan/Pani napije?"
- Poproszę oranż dżus, może być jabłkowy.
- Poproszę o sok z piczy.
- Whisky on the rocks, ale bez lodu.
- Poproszę o białą na Helenie. (czytaj: wódka z sokiem firmy "Helena")

* * * * *
Karty lądowania w USA - co wpisują pasażerowie:
Sex: nie dotyczy
Sex: dziewica
Sex: trzy razy w tygodniu

* * * * *
Ile osób podróżuje z Panem/Panią: 243 + 10 osób załogi

* * * * *
Edyta Górniak w drodze do Londynu
Stewardessa: - Zamawiala Pani porcję wegetariańską? Czy mogę prosić o Pani nazwisko?
Edyta (z oburzeniem w głosie): - To pani nie wie, jak ja się nazywam?
Stewardessa: - A pani wie, jak ja się nazywam?

* * * * *
VIP-y na pokladzie Agata B., córka byłego premiera, po wylądowaniu w
Warszawie (rejs z Rzymu):
- Czy jest transport dla vipa?
Szefowa pokładu: - Nie było vipów na pokładzie.
Agata B.: - Czy mówi pani coś nazwisko "Buzek"?
Szefowa: - Nie jednemu psu na imię Burek.

Pozddr
Anonymous - 30-11-04, 15:14
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
dobre Suszę zęby hehehe
Przemek - 30-11-04, 21:24
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Przyszło mi na maila Hahaha! Hahaha! Hahaha! ROTFL do sześcianu
Kilka lat temu, wiedziony moją wieczną ciekawością poznania wszystkiego, co tylko możliwe, w pawilonach na Marszałkowskiej zafundowałem sobie w seks shopie pokaz "szalonej miłości na żywo". Usiadłem w pomieszczeniu za kotarą. Po chwili weszła, nawet niezła dziewczyna w fajnej bieliźnie i zaczęła udawać, ze robi striptiz, bo ile czasu można z siebie zdejmować dwa sznurki, nawet wliczając w to próby przecięcia się własnymi majtkami na pół? Gdzieś po 5 minutach tych wygibasów nagle, bez ostrzeżenia walnęła się na wykładzinę wprost u mych stóp. Wystrzeliła w górę wyprostowanymi nogami i zastygła tak w bezruchu, trzymając nogi w kształcie litery, której, jak to mawiał generał Jaruzelski, nie ma w polskim alfabecie. No i tak sobie oboje milczymy, ja siedzę, a ona leży przede mną.... Muzyka, czyli jakieś Ace of Basse się skończyła... cisza... Popatrzyłem się trochę, ale ile można się gapić w jedno miejsce, jak szpak w cipę? Ta leży, widzę, że jej nogi cierpną od tego trzymania w górze. W końcu nie wytrzymała i ryknęła na cala budę:
- Rysiek, kur*a! Chodź już, bo klient zaczyna się nudzić!
Z za kotary doszedł mnie skrzekliwy męski głos:
- Już, kur*a idę, tylko się odleje!
Artystka, patrząc mi w oczy miedzy swoimi udami, przepraszająco wyszeptała:
- Pan się nie denerwuje, zaraz będziemy kontynuować szoł....
Zapaliłem sobie, a i artystkę na jej życzenie poczęstowałem. Palimy, ona, już dla wygody oparła pięty o podłogę, ja sobie siedzę, pale i uważam, żeby popiół jej na łono nie spadł. Zza przepierzenia, niby kocim ruchem, wsunął się men... Wzrostu stołka barowego, blady niczym słonina mimo, ze był to środek lata. Poza tradycyjnym PSM na nadgarstku, jakimiś runicznymi znakami na łopatkach, miał jeszcze wytatuowany na brzuchu napis "Tylko dla pań!", ze strzałką niknącą w jego kąpielówkach w biało-niebieskie prążki. Zaczął pląsać w tym pomieszczeniu, o wymiarach 2x2 metry. Musiał przeskakiwać przez leżącą na ziemi artystkę, opierać się rękoma o ściany pawilonu, robił wymachy nóg w górę i na boki. Nawet próbował dłońmi czynić przed swoją pryszczatą buzią podobne gesty, jak Travolta w Pulp Fiction, chcąc być jak on seksowny i tajemniczy. Coś mi tu nie pasowało... I nagle do tego samego wniosku doszła i artystka leżąca na ziemi, znów z zawodowo rozłożonymi w gore szeroko nogami. Znudzonym głosem odezwała się:
- Rysiek, a może byś tak kur*a, muzykę włączył?
Rysiek zastygł na moment.
- Jaką pan sobie muzę życzy?
- Puśćcie jakąś pościelówę.
- E, takich tutaj nie mamy! - odrzekł Rysiek, podrapał się przez kąpielówki w jajko i poleciał na zaplecze. Cosś zacharczało, zastukało i po chwili znów poleciały rytmy "Ace...." Rysiek wpadł z powrotem, ale już nie chciało mu się Nurejewa odstawiać, tylko łupnął na kolana z hukiem, jak Oleksy w Częstochowie, nosem wprost w srom znudzonej z lekka artystki i zaczął ją gwałtownie lizać. Liże, liże....chyba z piec minut tak to trwało, gdy odchylił głowę w moim kierunku i zapytał:
- Wystarczy?
- Jej się pan spytaj!
- Gościu, my tu kur*a, jesteśmy w robocie, Gośce jest wszystko jedno!
Gośka widocznie była tego samego zdania, bo wypchnęła go z pomiędzy swoich ud i bezceremonialnie jednym szarpnięciem ściągnęła mu te pasiaste kąpielówki do kolan. Rychu postanowił zupełnie się z nich wyswobodzić i wstając z klęczek, zaczął skakać na jednej nodze, by pozwolić gaciom swobodnie opaść. Był pełen Wersal, bo gdy mało nie wyrżnął na ryj, zaplątując się we własne majtki i musiał się oprzeć na moim ramieniu, ze dwa razy gorąco mnie za to przepraszał. No i stanął taki zupełnie goluśki, z kuśką wielkości lanej kluski. Przykry to był widok, ale dzielna artystka, zupełnie nie zrażona uklękła, oparła czoło o napis "Tylko dla pań" i łapczywie chwyciła w usta to, co udało jej się uchwycić, czyli niewiele. Zaczęła cmokać, siorbać i wydawać inne odgłosy mające pozorować że cos ssie, a nie gorączkowo próbuje utrzymać toto w ustach. Rysiek zaczął odstawiać ruchy kopulacyjne, ruszając chudą dupiną do przodu i do tylu. Wpił paluchy w burzę blond włosów i zaczął posapywać. Gdy już prawie mnie przekonał, ze to co wpycha w usta partnerki, sięga jej pewnie do końca przełyku, oderwał gwałtownie jej głowę od swojego podbrzusza i jednym sprawnym ruchem odwrócił ja do siebie tyłem, popchnął w plecy i zmusił by przyjęła pozycje bohaterskiej rzymskiej Wilczycy. Wszystko byłoby w porządku, gdyby naprzeciwko kusząco wypiętych damskich pośladków sterczało coś, co mogłoby sterczeć. A to nawet berlinki, czy nawet morlinki nie przypominało. Ot, taki sobie frankfurterek.. Facet dzielnie chwycił artystkę za biodra, położył jej na brzegu pośladków to "monstrum" i zwrócił się do mnie z pytaniem:
- Mam ją walić w cipę, czy chce pan zobaczyć anala?
Tu już nie wytrzymałem i ryknąłem śmiechem pytając:
- Czym, synu, czym!
Na to, nie wytrzymała i artystka, wstając z kolan i trzymając się ze śmiechu za brzuch, powiedziała:
- Rychu, daj spokój, znów trzeba będzie gościowi kasę zwrócić!
A Rychu na to :
- A bo to, kur*a, przyjdzie taki okularnik, papierosa kopci, gapi się jak na jakimś pokazie, zamiast uczciwie konia walić!

Pozddr
Anonymous - 01-12-04, 12:23
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Sprzedam BMW 325i ! PILNE !
Rok produkcji: 1998, kolor: czarny, alufelgi, przebieg: 31,250 km.
Uwaga: Na dachu male wgiecie spowodowane piłką (cholerne dzieciaki ! )
Cena: 14.000 PLN (do negocjacji)
Ponizej zamieszczam zdjecie:
http://g.pl/~frontier/bmw.jpg
Żereb - 18-12-04, 10:37
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Hahahaha! Suszę zęby Super fota. kupuje odrazu dwa...

Wysłany: 17:29 11-12-04

Na egzaminie na prawo jazdy egzaminator pyta "podstępnie":
- Co pani zrobi, jeśli po przejechaniu pięciu kilometrów stwierdzi pani, że zapomniała pani kluczyków"?
- Zjadę na pobocze, włączę światła awaryjne, wysiadam z samochodu i sprawdzam, co za matoł mnie pchał taki kawał drogi...

Wysłany: 12:00 13-12-04

Menel do menela, dopinając jabcoka:
- No to ja już muszę lecieć, bo mam jeszcze kolokwia do sprawdzenia...

Wysłany: 10:37 18-12-04

Starzec i chłopiec podróżowali na targ razem ze swoim wołem, którego mieli sprzedać. Chłopiec jechał na grzbiecie wołu, a starzec szedł obok. Kiedy mijali innych, ktoś zauważył, że to wstyd, że chłopiec jedzie podczas, gdy stary człowiek musi iść. Chłopiec i starzec zgodnie uznali, że krytykujący ma rację i zamienili się miejscami.
Jednak w niedługim czasie spotkali inną osobę, która zwróciła uwagę starcowi, że nie ładnie jest zmuszać chłopca do wysiłku. Chłopiec i starzec przyznali tej osobie rację i postanowili iść pieszo.
Po drodze spotkali człowieka, który wyśmiał ich. Powiedział, że gdyby sam miał wołu to na pewno nie szedł by piechotą. Chłopiec i starzec zgodnie uznali, że to głupie iść kiedy ma się wołu. Więc razem wskoczyli na jego grzbiet.
Jednak zaraz zjawił się ktoś, kto im powiedział, że męczą biedne zwierzę jadąc w dwójkę na grzbiecie. Chłopiec i starzec zawstydzili się swoich czynów i postanowili dalej nieść wołu. I nieśli go tak, aż natrafili na mostek. A na mostku oboje stracili równowagę i wół wpadł do wody.

Jaki z tego morał?
Jeśli starasz się zadowolić wszystkich to możesz równie dobrze pocałować swoją d*pę wołową na pożegnanie!
Anonymous - 25-12-04, 08:48
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Koles zostawil samochód zaparkowany równolegle do
kraweznika. Wraca a tu mu policjant mandat usiluje wypisac. Pyta sie:
- Panie Wladzo! Zaraz, zaraz! Co pan robi?? Za co ten mandat??
- No jak to? Szanowny Pan znaku nie widzial ?
- Jakiego znaku Pytajnik
- No przeciez stoi tutaj jak wól: "Zakaz parkowania -
nie dotyczy chodnika"!
- No i co?
- No jak to co?? Zaparkowa Pan na ulicy a nie na
chodniku!
- Ale mnie to nie dotyczy!
- Co Pana nie dotyczy?? Co Pan jestes?? Posel? Radny??
- Nie ... po prostu mnie to nie dotyczy!!
W tym momencie koles wyjmuje dokumenty i podaje
policjantowi. A tam napisane jest wyraznie:
Zbigniew Chodnik
(mandatu nie dostal Smile))

Wysłany: 8:48 25-12-04

Jasiek zaprosił swoją mamę na obiad w mieście, w którym studiował, wynajmował małe mieszkanko razem z koleżanką Justyną. Jednak, kiedy matka przyjechała do synka, nie mogła nie zauważyć, że współlokatorka syna jest wyjątkowo ładną i seksowną blondynką. Jak to każda matka zaczęła się zastanawiać, czy aby z tego ich wspólnego mieszkania nie wynikną jakieś problemy. Syn zauważył, jak matka patrzy na Justynę i kiedy byli sami powiedział:
- Domyślam się o czym myślisz, ale zapewniam cię, że ona i ja jesteśmy tylko współlokatorami. Nic nas nie łączy.
Tydzień później Justyna pyta się Jaśka:
- Słuchaj, nie chcę nic sugerować, ale od ostatniego obiadu z twoją matką, nie mogę znaleźć mojej pamiątkowej cukierniczki. Chyba jej nie wzięła, jak myślisz?
Jasiek zdecydował się napisać list do matki:
"Droga mamo, nie piszę, że wzięłaś pamiątkową cukiernicę Justyny, nie piszę też, że jej nie wzięłaś. Fakt jednak pozostaje, że od kiedy byłaś u nas na obiedzie tydzień temu, nie możemy jej znaleźć."
Odpowiedź przyszła parę dni później.
"Drogi Jasiu, nie twierdzę, że sypiasz z Justyną, nie twierdzę też, że z nią nie sypiasz. Fakt jednak pozostaje, że gdyby Justyna spała we własnym łóżku, już dawno by ją znalazła. Buziaczki, mama"
Hans - 25-12-04, 14:31
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Idzie informaty z uczelni i widzi jak jakiś facet zamalowywuje grafitti na ścianie.Zatrzymał się,popatrzył,pomyślał i mówi do siebie
-Na bank jakiś moderator
Żereb - 25-12-04, 20:06
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Mąż pomagał żonie przygotować się do finału teleturnieju. Na dzień przed turniejem jakoś udało mu się dostać kopie pytań które miały być użyte. Przez wszystkie żona szła jak burza. Zacinała się zawsze na ostatnim "Jaka jest najważniejsza część ciała mężczyzny?". Za każdym razem mąż musiał jej podpowiadać że to chodzi o penisa. Trening przeciągnął się do późnego wieczora. W nocy mąż się zbudził i przepytał ją jeszcze raz. Rano jak się zbudzili kolejna tura pytań, i znowu żona się zacięła "pe...., pe...". Nadeszła pora teleturnieju. Żona błyskotliwie przechodzi przez wszystkie pytania aż dochodzi do feralnego "Jaka jest najważniejsza część ciała mężczyzny?" Po chwili zastanowienia mówi:
- Znowu zapomniałam jak się to nazywa. Cały wieczór i pół nocy mój mąż to we mnie wciskał, a rano miałam na końcu języka...
Zmieszany komentator przerywa jej:
- Dziękujemy bardzo, uznaję odpowiedź za poprawną!
Anonymous - 27-12-04, 20:59
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Sprzeczka małżeńska. Żona do męża rozkazującym tonem:
- Natychmiast wychodź spod tego stołu!
- Nie wyjdę!
- Mówię ci wyłaź!
- Nie wyjdę!
- Wyłaź, ty tchórzu!
- Nie wyjdę! Chłop musi mieć swoje zdanie!
Hans - 27-12-04, 21:30
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Przychodzi mąż z pracy i krzyczy:
-dawaj obiad
-a może jakieś magiczne słówko- mówi żona
-abrakadabra.
RedDevil - 27-12-04, 21:35
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Ja to znałem z końcówką - BIEGIEM!!
Anonymous - 27-12-04, 21:42
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
umarł kaszub, warszawiak i ślązak. stanęli przed pietrem, a ten do nich prawi: cała trójka udzielała się społecznie dla swojego regionu, niebiosa to doceniają, więc każdy teraz będzie mógł wypowiedzieć życzenie dla swojego regionu i zostanie ono spełnione.
pierwszy zaczął kaszub: ja bym chciał, żeby przyroda u nas odżyła, żeby lasy były pełne zwierzyny, wody krystaliczne i zarybione, wszędzie czysto, cicho i jednym słowem pięknie.
piotr skinął ręką i stało się jak chciał, bylo pięknie i naturalnie.
zwrócił się do warszawiaka, na co on: ja to bym chciał żeby ta cała hołota nie zjeżdżała do naszej stolicy i co by takiego syfu nie robili, najlepiej jakiś solidny mur chiński.
piotr skinął ręką i piękny mur widoczny z nieba otoczył stolicę.
przyszła kolej na ślązaka.
- pietrze godej ino wiela mo wysokości ten mur? - pyta
- no 40 metrów
- a wiela bydzie mioł grubości ?
- a no z 10 metrów
- a szczelny ?
- mrówka się nie prześliźnie !]
- hmmmmmmmm - zalać do pełna !
Anonymous - 28-12-04, 08:35
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Policjant zatrzymuje samochód na autostradzie. Okno uchyla roztrzęsiona blondynka. - Co pani wyprawia? Jeździ pani od prawej do lewej krawędzi jezdni jak pijana ! - Panie władzo - coś strasznego, tak się przeraziłam! Jadę sobie spokojnie, aż tu nagle przede mną drzewo! No bałam się potwornie, że w nie uderzę, więc skręciłam gwałtownie w prawo. A tam kolejne drzewo na wprost a ja na nie jadę! Więc skręciłam jeszcze mocniej w lewo, a tam kolejne drzewo, więc znowu skręciłam, żeby nie uderzyć... Policjant zagląda do samochodu i mówi: - Spokojnie, proszę pani. To tylko odświeżacz powietrza...
RedDevil - 01-01-05, 15:47
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Zatrzymuje sie samochod na Sejmowym parkingu na Wiejskiej. Wychodzi z niego facet. Podchodzi ochroniarz:
- Co pan tu parkuje?! Nie wolno!
- Dlaczego?
- Tu kurna Sejm... tylko ministrowie, politycy, poslowie.
- Nie szkodzi wlączylem alarm.
Anonymous - 05-01-05, 22:26
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
panowie znalezione z babskiego forum dyskusyjnego Suszę zębySuszę zębySuszę zębySuszę zęby

Teksty z "babskiego forum".
Jakie obleśne rzeczy robią faceci?
Na początku było miło i kulturalnie... a teraz jesteśmy prawie dwa lata po ślubie i po czterech latach znajomości i mój mąż potrafi:
- Pierdnąć bez żenady - niby niechcący ale wcześniej mu to się nie zdarzało a teraz bardzo często.
- Dłubie cały czas w nosie - to już bez krępacji - muszę się drzeć na niego żeby przestał i to na chwilę pomaga, a jak tylko się nie patrzę dłubie znowu.
- Miesza sobie w jajkach i drapie się po tyłku (długo i namiętnie).
- Rano wącha skarpetki czy się jeszcze nadają do włożenia.
- Nie myje zębów wieczorem tylko rano.
- Rzadko się kąpie (ostatnio 2-3 razy w tygodniu ale bywało że tylko raz na tydzień).
Nie wiem czy mój facet jest jakimś wyjątkiem czy wszyscy tak z czasem mają że przestają dbać o siebie i o to czy są przyjemni dla otoczenia...
> *****
>
Mój mąż:
1. Pierdzi cały czas, najbardziej wieczorem i w nocy pod kołdrą, fuuuuujjjj i ja musze spać w tym smrodzie.
2. W nosie dłubie też i potem te gile wyrzuca za łóżko (jak mu o tym mówię to się wypiera, aż raz mnie tak wkurwił że mu pokazałam jego suszki i kazałam je zamiatać, mimo, ze zaraz i tak miałam zamiar odkurzać).
3. Brudne skarpetki zostawia gdzie popadnie.
I w ogóle mnie wkurwia od dłuższego czasu
> *****

Udaje, że wyciera o mnie palec, którym wcześniej wydłubał sobie śpiochy z oczu, a poza tym pierdzi non stop, no chyba, że wali śmierdzące to wtedy wychodzi z pokoju. Jak się irytuję i krzyczę na niego, że jest śmierdzielem to jeszcze bardziej go cieszy moja reakcja i wachluje np. poduszą tak żeby do mnie doleciało
>
> *****
>
Ja też mieszkałam ze śmierdzielem przed ślubem ale wtedy tak nie grzał pod kołdrą.
>
> *****
>
Mój facet jest zabawnym luzakiem. Kiedy jesteśmy na zakupach w dużym supermarkecie zdarza mu się takie zachowanie: Nagle zrywa się z wózkiem i szepce do mnie:
> - Zwiewamy stąd, pierdnąłem.
> *****
>
> Kolega mojego faceta ma manię puszczania bąków zawsze i wszędzie.
Ostatnio wybraliśmy się do klubu z nim i jego dziewczyną, ale nie wpuścili nas, bo impreza była zamknięta, to na odchodnym ów kolega odwrócił się i puścił ochroniarzowi na pożegnanie baka, którego chyba słyszeli i poczuli wszyscy ludzie w promieniu 10 metrów.
>
> *****
>
A moje Kochanie ostatnio pierdnęło w ubikacji jak robiło siusiu. Ze zrobił to bardzo głośno to się uśmiałam, a on na to:
- Prawdziwy facet jak sika to pierdzi.
> *****
>
Mój mąż to już w ogóle niezły talent.
- Ślini się w nocy strasznie, wymieniałam już mu 3 poduszki.
- Zostawia pod poduszka zaschnięte kozy, fuuuuj!
- Śpi w koszulce, w której chodził cały dzień (rąbał drzewo, grzebał > przy aucie itp) Rano go zrypałam o to, że się nie wykąpał i na dodatek poszedł spać w tej koszulce. Często mu się to zdarza.
- Jak ściąga skarpetki to wygrzebuje nimi bród między paluchami.
- Drapie się po głowie strzepując łupież z głowy.
- Zapomina do czego służy szczoteczka i pasta do zębów, często ma resztki jedzenia na zębach ten biały nalot.
- Na tyłku ma dziury na slipkach, dość często muszę kupować nowe, chociaż on woli te z dziurami.
- Jak już idzie się wykapać to zostawia po sobie dużo włosów i tych i tamtych.
> Jak sobie jeszcze coś przypomnę to napiszę.
> *****
>
Mój miał zwyczaj chować skarpetki pod fotel. Jak przychodzili znajomi, zawsze cosik im waniało. Nie dawał się zreformować, w końcu ułożyłam jego brudne skarpetki na klawiszach pianina i zamknęłam klapę.
Właśnie przyszli goście i poprosili o muzykę. Szybciej zamknął piano, niż je otwierał. Od tej pory miałam spokój - wrzucał skarpetki za lóżko.
>
> *****
>
Ja jestem mężatka od roku ale jeszcze przed ślubem mój mąż zaczął sobie bekać. Na jego brudne skarpetki porozrzucane po domu (na szczęście ich nie wącha) znalazłam fajny sposób: Wrzucam mu je do aktówki i potem się musi wstydzić; zaczęło działać bo coraz rzadziej je zostawia. Przyznam wam się, że mi też się czasem zdarza pierdnąć, tak jak jemu, ale tylko sporadycznie i zawsze obracamy to w żart. A jak on nie umyje zębów to wtedy pozwalam mojemu psu wejść do lóżka i do niego się przytulam. Jak on tego nie lubi!Wykrzyknik Zawsze wtedy wstaje i idzie umyć zęby, no a ja muszę wyrzucać psa z łóżka.
>
> *****
>
E tam. Przesadzacie szanowne Panie. Ja pierdzę, żona pierdzi. A od niedawna mamy psa Labradora - samca i tez wali zdrowo. I nikt nie narzeka ani ja, ani żona ani pies. Wiec dajcie spokój. Swojski smrodek nie zaszkodzi. A nie bądźcie zbyt wymagające, bo Enriqe Iglesias by nawet na was nie spojrzał. Wiec cieszcie się waszymi pierdziszami i módlcie się, żeby nie zamienili was na młodsze egzemplarze, bo zabiorą ze sobą kasę i będzie płacz i zgrzytanie zębów.
>
> *****
>
Ja przed każdym pierdem wsuwam sobie palec w okrężnice i sprawdzam czy jest pusto, ostatnio chciałem puścić pierdka a puściłem kupacza.
>
> *****
>
Mój niedoszły narzeczony poczęstował mnie herbatą w słoiku po dżemie który właśnie się skończył (Wykrzyknik!) Mamusia wyjechała i wszystkie naczynia były brudne w zlewie.
To mnie zmusiło do myślenia. A zaproponowałam że może fajniej by było jakby ja wlał do jednej z puszek po piwie stojących licznie na stoliku . Nic nie załapał. Po chwili zastanowienia powiedział ze do puszki się kiepsko nalewa...
>
> *****
>
Mój mąż chodzi po domu w bokserkach i kiedy siada, przynajmniej połowa klejnotów wypada mu z nogawki (bokserki są odpowiednio rozciągnięte).
Wieczorem ma rewolucję w żołądku i odgłosy z jego trzewi nie pozwalają mi zasnąć. Godzinami zajmuje WCet, musi czytać siedząc na tronie, jak zabiorę z kibelka wszystkie gazety, to czyta naklejki na środkach czystości.
>
> *****

Moje kochanie ma owłosiony tyłek. Ponieważ do moich, powiedzmy, obowiązków należy masowanie jego wielkiego cielska również tyłka (co uwielbia) któregoś dnia myślałam, że udławię się ze śmiechu jak dostrzegłam zaplątane między kędziorami zaschnięte resztki kupy. Widocznie kupa wolała przylgnąć do owłosienia niż do papieru toaletowego. Och mówię wam jaki miałam ubaw. do tej pory gdy sobie o tym przypomnę prycham śmiechem
I co Wy na to drogie Panie?
Anonymous - 05-01-05, 22:35
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
nie to zebym, ale kurde, karola to wlasnie przegiela - jak mogla tyle o mnie napisac... ja sie wstydzil nie bede, ale moge skromnie powiedziec ze 95% jest zywcem o mnie... poza skarpetkami, bo te zawsze zmieniam i wrzucam do pralki...
Anonymous - 05-01-05, 22:42
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
no popatrz a mówicie, że nie jesteście jak herman Suszę zębySuszę zębySuszę zębySuszę zęby
jak wiele nas łączy Suszę zębySuszę zębySuszę zębySuszę zębySuszę zęby
a to nie o tobie bo to ściągłem z forum które basia odwiedza i dużo pisze (jak ja) Mruga 2 Suszę zębySuszę zębySuszę zęby
Anonymous - 06-01-05, 07:51
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Ja pitole.... Cheesy Grin Cheesy Grin Cheesy Grin Ten tego no ... nie da się ukryć że 80% pasuje do mojego CV... szczególnie czytanie na tronie LOL
Anonymous - 06-01-05, 07:57
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
papieju napisał/a:
moge skromnie powiedziec ze 95% jest zywcem o mnie... poza skarpetkami, bo te zawsze zmieniam i wrzucam do pralki...


Hehehe, a kupa na kedziorach tez? Mr. Green

A czytanie na kiblu... hmm... chyba meska tradycja taka, tez uciekalem sie do czytania etykiet z srodkow czystosci Suszę zęby Chociaz najczesciej lecac juz do klopa zahaczam jeszcze o polke z ksiazkami, na ktorej dyzurnie lezy Winnicki Suszę zęby Mowcie sobie kobiety co chcecie, ale najlepsze pomysly przychodza na kibelku albo pod prysznicem Język
Sikor - 06-01-05, 12:45
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Leloo napisał/a:
najlepsze pomysly przychodza na kibelku


Potrzeba matką wynalazaków Suszę zęby
Anonymous - 07-01-05, 21:48
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
no patrzcie moj papiej się wreszcie przyznał ze to onim te wycinki z forum... wypisz wymaluj on...kurcze wszystko sie zgadza...nic dodać nic ująć...a skarpetki były, tyle ze w namiocie...w domu mu mamusia nie pozwala...hehehehehe Suszę zęby jak tak mozna...na litość boską...co do kupy ....temat przemilcze....hihihihihihihiiii bo sie obrazi na mnie....
Anonymous - 14-01-05, 11:49
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Gdyby czas płynął w druga stronę to byłoby tak pięknie...
Zaczyna się od tego, ze kilku gości przynosi cię w skrzyneczce i
oczywiście od razu trafiasz na imprezę.
Żyjesz sobie spokojnie jakostarzec w domku. Stajesz się coraz młodszy.
Pewnego dnia dostajesz odprawę w postaci grubszej gotówki i idziesz do pracy.
He! Pracujesz jakieś 40 lat i poznajesz uroki życia. Zaczynasz pić coraz
więcej alkoholu, coraz częściej chodzisz na imprezy no i coraz
częściej uprawiasz seks. Jak już masz to opanowane, jesteś gotów żeby
trafić na studia. Potem idziesz do szkoły. Coraz mniej od ciebie
wymagają,masz coraz więcej czasu na zabawę. Robisz się coraz
mniejszy, aż trafiasz do...
hmm, gdzie pływasz sobie przez 9 miesięcy wsłuchując się wuspokajający
rytm bicia serca. A potem nagle Bęc!
Twoje życie kończy się orgazmem.

Amen.
Żereb - 17-01-05, 19:48
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Wchodzi młody junak do żeńskiego akademika:
- A ty do kogo młody człowieku - pyta portierka.
- A kogo by mi pani poleciła?
* * *
- Czy nie miała pani wyrzutów sumienia kiedy wrzuciła pani mężowi arszenik do pieczeni?
- Trochę... Kiedy poprosił o drugą porcję...
* * *
- Dlaczego kobieta zawsze wpędzi faceta w kłopoty?
- Bo od tego jest, kobiety mają tendencje do tycia i kłopotów.
* * *
Dwie młode kobiety spacerują po parku. Ta, która pcha przed sobą wózek dziecięcy, szlocha:
- To jest właśnie ten kabriolet, który Józek obiecał mi przed ślubem...
* * *
- Co to jest wieczność?
- To czas od momentu kiedy skończyłeś do chwili gdy sobie wreszcie poszła.
* * *
Urywek z mowy pogrzebowej: "Nasz Kohn był jedynym w swoim rodzaju, szkoda, że nie co dzień umierają tacy ludzie".
* * *
- Co robi kameleon wchodząc na lustro?
- Zawiesza się...
* * *
- Nie pić, nie palić, nie jeść smażonego...
- A seks panie doktorze?
- Tylko z żoną
- Dlaczego?
- Bo tylko raz w miesiącu panu wolno...
* * *
- Gdzie idą te dwie śliczne nóżki??
- Jak się między nie nic nie zaplącze - to do kina.
* * *
- Słyszałeś, wczoraj pochowali Jasia
- Taaak, a co mu było?
- No, martwy był...
* * *
Nasze dzieci nie są agresywne. Na pewno nie mają nienawiści do nas. Jeżeli czasami nas biją, to dla naszego dobra.
* * *
Siedzą dwie mumie w kawiarni i jedna mówi do drugiej:
- Wiesz, od kiedy poszłam do kosmetyczki na przewinięcie bandaży, ze Stefana zrobił się w łóżku prawdziwy szatan.
* * *
- Jak śmiertelnie przerazić młodego mężczyznę Pytajnik
- Zakraść się od tyłu i zacząć rzucać ryż...
* * *
Jak się kocham ze swoim mężem to normalnie wyścig F1. On się upodabnia do Schumahera, ja do Barrichellego i co bym nie zrobiła on zawsze dochodzi pierwszy.
* * *
- Stara, okryj mi nogi kocem i wyłącz telewizor
- Nie mogę
- Czemu??
- Bo jesteśmy w kinie!
* * *
Wychodzi facet z domu dźwigając ogromną, strasznie ciężką paczkę. Za nim wybiega żona-blondynka:
- Kochanie, nie zapomnisz wysłać tej paczki?
* * *
- Carpe diem! - powiedział Horatius przechadzając się po zagajniku.
- Carpe Horatius! - wykrzyknął Kajus łowca niewolników do swej bandy.
* * *
- Co dasz mi na urodziny?
- Mogę cię przelecieć
- A jak nie będę chciała?
- To leż bez prezentu
* * *
Wilk ogląda pornola i mówi do siebie:
- K...a, a ja durny je wszystkie zjadałem...
Anonymous - 18-01-05, 14:02
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Uradowana żona wraca do domu i mówi do męża:
- Wyobraź sobie, że dzisiaj przejechałam trzy razy na czerwonym świetle i ani razu nie zapłaciłam mandatu.
- No i?
- Za zaoszczędzone pieniądze kupiłam sobie torebkę.

Szpaner w BMW otworzył drzwi na ulicy i nadjeżdżajacy samochód zawadził o nie. Facet lamentuje:
- O, ku...! Moje piękne BMW!
Podchodzi do niego przechodzień:
- Panie, co tak pan się martwisz o ten samochód? Taki z pana materialista, przecież panu cała rękę urwało!
Szpaner drze się:
- O, ku..., mój Rolex!

W klasztorze Shaolin uczeń zadaje swojemu mistrzowi egzystencjalne pytanie:
- Mistrzu, czym się różni kobieta od perły?
Mistrz po chwili zadumy odpowiada:
- Bo widzisz, mój uczniu, perłę można nawlec z dwóch stron, a kobietę tylko z jednej.
Uczef zamyślił się przez moment, ale nie do końca usatysfakcjonowany odpowiedzią dalej drąży temat:
- Ale mistrzu, sa przecież kobiety, które można nawlec z dwóch stron.
- I to sa właśnie perły!


W barze na szczycie wieżowca siedzi facet. Zamawia tequilę, wypija ją jednym haustem, podbiega do okna i... wyskakuje. Ku zdumieniu wszystkich po paru minutach znowu staje w drzwiach baru. Od stolika wstaje inny facet, podbiega do niego i pyta:
- Panie! Jak pan to zrobił?! Przecież jesteśmy z dwieście metrów nad ziemią...
- Wie pan co, ta tequila jest jakaś dziwna, wypijam ją, skaczę, pędzę ku ziemi i jakiś metr przed nią hamuję i ląduję miękko. Proszę zobaczyć...
Rzeczywiście, jak powiedział, tak zrobił. Jego rozmówca zaszokowany postanawia zrobić to samo. Wypija tequilę, skacze przez okno i... ginie na miejscu.
Wtedy barman przecierający leniwie szklankę mówi do pierwszego faceta:
- Wiesz Superman, jak sobie popijesz, to wyłazi z ciebie kawał ku...sa.

Rozprawa w sadzie. Zeznaje oskarżony, myśliwy:
- Mówię sobie, pójdę zapolować. Wygladam przez okno, śniegu od cholery, więc pociagam z piersiówki, biorę strzelbę i wychodzę. Idę sobie przez las, zimno jak cholera, więc sobie pociągam z piersiówki i szukam zwierzyny. I tak sobie idę, idę, pociągam z piersiówki, żeby wiedzieć, jak daleko zaszedłem, aż tu nagle patrzę, a na drzewie siedzi kukułka i kuka, no to wypaliłem!
Zeznaje poszkodowany, jąkała:
- Iiidę ssobie pprzez llas, aż nnagle wiwidzę, iidzie pipijanny mymyśliwy i sstrzeeela. Nono to wlawlazłem na ddrzewo i kkkrzyczę: KU...KU...KU...KU...RWA NIE STRZELAJ!

Wchodzi nawalony gość do baru i od progu woła:
- Drinki dla każdego, łącznie z barmanem! Goście rzucili się do baru. Kiedy było po wszystkim, barman mówi:
- To będzie 40 dolarów.
- Nie mam tyle.
Barman obił mu gębę i wyrzucił za drzwi. Następny dzień, ta sama sytuacja, gość zamawia drinki dla wszystkich, w tym dla barmana, nie płaci rachunku, dostaje w pysk i wylatuje za drzwi. Trzeciego dnia to samo.
Dzień czwarty, gość wchodzi i z miejsca:
- Drinki dla wszystkich!
A barman:
- A co z drinkiem dla mnie?
- Ty nie dostaniesz, jak wypijesz, robisz się agresywny.


Jedzie facet na rowerze i nagle urwał mu się pedał. Podniósł go mały chłopiec, macha nim i krzyczy:
- Peeeeeeeedaaaaał, peeeeeeeedaaaaaaał!
Facet odwraca się i mówi:
- Mój ty mały psychologu...

Policjant zatrzymuje samochód i mówi do kierowcy:
- Siódmy raz pana zatrzymuję i siódmy raz gubi pan ładunek!
- A ja siódmy raz panu powtarzam, że jest zima, a ten samochód to piaskarka...

Pali kogut skręta. Podchodzi do niego kurczaczek:
- Kogut, co masz?
- Marychę palę.
- Daj pociągnać.
- Masz, tylko uważaj, bo mocny sprzęt.
- OK. Uff - zaciągnął się mały.
- No i jak, kurczak, czujesz coś?
- Nic nie czuję.
- Ale jak?! To masz jeszcze jednego.
- OK. Uff - zaciagnał się mały po raz drugi.
- No i jak, kurczak, czujesz coś?
- Nic nie czuję.
- No co jest? - myśli sobie kogut. - A niech tam, zrobię mu superskręta.
Zawinął kogut prawie cały sprzęt, jaki miał, w gazetę i dał kurczakowi...
- No i jak, kurczak, teraz czujesz coś?
- Nic nie czuję.
- Nożeż ku..., jak to nic nie czujesz?
- Nic nie czuję, kogut, nie czuję dziubka, nie czuję skrzydełek, nie czuję nóżek...

Zajączek złapał złotą rybkę. Rybka, jak to ma w swoim zwyczaju, mówi:
- Zajączku, spełnię twoje trzy życzenia, jeśli mnie puścisz.
Zajączek na to:
- Ja swoje życzenia przekażę misiowi, gdy tylko wstanie z zimowego snu.
Rybka na to:
- Zajączek, coś ty, głupi, misiowi będziesz oddawał życzenia?
Zajączek:
- Rybko, posłuchaj, nie ma przebacz. No, nie ma przebacz - życzenia dla misia albo patelnia!
Rybka niechętnie, ale się zgodziła. Jak zajączek chciał, tak się więc stało. Miś budzi się
ze snu i mówi:
- 100 ch... w d... i kotwica w plecy, żeby tylko była ładna pogoda...
Przemek - 21-01-05, 16:17
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Autentyczna sytuacja, która mnie dzisiaj spotkała:
Jadę sobie Wartkiem do Czeskiego Cieszyna po kable WN i świece. Na granicy po kontroli dowodu osobistego usiłuję ten dowód wcisnąć do kieszeni, a tam czeski celnik mówi do polskiego (myślał, że tego nie słyszę) -> (dosłowne tłumaczenie): "k***a, on to musi być bogaty, że się takim autem wozi". Popatrzyłem do lusterka, Polak walnął karpia, a Czech kontynuuje: "przecież ten Wartburg musi mu minimum 12 litrów żreć na setkę".
Miło się dowiedzieć, że należy się do burżuazji Suszę zęby
Pozddr
Anonymous - 21-01-05, 19:53
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Noc. W kuchni ze skrzypieniem otwieraja sie drzwi od lodówki.
Wychodzi z niej spasiona mysz w jednej lapie trzymajac prawie
kilogramowy kawal zóltego sera a druga ciagnac za soba wielkie peto
kielbasy.
Idzie do pokoju skad rozlega sie potezne chrapanie gospodarzy i
taszczy
ten caly majdan przez srodek izby w strone szafy, pod która ma
wejscie do
swojej norki. Juz jest przed wejsciem gdy w swietle ksiezyca
dostrzega
pulapke na
myszy a na niej malutki kawaleczek sloninki. Mysz kreci z
dezaprobata
glowa i
mruczy pod nosem : Jak dzieci, k.... , jak dzieci!


------------------------------------------------

Wraca syn do domu z prywatki.
- No jak było ? - pyta matka
- Jak zwykle - odpowiada syn - trochę popiliśmy, trochę popaliliśmy marychy, trochę poruchaliśmy.
- A jakieś dziewczęta były ? - pyta matka

------------------------------------------------

Pewien facet uciekając z więzienia schował się w domu swojej przyjaciółki. Zaczął się już przebierać (zdjął więzienne ciuchy), kiedy rozległo się walenie do drzwi. Facet, podejrzewajac, że to policja wlazł na jedną z krokwi pod sufitem (tak nieszczęśliwie, że zwisały mu z niej jajka).
Gliniarze szukali go dobrą godzinę, ale nic nie znaleźli. Jeden z nich
zauwazył jaja faceta i spytał gospodyni:

- Co to?Pytajnik
- Chińskie dzwonki
- Nigdy nie słyszałem jak one brzmią - i huknął w nie pałą. Ponieważ nic nie usłyszał huknął ponownie, mocniej, o wiele mocniej. W tym momencie facet nie wytrzymał. Zszedł z krokwi i rzekł:
- bim bam bom ty sku*wysynu Wykrzyknik!


--------------------------------------------------------------

[operator]: Dziekujemy, że wybrał pan naszą pizzerię. Czy mogę prosić o pański numer pesel ?
[klient]: Dzień dobry. Chciałbym złożyć zamówienie.
[o]: Czy mogę najpierw prosić pański numer pesel ?
[k]: Mój pesel, tak.... już ..chwileczkę...to jest 21052031412.
[o]: Dziękuję, panie Nowak. Widzę, że mieszka pan przy ulicy Żytniej 14, a pański numer telefonu to 56320302. Numer telefonu w pańskim biurze to 54356326 a numer pańskiej komórki to 88234924. Z którego numeru pan dzwoni?
[k]: Co ? Dzwonię z domu. Skąd pan ma te wszystkie informacje ?
[o]: Jesteśmy podłączeni do systemu, proszę pana.
[k]: (wzdychając) A... tak... Chcialbym zamówić dwa razy waszą Pizza Samo Mięcho.
[o]: To chyba nie jest dobry pomysł, proszę pana.
[k]: Co pan ma na myśli ?
[o]: Proszę pana, w pańskiej kartotece medycznej pisze, że ma pan za wysokie ciśnienie i ekstremalnie wysoki poziom cholesterolu. Twój Narodowy Opiekun Zdrowia nie zezwoli na takie niezdrowe zamówienie.
[k]: Cholera. To co pan proponuje ?
[o]: Może pan spróbować naszej niskotłuszczowej Pizzy Sojowej. Z pewnością panu zasmakuje.
[k]: Czemu pan sądzi, że mi to zasmakuje ?
[o]: Wypożyczał pan w zeszłym tygodniu " Sojowe przepisy kulinarne" z biblioteki, dlatego właśnie to panu zasugerowałem.
[k]: Ok, ok. Proszę więc dwie rodzinne. Zaraz podam panu numer karty kredytowej.
[o]: Obawiam się, że będzie pan musiał zapłacić gotówką, bo przekroczył pan limit na koncie karty kredytowej.
[k]: No to skoczę do banku tu obok i przyniosę gotówkę zanim wasz kierowca dostarczy pizzę.
[o] : Pańskie konto czekowe, również jest już wyczerpane.
[k]: Nieważne. Po prostu przyślijcie pizzę, mam już gotówkę gotową.Jak długo to zajmie ?
[o]: Obawiam się, że około 45 minut, gdyż mamy teraz dużo zamówień.Chyba,że jeśli chce pan jechać po gotówkę, to po drodze sam pan podjedzie po zamówienie. Jednakże wożenie pizzy motocyklem może być ryzykowne.
[k]: Skąd u diabła pan wie, że jeżdżę na motorze ?!
[o]: Pisze tutaj, że oczekuje się na pana pierwszą wpłatę na samochód.Alemotocykl ma pan już spłacony.
[k]: ********** ******** *******
[o]: Radzę uważać co pan mówi. Ma pan juz przecież kolegium za obrażenie policjanta w lipcu 2006 roku.
[k]: (Zamilkł)
[o]: Czy chce pan coś jeszcze ?
[k]: Tak, mam kupon na darmowe dwa litry coli.
[o]: Przykro mi, proszę pana, ale nasz regulamin zabrania podawania coli cukrzykom.....
Żereb - 22-01-05, 19:56
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
A na jedną budowę przypałętał się do nas pies - mały pokraczny pokurcz. Moje Czerwone Brygady nazwały go Łachudra. Cieśla zrobił Łachowi budę ze sklejki pod pakamerą, dostał miskę i obrożę ze sznurka i wszystko byłoby słodko, gdyby nie to, że Łachu był straszliwą fleją i nie mógł się nauczyć srać w jednym miejscu.
Stróżem na budowie był mały długowłosy gnom bez zębów, którego nazywali Renegat, bo zawsze na szychtę przyjeżdżał na Komarku.

Renegat miał obowiązek w ciągu nocy robić obchód placu i z reguły to czynił, a dowodem były kaktusy Łachudry, które rano ostentacyjnie i z niemym protestem na twarzy zdzierał z butów.
Pewnego ranka przyjeżdżam na budowę, a tu w misce Łacha leży wielka, tłusta i na oko świeża wędzona makrela. Co jest kurde, myślę - dostawać dostawał ale z reguły jakieś resztki ze śniadania. Kto mu to dał? Chyba nie Renegat, bo go nie cierpiał.
Renegat podchodzi, zadowolony z siebie, i mówi:

- Jo mu to doł! Czytołech, że w rybach je fosfor i żech se pomyśloł, że jak sie pieron ryba zje to mono te gówna bydom w nocy trocha świecić...

Wysłany: 19:55 22-01-05

Pewien młody proboszcz podczas spotkania z biskupem poprosił o radę, jak prawić kazanie aby nie było nudne i zaciekawiło ludzi. Doświadczony duchowny pomyślał chwilę i rzekł:
- Zacznij tak - "zakochałem się...", - zrób krótką przerwę i kontynuuj - "w mężatce...", - poczekaj aż ludzie poszemrają i dodaj - "z dzieckiem". - I znowu po chwili dokończ - "na imię jej Maryja", - tym przyciągniesz ich uwagę.
Proboszcz wrócił i w niedzielę na mszy zastosował się do rady:
- Biskup się zakochał!...
...
- ...w mężatce...
...
- ...z dzieckiem.
...
...
- Mówił, jak jej na imię, ale zapomniałem.

Wysłany: 19:56 22-01-05

Chodził sobie facet po wesołym miasteczku. W pewnym momencie widzi kolejkę ludzi przed jednym ze stanowisk. Kupił bilet i czeka. Jest już przedostatni do oczekiwanej atrakcji i widzi, jak do niewielkiej dziury w ścianie drewnianego domku facet wsadza głowę. Po chwili szybko ją wyciąga i biegiem pędzi na tył budyneczku. Ponieważ ciekawość gościa już zjada, wsadza swój łeb w dziurę i w tym samym momencie dostaje straszliwego kopa prosto w ryja.
- O żesz ty kur*a twoja mać - myśli i puszcza się pędem za domek, żeby dorwać gnojka, który go kopnął. Obiega domek, a z drugiej strony niczego nie ma - tylko dziura w ścianie, a przez nią właśnie wychyla się głowa faceta, który stał za nim w kolejce...
Hans - 22-01-05, 21:31
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Szczyt pijaństwa:Upić ślimaka tak,żeby do domu nie trafił
Żereb - 24-01-05, 09:56
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
- Baco, a co to wedlug was jest relatywizm?
- Relatywizm, to jest takie cuś, że jak u wos w mieście spadnie 10 cm śniegu to jest katastrofa, a jak mi moja chałupę po dach zasypie - to są wtedy dobre warunki narciarskie

Wieczór w parku chłopak czule szepcze dziewczynie do ucha:
- Kochana wypowiedz te słowa, które połączą nas na wieki ....
- Jestem w ciążyWykrzyknik!

Wczoraj wyznałem wszystkie grzechy swojej dziewczynie
- I co?
- Nie pomogło, za trzy tygodnie ślub
Anonymous - 25-01-05, 18:45
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Na obozie lekkoatletów wykryto włamanie. Policjant przybyły na miejsce zdarzenia przesłuchuje jedynego świadka:
- Więc widział pan sprawcę włamania?To dlaczego nie próbował go pan dogonić?
- Ależ goniłem go! - odpowiada biegacz i dodaje. - Szybko objąłem nad nim prowadzenie, a kiedy się obejrzałem - tak daleko został w tyle, że już go nie było widać!

Wysłany: 18:45 25-01-05

Na ulicy w Warszawie spotykają się dwaj architekci. Nie widzieli się od kilku lat, więc ciekawie się sobie przyglądają. Jeden z mężczyzn trzyma za rękę małe dziecko. Po kurtuazyjnej wymianie zdań drugi z architektów pyta:
- To twoje dziecko?
- Moje -odpowiada z dumą zapytany. Drugi przygląda się uważnie, a po chwili mówi:
- No fajne, ale ja bym je zrobił troszeczkę inaczej...
Bandzior - 26-01-05, 00:14
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Patologiczna rodzina na wiejskiej melinie, na*ebana Krycha mówi do
Zdzicha :
- Zdzichu , ku*wa ja chce komórkę, wszyscy mają, ja tez chcę....
- A tam, daj mi spokój stara, pij !
- Zdzichu komórke chce!- marudzi i marudzi caly wieczór Krycha.
- Dobra tam, dobra, pij! - odburknął wkurzony juz Zdzisiek.
Krycha sie napruła i zasnęła a Zdzisiek na*ebany wyszedł na plac, wziął kilka desek i gwozdzi i pozbijał jej komórkę, po czym poszedł spać.
W nocy nawalona ekipa zobaczyla przechodząc komórkę i na deskach
napisali sprayem: "Krycha to ku*wa".
Wstaje Zdzisiek na mega kacu, wychodzi i widzi na komórce napis "Krycha
to..." i drze sie do Krychy:
- Krycha wstawaj ku*wa, szybko, sms przyszedł ! "

Wysłany: 0:14 26-01-05

facet wziął sobie prostytutke do hotelu na noc , i był dos mocno podpity
ale wiadomo co z nia robił , tylko ze ona miała okres ....
wiec wiadomo ..
ale ona nad ranem sie wymkneła , a facet się budzi dopiero koło południa..
..i widzi ze łożko czerwone , zalane krwią
przescieradło ... itp
i mysli ..
o k....wa ... zabiłem ja
idzie do łazienki patrzy w lustro a tam gęba czerwona od krwi....
to przerazony mysli
o k...rwa ... NIEDOSC ZE JA ZABIŁEM TO JESZCE ZJADŁEM
Anonymous - 26-01-05, 17:39
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Jasio idzie z mamą do sklepu. Przed sklepem
widzi pijaka z krzywymi nogami. I głośno mówi do mamy:
-Mamo, ale ten pan ma krzywe nogi!
-Jasiu, ale tak nie wolno! Możesz tego pana obrazić!
Następnego dnia Jasio znowu idzie z mamą do sklepu, widzi tego samego
faceta z krzywymi nogami i głośno mówi:
-Ale ten pan ma krzywe nogi!
Wtedy mama już straciła cierpliwość i mówi do Jasia:
-Jasiu, ile mam ci powtarzać że tak nie wolno! Za karę
będziesz siedzieć w domu i nie wyjdziesz dopóki nie przeczytasz
Szekspira.
Po trzech miesiącach Jasio znowu idzie z mamą do sklepu i widząc faceta
z krzywymi nogami mówi:
-cóż to za moda nastała w tych czasach, żeby swe jaja nosić w nawiasach. Cheesy Grin
Anonymous - 26-01-05, 21:50
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Mąż zwierza się przyjacielowi:
- Wiesz co przytrafiło się mojej żonie? Nieszczęście! Była tak zmęczona świątecznymi porządkami, że zasnęła w wannie. Spała w niej przez trzy godziny, a woda lała się cały czas!
- Straszne! To chyba mieszkanie macie całe zalane?!
- Na szczęście nie. Ona zawsze śpi z otwarta buzią.


Córeczka budzi się o trzeciej w nocy i mówi:
- Mamo, opowiedz mi bajkę.
- Zaraz wróci tatuś i opowie nam obu...



Ksiądz, rabin i baptystyczny pastor spotykali się dwa, trzy razy w tygodniu na pogawędki. Pewnego dnia ktoś z nich rzucił hasło, że głoszenie ludziom Bożego Słowa nie jest w cale takie ciężkie. Prawdziwym wyzwaniem byłoby nawrócenie niedźwiedzia. Od słowa do słowa, no i cała trójka postanowiła przeprowadzić eksperyment. Każdy z nich miał pójść do lasu i spróbować nawrócić niedźwiedzia. Tydzień później cała trójka spotkała się ponownie, by zdać relację pozostałym. Ksiądz z ręką na temblaku, bandażami na głowie i opierając się na kulach rozpoczął swoją relację:
- Poszedłem do lasu, by znaleźć to zwierzę. Gdy już go zobaczyłem, zacząłem czytać mu katechizm. Ta bestia nie chciała jednak słuchać i machnęła mi łapą prosto w twarz, po
czym rzuciła się na mnie. Długo nie myśląc chwyciłem za wodę święconą i... niech będą pochwaleni Wszyscy Święci, niedźwiedź stał się potulny jak baranek. W przyszłym tygodniu biskup ma mu udzielić pierwszej komunii.
Kolejnym był pastor. Siedząc na wózku inwalidzkim z ręką i dwoma nogami w gipsie oraz kroplówką u boku duchowny zaczął swą opowieść:
- Cóż bracia, jak wiecie my nie kropimy lecz zanurzamy! Poszedłem więc do lasu i spotkałem niedźwiedzia. Wówczas zacząłem mu czytać ze Świętej Księgi, to jest ze Słowa Bożego. Lecz to zwierzę nie chciało mieć ze mną nic do czynienia. Jak go więc złapałem i zaczęliśmy się tarzać to w jedną stronę to w drugą, przez jedno wzgórze i drugie, aż dotarliśmy do potoku. Jak go nie złapałem, zanurzyłem i ochrzciłem jego włochatą duszę. Wtedy on stał się jak baranek i resztę tygodnia spędziliśmy na społeczności, mając ucztę duchową na gruncie Słowa Bożego.
Gdy pastor skończył, spojrzał wraz z księdzem w dół na rabina, który leżał na łóżku szpitalnym. Będąc cały zabandażowany, mając nogę na wyciągu i będąc podłączonym do specjalistycznej aparatury monitorującej rabin spojrzał w górę na swoich kompanów i rzekł:
- Zanurzenie to jeszcze nic! Spróbujcie obrzezać tę włochatą bestię!




Trzej studenci zabalowali i nie zdążyli na ostatni termin egzaminu.
Tłumacząc się profesorowi powiedzieli, że jadąc na egzamin złapali gumę i musieli zmienić koło. Profesor zgodził się zaliczyć im przedmiot jeżeli zdobędą 100 punktów za odpowiedź. Zadał każdemu z nich 2 pytania, pierwsze za 5 punktów:
- ile jest 2x2? Drugie za 95 punktów: - które koło zmieniali w samochodzie?
Anonymous - 02-02-05, 13:53
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Siedzi jeżyk na działce. Sielanka. Widzi nad swoją głową piękne jabłko. Zrywa je, siada na ławeczce. ,,Zjem je sobie'' - myśli. I nagle... Ziemia drży, dymi, rozstępuje się, a ze szczeliny wyłazi ogromna d*u*p*a. Chwyta jabłko i znika. Dym opada, cisza. Jeżyk w szoku:
- Co to, qrwa, było?!
Znowu wstrząs i dym. Wyłazi d*u*p*a i mówi:
- Antonówka!

Chiński restaurator chwali się przed Polakami znajomością polskiego:
- Lowel, klowa, Lenatka, luchanko...
Nagle tuż pod jego nogami przelatuje szczur.
- O ploszę! A to jest kulciak!

Piękny prezenter telewizyjny idzie ulicą. Nagle podbiega do niego facet:
- Jestem twoim fanem. Daj, zrobię ci laskę!
- Spierdalaj! - odpowiada prezenter.
- Nie bądź taki. Obciągnę ci druta!
- Dobra, ale szybko - godzi się prezenter.
Piękny i znany prezenter wyjmuje interes, fan bierze fiuta do ust i błogo szepce:
- Mmmm... Mmmm... Mmmm...
- Qrwa, ty nie mamrocz i nie memłaj, tylko ssij! - oburza się gwiazda TV.
- Mmmm... amy cię! - krzyczy fan!

Kobieta jest z wizytą u seksuologa.
- Panie doktorze! Mąż mnie nie zaspokaja!
- Proszę pani, ja mogę coś pani przepisać, ale może znalazłaby pani sobie kochanka? Maż nie musi o niczym wiedzieć.
- Mam już kochanka, panie doktorze, ale on mi też nie wystarcza.
- Droga pani, przecież nie musi być tylko jeden!
- Szczerze? Mam dziesięciu kochanków, ale to wciąż mało.
- Okej, w takim razie przepiszę pani hormony i za dwa tygodnie zapraszam panią do kontroli.
Kobieta wraca do domu, kładzie receptę przed mężem i mówi:
- Widzisz, żadna ze mnie qrwa, tylko ciężko chora jestem!

Kobieta przychodzi do kliniki na zapłodnienie in vitro:
- Panie doktorze. Syn ma być silny jak Arnold Schwarzenegger, przystojny jak Leonardo DiCaprio i mądry jak Einstein.
Doktor kiwa głową, daje jej środek nasenny, ściąga spodnie i zabiera się do dzieła, mruczac pod nosem:
- Ja ci dam Schwarzeneggera...

Stary wędkarz łowi pod lodem. Mija godzina, dwie, ani jednego brania. Zmarzł na kość. Już ma wracać do domu, kiedy widzi chłopaka, który wybrał stanowisko obok. Ten wycina przerębel, zarzuca wędkę i po chwili wyciąga wielka rybę. Mija pięć minut - jest natępna. Potem jeszcze jedna, jeszcze jedna i jeszcze jedna...
- Jak ty to robisz? Ja siedzę od białego rana i nic, a ty w kwadrans wyciągnałeś już osiem pięknych sztuk!
- Uouaki ucha yc euue.
- Co?
- Uouaki ucha yc euue.
- Nic nie rozumiem. Powtórz to powoli!
Chłopak wypluwa coś na rękę i mówi:
- Robaki musza być ciepłe!

Wchodzi facet do domu i widzi, że jego dziewczyna pakuje się.
- Co robisz, kochanie?
- Odchodzę od ciebie...
- Ale dlaczego?
- Bo jesteś pedofilem!
- Mocne słowa jak na dziewięciolatkę.

- Palisz pan?
- Nie!
- Pijesz pan?
- Nie! - odpowiada uśmiechnięty pacjent.
- Co się pan szczerzysz?! I tak coś znajdę!

- Jak mogłeś powiedzieć swoim kolegom, że ożeniłeś się ze mną dla pieniędzy? Przecież ja nie miałam żadnych pieniędzy!
- A co miałem im powiedzieć?

Rozmowa na posterunku policji:
- Zabiłeś żonę?
- Tak, trafiła prosto w słup.
- Majstrowałeś przy hamulcach?
- Nie, rozkręciłem jej system nawigacji satelitarnej.

Po badaniu lekarz mówi do pacjenta:
- Koniecznie powinien pan ograniczyć onanizowanie się...
- Jaki ma to wpływ na wzrok?
- Na wzrok żaden, ale strasznie wkurwia pan ludzi w poczekalni...
Bandzior - 04-02-05, 10:07
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
-Jasiu , dlaczego zakopałeś piórko w ogrodzie? - pyta mama.
-Żeby mi ptaszek urósł.-odpowiada Jaś.



Wąż do krowy:
- Sssssspier...aj
- A muuuuuuszę?



Przy szóstym dołku golfiarz nagle odwraca się i wali kijem w trawę, rozplaskując na miazgę ślimaka.
- Dlaczego, na Boga, pan to zrobił?! - pyta przerażony caddy.
- To nachalne zwierzę chodziło za mną już od początku gry!

Kobieta powinna traktować faceta jak psa! Dobrze nakarmić Nie drażnić i wypuszczać na wieczór.

Lokuj twoje całe pieniądze w alkoholu, tam są one najbardziej oprocentowane.


Facet całymi dniami modlił się do Boga
- Panie Boże błagam, chcę mieć pięć przyrodzeń - i tak błagał prosił, aż w końcu Bóg stwierdził
- A niech ci będzie, masz!
Facet zadowolony rusza do domu, a po chwili słychać wołanie Boga:
- Ty cwaniaczku a wiadro z jajcami to może ja mam za tobą nosićPytajnik

Wysłany: 10:07 04-02-05

Jak poinformowała TVP, jest niemal na 100% pewne, że polska reprezentacja piłkarska pojedzie do Niemiec na Mistrzostwa Świata w 2006 roku. Trener Janas oznajmił, że każdy z naszych zawodników zebrał już po 20 kodów kreskowych ze Snikersów



Synek Billa Gatesa pyta ojca:
- Tato, chciałbym w końcu zasmakować seksu, ale nie wiem jak zaproponować to kobiecie...
- Musisz, synu, kupić jej wielki bukiet pięknych róż, zaprosić ją do wykwintnej restauracji na dobrą kolację i markowe wino, później zabrać ją ekskluzywnym samochodem do drogiego hotelu...
W tym momencie wtrąciła się córka:
- Tatusiu, a co z romantycznym spacerem nad brzegiem jeziora, zbieraniem polnych kwiatów w świetle księżyca, szeptaniem czułych słówek?
- To wszystko wymyślili linuksiarze, córeczko, żeby podupczyć za darmo...



Jechał facet autostradą i zachciało mu się do ubikacji. Dojechał do najbliższej stacji benzynowej i udał się za potrzebą. Kiedy już siedział na muszli, usłyszał jak ktoś wchodzi do kabiny obok. Po chwili z tejże kabiny dobiegło go pytanie:
- Cześć, co tam u ciebie słychać?
Facet głupio się poczuł, na ogół nie rozmawiał z obcymi, i to jeszcze w takim miejscu. Ale niepewnie odpowiedział:
- Nic, wszystko w porządku...
- Słuchaj, a powiedz mi, co zamierzasz tutaj zrobić?
- No, nie wiem...? - facet coraz bardziej czuł się skrępowany tą wymianą zdań.
- A gdzie jedziesz?
- Jadę do Gdańska, a potem wracam do Katowic...? - odpowiada po raz kolejny zdziwiony facet.
Wreszcie w kabinie obok:
- Wiesz co, zadzwonię do ciebie później, bo jakiś idiota w kiblu obok odpowiada na wszystkie moje pytania!
Anonymous - 04-02-05, 11:11
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
kurde w sumie nie miejsce na to, ale muszę:
Cytat:
Synek Billa Gatesa pyta ojca:
- Tato, chciałbym w końcu zasmakować seksu, ale nie wiem jak zaproponować to kobiecie...
- Musisz, synu, kupić jej wielki bukiet pięknych róż, zaprosić ją do wykwintnej restauracji na dobrą kolację i markowe wino, później zabrać ją ekskluzywnym samochodem do drogiego hotelu...
W tym momencie wtrąciła się córka:
- Tatusiu, a co z romantycznym spacerem nad brzegiem jeziora, zbieraniem polnych kwiatów w świetle księżyca, szeptaniem czułych słówek?
- To wszystko wymyślili linuksiarze, córeczko, żeby podupczyć za darmo...


********te Wykrzyknik! brawo dla tego pana Wykrzyknik bandzior masz u mnie browca Mruga 2
Bandzior - 04-02-05, 16:21
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Ksiądz spragniony orgazmu postanowił strzepać banana w lesie. Trzepie, trzepie a tu nagle usłyszał podśpiewujące zakonnice. Szybko schował się w krzaki ale k**as nadal stał. Zakonnice zadowolone szły i zbierały grzybki. Po chwili jedna zobaczyła ślicznego dużego grzyba i postanowiła wyrwać go. Ciągnie, ciągnie, ciągnie, a po chwili mówi do drugiej: A fe to był maślak!

Świeżo upieczony Nowobogacki był ciekaw jak powinno się poprawnie kreować swój image. Zapisał się więc do Klubu Nowobogackich.
-Masz nowego Volkswagena?
- No ... nie.
- Masz dwupiętrową willę?
- No ... nie.
- A masz chociaż taki łańcuch wysadzany brylantami i innymi drogimi kamieniami?
- No ... nie.
- No to jak to wszystko będziesz miał, to wtedy przyjdź.
Dzwoni więc Nowobogacki do swojego służącego:
- Janie ... Sprzedaj nasze Cadillaci i kup takie tanie niemieckie goofno jakim teraz wszyscy nowobogaccy jeżdżą
- Dobrze Panie...
- I karz zburzyć dwa górne piętra naszej willi.
- Dobrze Panie. Coś jeszcze?
- Ta...zabierz Burkowi obrożę i mi ją przywieź.


PS. Herman browarek musi byc schłodzony LOL
Anonymous - 04-02-05, 20:59
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
siedzi małżeństwo przy stole i jedzą obiad.... nagle żona oblewa sie zupą i mówi :
- wygladam jak swinia
mąż na to:
- i do tego oblałaś sie zupą

Wysłany: 20:59 04-02-05

Amerykanie przez pomyłkę wystrzelili rakietę, stracili nad nią kontrolę no i niestety spadła ona na terytorium ZSRR. Rozpieprzyła całe miasto, 250 000 tysięcy ofiar, pożary, zniszczenia. Prezydent USA dzwoni do I Sekretarza ZSRR:
- Towarzyszu, przepraszamy, to przez pomyłkę. Bardzo nam przykro, za wszystko zapłacimy - odszkodowanie, odbudowę i wogóle wszystko na nasz koszt.
I Sekretarz mówi:
- OK, nie ma sprawy, ponieśliśmy straty, no ale w sumie każdemu się to mogło trafić. Zgoda.
Niestety inni członkowie biura politycznego ZSRR nie byli na tyle wyrozumiali i nakłonili I Sekretarza do odwetu. Niestety okazało się, że cały arsenał ZSRR to gumowe atrapy. No ale honor honorem - odwet musi być. Jak zdecydowali, tak zrobili - wystrzelili gumową atrapę.
Po jakimś czasie I Sekretarz dzwoni do Prezydenta USA:
- Towarzyszu Prezydencie, przepraszamy, błąd jak cholera, wystrzeliliśmy rakietę, bardzo nam przykro, zapłacimy - tylko nam wybaczcie....
Prezydent na to:
- Towarzyszu I Sekretarzu, ja rozumiem, każdemu się może przytrafić, no ale tu u nas jest tragedia!Wykrzyknik! 15 miast w gruzach, miliony zabitych, straty trudne do oszacowania a rakieta dalej skacze i skacze...
Bandzior - 04-02-05, 23:11
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Idzie sobie chodnikiem jąkała i widzi na ulicy zdechłego konia.
Wyjął komórkę i dzwoni na policję:
- Komisariat policji słucham
- Pro-ooszę paa-na t-tu na ulli-icy le-le-żży za-zabi-iity kkoń
- A jaka to ulica
- Mi-mi-mi
- Mickiewicza?
- Niee, mi-mi...
- Mikołaja?
- Niee!
- No to niechże pan zadzwoni za 10 minut jak pan będzie mógł to powiedzieć!
Jąkała dzwoni za 10 minut
- No i wie Pan już na jakiej ten koń leży ulicy?
- Noo na mi-mi-mi...
- Mickiewicza?
- Niee, mi-mi...
- Mikołaja?
- Niee!
- To proszę zadzwonić pózniej
Facet zadzwonił za pół godziny:
- tten k-kooń le-leży na ul-uliccy mi-mi
- Mickiewicza!?
- Taak! Prze-przenioosłłem sk-kurr-wy-wysyynna!



Jąkaty mówi do ślepego: Ty siadaj za kierownicę bo masz prawojazdy a ja będe mówił ci jak jechac. Wsiedli do samochodu i jadą. Jąkaty mówi w lele-wo w prapra-wo, pipipi- źdzec po babie.
Żereb - 12-02-05, 11:21
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
a propos sesji...

Politechnika. Egzamin z fizyki. Profesor, który wstał lewą nogą zaczyna pytać pierwszego delikwenta.
- Jedzie pan autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pan zrobi ?
- Otworzę okno.
- Bardzo dobrze - mówi profesor - A teraz proszę wyliczyć jakie zmiany w aerodynamice autobusu zajdą po otwarciu okna ?
- PytajnikPytajnikPytajnikPytajnikPytajnikPytajnikPytajnik?
- Dziękuję panu. Dwója.Następny proszę.
Wchodzi drugi student. Dostaje to samo pytanie, ten sam stopień i wychodzi.
Po godzinie wynik meczu profesor vs studenci brzmi 9 : 0. Jako 10 wchodzi śliczna studentka. Profesor pyta :
- Jedzie pani autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pani robi ?
- Zdejmuję bluzkę. - odpowiada studentka
- Pani mnie nie zrozumiała. Jest naprawdę bardzo gorąco.
- To jeszcze zdejmuję spódnicę.
- Ale żar jest nie do zniesienia - dalej utrudnia profesor.
- To zdejmuję stanik.
Profesor aż oniemiał z wrażenia a studentka mówi :
- Panie profesorze mogę jeszcze zdjąć majtki ale nawet jakby mnie mieli wyruchać wszyscy faceci w autobusie to okna nie otworzę.

Wysłany: 11:21 12-02-05

Księgowy, świeżo po studiach, znalazł prace w urzędzie skarbowym i na pierwszy ogień miał sprawdzić księgi podatkowe starego Rabbina. Znad sterty ksiąg oszczędnego rabina sprawdzając należności podatkowe wpadł mu do głowy pewien pomyśl. Zażartuje sobie z wielebnego.
- Rabbi - powiedział - widzę, że kupujesz dużo świec...
- Tak - odparł Rabbin
- A co robisz ze skapującym woskiem i niedopalonymi świecami?
- Dobre pytanie - powiedział Rabbin - zbieramy to i kiedy uzbiera się całe pudełko wysyłamy do producenta, a on, tak dawniej jak i teraz, przysyła nam nowe pudełko za darmo.
- Aha - powiedział księgowy niezadowolony z tego, że jego niecodzienne pytanie miało najzwyklejsza w świecie odpowiedz. Myślał wiec dalej...
- Rabbinie, a co z zakupem macy? Co robisz z okruszkami, które ci zostaną?
- A tak - powiedział Rabbin - zbieramy je, a kiedy jest ich cale pudełko wysyłamy do producenta, a ten, tak dawniej jak i teraz, przysyła nam nowe opakowanie za darmo.
- Aha- powiedział księgowy i jeszcze intensywniej zastanawiał się jak podejść Rabbina.
- Dobrze Rabbinie - kontynuował - a co robicie z napletkami, które zostaną po obrzezaniu?
- Tak, tu tez nie ma marnotrawstwa. Wszystkie dokładnie zbieramy i kiedy uzbiera się pudełko wysyłamy do urzędu skarbowego."
- Do Urzędu Skarbowego ? - spytał zmieszany księgowy.
- A tak, do Urzędu, a oni mniej więcej raz w roku przysyłają nam takiego małego k*tasika, jak ty...

Wchodzi facet do baru i mów do barmana:
- Założę się o 500 złotych, że poznam każdy gatunek piwa jaki mi pan naleje...
- Zgoda - odpowiada barman i nalewa pierwszą szklaneczkę piwka.
- Proste, to Żywiec...
Barman nalewa kolejne piwo i daje je klientowi:
- To jest Tyskie.
Kolejne - Lech Premium.
I tak każde kolejne piwo facet rozpoznaje bez błędu - nieważne czy krajowe czy zagraniczne W końcu barman zaczyna kombinować - "jak tak dalej pójdzie, to nie dość, że przegram zakład, to jeszcze pójdę z torbami..." - przeprasza klienta i wychodzi do ubikacji. Tam sika do szklanki, którą później podaje klientowi...
Facet próbuje, trzyma w ustach, łyka, pije kolejny łyk po czym spokojnie mówi:
- To było dość trudne... Heineken... ale już pity przez kogoś...


- Dlaczego kierowcy Daewoo nie pozdrawiają się na ulicach?
- Bo widzieli się rano w serwisie...

Na stację benzynową zajeżdża klient i widzi na dystrybutorze napis "Zatankuj pełny bak a weźmiesz udział w loterii BEZPŁATNY SEKS". Tankuje więc pod korek i idzie do kasy. Kasjer mówi:
- Pełny bak? Proszę powiedzieć jakąś liczbę.
- Sto jedenaście - mówi gość.
- Sto dwanaście - odpowiada kasjer - niestety dzisiaj szczęście panu nie dopisało. Zapraszamy ponownie.
Facet wk*rwiony wychodzi trzaskając drzwiami. Podchodzi do samochodu, otwiera drzwi i widząc faceta który przy sąsiednim stanowisku najwyraźniej tankuje do pełna, krzyczy:
- Nie daj się pan nabrać tym k*tasom, tu nie można wygrać!
Na to zagadnięty:
- Nie ma pan racji. Moja żona w zeszłym tygodniu dwa razy wygrała!

Przy łóżku umierającej żony siedzi facet.
- Może coś ci potrzeba kochanie - pyta smutnym głosem.
- Chciałabym - odpowiada cichutko żona - żebyś mnie jeszcze raz przeleciał.
- Oj taka słaba przecież jesteś, no ale jak bardzo chcesz...
I gość włazi do łóżka, robi co żona sobie zażyczyła a potem przytulony do niej zasypia ze zmęczenia.
Budzi się po jakimś czasie a żona w świetnej formie krząta się po kuchni przygotowując obiad. Facet zrywa się z pościeli i woła:
- Kochanie co się stało ? Przecież taka chora byłaś?
- A to ten seks z tobą tak mi pomógł - informuje go z uśmiechem kobieta.
Facet siada ciężko na stołku i smutnieje.
- Co jest, nie cieszysz się że wyzdrowiałam?
- Nie o to chodzi - mówi mąż - tylko jakbym wiedział, że mam takie możliwości to i babcię Zosię bym uratował i wujka Ździśka...
Anonymous - 14-02-05, 22:08
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Do pośrednictwa pracy przychodzi pewien facet i pyta, czy znajdzie się praca dla jego syna? Pracownik instytucji pyta petenta:
- A co syn umie i jakie ma wykształcenie?
Ojciec powiada, że nic ... i że bez wykształcenia. W takim razie pracownik proponuje, że ma dla niego pracę jako pomocnik murarza - płatna 1500 zł za miesiąc.
Ojciec myśli i mówi:
- A coś innego? Bo za dużo by mu zostało na wódkę...
W takim razie pracownik proponuje:
- Pomocnik pomocnika murarza, trochę cięższa praca, ale 800 zł za miesiąc...
Ojciec myśli i mówi:
- Nie, jeszcze za dużo.
Na to pośrednik wstaje, nerwowo zamyka książki i podniesionym głosem mówi:
- Proszę pana, żeby zarabiać 500 zł, to trzeba studia skończyć!
Anonymous - 18-02-05, 08:41
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Mąż mówi do żony :
Może wypróbujemy dziś wieczorem odwrotną pozycję ?
Żona odpowiada:
Z przyjemnością... ty stań przy zlewie, a ja usiądę w fotelu i będę
pierdzieć.
Anonymous - 18-02-05, 20:48
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Księdzu ginęła mąka. Podejrzewał organistę, więc postanowił dobrać się do niego podczas spowiedzi. Podchodzi organista Antek do konfesjonału, a ksiądz bez wstępów pyta:
- Nie wiesz, kto mi mąkę kradnie?
- Tu nic nie słychać - odpowiada sprytny organista.
- Co ty opowiadasz!
- Zamienimy się miejscami to zobaczymy.
Zamienili się miejscami.
- A nie wie ksiądz, kto zaleca się do mojej żony? - pyta Antek.
- Rzeczywiście, tu nic nie słychać.



Idzie kleryk lasem, nagle patrzy, leży kupa.
- O, gówno!
- O kurde, powiedziałem gówno!
- O cholera, powiedziałem o kurde!
- O kur*a, powiedziałem o cholera!
- A ch*j i tak nie chciałem być księdzem!


Tato, dlaczego ty masz 4 guziki przy rozporku, a ja tylko2 ?
- Bo ty masz małego ptaszka, a ja większego.
Malec zobaczył księdza w sutannie i woła:
- Tato! Ksiądz to chyba ma orła!
Żereb - 19-02-05, 09:55
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
- Sierżancie Kowalski! W nagrodę za waszą służbę, dostajecie awans do śledczej - już nie będziecie marznąć w radiowozie.
- Ale panie komendancie!? Ale ja... Ja się jeszcze buduję...
Anonymous - 19-02-05, 21:53
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Eliminacje do finału miss Polonia. Prowadzący wskazuje dłonią trzy kandydatki:
- Pani, pani i... pani!
- I jeszcze ja, ja!! - krzyczy pewna blondynka.
- No dobrze, to jeszcze pani - zgadza się prowadzący - Ubierać się i do domu!



W rozmowie z jakimś znanym filozofem, rozmówczyni mówi do tegoż nobliwego pana:
- Przeżyliście Państwo wiele już lat. Państwa małżeństwo uchodzi za udane, wzorowe. Czy mimo wszystko, nie było w Państwa małżeństwie sytuacji, kiedy pomyślał Pan o rozwodzie?
Na to filozof:
- O rozwodzie? Nie! Nigdy. Ale o morderstwie - wiele razy!


Juhas widzi bacę prowadzącego duże stado owiec.
- Dokąd je prowadzicie?
- Do domu. Będę je hodował.
- Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać?
- W mojej izbie.
- Toż to straszny smród!
- Trudno, będą się musiały przyzwyczaić.



Przychodzi facet do lekarza:
- Panie doktorze nie wiem co mam robić. Codziennie jak wstaję jestem zsikany.
- Jak to się dzieje?
- W nocy przychodzi do mnie krasnoludek i pyta "sikamy", na to ja odpowiadam "sikamy". Rano się budzę i mam mokre prześcieradło.
- Jak następnym razem przyjdzie krasnoludek to niech pan powie "nie sikamy"
Przychodzi facet na następną wizytę.
-I jak, poprawiło się?
- Niech pan nawet nie pyta. Przyszedł do mnie krasnoludek i pyta "sikamy" na to ja odpowiadam "nie sikamy". A krasnoludek "no to może kupę?"

Wysłany: 21:41 19-02-05

Jasio podchodzi do dziewczynki i mówi:
- Ale jesteś ładna.
Dziewczynka na to:
- Niestety, nie mogę tego powiedzieć o tobie.
Jasio:
- To zrób tak jak ja... skłam.

Wysłany: 21:53 19-02-05

Baca w barze mówi do juchasa:
- Widzis Józuś, tego cepra, co siedzi pod ścianom?
- Którego? tam jest trzech ceprów.
- Tego, co pije piwo.
- Oni syćka pijom piwo. O którego wam chodzi?
- Tego w kosuli w krate.
- Oni syćka majom kosule w krate.
- Cekoj, zarozki ci pokaze.
Baca bierze ciupage, podchodzi do stolika i wali w głowę dwóch facetów którzy spadają pod stolik. Wraca do juchasa i mówi:
- Teroz, Józóś, wies, o kogo mi chodzi?
- No wiem. I co?
- On mi sie jakoś nie widzi, chyba go trzasne ciupazkom.
Anonymous - 27-02-05, 20:46
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Młody McIntosh wybrał się w podróż do Francji. Po powrocie ojciec wypytuje go o wrażenia.
- Ach, piękny kraj! - opowiada młody Szkot. - Tylko ludzie jacyś dziwni. Wyobraź sobie, pewnego razu o drugiej w nocy do mojego hotelowego pokoju wpada facet w piżamie, coś wrzeszczy, wymachuje rękami, tupie. Złapał wazon ze stołu, rzucił nim o podłogę, wreszcie wybiegł, trzaskając drzwiami.
- A ty co na to? - pyta zdziwiony ojciec.
- Nic, ojcze, dalej sobie grałem na kobzie!


Mały Szkot mówi do ojca: - Tato, kup mi na urodziny łyżwy!
- Przecież latem nie jeździ się na łyżwach!
- To kup mi w zimie.
- Ale w zimie nie masz urodzin!


Dwaj przyjaciele po rozwodach postanowili na zawsze zerwać kontakty z kobietami. Wyruszyli więc na takie odludzie, aby mieć pewność, że nigdy więcej nie zobaczą baby. Samolot wylądował w Anchorage na Alasce, skąd czekało ich jeszcze 200 mil jazdy psim zaprzęgiem do miejsca przeznaczenia. Weszli do sklepu dla traperów. Mówią krótko do sprzedawcy:
- Jedziemy na północ i chcemy wszystko, co może być nam potrzebne na cały rok!
Sprzedawca wrzuca worki z jedzeniem, amunicją, witaminami etc. Potem dodaje dwie deski, półtora metra długości, z dziurą pośrodku i obszyte naokoło futerkiem.
- Po co te dechy? - pytaja faceci.
- Panowie jedziecie tam, gdzie nie ma kobiet, możecie tych desek naprawdę potrzebować.
- Nigdy!
- Weźcie deski tak czy owak. Jeśli ich nie użyjecie, zwrócę wam pieniądze w przyszłym roku.
Następnej wiosny tylko jeden z rozwodników przyjeżdża do sklepu. Zamawia zaopatrzenie na cały rok. Sprzedawca zaintrygowany pyta:
- W zeszłym roku było was dwóch. Gdzie jest twój partner?
- Zastrzeliłem sukinsyna!
- Dlaczego?!
- Przyłapałem go w łóżku z moją deską!


Rozmawiaja dwie sekretarki:
- Ile ci płaci szef za delegację?
- Mnie stówkę.
- A mnie osiemdziesiąt. Ciekawe dlaczego dostaję mniej?
- A bierzesz do buzi?
- Biorę.
- A połykasz?
- Połykam.
- Widzisz, potrąca ci dietę.


Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, za ile wyzdrowieję?
A lekarz na to: - Za parę tysięcy...


U lekarza zjawia się mężczyzna po trzydziestce i mówi:
- Panie doktorze, mam problem z seksem.
- W takim razie niech pan mi opowie o swoim zwykłym dniu - zachęca lekarz.
- Wszystko zaczyna się w środku nocy. Żona budzi mnie o trzeciej nad ranem na mały numerek, a potem jeszcze raz o piątej, żebyśmy mogli kochać się przed pójściem do pracy.
- Aha... wszystko jasne - odpowiada lekarz.
- Nie... sekundę - tłumaczy mężczyzna. - Bo widzi pan, zawsze, kiedy jadę pociagiem do pracy, spotykam tę ślicznotkę, znajdujemy wolny przedział i kochamy się całą drogę.
- Aha, już wszystko jasne - przytakuje doktor.
- Nie... - kontynuuje pacjent. - Kiedy przyjeżdżam do pracy, nie mogę oprzeć się urokom mojej sekretarki i kochamy się na zapleczu.
- Aha... rozumiem - ocenia specjalista.
- Nie, nie, nie - ripostuje facet. - Podczas obiadu widzę się z bardzo atrakcyjną kelnerką, a że bardzo mi się podoba, kochamy się w restauracyjnej kuchni.
- Aha... to już wiem - informuje doktor.
- Nie... jest ciag dalszy - dodaje pacjent.
- Kiedy wracam do pracy, muszę zaspokoić moja wymagającą szefową, bo inaczej wylałaby mnie z pracy.
- Aha... - mówi lekarz. - To wszystko?
- Nie, to jeszcze nie wszystko. Bo kiedy wracam do domu, moja żona tak cieszy się z mojego powrotu, że chce ulżyć mi, jak tylko ujrzy mnie w drzwiach.
- Więc w czym problem? - pyta doktor.
- No cóż - odpowiada trzydziestolatek.
- Strasznie mnie boli, gdy się onanizuję.


Tak wczoraj uśmiałam się w tym teatrze, że wróciłam do domu półżywa.
- Powinnaś jeszcze raz pójść na ten spektakl.


W rosyjskiej restauracji podchodzi kelner do gościa i pyta:
- Kawa czy herbata?
- Kawa! - odpowiada gość.
A na to kelner: - Nie zgadł pan. Herbata!


Spotykaja się dwa pączki: - Cześć, co słychać u ciebie? - pyta pierwszy.
- Nic ciekawego w sumie, miałem egzaminy na studia.
Na to drugi: - I co, przyjęli cię?
- No co ty, pączka?
Anonymous - 28-02-05, 15:51
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Dentysta schyla się właśnie nad pacjentem i ma zamiar rozpocząć
borowanie, gdy nagle zastyga w bezruchu i pyta nieufnie:
- Czy mi się to tylko wydaje, czy też trzyma pan rękę na moich
jądrach? Pacjent spokojnym głosem:
- To tylko taka mała asekuracja. Bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy
sobie ból zadawali ... Prawda, Panie Doktorze...?
Przemek - 04-03-05, 21:11
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Przychodzi gruba baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, niech pan mi coś przepisze, bo jestem taka gruba, że w drzwi się nie mieszczę.
Lekarz obejrzał babę i przepisał jej nowy lek na odchudzanie, w czopkach. Ucieszona baba, zaraz po powrocie do domu próbuje sobie zaaplikować lekarstwo. Okazało się jednak, że ma tak dużą dupę, iż sama sobie nie poradzi. Poprosiła więc wnuczka o pomoc. Wyjaśniła dziecku o co chodzi, odwróciła się i zdjęła majki. Speszony wnuczek patrząc na tyłek babci:
- Babciu, ale ale ten czopek, to wrzucić do studni, czy nakarmić indora?
Pozddr
Żereb - 05-03-05, 11:54
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Idzie dróżką lis. Nagle z krzaków wyskakuje banda rozwydrzonych, wyrośniętych wilczątek. Po chwili lisek dostał wp*erdol, stracił komórkę, portfel i pobity uciekł sromotnie.

Idzie miś. Scenariusz podobny. Miś trochę się stawiał ale efekt ten sam - obrobiony i sponiewierany uciekł.

Idzie zajączek wielkanocny niosąc koszyczek z pisankami.
Wyskakują wilczki, a zajączek jak nie zawinie koszyczkiem, sruuuu jednego, drugiego, n-tego, kopem poprawił i wilczątka skowycząc zbiegły.

Morał: Jak masz jaja to zawsze sobie poradzisz
Żereb - 10-03-05, 08:54
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
W dniu urodzin Rżewskiego Natasza Rostowa zaprosiła go do siebie zdradzając, że ma dla niego prezent.
Gdy znaleźli się sami, zrzuciła suknię i stanęła przed Rżewskim naga, ozdobiona tylko kokardką w intymnym miejscu.
Rżewski zawijając rękaw zapytał:
- Głęboko on?

Poruczniku, czy w młodości miał pan jakieś hobby ?
- Nawet dwa. Polowanie i kobiety.
- O, to ciekawe. Na co pan polował ?
- Na kobiety...

- Poruczniku, spał pan ze mną, a dziś nawet nie chce się przywitać ?
- Madame, kopulacja to jeszcze nie powód do znajomości...

Jedzie Natasza z porucznikiem w jednym przedziale. Porucznik czyta gazetę, Natasza bezskutecznie usiłuje zwrócić na siebie jego uwagę.
- Poruczniku, jak nazywa się kamień w pańskim pierścionku ?
- Ech, Nataszko... jakoś mi się dziś nie chce...

- Uratowałem dziś kobietę przed gwałtem - mówi porucznik.
- Wspaniale! Jak pan to zrobił ?
- Wytłumaczyłem, że po dobroci będzie lepiej....
Przemek - 10-03-05, 09:58
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Rozmyślania podchmielonego studenta

Są momenty w życiu studenta kiedy stres (czytaj: pomroczność alkoholowa) sięga zenitu... Wtedy to powstają takie wywody jak poniższy, który został znaleziony w formie rękopisu na papierze toaletowym w jednej z toalet na pewnej uczelni wnaszym pięknym kraju...
1. Jeżeli jest to zielone, albo się rusza, to biologia.
2. Jeżeli śmierdzi, to chemia.
3. Jeżeli nie działa, to fizyka.
4. Jeżeli nie przyda się do niczego to matematyka.

Stara jak świat prawda mówi że: "Im więcej człowiek studiuje, tym bardziej jest świadom swojej głupoty..." (Arystoteles: "Wiem że nic nie wiem" etc.)

Prawdę tę można uzupełnić o drugą mądrość: "Im jesteś mądrzejszy tym bardziej zastanawiasz się po jaką cholerę studiujesz!"

Oto dowód:

Wychodząc z trzech oczywistych założeń:
1) Wiedza jest mocą:

K = P (1)

2) Czas to pieniądz:

T = M (2)

no i wszyscy co studiowali fizykę wiedzą, że:

3) Moc równa się Praca przez czas:

P = W/T (3)

Teraz nieco arytmetyki... Podstawiając (3) -> (1) otrzymujemy:

K = W/T (4)

a teraz zastępując T w równaniu (4) poprzez M tzn. korzystając z (2) mamy:

K = W/M (5)

inaczej: -> Wiedza równa się Praca przez Pieniądz
Interpretując wyrażenie (5) dochodzimy do CIEKAWYCH spostrzeżeń:

1) Im więcej wiesz, tym bardziej Pracujesz (lub na odwrót).

2) Im więcej Wiesz, tym mniej masz pieniędzy (lub na odwrót).

Ba, pójdźmy dalej...
Przekształcając równanie (5) ze względu na Pieniądze otrzymujemy:

M = W/K (6)

to znaczy: -> Pieniądz równa się Praca przez Wiedzę.

Zauważmy że z równania (6) wynika, że Pieniądz zmierza do nieskończoności, jeżeli Wiedza zmierza do zera NIEZALEŻNIE OD ILOŚCI WYKONANEJ PRACY...
Przyjmujac że M=const sformułujmy kolejne spostrzeżenie:

3) Im bardziej harujesz, tym stajesz się głupszy.

Przekształćmy równanie (6) ze względu na Pracę:

W = M K (7)

skąd łatwo spostrzec, iż Praca zmierza do zera gdy Wiedza zmierza do zera.
Stąd łatwo wywnioskować, że:
4) Chcesz mieć pieniądze i nie pracować za dużo - to nie studiuj zanadto!

INNA TEZA:
Jeśli:

DZIECKO + ZAPAŁKI = POŻAR
to
POŻAR - ZAPAŁKI = DZIECKO

Pozddr
Anonymous - 11-03-05, 19:20
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Przy lozku umierajacej zony siedzi facet.
- Moze cos ci potrzeba kochanie - pyta smutnym glosem
- Chcialabym - odpowiada cichutko zona - zebys mnie jeszcze raz przelecial.
- Oj taka slaba przeciez jestes, no ale jak bardzo chcesz .........
I gosc wlazi do lozka, robi co zona sobie zazyczyla a potem przytulony do niej zasypia ze zmeczenia.
Budzi sie po jakims czasie a zona w swietnej formie krzata sie po kuchni przygotowujac obiad. Facet zrywa sie z poscieli i wola :
- Kochanie co sie stalo ? Przeciez taka chora bylas ?
- A to ten seks z toba tak mi pomogl - informuje go z usmiechem kobieta.
Facet siada ciezko na stolku i smutnieje.
- Co jest, nie cieszysz sie ze wyzdrowialam ?
- Nie o to chodzi - mowi maz - tylko jakbym wiedzial, ze mam takie mozliwosci to i babcie Zosie bym uratowal i wujka Zdziska.............
Hans - 13-03-05, 19:25
Temat postu:
Wioska podejrzliwie patrzyła na proboszcza,któremu strasznie powiększył się brzuch.Wszystko wyjaśniło się gdy z ambony
proboszcz wyjaśnił że spodziewa się nowego wikarego.
Żereb - 19-03-05, 10:56
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Jest niedziela, czas wypłaty kieszonkowego...
Ojciec wyciąga portfel i mówi do syna:
- Możesz jak zwykle dostać 100... albo możesz dostać 1000 i wpie**ol od matki, jeżeli powiesz jej, że te czarne stringi, które znalazła w naszym samochodzie, należą do twojej dziewczyny.

[ Dodano: 19:42 20-03-05 ]
Ostatnio wspominaliśmy sobie z kumplem wakacje w Łebie, gdzieś tak 8 lat nazad. Stoimy sobie w centralnym punkcie Łeby czyli na skwerku z fontanną. Wszędzie pełno ludzi i obok nas siedzi na trawce pod drzewkiem grupka z miseczką na bilon i dużą kartką z napisem. "Dobrzy ludzie pomóżcie. Zbieramy na piwo" czy coś w tym guście. Nagle przechodzi jakieś małżeństwo takie na oko niebiedne. Jeden z potrzebujących startuje:
- Dobry człowieku wrzuć parę złotych na piwko na wieczór.
Facet odpala z miejsca:
- Ja znam takich jak wy. Ja dam na piwko, a wy sobie chleb kupicie Wykrzyknik!
Sikor - 22-03-05, 17:27
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z morałem.
Historyjki mieli opowiedzieć dzieciom rodzice.
Następnego dnia dzieci po kolei opowiadają, pierwsza jest Asia.
- Moja mamusia i tatuś hodują kury - na mięso. Kiedyś kupiliśmy
dużo piskląt, rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość umarła.
- Dobrze Asiu, a jaki z tego morał?
- Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną - tak powiedzieli
rodzice
- Bardzo ładnie.
Następny Kaziu:
- Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo jaj, rodzice
już liczyli ile zarobią, ale z większości wykluły się koguty.
- Dobrze Kaziu, a jaki z tego morał?
- Nie z każdego jajka wylęga się kura - tak powiedzieli rodzice.
- Bardzo ładnie.
No i wreszcie grande finale czyli prymus Jasio (pani łyka valium):
- Łojciec to mnie tak pedział: Kiedyś dziadek Staszek w czasie
wojny był cichociemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską. Miał
przy sobie tylko mundur, giwere, sto naboi, nóż i butelkę szkockiej whisky.
50 metrów nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego
garnizonu.
Niemcy już go wypatrzyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky
naraz, żeby się nie stłukła, odpiął spadochron i spadł z 20 metrów w
sam środek niemieckiego garnizonu. I tu dawajta ! Pandemonium ! Dziadek
Staszek pruje z giwerki ! Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie
domki!
Juchy więcej niż na filmach z gubernatorem Arnoldem. Z 80 ubił i jak
skończyły mu się pestki wyjął nóż i kosi niemrów jak Boryna zboże.
Na 30 klinga poszłaaaa, pozostałych dziadek ***ł z buta i uciekł...
W klasie konsternacja. Pani, mimo valium - w spazmach, pyta się :
- Śliczna historyjka dziecko, ale jaki morał ?
- Też się taty pytałem a on na to: "Nie wkurwiaj dziadka Staszka
jak se popije
Anonymous - 26-03-05, 10:03
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Londyńska firma zamieściła ofertę pracy. Odpowiedziały trzy osoby: Niemiec, Francuz i Hindus. Komisja prowadząca rozmowę kwalifikacyjną, chcąc sprawdzić znajomość języka angielskiego u kandydatów, poleciła, aby każdy z nich ułożył zdanie zawierające trzy słowa: green, pink i yellow.
Na pierwszy ogień poszedł Niemiec:
- When I wake up I see yellow sun, green grass and I think to myself that will be wonderful, pink day.
Jako drugi był Francuz:
- When I wake up I put my green pants, yellow socks and pink shirt.
Na koniec Hindus:
- When come back home I hear the telephone green green, so I pink up the phone and say: Yellow!


Stary Hindus złowił złotą rybę. Ryba jak to ryba - obiecuje spełnić życzenie. Rybak był stary, nic nie chciał od życia, tylko dowiedzieć się, kiedy przyjdzie po niego kostucha.
- O, tego nie mogę powiedzieć, ale mogę ci wyjawić, czym będziesz się zajmował w przyszłym wcieleniu.
- No, czym?
- Będziesz sędzią hokejowym.
- Co takiego? Ale ja się zupełnie tym dotychczas nie interesowałem. U nas nie ma lodowisk i prawie nikt w to nie gra. Może gdzieś w Kaszmirze coś o tym wiedzą?
- To ty się zabieraj do nauki i jedź tam najbliższym pociagiem, bo w przyszły czwartek masz pierwszy mecz.


Facet chciał pozbyć się kota, więc wywiózł go kilka ulic dalej. Gdy wrócił do domu, kot już tam był. Wywiózł go dziesięć ulic dalej, po powrocie widzi kota w domu. Wywiózł go jeszcze raz, krąży ulicami w prawo, w lewo i tak aż na drugi koniec miasta. Dzwoni do domu i pyta żony:
- Jest kot?
- Jest - odpowiada żona.
- To daj go do telefonu, bo nie mogę trafić do domu!


Na ławce w parku siedzi chłopaczek i zajada cukierek za cukierkiem. Siedzący po przeciwnej stronie alejki starszy jegomość mówi:
- Chłopcze, jak będziesz jadł tyle słodyczy, to bardzo szybko powypadają ci zęby.
Malec popatrzył na gościa i odpowiedział:
- Mój dziadek dożył 105 lat i miał wszystkie zęby.
- Tak? A też jadł tyle cukierków?
- Nie, on się po prostu nie wpierdalał w nie swoje sprawy.


Dentysta schyla się nad pacjentem i ma zamiar rozpocząć borowanie, gdy nagle zastyga w bezruchu i pyta nieufnie:
- Czy mi się tylko wydaje, czy też trzyma pan rękę na moich jądrach?
Pacjent spokojnym głosem:
- To tylko taka mała asekuracja. Bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy sobie ból zadawali... Prawda, panie doktorze?


Dwie koleżanki w sklepie rozglądają się za ciuchami. Podchodzi ekspedient:
- W czym mogę pomóc?
- Szukam ciekawej sukienki na lato.
- Jakie ma pani wymiary?
- 180 cm, 50 kg, 90/60/90.
Na to koleżanka:
- No co ty, Kaśka?! Nie jesteś na Gadu-Gadu!


Lekarz wchodzi na oddział, gdzie leżą sami anemicy:
- Czołem, orły!
- Paaanieeee doooooktooorzeeee, jaakieee tam z naaaaas orłyyyyy ekhe, ekhe...
- Nie bądźcie tacy skromni. A co było wczoraj, jak włączyłem wentylator?!


Lekarz skacowany po ostrym weekendowym pijaństwie. Nagle wchodzi pacjent, w doskonałym nastroju, i pyta:
- Panie doktorze, jak tam moje wyniki?
Na to opryskliwie lekarz:
- Ma pan raka!
- Jak to raka? A przecież wcześniej mówił pan, że to tylko kamienie!
- Kamienie... A pod każdym kamieniem rak!


Mężczyzna w barze dostrzega swego przyjaciela pijącego do lustra z wyraźnie zrozpaczoną miną. Zaniepokojony podchodzi i pyta:
- Stary, co jest? Wyglądasz okropnie.
- W sierpniu zmarła moja matka... zostawiła 25 000 dolarów w spadku.
- ...współczuję.
- We wrześniu zmarł mój ojciec, pozostawiając mi 90 000 dolarów...
- Okropne.
- ...w październiku zmarł mój wujek i zostawił 15 000 dolarów...
- To rozumiem twój podły nastrój, trzy bliskie osoby, jedna po drugiej. Ale to już prawie pół roku temu.
- No właśnie, ***, a od tamtej pory kompletnie nic!
Żereb - 14-04-05, 20:38
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Na dyskotece w Niemczech bawił się Rosjanin, ubrany w koszulkę z napisem
"Turcy mają trzy problemy".

Nie trwało długo, stanął przed nim Turek, byczysko chłop:
- Ty, a w dziób chcesz?
- To jest pierwszy z waszych problemów - odpowiedział Rosjanin - agresja.
Ciągle szukacie zwady, nawet wtedy, kiedy nie ma żadnego powodu.
Dyskoteka się skończyła, Rosjanin wychodzi, a tam czeka na niego tłum Turków.- No, teraz się z tobą policzymy - warknęli Turcy gremialnie.
- A to jest drugi z waszych problemów - powiedział Rosjanin. - Nie potraficie załatwiać spraw po męsku sam na sam, tylko zawsze musicie zwoływać wszystkich "swoich".
- Zaraz nam to odszczekasz! - wrzasnęli Turcy wyciągając noże.
- I to jest trzeci z waszych problemów - westchnął ciężko Rosjanin - zawsze na strzelaninę przychodzicie z nożami...

[ Dodano: Sob 16 Kwi, 2005 ]
Młody chłopak pierze dżinsy i mruczy :
- Nikomu nie można ufać, nikomu ....
Na moment przerywa pranie :
- Nawet sobie - kontynuuje wściekły - Przecież tylko pierdnąć chciałem.

Przyjechała kobitka do warsztatu samochodowego. Mechanik po wysłuchaniu opisu usterek powiedział:
- Z tym "paf, paf" to nie problem, ale to "dryńdyńdyńdyń!" to panią będzie sporo kosztować!

Spotykają się dwie przyjaciółki.
- Jak leci?
- Znakomicie! Moje kochanie obiecało kupić mi futro z norek...
- Jestem pod wrażeniem!
- ... i jeszcze kupi mi Jaguara!
- Jestem pod wrażeniem!
- ... i jeszcze razem pojedziemy na Wyspy Kanaryjskie!
- Jestem pod wrażeniem!
- A co nowego u Ciebie?
- Uczę się w szkole dobrych manier.
- A czego Was tam uczą?
- No na przykład wczoraj, na ostatnich zajęciach uczyli nas jak zamiast "Nie pier*ol" mówić "Jestem pod wrażeniem".

Odprowadza chłopak swoją nową dziewczynę do domu po randce. Przed blokiem dziewczyna patrzy w ciemne okna swojego mieszkania i mówi:
- Starych chyba nie ma w domu, może wejdziesz na chwilę?
- Nie - odpowiada chłopak - jeszcze chyba za mało się znamy.
" No, w końcu poznałam porządnego gościa " - pomyślała dziewczyna
" Ku**a, czego ja dzisiaj nóg nie umyłem " - pomyślał chłopak
Żereb - 19-04-05, 12:58
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Piraci zdobyli i zatopili na pełnym morzu statek pasażerski. Pasażerów przenieśli na swój okręt i ustawili kobiety przy lewej burcie, a mężczyzn przy prawej. Po godzinie wyszedł na mostek pijany w dupę kapitan korsarzy i powiedział :
- Kobiety za burtę, a mężczyzn wyruchamy.
- Ale mężczyzn się nie rucha - krzyknęły chórem kobiety
- Rucha się rucha - krzyknęli chórem mężczyźni.
Anonymous - 22-04-05, 09:43
Temat postu:
Hipopotam leży nad rzeczka i odpoczywa po trudach dnia
codziennego.
Wypoczywa tak już 3 tydzien. Leży i leży... To sobie
pospi, przewróci sie na
jeden bok, to na drugi bok... Leży i leży... Całkowita
nuda... nic się nie
dzieje... i tak w kólko... Nagle
przybiega jego synek i placze:
-Tatusiu, tatusiu, rowerek mi sie popsul,
prosze napraw mi go! A hipopotam na to:
- No wez teraz rzuc wszystko i napraw mu rowerek!
Bandzior - 23-04-05, 22:06
Temat postu:
Na ławce siedzi chłopak i klnie na czym świat stoi:
- O, żesz k*** jego maćWykrzyknik!
- Czemu tak klniesz?- pyta przechodzący kumpel.
- Ja cię w d*** p***
- Co się stało?!
- Siądź, to ci powiem.
- No, co?
- Ta ławka jest świeżo malowana.

Wczesnym rankiem przychodzi rolnik do obory, mocno zmęczony po całonocnej libacji. Stawia wiaderko i zabiera się do dojenia krowy. Krowa widząc to pyta:
- Co, piło się wczoraj?
- No.
- I zmęczony?
- No...
- To łap za cycuszki, a ja poskaczę.

Jak krzyczą drwale w Ameryce, Polsce i Rosji, kiedy na ziemię spada ścięte drzewo?
W Ameryce: Uwaga!
W Polsce: Drzewo!
W Rosji: Łapcie
Cztery kłamastwa studenta:
1 Nie piję
2 Nie dziękuję, nie jestem głodny
3 Od jutra zaczynam się uczyć
4 Zgaś światło, nic ci nie zrobię...
Hans - 24-04-05, 17:39
Temat postu:
Fakt autentyczny
koleś chciał wejśc na dyskoteke do podstawówki:
-można wejść-pyta się nauczycielki
-nie nie można to impreza zamknięta-odpowiada nauczycielka
-ale drzwi są otwarte-mówi koleś
Anonymous - 26-04-05, 00:38
Temat postu:
opowiadania sprzedawców serwisantów :

Za dawnych czasów gdy nagrywarki kosztowały w granicach 1400 pln (2x) pewien klient postanowił zakupić sobie taki sprzęt. Dostałem na stanowisko jego komputer i zabrałem się za montaż i konfiguracje...
Przy odbiorze oczywiście musiałem pokazać, że wszystko działa, wytłumaczyć co i jak. Na sam koniec klient zapytał, czy bez problemu na tym sprzęcie przegra płytę czyszczącą bo cena takiej płyty to ok 45pln, a czyste są po ok. 10 pln. Więc była by to oszczędność i sprzęt choć w części by się zwrócił.
Żereb - 26-04-05, 13:39
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Tata królik uczy syna jak się bzyka:
- Widzisz synku, jesteśmy małe zwierzątka, wszyscy nas chcą zjeść, dlatego musimy wszystko robić szybko. Oto cztery królicze dziewczynki. To się robi tak, przyglądaj się: Razdwatrzycztery! Zrozumiałeś? To powtórz!
- Raz, dwa, trzy, cztery!
- Nie! Razdwatrzycztery! Powtórz.
- Raz dwa trzy cztery.
- NIE! Patrz uważnie: razdwatrzycztery. Powtórz!
- Razdwatrzyczterypięć. Oj, przepraszam tato!
Anonymous - 29-04-05, 16:33
Temat postu:
Siedzą sobie dwie myszki polne przy worku ziarna w stodole i jedna mówi:
- Wiesz, poznałam wczoraj super faceta, jest taki przystojny,
inteligentny, doskonale się dogadujemy, o wiesz, mam nawet jego zdjęcie
- popatrz.
Druga mysz patrzy uważnie na zdjęcie:
- Przecież to cholerny nietoperz!
- Buuuuuuuu, a mówił, że jest pilotem!Wykrzyknik
Bandzior - 01-05-05, 19:04
Temat postu:
Dziwka po nocy z Bilem Gatesem:
- A to teraz już wiem, czemu MICROSOFT!
Anonymous - 04-05-05, 11:05
Temat postu:
Dwaj Rosjanie jadą pociągiem transsyberyjskim. Wyszli na korytarz zapalić. Jeden mówi:
- Zdrastwuj, kuda jedjosz?
- Ja jedu iz Maskwy w Nowysybirsk - odpowiada drugi.
Pierwszy na to:
- Charaszo, a ja jedu iz Nowowosybirska w Maskwu.
Palą dalej i po pewnej chwili jeden z nich mówi z zachwytem w głosie:
- Wot, qrwa, tiechnika!


Zmarła teściowa. Na ceremonii pogrzebowej zięć klęczy i tuli się do policzka teściowej... Żałobnicy, znając napięte relacje zięcia z teściową, wzruszeni pytają...
- Widzę, że pogodziłeś się z teściową przed jej odejściem...
- Nie, nie oto chodzi... Jak się dowiedziałem wczoraj, że umarła, to piłem ze szczęścia z kumplami całą noc. Teraz mnie strasznie głowa napierdala, a ona taka zimniutka.


Teksańczyk przyjechał do Paryża, jeździ sobie konno po Lasku Bulońskim, gdzie wpada mu w oko piękna amazonka. Nie zwraca ona jednak na niego uwagi. Amerykanin prosi o radę kolegę Francuza. - Pomaluj konia na zielono i ona na pewno spojrzy na ciebie przychylnym okiem - mówi żabojad. - Great! Green Horse! And I fuck her! - cieszy się Teksańczyk. - Nie tak szybko, monsieur! - ostrzega Francuz. - Najpierw zaproś ją na kolację. - Splendid! Dinner! Candles! And I fuck her! - krzyczy Amerykanin. - Powoli, przyjacielu. Pierwej pójdź z nią do opery. - Wonderful! Opera! Music! And I fuck her! - zaciera ręce Teksańczyk. - Ale nie tak od razu! - oburza się Francuz. - Teraz zaproś ją na egzotyczną wycieczkę, np. do Bangkoku. - Fantastic! Bangkok! Beach! Palms! And I fuck her! - cieszy się Amerykanin i następnego dnia pojawia się w Lasku Bulońskim na zielonym koniu. Piękna nieznajoma faktycznie podjeżdża do niego i pyta: - Monsieur, po co pomalowałeś pan swego konia na zielono? - To fuck you in Bangkok! - odpowiada Teksańczyk.


Kowalska wybrała się do psychiatry, aby skonsultować z nim nieco dziwne zachowanie męża.
- Panie doktorze, jemu się stale śni, że jest lodówką!
- To nic strasznego. Ludzie często miewaja dziwne sny...
- No dobrze. Tylko, że on śpi z otwartymi ustami, a mnie budzi to światełko.


Młode małżeństwo idzie pierwszy raz do przychodni ze swoim maleństwem. Po godzinie wracają do domu i ona krzyczy:
- Rany boskie, to nie nasze dziecko!
- Cicho, zobacz, jaki fajny wózek.


Przy łóżku umierajacej żony siedzi facet.
- Może coś ci potrzeba, kochanie - pyta smutnym głosem.
- Chciałabym - odpowiada cichutko żona
- żebyś mnie jeszcze raz przeleciał.
- Oj, taka słaba przecież jesteś, no ale jak bardzo chcesz...
I gość włazi do łóżka, robi, co żona sobie życzy, a potem przytulony do niej usypia ze zmęczenia. Budzi się po jakimś czasie, a żona w świetnej formie krząta się po kuchni, gotując obiad. Facet zrywa się z pościeli i woła:
- Kochanie, co się stało? Przecież taka chora byłaś?
- A to ten seks z tobą tak mi pomógł - informuje go z uśmiechem kobieta.
Facet siada ciężko na stołku i smutnieje.
- Co jest, nie cieszysz się, że wyzdrowiałam?
- Nie o to chodzi - mówi mąż - tylko jakbym wiedział, że mam takie możliwości, to i babcię Zosię bym uratował i wujka Zdziśka...


Na sesji zdjęciowej do jednego z poczytnych magazynów dla panów fotograf mówi do pięknej modelki:
- A teraz moja, śliczna pokaż, na twarzy głęboką zadumę. Pomogę ci. Ile to jest 7 razy 9?


Pewnego razu w pociągu porucznik Rżewski zdjął skarpety i powiesił na wieszaku.
- Czy pan, panie poruczniku - pyta go współpasażer - wymienia czasami skarpetki?
- Z góry uprzedzam - tylko na wódkę!


Porucznik Rżewski rozmawiał z Nataszą Rostową. W pewnym momencie poprosił o wybaczenie i wyszedł. Po chwili wrócił cały mokry.
- Deszcz? - pyta Natasza Rostowa.
- Nie, wiatr...


W amerykańskiej szkole pani pyta dzieci na czym polega demokracja.
Mały John odpowiada:
- Demokracja to możliwość wyboru kraju, który chcemy okupować.
Anonymous - 04-05-05, 20:50
Temat postu:
to ostatnie mi się podoba Mruga 2
JaNN - 04-05-05, 21:50
Temat postu:
o. Rydzyk: - A ta prostytucja na drogach? Jakież to wstrętne. I popatrzcie,
kto się koło tych narzędzi diabła zatrzymuje. Popatrzcie... góry mięsa z
hormonami- bo przecież nie ludzie. Trzeba siać, siać... tak, tak...
zwierzęta z hormonami. A potem przychodza z płaczem do księży.

o. Rydzyk: - Byłem kilka tygodni temu w Paryżu. Wyszedłem wieczorem szukać
eucharystii. Patrzę, a tu wszyscy się bawia, cały Paryż się bawi. Muzyka,
kawiarnie, tańce. No szatan, mówię wam, szatan.

o. Rydzyk: - Trzeba pić zioła, bo to nie chemia. Ale jak się je pije na
przykład o północy, stojac na jednej nodze, to już wtedy zaczyna się
okultyzm i diabeł.

ozmowa na antenie RM: - Tu Radio Maryja, katolicki głos w twoim domu.
Słuchamy, kto się do nas dodzwonił?
- Tu... tu... Włod...dd... dzi... mieeerz z No... oooo... weg...g...g...
Sacz...cz...cza...
- O widzę, że z Panem sobie nie porozmawiamy...

modlitwy na antenie RM: - Słuchamy, Radio Maryja... w czyjej intencji
modlitwa?
- Ja bym chciała się pomodlić za wszystkich oszustów, kłamców i złodziei...
no i za ojca dyrektora oczywiscie.


W barze poznali się chłopak i dziewczyna. Miło sobie rozmawiają, od słowa do słowa - chłopak zaproponował jej, żeby poszli do niego do domu. Poszli, siedzą, piją, słuchają muzyki, no i chłopak proponuje mały seans w łóżku. Dziewczyna mu na to odpowiada:
- Wiesz, może jestem dziwna i niedzisiejsza, ale mam taka zasadę i nie chce jej złamać. Mianowicie chcę zostać dziewicą, póki nie spotkam mężczyzny, którego naprawdę pokocham. Ale musze się najpierw przekonać, ze naprawdę go kocham i jestem dla niego stworzona.
Chłopak trochę się rozczarował, ale nic, zachowuje twarz i po dżentelmeńsku mówi:
- No tak, oczywiście, bardzo piękna postawa. Ale w dzisiejszych czasach chyba musi ci z nią być bardzo trudno?
Dziewczyna odpowiada:
- Nie, mi to nawet aż tak bardzo nie przeszkadza. Ale mój mąż, ten to dopiero jest w***wiony

Kierownik sklepu uczy młodych sprzedawców jak powinno się obsługiwać klientów. Patrzcie i uczcie się ode mnie - mówi.
Wchodzi klientka:
- Poproszę proszek do prania firan.
- Proszę bardzo - odpowiada kierownik. Ale doradzam pani również kupić płyn do mycia okien. Skoro pierze pani firany może pani umyć okna.
- Widzisz Jasiu - mówi do ucznia - tak musi pracować sprzedawca.
- Teraz twoja kolej - mówi szef - widząc następną klientkę.
- Poproszę podpaski
- Proszę bardzo, ale doradzam pani również kupić płyn do mycia okien.
- Pytajnik?
- Skoro nie może pani dawać d**y - to niech pani chociaż okna umyje!

Łociec bede sie żynił. - Mówi młody gazda
- A z kim to synecku?
- A z tom Magdom od Poloków .
- Wiysz co synuś, z niom to ty sie niy mozesz łożynić, bo to
twoja
siostra jest. Gazda mioł dużo pola i śwarny chłopok był to se
znaloż
nowom dziołche .
- Łociec bede sie żynił. - Mówi młody gazda
- A z kim to synecku?
- A z tom Hankom od Piecucha .
- Wiysz co synuś, nie wiym jak ci to pedzieć, ale z niom to ty
tyz sie nie możesz łożynić, bo to tyz twoja siostra jest
Gazda sie podłamał, siod pomyśloł i wymyślił. Na końcu wsi
miyszko Andzia, tam łociec na pewno nie doszli .
Ale i tym razem łociec mówi
-To tyz twoja siostra jest .
Całkiem załamany gazda siad w izbie. Przychodzi matula:
- A cóz ci to synecku?
Gazda opowiedzioł matce co jak to było z dziołchami i
łojcem.
Na to matula:
- A ni to sie nie przejmuj, przeca to nie twój łociec jest .

- Mamo powiedz mi, co się dzieje z samochodami nie nadającymi się do użytku - pyta Jaś mamę.
- Zazwyczaj kupuje je twój ojciec.


Ruth, 16-letnia panienka z dobrego domu, leżąc z panami w łóżku prosi:
- Steve, bądź tak dobry, przypal papierosa i podaj mi go.
Steve przypala papierosa, podaje go Johnowi, John podaje Martinowi,
a ten daje papierosa Ruth. Dziewczyna wzdycha:
- Gdyby moja mama wiedziała, że palę papierosy...
Żereb - 07-05-05, 09:42
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Nie najlepiej z panem, z męskich przyjemności na "p" został panu już tylko pędzel do golenia,

Jedzie kobieta samochodem. Nagle usłyszała głośny hałas na zewnątrz, zatrzymała się, wychodzi z samochodu i patrzy wokół. Zobaczyła na ziemi jakąś część, dźwiga ją z trudem próbując dopasować ją gdzie się da. Nie mogąc znaleźć miejsca, z którego odpadła, zataszczyła część na tylne siedzenie i jedzie do mechanika.
Po przeglądzie mechanik mówi:
- Samochód w zupełnym porządku, ale ten właz kanalizacyjny trzeba zawieźć na miejsce...

Pewien człowiek, przewidujący bardzo i zapobiegliwy, postanowił uzgodnić z żoną zawczasu szczegóły jej pogrzebu:
- Jaki chciałabyś napis na nagrobku?
- ŻONA WYŻEJ WYMIENIONEGO.

Znany psychiatra został zaproszony na konferencję organizowaną przez Narodową Ligę Kobiet. Po prelekcji jedna z organizatorek podeszła i zapytała:
- Proszę mi powiedzieć doktorze, w jaki sposób rozpoznaje pan chorobę psychiczną u osoby zachowującej się normalnie?
- Nic prostszego. Zadaje się łatwe pytanie na które każdy powinien odpowiedzieć. Jeśli nie odpowie, należy taką osobę natychmiast odizolować.
- Jakie to pytanie?
- Kapitan Cook odbył trzy wyprawy wokół ziemi i umarł w trakcie jednej z nich. Która to była?
Kobieta zamarła i zaczęła się śmiać zażenowana:
- Wie pan co doktorze? Nie mógłby pan zadać mi innego pytania? Musze się przyznać, iż nigdy nie byłam zbyt dobra z historii.

Telefonuje sąsiadka do swojej koleżanki "zza płotu".
- Jola! Mam do ciebie prośbę... mogłabyś wyjść w bikini z leżakiem do ogrodu?
- Dlaczego? Idziesz się też opalać?
- Nie, tylko nie mogę mojego starego zagonić do skoszenia trawy.

Przechwałki dwu lekko podpitych facetów:
- Ostatnio pomyliłem żonę z rabusiem. Musiałbyś widzieć, jak wrzeszczała, jak się opierała, kiedy ją przez okno wyrzucałem!
- To jeszcze nic! Ja kiedyś pomyliłem rabusia z żoną! Dopiero byś widział, jak on krzyczał i jak się opierał!

Pielęgniarze sprowadzają po schodach gościa w kaftanie. Solidnie skrępowany, krzyczy, że to pomyłka i jedyna wolną częścią ciała - broda - wskazuje żonę stojąca w drzwiach.
- To ją mieliście zabrać... pomyłka...
- Ależ proszę się uspokoić! Idziemy! To zupełnie normalne kupić odkurzacz na raty.
- Ale nie takie raty! Nie na 30 lat...
Żereb - 08-05-05, 12:59
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Przedszkole. Mały chłopczyk zaczyna zwalać na podłogę wszystkie zabawki poukładane pięknie na półkach :
- Co robisz Jasiu? - pyta wychowawczyni
- Bawię się.
- W co? - drąży pani
- W "ku**a mać, gdzie są klucze do samochodu".

RedDevil - 11-05-05, 22:52
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Powieśliliśmy to dzisiaj adminowi w robocie na drzwiach LOL
Sikor - 11-05-05, 23:37
Temat postu:
Mam tą książkę: Windows czy Komputer dla opornych. Kapitalne rysunki a teksty jeszcze lepsze Suszę zębySuszę zęby
Sikor - 19-05-05, 10:13
Temat postu:
0.1l - demo
0.25l - trial version
0.5l - personal edition
0.7l - professional edition
1.0l - network edition
1.75l - enterprise
3l - for small business
5l - corporate edition
wiadro - home edition
"klin" - Service pack
rosól - Recovery tool
zakaska - plugins
bimber - shareware
wynalazki (typu autowidol, denaturat) - open source
alkohol metylowy - scrensaver (black windows)
paw - stacks overflow
urwany film - restart
monopolowy - file server
alkoholik - informatyk
bimbrownik - hacker
impreza - multiplayer

[ Dodano: Czw 19 Maj, 2005 ]
Rzecz się działa w latach 80-tych. Jako 20-letni młodzieniec często spędzałem wakacje na działce zapraszając na nią moich najbliższych przyjaciół. Wieczorem spożyliśmy kolację w postaci jajecznicy z 36 jaj na boczku i cebulce. Do tego ja i Grześ zeżarliśmy po główce czosnku (reszta nie chciała) .
Poszliśmy spać ... ja i Grześ zostaliśmy odtrąceni od reszty jako pariasi bo podobno strasznie śmierdzieliśmy czosnkiem. Tym samym na górze gnieździło się osiem osób a my we dwóch jak te lordy spaliśmy sobie na dole. Ósemka górna nabijała się z naszych wyziewów czosnkowych. Gadali.. gadali ... i w pewnym momencie razem z Grzesiem usłyszeliśmy niesamowity dźwięk ...
Ktoś z góry wypuścił nagle pod rząd cztery gigantyczne, piardastyczne, powalające bąki. Podejrzewam, że sam ich powiew ugasił palące się na górze świeczki ( i tak dobrze, że się obyło bez ich detonacji).
Przez chwilę po tym fakcie na górze zapanowała maksymalna cisza. Zamarliśmy z Grzesiem. Potem usłyszeliśmy jak Niuniek cicho wyjąkał :
- Qwaaaa.... ja pier..... CO TO BYŁO !
Potem rozległ się szept Lewego :
- TO CZTEREJ JEŹDZCY APOKALIPSY! Najgorsze że drogi ucieczki mamy odcięte bo te dwa CZOSNKOWE CHLORY czyhają na nas na dole...

Autentyk z JoeMonter.
JaNN - 19-05-05, 21:08
Temat postu:
- Tato czemu babcia biega zakosami?
- Nie gadaj, podawaj magazynki!

Wściekły profesor wchodzi do sali wykładowej i mówi:
- Wszyscy nienormalni maja wstać!
Nikt się nie rusza. Po dłuższej chwili wstaje jeden student.
- No proszę! - mówi ironicznie profesor i pyta studenta. - Czemu uważa się pan na nienormalnego?
- Nie uważam się za nienormalnego, ale głupio mi, że pan profesor tak sam stoi...

Autentyczna rozmowa dzieci w piaskownicy.
Rozmowa w tonie przechwalania:
- A mój tato ma astre - mówi chlopczyk
- A moja mama tez - odpowiada dziewczynka
- A mój tata ma kamere cyferkowa - chlopczyk
- A moja mama tez - dziewczynka
(no i dalej jeszcze takie przechwalanki, które tego chlopca
coraz bardziej irytowaly, ale w koncu uslyszalam kardynalny
argument)
- A mój tata ma siusiaka!
- Moja mama tez ma...
- Nie moze miec! Mamusie maja pipulki...
- Ale moja mama naprawde ma... W SZUFLADZIE...

Nauczycielka mówi do ucznia:
- Jasiu, nie wolno ci palić papierosów, przecież jesteś dopiero w 3 klasie.
- Tak, proszę pani, ale Lepper jak był w 3 klasie to już palił.
- Owszem, Jasiu, ale Lepper miał już wtedy skończone 18 lat.

Studentka zdaje egzamin z botaniki. Profesor pyta o budowę łodygi. Studentka odpowiada:
- No więc tak: węzły, między węzłami te... no... - zacięła się i nie może sobie przypomnieć o kolankach.
Profesor próbuje ją naprowadzić:
- To może pytanie pomocnicze? Ma pani chłopaka, albo narzeczonego?
- No mam.
- Chodzicie do kina?
- No.. tak, czasem.
- A kiedy siedzicie w kinie, to za co łapie panią chłopak?
- No... - dziewczyna lekko się rumieni.
- No to, co takiego jest jeszcze w tej łodydze?
- Aparaty szparkowe?

Dwóch Żydów zwiedza Watykan, podziwiają przepych i bogactwo. Jeden mówi:
- Popatrz, a zaczynali od stajenki...

Do malego chlopczyka stojacego na rogu ulicy podchodzi policjant i ze zdziwieniem widzi, ze chlopiec pali, wiec pyta go:
- Chlopczyku,od kiedy ty palisz?
- Od pierwszego stosunku - odpowiada chlopak.
Zdziwienie policjanta narasta i pyta:
- A kiedy miales ten pierwszy stosunek?
Chlopak ze stoickim spokojem odpowiada:
- Nie pamietam, bylem narabany.

Rodzaje upojenia alkoholowego:

Kopciuszek - przyjsc do domu w jednym bucie
Królewna Sniezka - obudzic sie w lózku z siedmioma facetami
Czerwony Kapturek - obudzic sie w lózku babci
Spiaca Królewna - przez 100 lat niczego nie pamietasz
Myszka Miki - opuchniete uszy, biale rekawiczki, ale nie masz fraka
Krzysztof Kolumb - nie wiesz gdzie jedziesz, jak juz przyjedziesz to nie wiesz gdzie
jestes, ale za przejazd i tak placi panstwo.


ONA: Co tak siedzisz?
ON: Jak siedzę?
ONA: Taki znudzony. Dawniej się ze mną nie nudziłeś.
ON: Nie jestem znudzony. Czytam gazetę.
ONA: Dawniej w moim towarzystwie nie czytałeś gazety.
ON: Od czasu jak jesteśmy małżeństwem, stale jestem w twoim towarzystwie, a kiedyś przecież musze przeczytać gazetę.
ONA: Już ci się nie podoba, ze jesteśmy małżeństwem? Dawniej byłeś szczęśliwy z tego powodu.
ON: Zlituj się, wcale nie powiedziałem, ze mi się nie podoba.
ONA: Dawniej nie miałeś zwyczaju zarzucać mi kłamstwa.
ON: Nie zarzucam ci kłamstwa. Czego ty chcesz ode mnie?
ONA: Nic nie chce od ciebie. Chce tylko, żeby mnie traktował jak dawniej.
ON: Dobrze, postaram się.
ONA: Dawniej nie musiałeś się starać.
ON: Moja droga, daj mi spokój.
ONA: Mogę ci dąć spokój. Tylko ciekawa jestem, czy dawniej tez byś się tak do mnie odezwał.
ON: milczy.
ONA: Już nawet nie raczysz odpowiedzieć. Dawniej sprawiała Ci przyjemność każda rozmowa ze mną.
Może nie? No, powiedz, nie?
ON: Tak.
ONA: Ach, wiec przyznajesz się nareszcie!
ON: Do czego się przyznaje, na miłość boska?
ONA: Do czego? Ze się zmieniłeś w stosunku do mnie.
ON: O czym ty mówisz?
ONA: Na szczęście sam się przyznałeś, tylko dlaczego? Powiedz mi szczerze, dlaczego jesteś inny niż dawniej ?
ON: Przestań się mnie czepiać. Czego ty chcesz ode mnie?
ONA: Tylko tego, żebyś był taki jak dawniej, (chwila ciszy) Ach, wiec nie możesz już być dla mnie taki jak dawniej ?
Dobrze. Tylko żeby później nie było na mnie. Ty sam tego chciałeś.
ON: Czego chciałem? Co ty wygadujesz?
ONA: No sam przed chwila powiedziałeś, ze mnie już nie kochasz. Bardzo się cieszę, ze sam zacząłeś te rozmowę.
Przynajmniej będę wiedziała. Już nie będę się łudzić, ze kiedykolwiek będziesz znów taki jak dawniej.
ON: Słuchaj, gadasz takie głupstwa, ze aż mnie trzęsie. Przestań bajdurzyć, bo mnie szlag trafi, i daj mi przeczytać
gazetę, do wszystkich diabłów!
ONA: A kochasz mnie jeszcze? Tak jak dawniej? I jesteś dla mnie znów taki jak dawniej?
I przepraszasz mnie za wszystko, co powiedziałeś bez zastanowienia? Biedny! Przykro ci, ze doprowadziłeś do tego,
żebym pomyślała, ze już nie jesteś taki jak dawniej... No, to dobrze. Już się nie gniewam. Co tak siedzisz?
ON: Jak siedzę?
ONA: Taki znudzony. Dawniej się ze mną nie nudziłeś.

- Do widzenia kochanie... Szczęśliwej podróży! - mówi mąż.
- I wracaj szybko! - dodaje synek.
- Cicho bądź! - strofuje go ojciec.

- Jaki jest najlepszy sposób na katar?
- Dwie tabletki Laxigenu i strach kichnąć...

Lekarz otworzył właśnie nowy gabinet i czeka na swojego pierwszego pacjenta. Nagle słychać stukanie do drzwi, po chwili wchodzi jakiś facet. Pielęgniarka długo tłumaczy mu ze trzeba cierpliwie poczekać, bo pan doktor ma mnóstwo pacjentów. W końcu lekarz każe wprowadzić faceta, ale by zrobić na nim wrażenie, podnosi słuchawkę telefonu i zaczyna fantazjować: Naprawdę nie mogę pana przyjąć, jestem strasznie zapracowany. No...może za miesiąc...Dobrze, proszę jeszcze zadzwonić. Odkłada słuchawkę i udaje ze dopiero w tej chwili zauważył faceta, pyta:
- Co pana tu sprowadza?
Jestem z telekomunikacji. Przyszedłem podłączyć telefon.

Urolog do pacjenta:
- I to żona pana tak urządziła widelcem? A jak pan oddaje mocz?
- A wie pan panie doktorze znam pare chwytów na flet.

Dzwoni lekarz rodzinny do pacjenta:
- Wie Pan, po konsultacjach pańskich wyników badań mam dla Pana dwie wiadomości, jedną dobrą drugą złą. Od której zacząć?
- Może od dobrej...
Na co lekarz:
- Zostało Panu 24 godziny życia.
- I to ma być dobra wiadomość? Przecież ja umieram, czy Pan się nie pomylił? A jaka jest zła wiadomość?
Doktor:
- Miałem zadzwonić wczoraj.

Dwie świnie jedzą z jednego koryta.... nagle jedna się zżygała, a druga na to:
-nie dolewaj bo nie zjemy.....

Pani na lekcji polskiego prosi dzieci, aby ulozyly zdanie, w ktorym bedzie nazwa ptaka.
Zglasza sie Jas: - Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak.
- No, moze byc. Ale zdania z trzema ptakami juz nie ulozysz.
- Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak, wyrznal orla i puscil pawia.
- A z piecioma ptakami cwaniaczku?
- Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak, wyrznal orla, po czym puscil pawia, az mu dwa gile wyszly z nosa i poszedl dalej pic na sepa.

Nauczyciel kazał ułożyć klasie zdanie ze słowem "przypuszczam". Nagle Jasio sie zgłasza i mówi:
- Pewnego dnia przeszedł do mojej siostry jej chłopak, więc aby sprawdzić czy dobrze sie zachowują, zajżałem do pokoju w którym byli razem i zauważyłem że sukienka mojej siostry była podwiąta wasoko do góry, a spodnie chłopaka były spuszczone do dołu i teraz PRZYPUSZCZAM, że chcieli nasrać do fortepianu.

W czasie zimnej wojny amerykanie wyszkolili szpiega i zrzucili go na Syberii. Szpieg trafił do chaty tubylca, który zaproponował mu nocleg. Na drugi dzień tubylec mówi:
- Nu, ty gawarisz kak nasz, ty pijesz kak nasz, nu ale ty nie nasz!
- Paczemu ty tak dumajesz? - pyta skonsternowany Amerykanin.
- A potomu, szto u nas cziornych niet!

Jedzie kobieta taksówką, po dojechaniu na miejsce przeznaczenia mówi kierowcy, że nie ma pieniędzy. Kierowca spokojnie rusza, jedzie za miasto i zatrzymuje się na małej polance. Wysiada z samochodu, podchodzi do bagażnika i wyciąga wielki koc. Przestraszona kobieta mówi:
- Proszę pana, niech pan mi nic nie robi, ja mam męża i dzieci!
A kierowca spokojnie odpowiada:
- A ja 40 królików, rwij trawę.

Heniu wracał z jakiegoś szkolenia do swojej pracy, ogólnie pełen luz, uśmiech na twarzy, muzyczka leci, jednym słowem podróżnicza sielanka.

Gdy jechał tak sobie, w pewnym momencie wyrwał go z tej miłej jazdy błysk flesza. Lekko zbity z tropu spogląda za siebie i zauważa stojący fotoradar, patrzy na licznik i ze zdziwieniem stwierdza że jedzie niecałe 50 km/h.

Nie dało mu to spokoju, więc zawrócił i przejeżdża jeszcze raz koło radaru z prędkością ok.30 km/h......znowu błysk. Rozbawiony sytuacją postanawia po raz ostatni dać szanse radarowi, -może głupie urządzenie zepsute - myśli i znowu przejeżdża koło "sprytnego" radaru z prędkością 10 km/h z przyklejona rozbawioną gębą do przedniej szyby.....tak, tak - znowu flesz. Ubawiony już na maksa jedzie do firmy, opowiada kolegom o całym zajściu, wszyscy mają ubaw po pachy. Wraca do domu, opowiada żonie i teściom o wszystkim, rodzinka cała rozbawiona. Po ok. dwóch tygodniach, gdy już wszyscy zapomnieli o sprawie, do drzwi znajomego zawitała Poczta Polska. Zdziwiony odbiera list polecony, otwiera go a tam...trzy mandaty, każdy po sto złotych za....jazdę bez zapiętych pasów.

Jeden żołnierz mówi do drugiego :
- Chodź porobimy sobie jaja z dowódcy jednostki.
Na to drugi :
- Wiesz co ? Ja p*le już porobiliśmy sobie jaja z dziekana.
Anonymous - 25-05-05, 20:57
Temat postu:
Ojciec pyta się córki:

- Kiedy wreszcie znajdziesz sobie męża?

- Nie potrzebny mi mąż. Mam wibrator.

Pewnego dnia córka wróciwszy z pracy, widzi na stole skaczący wibrator i z oburzeniem pyta się ojca:

- Tato co Ty u licha robisz?

- Piję z zięciem!!
JaNN - 25-05-05, 23:45
Temat postu:
Wrzucam tak, bo nie chce mi się tego nłumaczyć. Standartowy humor szkolny, ale kilku w Polsce nie słyszałem
TEACHER: Donald, what is the chemical formula for water?
DONALD: H I J K L M N O.
TEACHER: What are you talking about?
DONALD: Yesterday, you said it's H to O.

TEACHER: Millie, give me a sentence starting with "I."
MILLIE: I is...
TEACHER: No,Millie..... Always say, "I am."
MILLIE: All right..."I am the ninth letter of the alphabet."

TEACHER: ! George Washington not only chopped down his father's cherry
tree, but also admitted it. Now, Louie, do you know why his father
didn't punish him?
LOUIS: Because George still had the axe in his hand.

TEACHER: Now, Simon, tell me frankly, do you say prayers before eating?
SIMON: No sir, I don't have to. My Mom's a good cook.

TEACHER: Clyde, your composition on "My Dog" is exactly the same as
your brother's. Did you copy his?
CLYDE: No, teacher, it's the same dog.

TEACHER: Harold, what do you call a person who keeps on talking when
people are no longer interested?
HAROLD: A teacher.
Przemek - 31-05-05, 17:40
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Stajnia Ferrari zwolniła całą załogę boksu. Decyzję podjęto po przejrzeniu dokumentacji dotyczącej grupy młodych, bezrobotnych Polaków z Berlina, którzy byli w stanie w ciągu czterech sekund odkręcić wszystkie koła od samochodu, nie dysponując przy tym żadnymi potrzebnymi narzędziami. Team Ferrari uznał to za mistrzowskie osiągnięcie, jako że w dzisiejszych czasach o zwycięstwie lub przegranej w wyścigach Formuły 1 nierzadko decyduje czas pobytu w boksie i zaproponował im pracę.
Projekt jednak zakończono równie szybko, jak go rozpoczęto: młodzi mechanicy co prawda zmienili wszystkie koła w ciągu czterech sekund, ale równocześnie kompletnie przelakierowali bolid, przebili numery silnika i sprzedali... teamowi McLarena.

Pozddr
Sikor - 02-06-05, 15:08
Temat postu:
Tego jeszcze nie słyszałem Suszę zębySuszę zębySuszę zęby

Dlaczego w Pruszkowie nie lubią świadków Jehovy? Bo tam w ogóle nie lubią świadków.
RedDevil - 03-06-05, 11:49
Temat postu:
> Stały sobie w parku dwa posagi, naga kobieta i nagi mężczyzna.
> Ustawiono je tak, że patrzyły na siebie wzrokiem, w którym można było
> odczytać nutę pożadania. I stały tak lata i dziesięciolecia całe, i w
> upał i w słotę, pod deszczem i w słońcu, pod opadajacymi jesiennymi
> lisćmi i wsród wiosennych tulipanów.
> Aż pewnego dnia zjawił się w parku dobry anioł, spojrzał na posagi i
> powiedział:
> - "Za to, że tak dzielnie przez całe lata w tym parku stoicie,
> ożywię was na pół godziny, będziecie mogli zejsć z cokołu i zrobić, co

> tylko zapragniecie".
> Cud się dokonał. Posagi zeszły z cokołu, chwyciły się za ręce i czym
> prędzej pobiegły w pobliskie krzaki, z których
> wkrótce zaczęły dobiegać pomruki i okrzyki rozkoszy. Wreszcie z
krzaków
> ponownie wynurzyła się para posagów: - "Ach, jak cudownie było",
rzekła
> kobieta.
> - "Tak, doprawdy to wspaniałe", rzekł mężczyzna.
> Obserwujacy ich z usmiechem anioł zauważył:
> - "Słuchajcie, minęło dopiero piętnascie minut, macie do dyspozycji
> jeszcze drugie tyle!"
> - "To co, wracamy w krzaki?", zapytał mężczyzna
> - "Tak, tak, musimy koniecznie to powtórzyć !", odparła kobieta.
> - "No dobrze, ale tym razem to Ty trzymasz gołębia, a ja mu będę
> srać na głowę!"
Anonymous - 05-06-05, 11:25
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Do Władimira Putina dzwoni prezes Coca-Cola Co.
- Panie prezydencie, mam propozycję. Co sądzi pan o zmianie flagi Rosji z niebiesko-biało-czerwonej na czerwoną? Jak za dobrych czasów w ZSRR. My za taką reklamę oferujemy, powiedzmy, 5 miliardów dolarów rocznie.
Putin odpowiada:
- Pozwoli pan, że przemyślę propozycję.
Odkłada słuchawkę, wykręca numer swojego asystenta i mówi:
- Wania, kiedy dokładnie kończy się nam umowa z Aquafresh?


Tato, jak przyszedłem na świat? - No dobrze, mój synu, kiedyś musieliśmy odbyć tę rozmowę. Tata poznał mamę na chatroomie. Później tata i mama spotkali się w cyberkafejce i w toalecie mama zechciała zrobić kilka downloadów z taty memory sticka. Jak tata był gotowy z uploadem, zauważyliśmy, że nie zainstalowaliśmy żadnego firewalla. Niestety, było już za późno, żeby nacisnać ,,cancel'' albo ,,escape'', a i meldunek ,,chcesz na pewno ściągnąć plik?'' już na poczatku skasowaliśmy w opcjach ,,ustawienia''. Antywirus mamy już od dłuższego czasu nie był uaktualniany i nie poradził sobie z robakiem taty. Więc nacisnęliśmy klawisz ,,enter'' i mama otrzymała komunikat: ,,przypuszczalny czas kopiowania 9 miesięcy''.


Siedzi Mietek u Janka i popijaja sobie wódeczkę. Nagle Mietek pyta Janka:
- U ciebie na ścianie wisi metalowa miska?
- To jest zegar z kukułką! - odpowiada od niechcenia Janek.
- Jak to zegar z kukułką?
- Zobaczysz...
W tym momencie Janek podnosi ze stołu pustą już butelkę od wódki, bierze zamach i rzuca w wiszącą miskę. Zza ściany słychać:
- Qrwa, jest wpół do czwartej rano!


Blondynka telefonuje do informacji kolejowej.
- Przepraszam, jak długo jedzie pociąg z Krakowa do Warszawy?
- Chwileczkę...
- Dziękuję!

Późno w nocy wraca mąż do domu. W przedpokoju zdejmuje płaszcz i zaczyna tłumaczyć się żonie, czekającej
w drzwiach:
- Wiesz, kochanie, po pracy skoczyliśmy z kolegami na piwko.
- Tak, mój Supermanie - odpowiada żona.
- A potem poszliśmy cała grupą na mecz.
- Tak, mój Supermanie.
- Po meczu zaszliśmy do Maliniaka pogadać o nowym cyklu produkcyjnym w zakładzie.
- Tak, mój Supermanie - odpowiada żona.
Mąż zirytowany pyta podniesionym głosem:
- Dlaczego, do cholery jasnej, nazywasz mnie cały czas Supermanem?
- Bo tylko Superman zawsze zakłada majtki na spodnie.


Pani w szkole kazała dzieciom napisać wypracowanie na temat: ,,Matka jest tylko jedna''. Na drugi dzień prosi Jasia, żeby przeczytał swoją pracę. Jasio wstaje i czyta:
- Wróciłem ze szkoły do domu, rzuciłem plecak na podłogę. Wchodzę do pokoju, patrzę, a matka leży pijana i mówi: - Synu, otwórz barek, tam są dwie flaszki wódki.
Ja otwieram barek, patrzę i mówię: - Matka, jest tylko jedna!


Egzaminy wstępne na nauki polityczne, profesor rozmawia z kandydatką:
- Co pani wiadomo na temat programu ekonomicznego ministra Hausnera?
Dziewczyna milczy.
- Co pani wie o polityce społecznej Leszka Millera?
Dziewczyna milczy.
- A wie pani chociaż, kto to jest Leszek Miller?
Dziewczyna milczy.
Profesor lekko się irytuje i pyta:
- A skad pani pochodzi?
Dziewczyna odpowiada:
- Z Bieszczad, panie profesorze.
Profesor podchodzi do okna, wygląda nostalgicznie na ulicę, kiwa znacząco głową i mówi do siebie w głębokim zamyśleniu:
- Qrwa, może by tak wszystko pierdolnąć i wyjechać w Bieszczady!
Żereb - 07-06-05, 13:30
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
uwaga nie dla wrazliwyhc!

Kochany, co ci dać na pamiątkę, żebyś mnie zapamiętał zawsze?
- Dupy, kochana.

- Po czym poznasz Miłego Greckiego Mężczyznę?
- Miły Grecki Mężczyzna dwa razy przeleci dziewczynę zanim zerżnie jej brata...
Anonymous - 12-06-05, 22:27
Temat postu:
Na bezludnej wyspie ląduje 50 panów i 1 pani. Po miesiącu pani mówi:
- Panowie dość tych świństw! I wiesza się na drzewie.
Po następnym miesiącu jeden z panów mówi:
- Panowie dość tych świństw, zakopujemy kobietę!
Po następnym miesiącu jeden z panów mówi:
- Panowie dość świństw, odkopujemy kobietę!
Anonymous - 25-06-05, 22:30
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Niech żyją matury Wykrzyknik :

1. A do kotletów była sałata, którą mamusia przyprawiła potem.
2. Wojski przyłożył ucho do ziemi i usłyszał tupot niedźwiedzich
kopyt.
3. Robak, ratując Tadeusza, strzelił do niedźwiedzia, który nie
wiedział, że jest jego ojcem.
4. Rycerze urządzali teleturnieje.
5. ..było ich tysiące, a nawet setki.
6. Pan Dulski był sterylizowany przez żonę.
7. Tatarzy jeździli konno i pieszo.
8. Boryna był teściem żony syna Antka Hanki.
9. Ludwik XIV był samolubem. Twierdził, ze Francja to ja.
10. W odróżnieniu od innych zwierzšt ptaki maja nakrapiane jaja.
11. Biesiadowali przy suto zastawionych stolcach.
12. Po jednej stronie rynku naszego miasteczka stoi kościół, po
drugiej stronie ratusz, a dookoła
wybudowano same nowe domy publiczne.
13. Meteorolodzy wychodzš trzy razy dziennie oglšdać swoje narzšdy.
14. Rodzicami Żeromskiego byli Józef i Wincenty Żeromscy.
15. Anielka mimo zakazu ojca kolegowała się z Magda i świniami.
16. Kangur ma łeb do góry, dwie krótkie przednie kończyny, dwie
tylne długie, a w worku ma brzuch na
małego i długi ogon.
17. Jej córeczka Ania uśmiechnęła się pod wšsem.
18. Straszne były te krzyżackie mordy.
19. Bandyci wpadli do sklepu i wymordowali samoobsługę.
20. Kiedy Adam Mickiewicz zawiódł się na kobiecie, wzišł się za
Pana Tadeusza.
21. Przedstawicielem materializmu był Demokryt z Abwehry.
22. Górnik pogłaskał konia po głowie i cicho zarżał.
23. Faraona nosili w lektyce, a poddani padali mu na twarz.
24. Środkiem płatniczym w Rosji są wróble.
25. Królik posiada głowę, uszy i linienie.
26. Strażacy śpią w kalesonach i maja tam dzwonki alarmowe.
27. Wiedział, że w okularach jest mu do twarzy, dlatego nosił je
zawsze w kieszeni.
28. Nie którzy Murzyni chodzą poubierani w nago.
29. Admirałowie są ubrani w marynarki wojenne.
30. Szlachta w "Panu Tadeuszu" była bardzo gościnna, bo jak
przyjechał pan Tadeusz na koniu, to o
nic się go nie pytano, tylko dano mu siana.
31. Królik jest tak oddany swym małym, ze wyrywa sobie kłaki
sierści z brzucha, żeby wyścielić im
gniazdo. Który ojciec rodziny zdobyłby się na to?...
32. Jest nas dziewięcioro rodzeństwa, a oprócz tego tatuś pracuje
dorywczo jako monter.
33. Ręka tego człowieka była zimna, jak ręka węża.
34. Służący doił krowę nad stawem, a w wodzie wyglądało to
odwrotnie.
35. Makbet miał wyrzuty po mordzie

[ Dodano: Sob 25 Cze, 2005 ]
Moj ulubiony... :
Podchodzi policjant do budki z chińskim żarciem i się pyta:
- Powiedz mi, to twoje mięsko wczoraj szczekało czy miauczało?
- Nie, wczoraj ono sprawdzało dokumenty...

[ Dodano: Sob 25 Cze, 2005 ]
Przychodzi facet do pracy pobity, podrapany itd. Kumpel go pyta:
- Kto ci to zrobil?
- Zona...
- Zona? za co!?
- Powiedzialem do niej - ty.
- I za to cie pobila? A jak dokladnie powiedziales?
- Ona mówi do mnie - juz sie nie kochalismy ze dwa lata...
- A ja do niej: - chyba ty.

W knajpie spotyka się dwóch kupli:
- Słyszałeś, ponoć Staszek nie żyje!
- Tak, wiem o tym doskonale... Wyobraź sobie, że Staszek jechał
samochodem obok mojego domu i nagle wyskoczył mu pod koła kot.
Staszek nie chciał przejechać zwierzaka wiec szarpnal kierownica w
bok, wjechal na kraweznik,auto wylecialo w powietrze, przeturlalo
sie po moim ogrodzie, Staszek wylecial z samochodu i przez szybe
wpadl do mojej sypialni...
- Daj spokoj, przeciez to straszne tak zginac!
- Ależ nie, on wciąż jeszcze żył. Lezał tak cały we krwi w tym
rozbitym szkle i nagle zauwazyl taka stara, zabytkowa szafe. Wyciągnął rękę i chwycił się szafy, żeby wstać. Niestety szafa z całym impetem przewróciła się na niego i pogruchotała mu kości...
- Rany, jaka okropna śmierć!
- Nie, nie, utrzymał się przy życiu. Jakoś wypełznął spod szafy i
doczołgał
się do schodów. Tam chwycił się poręczy i próbował podnieść, ale
poręcz nie
wytrzymała ciężaru jego ciała i urwała się pod nim.
Staszek spadł z pierwszego piętra na stół w korytarzu, a połamane
kawałki
poręczy powbijały mu się w ciało...
- Psiakrew, strasznie zginął!
- No co ty, to go nie zabiło. Spadł tuż obok drzwi do kuchni, czołga
się do
środka i próbuje podciągnąć na kuchence, ale zahaczył o duży garnek
z gotującą się wodą i chlust! Człowieku, cały wrzątek wylądował na nim
i poparzył mu ciało...
- Cholera, przerażająca taka śmierć!
- Ależ nie, wciąż jeszcze oddychał. Mało tego, w pewnym momencie
zauważył telefon. Próbował dosięgnąć słuchawki, żeby wezwać pomoc ale zamiast tego wetknął palce do gniazdka elektrycznego. Żebyś ty to widział, woda w połączeniu z prądem wywołała istny żywioł i Staszkiem szarpnęło napięcie rzucając jego ciałem o ścianę...
- O rany, okropnie tak umrzeć!
- Daj spokój, on wtedy jeszcze nie umarł... - To właściwie jak on zginął?
- Zastrzeliłem go!
- Zastrzeliłeś go?
- K***a, człowieku, przecież on by mi roz***rdolił całą chałupę!

Chlopak odprowadza swoja dziewczyne do domu po imprezie. Kiedy
dochodza do klatki, facet czuje sie na wygranej pozycji, podpiera
sie dlonia o sciane i mowi do dziewczyny:
- kochanie, a gdybys mi tak zrobila laseczke...
- tutaj? jestes nienormalny.
- noooo, tak szybciuko, nic sie nie stanie...
- nie! a jak wyjdzie ktos z rodziny wyrzucic smieci, albo jakis
sasiad i mnie rozpozna...
- ale to tylko "laska", nic wiecej... kobieto...
- nie, a jak ktos bedzie wychodzil...
- no dawaj nie badz taka...´
- powiedzialam ci ze nie i koniec!
- no wez, tu sie schylisz i nikt cie nie zobaczy, glupia...
- nie!
W tym momencie pojawia sie siostra dziewczyny. w koszuli nocnej,
rozczochrana i mowi:
- Tata mowi ze juz wyrzucilismy smieci i masz mu zrobic ta laske
do cholery, a jak nie to ja mu zrobie. a jak nie, to tata mowi ze
zejdzie i mu zrobi, tylko niech zdejmie reke z tego domofonu
bo jest qrwa 3 rano!

- Badam pana i badam, ale wciąż nie mogę dojść przyczyny pańskiej dolegliwości. Przypuszczam, że to alkohol...
- Dobrze, panie doktorze, przyjdę kiedy pan doktor wytrzeźwieje.

Co powinień zrobić żołnież znajdujący się w płonącym składzie z amunicją?
-Żołnież znajdujący się w płonącym składzie amunicji powinien wylecieć w powietrze.

[ Dodano: Sob 25 Cze, 2005 ]
Siedzi dwóch yappies w barze w Nowym Yorku. Patrzą, a tu wchodzi piękna blondynka, 180 cm wzrostu, piękne włosy po prostu cud miód. Jeden pyta sie drugiego:
- Słuchaj, kto to?
Drugi mówi:
- to najlepsza qrna w NY. Popili i w końcu pierwszy sie decyduje i podchodzi.
- Cześć
- No witam
- Słyszałem, że jesteś qrna
- Zgadza sie
- Słuchaj, jestem samotny a mam ochote na sex, ile bierzesz?
- Widzisz, nie znamy sie więc na początek zrobie Ci to ręką, ale to kosztuje 500 $
- 500 $! Czy Ty oszalałaś!?
Ona bierze go za ręke, wyprowadza przed bar gdzie stoi najnowsze porsche i mówi:
- Widzisz ten samochód?
- No widze
- Kupiłam go za ręczne numerki
Facet pomyslał, w końcu sie zdecydował. Rączki miała jak złoto i bardzo mu sie podobało.
Nastepnego dnia znów siedzi w tym samym barze, patrzy a ona znowu wchodzi. A że wciąż był samotny znowu podchodzi
- Witaj
- O, witaj znowu
- Wiesz co? Było fajnie mam ochote na coś więcej
- Znamy sie troche lepiej, więc Ci obciągne, ale to kosztuje 5000 $
- 5000 $ Czyś Ty oszalała?!
Ona bierze go za ręke, wyprowadza przed bar i pokazuje wieżowiec vis a vis
- Widzisz ten budynek?
- No widze
- Kupiłam go za minetki
Pomyslał, po czym sie zdecydował. Zrobiła mu tak dobrze, jak nigdy dotąd żadna.
Nastepnego dnia stwierdził, że musi mieć jej cipke bez względu na koszty. Wchodzi do baru , ona siedzi, wiec podchodzi i mówi:
- Witaj
- Ooooo, witaj ponownie
- Słuchaj, zapłace każdą cene ale musze mieć Twoją cipke
Ona bierze go za ręke, wyprowadza przed bar i pokazuje widoczna wyspe Manhattan
- Widzisz ta wyspe?
- Coś Ty ! Kupiłas Manhattan??
- Gdybym miał cipke, to ta wyspa byłaby moja.
Anonymous - 01-07-05, 11:34
Temat postu:
Kumpel nagral mi film z walki goloty.
ale nie obejrze, nie mam stacji dystkietek w kompie.
JaNN - 02-07-05, 12:31
Temat postu:
Uwaga, niektóre poniższe dowcipy mogą obrażać czyjeś poczucie estetyki.

Two pilots got to talking on a transatlantic flight. The captain was Jewish, and the co-pilot was Chinese.
It was the first time thy had flown together, and it was obvious by the silence that they didn’t care for each other.

After thirty minutes, the Captain finally spoke. He said ‘I don’t like Chinese.’
The co-pilot replied ‘Ooooh, no like Chinese? Why dat?’
The pilot said ‘You guys bombed Pearl Harbor. That’s why I don’t like Chinese.’
The co-pilot said ‘Nooooo, noooo... Chinese no bomb Pearl Harbah. JAPANESE bomb Pearl Harbah.’
The pilot answered ‘Chinese, Japanese, Vietnamese... it doesn’t matter. You are all alike.’

Another thirty minutes of silence ensued. Finally, the co-pilot sai ‘I no like Jew.’
The pilot replied ‘Why not? Why don’t you like Jews?’
-‘Jews sink Titanic.’
The pilot replied to correct him, ‘No, no. The Jews didn’t sink the Titanic. It was an iceberg.’
-‘Iceberg, Golberg, Rosenberg, Valberg... no mattah... all same.’

Oleksy wrócił z zagranicznej delegacji, na której niesamowicie
zasmakowała mu zupa żółwiowa. Wchodzi do restauracji w Warszawie
i postanawia ją zamówić. Kelner z lekkim ździwieniem przyjmuje
zamówienie, biegnie do kucharza je pokazać. Ten przejrzał wielką
księge z przepisami i znalazł, jest zupa żółwiowa. Wysłał
kelnera szybciutko po żółwia do zoologicznego, a sam
przygotowuje składniki.Chwile później mając żółwia przed sobą,
przymierza się, by jednym płynnym ruchem obciąć biedakowi łeb.
Padł cios, lecz żółw zwinnie schował łepek w skorupę. Kucharz
zamierza się jeszcze raz, ale i tym razem żółw był szybszy. Po
30 minutach ciągłych prób dekapitacji żówia, do kuchni wpada
ochroniarz Oleksego.
(ochroniarz) - Panie Kucharz, co z tą zupą
(kucharz) - Przpraszam za zwłokę, ale ni jak sobie z tym
skubanym żółwiem poradzić nie mogę
(o) - Proszę wziąść zamach, tym razem się uda.
I w tym momencie ochroniarz wkłada żółwiowi palec w odbyt.
Zdziwiony zwierz wystawia szyję jak najdalej może. W tym
momencie pada cios, a żółw wreszcie leży bez głowy.
(k) - Dziękuję za pomoc. Bez pana bym sobie nie poradził!
Skąd zna pan taką sztuczkę? Jest pan jakimś specjalistą od żółwi?
(o) - Nie... skąd tam... po prostu od 10 lat wiąże Oleksemu
krawat...
Uwaga, niektóre poniższe doscipy mogą obrażać czyjeś poczucie estetyki
Przychodzi Kazio do lekarza i prosi gorąco o powiększenie
penisa. Lekarz wstrzykuje mu zastrzyk z hormonami pobranymi z trąby młodego słonia. Zabieg się udał, Kaziowi sporo podrosło.
Szczęśliwy - postanowił to oblać. Zaprosił swoją laskę Kicię do super restauracji. Przystawki, zakąski - atmosfera.
Po kilku koktailach Kazio czuje, że jego kutas wypełza ze spodni i wspina się na stół. Zaczyna wąchać po obrusie, łapie
bułkę z talerzyka i... szybko znika w spodniach! Kicia robi okrągłe oczy zszokowana pyta - Kaziu, co to *** było?! Zanim Kazio otwarł gębę, penis pokazał się znowu, złapał drugą bułkę i równie szybko zniknął w
spodniach. Dopiero po dłuższej chwili dziewczyna odzyskała mowę.
- KAZIU, SUPER! Pokaż ten numer jeszcze raz!
- Kicia, chciałbym, ale nie wiem czy w mojej dupie zmieści się jeszcze jedna bułka

-[dzyn dzyn]
- Kto tam?
- Zlodziej!

[dzyn dzyn]

- Tak?
- Zlodziej, prosze pani.
- Czego pan chce?
- Chce wejsc do pani mieszkania i ukrasc pare rzeczy.
- Pan jest z CitiBanku?
- Nie, prosze pani, jestem zlodziejem. Okradam ludzi.
- Wydaje mi sie, ze pan jest z Citibanku.
- Nie, nie jestem, bardzo prosze, niech pani otworzy drzwi. Prosze mnie
wpuscic.
- Jak pana wpuszcze, bedzie mi pan sprzedawal karte kredytowa albo
superkonto
- Nie, nie bede, prosze pani. Chce tylko wejsc do srodka i obrabowac pani
mieszkanie. Naprawde.
- Obiecuje pan? zadnych kart ani zadnych kont?
- Zadnych.
- No dobrze, niech pan wchodzi.

[wchodzi]

- A tak swoja droga, nie wiem czy zastanawiala sie pani, ile radosci daje
posiadanie karty kredytowej Citibanku....

Na bezludnej wyspie rozbili sie Krzaklewski, Kwasniewski i
Walesa. Ten ostatni po trzech dniach wlóczenia sie po
wyspie zglodnial jak cholera.
Nagle widzi Kwacha, jak ten cos sobie je. Wielki Elektryk
zastanawia się, jak zdobyć żarcie,
wreszcie podchodzi, siada obok prezydenta i mówi
przymilnie:
- Wiesz, Olek, ja tego Krzaklewskiego to nie lubię...
- To nie jedz.

Komisja wojskowa:
- Zawod ojca?
- Ojciec nie zyje.
- Ale kim byl?
- Gruźlikiem
- Ale co robil?Wykrzyknik
- Kaszlał..
- Ale z czego żył? z tego sie przeciez nie żyje
- Przeciez mowie, ze niezyje...

Facet miał problem z przedwczesnym wytryskiem, więc poszedł do
lekarza. Zapytał co ma zrobić, żeby problemu nie było. Lekarz mu
poradził:
- Jak już będziesz dochodził, to sprobój się jakoś wystraszyć.
Facet tego samego dnia poszedł do sklepu i kupil sobie pistolet
startowy (starter), który robi dużo huku i potrafi nastraszyć
jak cholera.
Podniecony myślą wypróbowania nowego sposobu poleciał szybko do
domu.
W domu zastał żonę czekającą nago w łóżku. Zaczęli od pozycji 69
i facet momentalnie poczuł, że zaraz dojdzie, więc wystrzelił,
żeby się przestraszyć.
Następnego dnia znów wybrał się do lekarza. Lekarz pyta:
- No i jak było?
Facet na to:
- Niezbyt fajnie. Kiedy wystrzeliłem, to żona zesrała mi się na
twarz, odgryzła mi 5 cm penisa, a z szafy wyszedł sąsiad z
rękami w górze

Pewnego dnia podczas odprawy zwołanej przez brygadzistę
grupy budowlanej
pracownicy zauważają,że brygadzista ma strasznie
zapuchniete lewe oko.
-Panie brygadzisto,na litość boską co się Panu stało ?
-To nie wasza sprawa do roboty WykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknik
-Ależ niech Pan będzie ludzki i odpowie.
To od mrożonego kurczaka-odrzekł brygadzista.
Jak to możliwe ?
Byłem obok mojej żony,nagle patrzę jak schyla się do
zamrażarki ,wypina
pupcię widzę jej krągłe pośladki,chyba z podniecenia
oszaleję. Odsuwam jej
stringi i jadę od tylu,jak przyjemnie WykrzyknikWykrzyknik
Nagle żona odkręca się do mnie i wali mnie w łeb zamrożonym
kurczakiem.
Jak to,ona nie lubi od tyłu ? Przecież to każda kobieta
uwielbia.
Jak nie lubi jak lubi,TYLKO NIE W GEANCIE WykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknik

Sprawa rozwodowa.
Maz, zona, sedzina, sala pelna publicznosci....typowa
sytuacja.
- Jakie ma pan zatrzezenia do malzonki.
- Balaganiara taka, ze wytrzymac nie mozna.
- PytajnikPytajnik?
- Zawsze jak wstaje rano w zlewie taka masa
sztucców,garów i talerzy, ze sie odlac nie ma jak

Idzie gościu z synkiem po targu...
Mały zatrzymuje się przed stoiskiem ze słodyczami i mówi:
- tato, tato kup mi słodycza!!
- zamkinij sie! - odpowiada tatuś
- ale tato! - niedaje spokoju malec
- powiedziałem milcz wielki łbie!
- BUUU TATO!
- RYJ WIELKI ŁBIE!Wykrzyknik
Na to sprzedawczyni nie wyrabia i mówi:
- no co pan do dziecka z taką gadką?
Facet na to:
- wie pani co świadczy o prawdziwym facecie?
- no co?
- 3 rzeczy:
1. wielki dom - widzi pani tą wielką willę na wzgórzu? -
jest moja!
2. wielki *** samochód - widzi pani tą furę? - jest
moja!
3. żonę o wąskiej cipce -
I GDYBY NIE TEN WIELKI ŁEB MIAŁBYM WSZYSTKO!Wykrzyknik

George Bush visits Krakow and discusses the economy of the
both USA and Poland with Alexander Kwasniewski.
Bush: The average salary in the USA is 3000 dollars per
month. Our people spend about $500 on housing, $500 on food
and $500 on clothes.
Kwasniewski: And what about the other $1500?
Bush: America is a free country; our government doesn't
need to know about this.
Kwasniewski: In Poland the average salary is PLN 1500.
Poles spend about PLN 1000 on housing, PLN 1000 on food
and PLN 1000 on clothes each month.
Bush: ? Where do they get the extra PLN 1500?
Kwasniewski: Poland is a free country; our government
doesn't need to know about this!


- Mamo dzieci w szkole mówią, że śmiedze trupem. Mamo! Mamo. Mamo...


guy calls his boss at 11:45
guy : "im sick... i cant come to work today"
boss : "im sorry to hear that, how sick are you?"
guy : "im at home fucking my sister, how sick is that?"
Anonymous - 04-07-05, 10:24
Temat postu:
Pewien Japończyk wyjechał do Ameryki na wycieczkę. Ostatniego dnia pobytu złapał na ulicy taksówkę i kazał zawieźć się na lotnisko. Kiedy tak jechali, nadjechała Honda i wyprzedziła taksówkę. Japończyk wychylił się przez okno i krzyknął:
- Honda, baldzo sibka! Zlobiona w Japonii!
Chwilę potem taksówkę wyprzedziło Mitsubishi. Japończyk znowu wykrzyczał:
- Mitsubishi, baldzo sibka! Zlobiona w Japonii!
Ta sama sytuacja powtórzyła się z samochodem marki Toyota:
- Toyota, baldzo sibka! Zlobiona w Japonii!
Kierowca już czerwieniał ze złości, ale siedział cicho. I tak sytuacja powtarzała się jeszcze parę razy. Wreszcie taksówka zajechała na lotnisko. Koszt podróży wyniósł 300 dolarów. Japończyk zaoponował: - Wah.. baldzo dlogo!
Kierowca na to: - Taksometr, bardzo szybki! Zrobiony w Japonii!

Córeczka mówi do matki na plaży:
- Mamo, dałam nurka...
- Nie mówi się dałam nurka, tylko dałam nurkowi... i żeby mi to było ostatni raz.

Szpital, odprawa oddziału, atmosfera gorąca, starzy, młodzi, lekarze, lekarki... Nagle jedna z młodych lekarek zrywa się:
- Panie ordynatorze, ale ja zapomniałam pieczątki.
- Koleżanko! Przychodzi pani do pracy bez najważniejszego narzędzia pracy lekarza?
- Myślałam, że najważniejszym narzędziem pracy doktora jest głowa - burknęła urażona.
Palec ordynatora spoczął na karcie choroby:
- Koleżanko, niech pani podejdzie i pierdolnie tu głową...

Parę dni przed ślubem pan młody przychodzi do księdza, wręcza mu dwieście złotych i mówi:
- Proszę księdza, mam nietypową prośbę. Proszę podczas dyktowania mi przysięgi małżeńskiej opuścić słowa: ,,Ślubuję ci wierność, miłość i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci''. Dziękuję z góry...
Dzief ślubu. Pan młody, pewny siebie, staje przed ołtarzem i wszystko idzie dobrze do momentu złożenia przysięgi małżeńskiej.
Ksiądz pyta:
- Czy ślubujesz bezgraniczne oddanie swojej żonie, posłuszeństwo wobec każdego jej rozkazu, przynoszenie jej śniadania do łóżka do końca życia? Czy klniesz się na Boga, że nigdy, ale to nigdy nie spojrzysz na inną kobietę i nawet nie przyjdzie ci do głowy, że inne kobiety żyją na świecie?
Pan młody, ciężko przestraszony i zszokowany, bąka w końcu:
- Ta... ta... tak...
Po ceremonii wściekły przybiega do księdza i pyta, co to wszystko znaczy.
Ksiądz oddaje mu dwieście złotych i odpowiada spokojnie:
- Po prostu przebiła twoją ofertę.

Nawalony jak świnia facet ledwo żywy wraca do domu i kładzie się do łóżka. Nagle zebrało mu się na amory, więc zaczyna przystawiać się do żony, łapie ją za nogę:
- Ooo, ogoliłaś nogi, kochanie!
Wsuwa rękę w majteczki:
- Ooo, wygoliłaś się nawet na dole!
Ręka wędruje wyżej, głaszcze ją po brzuszku:
- Schudłaś, kochanie, wspaniale, pewnie dużo ćwiczyłaś...
Nagle facet krzyczy:
- Ale piersi to stanowczo za bardzo zmniejszyłaś, wiesz, że lubię duży biust!
Spod kołderki nieśmiały głosik:
- Tatusiu, ja mam dopiero 13 lat!

Kochanie, dlaczego ty jesteś taki nieczuły i nieromantyczny? Ciagle tylko piwo, koledzy i telewizja.
- Ja nieromantyczny? Przecież przedwczoraj jedliśmy kolację przy świecach.
- No tak, bo spółdzielnia wyłączyła prąd...
- Ej tam, czepiasz się...

Kobieta bierze lekcję golfa, ale nie może trafić w piłeczkę, bo ciągle źle chwyta za kij. W końcu zniecierpliwiony instruktor mówi:
- Niech pani weźmie kij tak, jakby pani dotykała członka swojego męża!
Kobieta bierze zamach i... piłeczka toczy się na jakieś dziesięć metrów.
- Dobrze... - cedzi instruktor. - A teraz proszę wyjąć kij z ust i uderzyć jeszcze raz...

Jasiek bardzo prosi swoją narzeczoną Hanusię, żeby mu się oddała jeszcze przed ślubem.
- Jasiu, nie oddam ci się, bo chcę być do ślubu czysta jak lilia... A poza tym to po rypaniu zawsze mnie głowa boli.
Hans - 06-07-05, 21:31
Temat postu:
Coś z życia.
Wczoraj robiliśmy sprzęgło w golfie 4 i szef zamawiając sprzęgło mówi do kolegi :
-podaj numery z tabliczki jaki typ silnika(tabliczka
na obudowie rozrządu)
-dobra mam pisz(i koleś literuje) A C H T U N G
odrazu z hermanem skojarzyłem
Rotfl2 Rotfl2 Rotfl2
-
RedDevil - 18-07-05, 12:37
Temat postu:
Zdesperowana dziewczyna stoi na nabrzeżu i chce popelnić
samobójstwo. Widzi to mlody marynarz, podchodzi do niej i mówi:
- Nie rób tego! Zabiore cie na poklad naszego statku, ukryje, przemycę
do Ameryki i zaczniesz nowe zycie. Przez caly rejs bede cie karmil,
bede ci dawal radosc, a ty bedziesz mnie dawac radosc. Jeszcze nie
wszystko stracone...
Dziewczyna, jeszcze pochlipujaca z cicha, postanowila dac sobie
jeszcze jedną szanse i poszla z nim na statek. Jak obiecywal tak zrobil
- ukryl ja pod pokladem, raz na jakis czas podrzucal jej kanapke, jakis
owoc lub cos do picia, a cale noce spedzali na milosnych igraszkach.
Sielanke przerwal kapitan, który pewnego dnia odkryl kryjówke
dziewczyny.
- Co tu robisz? - zapytal surowo.
- Mam uklad z jednym z marynarzy. Zabral mnie do Ameryki, karmi
mnie, a ja mu pozwalam robic ze mna, co chce. Mam nadzieje, ze
pan kapitan go nie ukarze?
- Nie - odpowiedzial kapitan. - Chcialbym jednak, zebys wiedziala, ze
jestes na pokladzie promu miejskiego w Świnoujsciu.
Przemek - 08-08-05, 19:10
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Komentarz na Onecie:
PILNE PYTANIE??
Pilne pytane. Prosze o pomoc. Potrzebuje wyczerpujacej odpowiedzi. Z góry dziekuje.
Jakis czas temu zaczalem podejrzewac swoja zone o zdrade. Skad sie dowiedzialem. No bo zachowywala sie typowo dla takich sytuacji. Gdy odbieralem telefon w domu, po drugiej stronie odkladano sluchawke. Miala czesto spotkania z kolezankami, niespodziewane wyjscia na kawe czy po ksiazke. Na pytanie "z kim z naszych wspólnych znajomych sie spotyka", odpowiadala, ze sa to nowe przyjaciólki i ja ich nie znam.
Zazwyczaj czekam na taksówke, która ona wraca do domu, jednak zona wysiada kilkaset metrów wczesniej i reszte drogi idzie na nogach, tak ze nigdy nie widze jakim samochodem przyjezdza i z kim. Kiedys wzialem jaj komórke, tylko aby zobaczyc która godzina. Wtedy ona po prostu dostala szalu i zakazala dotykac jej telefonu. Przez caly ten czas nie moglem sie zdecydowac, by porozmawiac z nia o tym wszystkim. Pewnie nie dowiedzialbym sie prawdy, gdyby nie przypadek. Pewnej nocy zona niespodziewanie gdzies wyszla. Ja sie zainteresowalem, ze cos nie tak. Wyszedlem na zewnatrz. Postanowilem schowac sie za naszym samochodem, skad byl doskonaly widok na cala ulice, co pozwoliloby mi zobaczyc, do jakiego samochodu wsiadzie. Kucnalem przy swoim wozie i nagle z niepokojem zauwazylem, ze tarcze hamulcowe przy przednich kolach maja jakies brunatne plamy, podobne do rdzy.
Prosze mi odpowiedziec, czy ja moge jezdzic z takimi tarczami hamulcowymi, czy trzeba je stoczyc? Jezeli natomiast trzeba ja wymienic, to czy mozna zamontowac tanszy zamiennik, a nie oryginalne, a jezeli tak, to które najlepiej?

Pozddr
Anonymous - 08-08-05, 21:41
Temat postu:
Asertywność


Pewien facet przeczytał książkę o asertywności i postanowił ją wypróbować
na żonie. Nie wrócił jak zazwyczaj po pracy do domu, tylko poszedł z
kumplami na piwo. Około 19.00 puka do drzwi, żona mu otwiera a on:

- Słuchaj, skończyło się babci sranie! JA jestem w tym domu panem! JA
mówię a ty słuchasz, jasne? Zaraz biegusiem podasz mi kapciuszki, obiadek,
potem zimne schłodzone piwko, i nie obchodzi mnie skąd je weźmiesz, potem
się zdrzemnę, a wieczorem napuścisz mi wody do wanny. No, i nie muszę
chyba mówić, kto mnie po kąpieli ubierze i uczesze? No?! Kto?


- Zakład pogrzebowy !
JaNN - 17-08-05, 14:08
Temat postu:
"Nobody will ever need more than 640k RAM!"- Bill Gates, 1981
"Windows 95 needs at least 8 MB RAM." -- Bill Gates, 1996
"Nobody will ever need Windows" - logical conclusion
Przemek - 28-08-05, 13:32
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
Kto wie kogo poniższy tekst dotyczy Mr. Green
Cytat:
Zanim oddasz głos przeczytaj: sprawiedliwosc uczciwosc nieskazitelnosc taki powinien byc Prezydent RP, a moze taki...
1. Miał akcje Orlenu, ale ich nie miał bo były córki
2. Kupił je w ofercie pierwotnej, ale ponieważ nie mógł tego zrobić to kupił je na rynku wtórnym
3. Miał na to pieniądze, ale ponieważ ich nie miał to brał kredyt (bo jak wiemy ubogi jest)
4. Sprzedał je w styczniu 2002 ale ponieważ chciał w grudniu 2001 to tak naprawdę sprzedał je w grudniu
5. W deklaracje ich nie wpisał bo wypełniał ją wg stanu na kwiecień, (a jak wiemy sprzedał je w styczniu czyli w grudniu ). Kiedy pisał o akcjach Agory to wydawało mu się ze jest rok 2001 i juz miał skrobnąć o Orlenie kiedy przypomniał sobie ze jest rok 2002
6. Zrobił korektę swojej deklaracji z tym ze niczego nie poprawiał bo pytania były niestosowne
7. Zatrudnił wariatkę jako asystentkę i dal jej do wypełniania swoje deklaracje, ale nie dal ich bo to wariatka
8. Deklaracje wszystkie są ale oczywiście niektórych nie ma bo w styczniu znaleziono je w domu wariatki
9. Pozostawiał wzory swych podpisów w jakiś komitetach (na wszelki wypadek jakby ktoś chciał mieć upoważnienie ministra SZ)
10. Podpisy są jego ale on ich nie składał. składała je pieczątka z komitetu
11. Pieczątka była ale się zmyla i nie wiadomo gdzie jest (ostatni raz widziano ja w plecaczku)
12. Pełnomocnictwa okazały się oryginalnie sfałszowanymi kopiami
Wszystko to w przypadku człowieka który całe życie siedział W PZPR i SLD i jednocześnie jest ponadpartyjny, wycofał się z polityki ale jest marszałkiem i chce być prezydentem, układa się w bardzo logiczna całość.

Bandzior - 29-08-05, 08:12
Temat postu:
Rozmawia dwóch jazzmanów:
- Wiesz, kupiłem twój ostatni album.
- Ach, więc to ty...

Ojciec gimnazjalistki, która zwykle godzinami rozmawia z przyjaciółmi przez telefon:
- Nie do wiary! Rozmawiałaś tylko 15 minut? Czyżbyś poznała jakiegoś małomównego chłopaka?
- Nie ot pomyłka.


Do chirurga zgłasza się młody człowiek:
- Panie doktorze, chciałbym, żeby pan mnie wykastrował.
- Czy na pewno? To zabieg nieodwracalny!!
- Tak, od tego zależy moje szczęście.
Po udanym zabiegu i wybudzeniu pacjenta lekarz pyta:
- Dlaczego podjął pan taką decyzję?
- Bo widzi pan, ożeniłem się z Żydówką...
- To pewnie pan chciał żeby pana obrzezać?
- A jak ja mówiłem?

Przychodzi dresiarz do sklepu motoryzacyjnego:
- Są łańcuchy do jawy?
- Są. Zapakować?
- Nie dziękuję. Bijemy się za rogiem.
Anonymous - 07-09-05, 14:21
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy


[ Dodano: Sro 07 Wrz, 2005 ]
Jedzie sobie młode małżeństwo samochodem. Przejeżdżają obok "tirówek". Żona pyta:
- Kochanie, co tu robią te panie i to tak ubrane?
- Robią ludziom przyjemności za pieniądze.
- A dużo można na tym zarobić
- Oj, bardzo dużo, kochanie.
- To może i ja bym stanęła? W końcu dopiero co się dorabiamy, auto na spłacie, a czasy takie niepewne...
Mąż unosi brwi ze zdziwienia:
- No, jak ty nie masz nic przeciwko, to ja też się zgadzam.
- A co muszę zrobić? - pyta zona.
- Stań tu, ja stanę 100 metrów dalej. Jak podjedzie klient to powiedz "stówa" i rób co trzeba. W razie wątpliwości mów, że musisz porozmawiać z menadżerem i przybiegnij do mnie.
- Ok.
Żona staje, stoi 5 min. Zatrzymuje się samochód. Żona podchodzi, a kierowca pyta:
- Ile?
- Stówa.
- Ale ja mam tylko siedem dych.
- Pan poczeka, muszę porozmawiać z menadżerem.
Żona biegnie do męża i pyta:
- Józek, ale on mówi, że ma tylko 70. Zrobić to?
- Nie kochanie, nie możemy od razu robić zniżek. Powiedz mu, że za 70 to mu weźmiesz do ręki.
Żona biegnie z powrotem i mówi, że zrobi ręką za siedem dych. Gość się zgadza, wyciąga interes... oczom żony ukazuje się instrument długi aż do kolan klienta. Żona wytrzeszcza oczy i mówi:
- Muszę porozmawiać z menadżerem.
Biegnie zdyszana do męża i woła:
- Józek, nie bądź świnia, pożycz mu te trzy dychy!
Przemek - 07-09-05, 19:10
Temat postu: Re: (OT) Dowcipy
RENATA BEGER PRZEMAWIA PRZED PARLAMENTEM EUROPEJSKIM W BRUKSELI - ROK 2008.
(Wersja z tlumaczeniem.)

Tall room!
(Wysoka Izbo!)

Welcome in the name of all penises of Selfdefence.
(Witam w imieniu wszystkich czlonków Samoobrony.)

Now it's railway for me.
(Teraz kolej na mnie.)

It's not fugitive of circumstances.
(To nie jest zbieg okolicznosci.)

Look in my little-eye-bitches and concentrate a shit.
(Spójrzcie w moje kur*iki i skupcie sie.)

I was a behind eyes student of Garden School Band!
(Bylam studentka zaoczna Zespolu Szkól Ogrodniczych!)

Don't make stages and stop to tear yourselves.
(Nie róbcie scen i przestancie sie drzec).

Selfdefence is a big party and ice is poor in Poland
(Samoobrona jest duza partia a lud jest biedny w Polsce.)

The profits are flying into the hole.
(Zyski leca w dól.)

It's a huge grandfatherhood!
(To jest ogromne dziadostwo!)

Poland is a village killed by desks.
(Polska jest wioska zabita dechami.)

All politicians let the peacock out and take legs behind belt.
(Wszyscy politycy puszczaja pawia i biora nogi za pas.)

Do you divide my sentence?
(Czy podzielacie moje zdanie?)

But we are equal peasants and we will go out on people!
(Ale my jestesmy równe chlopy i wyjdziemy na ludzi!)

I will animal to you.
(Zwierze wam sie.)

I will elephants behind them my on-ancestry.
(Oslonie przed nimi mój naród.)

I will stop their long-writers and feathers starting you-selling Polish earth.
(Zatrzymam ich dlugopisy i pióra zaczynajace wyprzedawac polska ziemie.)

Our the-vodkas will show them where the pepper is growing!
(Nasze dewotki pokaza im gdzie pieprz rosnie!)

They will overheat the wall with head, they will have a brain tire fire and the will sing slim!
(Oni przygrzeja, glowa w mur, beda mieli zapalenie opon mózgowych i beda cienko spiewac!)

Because we need Huge Orchestra Of Christmas Help and old good tenses again!
(Poniewaz my znów potrzebujemy Wielkiej Orkiestry Swiatecznej Pomocy i starych dobrych czasów!)

But don't boat yourselves I will make my afterbills with them without your helpful hand!
(Ale nie ludzcie sie ze zrobie z nimi swoje porachunki bez waszej pomocnej dloni.)

You must step on my hand!
(Musicie pójsc mi na reke!)

We must stop to divorcee the facts and break down the first ice-creams!
(Musimy przestac rozwodzic sie nad faktami i przelamac pierwsze lody!)

Without corpse!
(Bez zwloki!)

I will take coffee on table and say without small garden: you must give us middles for our highway from Beeftown to Hell!
(Wyloze kawe na ławe i powiem bez ogródek: musicie dac nam srodki na nasza autostrade z Wolomina do Helu!)

It's not after birds!
(Jeszcze nie jest po ptakach!)

But you must in our little businesses of movement!
(Ale musicie kupowac w naszych kioskach ruchu!)

Buy our oh-small mountains, our white without and our boo-cancers.
(Kupujcie nasze ogórki, nasz bialy bez i nasze bu-raki.)

I tower you will after-can us...
(Wierze ze nam pomozecie.)

Thank you from the mountain.
(Dziekuje z góry.)

Don't plane a crazy telling me you don't have money!
(Nie strugajcie wariatów mówiac mi ze nie macie pieniedzy!)

Stop to turn my head because shit is walking around me!
(Przestancie zawracac mi glowe bo gówno mnie to obchodzi!)

You want to make the profit on time!
(Chcecie zyskac na czasie!)

You should cut yourselves a nap in the Dug-Up or on Maybe Black and cut percentage feet.
(Powinniscie uciac sobie drzemke w Zakopanem albo na Morzu Czarnym i obnizyc stopy procentowe.)

We need heritage of prices.
(Potrzebujemy obnizki cen.)

But I think it's a pity of the west trying to make you divide our lottery coupon.
(Ale mysle ze szkoda zachodu na próbowanie abyscie podzielili nasz los.)

You want to see coin paintings or listen to the serious music concert, but you piss on Selfdefence.
(Chcecie ogladac obrazy Moneta albo sluchac koncertu muzyki powaznej, ale olewacie Samoobrone.)

It's just a big eggs and shit of laugh!
(To sa wielkie jaja i kupa smiechu!)

But my on-ancestry is very expensive to me.
(Ale mój naród jest mi bardzo drogi.)

I will ou-help them without your grace!
(Uratuje ich bez waszej laski!)

I will show them how to press the gay of gas and beside-hurry up!
(Pokaze im jak nacisnac pedal gazu i przyspieszyc!)

Room with you! (Pokój z wami!)
Balcerowicz must go on! (Balcerowicz musi odejsc!)

Pozddr

[ Dodano: Czw 08 Wrz, 2005 ]
Mr. Green
RODZICE ŹLE WYCHOWANI. Przeżyłem koszmar. PRZECZYTAJ Wykrzyknik!
Mam 14 lat. Jeszcze nie dawno wszystko było ok. Byłem szczęsliwy i zadowolony z życia. Z radością oczekiwałem na kolejny dzień i nadchodzące 14 urodziny.
Ale właśnie wtedy zdarzył się darmat.
Rozpakowywałem prezenty. Pierwszy, drugi, trzeci... Z każdym kolejnym budziło się we mnie coraz to większe przerażenia. W końcu stanałem oko w oko z ostatnim. Kwadratowe, nieduze pudełko, owinięte pieknym niebiesko-żółtym papierem przewiązanym kokardką. Poczułem jak moje serce zaczyna bić szybciej. I jeszcze szybciej. Wszystko zaczęło się powoli rozmywać. Głosy gości znikały w chaotycznej magmnie mojego podniecenia, tworząc niezrozumiały bełkot. Nic nie było ważne i nic nie było godne moich myśli. Istniałem tylko ja i zaklęte pudełko.
W końcu.... stało się.
Otworzyłem.
W jednej chwili poczułem jak całe moje życie przelatuje mi przed oczami, jak traci jakikolwiek sens. Nie wiem czy mieliście kiedyś takie uczucie, ale ja w jedną miliardową sekundy, gdy prawda dotarła do mojej głowy, straciłem chęc "bycia".
W pudełku był Championship Manager 5WykrzyknikWykrzyknik!
A ja prosiłem rodziców o Football Manager, bo CM 5 to kompletna porażka WykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknik!
Od tamtej chwili nic nie ma dla mnie sensu. Ptaki są jak kłujące gwoździe wbijajace siew moje serce, a słońce jak ohydna trucizna wlewana wbrew mej woli w moje gardło.
Nie chcę już żyć.
Pomózcie!
Kamil14

Pozddr

[ Dodano: Wto 13 Wrz, 2005 ]
PRAWDZIWA HISTORIA ZESPOŁU IVAN I DELFIN

Wszystko zaczęło się w małej wsi Priwoda nad jeziorem Bajkał w ZSRR. Był rok 1976. Na wiejskiej potupajce pobili się a później poznali Ivan Komarenko (na co dzień deptał ogórki w beczkach) i Anatolij Chrabąszcz (był w chórze wyjców opłakujących zmarłych na pogrzebach). Okazało się, że mają wspólne zainteresowania muzyczne - Bułat Okudżawa, Pavlov's Dogs, Black Sabbath, Deep Purple, Judas Priest. Postanowili założyć zespół, który nazwali Bajkonur Accident. Funkcję wokalisty objął wtedy Anatolij Chrabąszcz. Ivan Komarenko został wtedy gitarzystą. W składzie znaleźli się również - brat Ivana - Borys Komarenko (grał na basie) oraz miejscowy przygłup wiejski Kola (perkusja) znany w okolicy z zamiłowania do zawodów w waleniu łokciem o krawędź stołu. Muzyka, którą grała grupa Bajkonur Accident odbiegała od wszystkich późniejszych dokonań Ivana. Zespół grał wówczas muzykę dość psychodeliczną - wykorzystywano wtedy liczne efekty dźwiękowe (np. dźwięk odkurzacza, śpiew obierającej ziemniaki babki Ivana, wiele nagrań zarejestrowano w lodówce i pod wodą). Utwory trwały po kilka godzin (rekordowy pod względem trwania utwór `In My Nefretete' trwał 4 dni, 17 godzin, 42 minuty i 56 sekund!). Taką muzykę wydała w ZSRR mała wytwórnia Bajkal Records. Debiut wydany w 1978 roku nazywał się `You will see that in the darkest corners of basement Bubo is waiting for your life'. Płyta została wznowiona w 1984 roku przez TonPress pod tytułem Puff!Puff! Bajkonur Accident is coming by train from east'. Rozwijającą się karierę zespołu przerwał wybuch wojny w Afganistanie, kiedy to chłopaki zostali powołani do wojska i ze studia nagrań trafili na jakąś obleśną wyżynę w Afganistanie.Wojna im się nie spodobała - postanowili uciec. W trakcie ucieczki Borys Komarenko uderzył się głową o łóżko piętrowe i upadł ze skutkiem śmiertelnym na leżące na podłodze kowadło. Anatolij zginął dwa dni później w drodze z Taszkientu do Polski wychylając głowę z pociągu (w coś nagle przydzwonił). Przeżył Ivan, który dostał się do Warszawy i dorabiał jako śpiewający mleczarz w PSS `Społem'. Był rok 1980. Ivan postanowił kontynuować karierę muzyczną. Pewnego razu w klubie `Remont' zobaczył na żywo metalowy zespół (hołdujący w tekstach `jedynie słusznym' pierwszym kreskówkom wytwórni Warner Bros.) o nazwie Primal Duffy, w którym jego uwagę przykuł bardzo utalentowany gitarzysta - Delfin Jamroży. Jeszcze tej samej nocy znaleźli się w łóżku. Postanowili założyć własny zespół, w którego składzie znaleźli się: Ivan Komarenko - wokal, Delfin Jamroży - gitara, wokal, kolega Delfina z Primal Duffy - Tornister Kolców - gitara basowa, brat Tornistra - Neseser Kolców - perkusja. Zespół przyjął nazwę Ivan i Delfin (od imion liderów). W 1981 roku do zespołu dołaczył kolejny gitarzysta - Zenon `Przysięgam, że wczoraj wypiłem tylko trzy piwka' Pasiryj. Zespół zaczął stopniowo zdobywać popularność grając czysty heavymetal z ostrymi jak brzytwa riffami gitarowymi i śpiewem Ivana na bardzo wysokich rejestrach. Jesienią 1981 roku wytwórnia TonPress zaproponowała im kontrakt płytowy. W lutym 1982 ukazał się debiut Ivana i Delfina zatytułowany `Meet The Anvil On The Block'. Grupę prześladował pech podczas trasy promującej album. Podczas jednego z koncertów stało się to, co powinno stać się już wcześniej - Ivan Komarenko spadł ze sceny pociągnięty przez uczepione u jego szyi kowadło. Musiał poleżeć trochę czasu w szpitalu i dlatego druga płyta z 1983 roku pt. `Chainsaw Aborigen' powstała bez jego udziału (funkcję wokalisty przejął Delfin Jamroży). Ivan wrócił jednak na trasę promującą album (jego image był nieco groźniejszy, gdyż tak fajnie patrzył na wszystkich spode łba w wyniku urazu szyi). Jednakże i tym razem miał pecha. Na jednym z koncertów został zboksowany przez kangura, który rzucił się na Ivana w obronie własnej (Ivan nacierał na niego z piła łańcuchową). Tym razem leczenie trwało krócej i Ivan rychło był gotowy wejść do studia. Trzeci album zespołu ujrzał światło dzienne w 1985 roku i nosił tytuł `Bazooka Dance'. Doskonałe riffowanie, dynamiczna sekcja rytmiczna i opętańcze wrzaski Ivana charakteryzują te płytę bardzo celnie. Jednak i tym razem zespołu nie opuszczał pech. Już po pierwszym koncercie trasa została odwołana po tym jak na początku koncertu Ivan wystrzałem z bazooki niechcący zniszczył połowę sali koncertowej ciężko raniąc około 25 osób. Na zespół została nałożona wysoka grzywna i zakaz występów scenicznych przez rok. Zniechęcony Ivan zdecydował się opuścić zespół. Funkcję wokalisty przejął wówczas Delfin Jamroży. Bez udziału Ivana powstała kolejna płyta, uważana w niektórych kręgach za najwybitniejszą w dyskografii zespołu. Czteropłytowy concept album wydany w 1987 roku nosił nazwę `Fearless Moustache - A Tale Of Fallen Hero'. Płyta była zainspirowana powieścią Bolesława Prusa pt. `Lalka' i opowiadała o życiowej drodze Stanisława Wokulskiego. W 1988 zespół wyjechał na Wokulski Tour 1988, które obfitowało w dzikie koncerty, szalone imprezy i tony narkotyków. Pod koniec każdego koncertu na tej trasie (koncert kończył wtedy 9 minutowy kawałek `Farewell Miss Iza, Farewell') Delfin Jamroży niczym Wokulski wkładał melonik i opuszczał scenę w tekturowym pociągu. Po odbyciu trasy koncertowej z dalszej gry w zespole zrezygnował Delfin Jamroży (oficjalnym powodem opuszczenia grupy były powracające ataki czerwonej biegunki kameruńskiej). W 1989 zespół Ivan i Delfin tworzyli: nowy wokalista Igor Muchonienko - śpiew, Zenon ` Przysięgam, że wczoraj wypiłem tylko trzy piwka' Pasiryj - gitara Tornister Kolców - gitara basowa, Neseser Kolców - perkusja. W tym składzie zespół nagrał płytę `I wanna Bee with you' (1989). Okładka przedstawiająca dwie kopulujące pszczoły została szybko ocenzurowana. Płyta nie cieszyła się już taką popularnością jak dwie poprzednie, gdyż brak w składzie zespołu Ivan i Delfin Ivana i Delfina był odczuwalny. Zdolnościom wokalnym Komarenki wyciągajacego na bardzo wysokich rejestrach dorównywał jedynie jako tako Delfin. Podczas trasy promującej album zdarzył się ciekawy zbieg okoliczności. Kiedy zespół koncertował (Bee With You Tour) jego były członek Ivan Komarenko został pokąsany przez pszczoły podczas pobytu w Egipcie (do dziś się wszyscy dziwią skąd tam tyle pszczół się wtedy wzięło). W 1990 roku doszło w grupie do spięć, w wyniku których bracia Kolców wyrzucili z zespołu Igora Muchonienkę, i Zenona `Przysięgam, że wczoraj wypiłem tylko trzy piwka' Pasiryja. W odwecie Muchonienka i Pasiryj wyrzucili z zespołu braci Kolców. Ten typowy w świecie rozrywki incydent zakończył działalność zespołu Ivan i Delfin, który nie mógł istnieć nie mając żadnych członków! Jednakże w 1991 na wesołym miasteczku spotkali się ponownie Ivan Komarenko i Delfin Jamroży (czyli fundament zespołu z jego najlepszych lat). Stary ogień zapłonął znowu i już tej samej nocy wylądowali w łóżku. Postanowili reaktywować Ivana i Delfina. Musieli jednak poczekać na kontrakt płytowy i dlatego pierwsza powrotna płyta(nagrana z muzykami sesyjnymi) ukazała się dopiero w 1993 roku. Co tu dużo pisać? Płyta nazywała się `When I woke up today, I took my jumpers, I went to the roof and I jumped from 16 floor what was a surprise for my grandmother Tekla seeing my strawberry-looking head on the sidewalk' i była denna. Muzyka na niej zawarta oznaczała powrót do dźwiękowych eksperymentów z czasów zespołu Bajkonur Accident. Nie usłyszymy tam dużo metalu. Nie zabrakło natomiast odgłosów tsunami, świstaka, zmywanych naczyń, trawionej kalarepy, suszarki do włosów i zamykanych drzwi autobusu linii 417. Jednakże zespół miał jeszcze wydać trochę dobrego materiału. W 1995 do zespołu wrócili bracia Kolców (Tornister i Neseser). Na powrót nie udało się namówić napuszonego Zenona `Przysięgam, że wczoraj wypiłem tylko trzy piwka' Pasiryja. Nowym gitarzystą Został wirtuoz gitary i uklele Szymon `Ancymon' Langusta. W tym składzie zespół nagrał najlepszą płytę w swoim dorobku. Płyta `Scavengers Of Steel' z 1995 roku powala mnie do dzisiaj swoją energią. Szybkie i gęste riffy gitarowe, świszczące solówki Delfina i Ancymona, pędzaca sekcja rytmiczna braci Kolców i wreszczie głos Ivana, który wyje na tak wysokich rejestrach, że zaprzecza prawom fizyki. Doskonała płyta. Podobnie jak następna `Return Of Bubo' z 1997 - concept album opowiadający o postaciach z najgorszych koszmarów Ivana. Oprawa sceniczna trasy koncertowej Bubo Tour była zbyt upiorna dla wokalisty, który musiał dochodzić do siebie podczas terapii konnej w Napiwodzie. Koniec lat 90 tych to jeszcze większe wyostrzenie muzyki zespołu, który na płycie `Dolphin Strikes Till You Puke' z 1999 grał już death metal. Perkusja nie zwalnia poniżej prędkości przewidzianej dla średniej klasy młota pneumatycznego a Ivan growlinguje tak nisko, że słychać właściwie jeden groźny bulgot. Teksty na płycie opowiadają o wypadkach, które mogą przydarzyć się dzieciom- od nieszczęść podczas kąpieli w basenie aż po skutki biegania wokół przesadzarki do klombów. Muzyka jest bardzo ostra, ale najwierniejszym fanom zespołu przypadła bardzo do gustu. W 2000 roku Ivan zainteresował się czynnie polityką równości kobiet i mężczyzn. Swoje poglądy wyłożył w książce pt. `Odgrzej mi schabowe'. W 2001 roku ukazała się kolejna płyta `delfinów' o nazwie `Pluto Has Left You'. Płyta opowiadała o schizach zwiazanych z przemijającym dzieciństwem a główny bohater tekstów popełnia pod koniec samobójstwo wystawiając głowę z roller-coastera (ja osobiście dopatruje się tutaj hołdu dla Anatolija Chrabąszcza). Muzycznie jest to taki sam `tartak' jak na poprzedniej płycie. Kolejna płyta `Chess Master' z 2003 opowiada o milionie różnych kombinacji i tricków, które mogą się przydać podczas gry w szachy. Pasjonujące teksty, ale muzycznie płyta jest znacznie łagodniejsza od poprzednich. Obok gitar pojawia się tutaj pianino, mandolina, banjo, sitar, puzon, tuba i wiejskie organki. Płyta rozczarowała starych fanów. Była zapowiedzią najgorszego, które miało dopiero nastąpić...
Dwa lata od czasu płyty `Chess Master' zleciały bardzo szybko. Nim się obejrzałem w zespole Ivan i Delfin zaszły poważne zmiany. Nie ma już tak Delfina Jamrożego ani Ancymona, ani braci Kolców...Z przereżeniem słuchałem singla `Czarne oczy', który w niczym nie przypominał starych dokonań zespołu. Występ Ivana na Eurowizji był żenujący. Ivan nie przywiązuje już sobie kowadła do szyi podczas występów a ludziska zachwyceni utworem `Czarne Oczy' nie zdają sobie sprawy, że w sercach fanów metalu znajduje się 11 poprzednich płyt Ivana i Delfina...Cóż pozostaje? Wielki żal i nieśmiertelne stare utwory. Pozostaje tylko nucić sobie pod nosem `Meet the anvil on the block, smash your face in the rock, rock it like a thundr strike, shout and scream into the night!'.

Pozddr
RedDevil - 23-09-05, 22:55
Temat postu:
> > Programista rozmawia ze swoimi przyjaciółmi po fachu:
> > - Wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną blondynę!
> > - Och Ty szczęściarzu!Wykrzyknik
> > - Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę, zacząłem ją dotykać...
> > - I co? I co?
> > - No a ona mówi: "Rozbierz mnie!"
> > - Nie może byćWykrzyknik!
> > - Zdjąłem z niej spódniczkę, potem majteczki, położyłem na stole tuż obok laptopa...
> > - Nie pie**** Wykrzyknik! Kupiłeś se laptopa?Pytajnik A procesor jaki? LOL
Przemek - 24-09-05, 00:01
Temat postu:
RedDevil napisał/a:
> > Programista rozmawia ze swoimi przyjaciółmi po fachu:
> > - Wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną blondynę!
> > - Och Ty szczęściarzu!Wykrzyknik
> > - Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę, zacząłem ją dotykać...
> > - I co? I co?
> > - No a ona mówi: "Rozbierz mnie!"
> > - Nie może byćWykrzyknik!
> > - Zdjąłem z niej spódniczkę, potem majteczki, położyłem na stole tuż obok laptopa...
> > - Nie pie**** Wykrzyknik! Kupiłeś se laptopa?Pytajnik A procesor jaki? LOL

Eeee... spaliłeś to Suszę zęby
cd.:
Rozmawiają koleżanki, jedna mówi:
- Wczoraj w klubie poznalam informatyka.
- No i...
- No i poszliśmy do niego wypiliśmy trochę zaczął mnie dotykać.
- No i...
- Powiedziałam żeby mnie rozebrał.
- I co bylo dalej?
- Zdjął mi spódniczkę i zaczął dobieraś się do majtek...
- Nie gadaj nosisz majtki ?!

Pozddr
Anonymous - 24-09-05, 14:38
Temat postu:
Przemek dobre dobre Hahaha!
Anonymous - 29-09-05, 11:28
Temat postu:
Przychodzi chłop do weterynarza:
- Doktorze, świnie nie chcą żreć!
- Cóż, musi je pan wziąć do lasu i przelecieć, to dobrze na nie wpływa.
Chłop zrobił, jak mu lekarz kazał, zapakował świnie do Żuka, wywiózł do lasu i po kolei przeleciał. Nie pomogło.
- Panie doktorze, dalej nie chcą żreć.
- Musi pan je zabrać w nocy.
Jak powiedział lekarz, tak chłop zrobił. Zapakował świnie do Żuka, wywiózł nocą do lasu i przeleciał po kolei. Wrócił zmęczony nad ranem i położył się spać. Za godzinę budzi go przerażona baba.
- Wstawaj, stary! Wstawaj!
- Co?
- Świnie!
- Żrą?
- Nie! Siedzą w Żuku i trąbią.


Do szpitalnej sali wchodzi facet:
- Kto miał analizy robione dwudziestego?
- Ja! - jeden pacjent podnosi rękę.
- Ile pan ma wzrostu?
- Metr siedemdziesiąt.
- Aha - facet odwraca się na pięcie i wychodzi.
- Panie doktorze, jak moje wyniki?
- woła za nim pacjent.
- Nie jestem lekarzem, tylko stolarzem.

Spotyka się ojciec z synem w burdelu:
- Tato, co ty tu robisz?!
- A co będę matkę za te parę groszy
budził...

Ksiądz poucza gosposię: - Dziś wieczorem, jak przyjdą goście, podaj tylko drinki, bez niczego.
- Ależ proszę księdza! Może chociaż fartuszek założę?

Idzie sobie kobieta z dwójką dzieci ulicą. Nagle podchodzi do niej jakiś facet i pyta:
- Czy to są pani dzieci?
- Tak - odpowiada kobieta.
- Aha, bliźniaki pewnie...
- Nie, dziewczynka ma 12 lat, chłopiec 7.
Dlaczego myśli pan, że to są bliźniaki?
- Po prostu nie mogę uwierzyć, że ktoś przeleciał panią dwa razy.

Wnusio wysyła babci paczkę z wojska. Babcia otwiera paczkę - patrzy - granat, a obok list: ,,Kochana babciu, jak pociągniesz za kółeczko, dostanę trzy dni przepustki''.

Na przejście graniczne w Hrebennem zajeżdża czarny Merc 600. Wysiada młody facet w czarnym garniturze
i otwiera bagażnik. Podchodzi celnik i zadaje gościowi klasyczne pytania:
- Narkotyki? Broń? Dewizy?
- Oczywiście - odpowiada kierowca i otwiera walizki.
Celnik z niedowierzaniem patrzy na zawartość waliz. Pierwsza wypełniona po brzegi foliowymi torebeczkami z białym
proszkiem, druga pełna kałachów, w trzeciej równo poukładane paczki studolarowych banknotów.
- To wszystko pana? - pyta celnik.
- Nie - odpowiada młody człowiek - to jest pana, moje jest w tamtym tirze.

Do celi wchodzi nowy więzień.
Współwięzień pyta:
- Słuchaj, ile dostałeś?
- Piętnaście lat. Za pomoc medyczną.
- Jak to za pomoc medyczną?
- Teściowa miała krwotok z nosa, a ja jej założyłem opaskę uciskową na szyję.


Antek, chłopak ze wsi, wziął ślub. Po miesiącu ojciec Antka pyta synową:
- No i jak wam się, Kaśka, układa?
- Ano miesiąc po ślubie, a Antek mnie jeszcze nie tego...
- Jak to? Już ja z nim pogadam!
Jak zapowiedział, tak zrobił.
- Antek, czemu ty z Kaśką nie tego?
- Wiesz, ojciec... Nie wiem jak...
- Jak to nie wiesz? Zara ci pokażę.
Zabrał Antka do stodoły, dał mu świecę i mówi:
- Masz i świeć!
Sam Kaśkę rzucił na siano i wydmuchał synową. Po wszystkim pyta Antka:
- Tera wiesz już jak?
- Wiem!
Spotykają się znowu za jakiś czas i ojciec pyta synową:
- No i jak tera?
- Fantastycznie, cudownie, cała wieś mnie dmucha, a Antek ze świecą stoi i przyświeca.
Żereb - 11-10-05, 14:14
Temat postu:
Drogi Mężu,

Piszę do Ciebie ten list, aby powiedzieć, że opuszczam Cię na dobre. Byłam dla Ciebie dobrą kobietą przez ostatnie siedem lat i nie otrzymałam za to nic dobrego. Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie piekłem. Twój szef zadzwonił do mnie i powiedział, że rzuciłeś dziś robotę. Ostatniego tygodnia wróciłeś do domu i nawet nie zauważyłeś, że mam nową fryzurę, pięknie zrobione paznokcie, przygotowałam Twoje ulubione mięso i mam na sobie nową, piękną i kuszącą bieliznę. Przyszedłeś sobie, zjadłeś w dwie minuty, i poszedłeś spać zaraz po obejrzeniu meczu. Nigdy nie mówiłeś mi też, że mnie kochasz czy czegoś podobnego. Zatem albo mnie zdradzałeś, albo nigdy nie kochałeś. Ale to już nieważne, ponieważ odchodzę.

P.S. Jeżeli masz ochotę mnie szukać, to nie rób tego. Twój BRAT i ja przeprowadziliśmy się razem do Szczecina! Mamy nowe wspaniałe życie!

Twoja Była Małżonka.


*********

Droga Była Małżonko,

W życiu nie spotkało mnie nic wspanialszego niż Twój list. To prawda, że byliśmy małżeństwem przez siedem lat, jednak do dobrej kobiety było Ci naprawdę daleko. Oglądałem mecze za każdym razem, kiedy epatowałaś mnie swoją żałosną nagością, chodząc po domu w bieliźnie, aby na to nie
patrzeć. Szkoda że to nie działało. Zauważyłem kiedy obcięłaś włosy w ubiegłym tygodniu i pierwszą rzeczą, którą pomyślałem było "wyglądasz jak facet!".

Moja matka nauczyła mnie, żeby lepiej nie mówić nic, kiedy nie jestem w stanie powiedzieć czegoś miłego. Kiedy przygotowywałaś moje ulubione mięso, musiałaś pomylić mnie z MOIM BRATEM, ponieważ zaprzestałem jedzenia wieprzowiny już siedem lat temu. Poszedłem sobie spać, kiedy
zobaczyłem Twoją nową bieliznę, ponieważ była na niej jeszcze metka z ceną.

Modliłem się, żeby to był przypadek, że tego samego dnia, którego rano pożyczyłem mojemu bratu dwieście złotych, Twoja bielizna miała na metce 199,99 zł.
Po tym wszystkim nadal Cię kochałem i czułem, że jeszcze możemy to naprawić.

Zatem kiedy zorientowałem się, że właśnie wygrałem w totka dziesięć milionów, rzuciłem robotę i zakupiłem dwa bilety na Jamajkę. Kiedy jednak przyszedłem do domu, Ciebie już nie było. Jak sądzę, wszystko to stało się nie bez powodu. Mam nadzieję, że właśnie ułożyłaś sobie życie, tak jak zawsze chciałaś. Mój prawnik powiedział, że list, który do mnie napisałaś jest wystarczającym powodem, aby orzec rozwód z Twojej winy i nie dzielić majątku. Zatem trzymaj się.

P.S. Nie wiem czy Ci mówiłem, że mój brat Karol urodził się jako Karolina.
Mam nadzieję, że to nie problem.


Podpisano - Bogaty Jak Ch *j i Wolny!
Anonymous - 14-10-05, 13:47
Temat postu:
Od wielu miesięcy patrzyła jak się męczy. Codziennie do późna przesiadywał w garażu. Podziwiała go za jego cierpliwość - nigdy się nie skarżył, a wręcz starał się zawsze wyglądać na zadowolonego z siebie i swojego samochodu. Ale jej kobieca intuicja podpowiadała, że to wszystko jest wymuszone i sztuczne. Wydawało jej się, że patrzy z zazdrością na sąsiadów i znajomych jeżdżących autami z salonu, siedzących wieczorami przy grillu z rodziną... gdy on znów rozbierał silnik...

Pewnej nocy, gdy pracował do późna w garażu podjęła ostateczną decyzję...
Wszystko miała dokładnie zaplanowane.
Okazja pojawiła się, gdy wyjechał na parę dni na delegację, służbowym samochodem...

W jeden dzień załatwiła kredyt w banku i wizytę u dealera. Na drugi zamówiła lawetę. Teraz pozostało tylko czekać... a w garażu... taki nowiutki... błyszczący... musi mu się spodobać...

Gdy przyjechał zaprowadziła go przed garaż, uroczystym ruchem otworzyła drzwi...
- Gdzie mój wartburg....... - jęknął tylko.
- Nooo... na złomie, tam gdzie jego miejsce, już nie będzie cię denerwować, cieszysz się kochanie?

Po pierwszym ciosie zadanym kluczem do kół zdążyła resztką świadomości pomyśleć "A może Dacia Logan to nie był dobry wybór... może Toyota... ".

Pozostałych dwudziestu sześciu już nie czuła...

[ Dodano: Wto 25 Paź, 2005 ]
Przychodzi zajac do nowego sklepu misia i pyta:
- Misiu poprosze pól kilo soli
- Wiesz zajacku nie mam jeszcze wagi to nasypie ci na oko
- Do dupy se nasyp skur*****!

Rosyjscy naukowcy po wielu latach badań ustalili, że gdyby całą wodę ze wszystkich oceanów, mórz, jezior, rzek, stawów, strumyków i wodę zawartą w atmosferze wpuścić do rurki o średnicy 1 cm, to ta rurka musiałaby mieć taką długość że ja pier**lę.

Przychodzi Manius do domu:
- Mamo, żenię się
- Jak ona ma na imię?
- Roman.
- Manius, ale to przecież chłopiec!
- Coscie się qrna wszyscy uparli ?! ... w przyszłym tygodniu Romus kończy czterdziesci pięć lat, a wy w kółko chłopiec i chłopiec!

Pani do dzieci:
- dzisiaj zagramy w cytaty. Będę podawała cytat, a w nagrodę osoba, która poda autora słów będzie mieć jutro dzień wolny. Gotowi? Zaczynamy: "jeśli chcesz, żeby Ameryka zrobiła coś dla Ciebie, ty zrób coś dla Ameryki"
Kazio:
- Kennedy, Kennedy!
Pani:
- doskonale Kazio, masz jutro wolne
Kazio:
- dziękuję, ale ja kestem Żydem, moi rodzice są Żydami i mogliby mieć coś przeciwko, wolę przyjść jutro do szkoły
Pani:
- dobrze więc, gramy dalej: "ten mały krok człowieka jest wielkim krokiem ludzkości"
Tadzio:
- Armstrong, Armstrong!
Pani:
- doskonale Tadzio, masz jutro wolne
Tadzio:
- dziękuję, ale ja kestem Żydem, moi rodzice są Żydami i mogliby mieć coś przeciwko, wolę przyjść jutro do szkoły
Nagle z tyłu sali słychać:
- pie+++leni Żydzi, do gazu z nimi!
Pani (oburzona):
- kto to powiedział !?!
Jasio:
- Hitler proszę pani, dziękuję, do zobaczenia pojutrze.

> > > Wywiad z rzecznikiem wrocławskiego MPK:
> > > Joanna Banas: - Dlaczego pasażer waszego tramwaju nie może przesiąść
się
> z
> > > wagonu do wagonu?
> > >
> > > Janusz Rajces, rzecznik wrocławskiego MPK:
> > > - Może, tylko musi skasować drugi bilet.
> > >
> > > -Jak to? Przecież nadal jedzie tym samym tramwajem i ma bilet.
> > >
> > > -Regulamin przewozowy mówi wyraznie: bilet jest ważny w tym wagonie, w
> > > którym został skasowany.
> > >
> > > - Przepis przepisem, ale staram się zrozumieć jego sens.
> > > Tak naprawdę, dlaczego nie mogę zmienić wagonu?
> > >
> > > -Przebiec na czerwonym też pani może, tyle ze ryzykuje pani wypadkiem
> albo
> > > mandatem. A tutaj ryzykuje pani, że złapie ją kontroler.
> > >
> > > -Ale przechodzenie na czerwonym jest niezgodne z prawem, a
przesiadanie
> się
> > > z wagonu do wagonu nie.
> > >
> > > -Jakby się ludzie tak przesiadali, to kontrolerom byłoby trudno
> pracować.
> > >
> > > -Czyli wygoda kontrolerów ma być argumentem?
> > >
> > > - Argumentem jest przepis. A poza tym, jeśli kupuje pani bilet na
> pociąg,
> > > to, chociaż do Gdańska jedzie i 15.30, i o 18.15, to pani ma bilet
> tylko na
> > > ten o 15.30.
> > >
> > > -Przepraszam, ale tylko jeśli to miejscówka, a u nas jakoś w
tramwajach
> ich
> > > nie ma.
> > >
> > > - A po co w ogóle się przesiadać?
> > >
> > > - Przecież są sytuacje, kiedy trzeba się przesiąść, na przykład, gdy w
> > > naszym wagonie jadą pijani, agresywni ludzie.
> > >
> > > - O tak, uciec jest najprościej, a przecież trzeba zainterweniować.
> > >
> > > -Szczególnie, gdy się jedzie na przykład z małym dzieckiem?
> > >
> > > -Nie ma powodu, by zmieniać wagon. Można, podejść do motorniczego, a
on
> już
> > > wie, co robić.
> > >
> > > - Ale przecież w drugim wagonie nie ma motorniczego...
> > >
> > > - No właśnie, on przestrzega przepisu. Nie ma go w drugim wagonie,
bo
> nie
> > > może przejść, gdyż też musiałby skasować bilet.
> > >
> > > - To jak interweniować, jeśli jest się w drugim wagonie,w ktorym nie
> ma
> > > motorniczego?
> > >
> > > - Przejść do pierwszego i skasować bilet...
> > >
> > > - Skasować bilet?!
> > >
> > > -oczywiście. Przepis jest wyraźny.
> > >
> > > - Czy motorniczy przejdzie do drugiego wagonu i interweniuje?
> > >
> > > - Jeśli skasuje mu Pani bilet, to tak.
> > >
> > > - Ja mam kasować bilet za motorniczego?!
> > >
> > > - Oczywiście, przecież mówiłem Pani, że motorniczy nie przechodzi, bo
> > > musiałby kasować bilet. Jeśli chce Pani interwencji, to musi Pani
mieć
> > > dodatkowy bilet dla motorniczego, a najlepiej dwa, żeby mogł wrocić do
> > > pierwszego wagonu.
> > >
> > > - A po co będzie jeszcze przechodził?
> > >
> > > -Jak to po co? Ktoś musi kierować tramwajem!
> > >
> > > - To nie może po prostu przejść jak człowiek?!
> > >
> > > - Proszę Pani, przecież przepis wyraźnie mówi, że bez skasowania
> dodatkowego
> > > biletu nie można przechodzić... Poza tym motorniczy to nie jakiś
> człowiek,
> > > a motorniczy. To zasadnicza różnica!
> > >
> > > - Wie Pan, to ja wolę zostać w tym pierwszym wagonie i nie
> > > interweniować...
> > >
> > > - No widzi Pani, od razu mowiłem: po co przechodzić i robić
> zamieszanie...
> > >
> > > Wywiad jest autentyczny choć ciężko w to uwierzyć
wujek - 27-10-05, 18:15
Temat postu:
Idzie Stirlitz w przez las w ciemną, bezksiężycową noc...
- Kaczyńscy tu byli - pomyślał.
Anonymous - 28-10-05, 09:29
Temat postu:
Miałem kiedyś w latach szczeniackich kolegę Benka. Chłopak był równy koleś ale miał ostro sprany beret i 1000 "genialnych" pomysłów na sekundę, które od razu wcielał w życie...

Benek mieszkał na 9 piętrze w bloku. Pewnego dnia po obejrzeniu w telewizji "Cyrku Zalwskich" Benek oczarowany wyczynami akrobatów na trapezie uznał że to nie może być nic trudnego. Wyszedł na balkon, przeszedł prze barierkę i zawisł sobie za nogi, głową w dół na wysięgniku od anteny satelitarnej... Pech chciał że właśnie ojciec wracał z pracy... Benek jednak widząc ojca postanowił się pochwalić jaki z niego kaskader - zaczął wołać "tato , tato..." i machać łapami. Ojciec mało zawału nie dostał za to Benek dostał zakaz oglądania TV przez miesiąc i ostre lanie.

Gdy Benek podrósł trochę dostał od dziadka motorynkę - szczyt marzeń każdego gówniarza w tamtych czasach. Trzymał ją w piwnicy swojego bloku i non stop dniami i nocami coś tam sobie przy niej majstrował. Uznał że prawdziwy "Harley" powinien wydawać odpowiedni dźwięk. Zdjął więc tłumik i odpalił motorynkę by sprawdzić jak "huczy". Huczało ***ście!Wykrzyknik Tak ***ście, że pół bloku zbiegło do piwnicy sprawdzić co tak napierdziela o 2 w nocy.


A pozniej kupił sobie wartburga....... Suszę zęby Suszę zęby Suszę zęby
Anonymous - 28-10-05, 10:09
Temat postu:
Ide ulicą koło kolektury Totka, a tam napis: "Kumulacja 11 milionów zł". Już miałem wstapić, ale pomyślałem: "a po co mi te 20.000 wartburgów" Suszę zęby
Anonymous - 28-10-05, 17:06
Temat postu:
Totek - nie chwaliles sie ze masz kolektury! Mruga 2
wujek - 28-10-05, 19:20
Temat postu:
Sniezka, Herkules i Quasimodo chcieli sprawdzic, czy to,
co o nich mówia jest prawda, tzn. Sniezka najpiekniejsza, Herkules
najsilniejszy, a Quasimodo najbrzydszy. Postanowili zapytac o to
zwierciadelka. Pierwsza od zwierciadelka wychodzi Sniezka i sie cieszy:
- Hurra, jestem najpiekniejsza!
Potem kolej na Herkulesa:
- Hurra, jestem najsilniejszy!
Na koncu wychodzi Quasimodo:
- ***! Kto to jest ta Kaczyńska z Warszawy?
Anonymous - 28-10-05, 19:28
Temat postu:
no w końcu z czegoś wartka trzeba utrzymać Język
Sikor - 28-10-05, 22:06
Temat postu:
wujek napisał/a:
Na koncu wychodzi Quasimodo:
- ***! Kto to jest ta Kaczyńska z Warszawy?

Rolling on the floor laughin'Rolling on the floor laughin'Rolling on the floor laughin'Rolling on the floor laughin'Rolling on the floor laughin'Rolling on the floor laughin'Rolling on the floor laughin'Rolling on the floor laughin'Rolling on the floor laughin'Rolling on the floor laughin'Rolling on the floor laughin'Rolling on the floor laughin'Rolling on the floor laughin'Rolling on the floor laughin'Rolling on the floor laughin'
Anonymous - 30-10-05, 14:00
Temat postu:
W metrze:
-Halo! Zapomniał pan walizki!!
-Allah akbar

[ Dodano: Nie 30 Paź, 2005 ]

Żereb - 02-11-05, 22:28
Temat postu:
Dać w prezencie facetowi flaszkę 0,2l wódki, to tak jak kobiecie 5-centymetrowy wibrator

Jeśli kobieta daje ci się tylko pocałować oraz macać tylko lewą pierś – to jest to wersja demo.

Dwaj kolesie, powiedzmy Roman i Gwidon, nagrzali się, jak wory. Pochlali i usnęli. Roman budzi się rano.
- Hehehe, jak usnąłeś, to cie dymn*łem. 1:0 dla mnie – mówi Gwidon.
Zasmucił się Romek. I z nerwów zaczął pić. Razem z Gwidonem. Znów pochalali i usnęli. Gwidon budzi się rano.
- Hehehehe, ja usnąłeś i ja cię dymn*łem. Remis, 1:1 – śmieje się Romek.
- Kuźwa, ja wtedy żartowałem! – płacze Gwidon.
- Cóż, no to wygrywam...
Anonymous - 04-11-05, 02:13
Temat postu:
> Wchodzi potencjalny klient do sklepu mięsnego.
> - Poproszę kilogram tych ogórków z trzeciej półki
> - To nie są ogórki.To jest kiełbasa.
> - Jaka kiełbasa?
> - Biała.
> - A dlaczego ona jest zielona?
> - Bo jeszcze nie dojrzała
> - A dlaczego ona jest z kożuszkiem?
> - Bo to jest kiełbasa przytulanka ...
>
> * * *
>
> Wersja skrócona:
> - Czemu ta kiełbasa jest z zamszu Pytajnik
> - To najnowszy hit Constaru, to kiełbasa przytulanka
>
>
> * * *

>
> Pomysły na hasła reklamowe:
>
> Kiełbasa boomerang - wraca do producenta.
>
> Kiełbasa z Constaru jak wino - im starsza tym lepsza.
>
> Miałam ci ja szynkę lecz ją zmarnowałam
> z pierwszego tłoczenia oleju nie miałam.
>
> A mielonki jak chałwy..
>
> Constar
> Polski przemysł przetwórstwa mięsnego...
> .kwitnie...
>
>
>
> * * *
>
> Lepiej troche pochorować
> Niżby miało się zmarnować!
>
>
>
>
> Propozycje na nowe nazwy wyrobów z Constaru:
>
> Pasztet "przeglad miesiąca"
>
> Szynka pleśniowa "Sekret magazynu"
>
> Kiełbasa "jadowita"
>
> Kabanosy: "Podwawelska", "Krakowska"."Szynkowa"
>
> Salami z futerkiem, bez pieprzu
>
> Boczek z grzywą
>
> Kiełbasa Cebulowa ze szczypiorem (i porem)
>
>
>
> Kiełbasa parówkowa "Kamikadze"
>
> Pasztet Milczenie Owiec
>
> Szynka "Jak dawniej"
>
> Kiełbasa Trzy Kolory - Zielony
>
> Kabanos Nasza Szkapa
>
> Szynka "Nekroszynka"
>
> Kiełbasa Pleśniowa
>
> Szynka Staropolska
>
> Parówki "Wspomnień Czar"
>
> Parówki "Ostatnie namaszczenie"
>
> Parówki "Reinkarnacja"
>
> Kiełbasa EUTANAZJA
>
> Parówki recyklinki,
>
> Kiełbasa mechata
>
> Kiełbasa "Grzybowa"
>
> Pasztet "Mogiła"
>
> Kiełbasa "REAKTYWACJA"
>
> Salceson "Sepuku"
>
> Pasztet masowego rażenia
>
> Mortadela "Ostatnia wieczerza"

[ Dodano: Sob 05 Lis, 2005 ]
oto wpisy do dzienniczków...rewelacja


"Weronika nie słucha poleceń nauczyciela i mówi, że jej to zwisa. Proszę powiedzieć córce, iż nie może jej nic zwisać"
* * * * *
"Wojtek samodzielnie chodzi po klasie."
* * * * *
" Zbyszek sprawdza językiem koleżance czy ma wszystkie migdałki"
* * * * *
"Wycina genitalia męskie i żeńskie z papieru i bawi się nimi na kolanach kolegi."
* * * * *
"Uczeń Tomasz pomalował kolegę Radka flamastrem po głowie. Jednocześnie informuję, iż Radkowi wpisuję uwagę o treści: Uczeń Radek cieszy się z tego, że został pomalowany flamastrem przez kolegę Tomka."
* * * * *
"Agnieszka kopnęła kolegę w krocze tak mocno, że kolega już drugą godzinę chodzi z genitaliami w rękach, tzn. je trzyma w ręku przez odzież wierzchnią w postaci spodni męskich czarnych"
* * * * *
"Radek na moje uwagi odpowiedział: "Spoko, luzik.""
* * * * *
"Michalina upomniana, żeby się nie denerwowała, bo złość piękności szkodzi, odpowiedziała: "To pani z pewnością nie zaszkodzi.""
* * * * *
"Rysuje trumny na marginesach, twierdząc, że zakłada przyszkolny zakład pogrzebowy, a ja mogę być pierwszym klientem."
* * * * *
"Mariusz narysował w zeszycie do niemieckiego członek męski i wmawia nauczycielce, że to św. Mikołaj."
* * * * *
"Córka bezcześci eksponaty w pracowni biologicznej, wkładając cietrzewiowi w dziób papierosa."
* * * * *
"Odmówił odpowiedzi na lekcji polskiego, twierdząc, że postmodernizm gwałci jego poczucie estetyki."
* * * * *
"Wysłany z gąbką wrócił z wiadrem i szmatą."
* * * * *
"Uczeń na lekcji krzyczy: nie ma seksu bez pumeksu!."
* * * * *
"Podtapia kolegę na basenie twierdząc, że tamten ma skrzela i sobie poradzi."
* * * * *
"Męska cześć klasy odmówiła wyciagnięcia fletów."
* * * * *
"Po kichnięciu nauczycielki, Mateusz krzyknął - cytuje: "Żeby Ci ryja nie urwało""
* * * * *
"Uczennica Justyna C. podrzuca ławkę pod sufit, a kiedy ta z wielkim impetem uderzyła o ziemie krzyczy "O qrna ale jebło.""
Przemek - 13-11-05, 09:59
Temat postu:
Tajny program nowego rządu:

Rzeczpospolita Polska
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

POUFNE

Długookresowa strategia
rozwoju gospodarczego Polski na lata 2006-2009
(projekt)

1. Módlmy się.

Warszawa, 10 listopada 2005


Pozddr
Anonymous - 13-11-05, 11:28
Temat postu:
Do wpisow z dzienniczkow dorzucilbym cos jeszcze, autentycznego - "Uczen Lelito spiewa na lekcji muzyki" Suszę zęby
Anonymous - 13-11-05, 12:11
Temat postu:
- Co to jest kobieta?
- Kobieta to złośliwa narośl wokół pochwy!

usłyszane od mojej kobiety.... Suszę zęby
Sikor - 13-11-05, 13:30
Temat postu:
Plaża, morze, piekna pogoda.
Na kocyku wspaniala laseczka posuwistymi, erotycznymi wrecz pociagnieciami smaruje swoje idealnie opalone cialo. W bliskim sasiedztwie tego "zjawiska", na rozpostartym reczniku leży z przymkniętymi oczami facet w srednim wieku. Gdyby nie coraz bardziej zwiekszajace sie gabaryty jego slipek, moznaby uznac, ze spi i kompletnie nie zwraca uwagi na dziewczyne.
Tym zachowaniem myli panienke, która zerkajac na niego widzi tylko jego opuszczone powieki i juz bez zadnych zahamowan wklada reke w stringi, kladzie ją na "swym lonie" i pólglosem mówi:
- Ty mój skarbie najwiekszy, ty moja pieszczoszko. Mamusia pamieta, ze wszystko ma dzieki tobie. I mieszkanie i samochód i spore oszczednosci.
Chcesz sie wykapac ? Juz idziemy do wody. Wstala i pobiegla w strone morza.
Facet otwiera oczy, unosi sie na lokciu i spogladajac w kierunku swojego przyrodzenia warczy :
- Slyszysz , ku**a, slyszysz ? A ja przez ciebie stracilem wille, dobrze prosperujaca firme i Mercedesa 600. I jeszcze musze placic alimenty w trzech róznych miejscach kraju. Chcialbys sie z nia wykapac, co ? -
- po czym przekreca sie na brzuch i mówi - A piasek bydlaku żryj !
Anonymous - 13-11-05, 14:45
Temat postu:
Przychodzi ksiądz po kolędzie do rodziny Jasia i oczywiście
zadaje Jasiowi standardowy zestaw pytań:
- A ile masz lat?
- Siedem.
- A do kościółka chodzisz?
- Chodzę.
- Co niedziela?
- Co niedziela.
- Z całą rodziną?
- Z całą.
- A do którego?
- Do Carrefoura...
Przemek - 14-11-05, 08:25
Temat postu:
Nie żebym miał coś do fanów Calibry:
-> www
lub
-> www
Pozddr
JaNN - 14-11-05, 20:51
Temat postu:
W pewnej małej angielskiej mieścinie był sobie ksiądz który oprócz obowiązków duszpasterskich oddawał się zajęciom gospodarskim. Szczególnie lubił hodowle drobiu, która szła mu naprawdę nieźle. Któregoś jednak dnia księdzu zaginął kogut. Początkowo ksiądz myślał, że kogut po prostu uciekł, co mu się czasami zdarzało, ale zawsze wracał. Jednak minął jakiś czas, a koguta jak nie ma tak nie ma. Ksiądz zmartwił się i doszedł do wniosku, że mu ukradziono koguta. Z innych źródeł ksiądz wiedział, ze miejscowa ludność organizuje czasami zakazane w tym regionie walki kogutów. Postanowił załatwić sprawę podczas niedzielnej mszy. Po mszy wszyscy wierni zbierali się już do odchodzenia, ale ksiądz ich powstrzymał. Stwierdził: - Mam jeszcze jedną bardzo wstydliwą sprawę do załatwienia. (W tym miejscu należy wyjaśnić, że po angielsku słowo cock znaczy kogut, ale może też oznaczać męskiego członka). - Chciałbym spytać kto z tu obecnych ma koguta (wszyscy mężczyźni wstali). - Nie, nie to nieporozumienie. Może spytam inaczej, kto ostatnio widział koguta (wszystkie kobiety wstały). - Oj, nie, to też nie o to chodzi, może wyrażę się jeszcze jaśniej, kto ostatnio widział koguta, który do niego nie należy (połowa kobiet wstała). - Parafianie - nie rozumiemy się, spytam wprost - kto widział ostatnio mojego koguta (wstał chórek chłopięcy, ministranci, organista i znajdująca się przypadkiem w kościele koza) ...

Mała dziewczynka spaceruje sobie z psem po parku...
Podchodzi do niej ksiądz i pyta:
- Jak się nazywasz, dziewczynko?
- Mam na imię Płatek.
Ksiądz zrobił wielkie oczy i pyta:
- Ooo, a skąd się wzięło tak egzotyczne imię?
- Widzi ksiądz to drzewo? Sześć lat temu moi rodzice wyznali sobie pod nim miłość... Potem pod tym drzewem gorąco się kochali... Kochali się tak mocno, że z drzewa zaczęły się sypać płatki kwiatów, okrywając ich nagie ciała...
Ksiądz zrobił jeszcze większe oczy, pogładził małą po główce mówiąc:
- Piękna historia z tym twoim imieniem. A jak się wabi twój piesek?
Dziewczyka:
- Pigi.
Ksiądz jest zdziwiony, gdyż czekał na równie zadziwiającą historię jak poprzednia, więc pyta:
- A dlaczego ma tak na imię?
- Bo rucha świnie!

Wchodzi pijak na dworzec autobusowy, szuka wolnego miejsca, ale nie ma dużego wyboru, więc siada obok księdza. Ksiądz niezadowolony, bo pijak "wonie" alkoholem, z jednej kieszeni wystaje mu butelka, z drugiej papierosy. Pijak wyjmuje gazetę i czyta. Po chwili zwraca się do księdza z pytaniem:
- Może mi ksiądz powiedzieć co powoduje artretyzm?
Ksiądz pomyślał: no! teraz mu palnę kazanie! - i zaczyna:
- Jeżeli nadużywasz alkoholu, papierosów, prowadzisz życie niemoralne - cudzołożysz, kradniesz, nie szanujesz wartości - to Bóg zsyła artretyzm!
Pijak pokiwał ze zdziwieniem głową, zakrył się gazetą i czyta dalej. Po chwili księdzu głupio się zrobiło, że tak z góry potraktował bliźniego, zaczyna w pojednawczym tonie:
- Przepraszam, wiem że tak nie powinienem, a jak długo pan ma ten artretyzm?
- Kto? Ja? - dziwi się pijak - ja nie mam, właśnie czytam, że papież ma!...

Poszedl typ do spowiedzi, podchodzi do konfesjonalu:
ksiadz: synu powiedz jakie popelniles grzechy.
typ: jeszcze raz powiedz do mnie synu, a ci ten kiosk roz***e!

Siedzą 3 mrówki na drzewie i wkur..... Słonia:
- Brudas!
- Cwel!
Słoń się zdenerwował i kopnął w drzewo, jedna mrówka spadła na słonia a dwie pozostałe krzyczą:
- Ździchu! Uduś gnoja!Wykrzyknik

Idzie sobie mała, biedna myszka aż dochodzi do rzeki. Ponieważ to była duża rzeka z bardzo mocnym prądem to myszka się wystraszyła, że nie przepłynie i mówi do ptaka stojącego obok:- Ja taka mała biedna myszka a Ty taki wielki i silny, prosze złap mnie i przewiez na druga stronę...
- Nie.
- No proszę...
- Nie!
- No ale blagam...
- NIE!
Ptak odleciał... Myszka sie wkurzyła, zebrała wszystkie siły, wskoczyła do wody i ostatkiem sił przeplynela na drugi brzeg. Wychodzi cala mokra, zupełnie przemoczona.
- Jaki z tego morał?

- Jak "ptak" jest twardy to "myszka" musi być mokra!
Przemek - 16-11-05, 18:39
Temat postu:
Angielski dla początkujących wyjeżdżających do Bronxu.

Jak się chce zamówić coca-colę trzeba powiedzieć
GIMI E KUK

Jak się chce zamówić kawę i ciastko to się mówi
KOFI EN DUNAT

Jak się przytrzaśnie palec w drzwiach należy powiedzieć
FOK

Jak się w sklepie zobaczy coś bardzo drogiego należy powiedzieć
FOK

Jak się jest ofiarą napadu w Bronxie (albo i gdzie indziej) należy powiedzieć
FOK

Jak się mija wspaniałą dziewczynę na ulicy, to się mówi
UATA FOK

Jak się chce z nią przespać, należy jej powiedzieć
AJ UANA FOK UIZ JU
albo
HAJ KEN AJ FOKJU

Jeśli ktoś na ciebie krzyczy używając słowa FOK należy odpowiedzieć
FOKJU TU

Jak się zgubi portfel z dokumentami, należy powiedzieć policjantowi
AJ LOST MAJ FOKIN PEJPERS

Jak się szuka taksówki należy zapytać
HAU TU GET A FOKIN KAB

Jak coś nie działa, należy powiedzieć
FOK ZAT SZIT

Jak ktoś cię denerwuje należy zapytać
ARJU FOKIN MI?

A jak to nie działa to
UAT DA FOK JU UONT?

Kiedy staruszka prosi nas o przeprowadzenie na drugą stronę jezdni odpowiadamy jej tak: (w nawiasach tlumaczenie na polski)
AR JU FOKIN STJUPI BICZ? [ależ oczywiście]

GIMI E KILO FOKIN EJPLS ,MOTOFOKO
[poproszę kilogram tych pięknych jabłek, panie sprzedawco]

Gdy kierowca autobusu chce od nas bilet
AR JU FOKIN KREJZI ESHOL? [tak, zaraz go pokażę]

Gdy stoimy w korku i inni kierowcy na nas trąbią:
UAN MOR UORD END IJL GET JOR FOKIN ES AUT FROM DA KA END FOK UP HIR JU
NESTI MOTOFOKIN BICZ [niech pani się nie denerwuje bo to i tak niczego nie przyspieszy]

W sklepie, gdy reklamuję wadliwy towar:
SZIT MEN , JU EW SOLD MI A SOME FOKIN SZIT, JU DEMBES FOKIN MOTOFOKO SZITTY DIK.[sprzedał mi pan przeterminowane konserwy]

Gdy skaleczymy się w palec, np nożem
OULI SZIT, FOK FOK FOK FOK! FOOOK! [a niech to! do licha!]

Gdy bezdomny czarnoskóry żebrak prosi nas o pieniądze:
GET DA FOK AUT OF HIR BIFOR ILJ KICK JO MOTOFOKIN SZIT ES JU FOKIN NIGER
[pozwól, że spojrzę czy mam jakieś drobniaki w kieszeni]

Pozddr

[ Dodano: Czw 17 Lis, 2005 ]
Pozdrowienia z IV RP

Cześć mamo!

Żałuj, że w pamiętną noc wyborczą wyjechałaś na Madagaskar. U nas wszystko dobrze, tylko ludzie ostatnio utuskują na IV Rzeczpospolitą Obojga Praw i Sprawiedliwości. A to, że służba zdrowia bezpłatna, a to znów, że emerytury za wysokie. Odkąd wprowadzono u nas w kraju bezpłatną opiekę zdrowotną lekarze się nie wyrabiają i szkolą kogo popadnie na lekarzy. Stary kowal Zenuch przekwalifikował się dzięki unijnym funduszom na dentystę, rzeźnik Mietas na chirurga, a Mariola krawcowa teraz mu nici przycina. Nawet ksiądz dobrodziej przyjął fuchę anestezjologa, bo w 5 minut cały kościół usypia. Niech mu w niebie wynagrodzą.

Jak renty podnieśli to zaraz rodziny rzuciły się na emerytów jak impotenci na viagrę. Taka Grzesikowa hoduje sześciu, a Ćwikło od Jeremiego Zoda kupił ojca, za dwa barany i kurę. U Jeremy nic się nie zmieniło, w domu smród i gdakanie, tylko zamiast renty są niezłe jaja. Jak Majchrzakom teściowa zmarła, w tajemnicy zakopali ją w ogródku i młodą przebrali za seniorkę aby renciny nie stracić.

Ostatnio emeryci od Andrzeja Samozwańca zarządzili blokadę Wychodka Spółdzielczego sp. z o.o., ufundowanego jeszcze za jego miłości Leszka Killera zwanego przez złośliwych prawdziwym mężczyzną. Co lud słusznie odebrał jako wyrażenie stosunku władzy do plebsu. I teraz mamy gówno. Zresztą wcześniej też mieliśmy, ale w kupie, a teraz każdy indywidualnie pod płotem - ot uwłaszczenie.

Odkąd wprowadzili u nas becikowe to mamy co 9 miesięcy nową pociechę. Za ten 1.000 zł to ja rodzinę przez rok wyżywię, a jak starsze podrosną, to też pomogą. Pracy nie ma nigdzie, kto mógł uciekł za granicę, zanim ich nie zamknęli. Turyści już nie przyjeżdżają, bo rząd nie chciał ich wypuszczać, bo u nas brakuje podatników.

Ogólnie żyje nam się całkiem nieźle. Tylko Unia nie chce już dawać na restrukturyzację biednych regionów. Nawet rolnicy z Albanii i Białorusi (rozszerzenie z 2021) zbuntowali się i powiedzieli że nie będą na nas dłużej pracować. Rok temu nas z Unii wyrzucili, a jak babcia mówiła żeby nie wchodzić do tej Unii to nie słuchaliśmy i teraz mamy. U nas jest jeszcze znośnie, to turyści coś z samolotu rzucą to jakoś czasem jest coś na okład. Gorzej mają ci na wschodniej granicy, bo Rosjanie ustawili tabliczkę z napisem „Nie dokarmiać tubylców”.

Z tymi bezpłatnymi studiami też nic dobrego. Rząd aby zmniejszyć bezrobocie wysłał wszystkich na studia i teraz mamy najlepsze wskaźniki na świecie. Byłabyś dumna, Jasio już robi piątego doktora, a jak dobrze pójdzie to za rok może przyjmą go do Biedronki, bo wujek Edek idzie na rentę.

Na ulicach jest bezpiecznie, odkąd rząd wprowadził prewencję - teraz wsadzają wszystkich potencjalnych przestępców. Niestety Mirka, twojego syna też wsadzili - potknął się na piątym przekazaniu - dostał 25 lat, ale staramy się o przedtermin. Jego córka Bogumiła miała więcej szczęścia pomyliła się na czwartym, a skoro jej ojciec siedział dostała medal za postawę obywatelską godną patriotki IV RP.

Odkąd dwa lata temu TV Trwam dostała jako jedyna stacja koncesję nie ma co w telewizji oglądać. Ale słyszałam, że mają uruchomić dwa nowe kanały: rozrywkowy Trwam - Spowiedź Live oraz turystyczny Trwam - Pielgrzymki, to znów będzie czym się emocjonować.

Pozdrawiam
Twój syn Marcin

Pozddr
Żereb - 18-11-05, 22:31
Temat postu:
- Jaki smak ma tegoroczne Beaujolais Nouveau?
- Bukiet spalonego Citroena z lekką nutką renóweczki.
vitia - 18-11-05, 23:17
Temat postu:
Żereb napisał/a:
- Jaki smak ma tegoroczne Beaujolais Nouveau?
- Bukiet spalonego Citroena z lekką nutką renóweczki.


No sorki, ale dla mnie mało śmieszne...

Mam, oprócz Wartka, Citroena Xantię. A po "przygodzie" Totka, to jakoś mi kiepsko się śmieje w tym temacie...
Anonymous - 20-11-05, 01:16
Temat postu:
Cytat:
No sorki, ale dla mnie mało śmieszne...

Mam, oprócz Wartka, Citroena Xantię. A po "przygodzie" Totka, to jakoś mi kiepsko się śmieje w tym temacie...


"Witamy, jestesmy z programu "I'm sorry"... " Hahaha!
Sikor - 22-11-05, 18:37
Temat postu:
Czy wiecie że:

1. Niemożliwe jest polizanie własnego łokcia.

2. Gdy mocno kichasz możesz złamać sobie zebra.

3. Gdy próbujesz powstrzymać kichniecie naczynia krwionośne w mózgu lub szyi mogą pęknąć a wówczas umrzesz w ciągu kilku sekund.

4. Gdy kichasz z otwartymi oczyma gałki oczne mogą zostać wypchnięte.

5. Budowa ciała świni uniemożliwia jej spojrzenie w niebo.

6. 50% ludności na świecie nigdy nie otrzymała ani nie wykonała telefonu.

7. Szczury i konie nie mogą wymiotować.(Czasami po imprezie chciałbym być
koniem)

8. Założenie słuchawek tylko na jedną godzinę powoduje wzrost ilości bakterii w Twoim uchu o 700%.

9. Zapalniczkę wynaleziono wcześniej niż zapałki.

10. Kwakanie kaczki nie powoduje echa i nikt nie wie dlaczego.

11. 23% wszystkich uszkodzeń kopiarek powodowanych jest przez ludzi, którzy na nie siadają aby skopiować swój tyłek.

12. W swoim życiu, w czasie snu zjadasz około 70 insektów i 10 pająków.

13. Dokładnie jak odciski palców, odcisk języka jest niepowtarzalny.

14. Ponad 75% osób, które to czytają będzie próbować polizać swój łokieć. To jest naprawdę niemożliwe!

15. I jeszcze cos: Gdybyś krzyczał nieprzerwanie 8 lat, 7 miesięcy i 26 dni
- wyprodukowałabyś energie potrzebna do zaparzenia filiżanki kawy. Opłaca się?

16. Orgazm świni trwa 30 minut.(W moim następnym życiu chcę być świnią.)

17. Gdy uderzasz głowa w mur spalasz 150 kalorii. (Ciągle myślę o świni.)


18. Karaluch bez głowy żyje prze 9 dni zanim umrze z głodu.

19. Niektóre lwy parzą się do 50 razy w ciągu dnia(Mimo wszystko zostaje przy świni. Jakość przed ilością.)

20. Motyle liżą swoje stópki.

21. Słonie są jedynymi zwierzętami, które nie potrafią skakać...(I chyba
dobrze.)

22. Kocie siki fosforyzują w ciemności.(Kto dostaje kasę, żeby cos takiego
badać?)

23. Oko strusia jest większe niż jego mózg.(Znam ludzi, u których jest
podobnie.)

24. Rozgwiazdy nie posiadają mózgu.(Takich ludzi też znam.)

25. Niedźwiedzie polarne są mańkutami.

26. Ludzie i delfiny to jedyne stworzenia, które odczuwają przyjemność z uprawiania seksu. (Hej! A co ze świniąPytajnik?)

i jak z tym łokciem?Pytajnik Kto pomyślał o tym, żeby to sprawdzićMruga 2)))

[ Dodano: Wto 22 Lis, 2005 ]
www
Przemek - 23-11-05, 00:16
Temat postu:
Pamiętnik czołgisty
2.V.2043
czwartek

Drugi dzień jesteśmy w drodze z bazy w Skopje do Aten. Nie mam pojęcia po jaką cholerę dowództwo wysyła prawie 500 czołgów do tłumienia antypaństwowych zamieszek, nawet jeśli bierze w nich udział grecka partyzantka... Ale co mnie to obchodzi... Byle w końcu przestało tak lać.

3.V.2043
piątek

Rano tyły naszej kolumny zostały ostrzelane z moździerza. Załogi wszystkich czołgów wyszły z kabin żeby zobaczyć co za idioci odważyli się otworzyć ogień do żołnierzy Korpusu Inwazyjnego... Po kilku minutach z północy nadleciały nasze szturmowce i zrzuciły bomby z taktycznymi głowicami jądrowymi na pobliskie wzgórza. Teraz wszyscy są wkurwieni bo musimy zapieprzać w białych, antyradiacyjnych wdziankach, dopóki Wojska Atomowe nie zneutralizują promieniowania.

4.V.2043
sobota

Okazało się że nasi troche przesadzili z tymi głowicami taktycznymi bo strzelała do nas grupka kilku dzieciaków udających partyzantów. Czy na prawdę tak trudno przejść na polskie obywatelstwo? Banda kretynów... No ale czemu tu się dziwić - kolebka demokracji.

5.V.2043
niedziela

Wszystko poszło zgodnie z planem. Wystarczyło że wjechaliśmy do miasta żeby grecy zaczęli się poddawać na widok jednostek PKI. Dziś przez cały dzień znosili broń do naszych posterunków. Wszystko bez jednego wystrzału - bardzo miło z ich strony.

6.V.2043
poniedziałek

Dzisiaj w nocy się zaczęło. Przylecieli kilkoma helikopterami i zaatakowali z powietrza. Oczywiście otworzyliśmy ogień aż zrobiło się jasno. Nad ranem przyszedł rozkaz żeby uważać jak strzelamy, bo Warszawa nie chce zniszczenia antycznych zabytków. Myślałem że szlag nas trafi... Grecy napieprzają na całego nie przejmując się swoimi zabytkami, a my mamy uważać? No ale rozkaz to rozkaz...

8.V.2043
środa

Już po wszystkim... Dwa nasze czołgi zostały uszkodzone (z czego jeden niechcący, dostał się pod przyjacielski ogień), kilku żołnierzy jest rannych. Wzięliśmy do niewoli kilkuset greków. Prawdopodobnie kilka tysięcy zginęło. Jeszcze trochę tu posiedzimy a potem jedziemy nad granicę Turecką. Chłopaki z załogi wietrzą nową inwazję, ale ja wątpię... W końcu dopiero co uspakaja się w województwie Helweckim, a już idziemy dalej? Raczej nie...

9.V.2043
czwartek

Część naszych wróciła do Skopje, część została w Atenach, a większość (w tym ja i załoga) napieramy nad granicę z Turkami. Założyłem się z kierowcą o skrzynkę piwa że inwazji nie będzie w tym roku. Ogólnie nastroje są bojowe...

11.V.2043
sobota

Stoimy nad granicą... Ludzie pucują czołgi, grają w karty albo piszą, jak ja. Żadnych rozkazów nie ma, czuć że Turcy po drugiej stronie srają w gacie ze strachu.

12.V.2043
niedziela

Z Macierzy przyszedł transport nowych skafandrów antyradiacyjnych. Pełen wypas - klimatyzowane, wygodne, przystosowane do walk w pustynnych warunkach. Kierowca się cieszy, bo twierdzi że to nie przypadek i lada dzień będą wstępne naloty jądrowe. Ja nadal wątpie...

14.V.2043
wtorek

Przyszły listy z domu! Narzeczona wie o akcji w Atenach i jest ze mnie bardzo dumna... Nie widziałem już mojego pączuszka dwa miesiące i nie mogę się doczekać powrotu do domu. Wiedeń jest piękny o tej porze roku.

15.V.2043
środa

Wszystko jasne... Jednostki piechoty morskiej wylądowały właśnie na Cyprze i wygląda na to że robią rozpierduchę na zachodniej części wyspy. Czyli jesteśmy tu po to, żeby ostatecznie przekonać Turków do kogo należy wyspa... Sprytne, ale wolałbym walczyć teraz na Cyprze.

16.V.2043
czwartek

Chłopaki popadli w marazm i nie mogą sobie darować że nie ma ich teraz w ogniu bitwy. Stoimy bezczynnie i po mału zapuszczamy korzenie. A Cypr stoi w ogniu...

17.V.2043
piątek

Dowódca widząc nasze przygnębienie i rządze walki pozwolił nam postrzelać z dział na wiwat w stronę Turcji! Ryk kilkuset dział nie ustawał przez kilka godzin... Muzyka dla uszu pancerniaków. Co prawda to nie to samo co bezpośrednie starcie, ale lepsze to niż nic.

19.V.2043
niedziela

Dostałem trzy tygodnie urlopu! Właśnie czekam na Ateńskim lotnisku na samolot do Wiednia i już trochę tęsknię za ciasną kabiną czołgu...

30.V. 2043
czwartek

Mój urlop przerwało nagłe wezwanie spowrotem na granicę z Turcją! Cóż mogło się stać, że wyciągają swoich żołnierzy z zasłużonych urlopów? Mnie tam to nie przeszkadza - dziewczyna dziewczyną, ale Ojczyzna wzywa, dlatego pożegnałem się czule z moją rybeńką i wracam!

31.V.2043
piątek

Cóż, jestem już na granicy. Nikt nie wie co się dzieje, dowództwo chodzi nie na żarty wku... rzone. Słyszałem, ze przyszedł tylko jeden rozkaz: Wszyscy mają wracać na granicę. Jest spore zamieszanie, ale odnalazłem resztę załogi i już siedzę w moim ukochanym czołgu. Dostaliśmy rozkaz, by czekać w gotowości bojowej. Może jednak przeprowadzimy wreszcie tą inwazję? Cypr został zdobyty bez większego oporu, może i Turcja po prostu się przestraszy i da się zaanektować bez wysyłania nas do nich? Ja bym tam wolał, aby się nie poddawali...

4.VI.2043
wtorek

Siedzimy już 4 dni i nic. Pozostaje nam tylko w naszej maszynie oglądać sobie powtórki z tegorocznego mundialu i jeszcze raz się cieszyć z tego, ze dokopaliśmy wszystkim tym skur... znaczy, innym krajom. Wojtek parzy sobie teraz kawę. Całkiem niezła wychodzi teraz, gdy zainstaliśmy sobie w czołgu zamiast Windowsa 7000 stary dobry Unix 82.4. Wiem, ze to nielegalne samemu przerabiać sprzęt należący do Państwa Polskiego, ale spytaliśmy dowódce i nam pozowlił, bo też mu nie smakowała kawa robiona przez Windowsa.

6.VI.2043
czwartek

Wreszcie coś się dzieje. Marcin wypatrzył coś na naszym radarze satelitarnym, co znajdowało się po tureckiej stronie i nie miało naszych oznaczeń. Bez meldunku oddaliśmy 3 salwy z naszej głównej armaty 300mm - wszystkie 3 celne. Zameldowaliśmy dowództwu, a oni za pomocą naszych satelit zidentyfikowali to, co trafiliśmy. Okazało się, że była to grupka tureckich uchodźców, próbujących dostać się do granicy. Następnym razem nie będą durnie leźć w naszą stronę.

7.VI.2043
piątek

Dostaliśmy wszyscy ordery za wczorajsze szybkie zlikwidowanie potencjalnego zagrożenia. To już 6 medal na mej piersi.

9.VI.2043
sobota

No, wreszcie jakies konkrety! Rozkazali nam przesunąć granicę o jakieś 200 kilometrów. Nasz batalion ruszał jako pierwszy. W końcu jesteśmy PKI, nie? Cóż, przesunęliśmy się już jakieś 120km w głąb tureckiego terytorium. Dowództwo kazało się zatrzymać. Za karę, bo nie wzięliśmy ani jednego jeńca. Cóż, czekamy na dalsze rozkazy.

10.VI.2043
niedziela

Wzięliśmy dwóch tureckich maruderów do niewoli. Ponoć przydadzą się dowództwu. Nasz kierowca, Łukasz, niechcący wjechał na jakieś dwa Tureckie czołgi porzucone przez załogi. Znów będzie trzeba będzie dać przedni odbijacz do lakiernika...

11.VI.2043
poniedziałek

Dojechaliśmy do jakiejś tureckiej wioski. Witało nas coś koło 3 milionów mieszkańców. Zastanawiajace jest, skąd oni wzięli nasze flagi narodowe, zeby nimi pomachać? Sami uszyli?

12.VI.2043
wtorek

Siedzimy sobie w zdobytej wczoraj wiosce i popijamy tureckie napitki obżerając się tym ich chlebkiem... Pita się chyba nazywa. Kompletnie bezsensowna nazwa dla chleba.

15.VI.2043
piatek

Cóż, siedzieliśmy sobie spokojnie w czołgu na obrzeżach wioski (dowództwo znów zarządziło dłuższy postój), gdy zza pobliskiego wzgórza wyłoniło się jakieś 50 tureckich czołgów. Akurat wtedy gdy ja dojadałem jajecznicę na boczku, Łukasz spał, wojtek się odlewał a Marcin grał w golfa. Cóż, byliśmy jedynym czołgiem w promieniu 2km, więc tylko 20 z nacierajacych czołgów od razu zawróciło. Te tureckie podróbki starych, wysłużonych amerykańskich Abramsów A5M8 nie mogły się równać z naszym „Twardym”. Otworzyliśmy ogień z naszych 4 dział i porfilaktycznie odpaliliśmy jeszcze trzy rakiety ziemia-ziemia w kierunku atakujących. Gdy rozwiało już trochę dym, Łukasz wyszedł znaleźć coś w resztkach wrogich maszyn. Maniak, złom jakiś zbiera.

16. VI. 2043
sobota

Kolejne ordery na piersiach naszej załogi. Dowódca poklepał mnie po ramieniu i konspiracyjnie szepnął do ucha: Przyjdź dziś do mnie do baraku po 22. Mimo że rozkaz to rozkaz, to jednak coś mi mówiło by tam nie iśc. I nie poszedłem

17. VI. 2043
niedziela

Dowódca podczas inspekcji patrzył na mnie krzywym okiem, za to mrugnął do Marcina. Ja za to kupiłem dziś w kantynie skrzynkę browaru - przegrałem zakład z Łukaszem o tą inwazję. Ale swój chłop, nie wziął wszytskiego dla siebie, wszyscy skorzystali. Ale popijawę zrobiliśmy, Wojtek urwał wsteczne lusterko a ja przywaliłem łbem o toster. Cóż, jutro nie zjemy grzanek na śniadanie.

20. VI. 2043
środa

Przez te 3 dni posunęliśmy się o kolejne 300 kilometrów. Nauczeni doświadczeniem zaczeliśmy brać wreszcie jeńców, aby cały czas posuwać się do przodu. Kolejne miasta i wioski uwalniane są spod tureckiej okupacji. I coraz więcej tego tureckiego chlebka zżeram. Przytyłem jakieś 3 kilo.

21.VI. 2043
czwartek

Nareszcie jakaś większa bitwa! Na naszej drodze... to znaczy na drodze naszego człogu i dwóch sojuszniczych (dowództwo kazało konkretnie poszerzyć linię natarcia) natrafiliśmy na wraże oddziały w dość znacznej sile. Akurat tak się szczęśliwie dla nas, a nieszczęśliwie dla tych idiotów w turbanach złożyło, że trafiliśmy na całą baze wojskową! To była dopiero zabawa. Rozwałka na całego! Dziś Wojtek dał mi posiedzieć przy Kmie, abym skosił paru żołnierzy. Marcin jak zawsze siekł z dział a Łukasz miał radochę w rozjeżdżaniu wszystkiego, czego nie dosięgł KM lub któraś z armat. Wojtek zaś tylko zapisywał trafienia. Z bazy zostały zgliszcza, teraz ścigamy tych, którzy na sam widok polskiej flagi zwiali, zanim na dobre nie rozgorzała bitwa.

22. VI. 2043
piątek

Dogoniliśmy, załatwiliśmy, zwyciężylismy chciałoby się powiedzieć. Cóż, nie umknął nam żaden Turecki dezerter. A ten psychol Łukasz znowu zbierał resztki tureckich pojazdów. Na jaką cholerę mu to? Musiałem już przerzucić swoją kolekcję etykiet ze słoików próżniowych na bagażnik na wieżyczce, bo ten z tyłu jest zawalony jego gratami.

27. VI. 2043
środa

Chłopaki z Kompanii „Północ” zdobyli już Kosntantynopol. My podjeżdżamy pod Ankarę. Dostaliśmy rozkaz nieoszczędzania żadnego tureckiego żołnierza. Też mi rozkaz, i tak zawsze tak robimy. Ale ponoć ma to być zemsta, bo dwóch naszych chłopaków zginęło podczas oblężenia Konstantynopola i ma być krwawy odwet.

30.VI. 2043
sobota

Jesteśmy na przedmieściach Ankary. Wywaliliśmy razem z dziesięcioma innymi czołgami jakieś 600 pocisków ze wszystkich armat w kierunku miasta. Tak na postrach. Dowódca nas opieprzył, bo zburzyliśmy połowę miasta. Przecież nikt nam nie zabraniał...

1.VII. 2043
niedziela

Dziś znów mnie dostało się wyklepywanie czołgu po starciach w mieście. Gdyby Łukasz uważniej jeździł, to nie wjechalibyśmy w to tureckie stanowsiko rakiet przeciwlotniczych. Poza tym Jakiś desperat odrapał nam lakier. Myślał, ze działo 120mm coś nam zrobi. I zrobiło. Wojtek wkurzył się nie na żarty, bo ten sukinsyn trafił nam w antenę Wizji + i nie możemy odbierać telewizji, aż nam nie dospawają nowej anteny. Cóż, w każdym razie bezpośredniego trafienia z 4 armat 300mm i 5 rakiet kumulacajnych nie przetrzyma nic. Łukasz się zmartwił, bo nawet złom po delikwencie nie pozostał, tylko jakaś kupka popiołu.

3.VII. 2043
wtorek

No, ekipa techniczna wróciła z wakacji z nową dostawa dekoderów. Dospawali nam antenę satelitarną i za zasługi dorzucili darmowy pakiet programów dla dorosłych. Marcin jest w siódmym niebie.

4.VII. 2043
środa

Nowe rozkazy z dowództwa! Jako że wprowadzono w Naszej Wielkiej IV Rzeczpospolitej reformę armii, włączając Korpusy Inwazyjne, musimy se nadać jakies pseudonimy operacyjne. Dostaliśmy karteczki zgłoszeniowe i do jutra w sztabie mają znaleźć się na nich nasze kryptonimy bojowe.

5.VII. 2043
czwartek

Jakimś cudem powymyślaliśmy nasze pseuda. Ja zostałem „Yoghurtem”, sztab opieprzył mnie, że to niepolsko brzmi, ale zaargumentowałem, że jestem za równouprawnieniem cudoziemców i ułatwiam im komunikację z Korpusami korzystając z przestarzałego języka angielskiego. Dostałem order Integracji Zagranicznej.
Marcin, nasz działonowy, otrzymał przydomek „Tyciu” z powodu swego niewielkiego wzrostu. Nie dostał medalu.
Wojtek przyjął pseudonim „Wojtek”, za co dostał od dowództwa medal za inwencję twórczą.
Łukasz dostał jakże adekwatny do jego hobby pseudonim „Syf”. Dlatego, że jego graty z pobojowisk zasyfiają nam pół czołgu. On tez nie dostał medalu, bo jego przydomek jest nieco pretensjonalny.

10. VII. 2043
wtorek

Cóż, 5 dni bezczynności i znów w wale. Z tego co słyszałem, cała północna turcja jest nasza, my zajmujemy juz tylko ostatnie bastiony oporu. Ja tam zawsze myślałem, że tylko arabowie dysponują fanatykami, a tu nas turcy niemile zaskoczyli. Szczególnie Łu... prz3epraszam, Syf nie był zadowolony, bo zamiast broni pancernej zaczęli na nas posyłac samą piechotę, więc złomu nie miał jak zbierac. Poza tym musiał pucować pare godzin przednią płyte pancerza. Krew w warunkach pustynnychszybko schnie i zejść z powłok tytanowych nie chce.

12.VII. 2043
czwartek

No, nareszcie! Nasz czołg dotarł jako jeden z pierwszych na miejsce podpisania kapitulacji przez Turcję. Odbyło się to w jakiejś małej wiosce, bo Ankare zburzyliśmy pare dni temu, a było to ostatnie wieksze miasto. Cóż, kapitulację podpisywał jakiś porucznik, bo wszyscy wyżsi oficerowie Armii Tureckiej albo zginęli, albo dobrowolnie oddali się w nasze ręce. Cóż, wreszcie wrócę do mojego kwiatuszka do domu.
A na razie szykuje się iwelka biba w której oczywiście naszej załogi nie zabraknie!
Wieczorem wystrzelilismy 20 salw z naszych armat na wiwat. Ponoć trafiliśmy jakiś obóż czerwonego krzyża z tureckimi rannymi. Mówi się trudno.

15.VII. 2043
niedziela

Zabierają nas do domu. Po trzydniowej popijawie na czesć zwycięstwa niewielu chłopaków zdołało wstać i wleźc do transportowców, więc dowództwo postanowiło przetestować nową technikę teleportacji. Na próbę przeteleportowano barak I dywizji piechoty zmechanizowanej. Z tego co słyszałem, próba udała się tylko połowicznie, bo teleportowano ich nie do centrali w macierzy, a na stepy w Mongolii, ale dowóztwo i tak było zachwycone, że naukowcy wreszcie znaleźli sposób na masową teleportację czynnika ludzkiego. Cóż, kolejne transporty udały się lepiej, jutro kolej na nas.

16.VII. 2043
poniedziałek

Nooo, musze przyznać, że całkiem nieźle poszło. Fala elektromagnetyczna, towarzysząca teleportacji naszych czołgów rozwaliła nam tylko mikrofalówki i ekspres do kawy. Odliczymy sobie z chłopakami od podatku i do tego wstawią nam nowsze egzempalrze, te, co się zepsuły torchę się zużyły podczas kampanii tureckiej. A gdzie nas teleportowali? Zaraz, gdzie my jesteśmy? Tyciu twierdzi, ze GPS wskazuje Karpaty... Co my robimy w Karpatach?Pytajnik

20.VII. 2043
czwartek

Wreszcie dojechaliśmy do stolicy IV RP. Warszawa jest piękna na początku lata, te strzeliste wieże obronne, ta przepiękna starówka zachowana do dziś dzięki wysiłkom setek konserwatorów, te piękne wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych na obrzeżach miasta, piękne mosty przeprowadzone nad oczysczoną biologicznie Wisłą, te pancerne budynki rządowe i przesliczne plastalowe bloki mieszkalne. Nie mieliśmy większych problemów z dojazdem do centrali. Korków nie było, wększość 80-milionowego miasta wyjechała na wakacje. Cóż, zaparkowaliśmy naszego „Twardego” na parkingu dla PKI i ruszyliśmy na 30 poziom podziemny centrali odebrac nasze cywilne ciuchy i identyfikatory- ze względu na nasze zasługi dostaliśmy 3 miesiące urlopu w cywilu, ale ze wszystkimi przywilejami żołnierzy PKI.

1 VII 2052
poniedziałek

Minęło 9 lat od ostatniej wojny naszej wspaniałej IV RP z wrazymi siłami. Małego najazdu Chin na nasze wschodnie granice nie licze, stłumiliśmy ten atak w ciągu paru dni. A teraz co? Teraz się swięci kolejna spora wojna. Chłopaki sa podniecone, szczególnie, ze mimo już naszego podeszłego wieku (w końcu mamy po 28 lat, wtedy, podczas wojny z turcją byliśmy młodymi ochotnikami..) wzięto nas, jako weteranów, jako pierwszy desant, który ma pomóc USA w walce z Kanadastanem, tymi religijnymi fanatykami! Spakowałem swoje rzeczy, pożegnałem się ze swoim kwiatuszkiem (slub wzięliśmy 5 lat temu...) i wsiadłem do transportera, gdzie już siedział Wojtek, Tyciu i Syf. Uściski dłoni, wspominki... Jak miło wracać na front.

2 VII 2052
wtorek

Miejsca naszego desantu nie są znane, ale prawdopodobnie wylądujemy na florydzie, gdzie mamy swój przyczółek w USA. Mam nadzieję, w każdym razie, ze tam wylądujemy- cieplutko, lazurowe morze i najładniejsze amerykańskie aktorki. Co prawda nasze polskie kobiety ładniejsze, ale...

3 VII 2052
środa

Sztab nadal nie przesyła wytycznych. Jesteśmy już w bazie w gdansku, wkrótce wypływamy. Choć i tego nie wiemy- mozliwe, że dostaniemy transport lotniczy. No cóż, zobaczy się...

4 VII 2052
czwartek

Nasz minister wojny wygłosił dziś jakieś tam przemówienie- take tam bzdury o tym, ze pomoc USA jest naszym obowiazkiem itd. Mnie tam zwisa, co oni dla nas zrobili kiedyś? Nic. Ale rozkaz to rozkaz, nie ja jestem od zastanawiania się.

5.VII 2052
piatek

Rozkaz wreszcie padł- nasz wysłuzony Twardy (oczywiście mocno zmodernizowany przez naszych ulubionych techników- ponoć dorzucili nam bezpłatny pakiet programów o gotowaniu i wymienili dekoder na nowszy) został zapakowany do „krowy”, jak zwyklismy nazywać nasze samoloty desantowe Marian V. Przewidywany czas lotu- 4 godziny...

6. VII 2052
sobota

Przed chwilka wylądowaliśmy na naszym lotnisku w bazie na Florydzie. Podczas lotu poczytaliśmy sobie z chłopakami trochę wiadomości o USA- ku uciesze wszystkich wygląda na to, ze znów będziemy walczyć z fanatkami, którzy sami wchodzą pod nasze lufy. Ale będzie jazda!

7 VII 2052
niedziela

Jako ze rozkazu ataku jeszcze nie wydano, bo amerykanie radzą sobie całkiem nieźle z najazdem Kanadastańczyków, poszliśmy dziś do miasta. Hah, w Macierzy ludzie patrzyli na nas z podziwem, gdy kroczyliśmy przez miasto w galowych mundurach po zwycięstwie nad Turcją. Tutaj nawet w zwykłym kombinezonie czołgisty PKI czuję się jak półbóg przynajmniej. Kazdy z amerykanów podbiega do nas, pstryka zdjęcia, prosi o podpisy, młode i opalone amerykanki w bikini po porstu nas oblepiają... Cóż, nie spodziewaliśmy się takiego przyjęcia, ale nie powiem, byśmy byli niezadowoleni. Byłbym zapomniał- dzis widziałęm w sklepie z zabawkami figurki zołnierzy PKI! Świetnie wyglądaja, muszę przyznac że ci kolesie od zabawek w USA dbają o szczegóły! Najlepsze w tym jest to, że wszytsko dostajemy za darmo. Niepotrzebnie wymieniłem te 10 złotych w kantorze w samolocie na 2 miliony dolarów- nie mam co z nimi teraz zrobić i stratny bede.

8 VII 2052
poniedziałek

Nadszedł rozkaz wyruszenia na północ, bo Kanadastan zalewa mniejszych liczebnie Marines i moga być problemy. Tak więc wsiedliśmy do czołgu...A tu co widac? mamy oznaczenia kodowe dowódcy plutonu! No miło, ze jako weterani dostaliśmy zwierzchnictwo nad 10 pozostałymi czołgami, zawsze chciałem powydawać rozkazy. Poza tym nie powiem, abym nie czuł się dumny- ten wzrok młodzików z naszego plutonu, albo te spojrzenia młodych chłopaków z piechoty... Budzą się wspomnienia, gdy sami jeszcze byliśmy takimi 17-latnimi chłopaczkami i z zachwytem patrzylismy na nasze maszyny oraz na weteranów PKI... Wiedziałem, ze zaciągnięcie się do Korpusów będzie najlepszym wyborem w moim życiu.

9 VII 2052
wtorek

Nasz pluton czołgów (pod moim dowództwem rzecz jasna) wyruszył wreszcie na północ. Dzięki ulepszonemu i podrasowanemu silnikowi nasze wspaniałe jednostki pancerne potrafią jeździć z prędkością, której nikt by się po nich nie spodziewał. Niechcący zniszczyliśmy po drodze kilka tych śmiesznych kartonowych pudełeczek, które amerykanie zwykli nazywać domami... Te amerykańskie budownictwo to naprawdę gówno jakieś! Nie to co nasza solidna polska architektura z betonu i cegły, o nie! To wszystko jest z papieru, styropianu i cegieł tak lekkich, że można sobie nimi żonglować jak piłeczkami tenisowymi... Ja się nie dziwię, ze im zawsze te cholerne huragany i trzęsienia ziemi te „domy” niszczyły... No, ale nieważne. Spiesząc się po prostu się nie patyczkowaliśmy, tylko waliliśmy na przełaj przez, jak to mówią, suburbia. Mimo przejechania przez środek salonu jakiegoś domu, rodzina tam mieszkająca nie dość że się nie przejęła zniszczeniami... Mało tego! Ogrodzili, jak się potem dowiedziałem, żółta taśmą całą naszą drogę przez ich dom- od ściany południowej do północnej przez kuchnię i salon. I jeszcze mało tego! Założyli miejscowe muzeum PKI!

10 VII 2052
środa

Straciliśmy łączność z północnym garnizonem korpusu Marines, który bronił najdalej wysuniętego przyczółka na granicy z Kanadastanem. Wyruszyliśmy tam natychmiast.

12 VII 2052
piątek

Dotarliśmy na granicę z Kanadastanem. To co tam zobaczyliśmy, zaszokowało nas... Mimo, że byliśmy elitą PKI, prawdziwymi weteranami, awangardą wspaniałej armii i postrachem wrogów Rzeczpospolitej, to co tam ujrzeliśmy przeraziło nas! Tyciu zacisnął zęby i wycedził przez zęby jedno słowo: ”skurwysyny!”, Syf puścił wiązankę przekleństw zaś Wojtek ... Wojtek jak zahipnotyzowany patrzył na rzeź. Ja także. Zszokowany popełniłem błąd- wyszedłem z czołgu, aby się temu przyjrzeć...
To co zobaczyłem, napawało mnie odrazą do tych sukinsynów, do tych pieprzonych fanatyków... Wszędzie walały się ludzkie szczątki- a to potknąłem się o czyjąś rękę, a to nadepnąłem na czyjąś wątrobę... Poobcinane głowy dowódców garnizonu Marines złowieszczo sterczały nad polem bitwy, spoglądając na nie martwym wzrokiem z pobliskiego wzgórza... Gdy wskoczyłem do okopu, w którym niecałe dwa dni temu znajdowało się dowództwo korpusu amerykańskiego, chlupnęło mi pod stopami.. Stałem po kostki we krwi. W swej długiej karierze w wojskach PKI nie widziałem nigdy czegoś podobnego. Co było bardziej przerażające- Kanadastańczycy nie zbierali poległych. Ciała TYSIĘCY ich żołnierzy walały się po całym polu bitwy, gnijąc w promieniach słońca...
Umorusany w krwi wróciłem do czołgu i zameldowałem dowództwu o powodzie zerwania transmisji z garnizonem amerykańskim.
Potem zaś spojrzałem na twarze chłopców ze swego plutonu. Dostałem pod komendę żółtodziobów, więc ich reakcje były przeróżne- inni stali jak wryci patrząc na rzeź, inni wymiotowali, jeszcze inni oddawali honory poległym żołnierzom amerykańskim a inni rzucali *** pod adresem fanatyków religijnych...
Wygłosiłem krótką przemowę- mówiłem o zemście i innych pierdołach, które były odpowiednie w takiej sytuacji, po czym wszyscy wsiedliśmy do maszyn (po reformie wojskowości pluton pancerny składał się raptem z 6 czołgów „Twardy”) i pytając dowództwo o namierzenie posuwających się do przodu wojsk kanadastańskich ruszyliśmy za nimi w pościg. Okazało się, że zmierzają nad jezioro Michigan...

14 VII 2052
niedziela

Dogoniliśmy sukinkotów o piątej rano. Syf z pianą na ustach pędził naszym czołgiem, wykorzystując rezerwy energii atomowej naszego silnika. Wszyscy z naszego plutonu wpadli w szał bojowy, gdy zza wzgórza wyłonił się dywan turbanów i bród. Dzieliło nas parę godzin drogi od Chicago, gdy rozpoczął się odwet za korpus Marines... Pierwsze paruset fanatyków zginęło od dwóch salw ze wszystkich luf naszych czołgów, kolejnych parędziesiąt nie zdazyło wstać ze swoich dywaników, na których odprawiali modlitwy... Wiem, ze nie było to byt uczciwe zaskakiwać ich w trakcie porannej modlitwy, ale wtedy nie przejmowaliśmy się takimi drobiazgami.
Gdy pierwsze zaskoczenie minęło, Kanadastańczycy próbowali stawić czynny opór... Szkoda że nic z tego nie wyszło, bo jedne co mogli zrobić, to ginąc pod naszymi gąsienicami i od naszych pocisków. Gdy zobaczyłem jak jeden z tych kretynów ściąga z pleców Kałasznikowa, nie mogłem powstrzymać śmiechu! Kałasznikowy wyszły z użycia nawet przez najbiedniejsze kraje już w 2008. A ten kretyn nie dość, że pierwsze dwa magazynki wystrzelał obok naszego czołgu ( niebagatelnych w sumie rozmiarów) to jeszcze z okrzykiem „OOOOSAAAAMMAAAA” na ustach po prostu rzucił nam się pod gąsienice..
Jeden z naszych czołgów został poważnie uszkodzony, gdy pojawił się elitarny oddział fanatyków-samobójców w czerwonych turbanach. Dwunastu z nich, rzucając się jednocześnie na niego, wysadzili się w powietrze, powodując urwanie lusterek wstecznych i poważne uszkodzenia pierwszych 3mm z 2metrowej czołowej płyty pancernej. Byłem zszokowany skutecznością tego ataku- teraz chłopaki będą mieli trudniejszy manewr wyprzedzania i parkowania bez lusterek wstecznych.
Mózgi, krew i kawałki kości pokryły całe nasze czołgi po tym niemal półgodzinnym boju... Bilans strat po naszej stronie wynosił dwa lusterka wsteczne, jeden toster i jedną ozdobną futrzaną antenkę radiową. Po stronie Kanadastanu nasi eksperci oszacowali (plus minus dwa tysiące- trudno doliczyć się w ilości ciał z rąk, nóg, oczu, nerek i innych części ciała rozrzuconych w promieniu 3 kilometrów) że po stronie Kanadastanu zginęło około 40 000 fanatyków, a około 5 000 uciekło spowrotem na północ przegrupować się. Chcieliśmy ich ścigać, ale dowództwo widząc zdjęcia satelitarne z pola bitwy stwierdziło, że wystarczająco pomściliśmy tych 700 dzielnych Marines (doliczyli się ciał po 3 dniach), którzy bronili się do ostatniego.

Za doskonałe dowodzenie w bitwie otrzymałem od naszego dowództwa Krzyż Dowódczy II klasy, moja załoga po Orderze Wspaniałego Zwycięstwa zaś reszta chłopaków z plutonu nie dość, że otrzymała Order Chrztu Bojowego (w pierwszym boju wykazali się niesamowicie) to jeszcze ci z innych jednostek zaczęli patrzyć na nich jak na weteranów... Przy okazji dostałem jakieś 6 orderów od dowództwa amerykańskiego, ale po powrocie do kraju oddałem je do przetopu na cele militarne IV RP.

15 VII 2052
poniedziałek

No, mamy dwudniowe urlopy, bo Kanadastańczycy spieprzają aż miło. Nasi chłopcy latający nad głowami postanowili też się trochę zabawić- przecież nie cala chwała może przypaść naziemnym, nie? Poprosiłem znajomego pilota, aby zabrał mnie jako obserwatora- zawsze chciałem popatrzyć jak wygląda bombardowanie od strony bombardującego. Faaajne było, przelecieliśmy nowiutkim „Płomieniem VI” (następcą słynnej iskry II) a kumpel pozwolił mi nawet nacisnąć wielki czerwony guzik na konsolecie! Gdy nadlecieliśmy nad obóz Kanadastańczyków, otworzyli do nas ogień ze wszystkiego co mieli, ale połowę pozabijały rykoszetujące od naszego pancerza pociski. I wtedy nacisnąłem sobie ten wielgachny guzik... No to USA może nam podziękować- mają kolejne jezioro w stanie Michigan.

16 VII 2052
wtorek

Chłopaki mi nie uwierzyli, że latałem „Płomieniem VI”, ale niech nie wierzą, ja wiem swoje. Postanowiłem skorzystać z przepustki i polazłem na miasto, a stacjonowaliśmy wtedy w odbudowanym Chicago. Popatrzyłem na tą biedę szerzącą się na ulicach, na te zagłodzone bezdomne dzieci i na tych wychudzonych ludzi, chodzących niczym żywe trupy po ulicach. I te zrujnowane domy, wyglądające niczym warszawskie kamieniczki z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia (wiem jak wyglądały, bo dzidek mi zdjęcia pokazywał kiedyś) Cóż za biedny ten kraj te Stany. I pomyśleć, że kiedyś naszych rodaków tutaj ciągnęło...

17 VII 2052
środa

Koniec przepustek. Syf się obłowił pamiątkami, oddali mu za zapasowe sznurowadło od swojego buta wszystkie „ekszyn figjurz” jak to oni nazywają. Co prawda proponowali mu za „święte sznurowadło czołgisty PKI” (jak zacytował ich Syf) cały sklep, ale odmówił, przecież nie opłaca się w Stanach inwestować.
Musze powiedzieć po raz kolejny, że Amerykańcy znają się na robieniu figurek. Jeden taki żołnierzyk nawet bardzo mnie przypomina.
Dowództwo kazało nam wyruszyć do Kanadastanu, bo ponoć niedobitkami wielkiej niegdyś armii Osamy zajmą się amerykańscy żołnierze. Heh, już to widzę... No cóż, przynajmniej oszczędzimy sobie nieco amunicji.

20 VII 2052
sobota

Dojeżdżamy do Montrealu. Pędząc z moim plutonem przez Kanadastan nie napotkaliśmy większego oporu, nie licząc tego batalionu piechoty który okopał się w mieście. Nie chciało nam się bawić w walki uliczne to wystrzeliliśmy nasze pociski burzące ze zubożonym uranem i przejechaliśmy sobie po zgliszczach. Doświadczenie nauczyło nas, ze po każdej walce ulicznej musimy wymieniać talerz od dekodera satelitarnego, a Syf nie może kibicować Legii na kanale „plus Sport” a ja nie mam jak oglądać Kartun Netłork.

22 VII 2052
poniedziałek

Stoimy na przedmieściach Montrealu. Chłopaki z mojego plutonu ( i nie tylko, zaraz za nami ciągnął oddział piechoty zmechanizowanej i oddział wsparcia) już podnosili lufy aby oddać salwę zmiatającą trzystumetrowej wysokości fortyfikacje obronne, ale w ostatniej chwili nadszedł rozkaz ze sztabu, ze atak odwołano z powodu nowego święta państwowego- Dnia Pomocnika Hutnika. Z nudów pograliśmy w karty (wygrałem w pokera skrzynkę amunicji od jakiegoś szeregowego z piechoty i tylne chlapacze do lekkiego czołgu „Nosorożec II”) i obserwowaliśmy przez dalmierze jak obrona miasta biega chaotycznie we wszystkie strony w okopach i na murach. Jakiś desperat wywalił w stronę naszych pozycji jakieś 10 pocisków 120mm z jednej z wieżyczek obronnych, ale zdenerwowany faktem, ze mu się kawa przez te salwy wylała wsiadł do czołgu i uciszył uciążliwą wieżyczkę ze wszystkich luf... Faktu, że zniszczył przypadkiem pół zachodniego muru nie wspomniałem w raporcie.

23 VII 2052
wtorek

Nareszcie sygnał do ataku. Wszyscy z okrzykiem „Urrrrraaaaa” na ustach otworzyli ogień... Cholera, mieliśmy nie niszczyć zbyt wielu zabudowań poza obronnymi, ale któż mógł przewidzieć, że salwa 4 ciężkich czołgów, 8 lekkich i 20 piechociarzy z bronią ręczną zmiecie z powierzchni ziemi pół miasta? E, nikt nie zauważy. No cóż, wkroczyliśmy dumnie jadąc na przedzie i rozjeżdżając co chwila jakiegoś kretyna, co nam pod koła wpadał, umierając z imieniem Osamy na ustach. Niektórzy co mądrzejsi uciekali, nawet nie chciało nam się marnować amunicji. Zresztą po co, skoro ci, którzy wiali porzucając broń byli rozstrzeliwani przez innych, którzy chcieli się bronić? Będą oszczędności w budżecie dzięki temu...
Wieczorem, po pokonaniu obrońców dojechaliśmy pod pałac samego Wielkiego Przywódcy Kanadastanu. Dostałem zaszczyt postawienia mu ultimatum, więc przemówiłem przez głośnik zamontowany na czołgu i wezwałem garnizon pałacu jak i samego Osamę do poddania. W odpowiedzi usłyszałem tylko śmiech, ale faksem dowództwo przysłało rozkaz, abyśmy nie atakowali dzisiaj... Rozłożyliśmy się więc pod murami pałacu i czekaliśmy na nastanie dnia kolejnego. Śpiewaliśmy przy ognisku, znów graliśmy w karty, Wojtek przyniósł nawet holoprojektor z bagażnika i zrobiliśmy sobie seans filmowy...

24 VII 2052
środa

Mały incydent z samego rana. Jeden z chłopaków z piechoty, który poszedł się odlać pod mury osamowej twierdzy, został ostrzelany gęstym ogniem karabinów maszynowych i broni krótkiej oddziału fanatyków, który stacjonował akurat na tym murze, który gość podlewał. Cóż, w obronie własnego życia wyciągnął broń, zastrzelił 15 kanadastańczyków i wrócił do swoich. Profilaktycznie postanowiliśmy ostrzelać ten odcinek muru, aby więcej fanatycy problemów nie sprawiali. Trzy moździerze rozwiązały definitywnie problem, choć stworzyły inny- teraz chłopaki z piechoty muszą biegać dalej się odlać, bo już nie mają muru służącego do tych celów.
Po południu wreszcie przefaksowało nam dowództwo najnowsze rozkazy- zaatakować bezzwłocznie, ale nie uszkodzić pałacu. Ta druga część rozkazu zastanawiał mnie- w jaki sposób zaatakować kogoś siedzącego w twierdzy przy okazji tejże twierdzy nie uszkadzając? Wysłałem wiadomość do sztabu, że trzeba się będzie zastanowić jak wykurzyć zwolenników Osamy i jego samego bez naruszania budowli... Dali nam wolną rękę i pozwolili odłożyć atak aż do wymyślenia sposobu...

25 VII 2052
czwartek

Radziliśmy się między sobą dość długo, jakby tu dziabnąć tych przeklętych fanatyków. W końcu przez myśl przemknął mi najprostszy z możliwych sposobów: Zagazować sukinsynów! Cała jednostka przyklasnęła temu pomysłowi, ja zaś nadałem wiadomość dla dowództwa- „mamy plan, niezwłocznie go wykonamy”. Nasza artyleria zapakowała do dział najnowszy wynalazek wspaniałych polskich naukowców- gaz o wdzięcznej nazwie „Breton”. Dokładnego składu nie znam, ale jak głosiła etykietka na pudełku:
„Związek silnie trujący, z ekstraktów naturalnych, nowość na rynku. Kup dwa w cenie jednego.
Składniki: naturalny metan, cyklon-X, konserwanty, emulgator E-223
Przechowywać w temperaturze 5-15 stopni. Data ważności- na spłonce pocisku.”
Przed salwą wszyscy założyli maski gazowe, Wojtek uruchomił kamerę, aby nakręcić tą wiekopomną chwilę, po czym usłyszeliśmy huk naszej artylerii....Przeciągły gwiiiiiiizd i... nic. Gdy tylko ujrzeliśmy spore gabarytowo pociski „Breton” przelatujące lobem za mury pałacu Osamy, sądziliśmy że coś usłyszymy, siakiś huk czy coś w tym stylu. a tu nic! Czekamy minutę. Dwie. Pięć. Dziesięć. Nic się nie dzieje. W końcu stwierdziliśmy, że coś jest nie tak. Komunikat od artylerzystów brzmiał: ”Nie pytajcie nas o co chodzi, my tylko walimy gdzie każecie”. Pomyślałem sobie, ze może napisali coś na etykietce, poza składnikami. Jak się okazało- miałem rację. Otóż zaraz pod danymi co do składników i datą ważności dojrzałem napisane drobnym druczkiem: „przed użyciem dobrze wstrząsnąć”. Jak dowiedziałem się od artylerzystów, nie czytali ulotki przed wystrzeleniem pocisków i teraz takie efekty. Cóż, pierwszy plan nie wypalił, gdyż „Bretonów” mieliśmy tylko na jedną salwę- to był prototyp...

Dowództwo, gdy dowiedziało się o naszym niepowodzeniu opieprzyło każdego oficera od porucznika wzwyż w jednostce, po czym kazano nam odłożyć atak na dzień następny. Dodatkowym priorytetem poza załatwieniem fanatyków i nieuszkodzeniem twierdzy było też odzyskanie pocisków „Breton” zza murów twierdzy.

26 VII 2052
piątek

Hah, chyba polubię nieco naszych przeciwników. Nie dość, że sami pchają nam się pod gąsienice, strzelają do swoich, to jeszcze pomagają nam w zdobywaniu ich ostatniego bastionu! Jak mawia staropolskie porzekadło: „Ciekawość to pierwszy stopień do piekła”. Najwidoczniej Osama i jego kumple o tym nie słyszeli. Ci kretyni, ku naszemu wielkiemu zdumieniu, wytruli się sami... Cóż, zainteresowało ich, co jest wewnątrz dużych, cylindrycznych przedmiotów, które wpadły za ich mury...
I tak właśnie zagazowano całą fortecę ostatnich potomków Talibów. Osobiście wlazłem do twierdzy, poszukać ocalałych jeszcze z pogromu, jednak potykaliśmy się tylko o trupy. Z buta otworzyłem hebanowe drzwi oznaczone wielkim napisem OSAMA BIN LADEN III i ujrzałem brodate ciało spoczywające nieruchomo na biurku. Jak okazało się potem, przywódca Kanadastańczyków nie padł od gazu- zapił się dwie godziny wcześniej na śmierć szmuglowanym przez Alaskę starym radzieckim spirytusem (rocznik 1972...to był dobry rok...). I znów jak się okazało- terroryści załatwili za nas czarną robotę, nawet ich wielce oświecony wódz... Swoją droga- czy Allach nie zabrania czasem spożywać alkoholu?

30 VII 2052
wtorek

dzień 26 lipca amerykanie uczynili swym świętem narodowym (cholera, jakby jeszcze jednego w lipcu nie mieli...) zaś cała nasza grupa operacyjna otrzymała znowu tonę medali od amerykanów (ja swoje przetopiłem na zapasowe gąsienice, a mój kumpel z piechoty na przykład na pociski przeciwpancerne do swojego „Goliata”). Od dowództwa mój batalion czołgów otrzymał dwa ordery- nowo opracowany medal „Odnowienia stabilności światowej” oraz już trzeci order „Za niezwykłe umiejętności logicznego myślenia” (a muszę dodać, ze niewielu dostaje choć jeden taki). Ordery powiesiłem sobie na tablicy korkowej w naszym kochanym „Twardym”. A teraz? Zbliża się nareszcie urlop! Choć podejrzewam, że te sukinsyny z IV Rzeszy nie dadzą nam odpocząć, oglądałem w „Faktach” że gromadzą wojska na granicy...

1 VIII 2052
czwartek

No ba, służba w PKI nie jest lekka.... Tylko wróciliśmy z USA, a tu już rzucają nas do walki z faszystami. Jak się okazało, odbiorniki w Ameryce odbierają za słabo nasze nowoczesne fale FHU i dotarły do nas wieści sprzed tygodnia- konflikt z Rzeszą Niemiecką jest już w zaawansowanym stadium. Chłopaki od przedwczoraj szturmują Hamburg i Berlin, a my właśnie jesteśmy kwaterowani w garnizonie w Świnoujściu. Jak głosi plotka, ruszamy już za 3 dni, więc mamy mało czasu na odwiedziny rodzin.... Ja to mam pół biedy, bo moje słonko mieszka w stolicy, ale np. taki Tyciu to ma rodzinę w prowincji mongolskiej...

2 VIII 2052
piątek

Ach, odwiedziłem stolicę. W lecie zaprawdę Warszawa jest przepiękna. Przepiękna jest o każdej porze roku, ale latem przekracza wszystkie normy przepiękności. Słońce przemykające pomiędzy dwukilometrowymi Dwoma Wieżami- fortecy, gdzie znajduje się sztab główny armii oraz siedziba samego Naczelnika... I ta urokliwa starówka, dziś jak nigdy najeżona wyrzutniami rakiet balistycznych.... Jakoż pięknie komponują się te wyrzutnie zgromadzone wokół majestatycznie górującego nad połową miasta Królem Zygmuntem na złotym ośmiusetmetrowym cokole. I jakoż prześlicznie wpasowali się chłopcy z pelotu, którzy ustawili swe działka i SAMy tuż obok patriotycznie kierującego swą szablę na Rzeszę Kilińskiego. I czyż nie poraża swym ogromem Wisła, która jest synonimem dla słowa „nieskazitelna czystość” dla ekologów na całym świecie. Ja i mój kwiatuszek podziwialiśmy na brzegu tej przewspaniałej rzeki przepływające krążowniki i pancerniki, udało nam się nawet dostrzec eskadrę naszych myśliwców lądujących na zaokrętowanym w Warszawskich Dokach Lotniskowcu. Właśnie dzięki takim chwilom jestem niezmiernie dumny z tego, że jestem Polakiem, obywatelem IV Wielkiej Rzeczypospolitej.

3 VIII 2052
sobota

Ostatni dzień przepustek. Czule pożegnałem mą lubą i przyrzekłem przywieźć jej z Niemiec jakąś pamiątkę, tak jak z USA przywiozłem jej turban kanadastańczyka. Wsiadłem do zaparkowanego przed domem czołgu, w którym siedziała już prawie cała załoga (poza Tyciem, który jeszcze nie doleciał z Mongolii) i ruszyliśmy w kierunku naszych baraków w Świnoujściu.

4 VIII 2052
niedziela

Dotarliśmy z rana do naszej kwatery, ale okazało się, że bazę przeniesiono na przedmieścia Berlina- w ciągu niecałych 5 dni front niemiecki przesunął się pod samo gniazdo faszyzmu i zbrodni- pod stolicę IV Rzeszy. lepiej dla nas- oszczędzamy rafinowany pluton w naszym „Twardym”. Ach, do załogi dołączył Tyciu, przywożąc nam z Mongolii doskonały spirytus pędzony na tamtejszym piasku. Walimy do nowej kwatery.
5 VIII 2052
poniedziałek

Gdy przybyliśmy na miejsce, ujrzeliśmy naprawdę krzepiący widok- stolica wszelkiego zła płonęła żywym ogniem, a co jakiś czas biegały po ulicach żywe pochodnie, po kolejnych wybuchach bomb zapalających „Szymborska” (nazwanych tak od sławnej noblistki, która przypadkiem podczas pisania kolejnego wiersza uległa rzadkiemu zjawisku- samozapłonowi ciała, dzięki czemu ochrzczono jej nazwiskiem bomby zapalające. Chodziły plotki, ze to jej mąż oblał ją benzyną i podpalił, ale wolimy utrzymywać tą pierwszą wersję, aby znów nie pisać tony papierków o zmianę nazwy dla naszych śmiercionośnych zabawek...). Wystrzeliliśmy jedną salwę pod wieczór, ze wszystkich dział czołgu, tak profilaktycznie. Po prostu wydała mi się podejrzana ta jedna jedyna budka telefoniczna stojąca pośród rumowiska. Krater o średnicy 30 metrów w miejscu gdzie stałą upewnił mnie w przekonaniu, że niecne plany tej budki zostały pokrzyżowane! A jutro? Jutro ruszamy na Reichstag!

by Joghurt


Jasio miał problem co najpierw zrobić: ożenić się czy iść do wojska. Poszedł więc do dziadka poprosić o radę. Dziadek powiedział mu tak:
- Jeśli ożenisz się, toś przepadł, a jeśli pójdziesz do wojska to masz dwa wyjścia: albo zostaniesz w jednostce, albo pójdziesz na front. Jeśli zostaniesz w jednostce toś przepadł, a jak pójdziesz na front to masz dwa wyjścia: albo przeżyjesz i odeślą cię do domu, albo zginiesz. Jak cię odeślą toś przepadł, a jak zginiesz to masz dwa wyjścia: albo cię pochowają pod jodliną, albo pod brzeziną. Jak cię pochowają pod brzeziną toś przepadł, jak pod jodliną to masz dwa wyjścia: albo zgnijesz, albo pójdziesz do tartaku. Jak zgnijesz toś przepadł, jak pójdziesz do tartaku to masz dwa wyjścia. Albo pójdziesz na opał albo na papier. Jak pójdziesz na opał toś przepadł, a jak na papier to masz dwa wyjścia. Albo przerobią cię na zeszyty albo na papier toaletowy. Jak cię przerobią na zeszyty toś przepadł, a jak na papier toaletowy to masz dwa wyjścia. Albo cię powieszą w domu albo na dworcu. Jak w domu toś przepadł a jak na dworcu to masz dwa wyjścia. Albo cię powieszą w męskiej albo w damskiej. Jak w męskiej toś przepadł, a jak w damskiej to masz dwa wyjścia. Albo cię użyje stara albo młoda. Jak cię użyje stara toś przepadł a jak młoda to masz dwa wyjścia. Albo będzie ładna albo brzydka. Jak będzie brzydka toś przepadł, a jak ładna to masz dwa wyjścia. Albo cię użyje z tyłu albo z przodu. Jak cię użyje z tyłu toś przepadł, a jak z przodu to... tak jakbyś się ożenił.

Pozddr
Żereb - 23-11-05, 09:21
Temat postu:
Wielkarzeczpospolita.net Pytajnik
Sikor - 23-11-05, 10:47
Temat postu:
Tiaaa
Anonymous - 23-11-05, 13:34
Temat postu:
UWAGA DOZWOLONE OD 18 LAT.

mam prośbe...bo kolesiowi wczoraj ukradziono radio z samochodu przy dworcu ale ma zdjecie z kamery ochrony wiec jak rozpoznasz ta osobe to daj znac, rozeslij do znajomych - dzieki z góry www
Żereb - 23-11-05, 15:11
Temat postu:
ja widziałem tego gościa ! Paskudna owłośiona geba z przedziałem przez środek, miał nogawkę na drugiej nodze...
Anonymous - 23-11-05, 16:50
Temat postu:
No własnie. Tez tego złodzieja skądś kojarze... tylko nie wiem gdzie go przykleić Confused

LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL
vitia - 24-11-05, 15:06
Temat postu:
1. Bierzesz udział w wyścigu. Wyprzedzasz osobę biegnącą jako drugą. Który jesteś na mecie?

Odpowiedź:
Jeśli odpowiedziałeś(aś) że jesteś na pierwszym miejscu – to się mylisz!
Jeśli przegonisz "drugą" osobę, zajmiesz jej miejsce, i tym samym będziesz na drugim miejscu !


Spróbuj dalej i nie myśl tak długo.

2. A jeśli prześcigniesz ostatnią osobę, to które miejsce zajmiesz ?

Odpowiedź:
Jeśli odpowiedziałeś, że jesteś przedostatni, mylisz się. Powiedz : jak można prześcignąć OSTATNIĄ osobę?

3. Teraz matematyka, ale zadanie musi być wykonane jedynie w twojej głowie.
Nie wolno Ci używać ołówka, czy kalkulatora, co najwyżej palców u
rąk...no i ostatecznie u nóg. Skup się więc.

Bierzesz 1000 i dodajesz 40. Teraz dodaj kolejny 1000. Dodaj 30. Teraz dodaj kolejne 1000. Następnie dodaj 20. Dodaj 1000. I jeszcze 10. Jaki masz wynik?


Odpowiedź:
Czy otrzymany wynik to 5000?
Nie, Poprawna odpowiedź to 4100. Nie wierzysz? Sprawdź z kalkulatorem! Dzisiaj nie masz dnia, może na kolejne pytanie odpowiesz prawidłowo?

4. Ojciec Mary ma pięć córek: 1. Nana, 2. Nene, 3. Nini,4. Nono.
Jak na imię ma piąta córka?

Odpowiedź:
Nunu? NIE! Oczywiście, że nie.
Ona ma na imię Mary. Przeczytaj pytanie ponownie !

Ok, teraz masz szansę się zrehabilitować - runda bonusowa:

Niema osoba, chce kupić szczoteczkę do zębów. Co robi? Naśladuje czynność mycia zębów i sprzedawca dzięki temu rozumie o co jej chodzi.

Podobna sytuacja : Niewidomy mężczyzna chce kupić parę okularów słonecznych, jak powinien przekazać to sprzedawcy?

Odpowiedź:
Po prostu otworzy usta i mu to powie...A co? Nie pomyślałeś chyba, że będzie kreślić palcami kółka wokół oczu...
RedDevil - 25-11-05, 12:25
Temat postu:
Zabawne jak malo wazna jest twoja praca, gdy prosisz o podwyzke, a
jak
> niesamowicie niezbedna dla ludzkosci gdy prosisz o urlop.
>
>
>
> Dobry sasiad zawsze pozyczy, a sasiadka da...
>
>
>
> - Kochanie, co wolisz - banany czy truskawki?
> - Na bazarze jestes, skarbie?
> - Nie, w aptece.
>
>
>
> Czlowiek nabiera doswiadczenia z wiekiem. Szkoda, ze jest to wieko od
> trumny.
>
>
>
> Superoptymista - gosc, który na cmentarzu zamiast krzyzy widzi plusy.
>
>
>
> Jezeli podczas sexu maz zwraca sie do ciebie innym imieniem,
> odpowiedz,
> nie pozalujesz!
>
>
>
> - Panie doktorze, co mi Pan tu wypisujesz?
> - Swiadectwo zgonu.
>
>
>
> W zwiazku z epidemia ptasiej grypy, ZUS informuje, iz Narodowy
Fundusz
> Zdrowia nie posiada srodków na leczenie. Wobec powyzszego prosimy nie
> brac
> ptaszka do buzi.
>
>
>
> Jesli piekna, mloda kobieta prosi cie, niemlodego, przecietnego
> mezczyzne,
> abys zostal na noc i na dodatek, daje ci za to pieniadze, to znaczy,
> ze
> ona jest szefowa firmy, a ty - nocnym strózem.
>
>
>
> Jako dziecko mezczyzna kupuje sobie malego loda za 2 zl., a kiedy
jest
> dorosly, musi szykowac co najmniej 50 zl.
>
>
>
> Stirlitz obudzil sie kolo drugiej. Pierwsza tez byla niezla,
pomyslal.
>
>
>
> Sekretarz komitetu powiatowego obdzwania okoliczne kolchozy:
> - No jak tam ida zniwa?
> - Ch*jowo!
> - Nie upiekszajcie, mówcie jak jest!
>
>
>
> Prognoza pogody a'la Zubilewicz:
> - W ten weekend bedzie 30 stopni ciepla - 15 w sobote i 15 w
> niedziele.
>
>
>
> Siedem zlotych, trzy srebrne, dwa trzonowe i piec mlecznych - takie
> byly
> rezultaty ostatniego wystepu polskiej reprezentacji w boksie.
>
>
>
> - Wiesz, wprowadzaja nam nowy plan pracy w firmie.
> - Tak? Jaki?
> - Darmowe wieczory i weekendy - juz od 18...
>
>
>
> Swiezo osadzony wiezien drze sie zza krat:
> - Jestem niewinny! Niewinny!
> Na to z sasiedniej celi:
> - No, to juz niedlugo, kwiatuszku - jutro bierzemy prysznic...
>
>
>
> Ona: Na pierwszej randce nie daje!
> On: No to moze chociaz wez?
>
>
>
> - Jak uprawiac seks, zeby nie bylo dzieci?
> - Wyslac je do dziadków
>
>
>
> - Puk, puk!
> - Kto tam?
> - Ja do Jarka.
> - A ja kombajn.
>
>
Anonymous - 25-11-05, 23:23
Temat postu:
Oryginalny wykład Jana Miodka


K.U.R.W.A...




Kiedy się człowiek potknie albo skaleczy woła "O 'k.urwa'!".
To cudowne, lapidarne słowo wyraża jakże wiele uczuć począwszy od
zdenerwowania, rozczarowania poprzez zdziwienie, fascynacje a na radości i
satysfakcji kończąc.
Przeciętny Polak w rozmowie z przyjacielem opowiada np.: "Idę sobie stary
przez ulice, patrzę, a tam taka d.upa, że o kuuurrrwa."
K.urwa może również występować w charakterze interpunktora, czyli zwykłego
przecinka, np.; "Przychodzę k.urwa do niego, patrzę k.urwa a tam jego żona, no
i się k.urwa wk.urwiłem no nie?".
Czasem k.urwa zastępuje tytuł naukowy lub służbowy, gdy nie wiemy, jak się
zwrócić do jakiejś osoby płci żeńskiej ("chodź tu k.urwo jedna!").
Używamy k.urwy do charakteryzowania osób ("brzydka, k.urwa nie jest", "o
k.urwa, takiej k.urwie na pewno nie pożyczę"), czy jako przerwy na
zastanowienie ("czekaj, czy ja, k.urwa lubię poziomki?").
Wyobraźmy sobie jak ubogi byłby słownik przeciętnego Polaka bez prostej
k.urwy.
Idziemy sobie przez ulice, potykamy się nagle i mówimy do siebie:
"bardzo mnie irytują nierówności chodnika, które znienacka narażają mnie na
upadek.
Nasuwa mi to złe myśli o władzach gminy".
Wszystkie te i o wiele jeszcze bogatsze treści i emocje wyraża proste "O
k.urwa!", które wyczerpuje sprawę.
Gdyby Polakom zakazać k.urwy, niektórzy z nich przestaliby w ogóle mówić,
gdyż nie umieliby wyrazić inaczej swoich uczuć.
Cała Polska zaczęłaby porozumiewać się na migi i gesty.
Doprowadziłoby to do nerwic, nieporozumień, niepewności i niepotrzebnych
naprężeń w Narodzie Polskim. A wszystko przez jedna małą k.urwę. Spójrzmy
jednak na rodowód tego słowa.
K.urwa wywodzi się z łaciny od curva czyli krzywa. Pierwotnie w języku
polskim k.urwa oznaczała kobietę lekkich obyczajów, czyli po prostu dziwkę.
Dziś k.urwę stosujemy również i w tym kontekście, ale mnogość innych znaczeń
przykrywa całkowicie to jedno.
Można z powodzeniem stwierdzić, że k.urwa jest najczęściej używanym przez
Polaków słowem. Dziwi jednak jedno - dlaczego słowo to nie jest używane
publicznie (nie licząc filmów typu "PSY", gdzie aktorzy prześcigają się w
rzucaniu k.urwami), praktycznie nie słyszymy, aby politycy czy dziennikarze
wplatali w swe zdania zgrabne k.urwy. Pomyślmy o ile piękniej wyglądałaby
prognoza pogody wygłoszona w następujący sposób: "Na zachodzie zachmurzenie
będzie k.urwa umiarkowane, wiatr raczej k.urwa silny.
Temperatura maksymalna ok. 2 st. Celsjusza, a wiec k.urewsko zimno k.urwa
będzie.
Ogólnie, to k.urwa lato idzie.
Żereb - 26-11-05, 09:14
Temat postu:
dobre Suszę zęby

[ Dodano: Sob 26 Lis, 2005 ]
Wczesny ranek, jezioro spowite mgłą... niezmąconą taflę wody przecina łódka.
Na łódce wieszcze: Adam Mickiewicz i Aleksander Puszkin recytują wymyślone na poczekaniu fraszki. Wtem ich oczom ukazuje się druga łódka, w której siedzą dwie przepiękne białogłowy. Puszkin widząc tę piękną scenę wypowiada te słowa:
- Cud nad cudami, dziw nad dziwami, łódka płynie choć jest z dwiema dziurami.
Na to wieszcz Adam:
- Hola, hola mości panie, są dwa kołki na zatkanie.
Anonymous - 30-11-05, 11:53
Temat postu:
Przychodzi mały chłopczyk do burdelu. Trzyma w rękach skarbonkę i rozjechaną żabę. Mówi do burdel-mamy:
- Czy mogę poprosić panią która ma AIDS?
- Ale dziecko po co ci pani chora na AIDS?
- Czy to prawda, że jeśli ja bedę ruchał panią, która ma AIDS, to też bede miał AIDS?
- Tak.
- A czy to prawda, że jeśli, jak codzień, przyjdzie do mnie pani niania i bedzie mnie molestować, to ona też bedzie miała AIDS?
- Tak.
-A czy, jak pózniej przyjdzie mój tata i bedzie ruchał nianie, to on też bedzie miał AIDS?
- Tak.
- A czy, jak pózniej mój tatuś bedzie ruchal moją mamusie, to ona też bedzie miała AIDS?
- Tak.
- A czy, jak co środe przyjedzie śmieciarz i bedzie ruchał moją mame, to on też bedzie miał AIDS?
- Tak.
- No, o tego ku*** mi chodzi, bo mi żabkę przejechał.

Prawdziwa rozmowa nagrana na czestotliwosci morskiej alarmowej
> canal 106 pomiędzy Hiszpanami a Amerykanami w październiku,
> 16 X 1997 roku Hiszpanie:
> w tle słychać trzaski)...Tu mówi A-853, prosimy zmieńcie kurs o
> 15 stopni aby uniknąć kolizji, idziecie wprost na nas,
> odległość 25 mil morskich.
>
> Amerykanie:
> (trzaski w tle)...Sugerujemy wam zmianę kursu o 15
> stopni na północ, aby uniknąć kolizji
>
> Hiszpanie:
> Negatywnie...Powtarzamy : zmieńcie swój kurs o 15
> stopni na południe, aby uniknąć zderzenia....
>
> Amerykanie:
> (słychać inny glos) Tu mówi kapitan jednostki morskiej Stanów
> Zjednoczonych Ameryki, w dalszym ciągu sugerujemy, zmieńcie swój
> kurs o 15 stopni na północ, aby uniknąć kolizji.
>
> Hiszpanie:
> Nie możemy podjąć takiej decyzji, gdyż nie uważamy
> jej za słuszną, ani możliwą w tym momencie!
> Zmieńcie swój kurs o 15 stopni na południe inaczej
> dojdzie do kolizji...
>
> Amerykanie:
> TU MÓWI KAPITAN RICHARD JAMES, KTÓRY DOWODZI
> LOTNISKOWCEM USS LINCOLN, MARYNARKI WOJENNEJ STANÓW
> ZJEDNOCZONYCH... DRUGIEGO CO DO WIELKOŚCI
> OKRĘTU FLOTY AMERYKAŃSKIEJ, JEDNOCZEŚNIE INFORMUJE,
> ŻE JESTEŚMY ESKORTOWANI PRZEZ 4 OKRĘTY PODWODNE, 6 NISZCZYCIELI
> I 2 KRĄŻOWNIKI,
>
> UDAJEMY SIĘ W KIERUNKU ZATOKI PERSKIEJ W CELU
> PRZEPROWADZENIA MANEWRÓW.!
> NIE SUGERUJĘ, JA ŻĄDAM, ABYŚCIE ZMIENILI KURS O 15
> STOPNI!! W PRZECIWNYM RAZIE BĘDZIEMY MUSIELI PODJĄĆ DZIAŁANIA
> KONIECZNE ABY ZAGWARANTOWAĆ BEZPIECZEŃSTWO TAK OKRĘTU, JAK
> ZJEDNOCZONEJ SIŁY TEJ KOALICJI. WY NALEŻYCIE DO PAŃSTWA
> SPRZYMIERZONEGO, JESTEŚCIE CZŁONKIEM NATO I TEJ
> KOALICJI...ŻĄDAM STANOWCZO PODPORZĄDKOWANIA I ZMIANY KURSU...
>
> Hiszpanie:
> TU MÓWI JUAN MANUEL SALAS ALCANTARA, JESTEŚMY WE DWÓCH,
> ESKORTUJE NAS NASZ PIES, MAMY ZE SOBĄ NASZE JEDZENIE, DWA PIWA I
> KANARKA, KTÓRY TERAZ ŚPI...MAMY ZA SOBĄ POPARCIE RADIA LA CORUNA
> I KANAŁU 106 - ALARMÓW MORSKICH...
>
> NIE UDAJEMY SIĘ W ŻADNE MIEJSCE I MÓWIMY DO WAS Z LADU
> STAŁEGO, Z LATARNI MORSKIEJ A-853, Z WYBRZEŻA GALICJI.
> NIE MAMY ŻADNEJ GÓWNIANEJ INFORMACJI, KTÓRE MIEJSCE
> ZAJMUJEMY W RANKINGU WŚRÓD HISZPAŃSKICH LATARNI
> MORSKICH...MOŻECIE PRZEDSIĘWZIĄĆ ŚRODKI NA JAKIE TYLKO WAM
> PRZYJDZIE OCHOTA, ABY ZAPEWNIĆ BEZPIECZEŃSTWO WASZEGO
> ZASRANEGO OKRĘTU, KTÓRY ZA CHWILĘ ROZBIJE SIĘ O SKAŁY, DLATEGO
> RAZ JESZCZE SUGERUJEMY ZMIANĘ KURSU O 15 STOPNI NA
> POŁUDNIE, ABY UNIKNAĆ KOLIZJI, OK.

[ Dodano: Sro 30 Lis, 2005 ]
Słoneczko... - Tak, kotku?
- Zrobisz śniadanie, rybko?
- Oczywiście, skarbeńku.
- Jajeczniczkę, rybko?
- Ze szczypiorkiem, pieseczku.
- Ale na masełku, żabciu?
- Nie może być inaczej, misiu.
- ***, myszko... przyznaj się! Ty też nie pamiętasz, jak mam na imię!

Mówi facet do drugiego:
- Stary, moja baba jest chyba martwa.
- A skąd ci to przyszło do głowy?
- No wiesz, w łóżku jest taka jak zawsze, a w kuchni to już w ogóle nie rusza się.

Do wsi słynącej z długowieczności mieszkańców przyjechała telewizja.
- Jak - pyta reporter staruszka - można dożyć tak sędziwego wieku?
- Rano gimnastyka, po południu gimnastyka, wieczorem gimnastyka.
- A ile lat sobie liczycie?
- 96.
- A wy, dziadku, jaka macie dewizę? - pyta reporter drugiego.
- Rano mleko - odpowiada dziadek - po południu mleko, wieczorem mleko...
- A ile macie lat?
- 106.
- A wy, dziadku?
- Rano kobietki, po południu kobietki, wieczorem kobietki - brzmi odpowiedź.
- Coś takiego! A ile macie lat, dziadku?
- 36.

Szefowie największych banków na świecie zorganizowali mistrzostwa świata we włamywaniu się do sejfu. Zasada była taka: reprezentacja kraju ma minutę na włamanie się do sejfu przy zgaszonym świetle. Po minucie zapala się światło, co jest równoznaczne z przegraną. Pierwsi wystartowali Niemcy... mija minuta - nie udało się. Następnie startują Hiszpanie... ta sama sytuacja. Potem kolejno Holendrzy, Szwedzi, Portugalczycy... nie udaje się nikomu. W końcu startują Polacy... Po minucie pan wciska przycisk, ale światło się nie zapala. Jeden Polak do drugiego:
- Rychu, mamy tyle kasy, na cholerę ci jeszcze ta żarówka?

Dwóch wieśniaków jedzie starym autem boczną drogą. Pierwszy mówi:
- Patrz, stary. Widzisz to drzewo? Pod nim po raz pierwszy uprawiałem seks.
- Super - mówi drugi. - Jak było?
- No, cóż. Pospacerowaliśmy trochę, potem padliśmy na trawę i kochaliśmy się przez kilka godzin.
- No to super.
- E tam super. Nagle podniosłem głowę i zobaczyłem, że patrzy na nas jej matka.
- O w mordę. I co powiedziała?
- No co miała powiedzieć? ,,Meeeeee!''

Przyjechała kobieta do swojego przyjaciela, znanego hodowcy kangurów, do Australii. Ponieważ
dawno się nie widzieli, to zaraz po przyjeździe z lotniska zamknęli się w sypialni. Ale zanim zaczęli się kochać, kobieta zapytała przyjaciela, dlaczego cały pokój wyłożony jest poduszkami?
- Jeżeli seks z toba będzie taki sam, jak z kangurami, to na pewno się przydadzą!

Do windy wchodzi blondynka z facetem. Facet pyta: - Na drugie?
- Aneta - odpowiada blondynka.

Tato! Tato! - wołają dzieci. - Możemy sprzedać trochę twoich butelek po wódce i piwie i kupić chleb?
- Jasne... Ech... - rozrzewnił się ojciec.
- Co wy, dzieci, jadłybyście, gdyby nie ja.

Wczesny poranek, wieś, dom, obok chlew. Z domu wychodzi rolnik
Zenek, powolnym krokiem idzie przez błotniste podwórko do chlewu. Z chlewu dochodzą pierwsze niepewne pokwikiwania. Zenek podnosi wiadro z pomyjami i wchodzi do środka, wszystkie świnie kwiczą i tłoczą się jak najbliżej. Nalewa pomyje do koryta, świnie w spazmach, pełen entuzjazm, kwik nie do wytrzymania. Zenek przez chwilę stoi i patrzy na nie z lekko zażenowanym uśmiechem. Powoli wraca do domu, zdejmuje kufajkę, podchodzi do kawałka lustra wiszącego nad miską, przygładza tłuste włosy, patrzy na swoje odbicie i mruczy do siebie:
- Kurde, co też one we mnie widzą?
Żereb - 01-12-05, 20:34
Temat postu:
Ostatnio udało mi się kochać przez godzinę i pięć minut... to było wtedy, gdy zmienialiśmy czas na letni.
vitia - 02-12-05, 00:01
Temat postu:
Dzisiaj rano jechałem jak zwykle do pracy Trasą Łazienkowską ...

Przede mną, lewym pasem, nowiusieńkim BMW jechała blondynka...

Przy prędkości 130 km/h

.... siedziała z twarzą tuż przy lusterku i... malowała sobie rzęsy.

Ledwie na moment odwróciłem głowę ... a kiedy spojrzałem znowu na BMW

oczywiście okazało się, że blondynka (wciąż zajęta makijażem!Wykrzyknik) już jest

połową auta na moim pasie! I chociaż jestem naprawdę twardym facetem, to tak

się przestraszyłem, że i golarka i kanapka wypadły mi z rąk. Kiedy

próbowałem kolanami opanować kierownicę tak, aby wrócić na swój pas ruchu

komórka przytrzymywana ramieniem wyleciała mi akurat prosto do kubka z

gorąca kawą, który trzymałem między nogami. Kawa naturalnie się wylała,


poparzyła moją męskość, zrujnowała mój telefon i przerwała bardzo ważną

rozmowęWykrzyknik!

Jak ja k...wa nienawidzę kobiet za kierownicąWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknikWykrzyknik!...


-----------------------------------------------------------------------------------------


Sluchacz dzwoni do radia:

- Dzien dobry, chcialbym powiedziec, ze znalazlem dzis rano portfel. W

srodku bylo trzy tysiace zlotych w gotówce, oraz czek na okaziciela

opiewajacy na sume 10 tys. euro. Bylo tez prawo jazdy na nazwisko

Stanislaw Kowalski, zamieszkaly przy ulicy Kwiatowej 15/6 w Warszawie.

I mam w zwiazku z tym goraca prosbe: Prosze panu Stasiowi puscic jakis

fajny kawalek z dedykacja ode mnie!


---------------------------------------------------------


Panie kelner, co to za zyjatka ruszaja sie w mojej salatce?
- Nie slyszal pan nigdy o witaminach?


---------------------------------------------------------


Psycholog do pacjenta:
- Musze pana zmartwic. Pan nie ma kompleksów, pan naprawde jest glupi.


---------------------------------------------------------


Rozmowa dwóch kolegów:
- Slyszalem, ze sa w sprzedazy takie szkla, przez które wszystko
wydaje sie piekniejsze, nawet wlasna zona...
- Znam je juz od lat. Sa dobre, tylko stale trzeba je napelniac...


---------------------------------------------------------


Synek siedzi przy komputerze:
-Tato,co to znaczy HDD format completed?
-To znaczy,że już ku..a nie żyjesz!


---------------------------------------------------------


Na wykładach, starszy już profesor mówi do studentów:
- Za moich czasów nieobecność na zajęciach mogła być usprawiedliwiona
tylko w dwóch przypadkach: gdy umarł ktoś z rodziny lub choroba udokumentowana
zwolnieniem lekarskim.
Z końca sali dobiega głos:
- Panie profesorze, a jeżeli ktoś jest skrajnie wyczerpany seksem?!
Cala sala wybucha śmiechem, a profesor po krótkim namyśle mówi:
- W twoim przypadku, to możesz po prostu pisać druga ręką.


---------------------------------------------------------


Kobieta stoi przy garach i zeskrobuje brud z patelni teflonowej nozem.
Do kuchni wchodzi maz i mowi:
- Zglupialas? Czemu skrobiesz nozem po teflonie?
- Sam jestes poteflon.


--------------------------------------------------------------------------------


Spotyka się dwóch facetów:
- Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał.
- No, ale tym razem to był uraz czaszki.
- Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów.



--------------------------------------------------------------------------------


Z pamiętnika tresera:
Dzień pierwszy.
Pies nasikał na dywan. Wsadziłem mu pysk w kałużę i wyrzuciłem przez okno.
Dzień drugi.
Pies nasikał na dywan. Wsadziłem mu pysk w kałużę i wyrzuciłem przez okno.
Dzień trzeci.
Pies nasikał na dywan. Wsadziłem mu pysk w kałużę i wyrzuciłem przez okno.
Dzień czwarty.
Pies nasikał na dywan, sam wsadził pysk w kałużę i wyskoczył przez okno.



--------------------------------------------------------------------------------


Idzie sobie turysta i w pewnym momencie zauważa Bacę i pyta:
- Baco, co robicie?
- A nic takiego, piore tylko kota.
- Kota? Przecież kota się nie pierze.
Na to Baca:
- A co wy tam turysto wicie, kota się pierze.
Za parę godzin turysta wraca z powrotem. Patrzy a kot leży nieżywy. I zwraca się do Bacy:
- A nie mówiłem, że kota się nie pierze?!
A Baca na to:
- Pierze się, pierze, ale sie nie wykręco.

[ Dodano: Pią 02 Gru, 2005 ]
Jasiu wraca do domu cały podrapany: ręce, twarz, nogi, mama się go pyta?
-Synku co sie stało
-Jechalem na rowerku i sie wywrócilem.
-Ale przeciez rowerek stoi w garazu i ma zepsute siodelko...
-No, ale to byl rowerek pozyczony.
-I jak to sie stalo
-Wjechalem na zwir i wpadlem w poslizg.
-Ale przeciez dzisiaj rano widzialam, ze wylali pod naszym blokiem
asfalt, tam nie ma zwiru !
-No tak, ale ja wpadlem tak naprawde w krzaki i sie porysowalem.
-Kochanie przeciez krzaki wycieli wczoraj wieczorem...
Na to Jasiu krzyczy:
-TO JEST KU..A MÓJ KOTEK I BEDE GO RUCHAL KIEDY MI SIE SPODOBA!Wykrzyknik


> > -------------------------


Rozmawiają dwie blondynki:
-Kupiłam sobie skunksa.
-Skunksa A dlaczego
-***ście robi minetę.
-A co ze smrodem
-Dwa dni rzygał a potem się przyzwyczaił



> > -------------------------



Anglik zatrzymał się w hotelu w Polsce. Dzwoni do recepcji i mówi:
- Two tea to room two.
A recepcjonistka:
-Sramtaramtam.



> > -------------------------



Pewien gość, właściciel sklepu, bardzo nie lubił Chińczyków.
Jednego dnia przyszedł do niego Chińczyk i pyta:
-Ma Pan Whiskas? Potrzebuje go dla mój kot.
-A gdzie masz tego kota? - odpowiada sprzedawca.
-No ja kot zostawić w domu, ja go nie brać ze sobą do sklep.
-To jak go przyniesiesz, to ja ci sprzedam ten Whiskas.
Chińczyk rad nie rad poszedł po kota do domu, a gdy wrócił otrzymał Whiskas.
Dwa dni później przychodzi ponownie, ale tym razem prosi:
-Ja chcieć kupić Frolic dla mój pies.
Sprzedawca odpowiada:
-A gdzie masz tego psa? Bez niego ci nic nie sprzedam!
Chińczyk oburzony:
-Ja nie chodzić z pies na zakupy!
-Bez psa nie wracaj! - burknął sprzedawca.
Tak się stało, po przyjściu z psem, Chińczyk otrzymał swój Frolic.
Następnego dnia Chińczyk przychodzi do sklepu z dużą papierową torbą i
mówi do sprzedawcy:
-Pan tu włożyć ręka.
-A po co?
-Pan włożyć
Sprzedawca wkłada rękę do torby, a Chińczyk mówi:
-Pan pomacać! Miękkie?
-No tak...
-Ciepłe
-No tak..
Na to Chińczyk uprzejmym głosem prosi:
-Ja chcieć kupić papier toaletowy



> > ------------------------------



Aula. Wykłady prowadzi już starszy wiekiem profesor. W pewnym momencie zwraca się do studentów:
-Za moich czasów nieobecność na zajęciach usprawiedliwiona była w dwóch przypadkach:
po pierwsze - kiedy umarł ktoś bliski z rodziny,
po drugie - choroba udokumentowana zwolnieniem lekarskim.
Z końca sali dobiega komentarz:
-Panie profesorze, a jeżeli ktoś jest skrajnie wyczerpany seksem?
Cała sala wybucha śmiechem, a profesor po krótkim zastanowieniu odpowiada:
-W twoim wypadku - możesz po prostu pisać drugą ręką



> > -----------------------



Zmarł znany kardiolog i urządzono mu bardzo uroczysty pogrzeb.
Podczas ceremonii za trumną ustawione było ogromne serce, całe pokryte kwiatami. Kiedy skończyły się przemówienia i modlitwy, serce otworzyło się i trumna wjechała do środka. Następnie piękne serce się zamknęło i tak ciało doktora pozostało w nim na zawsze. W tym momencie ktoś z obecnych wybuchnął głośnym śmiechem. Wszystkie oczy zwróciły się na niego, więc powiedział:
-Bardzo przepraszam, ale wyobraziłem sobie właśnie swój pogrzeb. Jestem ginekologiem. ...Proktolog zemdlał...



> > -------------------------------------



Ida cztery zakonnice do nieba i staja przed swietym Piotrem.
-Sw. Piotr stawia przed nimi miske z woda swiecona i pyta pierwszej zakonnicy:
-Czy siostra dotykala kiedys meskiego członka
-Tak dotykalam go palcem
-To niech siostra zanurzy tu ten palec a bedzie rozgrzeszona i pojdzie do nieba
Zanurza i odchodzi.
Sw Piotr pyta nastepnej:
-Czy siostra dotykala kiedys meskiego czlonka
-Tak, mialam go w dloni
-To niech siostra zanurzy tu ta dlon, a bedzie rozgrzeszona i pojdzie do nieba Zanurza i po chwili odchodzi.
Juz ma isc trzecia, ale w tym momencie wyrywa sie czwarta:
-No nie ku..a ! Jak ona tam dupe zanurzy to ja juz tego nie wypije!
Anonymous - 03-12-05, 16:15
Temat postu:
Nieocenzurowano

> Cholera wie co się stało. Jakaś żyłka w mózgu, czy serce alkoholowe nie
> wytrzymało. Podczas "uniesienia" z Joasią, coś we mnie pękło i pognałem
> przed siebie, słynnym już tunelem, w stronę światełka. Światełko jak
> światełko, białe i silne. Malutkie było, a ja gnałem jak oszalały.
> Szybciej
> niż Polonezem Siwego. Nie wiem ile czasu minęło, gdy światełko zaczęło się
> powiększać, a gdy było już rozpoznawalne okazało się że to wielki
> neon z napisem ROZDZIELNIA nr 2 EUROPA. W owej rozdzielni zobaczyłem masę
> ludzi
> (ludzi?) stojących w kolejkach do jakiś recepcji, czy coś takiego.
> Ustawiono mnie w rządku krótszym za przemiłą grupką około 70 staruszków.
> Jak się okazało później, ofiar wypadku autobusowego w Pirenejach.
> Za biurkiem siedział gruby facet ze złotymi lokami, Cherubin, [bip]
> jego mać. Gdy nadeszła moja kolej spytał:
>
> - Nazwisko ?
> - C. , Ryszard C .
> - Miejsce zamieszkania na Ziemi ?
> - Kraków, Polska. Nowa Huta dokładniej
> - Co wy tak, jak Chopin, z Polski do Paryża umierać przyjeżdżacie? A potem
> burdel w papierach...
>
> Zimny pot mnie oblał. Więc jednak [bip] umarłem. To nie sen.
> Zrobiłem sobie szybciuteńki rachunek sumienia w myśli. Ja pierdole,
> dożywocie w
> Piekle, jak tra la la. Zrobiłem najżałośniejszą minę na jaka mnie było
> stać
> i cicho spytałem:
>
> - Piekło ?
> - *** tam, nie piekło. Nie ma Piekła, jest tylko Niebo. Piekło jest na
> Ziemi, tu jest tzw. RAJ. A czy się komuś podoba, czy nie to już jego
> sprawa.
> Udacie się teraz, jako Dusza z Polski, do korytarza 12567843, tam was
> skierują do sektora Krakowskiego. No szczęść Boże !
>
> Obróciłem się na pięcie i idę do owego korytarza. Zatrzymał mnie krzyk
> Cherubina z recepcji:
>
> - Halo, obywatelu ! Wróćcie tu na sekundkę. Zapomniałem wam wydać Aureole
> i
> skrzydła. Macie, i tu pokwitujcie. A tu macie instrukcje jak skrzydła
> dopinać. Aureoli nie zgubcie bo następna wam będzie za wiek wydawana. No,
> żegnam.
>
> Długo się ze skrzydłami męczyłem. Krzywo leżały. Aureola w miarę się
> prosto
> kołysała nad banią. Rozglądałem się dookoła. Od *** dusz. Koło mnie
> grupka Niemieckich dusz też sobie nie mogła poradzić ze Skrzydłami. Klęli
> jak fiks. Polazłem w swoja stronę do korytarza Polskiego, po drodze
> mijałem
> korytarze Włoskie, Francuskie, Niemieckie. Zacząłem żałować że do
> Francuzów
> mnie nie przydzielono, dużo fajnych laseczek. Zobaczyłem w końcu i mój
> korytarz. Chyba fajnie tu jest, siedzą goście na poboczu, ćmiki jarają.
> Zaraz też podszedłem do jednego, poczęstował. Okazało się że to góral z
> Żywca, zamarzł po pijaku w lesie. Przyszedł tu przed godzinką. A ćmiki
> rozdaje św. Piotr Polski, przed bramą. Wpuszczą nas do środka za kilka
> godzin, bo jakaś inspekcja w środku czy coś. Zebrała nas się już spora
> grupka, staliśmy, siedzieli, i gwarzyliśmy jak tu który trafił. Ze mnie
> lali
> najbardziej, jak powiedziałem, że zaciupciałem się na śmierć. Ładny
> obciach.
> Było dwóch zagryzionych przez psy, jeden zatłuczony przez żonę, czterech z
> wypadku pod Jasłem, piątka topielców z Sopotu. Niezła ekipka, wszyscy na
> bani tu przyszli. Okazało się, ze można prosić tu w
> ADMINISTRACJI o zmianę wieku. Np. jak ktoś wykitował mając 90 lat, to tu
> może mieć 20, 30 lat. Od nowa laseczki rwać których tu więcej niz na
> ziemi.
> Góralowi ćmiki się skończyły, więc teraz ja poszedłem do Piotra po szlugi.
> Stał tam pod bramą. Mały chudy, taki wypłosz. Klepłem go w łopatkę i
> mówię:
>
> - Dziadziuś, kopsnij paczuszkę, bo nam się jarać chce.
>
> Ten wyciągnął ramkę HEAVENFIELDÓW i dorzucił zapałki. Uśmiechnął się,
> pokazując żółte od tytoniu zęby. Wróciłem do moich nowych znajomych i
> zapaliliśmy po całym.
>
> - [bip], piwka bym się napił - powiedział Góral, okazało się, że piwko nam
> dadzą ale dopiero w środku. Bo tu nie wolno. Przyszły jakieś dziewczyny i
> zaczęły nam skrzydła poprawiać. U mnie
> było w sumie ok, a Górala ledwie się trzymały. Aureola mi błyszczała jak
> psie jaja, tylko nie mogłem się przyzwyczaić do tej sukienki, w której
> miałem łazić. Kieszenie są, to łapy jest gdzie wsadzić, ale taka długa,
> pląta się między nogami.
> Otworzyli w końcu bramę. Zaczęliśmy się przepychać z Góralem jak najbliżej
> wejścia, żeby nas nie rozdzielili. Widać swój chłop, bo przypadliśmy sobie
> do gustu. W ADMISNISTRACJI skierowano mnie do bloku KRAKÓW, piętro 3499,
> pokój 21897 w skrzydle C. Miałem być sublokatorem niejakiego Mariana E.
> zmarłego w 1937 roku. Lat 89, zmienione na 35. ***, Gienek (ten Góral)
> poszedł do Blockhausu ŻYWIEC, to kilka godzin na piechotkę od
> mojego. Obiecałem mu że się odwiedzimy za jakiś czas. Potem poszedłem do
> MAGAZYNU.
> Tam mi mieli wydać pościel, zapasowe suknie i Skrzydła Galowe, na Święta i
> specjalne okazje. [bip], jak w wojsku... MAGAZYNIEREM był Żyd rozstrzelany
> przez Hitlerowców w Płaszowie w 1942. Ledwie mi wydał pościel już zaczął
> kombinować, że załatwić u niego mogę wszystko. Aureole jak zgubie, lub
> przepije, skrzydła, wygodniejsze suknie. Nawet tu kombinują. Z tobołem
> pojechałem windą na moje piętro, dużo wiary tu łazi. Niektórzy maja
> skrzydła
> poodpinane, inni Aureole w kieszeniach. Luzik. Dość długo szukałem mojego
> skrzydła C i pokoju. Dobrze, że były tzw. Szybkie chodniki, bo łaziłbym
> chyba całą wieczność .
> Marian E. okazał się szczupłym facetem z wąsami i łysą pałą. Uściskał mnie
> jak starego znajomego i wyciągnął z lodówki dwa piwka. Wpierw rozłożyłem
> swoje klamoty. Pościel na kojo, skrzydła i suknie do szafy. Skrzydła
> odpiąłem bo przeszkadzały i chwyciłem zimniutkie piwko. Jeszcze
> zajaralismy
> po szlugu, i Marian zaczął mnie wtajemniczać w Życie Niebiańskie.
>
> - Widzisz stary. Tu jest faktyczny RAJ, niczym się nie przejmujesz, głodny
> nie chodzisz, alkohol masz, fajek pod dostatkiem, dziewuchy latają. Nie
> chorujesz, nie umrzesz na nic bo już nie żyjesz. ***ście jest. Raz do
> roku tylko się wszyscy spotykają bo Główny przemawia i trochę to trwa,
> zanim
> wszystkich w ich językach nie pobłogosławi. A tak to robisz co chcesz.
> Chcesz pracować? Idziesz do roboty, chcesz leżeć i chlać cały dzień?
> Leżysz
> i chlejesz cały dzień. Panienki lecą na chłopów, zwłaszcza Zakonnice,
> wpierw
> celibat na ziemi to tu się sypia jak choinka po 3 królach. Trzeba na
> pedałów
> uważać bo w sukience to czasami nie poznasz kto jest kto. Ja się naciąłem
> kilka razy, Podnoszę suknie a tu fujara, wystrzelałem po mordzie, skrzydła
> połamałem i ***łem z pokoju. Tacy to skurwiele przebierańcy. Jak chcesz
> się opić to co 100 pięter jest knajpa, wszystko za darmo, podchodzisz i
> bierzesz. Szwedzki stół. My mamy blisko, bo schodami możesz przeskoczyć
> piętro do góry, i na wprost schodów masz knajpę. Mordownia straszna, leja
> się często. Dwa lata temu Mickiewiczowi tam dojebano tęgo, Chopin kuflem
> zarobił od górali, a pijanemu Wyspiańskiemu Aureole ukradziono. Na aureole
> trzeba uważać, stracisz to masz przejebane. Do raportu idziesz.
> W każda niedzielę są organizowane wycieczki do innych Niebios, ja polecam
> Indonezje i Włochy, najlepsze panienki, lecą na Słowian jak cholera. AIDS
> nie złapiesz, więc stukasz na całego. Nie polecam wyjazdów do Niebios
> Arabskich, tacy sami pojebani jak na Ziemi, tu też maja Hamas i Hezbollah,
> złapią Cię i skrzydła z aureolą ***ą, a wtedy raport.
> Dużo znanych umarlaków możesz w podróżach poznać, od 1945 prawdziwym
> gwiazdorstwem cieszył się Hitler, od nas z Nieba Polskiego pojechało 30
> milionów go oglądać, pecha miał jak poszedł do knajpy bodajże 10 lat temu.
> Grupka pijanych kolesi go przecweliła. Afera była na pół Nieba. Listy
> gratulacyjne nawet z Nieba Izraelskiego przychodziły. Kolesie do raportu
> poszli, a za Hitlerem do dzisiaj wszyscy Adolfina wołają. Potem w 1977,
> przyszedł Presley, to fani korytarz Amerykański zablokowali. Kilkaset
> milionów po autograf poleciało, pojebani.
> Tu jest tak, że możesz spotkać kogoś komu życie uprzykrzyłeś na Ziemi,
> rewanżyk gotowy. Ja zostałem w 37' powieszony za zabójstwo żony. Znalazła
> sobie jakiegoś gacha tutaj, z którym mieszka i ten gach mi dojebał.
> Nowiuśkie skrzydła mi połamał. Nie podałem go do raportu, żal mi chłopa. Z
> taka ***ą mieszka, że RAJ to dla niego piekło musi być. Sąsiad obok z
> pokoju to seryjny morderca z XVIII wieku. Boi się do knajpy chodzić, bo na
> niego polują. Już 200 lat na niego się sadzą, nawet raz mu wjazd do pokoju
> zrobili. wszyscy do raport poszli.
> Znanych w Naszym Niebie jest też masa, Królowie mieszkają na niższych
> piętrach, ale nie warto tam łazić. Czasami możesz ich w knajpach na 200 i
> 300 piętrze spotkać. Dzikusy. Zwłaszcza Kazimierz, pije sam przy stoliku i
> nie odzywa się do nikogo.
> Rozrywek też mamy pełno, w TV lecą wszystkie kanały ziemskie, nawet te
> XXX.
> W Wypożyczalni masz wszystkie filmy jakie na ziemi nakręcono. Sport też
> jest
> tutaj szalenie popularny. Co 4 lata sa Mistrzostwa Nieba w piłce
> nożnej. Najlepsi byli Brazylijczycy, do 68'. Potem w wypadku zginęła ekipa
> Manchesteru Utd. i Anglicy mieli Mistrza przez 20 lat. W 88' piorun zabił
> na
> boisku 8 Zairczyków i teraz Zair to potęga niebiańska. Polacy też grają
> dobrze. Wpierw nas lali jak cholera wszyscy, ale odkąd doszedł Deyna to
> ćwierćfinały mamy na każdej imprezie. Mecz z Anglią oglądały 3 mld ludzi
> na
> stadionie, a przed telewizorami całe niebo. Przegraliśmy w karnych, Reyman
> bramki nie strzelił.
> Żarcie nam dają o każdej porze. Otwierasz lodówkę i zawsze jest pełna.
> Kible
> czyściutkie, prysznice też. Przyzwyczaisz się.
> No, ja idę na karty do sektora D. Wrócę wieczorem, drzwi się nie zamyka.
>
> Marian polazł, a ja zacząłem myśleć. Myślenie nie było moja najmocniejszą
> stroną, więc poszedłem się załatwić. Nawet nie wiecie, jak niewygodnie sra
> się ze skrzydłami, Odpiąłem je w cholerę i postawiłem obok. Gdy
> spuszczałem
> wodę, zdarzyło się nieszczęście, schyliłem się żeby zobaczyć czy czysto
> zostawiłem, i aureola mi do klopa wpadła. [bip] mać ! Poszedłem po
> jakiś przyrząd do wyłowienia, znalazłem wieszak od sukien i po chwili już
> suszyłem aureole w ręczniku Mariana. Co tu robić ? Idę się rozglądnąć, po
> sektorze Krakowskim, skoczę do knajpy, może jakieś laseczki będą. Czas się
> przyzwyczajać. Może niedługo Joasia ze
> smutku za mną wykituje i dołączy ? Fajnie by było. Zapisałem sobie na
> kartce
> nr pokoju, żeby się nie zgubić i polazłem schodami do knajpy.
> Długo łazłem, co chwila spotykałem zawianych aniołów - znak że dobrze idę.
> Wreszcie mym oczom ukazała się knajpa - no, to jest knajpa Wykrzyknik Wielkości
> Maracany, stoliki 4-osobowe, bar cały z złota. Przyśpieszyłem kroku,
> wyminąłem grupkę najebanych w trupa aniołów śpiewających : 'NIECH ŻYJE NAM
> REZERWA WykrzyknikWykrzyknik', i już byłem przed ladą. Barmanem był Ogromny Anioł z
> wielkimi
> wąsami. Poprosiłem o setę i piwo, do żarcia wziąłem tatara
> i ogóreczki. Poszukałem wzrokiem miejsca, z którego mógłbym obserwować
> sale
> i siadłem przy stoliku oznaczonym nr 210. Koło mnie toczyła się zażarta
> kłótnia między kilkoma aniołami:
>
> - Ty *** jesteś nie Janosik!
> - Ja nie jestem Janosik ?Wykrzyknik Ty *** ***... Jak ja ludzi prałem w
> Ojcowie, to ty jeszcze w worze u starego hulałeś...
>
> Tak to okazało się, że Janosik faktycznie żył. Po piwku lać mi się
> zachciało, więc poszedłem do klopa. Pod drzwiami spał jakiś siwy Anioł,
> bez
> aureoli, pewnie mu ***. Kopłem go w biodro i mówię:
>
> - Dziadziuś, wstawaj bo Ci bachora podrzucą
>
> Mruknął coś i obrócił się na drugi bok. Twarz jakaś znajoma. Ale nie
> kojarzyłem skąd go mogę znać. W kiblu wszystkie ściany zapisane, nad moim
> pisuarem widniał napis:
> "PONIATOWSKI PEDAŁ, POLSKE SPRZEDAŁ" Niżej było: "CRACOVIA MISTRZ POLSKI
> 1927". he, he... dopisałem "III LIGA - A.D. 2001." Jak wróciłem do stolika
> to Janosik już spał na stole a jego kompan wylatywał właśnie z knajpy.
> Wpierw on, potem skrzydła. Powiedziałem barmanowi, ze jakiś dziadziuś śpi
> pod kiblem, możnaby go przenieść bo drzwi tarasuje. Barman machnął ręka:
>
> - To Bierut, pije już tak od 20 lat jak go żona z Sobieskim zostawiła.
> Aureole zostawia w barze i chleje na umór.
>
> Wziąłem jeszcze raz to samo i oglądałem aniołów. Przeważnie młode
> chłopaki,
> skrzydła u niektórych żółte od dymu z fajek, cwaniacko aureole na bok
> założone, kufle w łapach i dyskutują o czymś. Zastanawiałem się czy swoich
> tu w Niebie nie poszukać, ale zdecydowałem, ze jeszcze nie czas. Może
> później. W drodze do pokoju wyrwałem fajną anielice, Marzena. Zmarła w dwa
> lata temu na raka. Śliczna dziewucha, umówiliśmy się na wieczór w knajpie.
> Mi się spać chciało, tyle emocji...
>
> Obudziło mnie szarpanie i krzyk Mariana, bladego jak prześcieradło
> Mariana:
>
> - wstawaj, cos ty narobił Wykrzyknik Wstawaj... chłopie coś ty wykręcił ?!
>
> Nie wiedziałem o co mu chodzi. Okazało się, ze szuka mnie od godziny cała
> straż Niebiańska. Mają mnie doprowadzić do Głównego... Przeraziłem się.
>
> - [bip], za co ? Za kopnięcie Bieruta ? A może za wyrwanie laski jakiejś
> szychy niebiańskiej? Nie wiedziałem czy spieprzać do innego Nieba, czy
> poddać się. Po chwili było za późno, bo kilku blondynów wpadło do pokoju i
> pod ręce mnie wyprowadzili. Całą drogę nic nie mówili, wszystkie Anioły
> się
> za nami oglądały i coś szeptały. Pewnie myśleli, że do Raportu idę. Po
> kilku
> godzinach jazdy (jechaliśmy jakimś łazikiem) dotarliśmy pod drzwi z
> napisem
> DYREKCJA - GŁOWNY SEKRETARIAT. Wprowadzono mnie do środka.
> Za biurkiem siedział mały chłop, z bokserskim nosem i grzywką ulizaną na
> lewy bok. Nad łbem mu hulała purpurowa aureola. A skrzydła miał błękitne.
> Ładnie to kolorystycznie wyglądało. Wskazał mi fotel, uśmiechnął się i
> poczęstował ćmikiem. Potem tak patrzył na mnie i powiedział do mikrofonu:
>
> - Pani Zosiu, wprowadzić strażnika Rafała W.
>
> Wlazł młody, przestraszony anioł. Nerwowo ugniatał palce i przestępował z
> nogi na nogę.
> - No co tam, strażniku Rafale. Popiło się na służbie ?! Co ?Wykrzyknik - zagrzmiał
> Główny.
> - Ale ... ja...
> - Jakie, [bip], JA... Jakie ja ? Opiliście się i nie tego sprowadzili co
> potrzeba. Chłopak miał jeszcze długo żyć, a wy mu taki kawał wycinacie.
> Pokoje żeście pomylili. Ryszard miał żyć, a obok w pokoju już tydzień
> staruszek na gruźlicę umierał. I dalej umiera. Zdegraduję was Wykrzyknik!
> - grzmiał dalej Główny.
>
> Ja sobie ćmika jarałem i zacząłem co nieco kapować. Rafał się opił i
> pomyliło mu się. Może mnie cofną na Ziemie...
> - I co my z panem, panie Rysiu zrobimy ? - popatrzył na mnie po ojcowsku
> - Musimy pana cofnąć, chyba, że chce pan zostać...
>
> Kurna, nie wiedziałem. Zostawać, czy iść na Ziemie. Tu jest chyba fajnie.
> Za
> kilkanaście lat może chłopaki z osiedla dołączą, Polska gra w
> ćwerćifanałach, laski są świetne. Ale znów na Ziemi, Lew, Joasia, chłopaki
> ze spirytusem, Smuda z Wisłą, Legia przegrywa z Valencją 6-0, Mamusia mi
> gotuje...
>
> - Wracam. I tak tu trafię z powrotem, więc nic nie tracę.
>
> Główny odetchnął z ulgą. Musieliby dziadka uzdrawiać, żeby przeżył moje
> życie, a plan cudów już wykonali na ten rok. Pożegnałem się z Głównym,
> Rafałowi dałem w pysk, wziąłem paczkę
> szlugów i odprowadzono mnie do recepcji. Cherubin z lokami jak mnie
> zobaczył
> to mu szczena opadła. Anioły na mnie z zazdrością patrzyły, jak mnie
> wrzucają do tunelu z którego wylatują co chwila kolejne dusze.
> Błysło, hukło i znalazłem się znów w mym ciele. Spocony, ciężko oddychając
> leżałem na Joasi. Tak samo spoconej i ciężko oddychającej:
>
> - Nie uwierzysz, Kochanie jaką miałem jazdę.. .
> - Oooo, a jaką ja....
vitia - 03-12-05, 18:59
Temat postu:
Skąd to Leloo? Fragment jakiegoś opowiadania czy jak?
Przemek - 03-12-05, 19:04
Temat postu:
vitia napisał/a:
Skąd to Leloo? Fragment jakiegoś opowiadania czy jak?

To stare jest, kilka lat temu w CD-Action w 'Na luzie' czytałem Wink Takie zjebowe opowiadanko.
Pozddr
Anonymous - 03-12-05, 20:45
Temat postu:
Dostalem to dzis od kumpla wzamian za nasze forumowe dowcipasy...
JaNN - 03-12-05, 22:09
Temat postu:
hoł hoł, ktoś tu jeszcze czytał CD Action LOL
Żereb - 04-12-05, 00:15
Temat postu:
no i SS Suszę zęby
JaNN - 04-12-05, 00:19
Temat postu:
baaa, secret service, cd action, a jeszcze wcześniej gambler Uśmiech... z tego wszystkiego zostalo już chyba tylko cda.
Przemek - 04-12-05, 01:08
Temat postu:
Ehhh... kiedyś to było fajnie. Starsznie lubiłem oglądać i słuchać pracek ludzi związanych z wszelakimi scenami (64k dema i trackery rulez Cool ). Z czasem zaczęło być tego coraz mniej i jakoś tak się bezpłciowo zrobiło Confused Rolling Eyes A szkoda... Ale od czego jest net Very Happy
Żeby nie było, że se tu kółko dyskusyjne zrobiliśmy:
Niemiec, Rusek i Polak idą się przejść, nagle pojawił się szatan, który powiedział:
- Kto przejdzie przez dżunglę i nie oprze sie pokusie dostanie górę złota.
Niemiec doszedł do połowy dżungli i nagle wyskoczyła laska i mówi:
- Jestem amazonka z krainy kokosów, wskakuj mi na pizdę i nie targaj włosów.
Niemiec odmówił.
Rusek doszedł do połowy dżungli, nagle wyskoczyła ta sama laska i mówi:
- Jestem amazonka z krainy kokosów, wskakuj mi na pizdę i nie targaj włosów.
Rusek odmówił.
Polaka spotkała ta sama laska i mówi:
Jestem amazonka z krainy kokosów, wskakuj mi na pizdę i nie targaj włosów.
Polak na to:
- Jestem Polakiem i kocham swój kraj wskakuj mi na chu.ja i nie targaj jaj!Wykrzyknik!

Pozddr
Sikor - 04-12-05, 01:53
Temat postu:
JaNN napisał/a:
secret service, cd action, a jeszcze wcześniej gambler


Hehe kieeeeedy to było Język
Anonymous - 04-12-05, 09:28
Temat postu:
Oj lezka sie w oku kreci jak przypomne sobie scene c64 i amigi... dzialalo sie w demogrupie, zina sie wydawalo, na copy-party jezdzilo... piekne czasy byly
vitia - 05-12-05, 23:19
Temat postu:
Leśna chatka.
- Babciu - pyta Czerwony Kapturek - Dlaczego masz taką wielką buzię ?
- Oj wnuniu - odpowiada grubym głosem babcia - A widziałaś ty kiedyś, dziadka bez majtek ?


- Wam mężczyznom to dobrze ,nie macie miesiączki !
- Chcesz to i ty możesz nie mieć! Nie powiem! (omg)


Jasiu spóźnił się do szkoły:
- co się stało ? - pyta nauczycielka

- Szedłem sobie przez łąkę, a tam byk
się zerwał i pierdol.. czarną krowę.

- Jasiu, tak się nie mówi.. Następnym
razem powiedz, że... zaskoczył krowę.

Nastepnego dnia Jasiu znów się spóźnił
- Co się stało Jasiu? - pyta nauczycielka

- Szedłem sobie przez łąkę, a tam byk
się zerwał i pierdol.. czarną krowę.

- Ale Jasiu, tak się nie mówi.. Powiedziałam
ci już. Następnym razem powiedz, że...
zaskoczył czarną krowę.

Na trzeci dzień Jasiu znowu spóźnia sie do
szkoły:
-Jasiu, tak nie można. Znowu się spóźniłeś..
Czy coś się stało? - pyta zdenerwowana nauczycielka

- Bo pani profesor, szedłem sobie przez łąkę,
a tam byk znowu się zerwał i zaskoczył czarną krowę...

- Widzisz Jasiu, czynisz postępy - mówi nauczycielka

Na to odpowiada Jasiu:
- ... bo pierdol.. łaciatą...
Żereb - 05-12-05, 23:43
Temat postu:
Hahaha!

[ Dodano: Pon 05 Gru, 2005 ]
- Lenin powiedział: "Uczyć się, uczyć i jeszcze raz uczyć". Co to oznacza w praktyce?
- Egzamin, poprawkę i komis...

[ Dodano: Wto 06 Gru, 2005 ]
Wczoraj w Poznaniu obrabowano bank spermy.
Zmarnowano wysiłek tysięcy rąk ludzkich!



Leży na molo prostytutka bez rąk i nóg i płacze. Przechodzień podszedł do nie i pyta, co się stało. Ta odpowiada, że dzisiaj jej jeszcze nikt nie uściskał. Ten, że miał dobre serce to ją uściskał. Następnego dnia sytuacja się powtarza, ona płacze, on się pyta, co się stało. Ona mówi, że jeszcze dzisiaj jej nikt nie całował. To on, jako dobry obywatel ulitował się i wycałował ją caluśką.
Kolejny dzień ona dalej leży i ciągle płacze. Standardowe pytanie: Co się stało? No to ona z rumieńcem na twarzy mówi, że jeszcze nikt jej dzisiaj nie wyj*bał. Zastanowiwszy się chwilkę stwierdził, że znów jej pomoże, po czym wziął beznogą i bezręczną dziewczynę na ręce, rozejrzał się i wyj*bał ją... do morza.



Facet z babeczką poznali się w barze. Wypili po kilka drinków i wylądowali ze sobą w łóżku. Mieli na siebie taką ochotę, że praktycznie zdarli z siebie ubrania i uprawiali gorący seks przez całą noc. Po wszystkim położyli się cali zdyszani, ale zadowoleni. Po chwili kobieta włożyła rękę pod kołdrę i zaczęła głaskać faceta po jego męskości. Ten już nieco wyczerpany zapytał:
- Serio? Jesteś gotowa na więcej? "ON" jest już chyba zmęczony.
- Nie skarbie, ale ilekroć jest mi z kimś tak dobrze, rozklejam się i wracam do czasów, kiedy miałam swojego własnego.
Anonymous - 07-12-05, 12:17
Temat postu:
Jeden z komentarzy na onecie do artykułu o wpływie alkoholu na kierowanie samochodem:


Wczoraj wypiłem dwie i nie mogłem wsiąść do samochodu, ale koledzy mi pomogli i pojechałem. Pamiętam, że naprawdę jechaliśmy prościutko jak drut, ani razu nie miałem watpliwosci, że panuje nad sytuacją, pamietam wszystkie zakręty, przechodniów, była straszna chlapa więc wiem, że samochód mógłby obłocić niewinngo człeka, piękne manewry wymijajace kałuże były jak miedzygalaktyczna podróż, w oczkach wodnych odbijały sie latarnie wyglądające jak mknące kosmiczne kule, z czasem wiedziałem, zdawałaem sobie sprawę, a więc byłem coraz bardziej świadomy, że moje auto to nie auto, to planetarny sterowiec zasilany eterycznym paliwem zwanym Chile Red Rosso, czułem wyraźnie, że pojazd zwęża się, wydłuża i mknie przez czas i przestrzen w sposób dotąd nieznany żadnemu człowiekowi. Chciałem pochwycic kierownicę i opanować pojazd, ale ona oddalala się wraz z wydlużajacym sie i przeskakujacym przez hiperprzestrzenną dziurę wehikułem. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że nigdy nie dosiegnę tej kierownicy. Cholerne kółko oddalało się od dłoni, wpadłem w panikę. Zacząłem nerwowo odpinać pasy, ale koledzy ciągle mówili mi, żebym siedział spokojnie i się nie ruszał to razem przebrniemy przez tą przygodę. A jak ciągle wyciągałem prezed siebie ramiona aby dorwac się do tego głupiego kółka i dopiero po godzinnie poddałem się opadłem z sił i zdałem sobie sprawę, że nie można dosięgnąć sterów z tylnego siedzenia.
Anonymous - 07-12-05, 12:19
Temat postu:
Hahaha! dobre Suszę zęby
Anonymous - 07-12-05, 13:00
Temat postu:
Filmy Barei

Co mi zrobisz jak mnie złapiesz


Ja to proszę pana, mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano za piętnaście trzecia. Latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę sie wieczorem.

Śniadanie jadam na kolację. Tylko wstaję i wychodzę. No ubierasz się pan. W płaszcz jak pada. Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu? Do PKS mam pięć kilometry. O czwartej za piętnaście jest pekaes.

I zdąża pan?

Nie, ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i się nie zatrzymuje. Przystanek idę do mleczarni.To jest godzinka. Potem szybko wiozą mnie do Szymanowa.

Mleko, wiesz pan, ma najszybszy transport, inaczej się zsiada. W Szymanowie wysiadam, znoszę bańki i łapię EKD. Na Ochocie w elektryczny do Stadionu a potem to już mam z górki, bo tak...w 119, przesiadka w 13, przesiadka w 345 i jestem w domu, to znaczy w robocie. I jest za piętnaście siódma!

To jeszcze mam kwadrans. To sobie obiad jem w bufecie, to po fajrancie już nie muszę zostawać, żeby jeść tylko prosto do domu.

I góra 22.50 jestem z powrotem. Golę się. Jem śniadanie i idę spać.





A wy narzekacie na dojazdy do pracy Suszę zębySuszę zębySuszę zęby
Żereb - 07-12-05, 14:07
Temat postu:
haha dobre Suszę zęby
Piotrek - 08-12-05, 00:11
Temat postu:
W lodówce na polce dziesiec kurzych jaj w rzędzie.
Pierwsze jajo trąca łokciem drugie:
- Nie podoba mi sie to dziesiate! Calkowity brak kultury, punk jakis! U mnie ma przerabane! Powiedz temu palantowi, ze my tu wszyscy jedna druzyna!
Drugie do trzeciego:
- Słuchaj, pierwsze kazalo przekazac, ze dziesiate nie pasuje do naszej druzyny. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.
Trzecie - czwartemu, czwarte - piatemu, piate - szostemu, szoste - siodmemu, siodme - osmemu, wszystkie juz wzburzone.
Osme - dziewiatemu:
- Kolego, przekaz temu palantowi, ze wszyscy powinnismy byc razem!
Dziewiate traca lokciem dziesiate:
- Wiesz, mily... Nie pasujesz do naszego kolektywu. W nas jest duch wspolpracy, taki "Building Team" mozna powiedziec... Jestesmy jedna rodzina, wspolpracujemy ze soba, powinnismy trzymac sie razem... A Ty z ta swoja niepotrzebnie wyrozniajaca sie fizjonomia...
Dziesiaty:
- Ile mozna! Powtarzam już setny raz! Ile mozna! Jestem KIWI,
KIWI, JA JESTEM k...wa KIWIIIII
vitia - 08-12-05, 22:56
Temat postu:
W tym roku na Mikołaja niegrzeczne dzieci nie dostały rózg, tylko... najnowszą płytę Mandaryny Język


Facet z babeczką poznali się w barze. Wypili po kilka drinków i wylądowali ze sobą w łóżku. Mieli na siebie taką ochotę, że praktycznie zdarli z siebie ubrania i uprawiali gorący seks przez całą noc. Po wszystkim położyli się cali zdyszani, ale zadowoleni. Po chwili kobieta włożyła rękę pod kołdrę i zaczęła głaskać faceta po jego męskości. Ten już nieco wyczerpany zapytał:
- Serio? Jesteś gotowa na więcej? "ON" jest już chyba zmęczony.
- Nie skarbie, ale ilekroć jest mi z kimś tak dobrze, rozklejam się i wracam do czasów, kiedy miałam swojego własnego.


W najbardziej interesującym momencie łóżkowych amorów mamy i taty wchodzi do pokoju mały Klemens.
- Co chcesz Klemensiku, siostrzyczkę czy braciszka? – nie traci rezonu tata i robi swoje.
- Boberka.
- Nie da się boberka.
- To złaź, może mi się uda.



Syn pyta ojca:
- Co to takiego narzeczeństwo?
Ojciec stara się obrazowo wyjaśnić:
- To tak synu jakbym ci kupił teraz rower, pokazał go, ale jeździć mógłbyś na nim dopiero po świętach...
Widząc szerokie ze zdumienia oczy swego syna uspokaja:
- No dobra, tam na dzwonku to możesz sobie oczywiście trochę pobimbać...!



Rozmawiają owoce egzotyczne.
- Jestem kiwi. Co każdego ożywi.
- Jestem cytryna. Lubi mnie rodzina.
- Jestem marakuja. Nie wiem, co powiedzieć...



Pan Władek, taksówkarz warszawski kończy swój dzień pracy w Wigilię wieczorem. Pośród płatków opadającego śniegu dostrzega postać zataczającego się pijaczka. Twarde zwykle serce pana Władka ogarnęła wigilijna chęć popełnienia dobrego uczynku. Podjechał, otworzył drzwi i krzyknął:
- Wsiadaj pan, zawiozę Cię za darmo do domu na wieczerzę!
Pijaczek chętnie zaproszenie przyjął i usadowił się obok kierowcy. Podał adres bełkocząc przy tym słowa podziękowania. Jechali jakiś czas w milczeniu, gdy nagle pan Władek dostrzegł stojącą na rogu i wyraźnie marznącą dziwkę.

Miękkie tego dnia serce już drugi raz kazało mu się zatrzymać i zaproponować podwiezienie. Po chwili dziewczyna siedziała już wygodnie rozwalona na tylnim siedzeniu taksówki.
Zapach dobroci, potu oraz nie do końca przetrawionej hary wypełniły poloneza pana Władka.
W lusterku dostrzegł on, że jego pasażerka nie nosi majtek. Chcąc zrobić frajdę dochodzącemu powoli do siebie pijakowi, postanowił podzielić się z nim tym odkryciem. Stuknął go łokciem w bok i odpowiednio ustawił mu lusterko wsteczne. Pijak przestraszył się w pierwszym momencie, ale w końcu spojrzał gdzie trzeba i przeklął z wrażenia:
- O żesz ty w ząbek czesany!Wykrzyknik Daj pan szybko kawałek grzebienia, bo wyglądam, jak nie przymierzając, jakaś ostatnia ci.a...!
Przemek - 08-12-05, 23:34
Temat postu:
Efekt bezstresowego wychowania Rolling Eyes Very Happy

Pozddr
Anonymous - 08-12-05, 23:39
Temat postu:
Śmiać się czy płakać ......
Anonymous - 08-12-05, 23:40
Temat postu:
:| No coment
vitia - 09-12-05, 00:04
Temat postu:
Połonina niedaleko, Ustrzyk Górnych. Wracają z dyskoteki z Wetliny miejscowi bieszczadzcy górale - Patryk i Oskar. Ranek, słonko świeci. Nagle... patrzą... bielusieńka owieczka głową ugrzęzła w płocie między sztachetami.
- Op... pa – radośnie zakrzyknął Patryk. – To masz farta, maleńka...
Zdjął Patryk nachy i zaczął owieczkę dym*ć. Chwilę to potrwało. Zaciągnął Patryk gacie, wyjął szluga, zajarał i krzyczy do Oskara:
- Heja, Oskar, dawaaaajjj... Teraz twoje święto!
- Ech... kurfaaa... – zamruczał Oskar, zdjął spodnie i wsadził głowę między sztachety.



Zjeżdżały dziewczynki z 6 klasy gimnazjum po poręczach w bloku. Na półpiętrze – między 4 i 3 kondygnacją – wystawał gwozdek. Więc Leokadia rozdarła sobie c*pę.
Biegnie do ginekologa. Przyjęła ją kobieta-lekarz, na oko tuż po 40-stce. W okularach.
- Pani doktor, co robić? Krew mnie zalewa... – krzyczy od progu Leokadia.
- Trza zaszyć, dziewczynko. Jakiej średnicy mam dziurkę zostawić?
- Hmm... No... Taką, jak u pani.
- Aaaa... A to idź se dziecko jeszcze pozjeżdżaj po tej poręczy.
Przemek - 09-12-05, 00:12
Temat postu:
Totek napisał/a:
Śmiać się czy płakać ......

Jongpa napisał/a:
:| No coment

Mam mamę nauczycielkę i czasem lepsze akcje odchodzą, ale to akurat nie jest z mojej kolekcji. Dzisiaj np. dla jaj gówniarz w 2 klasie podstawówki tak jebnął koleżankę workiem z trampkami, że wybił jej palec. Inni się już w tym wieku stawiają do nauczycieli i zrobić nic takiemu nie możesz. Kiedyś to było normalne, że jak szlałeś to nauczyciel cię wytargał za ucho czy kudły, a jak się biłeś to chwytał obydwu i walnął łeb o łeb, a jak się jeszcze starsi o tym dowiedzieli to drugi raz oberwałeś. Teraz co najwyżej uwagę można wpisać, a jak się mama pytała gnojka z 2 klasy co jego starsza powiedziała na uwagę to stwierdził, że się śmiała i podpisała :| Rolling Eyes Wyobraźcie se, kto oglądał, gliniarzy w 'Człowieku-demolce' w akcji z Wesley Snipes'em przy budce telefonicznej - nauczyciele tyle samo mogą co oni. Anyway, humor z zeszytów jest jeszcze lepszy (zztop to prof. Miodek przy tamtych analfabetach).
Pozddr
JaNN - 09-12-05, 00:24
Temat postu:
Przemek napisał/a:
a jak się biłeś to chwytał obydwu i walnął łeb o łeb, a jak się jeszcze starsi o tym dowiedzieli to drugi raz oberwałeś

Przemek, generalnie masz rację, bo gówniarstwo wychowywane bezstresowo jest faktycznie nie do usadzenia. Ale uważam, że trzeba wymyslić coś bardziej dalekowzrocznego niż walenie po łbach. Ładnie będzie wyglądało to nasze dzieci chowanie, jak nie wyjdziemy poza metody tego typu.

Tylko faktycznie, co zrobić z gnojkami, co to wyskakują z tekstem "nic mi pan nie zrobi, bo znam swoje prawa". Ale to już na pewno nie jest temat do działu dowcipów Smuteczek
Anonymous - 09-12-05, 08:02
Temat postu:
Dużo by mówić...mam młodsze rodzeństwo. Najmłodszy chodzi do podstawówki. Też znam wiele z tych opowieści. Ich sposób odnoszenia sie do nauczycieli był nie do pomyslenie jeszcze 10-15 lat temu. Dostałeś przez łeb i nauczyłes sie miłości do ojczyzny....
Swoją drogą ciesze sie teraz z takiego surowego wychowania jakie dostałem,i raczej takowe bede stosował.
Ale to juz chyba nie ten temat........
Przemek - 09-12-05, 20:12
Temat postu:
Nowy pakiet rozrywkowy:
Z dniem 01.01.2006 uruchomiony zostanie nowy pakiet rozrywkowy w skład którego wchodzić będą następujące programy:

TELETURNIEJE

"Różaniec z gwiazdami"
"Jaka to modlitwa?"
"Jeden z dwunastu"
"Szansa na odpust"
"Od Torunia do Opola"
"Intifada" lub "Diecezjada" lub ?Parafiada? (jeszcze nie wybrano ostatecznego tytułu)
"Wielka Msza"
"Ananasy z mojej parafii"
"Miliard w Ambonie"
"Diecezja należy do ciebie!"
"Berety do mety"
"Jedno z dziesięciu przykazań"
"Najsłabsze ogniwo" - krótki poradnik z cyklu sam napraw swój różaniec
"Big Brother bitwa" - bonifratrzy vs. franciszkanie
"Śpiewające organy"
"O dwóch takich, co ukradli księżyc" - biograficzny
"Idź na całość" - czyli poradnik jak wypełnić przekaz pocztowy

TALK SHOW I REALITY SHOW

"Jestem jaki jestem" - reality show w domu o. Rydzyka
"Prałat Ja****ski Show"
"Co za adwent!"
"Z wizytą u Was" - program kolędowy.
"Parafia należy od Ciebie"
"Zakrystia - dokument jak powstaje msza"
"Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie" - program Wielkiej Inkwizycji
"Miliard na tacy"

SERIALE

"Pensjonat pod Toruniem"
"Parafia na peryferiach" - serial
Nowa seria wzorowana na "Pierwszej miłości" - "Pierwsza Komunia"
"M jak modlitwa"
"Świat wg redemptorystów" - reż. Okił Khamidov
"Tata, a Ojciec Marcin powiedział... " serial edukacyjny dla rodziców
"Strażnik dekalogu" z Chuckiem Norrisem
"Sutannah" - serial obyczajowy
"Plebania" - a nie, przecież już jest...

PROGRAMY NOCNE

"Telesklep o. Łukasza"
"Liga Mistrzów - historia zakonu"
"Moherowe igraszki" - audiotele z nagrodami
"TRWAM - wkręca"
"Purpurowy kapturek" - bajka dla (starszych) dzieci
"Tygodnik Moherowego Spokoju"
"Czarny pijar" - nowy magazyn detektywistyczny
"Moherowa landrynka"

PROGRAMY HOBBYSTYCZNE

"Podróże kulinarne siostry Alfredy - pieczeń licheńska"
"Mo? Hair" - program o najnowszych, światowych trendach w nakryciach głowy i fryzurach
"Darz Bóg" - program łowiecki - odcinek o polowaniu na jelenie.
"1001 rzeczy które można zrobić z moheru" - drzwi balkonowe
"Samo szycie" - kurs robienia moherowego beretu
"Siostro, po prostu gotuj" - program kulinarny siostry Eutanazji..
"Katechetyczne podróże Ojca Rydzyka"
"Wacha do Maybacha" - magazyn moto

PONIEDZIAŁKOWE MEGAHITY

"Lord of the rings - The Bishop"
"Moherowa podszewka"
"Allo, allo, kto się do nas dodzwonił?"
Koncert zespołu "The Redemptorists" - gościnnie Zbigniew Wasserman na bongosach

PROGRAMOWY INFORMACYJNE

"Inforeformacje"
"Telekuria"
"Pana rama"
"Purpurowe Forum" - program publicystyczny
"Ogłoszenia paranormalne"
"Tour de Częstochowa" - Studio Sport - relacja z wyścigu pielgrzymek
"Zaćmienie słońca nad Toruniem" - program popularno naukowy.

PROGRAMY DOKUMENTALNE

"Zbuntowany anioł" - historia Macierewicza
"Ministrant" - pierwszy krok kariery parlamentalnej
"Nowoczesna Genetyka - czy można braci bliźniaków połączyć w jeden organizm?"
"Ziarno" - reportaż z Mennicy Państwowej
"Idź precz Darwin" - program o kreacjonizmie
"Z kamerą wśród kaczek" - film dokumentalny o historii najnowszej

A my już dzisiaj wieczorem zapraszamy cię na przedpremierowy pokaz znanego klasyka czyli kultową sztukę w wykonaniu młodych studentów seminarium pod tytułem:

"Matrix V - rekolekcje"

Pozddr
Anonymous - 09-12-05, 21:25
Temat postu:
doooobre Suszę zęby
vitia - 10-12-05, 11:50
Temat postu:
Komu się chce takie pierdoły wymyślać... Uśmiech...

Dobre LOL Mr. Green Cool Cheesy Grin Suszę zęby Suszę zęby Arrow Up
Żereb - 10-12-05, 14:18
Temat postu:
Żyła sobie stara panna.
Miała łóżko.
Całe życie bała się, że spod łóżka wyjdzie facet, zerwie z niej łaszki i ją zgwałci.
Gdy skończyła 65 lat, stara panna kupiła sobie drugie łóżko.
Żeby podwoić szanse.
wujek - 11-12-05, 00:40
Temat postu:
Jedzie facet Matizem - nowiuteńkim, prosto z salonu...patrzy a poboczem idzie chłopiec. Zatrzymuje sie i mowi:
-Moze Cie podwiezc gdzies?
Chlopiec spojrzal sie i przyspieszyl kroku. Na to kierowca znowu:
-Chlopczyku dam Ci dyche jak wsiadziesz...
Chlopczyk zaczał iść jeszcze szybciej...
Kierowca podjeżdza znowu...
-Dam Ci dwie dychy i czekolade, jedziesz ze mna?
Chlopiec juz prawie biegnie...
-Dam Ci 5 dych i 2 czekolady...jedziesz?
Na to chłopiec zatzrymuje się i mówi:
-Jak se kupiłeś chu**** auto to sam nim jeździj!Wykrzyknik
Sikor - 11-12-05, 00:59
Temat postu:
wujek napisał/a:
Na to chłopiec zatzrymuje się i mówi:
-Jak se kupiłeś chu**** auto to sam nim jeździj!


To było trochę inaczej.
Jedzie facet Matizem - nowiuteńkim, prosto z salonu...patrzy a poboczem idzie chłopiec. Zatrzymuje sie i mowi:
-Moze Cie podwiezc gdzies?
Chlopiec spojrzal sie i przyspieszyl kroku. Na to kierowca znowu:
-Chlopczyku dam Ci dyche jak wsiadziesz...
Chlopczyk zaczał iść jeszcze szybciej...
Kierowca podjeżdza znowu...
-Dam Ci dwie dychy i czekolade, jedziesz ze mna?
Chlopiec juz prawie biegnie...
-Dam Ci 5 dych i 2 czekolady...jedziesz?
Na to chłopiec zatzrymuje się i mówi:
-Tato, przecież Ci mówiłem że jak kupisz to padło to do niego nie wsiąde!
Przemek - 11-12-05, 01:28
Temat postu:
Oj, bo polecą czerwone kartki za obrazę wyrobu samochodopodobnego, którym lansuje się moja rodzicielka Wink A ten kawał to wpierw był chyba o Loganie Suszę zęby
O Matizie to szło tak:
Zima. Do przydroznego baru wchodzi kierowca tira. Siada przy barze i mówi:
- Poprosze setke. Tfu! (spluwa na podloge). Pie.rdolony matiz....
Barman sie zdziwil, ale nalal mu setke. Facet wychylil duszkiem i mówi:
- Barman, jeszcze seteczke. Tfu! Pie.rdolony matiz...
Barman zdziwiony nalal setke. Facet wychylil i mówi:
- Jeszcze jedna setka. Tfu! Je.bany matiz...
Barman mu nalewa i pyta:
- Ok, niech pan zamawia co pan chce, ale czemu za kazdym razem pan spluwa i przeklina jakiegos matiza?
- Wie pan co? - mówi kierowca - Zakopalem sie w zaspie 30-tonowa Scania i ni ch.uja nie moge wyjechac. Podjezdza matiziak, wysiada kierowca i mówi,ze mnie wyciagnie.
Ja mu na to: "panie, jak mnie pan wyciagniesz tym matizem, to ja panu ze szczescia laske zrobie!".
TFU! Pie.rdolony MATIZ!Wykrzyknik

Pozddr
wujek - 11-12-05, 10:19
Temat postu:
Cytat:
To było trochę inaczej.


Próbowałem odtworzyć z pamięci ten dowcip....zasłyszany na imprezie Mr. Green LOL Piwko
vitia - 12-12-05, 00:59
Temat postu:
Pośpieszny z wagonem sypialnym.
W jednym z przedziałów, na górnej kuszetce, śpi facet.
Na jednej ze stacji drzwi przedziału otwierają się i rozbudzony gość widzi piękną dziewczynę, która siada na dolnej leżance, wyjmuje z walizki flaszkę, kanapki i oranżadę.
Pociąg rusza i dziewczyna zaczyna to wszystko konsumować.

- Hmm, hmmm - delikatnie daje znać o sobie facet - Czy pani pozwoli, że się jej przedstawię?
- A co mi się pan będziesz ku**a przedstawiał - mlaskając odpowiada śliczne dziewczę - Wypiję, zakąszę i sama do pana wlezę.
Żereb - 15-12-05, 19:50
Temat postu:
- Co to znaczy rozdarcie wewnętrzne?
- Jak w trakcie imprezy z paskudnym żarciem i masą alkoholu jesteś w toalecie i nie wiesz czy siadać czy klękać.

[ Dodano: Czw 15 Gru, 2005 ]
Chiny. Lata 70-siąte. Nadszedł wyż demograficzny. Panika - miliard nowych Chińczyków lada chwila wejdzie w wiek prokreacyjny. Poproszono o pomoc cały cywilizowany świat. ONZ postanowił: wszystkie państwa podadzą ilu Chińczyków są w stanie przyjąć do swoich klinik w celu dokonania operacji kastracji. Pierwsi zgłosili się Japończycy. Zadeklarowali wykonanie 1000 operacji na dobę. Sekretarz Generalny zachwycony. Druga deklaracja wpłynęła od Amerykanów: 3000 operacji na dobę. Standing owejszyn na Zgromadzeniu Ogólnym. I wtedy przychodzi zgłoszenie od lekarzy rosyjskich: 6000 operacji w przeciągu pięciu minut! Niedowierzanie, nikt nie jest w stanie tylu operacji zrobić! Powołano międzynarodową komisję śledczą, wysłano ją do Rosji w celu dokonania wizji lokalnej. Zawieziono ją na olbrzymie pole ogrodzone drutem kolczastym. Na środku oficer z kijem bejsbolowym:
- W jednym szeregu stanąćWykrzyknik!.. Na prawo zwrot!Wykrzyknik... Skłon!Wykrzyknik... Jajca sąsiada w zęby wziąćWykrzyknik!...
Następnie cichym krokiem zbliża się do ostatniego w szeregu i z całej siły wali go bejsbolem po jajcach.
I słyszy oddalający się dźwięk:
- Chrum... chrum... chrum... chrum...
vitia - 15-12-05, 21:12
Temat postu:
Ojciec siedzi przed komputerem. Przychodzi syn i krzyczy:
-Tato wróciłem!
-O to dobrze, a gdzie byłeś?
-W wojsku...





Dlaczego dwie blondynki nie mogą jechać razem motorem?
-Bo kłócą się, która ma siedzieć przy oknie.





Idzie trzech facetów przez las, późną nocą. Nagle napotykają młodą dziewczynę. Dziewczyna się pyta:
-Czy ma któryś fajkę?
Koledzy patrząc w ciemnościach po sobie uśmiechają się i mówią:
-Mamy, ale jest pewien warunek... i rozpinają rozporki. Dziewczyna zrozumiała aluzję, na kolana i robi to co robić powinna. Najpierw pierwszemu potem drugiemu i w końcu ostatniemu. I tak po zaspokojeniu pragnienia dostaje papierosa, lecz nie miała zapałek, więc pyta się facetów, czy mają zapałki. Środkowy wyjmuje zapalniczkę, odpala...
-Marta?
-Tata?!
-Ty palisz!?





Mąż wraca do domu po pracy skacowany. Kładzie się spać, lecz po północy ogromny kac go budzi. Śpiąc od ściany chciał wyjść z łóżka przechodząc nad żoną, trącił ją. Ta myśląc, że mąż ma ochotę na igraszki odsuwa go z powrotem. Po chwili mąż nie wytrzymał i wyszedł z łóżka, wbiega do kuchni, chcąc ugasić pragnienie. Odkręca kran, a tu pech - woda nie leci, wpada do lodówki, myśląc, że zostało jakieś piwko. Znowu pech, nie ma, ale przypomniał sobie o szampanie. Jest na szczęście, próbuje otworzyć po cichutku a tu buuum. Żona wystraszona wstaje z łóżka, a syn do niej:
-Widzisz mama, trzeba było mu dać dupy, to by się nie zastrzelił!





Na początku rejsu samolotem piloci włączają mikrofon i mówią do pasażerów standardowe powitanie. Zapominają jednak go wyłączyć i po chwili w całym samolocie słychać głos jednego z nich:
- Do szczęścia potrzebny mi jest tylko ktoś, kto by mi obciągnął druta i mocna kawa...
Jedna ze stewardess przerażona leci do kabiny powiedzieć im o mikrofonie, a jeden z pasażerów krzyczy za nią:
- Nie zapomnij o kawie!





Dzwoni telefon:
-Halo, czy mogę z pana żoną?
-Żony nie ma.
-Wiem jest u mnie i dlatego pytam, czy mogę.





Żona ogląda magazyn o modzie i bardzo wzdycha widząc nowe kreacje. W pewnym momecie mówi do męża:
-Ale chciałabym mieć takie futerko.
Na to mąż:
-TO ŻRYJ WHISKAS!





Syn rozwiazuje krzyzowke i przy jednym z hasel prosi ojca o pomoc:
-Tato, szpara u kobiety na P?
-Poziomo czy pionowo?
-Poziomo...
-To będzie pysk.





Przychodzi gej do seks-shopu, ogląda wibratory, prosi sprzedawcę o pokazanie kilku, wreszcie się decyduje. Sprzedawca pyta:
- Zapakować?
Gej odwraca się, wypina i mówi:
- Jakby pan był taki uprzejmy...






Dres po raz pierwszy wyjechał ze swoją Jagną nad morze.
Wchodzi na plażę i mówi do żony:
- Kur..., Jagna, patrz ile tej wody!
- Kur..., Jagna, patrz jakie piękne drzewa!
- O kur... patrz ile tu ludzisków!
Podchodzi jakiś kmiotek:
- Pan to chyba ze wsi?
- Tak, a skąd żeś poznał?
- No po tej kur....
- Widzisz, kur..., Jagna, na tobie to się każdy pozna, nawet taki,
kur..., kmiotek.





Do aptekarza przychodzi pedał trzymający w ręku urnę z prochami zmarłego i mówi:
-Proszę pana, jestem taki nieszczęśliwy. Mój partner zmarł.
-To straszne.
-Wie pan, bardzo mi go brakuje...
-Rozumiem, ale co ja mogę dla pana zrobić?
-Wie pan, może chociaż jakieś czopki da się z tego zrobić.





Pokłuciło się dwóch gejów i jeden mówi do drugiego:
- Chu* Ci w dupe
A ten drugi:
- A co już zgoda Pytajnik





Trwa wojna w Wietnamie, w okopie siedzi John z kumplami. W pewnym momencie John wstaje i powiadama kumpli ze idzie sie odlać. Mija jedna godzina... druga... trzecia... Jego kumple są już dawno przekonani ze żółtki go dopadły, lecz ku ogólnemu zaskoczeniu do okopu wskakuje rozpromieniony John:
-Stary, gdzieś ty był? - pytają sie kuple
-Aaa wiecie.. spotkałem taką jedna małą wietnamke. *** z niej była laska, przeleciałem ją na wszystie strony,normalnie taka jazda była, że myslałem, że nie wróce...
-Super! - krzyczą kumple - A loda ci zrobiła?
-Eee nie... głowy nie znalazłem...






Noc. Ojcu zachciało się lać więc poszedł do kibla. Przez przypadek mała córka zobaczyła mu członka i pyta się taty:
-Tato, a kiedy ja będe miała coś takiego między nogami?
Na to tata odpowiada:
-Jak nie powiesz mamie to za chwilę.





Jaki jest szczyt zaufania?
-Jak dwóch kanibali robi sobie laskę!





Chłopak i dziewczyna na parkingu za miastem. jest późny wieczór. Chłopak zaczyna całować włosy dziewczyny, ale ona go powstrzymuje:
- Dobrze wiem, że powinnam ci to powiedzieć wcześniej, ale właściwie jestem dziwką i za numer biorę stówę.
Chłopak płaci niechętnie. Po sprawie i wypaleniu papierosa, chłopak dalej siedzi na przednim siedzeniu i tylko gapi się w okno.
- Dlaczego nie jedziemy?
- Dobrze wiem, że powinienem ci to wcześniej powiedzieć, ale właściwie jestem taksówkarzem i taksometr wskazuje trzy stówy.





Przychodzi mąż do domu, a tam żona rozwalona na łózku leży i mówi:
- Wypierdol mnie jak świnię!
A mąż na to:
- Wypierdalaj świnio!





Osiemnastoletnia dziewczyna przyszła do swojej matki i mówi jej, że okres jej się spóźnia o dwa miesiące. Przerażona matka pobiegła do apteki po test ciążowy i po chwili wiadome jest, że dziewczyna jest w ciąży. Zdenerwowana
matka krzyczy:
- Co za świnia Ci to zrobiła. Musisz mi powiedzieć, chcę go poznać.
Więc dziewczyna pobiegła do pokoju i zadzwoniła do znajomego.
Po pół godziny pod dom zajeżdża nowiutkie Ferrari, z którego wysiada przystojny, elegancko ubrany gość w średnim wieku.
Wszyscy siadają przy stole i gość mówi:
- Wasza córka powiedziała mi, o co chodzi, ja jednak niestety, ze względu na moją rodzinę, nie mogę się z nią ożenić. Jednak zapewniam Was, że nie chcę się migać od odpowiedzialności, więc jeżeli urodzi się córka, to zapiszę jej 3 sklepy i milion dolarów. Jeżeli to będzie syn, to dostanie 2 fabryki i milion dolarów. A gdy urodzą się bliźniaki, to dostaną po 5 milionów dolarów. Jednak jeżeli wasza córka poroni...
W tym momencie wtrąca się ojciec, który od samego początku nie odezwał się słowem:
- To przelecisz ją jeszcze raz.





Młode małżeństwo. Mąż mówi do żony:
- Wiesz, ja nie jestem wymagający. Mam tylko jedno życzenie: muszę mieć zawsze trzy posiłki dziennie, nie ważne czy jestem w domu czy nie; śniadanie, obiad i kolacja ma być zawsze na stole.
Na to żona:
- Ja też mam tylko jedno wymaganie: sex trzy razy dziennie, nie ważne czy jesteś w domu czy nie!





Przychodzi mąż do domu, a żona leży rozebrana na łóżku.
Mąż pyta:
- Dlaczego leżysz rozebrana na łóżku?
Żona odpowiada:
- Bo mi gorąco!
- A co robi ten facet na lampie?
- Maluje sufit!
- Właśnie widzę... z pędzla mu kapie!
Anonymous - 15-12-05, 21:44
Temat postu:
Dom starców, dyskusja przy porannej herbatce:
- Wiecie, mam już tak słabe ręce, że ledwo trzymam tę filiżankę.
- Ja to mam tak słaby wzrok, że nawet nie widzę tej filiżanki.
- No, ja też. Nie wiem nawet, na kogo ostatnio zagłosowałem, nie widziałem nazwisk na tej karcie.
- Co? Mów głośniej!
- A ja to mam taki reumatyzm, że nawet nie mogę się do was obrócić.
- Ja to jestem ciśnieniowiec. Jak tylko wstanę, to tak mi się kręci w głowie, że nie mogę zrobić ani kroku.
- Ta? Ja to mogę, ale nigdy nie pamiętam, dokąd miałem iść.
- Ech, taka jest cena naszego podeszłego wieku.
- No, ale nie jest tak źle, panowie - przynajmniej mamy jeszcze wszyscy prawa jazdy.




Halo, halo... dawajcie tu szybko! Na ulicy bijatyka!
- Gościu, a czy ty wiesz, że do straży pożarnej dzwonisz?
- A do kogo mam dzwonić, jak się napierdzielają gliniarze z lekarzami?
Sikor - 15-12-05, 21:47
Temat postu:
- Czy można zgwałcić prostytutkę?
- Tak.... W samoobronie....

Suszę zęby Suszę zęby Suszę zęby Suszę zęby Suszę zęby
Bandzior - 16-12-05, 22:00
Temat postu:
W czasie wizyty u dentysty dzwoni komorka pacjentki ktora nie moze rozmawiac. Kobitka bezradna. Dentysta w koncu sie zlitowal. Bierze komorke:
- Halo... Kto mowi?
- Jak kto, kto mowi?! MAZ!
- Aaaa... Maz... OK., zaraz konczymy.... Zona tylko wypluje i natychmiast oddzwoni.


Siedzi w pokoju dwoje SZYBKICH. Siedza, nic nie robia - nuda. Pierwszy:
- Moze herbate zrobimy?
- Dobry pomysl.
I nagle w pokoju wicher - czajnik wstawili na kuchenke, herbate do szklanek wrzucili, wrzatkiem zalali, pobiegli do sklepu po cukier, podali do stolu - wszystko trwalo nie wiecej niz 8 sekund. Wypili, siedza, nic nie robia - nuda. Drugi:
- Moze zadzwonimy do Wacka? Wodki przywiezie, dziewczynki jakies ze soba wezmie?
- Dobry pomysl.
I smiga do telefonu, podnosi sluchawke, z predkoscia dzwieku wybieranumer i mowi jakby strzelal z kalasznikowa:
- Wacek, przjzdzj, nudn, wdke przwz, o dziwcznch nie zpmnij!
Minely 2 sekundy i rozlega sie dzwonek. Obydwoje rzucaja sie w kierunku drzwi, otwieraja blyskawicznie 5 zamkow i patrza, a za drzwiami nikogo, tylko powoli, kolyszac sie na wietrze opada pod drzwi kartka papieru. Podnosza, czytaja:
- Poszlismy w pi*du, jak dlugo kur*a mozna czekac?


Wieczor w parku chlopak czule szepcze dziewczynie do ucha:
- Kochana wypowiedz te slowa, ktore polacza nas na wieki...
- Jestem w ciazy!Wykrzyknik
vitia - 17-12-05, 08:30
Temat postu:
O trzeciej w nocy ONA po cichutku wymknęła się z małżeńskiego łoża do
sąsiedniego pokoju. Klawiaturą rozbiła 19-calowy monitor, wszystkie płyty
CD porysowała i podeptała swoimi pantoflami.
Obudowę komputera wyrzuciła przez okno, a drukarkę utopiła w wannie. Potem
wróciła do sypialni, do ciepłej pościeli i przytuliła się z miłością do boku
swego nic nie podejrzewającego, śpiącego męża. Była
przeświadczona, że już teraz cały wolny czas będzie przeznaczał> na> ich>>
miłość.
Zasnęła.... Do końca życia pozostały jej jeszcze niecałe cztery godziny...
>> > > >> =======================================================
Tego dnia miarka się przebrała. Anna postanowiła z sobą
skończyć. Usiadła w kuchni koło lodówki. Po chwili usłyszała znajomy warkot
samochodu. Jej mąż wrócił właśnie z ogródka, gdzie kosił trawniki. Za
chwilę wszedł do domu, cmoknął Annę w policzek. Wziął do ręki
otwieracz, wyjął z lodówki butelkę piwa. Gdy odskoczył kapsel i syknęła
mgiełka, Anna szybkim ruchem wyrwała mężowi butelkę i wyrzuciła przez >
okno.
Śmierć miała szybką.
>> > > >> =====================================================
Od wielu miesięcy patrzyła jak się męczy. Codziennie do późna przesiadywał
w garażu. Podziwiała go za jego cierpliwość - nigdy sie nie skarżył, a
wręcz starał się zawsze wyglądać na zadowolonego z siebie i swojego
samochodu. Ale jej kobieca intuicja podpowiadała,
że to wszystko jest wymuszone i sztuczne. Wydawało jej się, że patrzy z
zazdrością na sąsiadów i znajomych jeżdżących autami z salonu, siedzących
wieczorami przy grillu z rodziną... gdy on znów rozbierał silnik...
Pewnej nocy, gdy pracował do późna w garażu podjęła ostateczną> >>
decyzję...
Wszystko miała dokładnie zaplanowane. Okazja pojawiła się, gdy wyjechał na
parę dni na delegację, służbowym samochodem. W jeden dzień załatwiła kredyt
w banku i wizytę u dealera. Na drugi zamówiła lawetę.
Teraz pozostało tylko czekać... a w garażu... taki nowiutki...
błyszczący... musi mu się spodobać...
Gdy przyjechał zaprowadziła go przed garaż, uroczystym ruchem otworzyła
drzwi...
- Gdzie mój pontiac....... - jęknął tylko.
- Nooo... na złomie, tam gdzie jego miejsce, już nie będzie cię denerwować,
cieszysz się kochanie??
Po pierwszym ciosie zadanym kluczem do kół zdążyła resztką świadomości
pomyśleć "A może golf to nie był dobry wybór... może toyota... ".
Pozostałych dwudziestu sześciu już nie czuła...



Arrow Ten ostatni już chyba był (W wersji Wartburgowskiej Uśmiech... ), ale wkleiłem go i tak, bo to taka seria jest Suszę zęby Arrow Left

[ Dodano: Sob 17 Gru, 2005 ]
-Facet na kobitce to prawdopodobnie sex.

-Dwóch facetów na kobitce to prawdopodobnie ostrzejszy sex.

-Trzech facetów na kobitce to prawdopodobnie sex grupowy.

-Piętnastu kotłujących się chłopa na kobitce to prawdopodobnie końcówka imprezy, a ta biedaczka właśnie weszła mówiąc:
- Hej! Znalazłam jeszcze jedno piwo!

[ Dodano: Nie 18 Gru, 2005 ]
Wraca marynarz z długiego rejsu. Pierwsza jego potrzeba po zejściu na ląd - wiadomo. Problem także standardowy - brak kasy.
Podchodzi do kobiety lekkich obyczajów i składa zapytanie ofertowe . Oferta jest natychmiastowa:
- Zostaniesz zadowolony i usatysfakcjonowany według mojego pełnego programu. Nie będziesz żałował. Usługa kosztuje 100 baksów. Płatne z góry.
- Skąd u mnie niby tyle kasy? Pełny program odpada.
- OK. Zrobię ci laskę za 50 baksów.
- I ta usługa jest za droga, niestety - odpowiada ze smutkiem marynarz.
- Mogę jeszcze ci zaoferować masaż erotyczny - za jedyne 30 baksów!
- Ja mam niestety tylko 10 dolarów - odpowiada zrezygnowany marynarz.
- Za 10 baksów to ja ci mogę zrobić jedynie pingwinka - mówi niezadowolona dziewczyna.
- A co to jest?
- Pojedziemy za miasto, to się dowiesz.
Marynarz wręcza dziewczynie 10 dolarów i jadą za miasto. Zabiera go na jakieś pole, rozpina mu spodnie i zaczyna robić loda. Marynarz:
- OOO!Wykrzyknik W mordę....., oooo.... dawaj, dawaj, zaraz skończęWykrzyknikWykrzyknik!
I w tym momencie jego instrument wydostaje się z ust kobiety, wyskakuje na pole i oddala się na przełaj. Marynarz - z opuszczonymi spodniami, małymi śmiesznymi kroczkami biegnie za nim krzycząc:
- Stój. Mówię, stójWykrzyknik

[ Dodano: Nie 18 Gru, 2005 ]
Pepik właśnie wrócił ze szkoły i znalazł na stole list, żeby zaprowadzić krowę bykowi sąsiada na krycie. Sąsiada nie było, ale była córka sąsiada. Siedzą Pepik z córką sąsiada i patrzą jak byk posuwa krówkę. Pepik objął dziewczynę i mówi:
- Nieźle mu idzie, co?
- Ano nieźle
- Napalony jak nie wiem, co prawda?
- Ano napalony
Pepik objął dziewczę mocniej i dyszy jej do ucha:
- I ja jestem napalony, mógłbym też potrykać?
- Ano mógłbyś...
- Naprawdę?Wykrzyknik
- Czemu nie, w końcu to wasza krowa...

[ Dodano: Pon 19 Gru, 2005 ]
- Po co kobiecie dwie pary warg?
- Pierwsza po to, by nią mogła wygadywać głupoty, druga po to, by jej to wybaczać
RedDevil - 20-12-05, 13:22
Temat postu:
Panie moderator - 2 te same dwocipy wklejać w odstępie paru postów? Tz to pachnie nabijaniem licznika LOL

[ Dodano: Sro 21 Gru, 2005 21:45 ]
>10 przykazan Moherowego Bereta
>
>Jam jest Ojciec Dyrektor twój, który cię wywiódł na plagi egipskie, w radio
>głupoli:
>1. Nie będziesz miał Radiów cudzych poza moim.
>2. Nie będziesz odbierał Radia mego bez wpłaty.
>3. Pamiętaj aby w dzień święty rentę przysłać.
>4. Czcij Ojca swego i Rozgłośnię swoją.
>5. Nie zagłuszaj.
>6. Nie cudzosłysz.
>7. Nie przestrajaj.
>8. Nie unikaj fałszywego świadectwa na antenie mojej.
>9. Nie porządaj Maybacha Dyrektora swego.
>10. Ani żadnej kasy, która Jego jest.
>
>Będziesz wspierał Ojca Dyrektora z całego serca swego, z całej duszy
>swojej, z całej renty swojej i ze wszystkich sił swoich, a Rozgłośnię Jego
>jak siebie samego
Żereb - 24-12-05, 12:37
Temat postu:
- Mój Boże! Nawet nie wiesz jak mi się to wszystko sprzykrzyło - mówił do niej nerwowo zaciągając się papierosem. - Mieszkasz tam, gdzie diabeł mówi dobranoc, mieszkanie byle jakie, palić nie można, całować się nie wypada, muzyki nie ma... Zbrzydło mi się już z Tobą spotykać na tych głupich randkach po zajęciach, jeść z Tobą te tłuste hamburgery zamiast porządnego obiadu, wysiadywać na mrozie na kretyńskich ławeczkach... A ile pieniędzy na kwiaty przeputałem!
Ona spojrzała na niego zdziwiona, oczy zaszły jej łzami, świat się zawalił...
- Krótko mówiąc - twardo kontynuował - już dłużej tak nie będzie! Trzeba z tym skończyć! Wyjdziesz za mnie za mąż?
wujek - 02-01-06, 20:40
Temat postu:
- Jaki kraj ma najnowocześniejszego premiera?
- Polska, bo jako jedyny jest sterowany radiem.
Anonymous - 03-01-06, 11:54
Temat postu:
W trakcie stosunku żona zaczyna: - Już mnie chyba nie kochasz...
- Jak to cię nie kocham? Przecież dymam cię powolutku, żeby popiół z cygara nie spadł ci na twarz!

Pewnego wieczoru lord John wpada na herbatkę do lorda Toma. Siedzą i piją w milczeniu, aż John pyta:
- A gdzie lady Mary?
- Lady Mary leży na górze - odpowiada lord Tom.
- W takim razie wpadnę do niej na chwilę - mówi, wstajac lord John.
Wchodzi po schodach i znika w jednym z pokoi. Po dłuższej chwili wraca, dyskretnie poprawia garderobę i siada w milczeniu naprzeciw lorda Toma. Rozmowa nie klei się, więc unosi filiżankę do ust i łyka odrobinę herbaty. Po czym, wykrzywiając się z niesmakiem, mówi:
- Zimna jakaś!
Na to lord Tom odpowiada z flegmą:
- No cóż, nic dziwnego, już trzy dni jak nie żyje...

Przychodzi facet z zapadniętymi policzkami do fryzjera i pyta:
- Czy ma pan jakiś sprawdzony sposób na golenie? Nie mogę się równo ogolić.
- Weź pan te dwie mahoniowe kulki i wsadź sobie przed goleniem do ust.
Następnego dnia wraca zadowolony klient, uśmiechnięty, ogolony:
- Witaj, zbawco, jak pan widzi, udało się. Ale trapi mnie jedna sprawa. Cały czas, jak się goliłem, myślałem o tym, żeby nie połknąć żadnej z kulek. No bo co by pan zrobił, jakbym połknał?
- Niech pan się nie martwi, zrobiłby pan to, co wszyscy robią, wydaliłby pan następnego dnia i przyniósł mi je.

Kancelaria prawna. Adwokat mówi: - Pani Kowalska, żeby rozwód był z winy męża, musimy na niego coś mieć. Czy mąż pije?
- Nie, skąd, jakby tylko spróbował, to ja bym mu dała...
- Czy nie daje pieniędzy?
- Nie, absolutnie, oddaje wszystko co do grosza, gdyby mi tylko schował złotówkę to ja bym mu dała...
- A może bije panią?
- Tylko rękę by podniósł, to bym go przez okno pogoniła...
- A co z wiernościa?
- O! Tu go mamy! Drugie dziecko nie jest jego!

Na lekcji w moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci, jak uczciły rocznicę rewolucji październikowej. Alosza z ojcem był w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już opowiedziały, tylko Sasza nie.
- No, Sasza, jak uczciliście rocznicę?
- Bawiliśmy się z tatą w Armię Czerwoną.
- To bardzo ciekawe, a co robiliście?
- Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem zegarek.

Policjant zatrzymuje samochód za zbyt szybką jazdę.
- Panie kierowco, zapłaci pan mandat.
- Dlaczego? Przecież nie jechałem więcej niż 50 kilometrów na godzinę!
- Radar pokazuje 120 km/h!
- Ależ zapewniam pana, panie władzo, że jechałem nawet mniej niż pięćdziesiąt.
W tym momencie z samochodu wychyla się żona i mówi:
- Panie władzo, dyskutowanie z nim, gdy jest pijany, nie ma sensu...

Przychodzi facet do sex shopu z zamiarem kupienia gumowej lalki.
- Chciałby pan mężczyznę czy kobietę?
- Kobietę poproszę.
- Czarną czy białą? - Białą.
- Chrześcijankę czy muzułmankę?
To pytanie zbiło faceta z tropu:
- A co to ma do rzeczy? Przecież to tylko gumowa lalka!
- Muzułmanki czasem wybuchają...

Parka w łóżku, on do niej: - Kochanie, może dzisiaj na jeźdźca?
- Jaki najeźdźca?
- Germański, qrwa, oprawca!


Terrorysta mówi do drugiego terrorysty: - Po tylu latach pracy w naszym zawodzie, kiedy rano słyszę budzik, mam wrażenie, że ktoś podłożył mi bombę.
- I zrywasz się z łóżka?
- Nie. Leżę jak zabity.
wujek - 03-01-06, 15:41
Temat postu:
Hmm, Greku czyż zdjęcia Ani nie są urocze?? LOL
RedDevil - 03-01-06, 18:21
Temat postu:
Sytuacja w autobusie - on i ona.
Ona myśli patrząc na niego - hmm, informatyk...
Hmm , studentka - pomyślał bezdomny.
Przemek - 08-01-06, 11:13
Temat postu:
Siedzi facet w barze a przy sąsiednim stoliku samotna kobieta. Taaka laska!
"Ale piękna kobieta - myśli sobie. Podejdę do niej i zagadam.
Ale co jej powiem? Na pewno coś wymyślę. Tylko żebym się nie zbłaźnił. Nie no, nie pójdę. Jestem taki nieśmiały. Ale ona jest taka piękna, muszę ją poznać! Powiem jej, że zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Eee tam, na pewno mnie wyśmieje. To może postawię jej drinka i rozmowa sama sie potoczy? Akurat, taka laska nie zwróci uwagi na takiego szaraka jak ja. Ale to moja wielka szansa, muszę ją wykorzystać! Gdybym tylko wiedział jak zacząć..."
W tym momencie kobieta wstała od stolika i zniknęła za drzwiami.
"Uff, no to problem z glowy. Przynajmniej nie muszę się już męczyć".
Ale po chwili babka wraca i znów siada przy stoliku obok.
"Tak, wrociła! To znak, że jesteśmy sobie pisani, Bóg mi ją zesłał! Zagadam do niej, nie ma się czego bać. Żebym tylko wymyslił co mądrego. OK stary, bierz się w garść i ruszaj."
Gość wstaje, podchodzi do kobiety i pyta:
- Srałaś?

Pani tłumaczy dzieciom na lekcji znaczenie słowa 'definitywny'. Aby upewnić się czy dobrze ją zrozumiały proponuje ułożenie zdań z tymże słowem. Tomek, może ty ?
- Niebo jest definitywnie niebieskie. - wypalił Tomuś.
- Właśnie niekoniecznie mówi pani - czasami niebo jest zachmurzone i wtedy jest szare. Marysiu może ty ?
- Trawa jest definitywnie zielona.
- No też się z tobą nie zgodzę, bo jak jest susza to trawa więdnie i staje się brązowa. W tym momencie Jasiu podnosi rękę i pyta się:
- Czy bąki wychodzą z grudkami ?
- Nooo... nie, ale to chyba nie jest dobry temat na rozmowę w klasie.
- W takim razie definitywnie się zesrałem proszę Pani.

Pozddr
Anonymous - 12-01-06, 08:19
Temat postu:
Prywatka w podziemiach Kremla, jenerały złopią wódę pózno w nocy. Wchodzi Sprzątaczka z wiadrem i scierką, nie przejmując się stawia wiadro na biurku na papierach i różnych guzikach. Generał wytrzeszcza oczy i wrzeszczy do Sprzataczki:
- Paszła w piiizduuu!Wykrzyknik
- Ja, towariszcz gienierał?
- Niet, Zapadnaja Jewropa!Wykrzyknik

Wychowawczyni poleciła swoim dzieciom spytac sie rodzicow, skąd się biora dzieci. W domu ojciec Kazia odpowiedzial: - Wystrugałem cie z ziemniaka. . . Na drugi dzień Kazio idąc do szkoły włożył do tornistra jeden ziemniak. Na lekcji nauczycielka po kolei przepytuje uczniow czego dowiedzieli sie w domu: - Dzieci sa przynoszone przez bociany. . . - Dzieci znajduje sie w kapuscie. . . - Dzieci rodza sie w szpitalu. . . Gdy przyszla kolej na Kazia, ten pyta nauczycielki:
- Czy mam wyjąć i pokazać?


Na froncie ruski sierżant pyta się szeregowca: - Wania, jedut tanki? Wania pobiegł sprawdzić. Po chwili wraca i melduje: - Da! Tanki jedut! Sierzant wrecza mu granat i rozkazuje: - Derzyj i idij je rozganiat! Po jakims czasie Wania wraca. - Razganil? - pyta sierzant - Da! - Tagda addaj granat!

- Jak doszło do tego ze Basia zaszła w ciąże Pytajnik
- To wszystko przez jej ojca Wykrzyknik!
- Jak to przez ojca Pytajnik?
- No właśnie się wycofywałem kiedy on wszedł do pokoju i kopnął mnie w D...!

Czym sie rozni kura od studenta?
- Kura znosi jaja, a student musi znosic wszystko

Podsadny opuszcza sale rozpraw.
-Ile ci dali? - pyta sie kolega.
-Trzy niedziele.
-To malo.
- Ale palmowe.


Czy wiecie dlaczego środek na odchudzanie SLIM-FAST jest taki skuteczny?
- Bo jeśli Ktoś go kupi, nie stać go już na jedzenie...
vitia - 12-01-06, 23:09
Temat postu:
babki




Pani pyta Małgosię, kim jest jej mama.
- Moja mama jest prostytutką i mamy kasy jak lodu - odpowiada Gośka.
- A mój tata jest policjentem i też mamy kasy jak lodu - woła Kaziu.
Na co słychać Jasia:
- A mój tata jest kierowcą ciężarówki i gdyby nie policjanci i prostytutki,
to byśmy mieli kasy jak lodu.




Na komisariat przychodzi fax. Policjant czyta go, zamiata posterunek,
rozbiera się i wybiega na ulicę. Co mogło być w tym faxie?
- Zamieć i gołoledź na A4

[ Dodano: Czw 12 Sty, 2006 ]
www
Przemek - 13-01-06, 14:07
Temat postu:
W warsztacie samochodowym klient siedzi w fotelu i czyta gazetę, a na kanale stoi samochód. Przychodzi mechanik i zabiera się za auto. Po chwili mówi do klienta:
- Przydałoby się wymienić świece.
- To wymieniaj pan, tylko szybko.
No to mechanik czuje, ze złapał frajera i nawija dalej:
- Pasek rozrządu tez do wymiany. Klocki i tarcze tez. I płyn hamulcowy i w chłodnicy i wycieraczki...
- Wymieniaj pan, tylko szybciej bo nie mam czasu.
Mechanik skończył, odstawił samochód i mówi:
- No, gotowe.
Na to klient pokazując na samochód stojący przed warsztatem:
- No to bierz się pan w końcu za mój !


Policjant zatrzymuje do kontroli samochód w którym jedzie młode małżeństwo z dzieckiem. Daje kierowcy alkomat.
- 0,8 promila - odczytuje wynik
- Panie władzo, macie zepsuty alkomat - odpowiada stanowczo kierowca.
- Niech żona dmuchnie.
- Pańska żona też ma 0,8 promila - mówi po chwili policjant.
- Macie zepsute urządzenie i koniec. Niech dziecko dmuchnie.
- 0,8 promila - mówi policjant i zwraca się do kolegi:
- Janek, alkomat nam się zepsuł.
Samochód odjeżdża, a kierowca mówi do żony:
- Widzisz, kochanie. Mówiłaś, żeby Kubusiowi nie dawać. Zobacz - jemu nie zaszkodziło, a nam pomogło.

Pozddr
vitia - 15-01-06, 21:40
Temat postu:
Pani prosi do odpowiedzi Jasia.
Chłopiec nie może poradzić sobie z zadaniem, więc zaczyna pluć na rękę i wycierać ślinę w głowę.
Pani się pyta:
- Jasiu co robisz?
- Słyszałem wczoraj wieczorem jak tatuś mówił do mamusi: "Kochanie pośliń główkę to na pewno Ci lepiej pójdzie"



Pewien facet został członkiem bardzo ekskluzywnego klubu nudystów. Podczas pierwszej wizyty na plaży postanowił się trochę rozejrzeć. Rozebrał się i poszedł na spacer. Po drodze zauważył rewelacyjną blondynkę i momentalnie mu stanął. Blondynka to zauważyła podeszła i pyta:
- Wzywał mnie pan?
Facet na to:
- Nie, o co chodzi?Pytajnik
Blondynka uśmiechnęła się i mówi:
- Pewnie jest pan tu nowy. Tu jest taka zasada że jak komuś stanie to znaczy że mnie wzywał
Nie bawiąc się w dalsze wyjaśnienia blondyna zrobiła gościowi loda.
Facet uchachany idzie dalej myśli sobie, że warto by było saunę też zwiedzić. Tak więc wszedł do sauny usiadł sobie i pierdnął. Po chwili pojawił się wielki zarośnięty koleś i pyta:
- Wzywał mnie pan?

Facet na to:
- Nie, o co chodzi?Pytajnik
Zarośnięty koleś uśmiechnął się i mówi:
- Pewnie jest pan tu nowy. Tu jest taka zasada że jak ktoś pierdnie to znaczy że mnie wzywał.
Następnie nie bawiąc się w dalsze wyjaśnienia koleś wyruchał nowego członka klubu nudystów.
Obolały facet idzie do biura klubu gdzie wita go uśmiechnięta, naga recepcjonistka:
- Czym mogę służyć?
Facet na to:
- Tu moja karta członkowska i klucz do szafki na ubrania. Możecie zatrzymać 500$ wpisowego
Recepcjonistka na to:
- Ale jest pan tu dopiero od kilku godzin nawet nie poznał pan naszych wszystkich atrakcji!Wykrzyknik
- Słuchaj paniusiu mam 58 lat. Staje mi raz na miesiąc, ale pierdzę przynajmniej trzydzieści razy dziennie



Zeznania bacy w czasie procesu o gwałt:

....... i zaciągnął ją w krzoki, zdjął ubranie i złapał za cycki...
Sędzia:
- Za piersi.
Baca:
- Ano za piersi i wsadził jej ... wsadził jej..
- I co jej wsadził?
- Wybocą wysoki sondzie, ale nie wiem, jak się ch.... po sądowemu nazywo.



Pewnego dnia Jasiu wraca z podwórka do domu. Jego mama zauważyła, że strasznie klnie. Pyta się go:
- Jasiu, a dlaczego ty tak klniesz?
- A no bo taka dziewczynka mnie nauczyła...
- Jaka dziewczynka?
- A taka w czerwonym sweterku...
Nazajutrz mama wychodzi na podwórko, patrzy- jest dziewczynka w czerwonym sweterku. Podchodzi do niej i się pyta:
- To ty jesteś tą dziewczynką, która tak strasznie klnie?
- Ale... skąd pani wie?...
- A no... ptaszki mi wyćwierkały
- No to, k...wa pięknie. A ja je dzisiaj chlebkiem karmiłam!



Dzień kobiet, a tu jeden z podwładnych przynosi swojemu kierownikowi (mężczyźnie) kwiaty. Na to kierownik zdumiony:
- Co pan, przecież to dzień Kobiet...Pytajnik?
- No wiem, ale pomyślałem, że przyniosę, bo z pana taka k...wa...


Mężczyzna z problemami jelitowymi udał się po pomoc do lekarza. Doktor stwierdził, że dolegliwość jest poważna, ale można ją leczyć poprzez założenie dwóch specjalnych suspensorów, głęboko w odbycie. Mężczyzna zgodził się. Lekarz ostrzegł go przed bólem, kazał mu się odwrócić i wepchnął przedmiot w tyłek pacjenta. Następnie podał mu drugi i zalecił, by mężczyzna zaaplikował sobie drugą dawkę za jakieś sześć godzin, używając gumowych rękawiczek i jakiegoś żelu lub wazeliny.
Mężczyzna udał się do domu i po sześciu godzinach spróbował sam sobie zaaplikować suspensor, ale nie dał rady sięgnąć na konieczną odległość. Poprosił o pomoc małżonkę, ta niechętnie, ale zgodziła się. Kobieta położyła jedną dłoń na ramieniu męża, a drugą umiejscawia odpowiednio medykament.
Nagle mężczyzna wrzasnął z obrzydzeniem przeraźliwie.
- Co się stało ? - pyta żona - Zraniłam Cię ? Zabolało ?
- Nie kochanie - odpowiada mężczyzna - tylko właśnie uświadomiłem sobie, że lekarz miał obie ręce na moich ramionach....



- Co się może wydarzyć gdy dziewczyna spadnie z konia?
- Może się walnąć o szafkę nocną...



W barze siedzi sobie facet i popija piwko. Po którymś z kolei postanowił odwiedzić kibelek. Wchodzi i z przerażeniem widzi wypiętego faceta z opuszczonymi do kolan spodniami, którego posuwa od tyłu inny facet, którego w tym samym czasie z kolei posuwa od tyłu trzeci gościu.
Mocno zdegustowany nasz bohater idzie do barmana:
- Czy wie pan co się teraz dzieje w pańskiej toalecie? - i nie czekając długo opowiada całą zobaczona sytuację.
Barman pomyślał chwile i pyta:
- Czy przypadkiem ten gość w środku nie miał czerwonego swetra?
- Tak, miał.
- EEhhh to Heniek - westchnął barman - w kartach też ma szczęście.



Angielski dżentelmen wybrał się ze swoją małżonką na wakacje do Australii. Zajęli apartament w pięciogwiazdkowym hotelu, a następnie zarezerwowali limuzynę i wybrali się w podróż. Gdy jechali już jakiś czas, żona odzywa się:
- Zobacz, co ten mężczyzna robi z tym kangurem?
- Mój Boże, nie patrz! To jest ohydne!
I pojechali dalej. Po chwili żona znów się odzywa:
- Popatrz, jeszcze jeden z kangurem!
- Odrażające - odpowiada gentelman - musze to zgłosić, gdy wrócimy do hotelu.
Wrócili więc do hotelu, a tam na schodach onanizuje się mężczyzna z drewnianą nogą. Gentelman się zdenerwował i podchodzi do kierownika hotelu:
- Słuchaj, przyjechaliśmy do waszego kraju w dobrej wierze! Mieszkamy w najlepszym hotelu i co musimy oglądać?! Jedziemy drogą i widzimy jakiegoś wieśniaka kopulującego z kangurem, dalej jeszcze jednego! Wracamy do hotelu i co?! Facet z jedną drewnianą nogą onanizujący się na schodach hotelu! I co mi pan na to powie?!
- Mój drogi, a co pan myśli, że facet z drewnianą nogą da radę złapać sobie własnego kangura?
Anonymous - 16-01-06, 21:43
Temat postu:
* Kiedyś Chuck Norris kopnął kogos z półobrotu tak mocno, że jego stopa
nabrała prędkości światła, cofneła się w czasie i zabiła Amelie Earhart gdy
leciała nad Pacyfikiem.
* Kręgi w zborzu to sposób Chucka Norrisa aby powiedzieć światu, że czasami
kukurydza musi sie do cholery położć.
* Chuck Norris ma 4 metry wzrostu, waży dwie tony, zieje ogniem, moze zjeść
młotek i przyjąć strzał z shotguna bez upadania.
* Wielki Mór Chiński powstał by powstrzymać Chucka Norrisa. Nie udało mu
się.
* Gdy spytasz Chucka Norrisa, która jest godzina zawsze odpowie: " Dwie
sekundy do". Gdy się spytasz " Dwie sekundy do czego?" kopie cię z połobrotu
w twarz.
* Chuck Norris jeżdzi lodziarką pokrytą ludzkimi czaszkami.
* Chuck Norris sprzedał duszę diabłu za cudowny wygląd i doskonałe
umiejętności w walce wręcz. Chwilę po transakcji Chuck kopnął diabła w twarz
z półobrotu i zabrał z powrotem swoja duszę. Diabeł, który zauważył ironię,
nie mógł się gniewać i przyznał, że mógł to przewidzieć. Od tamtej pory
grają co piątek w pokera.
* Nie ma teorii ewolucji, jest lista stworzeń, którym Chuck Norris pozwala
żyć.
* Chuck Norris kiedyś zjadł trzy ośmio kilowe steki w godzinę. Pierwsze
45 minut spędził uprawiając sex z kelnerką.
* Chuck Norris jest jedyna osobą, która pokonała ściankę w tenisa.
* Chuck Norris nie ubija masła. Kopie krowy z półobrotu a masło samo
wychodzi.
* Gdy Chuck Norris wysyłą PIT'y , wysyłą puste formularze i swoje zdjęcie.
Chuck Norris nigdy nie musiał płacić podatków.
* Najkrótszą drogą do serca mężczyzny jest przez pięść Chucka Norrisa.
* Znak miejsca dla inwalidów nie oznacza miejsca gdzie mogą zaparkować
inwalidzi. Oznacza miejsca, które należa do Chucka Norrisa i jesli na nich
staniesz zostaniesz inwalidą.
* Chuck Norris stanie się stanem w 2009.
* Na Nagasaki nigdy nie spadła bomba. Chuck Norris wyskoczył z samolotu i
walnął ziemię.
* Pierwsza scena w "Szeregowcu Ryanie" jest rekonstrukcją gier w zbijanego,
w które Chuck Norris grał w drugiej klasie.
* Kiedyś Chuck Norris zestrzelił niemiecki samolot swoim palcem, mówiąc:
"Bang!".
* Chuck Norris załozył się z NASA, żę przetrwa wejście w atmosfere bez
urzycia skafandra. Dziewietnastego Czerwca 1999 roku nagi Chuck Norris
wszedł w ziemską atmosfere przeleciał nad 14 stanami osiągając temperature
3000 stopni. Upokorzona NASA publicznie oświadczyła, że był to meteoryt,
nadal mu wiszą piwo.
* Chuck Norris ma dwie prędkosći: Chodzenie i Zabijanie.
* Ktoś kiedyś próbował powiedzieć Chuckowi Norrisowi, że kopniaki z
półobrotu nie są najlepszymi sposobami by kogoś kopnąć. Historycy uważają to
za największą pomyłke w historii.
* Chuck Norris nie ma przyrodzenia jak koń. konie mają przyrodzenie jak
Chuck Norris
* Chuck Norris może wypić galon mleka w 45 sekund.
* Jeśli powiesz "Chuck Norris" w Mongolii, ludzie zaczną cię kopać z
półobrotu w twarz w jego imieniu. Zaraz po ich kpach, zostaniesz kopnięty w
twarz z półobrotu przez samego Norrisad.
* Czas nie czeka na nikogo. Chyba, że tym kimś jest Chuck Norris.
* Jednostka militarna Chuck Norris nie znalazła się w Civilization 4, bo
jeden Chuck Norris był w stanie pokonaćwszystkie narody w ciągu jednej tury.
* W statystycznym pokoju jest 1,242 obiektów, które mogą posłurzyć Chuckowi
Norrisowi do zabicia ciebie, wliczając w to pokój.
* Chuck Norris może dotknąć MC Hammera.
* Chuck Norris nie czyta książek. Gapi się na nie dopuki nie dowie się z
nich tego czego chce.
* Kiedyś Chuck Norris zjadł cały tort zanim jego znajomi powiedzieli, że w
środku była stripteaserka.
* Chuck Norris zawsze uprawia sex na pierwszej randce. Zawsze.
* Samochody zostały wymyślone by szybciej uciekać przed Chuckiem Norrisem.
Chuck Norris wymyślił wypadek samochodowy.
* Jako nastolatek Chuck Norris zapłodnił każdą zakonnice w górach Toskani.
Dziewięć miesięcy później na świat przyszli Miami Dolphins, jedyna drużyna w
historii footballu, która nigdy nie przegrała ani nie zremisowałą.
* Kiedyś Chuck Norris wyzwał Lanca Armstronga na konkurs "Kto ma więcej
jąder?". Chuck Norris wygrał o 5.
1. Łzy Chucka Norrisa leczą raka. Ale jest tak hardkorowy, że nigdy nie
zapłakał.
2. Chuck Norris nie śpi. Czeka.
3. Chuck Norris zaskarżył NBC o to, że nazwa Prawo i Porządek są
zastrzeżonymi nazwami jego lewej i prawej nogi.
4. Głónym towarem eksportowym Chucka Norrisa jest ból.
5. Jeśli widzisz Chucka Norrisa, on ciebie też widzi. Jeśli nie widzisz
Chucka Norrisa, możesz być kilka sekund od śmierci.
6. Chuck Norris doliczył do nieskończonośći. Dwa razy.
7. Chuck Norris nie idzie polować bo w polowaniu istnieje prawdopodobieństwo
porażki. Chuck Norris idzie zabijać.
8. Chuck Norris jest w 1/8 Indianinem. Nie ma to nic wspólnego z jego
przodkami, zjadł po prostu jednego.
9.Drobnym druczkiem na ostatniej stronie Ksiązki Rekordów Guinnessa jest
napisane, że wszystkie rekordy należą do Chucka Norrisa, w reszcie ksiązki
są wymienieni ci, którzy się najbardziej zbliżyli.
10.Za zarostem Chucka Norrisa nie ma brody. Jest kolejna pięść.

* Pluton jest orbitującą grupą brytyjskich żołnierzy z czasów wojny o niepodległość, którzy wylecieli w kosmos po tym, jak Chuck Norris kopnął ich z półobrotu w twarz
* Nie ma czegoś takiego jak broń masowego rażenia - jest tylko Chuck Norris.
* Kiedy Chuck Norris oddaje krew odmawia wbicia sobie strzykawki i usilnie domaga sie rewolweru i wiadra.
* Chuck Norris zrzuca skórę dwa razy w roku.
* Kiedy Chuck Norris dzwoni na 0-700, nie zostaje obciążony rachunkiem. Automat sam sobie wrzuca monety.
* Kopniak z półobrotu w wykonaniu Chucka Norrisa jest preferowanym sposobem wykonania kary śmierci w 16 stanach.
* Kiedy Chuck Norris wpada do wody nie staje się mokry, to woda staje się norrisowata.
* Naukowocy ustalili, że energia potrzebna do rozpędzenia dowolnego ciała do prędkości dźwięku wynosi 1 KzPCK (Kopniak z Półobrotu Chucka Norrisa).
* W domu Chucka Norrisa nie ma drzwi. Są tylko ściany, przez które przechodzi.
* Chuck Norris był czwartym mędrcem, który przybył do dzięciątka Jezus. Sprezentował mu dar noszenia bujnej brody, którą Jezus nosił do końca życia. Zazdrośni mędrcy wymazali jego imię z Biblii. Wszyscy troje zginęli wkrótce na skutek obrażeń powstałych od kopniaków z półobrotu w twarz.
* Jeśli Chuck Norris uprawia seks z facetem, nie oznacza to, że jest gejem. Oznacza to, że skończyły mu się kobiety.
* Chuck Norris umarł trzy lata temu, ale Ponury Kosiarz nie miał mu odwagi o tym powiedzieć.
* Energia powstała przy tupnięciu nogą Chucka Norrisa w ziemię wystarczy, aby zapewnić prąd dla Australii przez 44 minuty.
* Chuck Norris wymyślił własną odmianę karatę: Chuck-Cię-Zabije.
* Trawa jest zawsze zieleńsza tam, gdzie nie było jeszcze Chucka Norrisa. Tam gdzie był jest wypalona i pokryta krwią.
* Kiedy Chuck Norris sika, może z powodzeniem strumieniem moczu spawać tytan.
* Wilt Chamberlain chwali się, że w życiu spał z 20.000 kobiet. Chuck Norris nazywa to "wolnym wtorkiem".
* Broda Chucka Norrisa jest tak twarda i gęsta, że tylko sam Chuck Norris może ją ogolić kopiąc się z półobrotu w twarz.
* Chuck Norris wynalazł ładowaną odtylcowo strzelbę, likier, stosunek płciowy i piłkę nożną. Dokładnie w tej kolejności.
* U niektórych, lewe jądro jest większe niż prawe. U Chucka Norrisa, każde jądro jest większe od poprzedniego.
* Kiedy Bóg powiedział "Niech stanie się światłość", Chuck Norris dodał "Powiedz, ’proszę’."
* Pewnego dnia Chuck Norris szedł ulicą, mając ogromną erekcję. Nikt nie ocalał.
* Chuck Norris używa lampki nocnej. Nie dlatego, że Chuck Norris boi się ciemności, to ciemność boi się Chucka Norrisa.
* W czasie narodzin, pierwsza wyszła noga Chucka Norrisa, żeby mógł kopnąć lekarza z półobrotu w twarz. Nikt nie przyjmuje Chucka Norrisa na świat, oprócz Chucka Norrisa.
* Chuck Norris regularnie oddaje krew do Czerwonego Krzyża. Tylko nigdy nie jest to jego krew.
* Jeśli Chuck Norris jest spóźniony, to czas niech lepiej k**wa zwolni...
* Achilles był uważany za największego wojownika wszechczasów, ale zmarł z powodu słabego punktu, pięty Achillesowej. Nie ma czegoś takiego jak pięta Chuck Norrisowa.
* Tlen wymaga Chucka Norrisa do życia.
* Chuck Norris ma określenie na osobę, którą wpędza w stan śpiączki. To określenie to "szczęściarz".
* Chuck Norris zamówił Big Maca w Burger Kingu i go dostał.
* Kiedy Czarny Lud kładzie się spać każdej nocy, sprawdza czy w jego szafie nie czai się Chuck Norris.
* Chuck Norris potrafi trzasnąć obrotowymi drzwiami.
* Chuck Norris grał w rosyjską ruletkę z naładowym do pełna rewolwerem i wygrał.
* Popularna gra "Doom" jest luźno oparta na tym, jak kiedyś Szatan pożyczył od Chucka Norrisa 2 dolce i zapomniał oddać.
* Chuck Norris może dzielić przez zero.
* Jesteś tym, co jesz. Dlatego właśnie dieta Chucka Norrisa składa się głównie z cegieł, stali i łez małych dzieci.
* Chuck Norris potrafi podpalić mrówki za pomocą szkła powiększającego. W nocy.
* Kiedy Chuck Norris robi pompki, nie podnosi się w górę, tylko pcha Ziemię w dół.
* W swoje urodziny, Chuck Norris losowo wybiera jedno szczęśliwe dziecko, którym rzuca na Słońce.
* Istnieją 2 rodzaje ludzi: martwi i ci, którzy jeszcze nie spotkali Chucka Norrisa.
* Pewnego razu Chuck Norris złapał pociąg do domu. Do dziś nie chce go oddać.
* Jedyną rzeczą, która przetrwa nuklearną zagładę będzie Chuck Norris i karaluchy. Chuck Norris nie lubi karaluchów... Właśnie dlatego i tylko dlatego, Rosja i USA zgodziły się zredukować swój nuklearny arsenał.
* Kiedyś Chuck Norris wpadł do roztopionej lawy. Prawie się utopił.
* Bóg chciał stworzyć świat w 10 dni. Chuck Norris dał mu 6.
* Chuck Norris sprawia, że cebula płacze.
* Jako dziecko, Chuck Norris potrafił wepchnąć kwadratowe klocki w okrągłe otwory.
* Słone paluszki sprawiają, że Chuckowi Norrisowi chce się pić. Mimo tego, nie przestaje ich jeść.
* Kiedy Chuck Norris popatrzył na Słońce, Słońce odwróciło wzrok.
* Ktoś kiedyś dla żartu porównał Stevena Seagala do Chucka Norrisa. Chuck Norris się nie śmiał...
* Gdyby Chuck Norris był zwierzęciem, byłby Chuckiem Norrisem.
* Mówią, że piorun nigdy nie uderza dwa razy w to samo miejsce. Tak samo jak Chuck Norris. Nie musi.


Fakty o Mr. T:
# Mr. T nie musi się odżywiać ani pić, energię życiową czerpie z pokonanych wrogów.
# Mr. T miał być 5 jeźdzcą apokalipsy ale spóźnił się na casting.
# Mr. T wynalazł aspirynę, po wielu latach kiepskiej sprzedaży wymyślił ból i zarobił miliony w przemyśle farmaceutycznym.
# Mr. T jest królem Australii
# Mr. T jako jedyny człowiek zdołał ranić ksero i przeżyć.
# Mr. T jest jedynym naukowcem, który zdołał zamienić czekoladę w złoto
# Mr. T umie chodzić po wodzie, powietrzu i ogniu, jednak preferuje chodzenie po pokonanych wrogach.
# Mr. T wystraszył czerń z Michaela Jacksona.
# Jako dziecko Mr. T schodził do kanałów Nowego Jorku gdzie polował na aligatory. Pewnie teraz powiecie "Przecież w kanałach Nowego Jorku nie ma aligatorów". Tia, JUŻ ich tam nie ma...
# Walizka w Pulp Fiction zawierała złote łancuchy Mr. T
# Google nie wyszukuje Mr. T, wie że to nie ty znajdujesz Mr. T, to Mr. T znajduje ciebie.
# Mr. T nie został pokonany przez Sylwestra Stallone w Rocky III, zrobił to dubler Stallone, którym był Chuck Norris. Upodobnienie Chucka do Stallone'a zajęło 5 godzin grupie wykwalifikowanych charakteryzatorów. Lecz nawet Chuck Norris nie wystarczył i trzeba było użyć 3 tonowych rękawic bokserskich aby znokautować Mr. T na 10 sekund.
# Gdy Mr. T dostał swoją gwiazdę na "Alei sław" w Hollywood, odcisnął swoje ręce po tym jak cement już zaschnął.
# Mr. T używa kastetów ponieważ siła uderzenia przeciwnika gołą pięścią jest zbyt duża.
# Osama Bin Laden nie ukrywa się przed USA, ukrywa się przed Mr. T.
# Mr. T jest daltonistą. Lecz nie dlatego, że jego oczy mają jakiś defekt, to dlatego, że kolory boją się mu pokazywać.
Przemek - 17-01-06, 11:46
Temat postu:
Z cyklu Gadu-Gadu:

małtyna (11-11-2005 22:28 )
jestem sobie w knajpie, w knajpianej toalecie, w kabinie knajpianej toalety. sikam. ludzka rzecz, nie? no.
małtyna (11-11-2005 22:29)
zaraz za mną przyszły dwie panny, stuk stuk szpileczkami, poprawiają mejkap przy lustrze. rozmowa
małtyna (11-11-2005 22:29)
jedna pyta drugą, czy może poszłyby do hawany (ot, taki klub).
małtyna (11-11-2005 22:30)
a druga odpowiada, że nie, bo
małtyna (11-11-2005 22:30)
(teraz uwaga)
małtyna (11-11-2005 22:30)
"ty wiesz co mi się tam ostatnio stało?
małtyna (11-11-2005 22:30)
tańczę sobie, tańczę, a tu widzę, jak mnie jakiś kolo spod baru obcina wzrokiem
małtyna (11-11-2005 22:31)
no to podchodzę i mówię, że cześć, postaw mi drinka, bo mi się pić chce
małtyna (11-11-2005 22:31)
a on mówi, że dobra, postawi mi drinka, jak z nim zatańczę
małtyna (11-11-2005 22:31)
no to tańczymy, tańczymy, ale mi się nadal chciało pić, to mu mówię, że może by mi postawił tego drinka, bo mi się nadal chce pić
małtyna (11-11-2005 22:32)
a on, że może się najpierw przejdziemy i wtedy mi postawi drinka
małtyna (11-11-2005 22:32)
no to wyszliśmy, idziemy, idziemy, ja się pytam, czy moglibyśmy wracać, bo miał mi drinka postawić, bo mi się chce pić, a on mówi, że zaraz wrócimy tylko
żebym mu najpierw zwaliła konia
małtyna (11-11-2005 22:33)
no to ja go tam obrabiam, obrabiam
małtyna (11-11-2005 22:33)
(w tym miejscu opuściłam toaletę, ale dziewczyna tylko rzuciła na mnie okiem i kontynuowała swoją historię)
małtyna (11-11-2005 22:34)
(a ja jeszcze myłam ręce, więc pointa mnie nie ominęła i nie omieszkam jej przytoczyć)
małtyna (11-11-2005 22:35)
...obrabiam, a on mi mówi, że zaraz dojdzie i że chce mi się spuścić w buzi. trochę się zdziwiłam, ale spoko, kucam przed nim, nawet taki dość wygolony
był, więc spoko.
małtyna (11-11-2005 22:35)
no i się spuścił, niedużo tego było, więc spoko połknęłam no i się pytam, czy już możemy wracać, bo chcę tego drinka.
małtyna (11-11-2005 22:35)
a on mi mówi spier.dalaj głupio kur.wo
małtyna (11-11-2005 22:35)
(teraz będzie najlepsze, uwaga)
małtyna (11-11-2005 22:36)
I TY WIESZ JAK JA SIĘ WTEDY POCZUŁAM??
Hahaha!

Pozddr
Anonymous - 17-01-06, 12:15
Temat postu:
> > > > Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł
> niestety
> > > > mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego
ojca.
> > > > Po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności
małżonek
> > > > wyszedł na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie
> > > > "specjalisty". Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w
miasteczku
> > > > zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjęciach
> > > > dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.
> > > > - Dzień dobry, madame, ja jestem...
> > > > - Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go
> do
> > > > środka.
> > > > - Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani,
> > > > specjalizuję się w dzieciach...
> > > > - Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi
kobieta
> i
> > > > po chwili pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?
> > > > - No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się
> > > > zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w
> > > > kąpieli, tak ze dwa - trzy razy, później zwykle ze dwie
pozycje na
> > > > kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe
> > > > efekty osiąga się na dywanie w salonie... Naprawdę można się
> > > > wyluzować... "Dywan w salonie..." - Myśli kobieta. - "Nic
> dziwnego,
> > > > że mnie i Harry'emu nic nie wychodziło..."
> > > > - Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. -
> > > > kontynuuje fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście
> pozycji,
> > > > jeżeli strzelę z sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem
> > > > pewien, że będzie pani zadowolona z rezultatu... Kobieta z
> wrażenia
> > > > zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:
> > > > - Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie,
podczas
> > > > roboty, człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam,
> wchodzę
> > > > i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi
> > > > wierzyć, że rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania...
> > > > Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia...
> > > > - Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne
> bliźniaki!
> >
> > > > Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi
> przy
> > > > współpracy...
> > > > - Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
> > > > - Straszliwie... Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy
pójść do
> > parku.
> > > > Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron,
> żeby
> > > > zobaczyć mnie w akcji... TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko
> wyobrazić:
> > > > TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się
darła i
> > > > jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W
końcu
> > > > musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale
naprawdę
> > > > się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt...
> > > > - Sprzęt... - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan
> > > > powiedzieć,że wiewiórki naprawdę obgryzły panu... khem..
sprzęt..?
> > > > - Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak
> > > > hartowana stal... No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko
statyw i
> > > > możemy się zabierać do roboty.
> > > > - STATYW ?
> > > > - No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest,
> żeby
> > > > ją stale nosić... Proszę pani! Proszę pani!Wykrzyknik Jasna cholera,
> > ZEMDLAŁAWykrzyknikWykrzyknik

Jechał facet samochodem, a że samochód dobry, szybki to sobie nie żałował. Mimo, że mokro, ślisko to na liczniku 150 km/h... 180 km/h... 220 km/h...250 km/h..., aż tu nagle zakręt, za zakrętem furmanka. Nic się nie dało zrobić, jedno wielkie rozpierdziu, z furmanki drzazgi, konie latają w powietrzu, woźnicy urwało nogi. Zatrzymał się facet po tych kilkuset metrach, i patrzy, o k... ,ale jatka. Nic to myśli, jatka nie jatka, może ktoś przeżył i trzeba mu pomoc. Podchodzi bliżej, a tam konie z bebechami na wierzchu, ledwo dychają. Jakoś trzeba by je dobić, co się ma gadzina męczyć. Złapał za siekierę, która wypadła z furmanki i do jednego konia, do drugiego... pozarąbywał na śmierć. Stoi i rozgląda się, co dalej, zauważył woźnice. Woźnica na to, podciągając koc i przykrywając urwane nogi:
- Panie! Nawet mnie ku*** nie drasnęłoWykrzyknik!

- babciu, dlaczego masz takie wielkie oczy...?
-jazdaaa...!

Dwóch wariatów rozbraja bombę..
A jak wybuchnie?- pyta się jeden
-Nic nie szkodzi, mam drugą...

DLA MAĆKA:
Siedzi trzech gości w łodce na środku jeziora. Połowy nocne, wędki w wodzie, spokój, sielanka, powoli zaczyna się rozwidniać. Jeden z wędkarzy zagaja:
- Słońce wschodzi.
Drugi mówi:
- Faktycznie, dawno nie widziałem takiego wschodu.
Nagle trzeci wędkarz szybkimi ruchami ramion wypycha dwóch pozostałych z łódki. Ci, przerażeni, machając gorączkowo rękoma wołają do pozostałego w łódce:
- Odbiło ci!? Za co?
Ten mówi:
- Pierwszego za offtopic, a drugiego za flooda.
Na to wściekli wędkarze w wodzie:
- A ty to co, cwaniaczku jeden!!
Ten w odpowiedzi chwyta za wiosło i wpychając końcem dwóch pozostałych pod wodę mówi:
- A za niepotrzebne dyskusje Ban!Wykrzyknik
Mruga 2

Trzy kobiety urządziły sobie babską imprezkę, na której nie stroniły od alkoholu. Po paru drinkach zaczęły porównywać swoich facetów do samochodów.
Pierwsza mówi:
- Mój to jest w łóżku jak porsche. Szybki, wygodny, nie do zajeżdżenia... Po prostu najlepszy!
Druga mówi:
- A mój to jak BMW. Również szybki, komfortowy, bardzo dobrze trzyma się drogi.
Na to trzecia:
- A mój jest jak polonez!
Pierwsza i druga zaskoczone pytają się z ciekawością, co jest przyczyną tak niskiej oceny?
- No cóż, bez ssania nie pojedzie.

Pewna młoda kobieta spotyka w barze fantastycznego faceta. Zaczepia go, rozmawiają cały wieczór, na koniec opuszczają razem bar. Wieczorny spacer kończy się pod drzwiami mieszkania faceta. Facet zaprasza kobietę do środka... W mieszkaniu znajduje się mnóstwo pluszowych misiów, cale półki, posegregowane według wielkości. Małe na najniższych półkach, średnie na środkowych półkach i te duże, na samej górze... Kobieta jest zdziwiona, że trafiła na zbieracza pluszowych misiów, ale nic nie mówi, jest zaskoczona, ale z drugiej strony cieszy się, że trafiła na takiego uczuciowego i wrażliwego faceta. Odwraca się do niego... całuje go... zdejmuje suknię... Stało się to, o czym cały wieczór marzyła... Po fantastycznej nocy pełnej namiętności, leży obok swojego wyśnionego faceta i pyta:
- I jak było?
- Możesz sobie wybrać nagrodę z najniższej półki...

Profesor mówi do studenta:
- Nie zaliczę panu roku. Ani razu nie był pan na zajęciach.
- Niech da mi pan szansę!
- Przykro mi.
- A gdybym tak wszedł na ścianę, przespacerował się po niej i zszedł spowrotem na ziemię, da mi pan 3?
- Co pan wygaduje, przecież to niemożliwe!Wykrzyknik
Jednak po dłgich namowach profesor zgadza się. Student, ku ździwieniu profesora, wchodzi na ścianę i spaceruje po niej tak, jakby chodził po ziemi. Profesor kiwa z niedowierzaniem głową, jednak obietnicy zamierza dotrzymać i bierze do ręki indeks. Uczeń jednak mówi:
- A gdybym wszedł na sufit, zrobił na nim parę fikołków, "spadając" spowrotem na sufit, dostanę 4?
Profesor nadal nie wierzy w możliwości studenta, jednak i teraz dał się przekonać. Student zrobił co mówił, a profesor nadal mocno ździwiony bierze się za wpisywanie oceny.
- A jeśli wejdę teraz na stół i obsiusiam pana, a pan pozostanie mimo wszystko suchy, postawi mi pan piątkę?
Profesor jest już wyraźnie zaciekawiony wyczynami studenta, więc się zgadza. Student wchodzi na stół, wyjmuje małego, po czym sika na profesora. Jednak tym razem nic nadzwyczajnego się nie stało i profesor jest cały mokry. Uczeń na to:
- Nooooo, niech zostanie czwórka

Marketing w 3 krokach:
1. Idziesz na przyjęcie, widzisz super dziewczynę. Podchodzisz do niej i mówisz:
- Jestem super w łóżku! Co Ty na to?
To nazywa się marketing bezpośredni.
2. Idziesz na przyjęcie, widzisz super dziewczynę. Dajesz znak przyjacielowi, on podchodzi do niej i mówi:
- Cześć, mój przyjaciel stojący tam jest świetny w łóżku. Co Ty na to?
To nazywa się reklama.
3. Idziesz na przyjęcie, widzisz super dziewczynę. Ona podchodzi do Ciebie i mówi:
- Słyszałam, że jesteś świetny w łóżku, co Ty na to?
To nazywa się mieć dobrą markę.

Co powiedziała Otylia Jędrzejczak do brata
chwilę przed zderzeniem z drzewem?
- "Teraz ja jestem Sprite, a Ty pragnienie"...
Anonymous - 17-01-06, 14:20
Temat postu:
Baba i chłop jadą furmanką po autostradzie.
Nagle wyprzedza ich motocyklista bez głowy, chłop zdziwił się, lecz nie zareagował. Nagle wyprzedził ich drugi motocyklista, także bez głowy... Po kilku następnych podobnych wypadkach, zdziwienie chłopa sięgnęło zenitu i z wielkim trudem zaczął się zastanawiać nad zaistniałą sytuacją. Po chwili kontemplacji klepną się w głowę i krzyczy do baby:
- Ej, stara! Rzuć no tam tę kosę gdzieś wyżej!


Mąż zabrał żonę na pierwszą w jej życiu partię golfa. Oczywiście pierwsze uderzenie żony w piłeczkę i... okno stojącego obok pola golfowego domku zostaje rozbite. Mąż trochę się zdenerwował:
- Mówiłem, żebyś uważała, a teraz trzeba będzie tam iść przepraszać i może nawet zapłacić.
Tak więc golfiści idą do domku i pukają w jego drzwi. Momentalnie dochodzi ze środka miły głos mężczyzny:
- Proszę wejść.
Po wejściu zauważają w domku: zbite kawałki szyby, rozbitą starą wazę i siedzącego na kanapie faceta. Ten pyta ich:
- Czy to wy zbiliście szybę?
Tak... przepraszamy za to bardzo - odpowiadają golfiści.
- Hmm... właściwie to nie ma za co. Jestem dżinem, który był uwięziony w tej wazie kilkaset lat. Teraz powinienem spełnić 3 życzenia. Nie obrazicie się jak spełnię wam po jednym sam zostawiając sobie jedno na koniec?
- Nie, tak jest świetnie - odpowiada mąż. - Ja bym chciał dostawać milion dolarów co roku...
- Nie ma problemu - mówi dżin. - Do tego gwarantuję, że będziesz bardzo długo żył. A ty młoda kobieto, czego chcesz?
- Chciałabym mieć ogromny dom w każdym państwie, każdy z najlepszymi na świecie służącymi...
- Mówisz i masz - odpowiada dżin. - Do tego obiecuje ci, że do żadnego z nich nikt się nigdy nie włamie.
- A jakie jest twoje życzenie dżinie? - pyta małżeństwo.
- Ponieważ tak długo byłem uwięziony, nie marzę o niczym innym jak o seksie z tobą - zwraca się do kobiety dżin.
I co ty na to kochanie? - pyta mąż. - Mamy tyle kasy i domy... może się zgódź?
Tak więc kobieta z dżinem idzie na pięterko... Całe popołudnie się kochają. Dżin jest wręcz nienasycony. Po 4 godzinach nieustannego seksu dżin złazi z kobiety, patrzy jej prosto w oczy i pyta:
- Ile macie lat, ty i twój mąż?
- Oboje mamy po 35.
- Coś ty!? 35 lat i wierzycie w dżiny?Pytajnik


Pracownik fabryki frytek popadł w dziwną obsesję.
- Mam nieprzepartą ochotę włożyć przyrodzenie w obieraczkę ziemniaków - zwierza się żonie.
- Absolutnie nie rób tego! - krzyczy kobieta.
Po kilku dniach facet wraca do domu blady:
- To było silniejsze ode mnie, zrobiłem to.
- Włożyłeś go w obieraczkę ziemniaków? I co?
- Zwolnili mnie z pracy.
- A co z obieraczką?
- Ją też zwolnili.


Teściowa po 10 latach kłótni postanawia pogodzić się ze swoim zięciem. Zaprasza jego i córkę na obiad. Podaje kotleta, surówkę, ale zapomniała o ziemniakach. Wraca do kuchni. Przezorny zięć postanawia sprawdzić, czy kotlet nie jest zatruty. Kroi kawałek i daje kotu. Ten gryzie i nagle pada martwy na ziemię. Zięć wstaje, idzie do kuchni, bierze patelnię i zabija teściową. Wraca do pokoju i mówi do żony:
- Kochanie, wyobraź sobie, że ta stara rura chciała mnie otruć. Wziąłem patelnię i ją zabiłem!
Na co kot wstaje, otrzepuje się i krzyczy:
- Jest!WykrzyknikSuszę zęby

Teściowa rozmawia z zięciem:
- Wiesz chciałabym mieć piękny pogrzeb po swoim odejściu.
- Spokojnie mamusiu, ja to załatwię - powiedział zięć po czym wyszedł. Wraca pod koniec dnia pijany kompletnie.
- Gdzieś ty był tyle czasu? - pyta ze zdziwieniem teściowa.
Na co zięć:
- Nie pytaj, gdzie byłem ani jak to zrobiłem, tylko bądź gotowa na czwartek



Teściowa do zięcia:
- Nie zasłaniaj się gazetą! Nie udawaj, że czytasz. Dobrze wiem, że mnie słyszysz, bo widzę, że ci się kolana trzęsą...


Rolnik kupił do gospodarstwa zebrę i zaprowadził ją do obory. Zebra zaczęła się zastanawiać, co też ona będzie tu robić i postanowiła spytać współlokatorów. Zaczęła od krowy:
- Krowa, co tu robisz?
- Rano wyprowadzają mnie na pastwisko, pasę się tam cały dzień, potem wieczorem mnie doją i odprowadzają do obory - Nie jest źle - pomyślała zebra, ale zapytała jeszcze konia. Na co ten jej odpowiedział:
- Czasem pociągnę jakiś wóz, czasem zaoram jakieś pole, ale najczęściej pasę się spokojnie na pastwisku.
Zebra postanowiła jeszcze spytać byka:
- A co ty tu robisz?
- Te, mała, ściągnij piżamkę to zobaczysz!


Rolnik i jego żona leżeli sobie w łóżku. Ona szydełkowała a on czytał "Działkowca". W pewnej chwili rolnik odłożył gazetę i spytał żonę:
- Wiedziałaś, że ludzie to jedyny gatunek, którego samice są w stanie odczuwać orgazm?
Żona uśmiechnęła się niewinnie:
- Naprawdę? Udowodnij to...
Rolnik podrapał się chwilę po głowie i powiedział:
- Dobrze - po czym wstał z łóżka i poszedł gdzieś zostawiając żonę z wyrazem totalnego zdumienia na twarzy.
Po pół godzinie rolnik wraca totalnie zmęczony i spocony, i mówi:
- A więc krowa i owca na pewno nie mogą, natomiast świnia kwiczała w taki sposób, że nie jestem pewien...


Inżynierowie: mechanik, chemik i informatyk jadą jednym samochodem. Nagle silnik prycha, buczy, silnik gaśnie, auto staje.
- To coś z silnikiem - mówi mechanik.
- Myślę, że paliwo jest złej jakosci - stwierdza chemik.
- Wysiądźmy i wsiądźmy, może to pomoże - mówi informatyk


Czym różni się doświadczony informatyk od początkującego?
- Początkujący uważa, że 1KB to 1000B, a doświadczony jest pewnien, że 1km to 1024m.


Odbywa się rozprawa w sadzie. Mężczyzna oskarżony jest o zamordowanie teściowej.
- Co oskarżony ma na swoją obronę?
- Wysoki Sadzie, jestem niewinny. To było tak: siedziałem sobie w kuchni i obierałem pomarańcze, gdy w pewnym momencie wyślizgnęła mi się z ręki skórka, a potem wypadł mi nóż i właśnie wtedy do kuchni weszła teściowa, i poślizgnęła się na skórce, i upadla na nóż... i tak siedem razy...


Franek mówi do kolegi:
- W niedzielę wybieram się z teściową na giełdę staroci.
- A ile chcesz za nią dostać?

Teściowa przyjeżdża w odwiedziny do zięcia i córki. Drzwi otwiera zięć:
- O, mamusia! A mamusia na długo?
- Na tak długo synku, aż wam się znudzę.
- To mamusia nawet nie wejdzie? hihihihihi

Siedzi sobie szczur z chomikiem. Szczur narzeka:
- Nie ma sprawiedliwości na świecie... Popatrz, ty masz futerko, ja mam futerko... ty masz cztery łapki, ja mam cztery łapki... ty masz ogonek, ja mam ogonek... ja mam dwa sterczące ząbki z przodu i ty też... a to ciebie wszyscy głaszczą i kochają, a na mnie polują, sypią trutki i nasyłają koty...
- Bo ty szczurku, masz public relations do d...<lol>
vitia - 17-01-06, 21:18
Temat postu:
kubek
Anonymous - 18-01-06, 14:14
Temat postu:
PRZYGOTUJ SIĘ DO TESTÓW GIMNAZJALNYCH!Wykrzyknik!
Oto kilka pytań aby pomóc Ci w przygotowaniach do przyszłych się testów.


Część I - zadanie zamkniete ( TESTOWE )

Zad.1

Ile lat dostanie Józef za potrójny gwałt, pobicie, oraz wymuszenia, jeżeli jego
stary zarabia 56 000 zł na miesiąc oraz ma plecy w ruskiej mafii.

A. Wpierdola mu dozywocie
B. *** go zobacza niec nie dostanie
C. *** mnie to boli
D. Też bym chciał miec plecy w ruskiej mafi

Zad.2

Jurek dostał kose w plecy pod warzywniakiem. Z jakiego metalu było wykonane ostrze
noża skoro Jurek potrafi rozpierdolic sobie 10 butelek na głowie?

A. Z ołowiu
B. Z czegoś ***ście twardego
C. *** mnie to boli
D. Spoko z niego ziomus skoro sobie butle umie o łeb rozjebać

Zad.3

Andrzej napierdolił 5 dresów naraz. Co łyka w takim razie Andrezj?

A. Metanabol
B. Andrzej jest uczciwy i mądry i nic nie łyka
C. *** mnie to boli
D. Też bym mógł wpierdolic 5 dresikom na raz

Zad.4

*** spałowały Mietka. Ma on siniaki oraz krwiaki na całym ciele. Czym to grozi?

A. Zakrzepem krwi
B. Będzie miał mniejsze powodzenie u dup
C. *** mnie to boli
D. Co on *** nóg nie ma? Ja bym spierdolił

Zad.5

Ziomek wyrywa dupy na swoją fure. Czym jeździ?

A. Pewnie jakiś Mietek
B. Rowerem
C. *** mnie to boli
D. *** sobie po czole może co najwyżej pojeździć

Zad.6

Z czego wykonane są dresy oraz jakie powinno się nosić?

A. Z bawełny - Adidasa
B. Z latexu *** - Andidonsa
C. *** mnie to boli - tak jak wcześniej
D. Z upierdolonych szmat - z Lumpexu

--------------

Część II - zadania otwrate

Zad.1 ( Chemia )

Pan Mietek wypija w ciągu godziny 1,65 l nalewki owocowej o stężeniu 12 %. Jego kolega
Pan Józek w tym samym czasie wypija o 14 % mniej tego samego trunku. Oblicz ile obydwaj
Panowie muszą wypić aby sie zapierdolić jeżeli maksymalne stęzenie alkocholu w ich krwi
może wynosić 31 % oraz jeżeli nalewki zawieraja 40 % siary. Pamietaj iz dorosły człowiek
ma około 6,3 litra krwi w organizmie

Zad.2 ( Fizyka )

Predkosć Tomka wynosi 24 km/h. Spierdla on przed dresami. Oblicz o której godzinie
Tomek dostanie w pizde jeżeli rozpoczął on ucieczke o 14:00 a dresy wyruszyły za nim
1,5 minuty później, oraz wiedząc że dresy biegną z predkoscia 28 km/h. Pamietaj że
Tomek biegnie z ruchem jednostajnie opóznionym ( jego predkośc zmniejsza sie co 8 s
o 2 m/s ) gdyż jara dużo szlugów.

Zad. 3 ( Matematyka )

Łysy koksuje od 6 miesięcy. Co dziennie łyka 5 mety. Oblicz ile bedzie wynosił obwód
jego bicepsa jeżeli na początku wynosił 29 cm a co 100 połknietych tabletek łapa
powiększa sie o 3,5 cm, obliczrównież ile będzie brał na klate jeżeli na początku
cisnął 45 kg i co 50 tabletek bierze o 5 kg wiecej. Przyjmij iż jeden miesiac ma 30 dni.

Zad.4 ( Biologia )

Wypisz 10 przyczyn dla których warto jarać jointy
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-

Zad.5 ( Geografia )

Marek wjebał sie z dragami i spierdalał przed szmatami. Droga jaką pokonał na mapie
w skali 1:200 000 wynosi 8mm. Oblicz jaka trase w rzeczywistości pokonał Marek.

Zad. 6 ( Matematyka )

Gdy Rudy szedł do pierdla miał trzy razy tyle lat co jego brat. Brat poszedł grypsować po 12 latach i miał wtedy 4 lata mniej niz Rudy kiedy go zapuszkowali. Oblicz ile lat ma każdy z braci.

[ Dodano: Sro 18 Sty, 2006 ]
tu jest oryginał bez cenzury www
wujek - 18-01-06, 19:53
Temat postu:
Dlaczego w Wąchocku nie ma już balów przebierańcówPytajnik
Bo na ostatnim córka sołtysa przebrała się za akumulator i wszyscy ją ładowali.
vitia - 18-01-06, 20:26
Temat postu:
- Czesław, co byś zrobił, jakby był jutro koniec świata?
- A r*chałbym wszystko co się rusza. A ty?
- Postarałbym się nie ruszać.


Pewien młody człowiek po zrobieniu dyplomu, dostał od swojej zamożnej rodziny bilet na rejs luksusowym statkiem pasażerskim. Radzi się kumpli co ma ze sobą zabrać.
- ...dobrą torbę podróżną, wygodne buty, kilka koszul, spodnie-bermudy, elegancki garnitur na wieczorne rauty, tabletki przeciwko chorobie morskiej i oczywiście kondomy... – wyliczają koledzy.
Facet robi zakupy z listą w ręku. Dochodzi do apteki.
- 20 prezerwatyw i 20 tabletek przeciwkowymiotnych – zamawia.
Aptekarz podając towar stwierdza ze współczuciem:
- Jak panu to nie służy to może się nie zmuszać...?!



Mały Jaś udał się do wieelkiego supermarketu celem spotkania ze Św. Mikołajem. Św.Mikołaj wziął go na kolana i mówi do niego.
- Mały Jaś już na pewno wie co chce dostać od Św.Mikołaja, chce dostać od niego z-a-b-a-w-k-i - powiedział dotykając palcem jego nosa....
Jaś lekko zdegustowany i z wykrzywioną miną odburknął:
- Nie chce zabawek... mam ich w domu tysiące.
- W takim razie mały Jaś chce dostać od Św.Mikołaja g-r-y - powiedział Św.Mikołaj znów trącając Jasia palcem w nos.
- Nieeee chce gier... mam w domu każdą grę jaką chciałem mieć - odburknął z jeszcze bardziej zwieszoną miną.
- To w takim razie teraz Jaś powie Św.Mikołajowi co chciałby dostać - powiedział z uśmiechem.
- Chciałbym dostać p-*-*-*-ę. - odpowiada Jaś trącając Św.Mikołaja w nos - i nie mów mi, że nie posiadasz takich, bo czułem ją na Twoim palcu!

[ Dodano: Sro 18 Sty, 2006 ]
Ich Troje



Loading -> Standby -> Offline
Sikor - 19-01-06, 00:00
Temat postu:
W pewnym mieście powstał sklep, w którym każda kobieta mogła sobie kupić męża.
Miał sześć pięter, a jakość facetów rosła wraz z każdym piętrem. Był tylko jeden haczyk: jak już kobieta weszła na wyższe piętro, nie mogła zejść niżej, chyba że prosto do wyjścia bez możliwości powrotu. Wchodzi więc tam pewna babka poważnie zainteresowana kupnem męża.
Na pierwszym piętrze wisi tabliczka:
"Mężczyźni tutaj mają pracę" - To już coś, mój były nawet roboty nie miał - pomyślała kobieta - ale zobaczę, co jest wyżej.
Na drugim piętrze był napis: "Mężczyźni tutaj mają pracę i kochają dzieci" - Miło, ale zobaczymy, co jest wyżej.
Na trzecim piętrze była tabliczka: "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci i są niesamowicie przystojni" - No, coraz lepiej - pomyślała - ale wyżej, to musi być już ***ście.
Na czwartym piętrze można było przeczytać: "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni i pomagają przy pracach domowych" - Słodko, słodko... Ale chyba wejdę piętro wyżej.
Na piątym piętrze stało: "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni, pomagają przy pracach domowych i są diabelnie dobrzy w łóżku" - No niesamowite, wręcz cudownie - pomyślała kobieta - ale jak tu jest tak wspaniale, to co musi być piętro wyżej!?!
Na szóstym piętrze BARDZO zdziwiona kobieta przeczytała: "Na tym nie ma żadnych facetów. Zostało ono stworzone tylko po to, aby udowodnić, że wam, babom, za cholerę nie można dogodzić..."
vitia - 20-01-06, 00:27
Temat postu:
Mała dziewczynka wybrała się z ojcem do fryzjera. Stanęła obok fotela fryzjerskiego, w momencie gdy fryzjer obcinał włosy tacie. Dziewczynka jadła brzoskwinię. Fryzjer uśmiechnął się i mówi:
- Kochanie, będziesz miała włosy w swojej brzoskwini.
- Wiem - odpowiada dziewczynka - i urosną mi piersi...



...Pamiętam, że kiedy byłem mały, to mama zawsze mówiła, jak bardzo jej przykro, kiedy na naszym oknie kuchennym rozbijały się wróble. Mam wrażenie, że nie była całkiem szczera. Gdyby naprawdę źle się z tym czuła, to wystawiłaby karmnik na zewnątrz...



Miał facet papugę. Stara była bardzo. Tak bardzo, że jej się dziób zakrzywił i nie mogła jeść.
"Niechybnie zdechnie" – pomyślał gość i poszedł do weterynarza.
- Co robić? – pyta
- Weź pan spiłuj jej pilnikiem dziób – poradził lekarz.
Koleś wrócił na chatę.
- I jak, pomogło? – pyta lekarz następnego dnia.
- Nie bardzo, zdechł mój Paputek.
- Zdechł przy piłowaniu dziobka?
- Nie, chyba już w imadle...



Staruszka wchodzi do sklepu i mówi:
- Potrzebuję kilka rolek papieru toaletowego.
Młoda sprzedawczyni prezentuje na ladzie kilka gatunków papierów w różne wzorki i kolory.
- Który pani sobie życzy?
- Obojętnie - byle nie biały - bo się szybko brudzi.
Sikor - 20-01-06, 15:02
Temat postu:
Lekcja z wychowawcą klasy. Edukacja seksualna. Pan stara się aby dzieci jak najwięcej sobie przyswoiły, zrozumiały... delikatnie... kwiatki... motylki... itepe...

- Powiedzcie mi dzieci czy ostatnio widziałyście może coś, co mogło być związane z życiem płciowym? - Tak Zosiu ?

- Ostatnio widziałam proszę pana na drzewku, które rośnie koło naszego domu gniazdko. A w nim ptaszek wysiaduje jajeczka...

- Pięknie Zosiu... i co w związku z tym jeszcze możesz powiedzieć?

- Że ten ptaszek to samiczka i że ona wysiaduje te jajeczka żeby mieć małe ptaszki...

- No właśnie bardzo ślicznie... ktoś jeszcze? Tak Stasiu?

- Proszę Pana... a moja mamusia mówi, że jest w ciąży i ma duży brzuszek...

- No i?

- No i pewnie niedługo będę miał siostrzyczkę...

- No pięknie... ktoś jeszcze? Nikt?? Tak... Tak Jasiu??

- Proszę Pana... a ja wczoraj wieczorem oglądałem taki suuuper film!Wykrzyknik

- Taak?

- Nooo... to był taki film o zabójcach ninja... i w finałowej scenie było ich dwudziestu... i oni wszyscy naraz... ale to wszyscy zaatakowali głównego bohatera...

- No ii? Ee...

- A on im wtedy wszystkim... ale to wszystkim naraz dokopał... poskręcał karki... połamał kości... powyrywał wnętrzności... ale się działo... mówię Panu!!

- No dobrze Jasiu widzę, że jesteś jeszcze podekscytowany... ale jaki to ma związek z moim pytaniem?Pytajnik

- Bo wtedy zrozumiałem Proszę Pana... zrozumiałem... że Chuck Norris to się w walce nie pier*oli!Wykrzyknik
vitia - 20-01-06, 22:52
Temat postu:
Słońce zachodziło nad prerią. Jego ostatnie promienie ukazały samotnego jeźdźca - dumnego mieszkańca tej krainy, cwałującego w sobie tylko znanym kierunku. Mknął on właśnie na swym rączym mustangu w szalonym biegu gdy nagle rozległ się odgłos wystrzału. Indianin obejrzał się i dostrzegł w oddali ścigającą go niewyraźną postać. Zatrzymał rumaka i pozwolił się dogonić - nadjeżdżającym okazał się lokalny szeryf.
- Przekroczyłeś dozwoloną na tym obszarze prędkość, synu - zakomunikował funkcjonariusz spokojnie - Będzie mandat...
- Coś ci się pomyliło, kałboju - zirytował się Indianin - Nie posiadacie jeszcze technologii aby to ustalić w tych warunkach! Jest już dość ciemno, radary wymyślą dopiero za parędziesiąt lat!
- Według GMN-u przekroczyłeś prędkość około półtora raza...
- Bullshit! Jak to niby zmierzyłeś, synu bizonicy i parchatego skunksa? Hm?! Pytam się, bo jak dla mnie, to jakaś cholerna podpucha!
- Niestety, GMN się nie myli, mój ty czerwony skurw... czerwonoskóry synu, płacisz karę: dwa bobry i pół szopa.
- Karę? GMN?Wykrzyknik! Co to, kułwa, jest GMN?!
Szeryf leniwie sięga do juków i wyciąga stamtąd mocno sfatygowane zwierzątko o błoniastych skrzydłach.
- Gacek - Mówiący Nietoperz...



- Henryku, co byś zrobił, gdybym ci powiedziała, że cię zdradziłam?
- Powiedziałbym, że zdradziłem cię wiele razy...
- Ja żartowałam!!
- Cóż, ja też ponury do łóżka nie chodziłem...




Wilk spotyka w lesie Czerwonego Kapturka.
- Gdzie idziesz?
- Do babci.
- A co masz w koszyku?
- Dynamit.
- Po co ci dynamit?
- Chcę raz na zawsze skończyć tę idiotyczną bajkę.



Sycylia. Umiera w zaciszu domowym śmiertelnie postrzelony jeden z członków mafii.
Na łożu śmierci po kilku dniach agonii otwiera oczy i pyta samotnie siedzącą przy nim żonę...
- Mario! - żono moja - powiedz mi szczerze - czy przyprawiłaś mi kiedykolwiek rogi?
Żona długą chwilę wpatrywała się w jego twarz i mówi...
- Ja ci powiem - ty nie umrzesz - i co wtedy?




Suszę zęby Suszę zęby Suszę zęby A to mój faworyt Uśmiech... Uśmiech... Uśmiech...

Do miasteczka na Dzikim Zachodzie zajechał wędrowiec. Jedzie, patrzy, a miasto całe puste. Nikogusieńkiego. W końcu spotkał żula, nawalonego jak stodoła.
- Gdzie wszyscy?
- Pojechali wieszać Papierowego Joe?
- A kto to taki Papierowy Joe?
- A taki kolo w papierowym kapeluszu, w papierowym ubraniu, w papierowych spodniach, w papierowej koszuli, na papierowym koniu i z papierowymi pistoletami.
- A po co go wieszać?
- Bo ch*j, non stop szeleścił!
Sikor - 20-01-06, 23:58
Temat postu:
Kontrola imigracyjna:
- Name?
- Abu Dalah Sarafi.
- Sex?
- Four times a week.
- No, no, no... male or female?
- Male, female... sometimes camel...

........................................................................................................

Radzieckie władze dementują pogłoski o rzekomym rozbiciu się statku kosmicznego podczas lądowania na Ksieżycu:
- Nie jest prawdą, że nasze statki kosmiczne są przestarzałe technicznie. Nie jest również prawdą, że podczas naszego lądowania zginęła cała załoga Sojuza. Przeżyli palacz i cieśla okrętowy.
RedDevil - 21-01-06, 00:01
Temat postu:
Piotrek_S napisał/a:
Radzieckie władze dementują pogłoski o rzekomym rozbiciu się statku kosmicznego podczas lądowania na Ksieżycu:
- Nie jest prawdą, że nasze statki kosmiczne są przestarzałe technicznie. Nie jest również prawdą, że podczas naszego lądowania zginęła cała załoga Sojuza. Przeżyli palacz i cieśla okrętowy.



Hahaha!
Piotrek - 25-01-06, 12:33
Temat postu:
Porównanie jednej doby studenta Akademii Medycznej (AM) i Politechniki (PK) mieszkających razem.

18:00
AM: Początek ostatnich zajęć tego dnia.
PK: Początek pierwszej skrzynki piwa.
20:00
AM: Wracam tramwajem na stancję.
PK: W stanie "naturalnym" jadę rowerem po kolejną skrzynkę piwa mimo,
że pada śnieg i jest zimno.
21:00
AM: Piję pierwszą tego wieczoru kawę.
PK: Pierwszy raz tego wieczoru jadę na izbę wytrzeźwień
22:00
AM: Zaczynam pierwszą tej nocy 1000-stronicową książkę.
PK: Zaczynam pierwszą tej nocy ucieczkę z izby wytrzeźwień.
23:30
AM: Nadal czytam.
PK: Nadal uciekam.
24:00
AM: Wycieńczony książką sięgam po 800-stronicowy skrypt.
PK: Wycieńczony bieganiem, wskakuję do rzeki i uciekam wpław.
2:00
AM: Czytam kumplom śmieszne zdania z książki.
PK: Opowiadam kumplom, jakie to uczucie dostać paralizatorem.
3:00
AM: Z braku książek sięgam po Panoramę Firm i Książkę Telefoniczną.
PK: Z braku napojów energetycznych, wzmagających wyobraźnię, udaję się
w podróż rowerem do najbliższego nocnego
4:00
AM: Kumple też czytają PF i KT (nie mogę nic z nich zrozumieć).
PK: Kumple nadal piją i coś gadają, ja tylko piję...
4:30
AM: Piję, nie wiem którą kawę.
PK: Nie wiem, gdzie jadę.
4:45
AM: Urządzamy z kolegami konkurs "1 z 10-ciu" z wiedzy o Panoramie Firm.
PK: Urządzamy konkurs "kto szybciej wózkiem dookoła supermarketu".
5:15
AM: Znów wygrałem! Bochenek i Stryer się nie odzywali...
PK: Znów wygrałem! Piast i Żywiec utknęli w zaspie!
6:00
AM: Jestem wykończony, nigdy już nie będę tak długo się uczył.
PK: Jestem wykończony, tłumaczę znakowi "STOP", że już nigdy nie będę
pił.
6:15-7:30
AM: Śpię w ubraniach - szkoda ściągać na tak krótko.
PK: Śpię z dwoma kumplami w wannie, która dryfuje po wodach parku.
7:30
AM: O, już 7:30? ZASPAŁEM!
PK: O! Chłopaki, to jest Bałtyk? Który mamy rok?
7:45
AM: Idę się umyć... Gdzie jest wanna? I ten jełop z PK?
PK: Kurcze, dzisiaj czwartek. Dzień kąpieli dla Medyka
7:50
AM: ...znowu wypił Domestosa...
PK: ...ale zgaga... to po tym likierze pewnie...
8:00
AM: Biegnąc na uczelnię, widzę trzech kloszardów w wannie. Myślę - "co
to za życie..."
PK: Wczoraj widziałem białe myszki, a dziś duchy w białych fartuchach.
Czas wracać do domu...
9:00
AM: chce mi się spać, idę po kawę
PK: chce mi się spać, idę spać
12:00
AM: Przewracam się ze zmęczenia
PK: Przewracam się na drugi boczek
13:00
AM: Za twarde siedzenia na tych salach
PK: Mama kupiła mi za miękką poduszkę...
15:00
AM: Znowu zapomniałem zjeść
PK: Znowu zapomniałem pójść na zajęcia
15:05
AM: Trudno, napiję się kawy
PK: Trudno, zrobię ksero
16:00-17:30
AM: Oglądam preparaty i notuję wykłady
PK: Oglądam telewizję i gram w Tekkena
18:00
AM: Ledwo żyję, chcę do domu!
PK: Ale mam kaca! Chcę do mamy!
20:15
AM: Cześć, Głąbie! Ale miałem ciężki dzień...
PK: Cześć, Medyk! Ty chyba nie wiesz, co znaczy ciężki dzień

Coś w tym jest Hihihi
Sikor - 25-01-06, 15:54
Temat postu:
100% potwierdzam. Rok spędzony w akademiku polibudy wyglądał prawie tak jak jest to opisane Suszę zęby
Hans - 25-01-06, 21:19
Temat postu:
Chuck Norris potrafi kłamać z akumulatorem na jajach.
Chuck Norris miał działającą neostradę odrazu po podpisaniu umowy
Żereb - 26-01-06, 11:51
Temat postu:
No dokładnie studenci Polibudy chleją nonstop Suszę zęby wiem bo sam studiuje na polibudzie Suszę zęby
RedDevil - 03-02-06, 19:48
Temat postu:
LOL
Przemek - 06-02-06, 20:06
Temat postu:
Ponoć autentyk wysłany do producenta soków Kubuś:

Drogi Kubusiu !
Chciałem Ci w tym liście serdecznie podziękować za te wspaniałe promocje, dzięki którym dzieci mogą się bawić wysyłając do Ciebie etykietki z soków, w zamian za co otrzymują drobne upominki. I tak kilka miesięcy temu moja córka skusiła się na Kubusiowy Plecaczek. Wszystkie pieniążki, które dostawała wydawała na te Twoje zagęszczane soczko-smrodki licząc na to, że kiedy wyśle założoną ilość etykiet otrzyma obiecany Plecaczek z Twoją sympatyczną mordką. Trzeba było zobaczyć jej zawiedzioną dziesięcioletnią minkę kiedy zamiast plecaczka otrzymała w liście Przygodową Bandankę z rozbrajającym wyjaśnieniem, że Plecaczki się skończyły. Tak więc puchaty sku.rwysynu chciałem Ci napisać, że Je.baną Przygodową Bandankę możesz sobie z całym tym twoim posranym działem marketingu wsadzić w du.pę, bo nie mam szacunku dla kogoś kto oszukuje dzieci. Mam nadzieję, że spotkają cię wszelkie możliwe przykrości, a najlepiej, żeby przez tysiąc i jedną noc ciebie i tego ch.uja co wymyślił tę promocję rżnął Alibaba i czterdziestu nieogolonych rozbójników. Choć znając branżę reklamową obawiam się, że mogłoby to wam się spodobać. Powinieneś też zmienić imię - zamiast Kubuś - Kuba rozpruwacz (dziecięcych portfeli ). Moja córka jest zbyt młoda żeby cię pożegnać w jedyny dopuszczalny w tej sytuacji sposób... Pie.rdol się Kubusiu...idziemy do Pysia.
Z poważaniem
Były Klient

Pozddr
Żereb - 07-02-06, 15:38
Temat postu:
U mnie wszystko w porządku.
Czasami mi staje, czasami mam co dymać.
Szkoda trochę, że nigdy w tym samym czasie...
Hans - 09-02-06, 12:25
Temat postu:
-Jak tam randka z Miriam?
-ch#@owo!
Anonymous - 10-02-06, 12:10
Temat postu:
Zbliżaja sie urodziny kolegi celnika - dwaj jego kumple się zastanawiaja nad prezentem:

- Moze 50-calowego plaskiego Soniaka kino domowe?

- Eeee, już ma takich kilka, nawet w kuchni i garażu...

- To może Merolka S-ke albo Beemke 7?

- Bez sensu! Jego żona i dzieciaki jezdża takimi już od dawna!

- No to w takim razie... Wiem! Zostawmy go samego na zmianie w dniu urodzin!

- No k***a, bez przesady!



na granice polska przyjezdza David Coperfield, celnik pyta - czym sie pan zajmuje?

- jestem iluzjonista.

- a co to takiego?

- a pokaze, przykryl swojego mietka plachta, zamachal rekami, zdjal plachte a tu stoi BMW. Celnik na to eee tam... widzisz tego tira ze spirytusem?

- no widze.

Celnik przystawiajac pieczatke na dokumentach: a teraz to juz jest tir z groszkiem

Studentka zdawała egzamin na AM u Poznaniu z układu kostnego. Pan podał jej miednice i poprosił o zidentyfikowanie płci dawnego właściciela. Po namyśle dziewczyna mówi:
- To był mężczyzna.
- A dlaczego Pani tak uważa?
- Bo tutaj był kiedyś członek.
- Oj był, i to wiele razy.

Podczas zajęć laboratoryjnych studentka pyta pana profesora :
- Panie profesorze, a dlaczego transformator buczy ?
- Pan profesor po zastanowieniu odpowiada :
- Jakby pani miała 50 okresów na sekundę to tez by pani buczała.
Żereb - 11-02-06, 09:45
Temat postu:
14 czerwca 2006 Dortmund. Komentuje Dariusz Szpakowski:
- I oto proszę państwa, na murawę wybiega drużyna polska. Biało czerwone stroje z orłem na piersi. ...Do piłki podbiega Jacek Bąk podaje do Kosowskiego ten drybluje... przerzut na lewą stronę boiska do Frankowskiego, strzał i GOOOOOOL....
Przy piłce znowu Kosowski, ...Żurawski ....podaje do Krzynówka, ten krótko do Szymkowiaka strzał i..... GOOOOOOL! Jak wspaniale gra dzisiaj nasza Narodowa Reprezentacja...
Ale teraz krzyk na trybunach wzmaga się bardzo, bo oto z tunelu wybiegają na boisko piłkarze niemieccy...
Anonymous - 11-02-06, 10:11
Temat postu:
LOL
RedDevil - 12-02-06, 18:27
Temat postu:
Prosze się dopatrzeć przekazu podprogowego LOL


Przemek - 13-02-06, 18:03
Temat postu:
Wynalezione na Onet.pl.
W niedalekiej przyszlosci, w gabinecie I Sekretarza POP PiS pewnego zakladu pracy.

- Niech bedzie pochwalony Bracie Sekretarzu.
- Na wieki wiekow Pacaniak, na wieki wiekow. Zblizcie sie i ukleknijcie sobie wygodnie.
- ....
- Na obu kolanach Pacaniak!Wykrzyknik Wiecie ze nie lubie prowizorki. Co to ma byc? Wydaje sie wam ze jestescie na biezni w blokach startowych. Jak to w ogole wyglada? Pogiety jakis, powykrzywiany. Czy tak wyglada obywatel uradowany tym ze zyje w IV RP?
- Pokornie prosze o wybaczenie Bracie Sekretarzu.
- No dobrze juz dobrze. I przestancie lizac mnie po butach. To obrzydliwe. Wystarczy delikatne musniecie wargami.
Taaaak..... Powiedzcie mi Pacaniak co to jest pluralizm polityczny.
- To jest ten...no.... no ten...
- No ?
- .... no chyba nie wiem. Prosze o wybaczenie Bracie Sekretarzu.
- Nie przejmujcie sie Pacaniak. To nawet dobrze o was swiadczy ze nie wiecie. Jestescie lojalnym obywatelem IV RP i NIE POWINNISCIE wiedziec takich rzeczy.
Otoz - pluralizm polityczny polega na tym ze w danym kraju dziala KILKA partii politycznych.
- O Jezusie Nazarenski Wykrzyknik!
- Rozumiem Pacaniak, wasze zaskoczenie. Zgadzam sie, to historyczna anomalia, by nie powiedziec dewiacja. Coz, swiat nie jest idealny i nie wszystkim narodom dane jest zazywac szczescia i dobrobytu jakie zapewnila wam nasza IV RP. To bardzo przykre.
- Ale w telewizji nic o tym nie mowili.
- W telewizji nie mowia o wszystkim, Pacaniak. W przeciwnym razie kiedy emitowaliby tak uwielbiane przez ludnosc programy jak codzienne 2-godzinne recytacje dziel zebranych Jaroslawa Kaczynskiego. Kiedy moglibyscie zobaczyc nieustajacy festiwal piesni partyjnych i patriotycznych. A transmisje z obrad gminnych, powiatowych, wojewodzkich i centralnych organow naszej partii. Musimy wybierac to co NAJWAZNIEJSZE. Ot co.
- Rozumiem.
- W zwiazku z atakami propagandowymi prowadzonymi przez okreslone liberalne kola na Zachodzie, Partia nasza postanowila wprowadzic w kraju pluralizm polityczny.
- Pytajnik?
- Jak sie nazywacie Pacaniak?
- No... Pacaniak.
- A tak. Na "P". Czekajcie, czekajcie ..... Mam. Zostaliscie oddelegowani do partii "Prawo i Uczciwosc". Na szeregowego czlonka.
- Jak to? Przeciez juz 10 lat temu zlozylem podanie o zapisanie do PiS i od tego czasu zgodnie ze statutem co miesiac place skladki!
- Pacaniak, czy wy moze wypominacie Partii te marne 25% waszych poborow?! Tak sie odwdzieczacie za dobro jakie wyswiadcza Partia Wam i waszej rodzinie.
- Ale bron Boze Bracie sekretarzu. Niech mnie reka Boska broni. Tylko dlaczego mam teraz nalezec do innej partii?
- Bo tak zdecydowala Partia, Pacaniak. Musimy sprawdzic wasza postawe, lojalnosc. Te 10 lat nie bardzo przyblizylo was do zaszczytu jakim jest bycie czlonkiem Partii. Musicie sie bardziej starac.
- A dlaczego akurat do "Prawo i Uczciwosc"?
- Z rozdzielnika Pacaniak. Patrzcie tutaj:
A-H - "Sprawiedliwosc i Pracowitosc"
I-M - "Poboznosc i Lojalnosc"
N-Q - "Prawo i Uczciwosc"
R-z - "Braterstwo i Posluszenstwo"
A wy jestescie na "P". Skladki na nowa partie bedziemy sciagac wam z pensji. 25%.
- A te na PiS?
- Tak jak do tej pory. Chyba nie chcecie stracic 10 lat okresu kandydackiego?Pytajnik No i corocznego przydzialu worka kartofli i 10kg cebuli na zime? Partia dba o was jak o syna rodzonego, a wy co? Chyba nie jestescie liberalnym egoista!Wykrzyknik.
- No chyba nie jestem...
- Bardzo dobrze. To idzcie juz. ...Aha jeszcze jedno. Dzwonili z personalnego ze jeszcze nie odebraliscie ostatniego numeru miesiecznika "Zycie Partii i IV RP". Zgloscie sie natychmiast.
-....
- Nie musicie lapac sie za portfel, Pacaniak. Te 100PLN juz sciagnelismy wam z pensji. Idzcie z Bogiem. Niech wam Maryja blogoslawi.

Pozddr
Żereb - 15-02-06, 10:46
Temat postu:
Kraj arabski. Miasto średniej wielkości. Więzienie. W pierdlu siedzi Arab, którego złapali na kradzieży. Wchodzi adwokat z urzędu.
- Salem alejkum. Mam dla ciebie, złodzieju dwie nowiny: dobrą i złą.
- Salem... Zacznij, adwokacie, od złej.
- Zgodnie z prawem utną ci za kradzież dwie ręce.
- O kurfa! A ta dobra nowina?!
- Przyniosłem ci książkę... poradnik w zasadzie...
- "Jak uciec z więzienia"?
- Nie, "Jak się skutecznie onanizować w ekstremalnych warunkach".
Sikor - 15-02-06, 17:14
Temat postu:
Wsiada Rosjanin do pociągu relacji Paryż-Bruksela. Wszystkie miejsca są
zajęte, a jedno z podwójnych siedzeń zajmuje francuska gospodyni z małym
pieskiem. Rosjanin pyta:
- Madamme, nie mogłaby pani wziąć swojego pieska na ręce?
Kobieta:
- Wy, Rosjanie jesteście jak zwykle bezceremonialni. Moja Fifi jest
zmęczona. Niech sobie pan poszuka wolnego miejsca w innym wagonie!
Rosjanin idzie szukać innego miejsca, ale nie znalazł. Wraca i mówi:
- Madamme, jestem bardzo zmęczony, chciałbym usiąść. Niech pani weźmie
swojego psa na ręce. Francuzka rozeźlona krzyczy:
- Wy, Ruscy, jesteście gruboskórni i nieokrzesani! W Europie ludzie się tak
nie zachowują. To jest nie do pomyślenia!
Rosjanin nie wytrzymał. Błyskawicznie chwycił suczkę i wyrzucił ją przez
okno, a sam usiadł sobie wygodnie. Francuzka jest w szoku: przeklina,
wrzeszczy, w rozpaczy wyrywa sobie włosy z głowy.
Wówczas zabiera głos siedzący obok Anglik:
- Wy Rosjanie wszystko robicie nie tak jak trzeba. Podczas obiadu trzymacie
nóż w lewej ręce, samochody jeżdżą u was po prawej stronie, a teraz pan
wyrzucił przez okno nie tą sukę co trzeba.




Rząd Ukrainy zastanawia się co zrobić z ziemią wokół Czarnobyla.
- Nie możemy tam nic uprawiać. Ani ziemniaków, ani kukurydzy... Ale możemy
zasiać tytoń, a na paczkach papierosów umieścimy: Ministerstwo Zdrowia
ostrzega po raz ostatni.




zamim otorzysz zdjęcie przeczytaj poniższy tekst


Żona poprosiła męża, żeby kupił jej prezent na gwiazdkę.
Chciała, żeby to była niespodzianka, ale podpowiedziała mężowi,
że chciałaby, aby ten prezent to było coś, co przyspiesza od 0 do 100 w 4 sekundy i najlepiej żeby było niebieskie…
www



Wpada rozjuszony pies na pocztę:
-Chciałbym nadać telegram!
-Proszę podać treść - odpowiada urzędniczka.
Pies po chwili zastanowienia:
- HAU,HAU,HAU,HAU,HAU.
-Za tę kwotę można by dodać jeszcze jedno HAU
mówi troskliwym głosem pani z okienka.
- Wiem, ale wtedy to w ogóle nie miałoby sensu.


Przychodzi króliczek do misia i mówi:
- Misiu.. mam do ciebie sprawę.
- No słucham Cię , mów ..
- No bo wiesz... mam fortepian .. i musze go wnieść na 10 piętro w
wieżowcu. i sam sobie chyba nie dam rady..
- Pomogę Ci wnieść ten fortepian, jeżeli na każdym piętrze opowiesz
mi zarąbisty kawał, taki żebym się posikał ze śmiechu... Króliczek
pomyślał chwile... i zgodził się... Misiu wciąga fortepian...1
piętro, i misiu
mówi:
- No teraz opowiedz mi ten kawał...
- No dobra...
i opowiedział misiowi kawał... i misiu posikał się , ze
śmiechu...i tak samo było na 2,3,4,5,6,7,8,9 piętrze... Na 10 piętrze
misiu bardzo
zmęczony i zasapany powiedział:
- No to teraz, na koniec, opowiedz mi najlepszy kawał ze
wszystkich...
- Stary, jak Ci opowiem, to nie tylko się posikasz, ale pękniesz i
to nie
tylko ze śmiechu...
- Ok, wal...
- To nie ta klatka...





PostWysłany: Pią Lut 10, 2006 12:01 pm Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem Raportuj ten post do moderatora.
Przychodzi króliczek do misia i mówi:
- Misiu.. mam do ciebie sprawę.
- No słucham Cię , mów ..
- No bo wiesz... mam fortepian .. i musze go wnieść na 10 piętro w
wieżowcu. i sam sobie chyba nie dam rady..
- Pomogę Ci wnieść ten fortepian, jeżeli na każdym piętrze opowiesz
mi zarąbisty kawał, taki żebym się posikał ze śmiechu... Króliczek
pomyślał chwile... i zgodził się... Misiu wciąga fortepian...1
piętro, i misiu
mówi:
- No teraz opowiedz mi ten kawał...
- No dobra...
i opowiedział misiowi kawał... i misiu posikał się , ze
śmiechu...i tak samo było na 2,3,4,5,6,7,8,9 piętrze... Na 10 piętrze
misiu bardzo
zmęczony i zasapany powiedział:
- No to teraz, na koniec, opowiedz mi najlepszy kawał ze
wszystkich...
- Stary, jak Ci opowiem, to nie tylko się posikasz, ale pękniesz i
to nie
tylko ze śmiechu...
- Ok, wal...
- To nie ta klatka...
---------------------------------------------------------------------------------------

Szefowie największych banków na świecie zorganizowali
mistrzostwa
świata we włamywaniu się do sejfu. Zasada była taka: reprezentacja
kraju ma minutę na włamanie się do sejfu przy zgaszonym świetle. Po
minucie zapala się światło, co jest równoznaczne z przegraną.
Pierwsi wystartowali Niemcy... mija minuta - nie udało się.
Następnie startują Hiszpanie... ta sama sytuacja. Potem kolejni
Holendrzy, Szwedzi, Portugalczycy... nie udaje się nikomu W końcu
startują Polacy... Po minucie pan wciska przycisk, ale światło się
nie zapala. Jeden Polak do drugiego:
- Rychu mamy tyle kasy, na ch** ci jeszcze ta żarówka?
>
Anonymous - 16-02-06, 16:15
Temat postu:
Spotyka się dwoch facetów, jeden mówi:
- Kurcze, powiedz mi co mam zrobić, mam problem z teściową, wchrzania się do każdej dyskusji, kłócimy się, nie mogę dojść z nią do ładu.
- Spoko, kup jej samochód, teraz jest dużo samochodów, wypadki, zabije się gdzieś.
- o.k.
Spotykają się po dwoch tygodniach:
- Chryste, aleś mi doradził.
- Co się stało?
- Posłuchaj, nie dość, ze strąciłem kasę na samochód, ona żyje i prowadzi jak szatan to jeszcze ma 3 kierowców na sumieniu.
- A jaki jej samochód kupiłeśPytajnikPytajnik
- No, wartburga.
- Boś głupi, trzeba było jaguara, to by już nie żyła.
- o.k. teraz kupie jaguara.
Spotykają się po dwoch tygodniach:
- Rany Julek, jaki jestem szczęśliwy!
- Co, nie żyje? A nie mówiłem?
- Uffff, wreszcie nie żyje, a najbardziej mi się podobało, jak jej głowę odgryzał

*****

Starsze małżeństwo siedzi sobie przed telewizorem, w bujanych fotelach, przykryci ciepłymi kocykami. Nagle starsza pani wyskakuje z pomysłem:
- Dziadku, a może byśmy się tak napili jakiegoś winka?
Dziadek nie zastanawiając się długo zszedł do piwnicy i wyciągną mocno zakurzoną butelkę, przetarł etykietę i czyta "KOŃJAK". Zaniósł ją do babci i zaczęli sobie popijać. Pili do momentu, aż butelka była pusta. Po chwili babcia mówi do dziada:
- A może skoczylibyśmy do sypialni i pokochali się troszeczkę?
Dziadek z uśmiechem na ustach porywa babcię do sypialni i zaczęli się kochać. Mija pierwsza doba, potem następna i następna. Kiedy było już po wszystkim, babcia wysłała dziadka, aby z dokładnością przetarł etykietę i dowiedział się czegoś więcej na temat trunku, który spożyli. Dziadek chwycił butelkę, przetarł dokładnie etykietę i czyta: "KOŃ JAK NIE MOŻE - JEDNA ŁYŻECZKA NA WIADRO".

*****

Trzy kobiety, sąsiadki, wybrały się na wieczór panieński swojej koleżanki. Kiedy wracały zalane, obok cmentarza zachciało im się siku. Na ulicy było kilka osób, więc postanowiły załatwić potrzebę na cmentarzu... Wchodzą... sikają... aż nagle uderzył piorun, zawiało, wszystkie wystraszone w popłochu uciekły.
Następnego dnia ich mężowie spotkali się przy piwie i po kilku browarach jeden mówi:
- Znam was już tyle chłopaki, że wam powiem, że chyba mnie żona zdradza... bo wczoraj wróciła w podartych rajstopach...
- To nic, moja wróciła bez rajstop i bez majtek!
Na to trzeci:
- Chłopaki, to jeszcze nic... moja wróciła bez rajstop, bez majtek, obdarta, a na sobie miała szarfę z napisem "nigdy cię nie zapomnimy, koledzy z Gdańska"Wykrzyknik!

*****
DEFINICJA MĘŻA
Mąż - to zaobrączkowany osobnik płci męskiej z możliwością przystosowania do niewoli. Odnosząc się do sytuacji w domu, od razu zaczyna szukać jedzenia i miejsca do spania. Trzeba pamiętać, ze jest on bardzo daleki od ideału, dlatego wymaga nieustannej opieki i pielęgnacji. Męża należy trzymać w ciepłym i dobrze przewietrzonym pomieszczeniu.
Należy męża wyprowadzać na spacer raz dziennie na smyczy, ponieważ może ujawnić się instynkt do uciekania.
Nawet najlepiej wytresowani mężowie zostawieni bez opieki mogą nie znaleźć albo nie będą chcieli znaleźć drogi powrotnej. Niestety urzędy zajmujące się wydaniem i rejestracja mężów tak zwane Urzędami Stanu Cywilnego, nie dają żadnej gwarancji oraz nie odpowiadają za zaginięcie lub ucieczkę męża.
Należy pamiętać, że okres udomowienia męża źle wpływa na jego naturalne funkcjonowanie - u niektórych pojawia się chęć ciągłych ucieczek, a niektórzy z czasem staja się niepotrzebną i nieestetyczną rzeczą w domu, którą należy się ciągle opiekować. Lecz przy dobrej technice tresowania, mąż może stać się pożyteczny.
Suszę zęby
Żereb - 18-02-06, 15:37
Temat postu:
II Urząd Skarbowy w Poznaniu. Panienka strofuje młodego przedsiębiorcę:
- Jak pan śmiał w rubryce " Pozostający na moim utrzymaniu" wpisać "IV RP"?
Przemek - 18-02-06, 16:13
Temat postu:
Żona do męża:
- Idź kupić bułki.
- Ile mam kupić?
- No nie wiem, tyle kup, żeby starczyło na kolację i śniadanie.
Mąż zirytowanym głosem:
- Jak kupię za mało, albo za dużo, to znów będzie awantura, powiedz, ile mam kupić?!
Żona (z zalotnym spojrzeniem):
- Kup tyle bułek, ile razy się wczoraj kochaliśmy.
Mąż poszedł do sklepu, staje przed ekspedientką i mówi:
- Poproszę siedem bułek ....albo nie. Pięć bułek, loda i kakao.

Chuck już nie jest jazzy Very Happy , czyli czego nie wiecie o serialu '24':
1. Jeśli wszyscy stosowaliby się do instrukcji Jacka, serial nazywałby się “12″.
2. Gdyby Jack Bauer był zamknięty w pokoju z Hitlerem, Stalinem i Niną Meyers i miał pistolet z dwiema kulami…. zastrzeliłby Ninę.. dwa razy.
3. Jacka Bauer dowiedziawszy się, że ma go grać Kiefer Sutherland zabił Sutherlanda - Jack Bauer nie może być grany przez innego człowieka.
4. Jeśli obudziłeś się rano, to tylko dlatego że Jack Bauer darował Ci życie.
5. Jack Bauer raz zapomniał gdzie położył klucze. Następne pół godziny spędził torturując siebie, dotąd aż dowiedział się gdzie klucze zostały położone.
6. Kiedy Kim Bauer straciła dziewictwo, Jack Bauer znalazł je i włożył z powrotem.
7. W kalendarzu Jacka Bauera po 31 marca jest 2 kwietnia - nikt nie będzie sobie robił jaj z Jacka Bauera.
8. Superman nosi piżamę Jacka Bauera.
9. 1.6 miliarda chińczyków jest wkurzonych na Jacka Bauera - zapowiada się na ostrą walkę.
10. Każda matematyczna nierówność kończy się ‘mniejsze niż Jack Bauer’
11. Jeśli coś smakuje jak kurczak, wygląda jak kurczak i jeśli jest to kurczak, ale Jack Bauer mówi że to wołowina, to to kurczę jest wołowina!!
12. Jack Bauer grał w Rosyjską Ruletkę z naładowanym pistoletem i wygrał.
13. Wyjaśnijmy sobie, jedynym powodem dlaczego jesteś przytomny jest to że Jack Bauer nie ma ochoty cię dźwigać.
14. Jack Bauer nigdy nie był uzależniony od heroiny, to heroina jest uzależniona od Jacka Bauera.
15. Zabicie Jacka Bauera nie czyni go martwym, czyni go wkurzonym.
16. Ostatnia propozycja Osamy bin Ladena na rozejm jest bezpośrednim wynikiem tego, że okazało się że Jack Bauer ciągle żyje.
17. Jack Bauer jest główną przyczyną zgonów mężczyzn na Bliskim Wschodzie.
18. Jack Bauer nie pudłuje. Jeśli cię nie trafił to tylko dlatego że mierzył w innego terrorystę 30 km dalej.
19. Jack Bauer usunął klawisz “Escape” ze swojej klawiatury, bo Jack Bauer nigdy nie musi uciekać.
20. Gra ‘Szymon mówi’ powinna mieć zmienioną nazwę na ‘Jack Bauer mówi’, bo jak Jack Bauer coś mówi to lepiej żebyś to zrobiłWykrzyknik
21. Kiedy google nie może czegoś znaleźć, wzywa Jacka Bauera na pomoc.
22. Kiedy otworzysz lodówkę.. możesz tam spotkać Jacka Bauera.
----
1. Znanym jest fakt, że gdy magazyn Time nagradzał “Człowieka roku” na okładce pisma było napisane “oprócz Jacka Bauera”.
2. Słabością Supermana jest tylko Kryptonit. Jack Bauer śmieje się z tego że Superman ma słabości.
3. W 96 godzin Jack Bauer zabił 93 osoby i ocalił świat 4 razy. A co ty zrobiłeś ze swoim życiem?!?!
4. Jeśli mierzysz pistoletem w głowę Jacka Bauera, to nie licz do trzech, lepiej policz do dziesięciu. Pożyjesz 7 sekund dłużej.
5. Jezus umarł i zmartwychwstał po 3 dniach. Jackowi Bauerowi zajeło to mniej niż godzinę. I zrobił to dwa razy.
6. Nie ma czegoś takiego jak lesbijki, są tylko kobiety, które nigdy nie spotkały Jacka Bauera.
7. Szukanie Nemo mogło być kolosalnie bardziej excytujące, gdyby to Jack Bauer go szukał.
8. Kiedy Jack Bauer na lotnisku przechodzi przez bramkę od wykrywania metali, a ona nic nie wykrywa, ochrona lotniska daje mu broń.
9. Jeśli Jack Bauer źle przeliteruje wyraz.. to znaczy że myli się twój słownik a nie Jack Bauer.
10. Podczas 18 miesięcy, kiedy Jack Bauer uznawany był za zmarłego, CTU zaoszczędziło ponad 1 miliard amunicji.
11. Jack Bauer i Chuck Norris utknęli raz w jednym pokoju. Po 3 minutach Chuck Norris wyszedł płacząc bez ani jednego zadrapania.
12. Jeśli Jack Bauer byłby gejem to nazywałby się Chuck Norris.
13. Pistolet nie zabija ludzi. To Jack Bauer zabija ludzi.
14. Jack Bauer był na Marsie. To dlatego nie ma tam życia.
15. Jeśli Jack i MacGyver zostaliby zamknięci w jednym pokoju razem, to Bauer zrobiłby bombę z MacGyvera i wydostał się na zewnątrz.
16. Jack Bauer raz zażył całą butelkę pigułek na sen. Spowodowało to że mrugnął.
17. Ludzie z amnezją ciągle pamiętają Jacka Bauera.

I na koniec:
-> www

Pozddr
Anonymous - 20-02-06, 22:34
Temat postu:
firma BMW wypuszcza na rynek nowy model baaardzo wąski. ma mieć 1 metr szerokości. jak wyraził się rzecznik prasowy BMW na pytanie dlaczego taki model, czy to dla mniej zamoznych odpowiedział:
" nie - to model odpowiadający wymaganią klientów, chodzi o to, że w nowym modelu można wystawić przez okno oba łokcie. ... "
Anonymous - 20-02-06, 22:54
Temat postu:
Radziecki statek podpływa do afrykańskiego portu. Marynarz rzuca linę cumowniczą na brzeg, krzycząc do Murzyna stojącego na nabrzeżu:
- Dierżi linu!
Murzyn nie rozumie. Rosjanin znów rzuca linę, krzycząc: \"Dierżi linu!\". Murzyn stoi bez ruchu. Rosjanin pyta:
- Gawari pa ruski?
Cisza.
- Parlez vous francais?
Cisza.
- Sprechen Sie Deutsch?
Cisza.
- Do you speak English?
- Yes, I do!
- No to dierżi linu!Wykrzyknik


Z pamiętnika żołnierza:
- Poniedziałek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy dziewczynę, to ją w krzaki! To był dobry dzień...
- Wtorek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy chłopaka, to go w krzaki! To był dobry dzień...
- Środa. Dostałem przepustkę, idę na piwo. Spotkali mnie żołnierze idący na ćwiczenia. To był zły dzień...

[ Dodano: Pon 20 Lut, 2006 ]
Podczas zajęć laboratoryjnych studentka pyta pana profesora :
- Panie profesorze, a dlaczego transformator buczy ?
- Pan profesor po zastanowieniu odpowiada :
- Jakby pani miała 50 okresów na sekundę to tez by pani buczała.


Siedzi dwóch kolesi w barze. Sączą drinki. Nagle jeden zaglądając w szklankę mówi:
- Patrz stary, pierwszy raz widzę kostkę lodu z dziurką!
Na to drugi ze stoickim spokojem odpowiada:
- To ty mało w życiu widziałeś... Ja z taką żyję od 15 lat! ]


Przychodzi niedźwiedź do zajączka i mówi:
-Chodź na dyskotekę
A ten odpowiada:
-Nie, ja jestem mały, wszyscy będą mnie obrażać. Nie chcę.
-No chodź ja postoje za ciebie jeśli co.
W końcu zajączek się zgodził. Idą idą, patrzą z dyskoteki wielbłąd wychodzi... Zajączek:
-O nie, ja już wracam... popatrz co z konia zrobili...


LOL

[ Dodano: Pon 20 Lut, 2006 ]
Warszawa, Wrocław, Katowice - porównanie jeśli chodzi o jazdę po mieście:

* We Wrocławiu w korku jeździ się tak: sprzęgło, jedynka, podjechanie, sprzęgło, hamulec, luz, czekać aż ruszą.

* W Warszawie w korku jeździ się tak:
sprzęgłojedynkagazwpodłogęnoklaksonkurwa klaksongdzieklaksonjedzieszklaksonkierunkowskaz alboniezmieniampasahamulecsprzęgłoluz. Klakson.

* W Katowicach: hamulec, sprzęgło, wyłącz silnik, skocz po pożyczkę do AIGO, zadzwoń do mamy, zrób sobie coś do jedzenia, skocz do wc, włącz silnik, jedynka, aa jeszcze nie, to jeszcze herbatka, jedynka uff ruszasz jeeb tramwaj!, hamulec, koorwa kto wymyślił tramwaje, znów herbatka, jedynka..
Przemek - 21-02-06, 09:03
Temat postu:
Skąd się biorą muzułmańscy samobójcy?
Nie możesz pić piwa, wina ani wódki, więc odpadają ci wszystkie związane z tym przyjemności: paw, lanie pod budką, knajpy z towarzystwem zalanym w trzy dupy, udane zakrapiane imprezy, sex po pijaku z pierwszą poznaną dziewczyną, ucieczka po wytrzeźwieniu itd.
W TV widzisz tylko meczety i duchownych gadających od rzeczy, żadnej piłki nożnej, golfa, tenisa, wyścigów Formuły 1 itp.
Nie możesz sobie w ogródku postawić grilla z pieczenią wieprzową doprawioną na ostro, nie wspominając o baterii butelek piwa wokół.
Nie możesz w weekend urwać się na ryby, bo co za idiota usiłowałby złowić coś w odległej o 100 km oazie? Zamiast porządnych garniturów lub luzackich jeansow musisz ubierać się w szarą szmatę od stóp do głów, a łeb owijać drugą.
Jesz tylko jedną ręką, bo druga służy do podcierania (jakby życie nie było dość skomplikowane, to jeszcze brak papieru toaletowego). Karaluchy po obiedzie u sąsiada pędzą na deser prosto do ciebie, bo nie ma ani drzwi ani szyb w oknach.
Spróbuj się zabawić przy tej muzyce. Chcesz sobie dłużej pospać, a tu codziennie o 5 rano zza okna muezzin drze pysk, że pora na poranną modlitwę.
Kobiety chodzą zakutane od góry do dołu w szmaty i za żadną się nie obejrzysz, nie mrowiąc o braku tak banalnej przyjemności jak rozebrane na maxa panienki na basenie miejskim. Narzeczoną wybrał ci ktoś inny i na dodatek ona śmierdzi jak twój osioł, więc w rezultacie nie wiesz, co pieprzysz w ciemnościach.
Nie możesz ogolić się rano gwiżdżąc jak skowronek, po czym wziąć prysznica, wiec śmierdzisz jak wielbłąd, z którym dzielisz izbę . Twoja żona tez nie może się ogolić ani wziąć prysznica, więc także śmierdzi (jak dwa wielbłądy), a szczególnie denerwujące są roje znarkotyzowanych much, latających za nią systematycznie co miesiąc.
Wielbłąd odmówił posłuszeństwa 300 km od najbliższej oazy, więc żona musiała cię nieść całą drogę, po czym też odmówiła posłuszeństwa i odziedziczyłeś po niej cały rój much, więc się nie możesz wyspać... Druga żona, którą znów wybrał ci ktoś inny, po rozpakowaniu okazała się cierpiącą na ostry syndrom niedopchnięcia 70-latką, na dodatek do złudzenia przypominającą kozę sąsiada...
Aż nagle ktoś przychodzi, wręcza ci pakunek i mówi, że jak pociągniesz za ten sznureczek, to wszystko się nagle zmieni...

Pozddr
Anonymous - 21-02-06, 13:34
Temat postu:
Cytat:
Warszawa, Wrocław, Katowice - porównanie jeśli chodzi o jazdę po mieście:

* We Wrocławiu w korku jeździ się tak: sprzęgło, jedynka, podjechanie, sprzęgło, hamulec, luz, czekać aż ruszą.

* W Warszawie w korku jeździ się tak:
sprzęgłojedynkagazwpodłogęnoklaksonkurwa klaksongdzieklaksonjedzieszklaksonkierunkowskaz alboniezmieniampasahamulecsprzęgłoluz. Klakson.

* W Katowicach: hamulec, sprzęgło, wyłącz silnik, skocz po pożyczkę do AIGO, zadzwoń do mamy, zrób sobie coś do jedzenia, skocz do wc, włącz silnik, jedynka, aa jeszcze nie, to jeszcze herbatka, jedynka uff ruszasz jeeb tramwaj!, hamulec, koorwa kto wymyślił tramwaje, znów herbatka, jedynka..


Dzis Wroclaw bardzo przypominal mi Warszawe... Hahaha! ...jak codzien...
Sikor - 21-02-06, 13:41
Temat postu:
Cytat:
sprzęgłojedynkagazwpodłogęnoklaksonkurwa klaksongdzieklaksonjedzieszklaksonkierunkowskaz alboniezmieniampasahamulecsprzęgłoluz. Klakson.

Jeszcze jedno pominęłaś: "gazhamulecdługieklaskongdizesiekurwapchasz?!"
RedDevil - 21-02-06, 13:58
Temat postu:
Jakoś wole Katowicki spokój i kulture na drodze niż wyścigi szczurów.
Anonymous - 21-02-06, 16:34
Temat postu:
Hehe, nie ma jak w Krakowie - na objazdowce wyskoczylem do kibla na swiatlach Suszę zęby
Przemek - 21-02-06, 16:55
Temat postu:
"M jak Miłość" odcinek 909 seria X
Pub Marka Mostowiaka nie przynosi oczekiwanego zysku. Marek aby wyżywić całą rodzinę i wychować już 12 adoptowane przez Hanke dziecko postanawia zająć się uprawą bawełny. Do pomocy zatrudnia kilkunastu koreańczyków ze stadionu dziesięciolecia. Swoich robotników przetrzymuje w boksach razem z owcami. Dla utrzymania dyscypliny w swojej chacjendzie każdego wieczoru po zbiorach profilaktycznie dokonuje chłosty na najmniej produktywnym robotniku. W Grabinie dożynki. Główną atrakcją jest strzelanie z wiatrówki do Stefena przebranego za Adolfa Hitlera biegającego po polu buraków cukrowych. Przysmakiem tegorocznych dożynek są chipsy ze świńskich ryjów przygotowane przez Panią Barbarę według staropolskiego przepisu. Punktem kulminacyjnym święta w Grabinie jest pogoń z pochodniami za Małgosią Mostowiak. Mieszkańcy wioski uznają ją za czarownicę i dokonują spalenia jej na stosie, przygotowanym ze skrzynek po jabłkach z pobliskiej przetwórni. Bracia Zduńscy wygrywają casting do remakeu kultowego polskiego filmu "O dwóch takich co ukradli księżyc" Produkcja zatytułowana " O dwóch takich co zajumali rządową Lancie" otrzymuje 5 nominacji do Oskara. Operacja zmniejszenia biustu Kingi nie przebiegła do końca pomyślnie. Z odcinka na odcinek lewa pierś rośnie szybciej od prawej. Od tej pory Kinga dla utrzymania równowagi nosi w prawej ręce 25 kilowy worek zaprawy murarskiej.

Pozddr
JaNN - 21-02-06, 21:47
Temat postu:
Lelo, na tych światłach, co był zgasł silnik? Suszę zęby
Anonymous - 22-02-06, 10:43
Temat postu:
Toczy się sprawa w sądzie. Na kolejnego świadka zostaje wezwana sekretarka szefa: młoda, urocza, filigranowa blondynka.
- Czy wie pani, co panią czeka za składanie fałszywych zeznań? - pyta sędzia po przesłuchaniu kobiety.
- Tak - odpowiada z uśmiechem dziewczyna. - Szef coś mi wspominał o dwustu tysiącach dolarów i futrze z norek...


Biały szeryf w Alabamie odnajduje zwłoki czarnoskórego mężczyzny. Spostrzega dziesięć kul w głowie, dziesięć w sercu oraz kilka sztuk w żołądku i wątrobie. Mówi:
- Cholera, dwadzieścia lat szeryfowania, ale tak brutalnego samobójstwa jeszcze nie widziałem!


Rozgniewany mąż wraca z wywiadówki syna i wrzeszczy do żony:
- To właśnie jesteś cała ty! Wysyłasz mnie na wywiadówkę i nie informujesz, ile lat ma nasz syn i do której klasy chodzi!


W szpitalu urodziło się troje dzieci: Murzyniątko, krakowiak i warszawiak. Niestety, pielęgniarki pomieszały dzieci i gdy przyszedł pierwszy tatuś, a był nim facet z Krakowa, mówią, że nie potrafią ustalić ich tożsamości.
- Nie ma innego wyjścia: musi pan wybierać.
Facet po krótkim namyśle decyduje się na Murzyniątko.
Pielęgniarki: - Jest pan pewien?
Na to koleś: - Przecież nie będę ryzykował warszawiaka!


Pacjent budzi się po operacji. Stojący obok chirurg mówi: - Zabieg przebiegł pomyślnie, pana organizm jest bardzo silny. Ale nie rozumiem, dlaczego przed zabiegiem był pan taki niespokojny i wyrywał się pielęgniarkom?
- Bo ja tu przyszedłem zreperować kaloryfery...


Żona, wracając do domu z zakupów, zastała swojego męża w łóżku z piękną kobietą. W momencie gdy chce opuszczać dom, mąż zaczyna wyjaśniać:
- Zanim wyjdziesz, chciałbym, żebyś posłuchała, jak do tego wszystkiego doszło... Gdy jechałem z pracy do domu autostradą, w czasie wielkiej ulewy, zobaczyłem tę miłą dziewczynę, zmęczoną i przemoczoną, więc zaofiarowałem się, że ją podwiozę. Ale gdy zorientowałem się, że jest głodna i bez pieniędzy, przywiozłem ją do domu i przygotowałem jej posiłek. Na nogach miała bardzo zniszczone sandały, więc dałem jej parę twoich butów, których nie nosisz, bo wyszły z mody. Było jej zimno, więc dałem jej sweter, który kupiłem ci na urodziny, a którego nigdy nie włożyłaś, bo kolor ci nie odpowiadał. Jej spodnie były bardzo zniszczone, więc dałem jej parę twoich. Były jak nowe, ale już za małe dla ciebie. I w momencie gdy ta dziewczyna opuszczała nasz dom, zatrzymała się i zapytała ,,Czy jest jeszcze coś, czego twoja żona już więcej nie używa?''.


Wie pani, mój mąż jest taki uczuciowy. - Naprawdę?
- Tak. Kiedy zmywam naczynia w kuchni, on mówi: ,,Stara, zamknij drzwi. Nie mogę patrzeć na to, że się tak zapracowujesz''.


Idzie facet do rzeźnika i mówi:
- Proszę o rękę pana córki.
Na to rzeźnik: - A z kością czy bez?


Co to jest, leży pod brzózką i stęka?
- Sekretarka dyrektora Brzózki.


W bistro rozmawia dwóch młodych biznesmenów: - Podobno przyjąłeś do pracy nową sekretarkę?
- Owszem.
- I jesteś z niej zadowolony?
- Po pierwszym dniu trudno powiedzieć.
- Młoda, ładna?
- Taka sobie, niczego...
- A jak się ubiera?
- Szybko!
Anonymous - 22-02-06, 16:55
Temat postu:

Suszę zębySuszę zębySuszę zęby
Anonymous - 22-02-06, 17:30
Temat postu:
Hahaha!
Żereb - 22-02-06, 18:46
Temat postu:
dobre z tym olejem Suszę zęby
Anonymous - 23-02-06, 11:25
Temat postu:
Egzamin przed komisją na studia prawnicze:
Egzaminator: - Dlaczego zdecydował sie Pan studiować na Wydziale Prawa??
Student: - Tato, nie wygłupiaj się...
Przemek - 23-02-06, 16:02
Temat postu:
- Chcemy waszego dobra - powiedział premier Marcinkiewicz do Polaków.
Zaniepokojeni Polacy zaczęli więc ukrywać swoje dobra w bezpiecznych miejscach.

Pozddr
Anonymous - 24-02-06, 13:13
Temat postu:
Rodzina Ojca Dyrektora

Tadeusz Rydzyk w Toruniu mieszka
czarną sukienkę ma ten koleżka.
Uczy, tłumaczy w Radiu Maryja
kto godny chwały a kto wręcz kija.
Leje na serce miód swoim gościom
do adwersarzy zionie miłością.
Żyda, Masona czuje z daleka
wszystko w nim widzi oprócz człowieka.
Glemp traci nerwy: "Rydzyk - łobuzie",
Tadzio z uśmiechem nadyma buzię.
Pieronek błaga: "Daj na wstrzymanie",
to on rozkręca nową kampanię.
Życiński prosi: "weź - odpuść sobie",
a Rydzyk: "spadaj, co zechcę - zrobię".
Rząd go popiera, prezydent chwali
Lepper z Giertychem pokłony wali.
Czuje się bosko jak w siódmym niebie
do Sejmu wchodzi tak jak do siebie.
A gdy podskoczyć ktoś mu próbuje
armię beretów mobilizuje.
Ich nie obchodzi, co sądzi prasa
- że dla Rydzyka Bogiem jest KASA.
Mohery wielbią swego pasterza
dla nich ważniejszy jest od Papieża!

[ Dodano: Pią 24 Lut, 2006 ]
Tata jak przyszedłem na swiat?

- No dobrze mój synu, kiedys musielismy odbyć tę rozmowę: tata poznał mamę na chatroomie.
- Pózniej tata i mama spotkali się w cyberkafejce i w toalecie mama zechciała zrobić kilka downloadów z taty memory stick'a.
- Jak tata był gotowy z uploadem zauważylismy, że nie zainstalowalismy żadnego firewalla.
- Niestety było już za pózno, żeby nacisnać "cancel" albo "escape", a potwierdzenie "Chcesz na pewno sciagnać plik?" już na poczatku skasowalismy w opcjach w "ustawienia".
- Mamy antywirus już od dłuższego nie był uaktualniany i nie poradził sobie z taty robakiem.
- Wiec nacisnęlismy klawisz "Enter" i mama otrzymała komunikat: "Przypuszczalny czas kopiowania 9 miesięcy".
RedDevil - 24-02-06, 23:05
Temat postu:
Lukejcie se to LOL


Sikor - 24-02-06, 23:08
Temat postu:
Ale to stareeeee
RedDevil - 24-02-06, 23:22
Temat postu:
Kuna jeszcze jeden taki komentarz a bedziesz robił za oldboya sieciowego.
Anonymous - 24-02-06, 23:24
Temat postu:
Jak byś tak zliczył to ma kilka postów o takiej samej treści LOL metoda kopiuj –wklej Suszę zęby wybiera losowo i daje koment Suszę zęby
Żereb - 25-02-06, 11:30
Temat postu:
Jeden z supermarketów. Stojąca przy dziale kosmetycznym hostessa z uśmiechem zachwala przechodzącemu facetowi towar:
- Polecam nowy model szczoteczki do zębów „Oral-be”, która myje zęby nawet w trudno dostępnych miejscach.
- Ja nie mam zębów w trudno dostępnych miejscach – odpowiada gość.
Anonymous - 25-02-06, 11:30
Temat postu:
RedDevil napisał/a:
Kuna jeszcze jeden taki komentarz a bedziesz robił za oldboya sieciowego.


Jongpa napisał/a:
Jak byś tak zliczył to ma kilka postów o takiej samej treści metoda kopiuj –wklej wybiera losowo i daje koment

Co racja to racja.
Hahaha!
Sikor - 25-02-06, 18:43
Temat postu:
Jongpa napisał/a:
wybiera losowo i daje koment


No ba! a co wy myslicie, musze się wbić na szczyt statystyk Suszę zęby Mruga 2
Hans - 26-02-06, 00:04
Temat postu:

Przemek - 28-02-06, 09:56
Temat postu:
Trzech facetów cale zycie zbieralo na wyjazd do Kenii, ale zbierali aż tak, że jedli suchy chleb popijajac woda. No i w koncu uzbierali i wyjechali. Pewnego wieczoru jeden z nich mowi:
- Ej chlopaki, moze napijemy się wódki?
drugi mowi:
- Ok, super
a trzeci:
- Ku*wa ja cale zycie prawie nic nie jem, nie pije po to, zebysmy wyjechali! Zbieram na to, zebym mogl sobie pozwolic na zwiedzanie, na wycieczki! a wy wydajecie na wodke? ja sie na to nie pisze! i obrażony poszedł spać. No wiec tych dwoch poszlo, kupilo 2 flaszki, nachlali sie i wrocili do domu.
Rano wstaja, patrza- nie ma trzeciego! Wychodza przed kwaterkę... Patrzą... A tam leży krokodyl - gruby, ogromny, piekny krokodyl z otwarta paszcza! Patrzą - a z tej paszczy wystaje glowa tego trzeciego. Stoja tacy najebani, patrzą i jeden mowi:
- O staaaarrrryyyy, na wódkę sępiłł, a śpiworek to Lacosty....

Pozddr
Anonymous - 28-02-06, 12:54
Temat postu:
Szedł policjant, machał pałką
Wymachiwał tak wesoło,
Że się rąbną prosto w czoło.
Nie wie biedny co się dzieje.
Czy okradli mnie złodzieje?
Sięga w kieszeń przerażony
Zaje...ali portfel żony!
Co ja zrobię, co ja powiem
I skąd siniak ten na głowie?
No i wraca zasmucony
Co ja powiem dla mej żony?
Wszedł do domu, siedzi żona
A on z mostu do niej wali
Portfel mi twój zaje...ali!
Ona w czoło popukała się wesoło.
Coś pił durniu?- bo ci krzywdę zaraz zrobię,
Ja ten portfel mam przy sobie!
Glina tak był zaskoczony,
Że przyłożył dla swej żony
I powiedział: idziesz siedzieć moja miła!
Za co? Tyś mi go podpierdzieiła! Mr. Green
Sikor - 28-02-06, 15:57
Temat postu:
Tajne laboratorium. Rozmowa dwóch 'doktorów'
- Ty, niezła mi wyszła ta ostatnia partia amfy...
- Tak? Po czym poznajesz?
- A, obsypało mi się trochę na kuwetę z ślimakami
- I co? Gdzie one są?
- Nie wiem, biegają tu gdzieś...

[ Dodano: Wto 28 Lut, 2006 ]
Rozmawia dwóch znajomych na zaje*** kacu:
- No i co tam stary, jakieś postanowienia na ten Nowy Roczek?
- Nooooo, wiesz, samochód ma już rok, zaczyna się sypać, trzeba by kupić jakąś nówkę.. Baby ciągle te same, dobrze by było je zmienić na inne,
ile można te same bzykać. Jeszcze bym wyjechał na jakieś dwa tygodnie na Seszele, bo mi się tu nudzi u nas. A i przydałoby się skończyć z trawą
i koksem bo za bardzo się mąci w głowie.
- Noooo to musisz się wziąć ostro do roboty... Aaaaaaaaa.... a co z basenem, wspominałeś kiedyś, że sobie wybudujesz taki piętrowy ze zjeżdżalnią
i sauną, i wszystko pod dachem.
- No nie. Byli panowie z gminy i nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie na plebanii jest teren podmokły więc *** z tego....


W czasie zimnej wojny amerykanie wyszkolili szpiega i zrzucili go na Syberii. Szpieg trafił do chaty tubylca, który zaproponował mu nocleg. Na drugi dzień tubylec mówi:
- Nu, ty gawarisz kak nasz, ty pijesz kak nasz, nu ale ty nie nasz!
- Paczemu ty tak dumajesz? - pyta skonsternowany Amerykanin.
- A potomu, szto u nas cziornych niet!
Bandzior - 05-03-06, 11:36
Temat postu:
mąż z żona chodzą po ZOO .
-- nudno było i jak podeszli pod klatke z gorylem , żona ot tak sobie podwinęła sukienke .
-- goryl wyłupił oczy aż mu sie zaswieciły

-- mąż do żony pokaż mu udo , żona pokazała
-- gorylowi poszła piana z mordy , zajeżył sie , zaczął tupać nogami .

-- mąż do żony pokaż mu majteczki , żona pokazała
-- goryl zaczął szaleć po klatce , skakać , gryżć zębami kraty.

-- mąż do żony zsuń delikatnie majteczki i pokaż mu tyłeczek , żona pokazała
-- goryl dostaje białej gorączki

-- mąż do żony , podejdz bliżej do drzwiczek , żona podeszła .... i wtedy mąż otworzył drzwiczki i wepchnął żone do klatki z gorylem i głośno mówi ::::


---- a teraz mu powiedz że cie boli GŁOWA

[ Dodano: Nie 05 Mar, 2006 ]
wraca baca nad ranem z wesela i mówi do siebie : wahom sie , wahom sie
- idzie i mówi cały czas : wahom sie , wahom sie , wahom sie .

- spotyka go kum i pyta sie : baco a co sie tak wahocie Wykrzyknik

-- ano byłek na weselu i pobili mi syna , córke zgwałcili , zgwałcili żone , mnie ciężko łobili .

-- no to nad czym sie baco jeszcze wahocie ?

- ano wahom sie czy iść na poprawiny

[ Dodano: Nie 05 Mar, 2006 ]
Przychodzi do burdelu, znudzony już ciągłym pieprzeniem w ten sam sposób, facio. Idzie do burdelmamy:
- Cos specjalnego proszę!
- Pokój 127, tam znajdzie pan atrakcje godna siebie.
Poszedł faciu, patrzy, a tam kura. Chciał atrakcje, to ma...
Następnego dnia idzie do burdelu:
- Chciałbym cos super!
- Może pokój 127?
- Nie, tam byłem wczoraj.
- Może 128?
Poszedł faciu do pokoju 128, rozgląda się, patrzy, a tam mała sala kinowa, siedzą ludzie i oglądają liżące się lesbijki na ekranie. Siadł sobie, ogłada; zwraca się do gościa siedzącego przed nim:
- Ale nudno...
A gościu:
- Wczoraj była zabawa, Hehe, jakiś idiota pieprzył kurę.

[ Dodano: Nie 05 Mar, 2006 ]
W Iraku osądzono Saddama... Wyrok brzmi: śmierć przez rozstrzelanie... Sędzia ogłaszając wyrok mówi do Saddama:
- Mam dla Ciebie dwie wiadomości... jedną dobrą, drugą złą... Którą chcesz najpierw usłyszeć?
- Złą - mówi Saddam
- Zostałeś skazany na śmierć przez rozstrzealnie...
- A ta dobra?
- Strzelał będzie Beckham...

[ Dodano: Nie 05 Mar, 2006 ]
Do sypialni wpada mąż i woła do leżącej w łóżku żony:
- Ubieraj się szybko! Pożar Wykrzyknik!
Z szafy przerażony męski glos:
- Meble! Ratujcie meble!

[ Dodano: Nie 05 Mar, 2006 ]
Chodnikiem biegnie przerażona kobieta, a za nią groźnie sapiąc wielki mężczyzna. W końcu ona nie ma już sił. Staje, odwraca się do niego i krzyczy:
- Poddaję się, niech mnie pan gwałci, tylko nie zabija !
- Gwałć się pani sama, ja się śpieszę na pociąg !
JaNN - 05-03-06, 12:37
Temat postu:
Ilu Wartburgowców potrzeba żeby zmienić przepaloną żarówkę?
15!
1 - Zmieni żarówkę i napisze o tym na forum
3 - Zaproponuje pomoc przy następnej wymianie
2 - Pochwali się zdjęciami, jak u nich są zamontowane żarówki
1 - (Herman) poinformuje, że zregenerował trzy żarówki na zapas i są na stanie klubowego magazynu
1 - (Sikor) Napisze, że to stare, a potem będzie chciał zamontować żarówkę od 1.3 w oprawce z dwusuwa.
1 - (Zztop) Zespawa jeden gwint z dwóch i pomaluje żarówkę na niebiesko.
1 - (Robert) Nakręci film o wzorcowej zmianie żarówki i udowodni, że najlepsze żarówki robi się w Tychach
1 - (Kruchy) podda pod dyskusję pomysł, by w zarządzie klubu powstało stanowisko specjalisty od zmieniania żarówek
1 - (Leloo) zapoponuje produkcję serii kubków z wypiaskowaną żarówką
1 - (JaNN) spyta, czy żarówki w dwusuwie możnaby podrasować
2 - (Totek, Jongpa) dadzą znać, że żarówki grzeją się im do czerwoności
Anonymous - 05-03-06, 12:41
Temat postu:
Kurna to jest poprostu PIKNE ..... Brawo!
Anonymous - 05-03-06, 12:44
Temat postu:
LOLLOLLOL
Hans - 05-03-06, 12:48
Temat postu:
dobre Rolling on the floor laughin' Rotfl2
RedDevil - 05-03-06, 12:49
Temat postu:
Hahaha!
wujek - 05-03-06, 12:50
Temat postu:
Rolling on the floor laughin'
Anonymous - 05-03-06, 14:05
Temat postu:
Warszawki kodeks drogowy

1. Pamiętaj, ze celem każdego kierowcy jest być pierwszym, cokolwiek to oznacza

2. Im szybciej przejedziesz na czerwonym świetle, tym mniejsze jest prawdopodobieństwo, ze ktoś cię stuknie z boku.

3. Włączenie kierunkowskazów ujawnia wszystkim twój zamiar wykonania manewru. Prawdziwy kierowca nigdy tego nie zdradza.

4. Nigdy nie wymuszaj pierwszeństwa, ani nie zajeżdżaj drogi starszemu samochodowi. Tamten gość prawdopodobnie nie ma nic do stracenia.

5. Jeżeli jedziesz lewym pasem bez żadnej możliwości wyprzedzenia auta przed tobą lub zjechania na prawo, a gość z tylu trąbi i błyska światłami, oznacza to, ze ma on dodatkowe możliwości.

6. Prędkość w kilometrach na godzinę widniejąca na znakach drogowych jest jedynie wielkością sugerowana i w żadnym wypadku nie należy jej sztywno stosować.

7. Nigdy nie utrzymuj takiego odstępu od poprzedzającego pojazdu, aby mogło tam wjechać inne auto, nawet jeżeli uważasz, ze ten odstęp jest zbyt mały, by ktokolwiek mógł się tam wcisnąć, zmniejsz go o polowe.

8. Hamować należy w ostatniej chwili i tak mocno, aby bezwzględnie zadziałał ABS, powodując odprężający masaż stopy. W przypadku aut bez ABS ćwiczymy rozciąganie nogi.

9. Nigdy nie podczepiaj się pod karetkę jadąca na sygnale. Z reguły na miejsce przyjedziesz ostatni.

10. Wpuszczając przed siebie auto wyjeżdżające z podporządkowanej uszczęśliwiasz jednego a wkurzasz dziesiątki jadących za tobą.

11. Pamiętaj, ze wśród pieszych, których przepuszczasz na pasach lub wysepce tramwajowej może być terrorysta.

12. Zauważ, ze jeżeli zaparkujesz samochód na środku trawnika, na pewno żaden pies nie zrobi w tym miejscu kupy.

13. Jeżeli nie potrafisz prowadzić samochodu jednocześnie nadając SMS, jedząc hamburgera, pijąc cole, paląc papierosa i zmieniając CD , nigdy nie zostaniesz sales representative. Kobiety dodatkowo musza posiąść umiejętność karmienia dzieci piersią podczas jazdy.

14. Blondynka napotkana za kierownica innego pojazdu jest równoważna 100tu czarnym kotom przebiegającym drogę.

15. Znaki drogowe informujące o niebezpieczeństwie na określonym odcinku drogi pojawiają się zaraz po tym, kiedy przejedziesz już ten odcinek.

16. Wyrzucanie śmieci za okno samochodu urozmaica krajobraz oraz nadaje sens istnieniu służb porządkowych.

17. Blondynko - jeżeli w czasie godzin szczytu na skrzyżowaniu, z kratki wentylacyjnej wyjdzie ci pająk - nie panikuj, tylko spokojnie opuść samochód.

18. Inteligentna sygnalizacja drogowa nie jest po to aby ułatwić ci życie, ale po to by pokazać, iż odpowiednie służby są na bieżąco z postępem technicznym.

19. Miej świadomość, ze najlepszy kierowca, to ten który ma w aucie najgłośniejszy klakson.

20. Pamiętaj, ze zmienne warunki pogodowe nie są w żadnym wypadku powodem dla zmiany powyższych reguł. Są one naturalnym czynnikiem wzrostu gospodarczego w biznesie mechaników samochodowych, lakierników, dealerów oraz w przemyśle medycznym.

[ Dodano: Nie 05 Mar, 2006 ]
Dziewczyna i chłopak chodzą ze sobą od kilku miesięcy. Pewnego piątku spotkali się po pracy w barze. Posiedzieli tam chwile, a potem poszli do pobliskiej restauracji. Po kolacji wstąpili do jego domu, gdzie zostali na noc.


Opowieść dziewczyny:
Umówiliśmy się w piątek wieczorem. Kiedy przyszłam do baru, on był w dziwnym humorze; pomyślałam, ze to może, dlatego, ze trochę się spóźniłam, ale nic mi nie powiedział i rozmowa nam się jakoś nie kleiła, wiec pomyślałam, ze powinniśmy się przenieść w bardziej kameralne miejsce, żeby móc porozmawiać bardziej intymnie. Poszliśmy do restauracji, ale on wciąż był jakiś nieswój i ja próbowałam go rozweselić, ale zaczęłam się też zastanawiać czy to chodzi o mnie czy o cos innego, no i spytałam go o to, i powiedział, ze nie, ale wiesz, wciąż nie byłam o tym zbytnio przekonana, w każdym razie w drodze do niego powiedziałam mu, ze go kocham, ale on tylko mnie objął i nie wiedziałam już, do cholery, co ma to wszystko znaczyć, no, bo wiesz, on mi nie odpowiedział, ani nic takiego, wiec po drodze zastanawiałam się czy chce już ze mną zerwać i próbowałam go o to spytać, ale on tylko włączył telewizor, wiec powiedziałam, ze idę spać i po dziesięciu minutach przyszedł do mnie i się kochaliśmy, ale on wydawał się jakiś nieobecny i po wszystkim chciałam po prostu sobie pójść i sama już nie wiem, co on sobie myśli, czy to znaczy, ze ma inna?Pytajnik



Opowieść chłopaka:

*** dzień w robocie. Potem *** seksik.

[ Dodano: Nie 05 Mar, 2006 ]
Dla Panów - Poradnik dla mężczyzn ceniących sobie wolność



Radzimy wydrukować i przyczepić w kuchni na lodówce. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że poniższy poradnik może uratować wam życie...



1. CHLEB. Ziarenka sezamu i maku to jedyne oficjalnie akceptowane "plamki" jakie można zauważyć na powierzchni bochenka chleba. Włochate, białe lub zielone placki dobitnie świadczą o tym, że twój chleb zamienił się w eksperyment z laboratorium farmaceutycznego.

2. JEDZENIE W PUSZKACH. Każda puszka z jedzeniem, która przybrała kształt piłki musi być natychmiast usunięta. Ostrożnie i delikatnie.

3. MARCHEWKA. Jeżeli możesz ja zawiązać na supełek, to znaczy, że nie jest świeża.

4. PŁATKI ZBOŻOWE. Generalna zasada mówi, że płatki należy wyrzucić jeśli termin ważności upłynął co najmniej 2 lata temu.

5. SOS DO FRYTEK. Jeżeli możesz go wyjąć z pojemnika i odbijać po podłodze, to znaczy, że się nie nadaje do jedzenia.

6. NABIAŁ. Mleko jest zepsute, kiedy zaczyna wyglądać jak jogurt. Jogurt jest zepsuty, kiedy zaczyna wyglądać jak twarożek. Twarożek jest zepsuty, kiedy zaczyna wyglądać jak żółty ser. Chociaż żółty ser to nic innego, jak zepsute mleko i już nie może być bardziej zepsuty. Ser Cheddar jest zepsuty, kiedy zaczyna wyglądać jak Brie, przy czym masz świadomość, że takiego gatunku nie kupowałeś

7. JAJKA. Jeśli coś puka od środka, starając się wydostać ze skorupki, to jajko prawdopodobnie jest nie pierwszej świeżości.

8. PUSTE OPAKOWANIA. Wkładanie pustych opakowań ponownie do lodówki to stara sztuczka, ale przynosi skutek tylko jeśli mieszkasz z kimś, lub masz kogoś do prowadzenia domu.

9. TERMINY WAŻNOŚCI. To NIE jest chwyt marketingowy, mający na celu skłonienie Cię do wyrzucenia dobrego jedzenia tylko po to, żebyś więcej wydał na kolejne zakupy. Może powinieneś powiesić w kuchni kalendarz.

10. MĄKA. Mąka jest zepsuta, kiedy się rusza.

11. MROŻONKI. Mrożonki, które stały się integralną częścią oblodzonego zamrażalnika prawdopodobnie i tak staną się niejadalne zanim wydłubiesz je za pomocą kuchennego noża.

12. SAŁATA. Nie nadaje się do jedzenia, jeśli nie możesz jej usunąć z lodówki bez użycia papieru ściernego. Ani jeśli jest w stanie płynnym.

13. MAJONEZ. Jeżeli po spożyciu nastąpi gwałtowna reakcja żołądka i reszty przewodu pokarmowego, to znaczy, że majonez był zepsuty.

14. MIĘSO. Jeżeli otwarcie lodówki powoduje gromadzenie się bezpańskich psów i much przed Twoim domem, to oznacza, że mięso się zepsuło.

15. ZIEMNIAKI. Świeże ziemniaki nie mają korzeni, łodyg ani bujnego listowia.

16. RODZYNKI. Nie powinny być twardsze, niż Twoje zęby.

17. SÓL. Na szczęście nie psuje się.

18. PODUKTY NIEOZNAKOWANE. Wszystko, co nie jest w oryginalnym pakowaniu staje się automatycznie podejrzane.

19. MDŁOŚCI. Wszystko, co wywołuje mdłości jest niejadalne, chyba że są to resztki wczorajszej, własnoręcznie przez Ciebie przygotowanej kolacji.

20. CHOMIK. Generalnie jedzenie nie powinno być przechowywane dłużej, niż trwa przeciętny okres życia chomika. Postaraj się o to pożyteczne zwierzątko i trzymaj je obok lodówki w celach pomiarowych

[ Dodano: Nie 05 Mar, 2006 ]
Marketing kobiecy


1. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, podchodzisz i mówisz:

- Jestem dobra w łóżku.

To jest marketing bezpośredni.



2. Jesteś na imprezie z przyjaciółmi, widzisz atrakcyjnego faceta, jeden z twoich znajomych podchodzi i mówi:

- Tamta laska jest świetna w łóżku.

To jest reklama



3. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, prosisz go numer telefonu, następnego dnia dzwonisz i mówisz:

- Jestem dobra w łóżku.

To z kolei jest telemarketing.


4. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, rozpoznajesz go, odświeżasz mu w pamięci znajomość i pytasz:

- pamiętasz jak dobra jestem w łóżku?

To sie nazywa Customer Relationship Management.


5. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, wstajesz, poprawiasz ubranie i fryzurę, podchodzisz, stawiasz mu drinka. Mówisz mu jak ładnie pachnie oraz zachwycasz się jego garniturem. Napomykasz jak dobra jesteś w łóżku.

To się nazywa Public Relations.


6. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, podchodzisz i mówisz:

- Jestem dobra w łóżku", następnie pokazujesz mu jeden sutek, lub cala pierś.

To jest Merchendising


7. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, on podchodzi i mówi:

- Słyszałem, ze jesteś świetna w łóżku.

To jest uznana marka - branding.

B) Marketing Męski


Podchodzisz do laski na imprezie i mówisz:

- Jestem fenomenalny w łóżku, potrafię spędzić całą noc kochając się bez przerwy.

To nazywa się Nieuczciwa Reklama i jest karane w większości krajów UE.

[ Dodano: Nie 05 Mar, 2006 ]
Dla Panów – Jakich cech oczekuje kobieta od mężczyzny?

20 lat
1. Przystojny

2. Uroczy

3. Finansowo ustawiony

4. Uważnie słuchający

5. Bystry

6. Dobrze zbudowany

7. Gustownie ubrany

8. Obdarowujący kosztownymi "drobiazgami"

9. Pełny zaskakujących przemyśleń

10. Pomysłowy, romantyczny kochanek


30 lat
1. Miły wygląd (brak zakoli itp.)

2. Otwiera drzwi samochodu, przysuwa krzesła

3. Ma dość pieniędzy na miłe obiady

4. Słucha więcej niż mówi

5. Śmieje się z moich żartów

6. Nosi torby z zakupami

7. Ceni stały związek

8. Docenia dobry domowy posiłek

9. Pamięta o urodzinach i rocznicach

10. Romantyczny, upojny wieczór co najmniej raz w tygodniu


40 lat
1. Niezbyt brzydki (łysa głowa – ok.)

2. Nie ruszy samochodem aż nie wsiądę

3. Ciężko pracuje - ale czasami zabierze na okazjonalny obiad

4. Kiwa głowa kiedy mówię do niego

5. Czasami opowiada dowcipy, które już opowiadał

6. Jest w stanie poprzesuwać meble

7. Brzuch nie wystaje spod t-shirt'a

8. Wie, że nie kupuje się szampana, który zamiast korka ma zakręcany kapsel

9. Pamięta o opuszczeniu deski w toalecie

10. Goli się dokładnie w czasie weekendu


50 lat
1. Ufortyfikowane wieże włosów w nosie i uszach utrzymuje w porządku

2. Nie beka i nie drapie się publicznie

3. Nie pożycza pieniędzy zbyt często

4. Nie zasypia kiedy wietrzę sypialnię

5. Nie opowiada zbyt często tego samego dowcipu

6. Jest w stanie dobrze wygnieść swój kształt w tapczanie podczas weekendu

7. Potrafi dobrać skarpetki do ubioru i nosi świeżą bieliznę

8. Docenia dobry obiad przed TV

9. Pamięta twoje imię – okazyjnie

10. Zazwyczaj goli się na weekend


60 lat
1. Nie straszy małych dzieci

2. Pamięta gdzie jest łazienka

3. Nie żąda za dużo pieniędzy na utrzymanie

4. Chrapie lekko... ale tylko podczas snu

5. Pamięta dlaczego się śmiał

6. Gdy jest sam w domu, potrafi czasami sam wstać

7. Zwykle nosi jakieś ubrania

8. Lubi miękkie jedzenie

9. Pamięta gdzie zostawił swoje zęby

10. Pamięta że to jest weekend


70 lat
1. Oddycha

2. Trafia do toalety
Anonymous - 05-03-06, 19:17
Temat postu:
Ok, zapisy na kubki u mnie na maila Suszę zębySuszę zębySuszę zębySuszę zęby
Sikor - 07-03-06, 21:58
Temat postu:
Jasio przybiega do mamy i mówi:
- Mamo, mamo, widziałem jak tatuś robił cos z pokojówką.
- Tak, a co takiego?
- Najpierw ja całował, a potem dotykał... Potem poszli do
gabinetu, rozebrał ja i wsadził...
- Dobrze, synku, w niedziele, podczas kolacji opowiesz to, żeby wszyscy wiedzieli. Nadeszła niedziela, rodzina przy stole i mama daje znak Jasiowi żeby zaczął mówić.
Jasio:
- No wiec tatuś całował i dotykał pokojówkę, później zabrał ja do gabinetu, rozebrał i wsadził... Wsadził... Mamo jak się nazywa to, co ssiesz szoferowi?
RedDevil - 09-03-06, 19:56
Temat postu:
Piwo kontra cipka - starcie gigantów!

1. Piwo jest zawsze mokre. Nad cipką trzeba popracować. Punkt dla PIWA.
2. Ciepłe piwo fatalnie smakuje. Punkt dla CIPKI.
3. Naprawdę zimne piwo daje ogromną satysfakcję. Punkt dla PIWA.
4. Jeśli po tym jak weźmiesz haust swojego ulubionego piwa, znajdziesz > włos między zębami - możesz zwymiotować. Punkt dla CIPKI.
5. Dziesięć piw jednej nocy i nie możesz dojechać do domu. Dziesięćcipek> jednej nocy, a nie chcesz nigdzie jechać. Punkt dla CIPKI.
6. Jeśli użyjesz zbyt dużo piwa w miejscu publicznym, twoja reputacjamoże> ucierpieć. Jeśli użyjesz cipki w miejscu publicznym - staniesz się > legendą. Punkt dla CIPKI.
7. Jeśli zatrzyma cię policjant i będzie czuć od ciebie piwem, może cię> zaaresztować. Jeśli będzie czuć od ciebie cipką, może ci postawić piwo.> Punkt dla CIPKI.
8. Normalnie nie spotyka się starego piwa. Punkt dla PIWA
9. Za dużo piwa i zdaje ci się że widzisz UFO, za dużo cipki i zdaje ci> się że widzisz BOGA. Punkt dla CIPKI.
10. W większości krajów piwo jest opodatkowane. Punkt dla CIPKI.
11. Jeśli masz następne piwo, pierwsze się nie wkurw*a. Punkt dla PIWA
12. Zawsze masz pewność czy jesteś pierwszym, który otwiera swoje piwo.> Punkt dla PIWA
13. Jeśli potrząśniesz piwem, wzburzy się, ale po paru chwilach wróci do> normy. Punkt dla PIWA.
14. Zawsze wiesz ile piwo bedzie cię kosztować. Punkt dla PIWA
15. Piwo nie ma matki. Punkt dla PIWA.
16. Piwo nigdy nie oczekuje od ciebie przytulania przez pół godziny potym> jak je wypiłeś. Punkt dla PIWA
Punktacja końcowa> PIWO 9 CIPKA 7>> Odwieczna zagadka została rozwiązana
Anonymous - 09-03-06, 20:14
Temat postu:
LOL dobre dobre LOL
Żereb - 10-03-06, 23:25
Temat postu:
- Kochanie może wybralibyśmy się na romantyczny spacer?
- A nie mogłeś sobie kupić tego piwa wracając z pracy?!
Anonymous - 12-03-06, 14:52
Temat postu:
Pewien facet został członkiem bardzo ekskluzywnego klubu nudystów.
Podczas pierwszej wizyty na plaży postanowił się trochę rozejrzeć.
Rozebrał się i poszedł na spacer. Po drodze zauważył rewelacyjną
blondynkę i momentalnie mu stanął. Blondynka to zauważyła podeszła i pyta:
- Wzywał mnie pan?
Facet na to:
- Nie, o co chodzi
Blondynka uśmiechnęła się i mówi:
- Pewnie jest pan tu nowy. Tu jest taka zasada że jak komuś stanie to
znaczy że mnie wzywał
Nie bawiąc się w dalsze wyjaśnienia blondyna zrobiła gościowi loda.
Facet uchachany idzie dalej myśli sobie, że warto by było saunę też zwiedzić.
Tak więc wszedł do sauny usiadł sobie i pierdnął. Po chwili pojawił
się wielki zarośnięty koleś i pyta:
- Wzywał mnie pan?
Facet na to:
- Nie, o co chodzi
Zarośnięty koleś uśmiechnął się i mówi:
- Pewnie jest pan tu nowy. Tu jest taka zasada że jak ktoś pierdnie to
znaczy że mnie wzywał.
Następnie nie bawiąc się w dalsze wyjaśnienia koleś wyruchał nowego
członka klubu nudystów.
Obolały facet idzie do biura klubu gdzie wita go uśmiechnięta, naga
recepcjonistka:
- Czym mogę służyć?
Facet na to:
- Tu moja karta członkowska i klucz do szafki na ubrania. Możecie
zatrzymać 500$ wpisowego
Recepcjonistka na to:
- Ale jest pan tu dopiero od kilku godzin nawet nie poznał pan naszych
wszystkich atrakcji
- Słuchaj paniusiu mam 58 lat. Staje mi raz na miesiąc, ale pierdzę
przynajmniej trzydzieści razy dziennie

********
Mówi ojciec do syna:
- Synu, znalazłem ci wspaniałą kandydatkę na żonę!
- Ale tato... sam potrafie znaleść sobie dziewczynę... kto to jest?
- To córka Billa Gatesa!
- Suuuper! Trzeba było tak od razu!
Ojciec udaje się do Billa Gatesa na rozmowę:
- Dzień dobry Panu! Wydaje mi się, że znalazłem doskonałego kandydata
na męża Pańskiej córki!
- Wie Pan... ale ja nie szukam męża dla mojej córki...
- Ależ to wiceprezes Banku Światowego!
- Cudownie! To zmienia postać rzeczy!
Następnie ojciec udaje się do prezesa Banku Światowego:
- Witam Pana Panie prezesie! Przychodzę z dobrą nowiną - mam idealnego
kandydata na wiceprezesa w Pańskim banku.
- No tak.. Ale ja nie szukam nikogo na tę posadę.
- Jest Pan pewien?! To zięć Billa Gatesa!
- Ooo! Chyba, że tak!
********
Mówi blondynka do koleżanki:
- Wczoraj wchodzę do kuchni a mój mąż siedzi na taborecie i
wali sobie konia!
- I co?! Zrobiłaś mu awanturę?
- Nie - zrobiłam mu laskę - lepiej umyć zęby niż podłogę...
Anonymous - 13-03-06, 19:20
Temat postu:
Sposoby na ptasią grypę:
1) nie bawić się ptaszkiem
2) nie chodzić spać z kurami
3) nie siadać na jajach
4) nie puszczać pawia
5) nie wycinać orła w progu
6) uważać na wylatujące gile
7) nie pić na sępa
Anonymous - 15-03-06, 01:16
Temat postu:
W sumie to nie wiem , czy to już tu było ale ... :


Grają dwie kaczki w "bitwy morskie" . Jedna z nich strzela :
- H5 N1 - trafiony - zatopiony Wykrzyknik
wujek - 16-03-06, 11:01
Temat postu:
Profesor filologii polskiej na wykładzie:
- Jak państwo wiecie, w językach słowiańskich jest nie tylko pojedyncze zaprzeczenie. Jest też podwójne zaprzeczenie. A nawet podwójne zaprzeczenie jako potwierdzenie. Nie ma natomiast podwójnego potwierdzenia jako zaprzeczenia.
Na to głos z ostatniej ławki:
- Dobra, dobra...
Misio - 17-03-06, 17:48
Temat postu:
Warszawa, korek na Jerozolimskich, do jednego kierowcy odzywa się drugi
- Słuchaj, porwali prezydenta Kaczyńskiego, żądają 100 000 000 złotych, bo
inaczej obleją go benzyna i podpala, robimy właśnie zbiórkę...
- Tak? A po ile dają inni kierowcy?
- No tak po 2 - 3litry...

Nie wiem czy było ale dobre Smile

Pozdrawiam.
Misio
Przemek - 17-03-06, 19:10
Temat postu:
Cytat:
Nie wiem czy było ale dobre

Było Wink , ale w pierwowzorze brzmiało tak:
Z ostatniego kilometra przed wjazdem na A-2 tuż po "balecie koparek":
Stoję w olbrzymim korku już dobre pół godziny. Kolejka wcale się nie przesuwa. Widząc za oknem przechodzącego policjanta otwieram okno i pytam:
- Co się stało, dlaczego tak długo stoimy bez ruchu?
- Na środku pasa wjazdowego usiadł minister ds. infrastruktury i powiedział, że jeśli każdy kierowca nie zapłaci 180 złotych za winietkę, to on obleje się benzyną i podpali, a ja właśnie zbieram składkę.
- I ile już pan uzbierał?
- Jakieś piętnaście litrów.

Pozddr
JaNN - 18-03-06, 00:04
Temat postu:
Nieśmiertelny Marek Pol Suszę zęby
Żereb - 18-03-06, 12:57
Temat postu:
Wieczór. Małżeństwo leży w łóżku. Żona czyta "Cosmopolitan" - mąż przysypia.
Nagle żona odkładając czasopismo zagaduje do męża:
- Śpisz?
- Nieee.. - odpowiada ziewając.
- A chcesz? - kontynuuje małżonka.
- Jasne - odpowiada momentalnie rozbudzony małżonek.
- To czemu nie śpisz?Pytajnik
Anonymous - 21-03-06, 10:58
Temat postu:
Kiedy Chuck Norris uprawia sex z facetem, to nie dlatego, że jest gejem. To dlatego, że skończyły mu się kobiety.
Kiedy Jarosław Kaczyński uprawia sex z facetem, to też nie dlatego że jest gejem. To dlatego, że chce bliżej poznać przeciwnika.
Hans - 21-03-06, 20:39
Temat postu:
LOL
Żereb - 21-03-06, 21:08
Temat postu:
Idzie sobie puszysty, malutki zajączek wzdłuż ruczaju. Patrzy, a w trawce zieloniutkiej coś się błyszczy. Podchodzi puszaczek blisko - złota rybka.
- Wpuść mnie do rzeczki, zajączku, bo umrę tu – prosi rybka.
- Nie, nie wpuszczę – droczy się zajączek.
- Wpuść, a spełnię twoje życzenie.
- Ok. – mówi zajączek i wpuszcza rybkę do wody.
- A życzenie? – pyta radośnie rybeczka.
- Zdechnij, ku*wo!
Anonymous - 22-03-06, 10:32
Temat postu:
Hahaha!
Sikor - 22-03-06, 12:50
Temat postu:
Artykuł w jednej z francuskich gazet... "Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20lat. Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny (!) trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy (!) Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po niemiecku a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza. Polacy..! Jak wy to robicie..?"
Przemek - 22-03-06, 15:37
Temat postu:
Sikor napisał/a:
Artykuł w jednej z francuskich gazet... "Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20lat. Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny (!) trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy (!) Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po niemiecku a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza. Polacy..! Jak wy to robicie..?"

Za radosną twórczością użytkowników forum.tuning.pl:
Cytat:
Francja. Oto znajdujemy sie w swiecie aburdu. W kraju, w ktorym pod haslami wolnosci i rownosci zgilotynowano tysiace ludzi, pod tymi samymi haslami zburzono wiezienie, w ktorym od dawna nikt nie byl wieziony, a od ponad 200 lat obchodzi sie hucznie rocznice tego wydarzenia. W kraju, ktory byl zalozycielem Wspolnot Europejskich, ktorych fundamentem jest gospodarka rynkowa, a mimo to najwiekszy producent samochodow wciaz nalezy do panstwa. W kraju, ktory do dzis ma wplywy w bylych koloniach w najdalszych zakatkach swiata, a mimo to w glownym wydaniu wiadomosci ciezko uswiadczyc wiadomosci z zagranicy. Kraj, ktorego symbolem jest bagietka, a mimo to ciezko kupic dobre pieczywo. Kraj, w ktorym brakuje rak do prostych prac, a jednak utrzymuje sie zasilki socjalne na poziomie minimalnej pensji i zamyka rynek pracy. Kraj, w ktorego stolicy samochody zostawia sie "na luzie" zeby mozna je bylo przepchnac. Kraj, ktory jest najpopularniejszym celem podrozy na swiecie, a mimo to ciezko jest spotkac kogos mowiacego po angielsku czy niemiecku. Francuzi, jak wy to robicie?

Cytat:
Cytat:
Kraj, w ktorego stolicy samochody zostawia sie "na luzie" zeby mozna je bylo przepchnac.

i nie tylko w stolicy -wogöle francuzi to jakis pop ...... ny naröd w autohausach ucinaja caly kabel plusowy z wiazka tak jak by ciezki bylo odlaczyc plus od baterii w sklepach o megapowierzchni towaru jest moze z 10% tego co u pana dzidka w butiku o pow 30m² a za szmaciane trampki placa po 200 euro i mimo ze wygladaja jak dziady to w przypadku francuza nazywa sie styl i dobry smak ich samochody wygladaja dokladnie tak jak oni brudne niechlujne i poodrapywane.

PS stare Mr. Green

Pozddr
Anonymous - 22-03-06, 17:05
Temat postu:
Polski biznesmen kupuje auto ze szrotu w Niemczech:
- Hans, za to audi to moge dac ci 200 ojro,
- Bitte!
- a, jak auto bite to góra pięćdziesiąt!
Hans - 22-03-06, 19:29
Temat postu:
zolvio napisał/a:
ciach- Hans, za to audi to moge dac ci 200 ojro,
ciach- !



LOL LOL LOL
Anonymous - 22-03-06, 19:43
Temat postu:
Wlasnie na to czekalem Suszę zęby Arrow Down jeszcze brakuje "STARE"
Hahaha!
Sikor - 22-03-06, 19:53
Temat postu:
Sam osobiście napisałeś ten dowcip równo miesiąc temu Język
Anonymous - 22-03-06, 20:22
Temat postu:
Pytania na kartkówkę, które przydadzą się naszym dzieciom i wnukom na historii współczesnej za jakieś 50, a może 100 lat..

Wchodzi nauczyciel, dzieli klasę na rzędy.

polecenie nr 1

Pierwszy rząd omowi mi Aferę Orlenu, drugi Aferę Rywina, a trzeci Aferę w Łódzkim pogotowiu.

polecenie nr 2

Wyjaśnij pojęcia: skóry, pawulon, ***, wąglik.

polecenie nr 3

Połącz ze sobą punkty 1 2 3 z A B C
1. Anita Błochowiak
2. Poseł Ziobro
3. Leszek Miller

A - "Jest pan zerem".
B - "Mężczyznę poznajemy po tym jak kończy".
C - "Pedały noszą kolorowe skarpetki".

polecenie nr 4

Uzupełnij cytat Andrzeja Leppera: "......... musi odejść"

polecenie nr 5

Skreśl nie pasujące słowo: arc. Petz, Andrzej S., Michał Wiśniewski, Dyrektor Chóru Słowiki.

I zadanie dodatkowe na szóstkę:

Wymień z każdej partii politycznej po trzech polityków, którzy nie
mieli konfliktu z prawem (dla ułatwienia możesz przyjąć, że jazda po
pijanemu nie jest przestępstwem).

Po co dookoła kobiecych sutków są takie malutkie guzki?
- To jest napisane w Braile'u: "Ssać tutaj".

Policjant zatrzymuje faceta jadącego mercedesem, ponieważ nie zatrzymał się na znaku Stop.
- Poproszę prawo jazdy.
- Ale panie władzo, czy mógłby pan powiedzieć co ja takiego zrobiłem?
- Nie zatrzymał się pan na znaku Stop.
- Ale panie władzo, po co miałem się zatrzymywać? Nie widziałem żadnego samochodu w odległości kilometra.
- Nic nie szkodzi, przepisy trzeba przestrzegać.
- No, ale panie władzo, gdy dojeżdżałem do znaku to zwolniłem gdzieś do 20 kilometrów na godzinę i gdy nie zobaczyłem żadnego samochodu, pojechałem dalej.
- Zwolnił pan, ale się pan nie zatrzymał - mówił poirytowany glina.
- Czy nie ma pan co innego do roboty, tylko wlepianie mandatów za nic? Lepiej idź pan sobie pączka zjeść!
- Udam, że nie słyszałem ostatniego komentarza. A teraz prawo jazdy poproszę.
- No dobra, ale niech pan mi najpierw wytłumaczy, jaka jest różnica pomiędzy zwolnieniem a zatrzymaniem. Ja nadal nie rozumiem czemu nie wystarczy zwolnić.
- Chętnie panu wytłumaczę - glina otwiera drzwi od merca, wyciąga kierowcę i zaczyna go lać pałą po łbie. Po pięciu minutach pyta:
- Czy chce pan żebym zwolnił, czy żebym się zatrzymał?

- Słuchaj stary! Wczoraj jak jechałem z Twoją żoną samochodem, to opowiedziała mi taki dowcip, że spadłem z łóżka.

Mały wycinek z chata
- Hello, do you wanna chat?
- I am busy.
- Hello Busy! I am Kinga

Pamiętnik mężatki
Dzień 1.
Dzisiaj była 10 rocznica naszego ślubu. Świętowania to tam za dużo nie było. Kiedy nadszedł czas, by
powtórzyć naszą noc poślubną, Zdzisław zamknął się w łazience i płakał.
Dzień 2.
Zdzisław wyznał mi...
swój największy sekret. Powiedział, że jest impotentem. Też mi odkrycie! Czy on
naprawdę myślał, że tego nie zauważyłam już pięć lat temu? Dodatkowo przyznał się, że od paru
miesięcy bierze Prozac.
Dzień 3.
Chyba mamy małżeński kryzys. Przecież kobieta też ma swoje potrzeby ! Co mam robić?
Dzień 4.
Podmieniłam Prozac na Viagre, nie zauważył... połknął... czekam niecierpliwie.....
Dzień 5.
BŁOGOŚĆ! Absolutna błogość!
Dzień 6.
Czyż życie nie jest cudowne? Trochę trudno mi pisać, gdyż ciągle to robimy.
Dzień 7.
Wszystko mu się kojarzy z jednym! Ale muszę przyznać, że to jest bardzo zabawne - wydaje mi się, że
nigdy przedtem nie byłam taka szczęśliwa.
Dzień 8.
Chyba wziął zbyt dużo pastylek przez weekend. Jestem cała obolała.
Dzień 9.
Nie miałam kiedy napisać...
Dzień 10.
Zaczynam się przed nim ukrywać. Najgorsze jest to, że popija Viagrę whisky! Czuje się kompletnie
załamana... Żyję z kimś kto jest mieszanką Murzyna z wiertarką udarową..
Dzień 11.
Żałuję, że nie jest homoseksualistą Nie robię makijażu, przestałam myć zęby, ba - nawet już się
nie myję. Na nic Nie czuję się bezpieczna nawet kiedy ziewam... Zdzisław atakuje podstępnie! Jeśli
znów wyskoczy z tym swoim "Oops, przepraszam", chyba zabiję drania.
Dzień 12.
Myślę, że będę musiała go zabić. Zaczynam trzymać się wszystkiego, na czym usiądę. Koty i psy
omijają go z daleka, a nasi przyjaciele przestali nas odwiedzać.
Dzień 13.
Podmieniłam Viagrę na Prozac, ale nie zauważyłam specjalnej różnicy...
Matko ! Znów tu idzie !
Dzień 14.
Prozac skutkuje Przez cały dzień siedzi przed telewizorem z pilotem w ręce, zauważa mnie tylko
kiedy podaje jedzenie lub piwo.........BŁOGOŚĆ
Absolutna błogość !
JaNN - 22-03-06, 20:29
Temat postu:
Miałbym pewien problem z poleceniem nr 5 Suszę zęby
Anonymous - 22-03-06, 20:32
Temat postu:
1.Dobrze: Twoja żona jest w ciąży.
Źle: Ma w brzuchu trojaczki.
Bardzo źle: Ty jesteś bezpłodny.
2.
Dobrze: Twoja żona z tobą nie rozmawia.
Źle: Ona chce rozwodu.
Bardzo źle: Ona jest adwokatem.
3.
Dobrze: Twój syn staje się dorosły.
Źle: Zaczął romansować z 40-letnią sąsiadką.
Bardzo źle: Ty też.
4.
Dobrze: Twój syn dużo czasu spędza w swoim pokoju.
Źle: W jego pokoju znalazłeś filmy porno.
Bardzo źle: W niektórych filmach grasz główną rolę.
5.
Dobrze: Twój mąż stwierdził - "Dość dzieci !"
Źle: Nie możesz znaleźć tabletek antykoncepcyjnych.
Bardzo źle: Ma je twoja córka.
6.
Dobrze: Twój mąż zna się na modzie.
Źle: Odkrywasz, ze on potajemnie nakłada twoje rzeczy.
Bardzo źle: On lepiej wygląda w nich niż ty.
7.
Dobrze: Opowiadasz swojej córce o tym jak "to" robią pszczółki.
Źle: Ona ciągle ci przerywa....
Bardzo źle: ........ i cię poprawia.
8.
Dobrze: Twój syn ma pierwsza randkę.
Źle: Z mężczyzną.
Bardzo źle: Który jest twoim najlepszym przyjacielem.
9.
Dobrze: Twoja córka od razu po studiach znalazła prace......
Źle: ...jako prostytutka.
Bardzo źle: Twoi koledzy to jej klienci.
Tragicznie: Ona zarabia więcej od ciebie.
10.
Dobrze: Czytając powyższy tekst się śmiałeś.
Źle: Znasz ludzi z podobnymi problemami.
Bardzo źle: Jesteś jedną z tych osób.
Żereb - 22-03-06, 21:56
Temat postu:
"... i stanęli naprzeciw siebie dwaj zakuci w blachy rycerze. Każdy z nich dzierżył w dłoni topór wielkich rozmiarów.
- W Imię Boże zaczynajcie – powiedział Książe.
Szybki jak błyskawica Rotgier podbiegł i uderzył obuchem w zakuty łeb Zbyszka. Nogi polskiego rycerza od siły uderzenia weszły mu po kolana w ubitą ziemię. Ale ustał. Ciężko wyciągnął jedną kończynę, potem drugą i spojrzał groźnie na triumfującego już Niemca.
- Za Danuśkę, Zbyszku. Za Danuśkę – doleciał go głos z książęcej galerii.
Podbiegł więc do przeciwnika i grzmotnął obuchem swojego topora, z całą siłą, która mu jeszcze została w ustrojony pawimi piórami hełm. Nogi rycerza Zakonu weszły mu po kolana... w dupę.
To Święta polska Ziemia nie przyjęła wrażych nóg krzyżackich...
Bandzior - 24-03-06, 20:18
Temat postu:
Może nie śmieszne, może i gupie... ale może kogoś rozbawi
Chuck Norris policzył do nieskończoności. Dwa razy.
Jarosław Kaczyński robi to samo. Na palcach jednej ręki.



Teoria ewolucji nie istnieje. Tylko lista stworzeń, którym Chuck Norris pozwolił żyć...
...na polecenie Jarosława Kaczyńskiego.



W domu Chucka Norrisa nie ma drzwi. Tylko ściany, przez które przechodzi.
Jarosław Kaczyński nie przechodzi przez ściany. One się przed nim rozstępują.



Chuck Norris może podzielić przez zero.
Mimo to wie, że sam jest zerem. Świetnie wie, przy kim.



Chuck Norris zamówił big maca w Burger Kingu. I otrzymał.
Jarosław Kaczyński nie musi niczego zamawiać. Energię czerpie z kosmosu.



Niektórzy noszą koszulki z Chuckiem Norrisem.
Chuck Norris nosi koszulkę z Jarosławem Kaczyńskim.



Nie od razu Kraków zbudowano? Chuck Norris zbudował. Dostał takie polecenie.
Od Lecha Kaczyńskiego. Jarosław Kaczyński nie zajmuje się takimi drobiazgami.



Bóg rzekł: "Niech stanie się światłość". Chuck Norris na to: "Mówisz i masz"...
...i gorzko tego pożałował. Nie zauważył stojącego obok stwórcy Jarosława Kaczyńskiego.



Chuck Norris gra w rosyjską ruletkę z całkowicie nabitym rewolwerem. I wygrywa.
Jarosław Kaczyński robi to samo z dwoma rewolwerami.



Chuck Norris jest tak twardy, że słucha Mandaryny.
Jarosław Kaczyński jest tak twardy, że Mandaryna słucha jego.



Nie istniala inkwizycja. To byl Chuck Norris.
Nie istnieje koalicja. To jest Jarosław Kaczyński.



Chuck Norris jest niewidzialny dla radarów.
Jarosław Kaczyński jest niewidzialny dla Leppera.



Chuck Norris dogłębnie rozumie psychikę i logikę zachowania kobiet.
Jarosław udoskonalił tę sztukę na koty i inne zwierzęta.


Chuck Norris kopie się z koniem.
Jarosław Kaczyński dyskutuje z Romanem Giertychem.



Bóg chciał stworzyć świat w 10 dni. Chuck Norris dał mu 6.
A tak naprawdę 7, ale Jarosław Kaczyński powiedział, że w niedzielę się nie pracuje i Bóg się dostosował.



Chuck Norris ma dwie prędkości: Chodzenie i Zabijanie.
Jarosław Kaczyński decyduje, którą ma włączyć.



Kiedy Chuck Norris uprawia sex z facetem, to nie dlatego, że jest gejem. To dlatego, że skończyły mu się kobiety.
Kiedy Jarosław Kaczyński uprawia sex z facetem, to też nie dlatego że jest gejem. To dlatego, że chce bliżej poznać przeciwnika.



Chuck Norris potrafi trzasnąć obrotowymi drzwiami.
Jarosław Kaczyński potrafi zaskrzypieć wodnym łóżkiem.



Co Chuck ma pod brodą? Koleją pięść
Co Jarosław Kaczyński ma pod brodą? Pasek od spodni.



Tylko Chuck Norris potrafi polizać swój łokieć.
Tylko Jarosław Kaczyński potrafi pocałować klamkę stojąc wyprostowany.



Chuck Norris jest mistrzem półobrotu!
Jarosława Kaczyńskiego jest w ogóle pół!
Anonymous - 27-03-06, 10:59
Temat postu:
W pewnej wiosce mieszkał sobie dobry gospodarz. Hodował krowy, świnie, a także drób. Co noc do kurnika przychodził sprytny lisek i pożerał kurę lub koguta - zależnie od tego, na co miał ochotę. I tak to trwało miesiącami, aż pewnego dnia gospodarz schwytał liska i zapytał:
- Czy to ty wyjadasz stopniowo cały mój drób?
Na co sprytny lisek odpowiedział: - Nie!
Wykrzyknik A to był on. Wykrzyknik Mruga 2


Konferencja prasowa w Białym Domu: - Panie prezydencie, czy mamy dowody na istnienie broni masowego rażenia w Iraku?
- Oczywiście, zachowaliśmy kopie wszystkich faktur...


Rozmawia dwóch znajomych na dużym kacu:
- No i co tam, stary, jakieś postanowienia na ten Nowy Roczek?
- No wiesz, samochód ma już rok, zaczyna się sypać, trzeba by kupić jakąś nówkę... Baby ciągle te same, dobrze by było je zmienić na inne, ile można tę samą bzykać. Jeszcze bym wyjechał na jakieś dwa tygodnie na Seszele, bo mi się tu
nudzi u nas. A i przydałoby się skończyć z trawką i koksem, bo za bardzo się mąci w głowie.
- No to musisz się wziąć ostro do roboty... A... co z basenem? Wspominałeś kiedyś, że sobie wybudujesz taki piętrowy, ze zjeżdżalnią i sauną, i wszystko pod eleganckim dachem.
- No nie. Byli panowie z gminy i nie wiem, jak u ciebie, ale u mnie na plebanii jest teren podmokły, więc d*u*p*a
z tego...

Facet z dziewczyną przychodzą
do baru. Mężczyzna na chwilę wychodzi do toalety. Gdy wraca, zastaje swoją partnerkę całą we łzach.
- Czemu płaczesz, głupia? - pyta.
- Buuu... gdy cię nie było, tamten Chińczyk przy barze powiedział, że chciałby całować moje piersi!
Wściekły facet podwinął rękawy.
- A potem powiedział, że mógłby mnie dymać całą noc! - płacze dziewczyna.
Coraz bardziej wkurzony mężczyzna idzie w kierunku Chińczyka.
- A na koniec powiedział, że mógłby pić piwo z mojej cipki!
Facet zawraca i siada przy stoliku.
- Co, nie walniesz go? - pyta laska.
- Nie będę zadzierał z Chińczykiem, który może tyle wypić.


Policja zatrzymała cztery kaczory za nieobyczajne zachowanie nad stawem. Prokurator pyta pierwszego:
- Imię?
- Kaczor.
- Dobra, mów pan, co tam się stało.
- No więc siedziałem nad stawem i dmuchnąłem bąbelka, a tu przychodzi gliniarz i zakuwa mnie w kajdanki.
Zeznaje drugi kaczor.
- Imię?
- Kaczor.
- Co się wydarzyło?
- No więc siedziałem nad stawem i dmuchnąłem bąbelka, a tu przychodzi gliniarz i zakuwa mnie w kajdanki.
Zeznaje trzeci kaczor.
- Imię?
- Kaczor.
- Co się wydarzyło?
- No więc siedziałem nad stawem i dmuchnąłem bąbelka, a tu przychodzi gliniarz i zakuwa mnie w kajdanki.
W końcu podchodzi czwarty ptak. Prokurator uśmiecha się.
- Niech zgadnę. Pan też ma na imię Kaczor?
- Nie. Bąbelek.
Beniamin82 - 27-03-06, 22:20
Temat postu:
Phone call ...
- Hello, are you there?
- Yes, who are you please?
- I m Watt.
- What s your name?
- Watt s my name.
- Yes, what s your name?
- My name is John Watt.
- John what?
- Yes, are you Jones?
- No I m Knott.
- Will you tell me your name then?
- Will Knott.
- Why not?
- My name is Knott.
- Not what?
- Not Watt, Knott.
- What?
Anonymous - 28-03-06, 17:22
Temat postu:
Siedzi babcia na komendzie i zaczyna rozmowe z policjantem: -Jak to sie stało ;-Przyszedł domnie młody chłopiec usiadł kołomnie i zaczął mnie po ręce głaskać, potem zjechał niżej i po udach mnie dotykał -tak, i co było dalej -no prosze pana ja sie tak od 30 lat nie czułam od śmierci mojego męża ;-dobrze ale co było dalej -więc już nie wytrzymałam napięcia i rozozyłam nogi i krzykłam BIERZ MNIE -no a co na to chłopak ;-PRIMA APRILIS Mr. Green -i co pani zrobiłaPytajnik -zabiłam gnoja Twisted Evil
Żereb - 28-03-06, 18:15
Temat postu:
Wiosna - to taki czas, kiedy nawet twoje spodnie nie są w stanie ukryć wzrostu poziomu dobrego nastroju.
Przemek - 28-03-06, 20:00
Temat postu:
Dziewczyna z chłopakiem wpadli do pubu na parę drinków.
Siedzą, dobrze się bawią, i nagle kobieta zaczyna mówić o nowym drinku. Im więcej o nim mówi,tym bardziej się podnieca i w końcu namawia chłopaka, aby go skosztował.
Chłopak się zgadza i pozwala, by zamówiła mu tego drinka.
Barman podaje drinka i umieszcza na stole następujące składniki:
solniczkę, kieliszek śmietankowego likieru Baileys oraz kieliszek soku z limonki.
Chłopak patrzy na składniki z głupią miną, więc dziewczyna mu tłumaczy:
"Po pierwsze, sypiesz trochę soli na język, po drugie - wypijasz kieliszek Baileya i trzymasz w ustach, a następnie zapijasz wszystko sokiem z limonki"
Chłopak, pragnąc zadowolić dziewczynę, robi to, co mu kazała.
Sypie sól na język - słone, ale OK. Dalej idzie likier - gładki, aromatyczny, bardzo przyjemny... Wporzo! W końcu bierze kieliszek z limonką...
W pierwszej sekundzie uderza go w podniebienie ostry smak soku z limonki, w drugiej sekundzie Baileys się zwarza, w trzeciej - słono-zwarzono-gorzki smak daje mu w przełyk. To wywołuje, oczywiście, odruch wymiotny, ale nie chcąc sprawić dziewczynie przykrości, przełyka z trudem. Kiedy udaje mu się opanować, obraca się do dziewczyny.
Ta usmiecha się szczerze i szeroko: "I jak ci smakowało? Ten drink ma nazwę "Zemsta za Loda."

Pozddr
Anonymous - 29-03-06, 19:40
Temat postu:
Przemek napisał/a:
"Zemsta za Loda."

Hahaha!
Beniamin82 - 31-03-06, 00:55
Temat postu:
Zasłyszane z Vinyla, może smieszyć aczkolwiek niekoniecznie.

Starszy pan wraca do domu i skarzy się lokajowi

-"Byłem na przyjęciu i ktos ukradł (czyt. zaj*.*) mi parasolkę i nie wiem jak znaleźć złodzieja"

Lokaj:

- "to bardzo proste musi pan na następnym przyjęciu zacząć opowiadac o przykazaniach i ten który przy 7 nie kradnij się zaczerwieni ten jest złodziejem"

Starszy pan wraca z kolejnego przyjęcia
Lokaj wita go w drzwiach i pyta:

-" I co znalazł pan złodzieja"

Starszy pan:

-Nie znalazłem,zrobiłem tak jak mówiłeś, po kolacji zacząłem opowiadać o przykazaniach...
i tak mówię pierwsze..., drugie. trzecie...

-"i co?"

-"mowię dalej czwarte, piate, szóste, no i wtedy sobie przypomniałem....ze ja ten parasol w burdelu zostawiłem"
vitia - 31-03-06, 22:13
Temat postu:
Pani z Pomocy Społecznej przychodzi z wizytą do wielodzietnej rodziny. Ze zgrozą widzi, że pomiędzy leżącym, pełzającym i raczkującym potomstwem uwija się jakieś pierzaste zwierzątko.
- Boże, co tu ma jeszcze kaczka do szukania? - pyta zdegustowana.
Starsze z szesnaściorga rodzeństwa wyjaśnia:
- Pani, to nie kaczka to nasz bociek! Przyzwyczaił się do nas, został, a nogi mu się tak chyba od ciągłego lądowania zdarły...


Zenek z Kamilą czekali z konsumpcją do ślubu. Potem przez trzy dni nie wychodzili z łóżka. Na czwarty dzień Zenek przerwał na chwilę:
- Może byśmy się przewietrzyli? Co powiesz na króciutki spacerek?
- Dobra, ty weź gumy, ja poszukam jakiegoś koca...



W pewnym miasteczku zmarł bardzo znany stary mężczyzna.
Synowie zajęli się wszystkimi sprawami związanymi z godnym pogrzebem ojca.
Zakład Pogrzebowy, który zorganizował piękną uroczystość, przysłał fakturę na sumę, która zwaliła z nóg starszego brata.
- Powoli! Zaraz sprawdzimy co oni tutaj wypisali - mówi młodszy.
- Trumna dębowa, sześć par koni plus luksusowy karawan, wieńce, metrowe gromnice, dywan, oświetlenie etc. plus podatek - może dobrze to rzeczywiście policzyli?
Starszy tak patrzy na to wszystko i mówi...
- Dobrze, że chociaż nieboszczyk był nasz!


Staruszka wchodzi do sklepu i mówi:
- Potrzebuję kilka rolek papieru toaletowego.
Młoda sprzedawczyni prezentuje na ladzie kilka gatunków papierów w różne wzorki i kolory.
- Który pani sobie życzy?
- Obojętnie - byle nie biały - bo się szybko brudzi.


Amerykańskie południe, lata pięćdziesiąte. Samotna biała starsza pani postanawia spełnić dobry uczynek zapraszając rekrutów z pobliskiej bazy wojskowej na pyszny domowy posiłek z okazji Thanksgiving (święto dziękczynienia).
Dzwoni do bazy i tłumaczy jakiemuś porucznikowi w czym rzecz. Ma jednak jeden warunek:
- Możecie przysłać mi dwóch rekrutów, tylko żadnych Żydów! Nie chce u siebie widzieć Żydów!
- Dobrze - godzi się porucznik - nie przyślę pani Żydów.

Nadchodzi dzień święta, dzwonek, starsza pani otwiera drzwi...i staje jak wryta! Na progu uśmiecha się do niej dwóch CZARNYCH rekrutów!
- To, mm... musi być jakaś ppp.. pomyłka! - wykrztusza z siebie
- Niemożliwe, proszę pani - odpowiadają z uśmiechem Murzyni - porucznik Goldstein nigdy się nie myli!
Piotrek - 03-04-06, 13:58
Temat postu:
Do szkoły podstawowej przychodzi prezydent Kaczyński. Pozwala dzieciom na
zadawanie pytań. Zgłasza się mały Michaś.
- Ja mam trzy pytania. Po pierwsze: jak się pan czuje po wygraniu wyborów,
które pan sfingował? Po drugie: czy nie uważa pan, że zakazanie Parady
Równości było zamachem na polską demokrację? Po trzecie: czy to prawda, że
chce pan przejąć całą władzę w Polsce?
Pan prezydent zaczął się namyślać, gdy wtem zadzwonił dzwonek.
Po przerwie dzieci wróciły do klasy, usiadły, Piotruś podniósł rękę.
- Ja mam pięć pytań do pana prezydenta. Po pierwsze: jak się pan czuje po
wygraniu wyborów, które pan sfingował? Po drugie: czy nie uważa pan, że
zakazanie Parady Równości było zamachem na polską demokrację? Po trzecie:
czy to prawda, że chce pan przejąć całą władzę w Polsce? Po czwarte:
dlaczego dzwonek na przerwę zadzwonił dwadzieścia minut wcześniej? I po
piąte: co się stało z małym Michasiem?
JaNN - 03-04-06, 22:41
Temat postu:
Stary dobry Julian Tuwim. Warto przypomnieć, kiedy krew zalewa.

NA ZBYTNIE A NIEPOWŚCIĄGLIWE
DZIWKOCHWALSTWO NASZEGO WIEKU

Zanadto się z damą cacka
Szarmancka brać literacka.

Te sentymenty, czułości
Przyprawić mogą o mdłości.

Dla byle kapryśnej idiotki
Madrygał ułożą słodki.

Dla paru od wiersza groszy
Płaszczą się mdleją z rozkoszy.

Wpadają w achy i ochy
Na widok pończochy pieszczochy.

Dlaczego chwycił szał cię,
Gdyś ujrzał kretynkę w aucie?

Czego się cieszysz, Mojsie,
Że dziwka siedzi w rolls-roysie?

"Urocza Bebi Pipi
w yahcie na Missisipi".

"Zmysłowa Dudu Papa
Jej uśmiech, pies i kanapa".

"Feteryczna Elli Belli
Pije kawę w kąpieli".

Czego migdalisz się, chłopie,
Że dziwka kawsko żłopie?

Że w wannie niby? To o to
Tak się wygłupiasz idioto?

Sam lepiej idź do łaźni
I już się więcej nie błaźnij.
Anonymous - 05-04-06, 09:02
Temat postu:
byłoPytajnik:

W Iraku żołnierze amerykański i polski dyskutują sobie po służbie.
Amerykanin:
"Ok, we have George Bush but we have Stevie Wonder, Bob Hope and
Jonny Cash too!"
Na co Polak:
"We have Kaczyński and... No Wonder, No Hope and No Cash..."


Uroczysta kolacja w pałacu królowej.
W pewnym momencie ktoś wznosi toast za zdrowie królowej.
Wszyscy wstają, tylko Kaczyński nie.
Ktoś go szturcha, szepcąc "panie Lechu, trzeba wstać gdy jest toast za zdrowie królowej"
Na co Kaczyński: "No przecież już od pół godziny stoję!"


Co to jest PISIOR ?
PISIOR - to Prawo i Sprawiedliwość i Ojciec Rydzyk –
czyli nasza obecnie rządząca koalicja Uśmiech...
Anonymous - 07-04-06, 11:02
Temat postu:
Dzial Pomocy Technicznej pewnej firmy:
Dzwoni uzytkownik i mówi, ze jego komputer sie popsul.
Pomoc: Jaki wystepuje problem? Co sie dzieje?
Uzytkownik: Z zasilacza wychodzi dym.
P: Potrzebuje Pan nowy zasilacz.
U: Nie! Ja tylko potrzebuje zmienic plik startowy.
P: Prosze Pana, zasilacz jest zepsuty. Musi pan go wymienic.
U: Nie ma mowy! Ktos mi powiedzial, ze potrzebuje tylko zmienic plik startowy i wszystko sie naprawi. Od was potrzebuje informacji o komendzie jaka mam zastosowac.
10 minut pózniej uzytkownik nadal oponuje przy tym, ze on ma racje.
Czlowiek z pomocy technicznej jest sfrustrowany i ma juz dosc.
P: Przepraszam Pana, my normalnie nie mówimy tego uzytkownikom,
ale nie ma udokumentowanej komendy DOS, która naprawilaby ten problem.
U: Wiedzialem!
P: Prosze dodac linie LOAD NOSMOKE.COM na koncu pliku AUTOEXEC.BAT.
Potem prosze poinformowac mnie o wyniku.
10 minut pózniej.......
U: To nie dziala. Zasilacz nadal dymi.
P: Dobrze, jaka wersje DOSu Pan uzywa?
U: MS-DOS 6.22.
P: To juz niestety Pana problem. Ta wersja DOS nie dziala z plikiem NOSMOKE.
Prosze skontaktowac sie z serwisem Microsoft i zapytac ich o nowa wersje tego pliku.
Potem prosze o informacje jak to dziala.
1 godzine pózniej.....
U: Potrzebny jest mi nowy zasilacz.
P: Jak Pan doszedl do tej konkluzji? Skad ten wniosek?
U: Zadzwonilem do Microsoft i powiedzialem o tym co Pan mówil,
a oni zaczeli zadawac pytania na temat zasilacza.
P: I co Panu powiedzieli?
U: W Microsoft powiedzieli mi, ze zasilacz jest niekompatybilny z plikiem NOSMOKE
Anonymous - 07-04-06, 11:14
Temat postu:
Totek napisał/a:
U: W Microsoft powiedzieli mi, ze zasilacz jest niekompatybilny z plikiem NOSMOKE

Hahaha!
Zaraz ide na psychiatrie, biore ten dowcip ze soba Suszę zęby
Beniamin82 - 09-04-06, 23:03
Temat postu:
ale mi się zdaje że to było w pewnej gazecie, jako prawdziwa sytacja opisana...zdaje się ze serwis optimusa sprzed 10lat. temat ukazał się w CDA
Żereb - 17-04-06, 11:23
Temat postu:
Nowinki z przemysłu porno:
"Porno na DVD, teraz również wersja KARAOKE!!"
Anonymous - 17-04-06, 15:15
Temat postu:
Do radzieckich kosmonautow przychodzi general:
- No, towarzysze, jutro lecicie na Slonce.
- Na Slonce? Ale tam goraco, spali nas.
- Partia o tym pomyslala, polecicie noca.

[ Dodano: Pon Kwi 17, 2006 3:16 pm ]
Pewien facet został członkiem bardzo ekskluzywnego klubu nudystów.
Podczas pierwszej wizyty na plaży postanowił się trochę rozejrzeć.
Rozebrał się i poszedł na spacer. Po drodze zauważył rewelacyjną
blondynkę i momentalnie mu stanął. Blondynka to zauważyła podeszła i pyta:
- Wzywał mnie pan?
Facet na to:
- Nie, o co chodzi
Blondynka uśmiechnęła się i mówi:
- Pewnie jest pan tu nowy. Tu jest taka zasada że jak komuś stanie to
znaczy że mnie wzywał
Nie bawiąc się w dalsze wyjaśnienia blondyna zrobiła gościowi loda.
Facet uchachany idzie dalej myśli sobie, że warto by było saunę też zwiedzić.
Tak więc wszedł do sauny usiadł sobie i pierdnął. Po chwili pojawił
się wielki zarośnięty koleś i pyta:
- Wzywał mnie pan?
Facet na to:
- Nie, o co chodzi
Zarośnięty koleś uśmiechnął się i mówi:
- Pewnie jest pan tu nowy. Tu jest taka zasada że jak ktoś pierdnie to
znaczy że mnie wzywał.
Następnie nie bawiąc się w dalsze wyjaśnienia koleś wyruchał nowego
członka klubu nudystów.
Obolały facet idzie do biura klubu gdzie wita go uśmiechnięta, naga
recepcjonistka:
- Czym mogę służyć?
Facet na to:
- Tu moja karta członkowska i klucz do szafki na ubrania. Możecie
zatrzymać 500$ wpisowego
Recepcjonistka na to:
- Ale jest pan tu dopiero od kilku godzin nawet nie poznał pan naszych
wszystkich atrakcji
- Słuchaj paniusiu mam 58 lat. Staje mi raz na miesiąc, ale pierdzę
przynajmniej trzydzieści razy dziennie
Żereb - 18-04-06, 11:16
Temat postu:
Gościu wchodzi do klubu, widzi przy barze kumpla.
- Cześć! Czekasz na kogoś?
- Tak, na dziewczynę. Potem idziemy się ostro ruch*ć.
- Łooo! Fajnie masz. Długo czekasz?
- Czy ja wiem, jakieś trzy "spierd*laj", dwa "pojeb*ło cię?" i jedno "spójrz w lustro, frajerze!"...
Anonymous - 18-04-06, 22:18
Temat postu:
a to znacie??
zebrały się wszystkie zwierzątka co by ustalić które jest najgroźniejszym zwierzęciem na świecie. pierwszy wyskakuje niedźwiedź i ryczy:
- ja jestem najgroźniejszy, jak w lesie zaryczę to wszystkie zwierzątka srają po futerkach ze strachu.
na to wychodzi lew i klaruje:
- ja jestem najgroźniejszy, bo jak kurde zaryczę to na sawannie taka panika, że zwierzątka nie wiedzą gdzie spierd***ć; żyrafy jak strusie te łeby w piasek chiowają...
nagle z tłumu wyskakuje kura:
- wy to leszcze jesteście jak ja kichnę to cała europa blednie ze strachu .....
Anonymous - 19-04-06, 18:54
Temat postu:
Nie wiem czemu ale mnie to &para;mieszy J



JO&pound; KOMON KOMON
KOMON HIR OL BICZYZ JO&pound;
AJ HEW MAJKROFON
TEJK DYS BAS - HIR DYS TON
CZEK DYS A&pound;T END SZEJK JOR ES
DONT MEJK E MES
AJM LES IMPORTANT DEN JU?
AJ BLES JU!
FAKEN GEJM SO&pound; DEMN JU
D&macr;AMP ERA&pound;ND AJ HEJT JU!
&pound;AJ? KOZ AJ GAT HAJ!
&pound;AJ? SMO&pound;K WID END SZAT AP!
TEJK DE PROBLEM SIRIUS
KOZ AJ AM K&pound;AJT NERWUS
JO&pound;!
BLO&pound; MI E&pound;EJ FAKIN HO&pound;MI JO&pound;!
SO&pound; I SO&pound; JU LAST MONF
JU HAD BIN HENGING MAJKROFON
TIL TUDEJ JU HEV DET SZIT
AIL SZO&pound; JU &pound;AN SZOT!
IF JU &pound;O&pound;T DAJ JU AR E ROBOT!

cała prawda o facetach (ja tego nie wymyśliłam,sprzedaję jak kupiłam)
1. Jezeli sadzisz, ze jestes gruba, to najprawdopodobniej jestes gruba.
Nie zadawaj mi takich pytan, odmawiam odpowiedzi.

2. Jezeli czegos chcesz, to wystarczy o to poprosic. Postawmy sprawe
jasno: jestesmy prosci. Nie rozumiemy zadnych subtelnych, posrednich
prosb. Posrednie prosby nie dzialaja. Te posrednie pozostawione
bezposrednio pod naszym nosem tez nie dzialaja. Poprostu powiedz, czego chcesz!

3. Jezeli zadajesz pytanie, na ktore nie oczekujesz odpowiedzi, nie
dziw sie, ze otrzymasz odpowiedz, ktorej raczej nie chcialas uslyszec.

4. My jestesmy PROSCI. Jezeli poprosze o podanie mi chleba, to nie mam
na mysli nic innego. Nie mam do ciebie pretensji, ze go nie ma na
stole. Nie ma tu zadnych niedomowien czy zalu. My jestesmy naprawde prosci.

5. My jestesmy PROSCI. Nie ma sensu pytac mnie, o czym mysle, bo przez
96,5% czasu mysle o seksie. I nie, nie jestesmy opetani. To poprostu
podoba nam sie najbardziej. Jestesmy PROSCI.

6. Czasem nie mysle o tobie. Nie szkodzi. Prosze przywyknij do tego.
Nie pytaj, o czym mysle, jezeli nie jestes przygotowana do rozmowy na
temat polityki, ekonomii, filozofii, pilki noznej, picia, piersi, nog czy
fajnych samochodow.

7. Piatek/sobota/niedziela = zarcie = kumple = pilka nozna w telewizji
= piwo = tragiczne maniery. To cos takiego jak ksiezyc w pelni. Nie do
unikniecia.

8. Zakupy nam sie nie podobaja i ja nigdy nie bede ich lubic!

9. Gdy gdzies idziemy, cokolwiek zalozysz, bedziesz w tym wygladac
doskonale. Przysiegam.

10. Masz wystarczajaco duzo ciuchow. Masz wystarczajaco duzo butow.
Placz to szantaz. Doprowadzenie mnie do bankructwa nie jest okazywaniem
uczucia z twojej strony.

11. Wiekszosc mezczyzn ma 2-3 pary butow. Powtarzam raz jeszcze,
jestesmy prosci.
Skad ci przychodzi do glowy pomysl, ze pomoge ci wybrac z twoich 30 par
te, ktora najlepiej pasuje.

12. Proste odpowiedzi, jak TAK i NIE, sa doskonale przez nas
akceptowane i bez znaczenia, na jakie pytanie.

13. Jezeli masz jakis problem, przychodz do mnie tylko po pomoc w jego
rozwiazaniu. Nie przychodz sie uzalac, jakbym byl jedna z twoich
przyjaciolek.

14. Bol glowy, ktory trwa 17 miesiecy, to nie bol glowy. Idz do
lekarza.

15. Jezeli powiem cos, co moze byc zrozumiane w dwojaki sposob i jeden
z nich spowoduje, ze bedziesz nieszczesliwa czy zmartwiona, wiedz, ze
mialem na mysli to drugie.

16. Wszyscy mezczyzni znaja tylko 16 kolorow. Sliwka to owoc, a nie
kolor. A sliwka z mlekiem to nie kolor, a - na bank - pewne rozwolnienie.

17. I co to za @#$! kolor ta "fluksja"? I pozatym, jak to sie pisze?

18. Lubimy piwo tak samo jak wy lubicie torebki. Wy tego nie
rozumiecie, my rowniez.

19. Jezeli cie zapytam, co sie stalo, a ty odpowiadasz "nic", wtedy ci
wierze i jestem przekonany, ze faktycznie wszystko jest wporzadku.

20. Nie pytaj mnie: "kochasz mnie?". Mozesz byc pewna, ze gdybym cie
nie kochal, nie bylbym z toba. (No, chyba ze chodziloby mi tylko o seks.
Ale przeciez nie jestesmy na tyle glupi, by wtedy odpowiedziec: "nie,
chodzi mi tylko o seks".)

21. Regula podstawowa w przypadku najmniejszej watpliwosci dotyczacej
czegokolwiek: wybierz to, co najprostsze.
Anonymous - 19-04-06, 19:05
Temat postu:
przychodzi do lekarza zgarbiony koleszka
-lekarz : Co Pan sie tak skrada
lol Rolling Eyes

czemu jedne wielbłądy mają dwa garby a niektóre tylko jeden
bo te co mają jeden ->>to te co mają dwa>>>to mają w dupie
Anonymous - 19-04-06, 19:09
Temat postu:
sandy86 napisał/a:
Czasem nie mysle o tobie. Nie szkodzi. Prosze przywyknij do tego.
Nie pytaj, o czym mysle, jezeli nie jestes przygotowana do rozmowy na
temat polityki, ekonomii, filozofii, pilki noznej, picia, piersi, nog czy
fajnych samochodow.

z zycia wziete:
moje Kochanie: o czym myslisz??
ja: o niczym
mK: no tak znowu o Wartburgu...
ja: skoro wiesz to po co pytasz... Mruga 2
Suszę zęby
Anonymous - 19-04-06, 21:25
Temat postu:
Wczesny ranek, jezioro spowite mgłą... niezmąconą taflę wody przecina łódka.
Na łódce wieszcze: Adam Mickiewicz i Aleksander Puszkin recytują wymyślone na poczekaniu fraszki. Wtem ich oczom ukazuje się druga łódka, w której siedzą dwie przepiękne białogłowy. Puszkin widząc tę piękną scenę wypowiada
te słowa:
- Cud nad cudami, dziw nad dziwami, łódka płynie choć jest z dwiema dziurami.
Na to wieszcz Adam:
- Hola, hola mości panie, są dwa kołki na zatkanie.

[ Dodano: Sro 19 Kwi, 2006 ]
Idzie wieczorem babcia, patrzy, a w bramie stoją trzy prostytutki. Babcia pyta:
- Za czym ta kolejka?
- Za landrynkami!
Babcia więc stanęła i czeka. Podchodzi policjant i mówi:
- Te panie, że tu stoją, to rozumiem, ale co pani tu robi?
Babcia:
- Pogryźć nie pogryzę, bo zębów nie mam, ale possać mogę...

[ Dodano: Sro 19 Kwi, 2006 ]
Stworzyciel przygląda się nie ukończonemu jeszcze w pełni Adamowi i mówi do niego:
- Adamie, mam dla ciebie dwie wiadomości - jedną dobrą drugą złą. Dobra wiadomość jest taka, że zamierzam wyposażyć cię zaraz w dwa bardzo ważne organy mózg i penis.
- Świetnie. A jaka jest ta zła wiadomość? - pyta Adam.
Dam ci tylko tyle krwi, że w danym momencie będziesz mógł korzystać tylko z jednego z nich.

[ Dodano: Sro 19 Kwi, 2006 ]
Kanibale siedzą przy ognisku, spożywając codzienny posiłek.
Jeden ma wielkie soczyste udko kobiety, drugi śliczne przedramię, a trzeci prochy swojej teściowej. Zdziwieni koledzy pytają go:
- Dlaczego nie przyniosłeś mięsa na grilla?
On na to:
- Chłopaki, ja dzisiaj tylko gorący kubek...
Sikor - 19-04-06, 21:36
Temat postu:
- Mamo, mamo! Zasłałem łóżko!Wykrzyknik
- To bardzo dobrze synku!
- Nie bałdzo...

[ Dodano: Sro 19 Kwi, 2006 ]
Niemieccy kontrolerzy lotu na lotnisku we Frankfurcie należą do niecierpliwych. Nie tylko oczekują, że będziesz wiedział, gdzie jest twoja bramka, ale również, jak tam dojechać, bez żadnej pomocy z ich strony. Poniżej, wymiana zdań miedzy kontrolą naziemną lotniska frankfurckiego a samolotem British Airways 747 Speedbird 206 jaka miała miejsce jakiś czas temu.
Speedbird 206: "Dzien dobry, Frankfurt, Speedbird 206 wyjechal z pasa ladowania."
Wieża: "Dzień dobry. Podjedź do swojej bramki."
Wielki British Airways 747 wjechał na główny podjazd i zatrzymał się.
Wieża: "Speedbird, wiesz gdzie masz jechać?"
Speedbird 206: "Kontrola, szukam mojej bramki."
Wieża (z arogancką niecierpliwością): "Speedbird 206, nigdy nie byłeś we Frankfurcie!?"
Speedbird 206 (z zimnym spokojem): A tak, byłem, w 1944. W innym Boeingu, ale tylko żeby coś zrzucić. Nie zatrzymywałem sie tutaj"
Żereb - 25-04-06, 18:14
Temat postu:
Pewna kobieta (lat około 45), bardzo dystyngowana, z manierami hrabianki i z lekko zaznaczającym się czarnawym wąsikiem nad górną wargą, aby zaimponować znajomym (też z dobrych domów) zdecydowała się na pewną ekstrawagancję. Kupiła mianowicie jako zwierzątko domowe boberka. Małego, śmiesznego boberka z wystającymi ząbkami. Gryzoń zadomowił się u niej i wzbudzał coraz większą radość właścicielki. Do czasu... Pewnego dnia zaczął się dziwnie zachowywać. Nic nie chciał jeść, nic pić, siedział tylko w kącie a jak już wykonał kilka kroków to się przewracał i nie mógł wstać. Zaniepokojona pani wezwała weterynarza. Ten zbadał dokładnie małego pacjenta i powiedział:
- To bardzo rzadki przypadek. Zwierzątko ma bardzo owłosione wnętrze uszu i te włosy uciskają nerw biegnący do błędnika. Stąd ta apatia i przewracanie się bez powodu. Wypiszę pani receptę na pewną maść depilującą i będzie pani smarować mu wewnętrzną część uszu rano i wieczorem. Za dwa, trzy dni powinno być wszystko w porządku.
Pani ucieszyła się i pobiegła do niedalekiej apteki. Stary farmaceuta wziął receptę, poszedł na zaplecze i po kilku minutach wrócił z niewielkim słoikiem:
- To jest ta maść – powiedział – ale widzę, że lekarz zapisał pani dość duże dawki. To bardzo silny środek i radziłbym pani stosować go w mniejszych ilościach. Na owłosienie nóg wystarczy połówka tego co zapisał doktor i tylko raz dziennie.
Przez grube okulary spojrzał na jej twarz i dodał:
- A jeśli chodzi o ten wąsik to wystarczy 1/8 dawki.
- Ależ co też pan – wykrzyknęła oburzona paniusia – To maść dla mojego bobra.
- Aha – odpowiedział aptekarz – To radzę wetrzeć 1/3 dawki. I niech pani nie jeździ przez tydzień na rowerze.

[ Dodano: Wto 25 Kwi, 2006 ]
Park, wczesna wiosna. Wśród drzew pączkujących z siebie zieloną pieśń miłości przechadza się chłopak z dziewczyną.
- Kocham cię! - rzecze młodzieniec
- Uchtyznowu z tym swoim "kocham" i "kocham". Na więcej cię nie stać, ograniczony jełopie?! Zróbże co wreszcie! Kwiatka przynieś! Ucz się od innych! - odparła jego luba i zamaszystym gestem wskazała smutnookiego gitarzystę pod drzewem.
- Przepraszam, co pan tu robi? - zagadnął więc chcąc niechcąc chłopak.
- O, to przykra historia - odparł smutnooki. -Tydzień temu pod tym drzewem zostawiła mnie ukochana. Miałem nadzieję, że wróci, ale wszystko co teraz mogę zrobić, to napisać dla niej parę słów...
- Ha! - wykrzyknęła dziewczyna, miażdżąc wzrokiem swego miłego - Powiem panu coś! Gdyby ktoś dla mnie układał piosenki wróciłabym bez zastanowienia!
- Tak pani myśli? - ożywił się gitarzysta
- TAK! Proszę, niech pan pokaże temu ćwokowi koło mnie co to znaczy prawdziwa miłość! Proszę to zrobić dla mnie i zaśpiewać!
- Ale na razie mam tylko tytuł...
- Nie szkodzi! Proszę powiedzieć jaki!
- No dobrze... "Zaj*bię cię ty k**wo"

[ Dodano: Wto 25 Kwi, 2006 ]
Tatry. Mgła jak mleko. Przy szlaku siedzą baca i turysta. Ćmią fajeczkę i papieroska.
- Oj baco, baco...
- Oj turysto, turysto...
- Oj lubicie wy owieczki, panie baco, lubicie...
- Oj odwalcie się! Nie trza było leźć w góry w kożuchu, panie turysto...
vitia - 28-04-06, 23:27
Temat postu:
W zatłoczonym autobusie stoi lekko zawiany jegomość, który co pewien czas mówi głośno "O kuhwa!". Pasażerowie zwracają mu uwagę, ale on nie reaguje, tylko powtarza swoje. W końcu kierowca zatrzymuje autobus, podchodzi do faceta i grozi, że jeśli nie przestanie, to zawiezie go na policję. Na to facet nachyla się, mówi kierowcy kilka słów na ucho. Kierowca pobladł gwałtownie i mówi:
- O kuhwa! Ja bardzo państwa przepraszam, ale żona tego pana urodziła wczoraj wczoraj bliźniaki i dała im na imię Lech i Jarosław
- O kuhwa! - zgodnie chórem odpowiedzieli pasażerowie.




Myślę, że świetnym pomysłem na film byłby film o papudze wychowywanej przez orły. Byłoby to słodkie, bo papuga nie umiałaby zachowywać się jak orzeł. Potem, żeby się jednak nie znudziło, wrzucilibyśmy trochę pornografii. Później widzimy szczęśliwą papużkę, szybującą jak orzeł. Spostrzega ona dwie papugi nieco niżej i atakuje je, ale to jej rodzice. Potem więcej pornografii.

A to Arrow Up to Arrow Up tutaj Arrow Up , to nie jest może z "Monthy Pythona"? Cóś mi się tak kojarzy...
JaNN - 29-04-06, 16:32
Temat postu:
1.
Idzie facet ulica patrzy a tam strzalka z
napisem: "burdel u sióstr urszulanek". hmmm, mysli
facet, tego jeszcze nie bylo. wszedl, a tam za
ciezkim debowym biurkiem siedzi stara zakonnica i
pyta:
- czego chcial?
- n... no... skorzystac z, z, z u-u-uslug...
- placi tu 500,- zl i idzie w te drzwi po
prawej.
zaplacil i poszedl. a tam na koncu korytarza
kolejna, juz mloda zakonnica siedzi przy zwyczajnym
biurku.
- witam pana.
- witam, chialem...
- tak, tak wiem, 300,- zl i drzwi po lewej.
zaplacil, poszedl. i na koncu korytarza widzi
nowicjuszka siedzi przy stoliczku...
- dzien dobry.
- dzien dobry, chialem skorzystac z uslug.
- ach, tak... 100,- zl i te drzwi za mna.
ok, zaplacil, juz tyle wydal, to stówa go nie
zbawi. wszedl, drzwi sie zatrzasnely, a facet stoi
na dworze, nie mozna juz wrócic, bo klamki z tej
strony nie ma... rozglada sie (nieco skolowany), a
tu mala tabliczka z
napisem: "wlasnie zostales wyr...ny przez
siosrty urszulanki".

2.
Facet majac sporo lewej kasy postanawia sie zabawic... kupuje bilet na
samolot do Las Vegas, tam znajduje kasyno. Gdy juz zostalo mu ostatnie pól dolara i powrotny bilet wychodzi. Podchodzi do taxówkarza... ile kosztuje kurs na lotnisko, 15 dolarów pada odpowiedz, facet tlumaczy ze ma tylko pól, ale po powrocie odesle reszte i sie zrewanzuje... taksówkarz odpowiada.. spier... wiec troche pieszo, troche autostopem zdazyl na swój samolot.
Po jakims czasie znowu uskladal troche kasy i leci do Las Vegas....
sytuacja zgola bardzo odmienna ... wygrywa wielkie pieniadze ... konczy gre.
Wychodzi na postój taxówek i widzi tamtego taksówkarza co poprzednio, ale w takiej dlugiej kolejce na koncu... mysli jak sie na nim odegrac...
Podchodzi do pierwszego w kolejce... ile kosztuje taksówka na dworzec.. 15 dolców.. a dasz sie wyruch...?.. odpowiedz ... spier ... i tak po kolei to samo pytanie ta sama odpowiedz... wreszcie podchodzi do tego
ostatniego... ile kosztuje taksówka na dworzec.. 15 dolców.. to jedziemy, wsiada otwiera okno i usmiecha sie do wszystkich poprzednio zapytanych.....

3.
Zygmunt Solorz (Polsat Cyfrowy) wsiada do jedynej, stojącej na
postoju taksówki:
- Na Okęcie proszę, ale jak najszybciej.
Taksówkarz długo przygląda mu się w lusterku i odpowiada :
- 500 złotych.
- Ile? - pyta zaskoczony właściciel Polsatu
- Teraz jest prime-time - rozkłada ręce sałaciarz - Korki w całym
mieście.
- Dobra - odpowiada Solorz z błyskiem w oku - płacę, ale już
jedźmy! - Sponsorem dzisiejszej jazdy jest Zygmunt Solorz - krzyczy
przez otwarte okno kierowca. Potem odwraca się do pasażera i
puszczając zawadiackie oko
informuje:
- Moja żona zawsze dodaje do obiadu "Ziarenka smaku - Winiary".
Winiary - Dobre pomysły lepszy smak.
- Panie jedź pan do ku..y nędzy, śpieszę się - wrzeszczy medialny
magnat - Ok, Ok. już jedziemy - taksiarz wrzuca bieg i nagle
odwraca się
- "Skoda Octavia tour" to dobre auto w kredycie 50 na 50 bez
odsetek i prowizji zapłaciłem tylko 21 753 złotych druga rata po
roku, to agresywna wyprzedaż. Solorz z głupią miną przygląda się
kierowcy.
Wreszcie ruszają ale taksówka skręca na Starówkę.
- Panie lotnisko w przeciwną stronę - ryczy pasażer
- Taksówkarz z uśmiechem odpowiada - Za tydzień będę miał kurs na
Starówkę, to nic, że 100 razy tam byłem ale to dla pasażera będzie
pieprzony MEGA HIT! Solorz zaczyna szarpać się z drzwiami.
- Spokojnie już jedziemy na Okęcie uspokaja go kierowca i zawraca w
dobrym kierunku. Nagle po dwustu metrach samochód staje a kierowca
z uśmiechem
mówi: - Kiedy dopadnie cię Mały Głód zjedz serek "Danio" firmy
Danone - wyjmuje opakowanie i spokojnie zaczyna jeść. Solorz
wygląda jakby miał zawał
- Panie, pan się nade mną znęca! - pyta załamany pasażer
- Ależ skąd, kochany!. Jeszcze tylko "Manti" i już w porządku mój
żołądku
- z diabelskim uśmieszkiem mówi złotówa. - Panie - błaga Solorz
pokazując na zegarek - Samolot. Ja muszę zdążyć. Ja się poskarżę w
zrzeszeniu taksówkarzy!! - Wiesz pan co? - mówi taksówkarz - Ja
wczoraj miałem pierwszy raz w tym miesiącu wolny wieczór i też
chciałem odpocząć oglądając film na Polsacie. Tak sobie normalnie
obejrzeć. No... to sobie obejrzałem nie za bardzo wiem co bo wątek
straciłem a trwa ło to ze 3 godziny.
No to teraz siedź pan więc spokojnie i nie wk***iaj mnie pan. I tak
żadnej taksówki w pobliżu nie ma. Pociągnę jeszcze tylko łyk "Polo
Cocty
Plus"-
królewski rozmiar firmy Zbyszko, wezmę coś na zatwardzenie, wzdęcia
i prostatę. Wymienię sobie k***wsko cienką podpaskę, umyję zęby,
odświeżę powietrze aerozolem Briz i pojedziemy dalej. A ty masz pan
Etoran - uderza w ból i Energovital - Siła dwóch serc! Bo coś
kiepsko wyglądasz!
Przemek - 03-05-06, 13:16
Temat postu:
Dlaczego warto czytać pisma kobiece?
1. Tylko w nich zobaczysz mężczyzn, którzy imponują kobietom.
2. Pobudzisz się intelektualnie, rozwiazując krzyżówki z cennymi nagrodami.
3. Poznasz prawdziwe przyczyny śmierci księżnej Diany i jej życie pozagrobowe.
4. Przeczytasz kolejny wywiad z twoim ulubionym piosenkarzem Zbigniewem Wodeckim oraz ulubioną aktorką Krystyną Jandą.
5. Znajdziesz sposób na nadwagę, niedowagę i równowagę.
6. Poznasz straszliwe skutki nadużywania mocnego alkoholu, seksu, kawy, herbaty, kiszonych ogorków, krwistych steków, zupy pomidorowej, nieprzegotowanej wody oraz suchej karmy dla psa.
7. Redakcyjny lekarz wyleczy cię z depresji, schizofrenii, manii wielkości, kompleksu małego członka, hemoroidow i niechęci do spania na lewym boku.
8. Nauczysz się dobrych manier oraz chodzenia do teatru.
9. Dowiesz sie jak, kogo, gdzie i dlaczego warto kochać.
10. Tylko z kobiecych pism dowiesz się, którego kremu do golenia i dlaczego używają znani aktorzy, politycy, biznesmeni. Jeżeli dopisze ci szczęście, dowiesz się również, jakiej bielizny używa Krzysztof Ibisz.
11. Nauczysz się bardzo przydatnej każdemu mężczyznie sztuki makijażu.
12. Poznasz ciekawe kobiety.
13. Poznasz sekrety ciekawych kobiet, a także ich psy, koty i zawartość szaf ubraniowych.
14. Przeczytasz wzruszajace historie miłosne ciekawych kobiet oraz ich nie mniej ciekawych kobiet.
15. Czytanie kobiecych czasopism uwzniośla, uszlachetnia i służy życiu rodzinnemu.
16. Dzięki kobiecym magazynom nauczysz się orgazmu bez wytrysku, wytrysku bez orgazmu i orgazmu z wytryskiem.
17. Dzięki horoskopom układanym przez najwybitniejsze wróżki będziesz miał szczęście w miłości, pracy oraz na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych.
18. Będziesz mógł uczestniczyć w głosowaniu na najlepszy kosmetyk roku, najlepiej ubraną Polkę roku, najlepszy proszek do prania roku i najlepszego aktora roku.
19. Nauczysz się współczućc znanym aktorom, politykom, prezenterom oraz przedstawicielom kregów artystycznych, którzy mają kłopoty z życiem emocjonalnym.
20. Możesz napisać list do redakcji z przekonaniem, że zostanie przeczytany i otrzymasz cenną nagrodę.

--------------------

Matura ustna z angielskiego:
Podczas pobytu w Wielkiej Brytanii kupiłeś ciągnikowy kultywator sprężynowy z zapasowym kompletem lemieszy półsztywnych i skaryfikatorem. Zauważyłeś, że uszkodzone było łożysko toczne baryłkowe wachliwe w mimośrodzie oraz brakowało połączeń gwintowych śrubą pasowaną o trzpieniu stożkowym. Chcesz zgłosić jego reklamacje. Napisz na czym polega problem oraz gdzie i kiedy nabyłeś urządzenie i zaproponuj rozwiązanie problemu. Podpisz się jako XYZ.

Matura ustna z angielskiego part 2:
-> www

Pozddr
JaNN - 03-05-06, 15:21
Temat postu:
No to fajne perspektywy na piąkowy egzamin Confused
(Łożysko = bearing - dostałem punkta?)
Przemek - 03-05-06, 19:04
Temat postu:
JaNN napisał/a:
No to fajne perspektywy na piąkowy egzamin Confused
(Łożysko = bearing - dostałem punkta?)

Nooo Suszę zęby
Z Onetu:
W dniu 2005-05-27 nastąpiły zmiany w słowniku języka polskiego:
"kłamstwo" - "prowokacja"
słowo "bezrobocie" zamieniamy na "wolność",
słowa "rządy sitwy" zmieniamy na "demokracja"
"okupacja" zmieniamy na "stabilizacja"
"napaść" zmieniamy na "obrona"
"partyzant" zmieniamy na "terrorysta"
"zabity cywil" zamieniamy na "terrorysta"
"kolaborant" zmieniamy na "niewinny cywil"
"pacyfikacja" zmieniamy na "przywracanie ładu i porządku"
"ostrzeliwanie demonstracji z helikopterów" zmieniamy na "tłumienie zamieszek"
"morderca" zamieniamy na "bojownik"
"szkalowanie" zamieniamy na "dziennikarstwo"
"manipulacja" zamieniamy na "referendum"
"poddaństwo" zamieniamy na "korzyść"
"podległość" zamieniamy na "siła głosu"
"propaganda" zamieniamy na "wyrażanie swojej opinii"
"kłamstwo" zamieniamy na "prawda"
Poza tym bez zmian, przynajmniej do czasu następnej wpadki wyborczej.

Pozddr
Żereb - 04-05-06, 15:05
Temat postu:
Do szefa kompanii zwraca się młody chcący ściemnić zaprawę (ranne bieganie)
- Panie chorąży dziwnie się czuję, boli mnie brzuch, chyba coś mi jest.
- Żołnierz k**rwa!! Mi też coś chyba jest. Biały ser jem a gówno mam brązowe.
Przemek - 04-05-06, 18:19
Temat postu:
Janek, tym razem mam pewniaki z matmy Mr. Green
1. Robotnik wykonuje swoja prace w 4 dni i 5 godzin. Pijany robotnik tą sama prace w 7 dni i 8 godzin. Na budowie pracuje 7 robotników i 1 majster nadzorujący. Majster przychodzi trzeźwy na budowę co 3 dzień a do sklepu monopolowego jest 13 minut biegiem. Oblicz zysk sklepu monopolowego gdy budowany jest dom dwukondygnacyjny?
2. Jeden projekt 3 studentów wykonuje w 2 miesiące. 4 studentów w 2 miesiące i 1 tydzień, 5 studentów w 2 miesiące i 18 dni. Oblicz ile musi się zrzucić 6 osobowa grupa studentów, aby kupić projekt i oddać go na 2 tygodnie przed końcem semestru?
3. Jasiek chodzi na imprezę co tydzień, Mariola co 16 dni. Znając okres cyklu miesiączkowego Marioli oblicz prawdopodobieństwo, ze na wspólnej imprezie wpadną. Oblicz prawdopodobieństwo, ze będą to bliźniaki. pyt. dodatkowe (ze +3 punkty) ile będą wynosić alimenty po 6 latach?
4. Hiperpłaszczyzna rozpięta na ewaluowanej przestrzeni bazowej 25-wymiarowej posiada 17 ekstermów lokalnych. Niech k będzie dowolnym ciałem i zgodna z waluacją dyskretną dla hipotezy Jakobianowej. Domkniecie całkowite pierścienia izomorficznego definiuje wskaźniki sumacyjne. Ciała i pierścienie maja 1 rozna od 0. Pyt. Ile będzie kosztować piwo Tyskie w Suwałkach na przełomie marca i grudnia?
5. (zadanie na ocenę celująca) Z ilu jajek robi się makaron 6 jajeczny uwzględniając 22% podatek?

Pozddr
JaNN - 04-05-06, 22:50
Temat postu:
Chyba muszę odpocząć, bo odruchowo przystapiłem do rozwiązywania Suszę zęby

[ Dodano: Czw 04 Maj, 2006 ]
P.S. - poproszę jeszcze pewniaki z WOS-u, Historii i Fizyki, to bedę miał do komplet zdawanych przedmiotów LOL
Przemek - 05-05-06, 15:27
Temat postu:
JaNN napisał/a:
(...)P.S. - poproszę jeszcze pewniaki z WOS-u, Historii i Fizyki, to bedę miał do komplet zdawanych przedmiotów LOL

Może być ciężko, ale podziałamy Wink
Na razie ustna z anglika (takie cztery scenki, ale jak tak dalej pójdzie to bardzo się przydadzą):
1. Kuchnia. Wytłumacz swojemu szefowi, że nie wyrabiasz się na zlewozmywaku, bo ciągle ktoś go zapycha.
2. Restauracja. Jesteś kelnerem. Pomyliłeś stolik i podałeś muzułmańskiej rodzinie kotleciki wieprzowe. Jak załagodzisz sytuację?
3. Przeprowadzka. Wytłumacz Anglikowi, że nie dasz rady z koleżanką z Litwy znieść szafy ze schodów.
4. Kontrola celna na lotnisku. Wytłumacz amerykańskiemu celnikowi, że jestes turystą i naprawdę przyjechałeś na dwa tygodnie i że zamierzasz wrócić do Polski.

Pozddr
Anonymous - 08-05-06, 10:19
Temat postu:
Idzie facet ulic± patrzy a tam strza³ka z napisem: burdel u
sióstr urszulanek
hmmm, my¶li facet, tego jeszcze nie by³o. wszed³, a tam za
ciê¿kim dêbowym biurkiem siedzi stara zakonnica i pyta:
- czego chcia³?
- n... no... skorzystaæ z, z, z u-u-us³ug...
- p³aci tu 500,- z³ i idzie w te drzwi po prawej.
zap³aci³ i poszed³. a tam na koñcu korytarza kolejna, ju¿ m³oda zakonnica siedzi przy zwyczajnym biurku.
- witam pana.
- witam, chcia³em...
- tak, tak wiem, 300,- z³ i drzwi po lewej.
zap³aci³, poszed³. i na koñcu korytarza widzi nowicjuszka
siedzi przy stoliczku...
- dzieñ dobry.
- dzieñ dobry, chia³em skorzystaæ z us³ug.
- ach, tak... 100,- z³ i te drzwi za mn±.
ok, zap³aci³, ju¿ tyle wyda³, to stówa go nie zbawi.
wszed³,
drzwi
siê
zatrzasnê³y, a facet stoi na dworze, nie mo¿na ju¿ wróciæ, bo
klamki z tej strony nie ma... rozgl±da siê (nieco sko³owany),
a tu ma³a tabliczka z napisem:
"w³a¶nie zosta³e¶ wyruchany przez siosrty urszulanki"
Anonymous - 08-05-06, 10:22
Temat postu:
gdzieś to czytałem chyba na górze strony Mruga 2

[ Dodano: Pon 08 Maj, 2006 ]
Żona poprosiła męża, żeby kupił jej prezent na gwiazdkę. Chciała, żeby to była niespodzianka, ale podpowiedziała mężowi, że chciałaby, aby ten prezent to było coś, co przypiesza od 0 do 100 w 2 sekundy i najlepiej żeby było niebieskie

odpowiedz w załączniku Arrow Down LOL
Anonymous - 08-05-06, 19:00
Temat postu:
no to teraz nowe,bo nie zauważyłam:
Na egzamin z logiki studentka przyszła bardzo wydekoltowana i w mini (podobno miała dziewczyna warunki). Myślała, że pójdzie jej jak z płatka. Weszła do sali, profesor zadał jej kolejno trzy pytania, na które nie znała oczywiście odpowiedzi. Wdzięczyła się za to strasznie, wiec w końcu zdenerwowany profesor wpisał jej dwoje i wywalił za drzwi.
Na korytarzu kumple od razu pytają jak poszło. Ona na to:
- Ten alfons wpisał mi dwoje!Wykrzyknik
Profesor usłyszał to przez uchylone drzwi, wybiegł na korytarz i poprosił ja o indeks. Przepisał ocenę na trzy i powiedział:
- Może i ja jestem alfons, ale o swoje dziwki dbam.

[ Dodano: Pon 08 Maj, 2006 ]
Profesor przerywa wykład i zwraca się do studentów siedzący w ostatnim rzędzie:
- Kategorycznie zabraniam rozwiązywania krzyżówek podczas moich wykładówWykrzyknik
Na to ktoś z sali:
- Czy na tle rebusów ma pan podobne kompleksy?

[ Dodano: Pon 08 Maj, 2006 ]
Co powinien wiedzieć student?
- Wszystko!
- Co powinien wiedzieć asystent?
- Prawie to wszystko, co student.
- A adiunkt?
- W jakiej książce jest to, co powinien wiedzieć student.
- Docent?
- Gdzie jest ta książka.
- A co powinien wiedzieć profesor?
- Gdzie jest docent..

[ Dodano: Pon 08 Maj, 2006 ]
Dresiarz z bejsbolem wchodzi do pralni. - Czy jest chleb wiejski?
- Przecież to jest pralnia
Drechu wziął i wpier****ł pracownikowi pralni.
Nastepnego dnia drech znów wchodzi do pralni.
- Bagietke poproszę!
- Chłopie zrozum t.o.j.e.s.t.p.r.a.l.n.i.a
- Bagietke poprosze!
- Spierd***j!
Dresiarz znów pobił pracownika pralni.
Trzeciego dnia facet pracujący w pralni kupił 10 gatunków chleba. Znów wchodzi dres.
- Czy macie banany?
- Przecież wczoraj i przedwczoraj chleb chciałeś?
- Cóż... chleb teraz nawet w aptece kupić można...

[ Dodano: Pon 08 Maj, 2006 ]
Siedzi Szkot i płacze. Przechodzi obok jego sąsiad i pyta się:
- Czemu płaczesz ?
- A bo mi się ząb w grzebieniu złamał ?
- I to taki wielki powód do płaczu ?
- To już był ostatni...

[ Dodano: Pon 08 Maj, 2006 ]
Szczyt prostytucji: Puszczać się na Sacharze za garść piasku
Szczyt wytrzymałosci: Nalać sobie wody do ust, usiąść gołą dupą na gorącej blasze i czekać, aż się woda zagotuje.
Szczyt bezrobocia: Pajęczyna między nogami prostytutki
Szczyt suszy: Kiedy drzewa chodzą za psami.
Szczyt masochizmu: Zjechać goła dupą po nieheblowanej desce do wanny pełnej spirytusu


Do mężczyzny leżącego na trawniku podchodzi policjant i pyta:
- Obywatelu, co to jest? Hotel?
- A przepraszam, co to jest? Informacja turystyczna?

Policjant zamknął się w komórce i przez kilka dni rozbierał swój nowo kupiony samochód na części.
Żona się pyta :
- Po co to robisz ?
- Poprzedni właściciel powiedział mi, ze włożył w niego 5 milionówWykrzyknik


Brunetka i blondynka idą przez park. Brunetka nagle mówi: "Och, popatrz na tego biednego zdechłego ptaszka!"
Blondynka spojrzała na niebo i spytała "Gdzie?"

Jak nazwać blondynkę w szkole wyższej?
- Gość.

W domu dzwoni telefon, żona podchodzi odebrać, a mąż woła z drugiego pokoju:
- Jeśli to do mnie, powiedz że mnie nie ma.
Żona odbiera i mówi:
- Niestety mąż jest w domu - i odkłada słuchawkę.
- Przecież prosiłem cię żebyś powiedziała że mnie nie ma!
- Ale to był telefon do mnie, a nie do ciebie...
Anonymous - 11-05-06, 23:02
Temat postu:
rozmawia dwóch znajomych na dużym kacu:
no i co stary,jakies postanowienia na ten nowy rok?
no wiesz,samochód ma juz rok,zaczyna sie sypac,trzeba by kupic jakas nowke...Baby ciagle te same,dobrze by bylo je zmienic na nowe ile mozna te same bzykac.jeszcze byl wyjechal na jakies dwa tygodnie na szeszele,bo mi tu sie nudzi.a i przydaloby sie skonczyc z trawka i koksem,bo za bardzo sie meci w glowie.
NO TO MUSISZ SIE WZIASC OSTRO DO ROBOTY...A ...CO Z BASENEM?WSPOMINALES KIEDYS ze sobie wybudujesz taki pietrowy ze zjerzdzalnia i sauna i wszystko pod eleganckim dachem
no nie.byli panowie z gminy i nie wiem jak u ciebie ale u mnie na plebanii jest teren podmokly wiec *** z tego.... LOL


konferencja w bialym domu
panie prezydencie czy mamy dowody na istnienie broni masowego razenia w iraku
oczywiscie,zachowalismy kopie wszystkich faktur



niedzwiedz jak zarycze w lesie to wszystkie zwirzeta drza ze strachu
lew mowi-jak ja zarycze w stepie to wszystkie zwierzeta uciekaja
kurczak konkluduje-a ja ja kichne to caly swiat sra w gacie
vitia - 14-05-06, 01:37
Temat postu:
Koleś cierpiał na bezsenność. Poszedł więc do lekarza, jak mu doradził kolega. Spotykają sie po paru dniach:
- Hej, i co Ci zalecił lekarz?
- Walnąć sobie pięćdziesiątkę przed snem.
- I co, pomaga?
- Pewnie, wczoraj kładłem się osiem razy.

* * * * *

na przesluchaniu policjant mowi:
-no to niech pan opowie jak to bylo
-no kazali mi sie oprzec o maske samochodu i wypiac
-napastowali pana?
-nie... na sucho pojechali

* * * * *

Amerykańska rodzina ( mąż, żona , ośmioletni Frankie i roczny Johny ) oglądają telwizję. W pewnym momencie ojciec wychodzi do kuchni a matka na chwilę do łazienki, w tym czasie maleństwo powiedziało
- Mothet...Mother...
Na co Frankie
- Mamo ! Tato ! Johny właśnie powiedział swoje pierwsze pół słowa Wykrzyknik

* * * * *

Jarek, Roman i Andrzej po katastrofie samolotu uratowali się i znaleźlii się na oceanicznej wyspie. Złapali ich ludożercy i oznajmili że ich zjedzą. Z mową oratorską wystąpił Jarosław, i przekonał tubylców, ze najlepszy będzie Andrzej, gdyż jest przy tuszy i będzie z niego dobra zupa. Ludożercy ugotowali nieszczęsnego Przewodniczącego. Po dwóch tygodniach zupa się skończyła, i kanibale rzucili się na pozostałych rozbitków. Jarosław użył swojej elokwencji po raz wtóry i przekonał miejscowych o smakowitości pieczeni z wielkiego mięsistego gościa.
Po tygodniu Roman się skończył, więc przyszli po Jarka. Użył on ponownie swojej elokwencji - i ludożercy zjedli po kolei: wodza, czarownika, radę wioski...


* * * * *

Embriologia:
Wykładowca:
- Dlaczego nie robimy eksperymentów z myszami, tylko na myszach?
Cisza...
- Bo myszy nie mogą patrzeć przez mikroskop z powodu złego rozstawu oczu.
Anonymous - 14-05-06, 09:23
Temat postu:
Wstaje facet rano w poteznymi objawami syndromu dnia poprzedniego.
Rozglada sie smutnym wzrokiem. W koncu przywoluje swojego psa.
Pies podbiega, wtedy facet nachyla sie nad nim, chucha mu prosto w nos i mowi: Szukaj. LOL
Żereb - 15-05-06, 11:29
Temat postu:
"Rzecznik policji drogowej podaje:
Wczoraj na centralnym, stołecznym skrzyżowaniu doszło do poważnej kraksy kilku samochodów. W wypadku zderzyły się Mercedes rocznik 2006, Ferrari rocznik 2006, BMW rocznik 2005, Porsche rocznik 2006. Jest jedna ofiara śmiertelna, kierowca parkującego nieopodal Trabanta rocznik ’79. Ofiara zmarła ze śmiechu i radości"

Holandia. Polacy na emigracji zarobkowej.
Podchodzi Czesław do dwóch facetów. Jednego - Stefana zna od lat drugiego widzi po raz pierwszy.
- Witaj Stefan słyszałem że zmieniłeś stan cywilny. Ponoć twoja żona to romantyczka? Wszyscy znajomi ci zazdroszczą. Gratuluję!
Na co kolega Stefana reaguje delikatnym pąsem na twarzy i z nieskrywaną radością zapytuje:
- Stefanie, cóż to za przemiły człowiek?
- Aaa to Czesiek, kolega z wojska...
- Stefciu, pozwolisz że sam się przedstawię.
Po czym wyciąga dłoń do Czesława i rzecze:
- Niezmiernie mi miło pana poznać, Roman Tyczka jestem!

Koleżanka blondynki dostała od niej fax. Za chwilę otrzymuje go po raz drugi, potem trzeci... Po 20 kopiach zdenerwowana dzwoni do niej na komórkę:
- Po kiego wysyłasz mi wciąż ten sam fax?
- Bo mi ku**a ciągle dołem wraca...
vitia - 15-05-06, 12:07
Temat postu:
- Pierwszy raz od 20 lat ucieszylam się na widok męża.
- Z jakiego powodu?
- Wezwali mnie na identyfikację.

* * *

- Szefie, żona prosi pana do telefonu.
- Prosi? To pomylka.

* * *

Z pamiętnika starej panny blondynki:
"Rozczarowalam się ostatecznie!
Otwarlam drzwi, na których napisano "MĘŻCZYŹNI"
A tam....ubikacja!

* * *
- Zaczyna pan siwieć.
- Tak, wiem...
- Czy stosuje pan jakieś środki, żeby powstrzymać ten proces?
- Tak! Rozwodzę się!

* * *

Motto lekarzy pogotowia ratunkowego:
"Im później przyjedziesz, tym trafniejsza diagnoza"


* * *

Sprzątając mieszkanie, żona sobie śpiewa. Nagle staje przy niej rozeźlony
mąż i burczy:
- Moglaś mi powiedzieć, że będziesz śpiewać! Od pól godziny smaruję zawiasy
przy ogrodowej furtce!

* * *

Zdrowy sen nie tylko przedluża życie, ale i skraca dzień roboczy.

* * *

Ostatnio dowiedzialem się, że milość to głównie kwestia chemii.
Z pewnością dlatego moja żona traktuje mnie jak odpady toksyczne.

* * *

Szanse na dozgonną milość bardzo rosną z wiekiem.

* * *

- Tato, mogę spróbować skoków bungee?
- Lepiej nie synku, o ile sobie przypominam, od samiuśkiego początku
prześladowaly cię wypadki z gumą.
Żereb - 15-05-06, 20:14
Temat postu:
Bajka o romantyku, dla nowego ministra oświaty: "RomanTyKutasie"

Napis sprayem na kolekturze Totolotka:
Dwie "trójki" - Prawie jak "szóstka". Prawie robi różnicę...
JaNN - 16-05-06, 20:13
Temat postu:
Cała sytuacja dzieje się na antenie Radia Zet.
<redaktor> Dzień dobry panu!
<facet> Dzień dobry!
<redaktor> Dzwonie do pana z Radia Zet. Proszę powiedzieć nam (jest pan na fonii), jakie dwie najintymniejsze rzeczy robił pan tego ranka? Jeżeli pan powie to wygra zestaw mebli kuchennych.
<facet> Kochałem się z moja żoną.
<redaktor> Bardzo dobrze. To jedna rzecz już mamy. Proszę powiedzieć nam gdzie pan się kochał z żoną?
<facet> W kuchni.
<redaktor> Mamy wiec już dwie najintymniejsze rzeczy, jakie pan robił tego ranka. Zestaw mebli kuchennych jest już prawie pański. Jeszcze musimy zadzwonić do pana żony i jeżeli ona potwierdzi pańskie słowa, to wygrali państwo konkurs!(Redaktor dzwoni teraz do żony tego faceta)
<redaktor> Dzień dobry pani!
<żona> Dzień dobry!
<redaktor> Dzwonie do pani z Radia Zet. Wcześniej rozmawiałem z pani mężem i zapytałem go, jakie dwie najintymniejsze rzeczy robił tego ranka. Jeżeli potwierdzi pani to, co powiedział mąż, to wygrali państwo zestaw mebli kuchennych!Proszę wiec powiedzieć nam, jakie dwie najintymniejsze rzeczy robiła pani tego ranka?
<żona> (po chwili wahania i namowach męża na antenie radia): Kochałam się dzisiaj rano z mężem.
<redaktor> Bardzo dobrze - mąż powiedział nam to samo. Proszę nam jeszcze powiedzieć gdzie?
<żona> O nie, tego już nie powiem!
<facet> Kochanie powiedz panu redaktorowi, ja już wcześniej powiedziałem, bardzo cię proszę!
<redaktor> Jeżeli pani powie gdzie i będzie się zgadzało z tym, co powiedział mąż, to przypominam, ze wygrają państwo zestaw mebli kuchennych
<facet> Kochanie no powiedz panu redaktorowi gdzie - ja już mu wcześniej powiedziałem, nie wstydź się!
<żona> (po chwili wahania): w pupę....
* Teraz w radiu nastąpiła konsternacja. A potem wszyscy ze śmiechu na glebie.
<redaktor> Bardzo dobrze! Wygrali państwo zestaw mebli kuchennych!


Gorzka bajka o...

Mrówka pracowala w pocie czola cale upalne lato. Zbudowala solidny dom i zebrala zapasy na sroga zime.

- "Glupia mrówka" - myslal konik polny, który okres kanikuly spedzil na tancach i hulankach.

Kiedy nadeszly chlody, mrówka schowala sie w domu i skosztowala zapasów. Drzacy z zimna i glodny jak wilk konik polny zwolal konferencje prasowa, na której zadal pytanie:

- Dlaczego na swiecie sa mrówki z wlasnym domem i pelna spizarnia, podczas gdy inni musza cierpiec glód i nie maja dachu nad glowa?Wykrzyknik

TVN, Polsat i Telewizja Polska pokazuja zdjecia sinego z zimna konika
polnego i siedzacej przy kominku zadowolonej mrówki. Po programie Elzbiety Jesionowicz cala Polska jest wstrzasnieta tak drastycznymi nierównosciami spolecznymi.

- Jak to mozliwe - pyta Onika Polejnik patrzac prosto w oczy - ze w srodku Europy na początku trzeciego tysiaclecia jest jeszcze tyle niesprawiedliwosci?Wykrzyknik Dlaczego konik polny musi tak cierpiec?Wykrzyknik

Rzecznik prasowy OFKP (Ogólnopolskie Forum Koników Polnych) wystepuje w glównym wydaniu Wiadomosci i oskarza mrówke o nacjonalizm, szowinizm i konikofobie!

Maciej Czeresniewski wraz z nowo powstalym zespolem spiewa protest song "Nie latwo byc konikiem".

Piosenka blyskawicznie zdobywa pierwsze miejsce na listach przebojów. Lider na krajowym rynku jednorazowych chusteczek notuje rekordowy wzrost sprzedazy. Koniki polne
zapowiadaja zlot gwiazdzisty w Warszawie w pierwszym dniu kalendarzowej zimy. Frakcja mlodych koników polnych przed domem mrówki organizuje pikiete pod haslem "Kazdy chce zyc". Stowarzyszenie Zycie i pracowitość publikuje na stronie internetowej memorial o wiekszej liczbie aktów przemocy w domach, w których mrówki maja klucze do spizarni. Zaproszony do studia cyklicznej audycji "Co z ta polana?" charyzmatyczny przywódca partii polnej pyta, czy nie warto sprawdzic w jaki sposób mrówka osiągnęła tak wysoki status w kraju, w którym jest tak duzo biedy. "Nalezy wprowadzic podatek, który wyrówna szanse wszystkich mrówek i koników" - postuluje.

Prezydent wraz z zona w specjalnym oswiadczeniu zapewniaja obywateli, ze zrobia wszystko co w ich mocy, aby przywrócic wiare w sprawiedliwosc. Nastepnego dnia parlament w
trybie przyspieszonym uchwala ustawe, która nakazuje wszystkim mrówkom przekazac w formie podatku nadmiar zapasów do Centralnego Spichlerza.

20 lat pózniej...

Konik polny zjada reszte zapasów mrówki. W telewizorze, który kupił za pieniądze ze sprzedazy jedzenia widac nowego przywódce, który rozpromieniony mówi do wiwatujacych
tlumów, ze bezpowrotnie mijaja czasy wyzysku i teraz nareszcie zapanuje sprawiedliwosc.


Podczas wizyty w szpitalu psychiatrycznym gość zapytał dyrektora jakie kryteria stosują, aby zdecydować czy ktoś powinien zostać zamknięty w zakładzie czy nie.
Dyrektor odpowiedział: Napełniamy wannę, a potem dajemy tej osobie łyżeczkę do herbaty, kubek i wiadro i prosimy, aby opróżnił wannę
Aha, rozumiem - powiedział gość - normalna osoba użyje wiadra, bo jest większe niż łyżeczka czy kubek
Nie - powiedział dyrektor - normalna osoba pociągnęłaby za korek. Chce pan pokój z widokiem czy bez?Pytajnik?

vOstatnio Janusz Weiss w swoim programie w Radiu Zet badał sprawę fotoradarów
i mandatów wystawionych na podstawie zdjęć. Wynikiem rozmwy z rzecznikiem
warszawskiej Policji było ustalenie, że jeżeli twarz kierowcy na zdjęciu
jest niewidoczna, to właściciel samochodu ma obowiązek podać, kto w tym
czasie kierował pojazdem i wskazana osoba jest zobowiązana zapłacić mandat.
P. Weiss zapytał, a co będzie, jeśli wskazana przez nas osoba to np. Ulrich
von Jungingen, zamieszkały w Niemczech? Na to rzecznik policji odpowiedział,
że w takim przypadku, ponieważ nie można skontaktować się ze \'sprawcą\'
sprawa jest umarzana!Wykrzyknik W związku z tym na liście dyskusyjnej Mondeo Klub
Polska przeprowadzona została akcja wymiany kontaktów, tak żeby w razie
potrz